Dodaj do ulubionych

Kuchnie Atlas- o tym jak dałam sie nabic w butelke

IP: 212.244.73.* 18.06.02, 11:31
To jest łańcuszek szczęścia- przeczytaj to uważnie, i unikaj jak ognia mebli
kuchennych firmy Atlas. Przekaż znajomym.
W styczniu 2001 zakupiłam mieszkanie w firmie JW Construction. Razem z
mieszkaniem kupiłam meble kuchenne w siostrzanej firmie- JW Meble. Idea była
taka, że ta kuchnia podwyższyła standard mieszkania, podwyższyła tez jego cene,
ale mogłam sobie ją odliczyć w ramach tzw. dużej ulgi budowlanej. Niestety żeby
odebrać mieszkanie należało rozliczyć się z deweloperem w 100% (czyt. trzeba
było zapłacić również za kuchnie). W związku z tym w miesiącu kwietniu
zapłaciłam wszystko, co było do zapłacenia. Umówiłam się tez na montaż mebli na
połowe czerwca. Powiedziano mi: "zadzwonimy do Pani kilka dni wcześniej". Na
telefon czekałam do końca czerwca, ale nie miałam "ciśnienia", bo i tak mój
glazurnik się nie wyrobił.
W połowie lipca wszystko juz było gotowe, i postanowiłam zadzwonic do firmy JW
Meble, przedstawiciela firmy Atlas. Okazało się, że moje meble (zamówiona w
styczniu, zapłacona w 100% w kwietniu) "nie poszły jeszcze do produkcji"!
Okazało się tez że konieczny jest kolejny pomiar mojej kuchni, bo taka jest
procedura w przypadku blatów kamiennych. "Serdecznie przepraszamy, zadzwonimy
do Pani" Następny termin montazu- koniec września.
No cóż... trudno. Zaczekam do września. Nauczona przykładem na 2 tyg przed
montażem zadzwoniłam, żeby się przypomnieć. Usłyszałam, że nie uda się
dotrzymać terminu, ze to ze względu na architekta wnętrz, która dokonywała
pomiaru. Pani dyrektor salonu rozbroiła mnie szczerością: "Ja chyba ją zwolnie"-
wyznała w rozmowie telefonicznej. "A co to mnie- do chuja- obchodzi"- chciało
mi się krzyknąć, ale kulturalnie powiedziałam, że rozumiem, ale tym razem
domagam się dotrzymania kolejnego terminu (początek listopada), pod groźba
strasznych konsekwencji.
Istotnie 4 listopada przyjechały moje meble. Dwóch smutych panów nosiło je
przez godzine (szóste piętro, dwa domofony do sforsowania). Potem zdjęli
pudełka, steropiany, osłony, przystąpili do ustawiania szafek.... i okazało
się, że są 10 cm za szerokie i się nie mieszczą. Dodatkowo drzwi lodówki muszą
otwierać się w druga stronę, niz zaplanowałam, żeby wogóle się otwierały. Acha,
i nie było blatu kamiennego (kooperant nie wyrobił się...)
Panowie zapakowali szafki z powrotem, wsiedli w samochód, i pojechali,
zostawiając mnie w totalnej frustracji.
Zadzwoniłam do kierowniczki JW Meble (w międzyczasie okazało się, że firma jest
w upadłości). Następny montaż miał byc na początku grudnia, ale- uwaga! uwaga!-
miał przyjechać również mój blat. Blat przyjechał faktycznie, i szafki tez
były, ale blat był centymetr za długi i się nie mieścił. Powiedziałam panom, że
nie interesuje mnie to, ale nie wypuszcze ich, jeśli blatu nie zamontują.
Szlifowali blat przez cztery godziny. Tumany kurzu unosiły się w całym
mieszkaniu, tworząc coś na kształt burzy piaskowej. Około osiemnastej blat się
wreszcie zmieścił, ale zostały jeszcze do zamontowania relingi i kran do
podłączenia. Acha! I okazało się, że nie ma listew do blatu. Panowie obiecali
przyjść następnego dnia. Przyszli, zamontowali i poszli, a ja przez cały dzień
starałam się posprzątać kurz poblatowy z szafek, ścian, podłóg, okien...
Panowie, przed wyjściem, obiecali, że firma JW Meble (w upadłości),
przedstawiciel Atlas meble, skontaktuje się ze mną w sprawie listew.
Firma oczywiście się nie skontaktowałą, tak, że przed świętami pojechałam do
nich. Listwy będą po nowym roku- usłyszałam. Tradycyjnie obiecali, ze
zadzwonią, w co nie wierzyłam ani przez sekunde. Pozwoliłam sobie wyrazić na
głos co sądze o świadczonych przez firmę usługach, ale pani dyrektor nie
przejęła się zbytnio (jak się później okazało- była na wypowiedzeniu).
W połowie stycznia zadzwoniłam do JW Meble, i okazało się, że listwy są, i
można się umówić na montaż. Na miejscu stwierdziłam, że listwy co prawda
faktycznie są, ale w innej długości, niż potrzeba. Umówiłam się na kolejny
montaż za 3 tygodnie. Uprzednio narysowałam panu jak listwy maja wyglądać (z
zaznaczeniem długości, sposobu przycięcia i szerokości).
Firma Atlas Meble (powstała na gruzach JW Meble) przysłała do mnie swojego
najlepszego montera, aby ostatecznie załatwić sprawe mojej kuchni. (Montaz
jednak odbywał się dopiero gdzieś na poczatku marca, bo wcześniej były ferie, i
pan specjalista był- jak mi powiedziano- ze swoimi dzieciakami w Murzasihlu.)
Podczas gdy pan się zabierał do pracy, po krótce opowiedziałam mu moje przygody
z meblami kuchennymi. Pan kiwał głową ze zrozumieniem, współczuł mi, a na
koniec oznajmił, że listew nie zamontuje, bo owszem są w długości i szerokości
takie jak na rysunku sporządzonym przeze mnie uprzednio, ale jest to
jakby "lustrzane odbicie".
Czy się zdenerwowałam? Nieeeeee. Odrzuciłąm od siebie wszystkie bluzgi jakie
przyszły mi do głowy, i wybrałam się po raz kolejny do Ząbek, gdzie firma się
miesci. Jaki był efekt? Zadzwonią do mnie.
Na początku kwietnia (ponieważ oni nie dzwonili, i jakoś nie mogłam się
dodzwonić do pani od reklamacji, natomiast pan architekt z którym kilkakrotnie
rozmawiałam, niestety nie umiał mi pomóc), pojechałam do Ząbek. Pani rozczuliła
mnie mówiąc, że ona "o mnie pamięta", i że "prosze się dowiadywać".
I dziś wreszcie okazało się, ze są listwy! W dobrym kształcie! W dobrej
długości! Niestety nie były dobrze zabezpieczone w transporcie i się
połamały! "Zadzwonimy do pani"- usłyszałam na dowidzenia.

Obserwuj wątek
    • sloggi Re: Kuchnie Atlas- o tym jak dałam sie nabic w butelke 18.06.02, 11:40
      Ty chyba jesteś święta.
      Dobrze, że to nie moja kuchnia - już siedziałbym w areszcie za obrazę moralną i
      zniszczenie cudzego majątku - o napaści zuchwałej nie wspomnę.
      • tassman jako bardzo spokojny człowiek 18.06.02, 11:47
        Jesteś z kamienia jak twój blat.
        Ja w takiej sytuacji jako bardzo spokojny z natury człowiek ;) rozjebałbym tę
        całą ich kuchnię, listwy wsadziłbym w d*** tym monterom, a kamiennym blatem bym
        przyjeb*** kierowniczce tego burdelu.
        Na odchodne powiedziałbym, że naturalnie czekam na ich telefon...

        tassman:)
        • Gość: krzyzak Re: chyba jestem w czepku urodzony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.02, 09:00
          Teraz wiem ,że mam duzo szczęscia w zyciu.Zamówiłem równiez kuchnie z Atlasu.
          Przywiezli mi punktualnie,zmontowali w ciągu jedego dnia i do dzisiaj mam spokój
          Powiem wiecej,jestem zadowolony.

          Aha! Firma /montażowa,projektowa,transportowa była z Piernikowa.
          Zapłaciłem po odbiorze!
    • Gość: Pndzelek Re: Kuchnie Atlas- o tym jak dałam sie nabic w butelke IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 12:05
      Bu! Ty naprawdę jesteś ŚWIĘTA!!!

      Ale tak poza tym, czy nie przyszło ci do głowy przeczytać umowę (bo musiała
      jakaś być) i dochodzić choćby częściowego zwrotu kosztów.

      Pozostaje jeszcze sąd, musiałaś przecież przez wiele miesięcy utrzymywać dwa
      mieszkania, bo jedno z nich nie nadawało się do zamieszkania. To są koszty
      naprawdę do zasądzenia.

      Swoją drogą dzięki za ostrzeżenie.

      >>>---
    • jhbsk Re: Kuchnie Atlas- o tym jak dałam sie nabic w butelke 18.06.02, 12:07
      Podziwiam. Jesteś osobą o anielskiej cierpliwości. Ja bym dawno eksplodowała ze złości i
      mogłabym ponosić konsekwencje za rękoczyny.
    • zdzicha JWC 18.06.02, 12:38
      Gratuluję bu kuchni. Jak zawiązywałą się spółka JW Meble, w pewnych kręgach
      krążył dowcip, że meble do mieszkań JWC muszą być robione na specjalną miarę -
      dostosowane do wszystkich krzywizn scian i stropów.

      Cały holding JW Constuction to firma, ogólnie rzecz biorąc, do bani. Trudno
      jest uniknąć wyzej opisanych sytuacji mając z nią jakikolwiek kontakt. tak się
      składa, ze znam jej działalnośc niejako od podszewki i wiem, czego mozna
      oczekiwać i jak podchodzić do zawsze negatywnego rozstrzygnięcia sprawy.
      Również zdecydowanie odradzam kupowanie czegokolwiek w JWC -jest tanie, ale
      kosztuje duzo nerwów.

      zdrv
      zdzicha
      • Gość: A7 Re: JWC IP: 195.136.95.* 16.07.02, 09:26
        Delikatnie powidziane, zdzicha. sama mialam pierepalki z JWC. wycofywalam
        pieniadze wplacone na TBS i zamiast po miesiącu, dostalam je po 3 miesiacach,
        po dzikiej awanturze, jaka urzadzilam panu prezesowi. ale jak go zobaczylam,
        oblesnego spaślaka z bezczelnym, olewczym, aroganckim wyrazem twarzy, to od
        razu zrozumiałam wszystko.
        a propos, moj znajomy jakis czas temu mial dom do sprzedania. trafil do niego
        klient zainteresowany domem i jak sie okazalo był to jakis pan dyrektor z firmy
        JW. zapytany dlaczego szuka domu, jak moze sobie przecież wybudować, pracując w
        takiej firmie odpowiedział, ze nigdy w życiu takiego badziewia by nie chcial.
        pozdrawiam i wszystkim radzę omijać firemkę z daleka.
        a jeszcze jedna ciekawostka, człowiek kupił mieszkanie w JW, na parterze.
        najpierw nie mogł się wprowadzić, bo ekipa tak kładła kafelki w łazience, że
        następnego dnia odpadały. w końcu się wprowadził, ale po paru dniach kazali mu
        się wynieść, bo jak odkręcał wodę w łazience to zalewało garaż. jakiś dureń źle
        podłączył rury.
        • zdzicha Re: JWC 16.07.02, 11:01
          Gość portalu: A7 napisał(a):

          > po dzikiej awanturze, jaka urzadzilam panu prezesowi. ale jak go zobaczylam,
          > oblesnego spaślaka z bezczelnym, olewczym, aroganckim wyrazem twarzy, to od
          > razu zrozumiałam wszystko.

          Widziałas prezesa??? Zazwyczaj ochrona wyprowadza delikwentów, któzy chcą się
          zobaczyć z prezesem.

          > a propos, moj znajomy jakis czas temu mial dom do sprzedania. trafil do niego
          > klient zainteresowany domem i jak sie okazalo był to jakis pan dyrektor z
          > firmy JW. zapytany dlaczego szuka domu, jak moze sobie przecież wybudować,
          > pracując w takiej firmie odpowiedział, ze nigdy w życiu takiego badziewia by
          > nie chcial.

          Mozliwe. Ale o ile mi wiadomo, dwóch najgłówniejszych prezesów mieszka w domach
          zbudowanych przz JWC i nie narzekają. No ale mają również posiadłosci w USA,
          więc pewnie to tutaj traktują jak domek letniskowy.

