noiklops
02.02.06, 09:43
Ruchome schody, które prowadzą z trasy WZ na stare miasto są siedliskiem
bezdomnych i różnej maści marginesu społecznego.
Odór, jaki bije od tych ludzi jest nie do zniesienia. Warszawiacy, turyści
itp. coraz częściej omijają to "udogodnienia" szerokim łukiem, aby nie wąchać
i nie oglądać niedomytych, przedstawiających żałosny widok osób i całego ich
"dobytku", który rozkładają w reklamówkach.
Ochrony praktycznie nia ma tam żadnej, bo funkcję strażników pełnią ludzie o
,delikatnie mówiąc, wątpliwej reputacji. Często odwiedzani przez znajomych,
którzy niczym nie skrępowani klną wniebogłosy.
Jak to możliwe, żeby w centrum stolicy, w obiekcie wybudowanym za państwowe
pieniądze działy się takie rzeczy? W ten sposób Polska chce się promować? W
omawianych okolicach zawsze kręci się wielu turystów, co oni mogą o tym pomyśleć?
Ja również mam dosyć tego smrodu, przekleństw i nieprzyjemnej atmosfery, jaką
to wszystko wytwarza. Należy wymienić przypadkowych ochroniarzy na porządną
firmę. Bezdomnych kierować do schronisk, które, jak tylko sie ociepliło,
zrobiły sie puste i nie udzielać schronienia przed zimnem marginesowi (mam na
myśli dresiarzy i jakichś "cwaniaczków" - klną na czym świat stoi).
To miejsce ma być bezpiecznym, przyjemnym udogodnieniem, a nie azylem dla
biedoty i chamstwa.