Dodaj do ulubionych

Między Terespolską a Gocławską

23.01.07, 22:54
Niegdyś między Terespolską a Gocławską odchodziła od Grochowskiej jeszcze
jedna ulica. To, co by mnie interesowało, to jej nazwa, zdjęcia, plany, na
których została uwzględniona, Wasze wspomnienia ;-) Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • kamionkanin rys. 24.01.07, 00:04
      Gocławska Rybna ??? Terespolska
      _______________|________|_____|________|______
      Grochowska |
      • kamionkanin Ups... 24.01.07, 00:07
        Przepraszam, przesunęło się, ale to przez brak podglądu :-( Nie można kasować
        swoich postów?
        • palker Re: Ups... 24.01.07, 00:35
          tu jest plan z 1908 roku
          www.trasbus.com/planywarszawy/1908/272.jpg
          • andrzej_b2 Szpotański..., Wawerska i Rybna 24.01.07, 08:37
            www.trasbus.com/planywarszawy/1962/4459.jpg
            Tu bieg Wawerskiej i Rybnej jeszcze nie wiele różni się od planów z 1908 r.

            Jeśli chodzi o garść wspomnień, to b. proszę:
            Po r. 1962 zakończono rozbudowę Zakładów Wytwórczych Aparatów Wysokiego Napięcia
            im. Dymitrowa, które przecięły ul. Rybną i Wawerską. Ten kolos produkcyjny
            kontynuował chlubne tradycje Fabryki Aparatów Elektrycznych K. Szpotańskiego,
            wytwarzającej przed wojną w Warszawie najwyższej jakości urządzenia elektryczne.
            Przez wiele lat ambicją i zaszczytem każdego młodego chłopaka z Grochowa było
            mieć za sobą praktykę „u Szpotańskiego”. Wychowany w kulcie zawodu inżyniera,
            jako jeszcze student PW, w r. 1965, i ja podjąłem tu zatrudnienie na etacie
            konstruktora. Tuż przed rozpoczęciem przeze mnie pracy, zakład został znacznie
            rozbudowany. W obręb fabryki włączono część Rybnej i Wawerskiej przerywając ich
            bieg. Dostawiono kilka oddziałów montażowych i w jednym ciągu biurowiec oraz
            portiernię główną – wszystkie usytuowane frontem do ul. Chodakowskiej. Na
            terenie zajmowanym przez wchłoniętą przez zakład ul. Wawerską był parking, chyba
            jakiś magazyn i w znacznym oddaleniu wolno stojący budynek tzw. piaskowni –
            najbardziej uciążliwego oddziału. Niezorientowanym wyjaśniam, że w
            pomieszczeniach białych od pyłu, strumieniem piasku pod ciśnieniem traktowano tu
            odlewy duraluminiowe. Do dziś mam w uszach odgłosy pracy aparatów,
            przypominające syk węża, przy pomocy których robotnicy w maskach i specjalnych
            strojach antypyłowych dokonywali swych czynności. Z okien mojej pracowni często
            smętnie spoglądałem na ów plac przed budynkiem, który od strony Chodakowskiej
            był odgrodzony parkanem. Tam też znajdowało się jakieś zapasowe wyjście przez
            które, mając znajomego strażnika, można było wymknąć się czasem z zakładu i
            pospacerować uliczkami Kamionka, by choć na chwilę oderwać się od smutnych
            kreseczek, które całe dni tańczyły mi po rajzbrecie.

            W Fabryce los złączył mnie z dawnymi pracownikami Szpotańskiego: inż. inż.
            Sztajnduchertem, który po wojnie kierował przez pewien czas oddziałem firmy w
            Międzylesiu; Janem Zaleskim – moim szefem, później docentem w Instytucie
            Elektrotechniki; Kazimierzem Auleitnerem, późn. prof. PW; inż. Kazimierzem
            Pustołą i piękną jak anioł jego córką Ewą (cała młodzież męska była pod jej
            urokiem). Wspominam też wiecznego kpiarza inż. Wielisława Potęgę, niepoprawnego
            opozycjonistę inż. Leona Suwarta i wielu innych. Do dziś mam przed oczami
            wszystkich rówieśników, moich kolegów konstruktorów: Zygmunta Kiliańskiego,
            Ryśka Kopcia, Marcela Lichtmana, Zbyszka Zakrzewskiego, Kostka Turka (młodszego
            brata Jerzego – aktora), Albina Lubryczyńskiego, Ryśka Zalewskiego, Janka
            Pajewskiego i in. Pozdrawiam Was Kochani gdziekolwiek jesteście!
            Zakład wtedy był na topie, miał zamówienia, których nie można było przerobić.
            Produkcja przekładników, wyłączników, odgromników, regulatorów i in. odbywała
            się na trzy zmiany. I tak było w każdym zakładzie Kamionka. Dziś nie mogę
            spokojnie patrzeć na opustoszałe fabryki i rozpadające się budynki.
            Pozdrawiam :-(


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka