sloggi
03.04.06, 01:58
Jestem człowiekiem (niestety) zdroworozsądkowym, szanuję osobę Karola Wojtyły
i jego wkład w pokój na Ziemi i pojednanie pomiędzy wyznawcami różnych wiar.
Szkoda tylko, że niestety nie zmienił niczego w kierunku unowocześnienia
instytucji kościoła katolickiego. Przez wszystkie lata pontyfikatu nie
podejmował kontrowersyjnych tematów zapłodnienia in vitro, antykoncepcji oraz
stosunku do mniejszości seksualnych. Najprościej jest gloryfikować rodzinę
jako wzór, ja wiem, że aby byli mali wyznawcy muszą być pan i pani, ale
przecież taki gej też ma prawo być gorliwym wyznawcą bez ukrywania swojej
orientacji. A co do antykoncepcji, cóż w niej jest złego, to że ludzie w
obecnych czasach nie chcą bawić się w wątpliwej skuteczności kalendarzyk lub
metodę termalną Billingsów?
Nie każdy chce mieć 8 dzieci tylko dlatego, że ma temperament seksualny.
Kościół nadal zachwyca się wiarą czystą i prostą, pielgrzymkami i gospelem z
gitarką w przaśnym wykonaniu. Ludzie nadal śpiewając Barkę popłakują, a już w
kwadrans później upatrują wstrętnych żydów w telewizorze, zapominając, że
Jezus też był żydem.
Mógłbym tak pisać w nieskończoność, ale po co mam pisać Wam o czymś, co
widzicie każdego dnia wokół siebie?