Dodaj do ulubionych

Portret Pani Prezydent

IP: *.acn.waw.pl 30.11.06, 22:35
Czytać zanim zniknie w archiwum:
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_061128/opinie_a_1.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Dori Re: Portret Pani Prezydent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 00:47
      Jest opcja żeby przesłać dalej. Przesłałam na swoją pocztę i nie doszło.
      Ciekawe???
    • Gość: obywatel Re: Portret Pani Prezydent IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.12.06, 09:21
      Tusk zrób porządek z Bachalskim i Bukiewicz, rozrabiaki i krętacze jakich mało
    • isztfan Re: Kolejny portret Pani Prezydent 01.12.06, 21:38
      tym razem z "Życia Warszawy" z dnia 1.12.2006, niestety tylko część, bo całość
      dostępna jest w wersji elektronicznej "ŻW". Warto przeczytać.
      www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead25&news_cat_id=351&news_id=130244&layout=5&forum_id=15926&page=text
    • create no i nie zniknie 01.12.06, 23:14
      Prezydent z makijażem

      Chodziła na lekcje do logopedy, by obniżyć głos, zmieniła sposób ubierania się i
      fryzurę. Ćwiczyła riposty i bon moty. Pracowała intensywnie i zwyciężyła - pisze
      publicystka "Rz" Joanna Lichocka




      Nowa prezydent Warszawy nie zostałaby pewnie włodarzem miasta, gdyby nie uparta
      konsekwencja Donalda Tuska. Lider PO postawił na Gronkiewicz-Waltz, nie bacząc
      na korowody polityków i publicystów, którzy przekonywali go, że akurat ona jest
      najsłabszym z możliwych kandydatów. Trudno ocenić, czy lider PO uwierzył w
      talenty byłej prezes NBP, czy raczej w skuteczność dobrze poprowadzonej
      kampanii, faktem jest, że wygrał dużą stawkę. Bo wystawiając Gronkiewicz-Waltz,
      ryzykował swój autorytet i przyszłość lidera Platformy. A Hanna
      Gronkiewicz-Waltz odniosła pierwszy w życiu spektakularny sukces polityczny.

      A ryzyko było niemałe. Gronkiewicz-Waltz została kandydatką na prezydenta
      Warszawy w aurze konfliktu i "czyszczenia" warszawskiej PO i niejako w spadku po
      Zycie Gilowskiej, która pierwotnie była rozpatrywana jako lokomotywa wyborcza
      Platformy w Warszawie. Partia, której zabrakło wyrazistego polityka-kobiety,
      postawiła wówczas właśnie na Hannę Gronkiewicz-Waltz, byłą szefową Narodowego
      Banku Polskiego, ale też byłą i sromotnie przegraną kandydatkę na prezydenta w
      wyborach prezydenckich w 1995 roku, uczestniczącą w tzw. Konwencie św.
      Katarzyny. Po wystawieniu przez PiS Kazimierza Marcinkiewicza jej notowania w
      sondażach poleciały na łeb, na szyję, a szef sztabu wyborczego Jacek Kozłowski
      przyznawał, że wciąż stykał się z wątpliwościami, czy kandydatka PO ma
      jakiekolwiek szanse na wygraną. - Nikt poważny nie rozważa wycofania Hanny
      Gronkiewicz-Waltz - zapewniał przy tym dziennikarzy. Ale już samo stawianie
      pytania dawało asumpt do spekulacji. Że dlaczego ona, a nie Komorowski lub Pitera?

      Do dziennikarzy przedostawały się drwiące pseudonimy krążące w szeregach
      Platformy, takie jak Bufetowa lub Dosia (to ostatnie nawiązywało do reklamy
      proszku do prania). Byli działacze PO, usunięci z partii za zbyt bliskie związki
      polityczne z Pawłem Piskorskim jak Sławomir Potapowicz czy Jan Arytmowski,
      mówili otwarcie, że wygrana Gronkiewicz-Waltz byłaby fatalna dla miasta, bo
      kandydatka partii"jest antypatyczna i powoduje masę konfliktów".

      Potapowicz do dziś nie zmienił zdania. - Jest nieprzygotowana do rządzenia taką
      metropolią jak Warszawa. Nie wykorzysta środków unijnych, nie będzie miała wizji
      rozwoju, kolejne zmarnowane 4 lata - mówi, twierdząc, że zwycięstwo
      Gronkiewicz-Waltz zawdzięcza negacji rządów PiS. - Ona nie ma żadnego
      pozytywnego programu. Jest osobą niezdolną do kompromisu, konfliktową, ulega
      wpływowi osób trzecich, nie podejmuje własnych decyzji - wylicza.

