Gość: Tomek_g
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.01.06, 23:37
Jeśli okaże się, że szkoła w której uczy się mój ośmiolatek, wysyła dzieci do
kina na ten film i zbiera od rodziców na to pieniądze -
1) nie wpłacę
2) nie pozwolę mu iść
3) wytłumaczę mu, dlaczego.
4) spytam dyrektorkę, skąd pomysł i dlaczego uczestniczą w takich akcjach.
Czy sama obejrzała ten film?
Ano dlatego, że nie zgadzam się na to, aby szkoła poddańczo poddawała się
prostym manipulacjom. Aby ktoś sobie nabijał kabzę tym, że znalazł
dojście "do księdza/katechety/kurii.." etc. Aby szkoła wiernopoddańczo
wykonywała instrukcje jakichś głupoli walczących z "Harry Potterem" i z
pozycji swoich 50 lat życia w zupełnie innym, bezdzietnym środowisku,
próbowała decydować, co jest najlepsze dla mojego dziecka.
Czasem trzeba być nonkonformistą nawet w sprawach drobnych. To też element
wychowania. Nawet jeśli cała reszta najlepszych kolegów i koleżanek na ten
film pójdzie.
Na marginesie: C.S.Levis i "opowieści z Narni" to dobra literatura. Jeśli ten
film będzie miał przynajmniej poprawne recenzje - to pójdziemy na niego, ale
rodziną i z własnego wyboru, zamiast szkołą - na zlecenie kurii.