          > pozdrawiam i wszystkim radzę omijać firemkę z daleka.
          > a jeszcze jedna ciekawostka, człowiek kupił mieszkanie w JW, na parterze.
          > najpierw nie mogł się wprowadzić, bo ekipa tak kładła kafelki w łazience, że
          > następnego dnia odpadały. w końcu się wprowadził, ale po paru dniach kazali
          > mu się wynieść, bo jak odkręcał wodę w łazience to zalewało garaż. jakiś
          > dureń źle podłączył rury.

          Jak w Alternatywach 4 u docenta - poprowadzili mu rure w kuchni na wysokości
          głowy, bo tak mieli w planach.

          zdrv
          zdzicha
    • Gość: Sindi Re: Kuchnie Atlas- o tym jak dałam sie nabic w butelke IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 12:55
      Miałam podobną akcję z panem stolarzem i drzwiami wewnętrznymi ;-) Ale jesteś
      zdecydowanie lepsza bo ja miałam zasłonkę zamiast drzwi do łazienki "tylko"
      2 m-ce a ty niewidzialne szafki prawie cały rok ;-) I musze ci powiedzieć,
      że "wybuch" nerwów czasami skutkuje. Musiałam wydrzeć się na stolarza, jechać i
      nabluzgać jego żonie, która powinna ogłosić się adwokatem wszystkich
      wytwarzających drzwi:-) Jak ktos jest chamem to trzeba mówić po chamsku żeby
      zrozumiał. Miłe słowa i pełna kultura w takich przypadkach nie skutkują :-))
      • Gość: Pndzelek Re: Kuchnie Atlas- o tym jak dałam sie nabic w butelke IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 15:17
        Co prawda Sindi to prawda!

        Takie traktowanie zleceniodawcy to chamstwo PIERWSZEJ WODY choćby i ubrane w
        grzeczne Ą, Ę i takie tam...

        Przydałoby się takie forum PARTACKIE, żeby móc omijać tych co im "nie wychodzi".

        >>>---
    • Gość: joanab Re: Kuchnie Atlas- o tym jak dałam sie nabic w bu IP: 195.116.201.* 16.07.02, 08:28
      Mimo, ze minelo juz sporo czasu do tego postu postanowilam dopisac sie tutaj,
      bo rowniez skusilam sie na reklame firmy owczesnej JW Meble a obecnie Atlas.
      Meble zaczeto mi montowac pod koniec stycznia. Na dobra sprawe to do dzisiaj
      kuchnia nie zostala skonczona. Otoz balt zostal zle zamontowany i pod wplywem
      wody spuchl. Przedtawiciele z firmy Atlas orzekli, ze to wina montazysty. No i
      tak sobie czekam az pan montazysta ewentualnie sznowna kierowniczka salonu
      poczuje sie do odpowiedzialnosci i zamontuje mi nowy blat. To co przeszlam
      zanim ta cala kuchnia zaczela jako tako nadawac sie do uzytku to tez przekracza
      jakiekolwiek granice. Wszystko zwalali na byla projektantke, ktora skopala iles
      tam projektow. Szczerze mowiac guzik mnie obchodzi jakas tam projektantka,
      ktorej projekty ktos chyba musial kwestionowac, ktos kto sie bardziej znal.
      Elementy dowozono mi przez 2 kolejne miesiace bo to sie okazalo, ze
      projektantka nie uwzglednila rury od gazu i szafka jest za szeroka, to szfa na
      lodowke przyjechala nie taka jak trzeba, to piekarnik jest krzywy. A potem
      jeszcze sie okazalo, ze szafa na lodowke jest za niska no i zostalo mi troche
      miejsca. Moja wina. bo nie dopytalam sie doklanie jekiej wysokosci ma byc ta
      szafa. No, ale wydawlo mie sie normalne, ze projektanka powinna wiedziec, ze
      jezeli jest wneka w scianie to nalezy ją cala zagospodarowac. W trakcie
      uzytkowania okazalo sie, ze lodowka sie nie domyka. Proby sciagniecia
      montazysty w celu naprawy nie przyniosly rezultatu. Szyba w szafce okazala sie
      tak niesamowicie wytrzymala, ze po wstawieniu tam kilku kubkow poprostu pekla.
      Jezeli ktos zastanawia sie nad skorzystaniem z oferty fimry Atlas to niech
      sobie daruje. Gra nie warta swieczki. Szkoda nerwow.
      Pozdrawiam
      Joanna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka