Dodaj do ulubionych

Sprwiedliwość wg.Mamrotki

04.03.07, 19:53
40 tys. nagrody w ministerstwie - to grosze
"Życie Warszawy": dyrektor generalny Ministerstwa Pracy, który pracuje niespełna trzy miesiące, zdążył już zgarnąć kilkadziesiąt tysięcy złotych nagrody - ujawnia.
Ryszard Wijas pracuje na stanowisku dyrektora generalnego w resorcie pracy od 25 listopada 2006 r. W grudniu sześć dni spędził na urlopie, kolejne dziesięć dni wolnego wziął już w tym roku.

W sumie w pracy był więc około 40 dni roboczych. To nie przeszkodziło, by kierownictwo resortu przyznało mu wysoką nagrodę.
Z informacji "ŻW" wynika, że w sumie dyrektor dostał 42 tys. zł nagrody w dwóch ratach. Pierwsza wyniosła 12 tys. zł, kolejna - 30 tys. zł.

Wijas zaprzecza: - To nie było aż tyle. A ile? - Nie powiem, bo to informacja, która podlega ustawie o ochronie danych osobowych - odpowiada dyrektor.

Według niego, miał prawo do takich nagród na podstawie ustaw o służbie cywilnej i Państwowym Zasobie Kadrowym.

Jan Pastwa, były szef służby cywilnej, jest zdziwiony, że dyrektor robi ze sprawy tajemnicę. - To są publiczne pieniądze i zarówno wysokość jego wynagrodzenia, jak i ewentualnych nagród, powinna być dostępna - komentuje.

Te argumenty nie przekonują jednak dyrektora Wijasa. Twierdzi, że jego nagroda i tak jest niczym w porównaniu z tym, jakie pieniądze dostają dyrektorzy departamentów i dyrektorzy generalni w innych urzędach.

- W ministerstwach finansów, gospodarki, rozwoju regionalnego i UKIE dopiero mają konfitury. W porównaniu z nimi, dostaję grosze - mówi Wijas.

Dodaje, że gdyby tekst dotyczył nagród, jakie dostają urzędnicy również w innych resortach, wówczas powiedziałby, jaką kwotę otrzymał.

Jego zdaniem, nagrody mu się należały, bo cały ubiegły rok ciężko pracował w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim, a potem - decyzją premiera - został przeniesiony do resortu pracy.

- Miałem bardzo dobre wyniki. Uważam, że te nagrody to wyraz podziękowania ze strony Warszawy i Polski za moją pracę - mówi. I dodaje: - Tutaj też siedzę od ósmej do dwudziestej.


kiedy emeryci upomną sie o swoje?
Obserwuj wątek
    • lejceomara Nepotyzm i Kumoterstwo. 04.03.07, 19:55
      "Bycie czyjąś żoną nie może dyskwalifikować w pełnieniu funkcji"

      Przemysław Gosiewski
      TVN24


      Szef komitetu stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski oświadczył, że nie jest "inicjatorem" kandydatury Katarzyny Paluszkiewicz-Soloch na stanowisko dyrektora zarządzającego w Fundacji Współpracy Polsko- Niemieckiej. Przyznał, że został poproszony o opinię w tej sprawie i jest ona pozytywna. Dodał, że decyzja o nominacji jeszcze nie zapadła.
      Według internetowego wydania tygodnika "Wprost", minister Gosiewski "załatwił żonie swojego kolegi, wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Pawła Solocha, rządową posadę wartą blisko 5 tys. euro miesięcznie".

      - Katarzyna Paluszkiewicz-Soloch w najbliższych dniach ma zostać członkiem zarządu - dyrektorem zarządzającym w Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Ma zastąpić na tym stanowisku Jana Truszczyńskiego. Decyzja już zapadła. Kandydaturę żony wiceministra prawdopodobnie jeszcze w najbliższym tygodniu zatwierdzi Rada Ministrów - napisał "Wprost".REKLAMA Czytaj dalej


      Ponadto tygodnik napisał, że Gosiewski i Paweł Soloch od lat utrzymują przyjacielskie kontakty. Jak podaje tygodnik - według informatorów "Wprost", to właśnie Gosiewski lansował żonę znajomego na posadę w fundacji.

      Minister Gosiewski zaprzeczył doniesieniom "Wprost", uznając tekst za "nieprawdziwy i zmanipulowany".

      - Artykuł "Wprost" jest nieprawdziwy. Po pierwsze nie jestem inicjatorem tej kandydatury, aczkolwiek uważam, że to jest dobra kandydatura. Proszono mnie o wyrażenie opinii w tej sprawie. Po rozmowie i po zbadaniu całej sprawy uważam, że pani Katarzyna Paluszkiewicz-Soloch jest dobrym kandydatem" - powiedział w rozmowie z PAP Gosiewski. Dodał, że o opinię poprosił go szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Mariusz Błaszczak.

      Gosiewski poinformował, że decyzja w sprawie Paluszkiewicz-Soloch jeszcze nie zapadła.

      - To, czy kandydatura zostanie zaprezentowana na posiedzeniu Rady Ministrów będzie zależało od decyzji pana premiera. Ale ja będę w tej sprawie wyrażał opinię pozytywną - podkreślił minister.

      Gosiewski zaprzeczył również doniesieniom tygodnika, jakoby miały go łączyć z Solochem przyjacielskie kontakty.

      - Z panem Solochem nie łączą nas żadne relacje towarzyskie. Była oceniana sprawa kompetencji małżonki, a nie kwestia kompetencji męża. I to, że ktoś jest czyjąś żoną nie może go dyskwalifikować w pełnieniu funkcji - zaznaczył Gosiewski. Dodał, że Soloch dowiedział się od niego, o fakcie, że może być rozważana kandydatura jego małżonki.
    • lejceomara Re: Sprwiedliwość wg.Mamrotki3 05.03.07, 18:04
      wiadomosci.onet.pl/1497669,11,item.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka