podatek23
23.10.05, 13:07
Wczoraj byłem w Warszawie w Legionowie na testach do policji. Czysta kpina z
ludzi. Testy na poziomie szkoły średniej i proste jak się wyraził jakiś
komendant policyjny tyle, że sami przygotowujący w 90% nie zadliby ich. Tym
bardziej że w pytaniu o grupe Wyszechradzką ktoś kto przygotowywał z Komendy
Głównej popełnił błąd ortograficzny i napisał WyszechraCka - przez c. Śmiechu
warte. Takie proste pytania, że nawet osoby po studiach prawniczych miałyby
problemy ze wskazanie prawidłowych odpowiedzi. Jestem pewien ze 90% aktualej
kadry policyjnej nie przeszłoby testu ogólnego. O sprawnościowym nie wspomnę.
Zdałem na 36 punktów test ogólny. Na sprawnościowym chamstwo złośliwośc i
krzyki prowadzących. Atmosfera okropna. Najgorzej przejśc sprawnościowy bo
wszystko zależy od prostego jak budowa cepa - chama policyjnego z gwizdkiem ,
który chce sie wyżyć na każdym zdającym i ma za zadanie zostawić tylko dwie
osoby na 60-80 zdajacych. Chamstwo w podejściu do ludzi - jak to w policji -
straszne. przekonałem się na własnej skórze. A to ręka za szybko zdjęta z
drabinki, noga żle ustawiona no kpiny z ludzi robią w zywe oczy. Bo jak
ocenic czy ktoś dobrze czy źle postawił nogę na parkiecie skoro ćwiczenia sa
robione na określony czas. Decyzja o tym czy prawidłowo czy nie wykonałem
jakies ćwiczenie jest tak subiektywna i occena a podejmowana przez prostego
chama policyjnego z gwizdkiem że nie ma szans na jakiekolwiek odwołanie.
Jakby rejestrowali kamerą w każdym przypadku wykonywanie ćwiczeń na torze
przeszkód to ok a tak żadnych dowodów. Szkoda pisać...