      Jednak, nawet jeśli to prawda, nie było tego zbytnio widać w kampanii. Czasem
      tylko może dało się dostrzec niesamodzielność w podejmowaniu decyzji. Tak było,
      gdy w debacie w TVN 24 miała odpowiedzieć na pytanie, czy skorzysta z
      zaproszenia Kazimierza Marcinkiewicza i w Święto Niepodległości wraz z nim złoży
      kwiaty przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Nie wiedziała, jakie zająć
      stanowisko. - Muszę się skonsultować - nie wypadło dobrze. Ale być może tym
      konsultacjom, a właściwie ścisłym instrukcjom wypracowywanym przez sztab,
      zawdzięcza zwycięstwo. Kandydatka Platformy chętnie i elastycznie dostosowywała
      się do zaleceń sztabowców i dość szybko widać było tego efekty. Chodziła na
      lekcje do logopedy, by obniżyć głos i ćwiczyła w tym celu " una muno mamma mia",
      zmieniła sposób ubierania się i fryzurę. Ćwiczyła riposty i bon moty. Pracowała
      intensywnie.

      Choć początkowo nawet sama nie była przekonana, że wygra, to wraz z rozpędzaniem
      się kampanii pewności tej nabierała. Zaczęła być swobodniejsza, pewniejsza,
      uśmiechała się coraz naturalniej. To, co było jednym z większych sukcesów jej
      kampanii, to całkowite zignorowanie tych momentów jej biografii, które z punktu
      widzenia sztabu wydawały się niewygodne. Nie tylko uczestnictwa w wyśmiewanym
      przez media Konwencie Świętej Katarzyny, ale też działalności w Ruchu Odnowy w
      Duchu Świętym. - Doradcy jej powiedzieli, że młoda, dobrze zarabiająca Warszawa
      tego nie zaakceptuje. Dała się przekonać i nagle wyparła się swojej religijności
      - mówi Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego. - Jan Rokita by
      się na coś takiego nie zgodził. Nie jestem ekstremistą religijnym, ale cenię
      polityków, którzy nie dają się "zgwałcić" doradcom.

      Wtedy, gdy kandydowała na prezydenta z poparciem ZChN, eksponowała to chętnie.
      Ówczesny prezes ZChN Ryszard Czarnecki, dziś erodeputowany Samoobrony, mówi o
      niej z mieszanymi uczuciami: - Jest bardzo ambitna i pracowita, ale choć pewnie
      kocha Warszawę, to najbardziej kocha siebie. Jest bardzo egotyczna, ją
      najbardziej interesuje ona sama i będzie to coraz bardziej widoczne - dodaje
      Czarnecki i ubolewa, że nowa prezydent stolicy jest "strasznie pamiętliwa" i
      "personalizuje politykę", co sprawi, że "nie będzie zdolna do współpracy, nie
      zastosuje grubej kreski w kontaktach osobistych".

      Zdaniem polityka Samoobrony dzięki zwycięskiej kampanii Hanna Gronkiewicz-Waltz
      wyrasta na drugą twarz PO i staje się symbolem sukcesu PO. - Na pewno będzie
      startować na prezydenta RP, pytanie nie brzmi "czy", tylko "kiedy":czy w 2010,
      czy poczeka do 2015. Jej zderzenie z Tuskiem jest nieuniknione - mówi Czarnecki.
      Podobno lojalność nie jest jej najmocniejszą stroną. Przekonał się o tym kiedyś
      Lech Wałęsa, który protegował ją na prezesa NBP, a potem ona wystartowała
      przeciw niemu w wyborach prezydenckich. Przekonuje się dziś Jan Rokita, który
      zaprosił kiedyś osobiście Gronkiewicz-Waltz do PO, a teraz zbiera od niej
      publiczne cięgi za poparcie kandydata PiS w Krakowie. - Ona dobrze wie, kto
      podejmuje decyzje i z kim warto grać - słyszę od polityka PO. A decyzje w PO
      podejmuje nie Rokita, a Donald Tusk i Grzegorz Schetyna.

      Jednak najbliższą jej osobą w polityce jest posłanka PO Joanna Fabisiak.
      Przyjaźń trwa już wiele lat, to Fabisiak ma mieć największy wpływ na decyzje,
      zwłaszcza personalne Gronkiewicz-Waltz. - Nikt nie ma wpływu na jej decyzje -
      zaprzecza temu jednak Joanna Fabisiak. - Ona sama nie ma patentu na mądrość,
      pyta ludzi o zdanie, ale zawsze sama ostatecznie decyduje. Imponuje mi w niej
      dojrzałość osobowościowa i polityczna. Wiele zawdzięcza odpowiedzialnej też
      dojrzałej wierze. I zgadzam się z opinią pana Tuska: "Twarda jak żelazo, ale w
      tym pancerzu kryje się ciepłe serce" - dodaje posłanka PO i mówi z przekonaniem:
      - Jest zasadnicza. Źli urzędnicy muszą się bać, ale nie jest przy tym ani
      odwetowa, ani mściwa.

      Co do tego ostatniego ma wątpliwości Potapowicz: - Jest mściwa, a w ratuszu będą
      czystki - prorokuje były działacz PO.
      współpraca Łukasz Cybiński

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka