Gość: Lechita
IP: *.icom.ca
28.04.01, 00:33
Z wielkim zainteresowaniem sledze dyskusje na temat warszawskich "drapaczy
chmur". Dlaczego w cudzyslowiu? Zaraz wytlumacze. Mieszkam w Toronto, i mialem
okazje odwiedzic pare razy Chicago, Nowy Jork, Miami. Powiem wam tyle ze to co
sie buduje, bedzie budowalo lub juz w warszawie stoi, to jeden wielki szajs i
tandeta. Ludzie, to nie sa drapacze chmur, to tandeta. 30 pieter to chyba jakis
zart. Radze wam abyscie chociaz w internecie zobaczyli jak wygladaja prawdziwe
drapacze chmur w USA albo w Toronto.
Warszawa potrzebuje czegos zupelnie innego. Przedewszystkim kogos kto rozumie
ze to co sie w warszawie teraz dzieje to prawdziwa zenada. Biurowce, tak jak
grzyby po deszczu, pojawiaja sie wszedzie, i widac ze nikt nie pomyslal jak to
wszystko bedzie wygladac. Takie chaotyczne budowanie biurowcow, ktore po
pierwsze sa brzydkie, a po drugie nie pasuja do otoczenia to skandal. Warszawa
to najbrzydsza stolica w Europie. Roznica miedzy Warszawa a takim Berlinem jest
taka ze Niemcy wiedza jak ich stolica ma za 20 lat wygladac. Maja PLAN i
koncepcje. W Warszawie nikt nie wie bo nikt nad tym nie panuje. Za 20 lat
Berlin bedzie zadbanym miastem a Warszawa tandeta. I taka jest prawda.
W porownaniu z innymi miastami w Polsce, Warszawa zdecydowanie przegrywa. W
Poznaniu nie ma tej glupiej manii wiezowcow, bo one wogole nie pasuja do
charakteru zabudowy miasta. Wyzszej jakosci niskie zabudowanie stwarzaja
atmosfere miasta ktore jest dostepne dla zwyklego czlowieka. Czy ktos wyobraza
sobie drapacze chmur w Krakowie? W Warszawie te wasze drapacze strasza ludzi
swoja tendetna jakoscia i niedopasowaniem do otoczenia. Cala tejemnica pieknego
miasta to nie wielkie wiezowce ale porzadek, estetyka, i czystosc.
Najpiekniejsze miasta nie maja drapaczy chmur. Takim przykladem to Rzym, Ateny,
Madryt, Barcelona. W Polsce to Poznan, Krakow, Szczecin, Wroclaw, trojmiasto.
Wiecie dlaczego? Bo w te misata sa jednolite architektonicznie, i dlatego sa
piekne. W tych miastach mozna jeszcze zauwazyc zielen, a u was dominuje beton i
asfalt. W Warszawie nie ma dlugofalowego planu zagospodarowania i zabudowy
miasta.
Anglicy mowia "God is in the details". Bog jest w szczegolach. Budowanie 200,
300 metrowcow nie jest rozwiazaniem na problemy Warszawy, a tych jest mnostwo.
Zakorkowane ulice, brak miejsc parkingowych. Bazary w stylu azjatyckim (Stadion
X lecia), szare blokowiska, graffiti, dziurawe ulice, krzywe chodniki,
bandziory w dresach. W Warszawie nie ma infrastruktury. Okecie to tragedia, a o
dworcu centralnym wole nawet nie wspominac. Lotnisko i dworzec to jednak
swietne wizytowki dla tego miasta: brud i smrod witaja turystow w stolicy
Polski. No i taksowkarz ktory za kurs 20 minutowy do centrum bierze 300 zl od
naiwnych turystow.
Mania drapaczy chmur swiadczy przedewszystkim o mentalnosci ludzi w Warszawie.
Macie prawdziwy kompleks nizszosci, i chcecie na sile udowodnic jacy jestescie
lepsi. To jest zrozumiale, bo w koncu 90% dzisiejszysch warszawiakow to
pierwsza, druga lub trzecia generacja przyjezdnych z wiochy. Chcecie udowodnic
jacy jestescie wielcy i wspaniali, a nie widzicie ze to co tworzycie to
tandetna i malutka kopia takich brzydkich miast jak Frankfurt. Importujecie
wszystko co brzydkie ale jakos o tym co ladne zapomnieliscie (czyli zadbane
ulice, zadbane parki, zadbane domy).