tarantula01
22.06.06, 09:16
Na Ursynowie zamiast drzew wzdłuż ul. Rosoła pojawiły się ekrany
Krzysztof Śmietana 21-06-2006 , ostatnia aktualizacja 22-06-2006 08:49
Wzdłuż poszerzanej ulicy na Ursynowie niespodziewanie wyrastają ekrany
akustyczne. Po raz pierwszy w stolicy powstają przy osiedlowej dwupasmówce.
Dotychczas ekrany chroniące przed hałasem stawiano tylko przy trasach
szybkiego ruchu, takich jak Trasa Siekierkowska, Trasa Armii Krajowej.
Wyjątkowo budowane są także przy trasach ze światłami - np. przy Wale
Miedzeszyńskim, gdzie dopuszczalna jest prędkość do 70 km/godz. (w mieście -
do 50). Teraz jednak po raz pierwszy ekrany mają się pojawić na zwykłej
miejskiej ulicy. Na zlecenie dzielnicy Ursynów przy kilkusetmetrowym
fragmencie poszerzanej ul. Rosoła - zamiast drzew - wyrósł właśnie las
żółtych słupów. Wkrótce zamontowane zostaną ścianki z pleksi. - Czymś chorym
jest, żeby przy takiej ulicy budować ekrany. Wandale na pewno nie przepuszczą
okazji do gryzmolenia po nich - uważa Piotr Jawiński, ursynowianin.
Projekt przebudowy ul. Rosoła powstawał jeszcze, gdy Ursynów był gminą.
Ówczesny wiceburmistrz Ursynowa Tomasz Grochulski odcina się jednak od
pomysłu budowania osłon. - Też się zdziwiłem, gdy zobaczyłem powstające
ekrany. I to jeszcze w żółtym kolorze. My zakładaliśmy, że biegnący wzdłuż
osiedla płot będą porastać pnącza. Moi następcy musieli zmienić projekt -
mówi Tomasz Grochulski. Przyznaje jednak, że już za jego kadencji ekranów
domagali się mieszkańcy sąsiedniego osiedla spółdzielni Dębina. - Baliśmy się
hałasu. Protestowało w tej sprawie ok. 60 osób. Cieszymy się, że jednak
ekrany powstaną - mówi Ewa Kostecka, pracownica spółdzielni.
Według Włodzimierza Anioła, projektanta poszerzenia ul. Rosoła, o postawieniu
ekranów zdecydował obecny wiceburmistrz Robert Lasota. - Prognozy natężenia
ruchu wykazały, że normy hałasu mogą być przekroczone, ale nie muszą.
Mieliśmy poczekać do momentu, kiedy ulica będzie oddana do ruchu, i wtedy
sprawdzić, jak to jest z hałasem. Burmistrz Lasota zdecydował jednak, żeby
nie czekać i od razu budować ekrany - mówi Anioł. Dodaje, że musiał chodnik
przesunąć do samej krawędzi jezdni, bo jeśli miały powstać ekrany, to "nie
dało się inaczej". W efekcie jednak piesi będą ochlapywani przez samochody.
- Tak nie powinno się teraz budować. A ekrany wzdłuż ulicy takiej jak ul.
Rosoła to dziwny pomysł - ocenia Janusz Galas, miejski inżynier ruchu.
Okoliczni mieszkańcy plotkują, że za budową ekranów stoją prominentni
mieszkańcy osiedla spółdzielni Dębina, m.in. były premier Leszek Miller.
Chcieliśmy o to zapytać wiceburmistrza Roberta Lasotę, a także o to, jaki
jest sens budowy ekranów przy miejskiej ulicy. Do wczorajszego wieczora nie
odpowiedział.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3433154.html----------------------------
Poza nieliczną grupą osób pozostałe są nastawione co najmniej sceptycznie.