Dodaj do ulubionych

Piraci upowszechniają kulturę !

IP: *.matrix.pl 22.05.01, 08:49
Dzięki piratom każdy może mieć w domu kilkaset płyt z
muzyką, a kiedyś tylko kilka.

Dzięki przemysłowi muzycznemu mamy do dziś magnetofony
taśmowe. Przemysł muzyczny to w dzisiejszych czasach
monopolista. Dyktuje ceny na poziomie zabezpieczającym
mu ponadnaturalne zyski. Hamuje upowszechnianie
technologii w obronie swoich zysków. Dla przemysłu
muzycznego każda czysta płyta do nagrania to strata ze
sprzedaży jednej płyty za 10$ z muzyką.
Dopiero teraz monopol muzyczny pozwala na spadek cen
nagrywalnych CD i nagrywarek ponieważ wreszcie
upowszechnił lepiej zabezpieczoną technologie DVD.

Jedyną bronią na monopolistów jest konkurencja. Jedyną
konkurencja dla monopolu muzycznego jest piractwo.
Piractwo wymusza w monopolu muzycznym zmiany na lepsze.
To nie monopol upowszechnił mp3. Dzieki
upowszechnieniu mp3 monopol zaczął sie zmieniać.
Zmiany w monopolu muzycznym to lepszy produkt i niższe
ceny.

Kuriozalne jest, że inny monopol farmaceutyczny zmusza
państwa afrykańskie do zakupu licencjonowanych leków
po wysokich cenach od monopolistów grożąc procesem
sądowym, podczas, gdy państwa afrykańskie mogą kupowac
te leki z Indii po niskich cenach. Leki ratują życie,
monopol ratuje zyski.

Można pisać bez końca.

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: badek Re: Piraci upowszechniają kulturę ! IP: *.matrix.pl 22.05.01, 09:00
      Popieram.
    • Gość: 123 Re: Piraci upowszechniają kulturę ! IP: *.matrix.pl 23.05.01, 08:33
      Nie płaćcie złodziejom w sklepie. Kupujcie na stadionie.
    • Gość: big mac Re: Piraci upowszechniają kulturę ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.01, 10:38
      A ja czekam kiedy będą pirackie płyty DVD. To jest dopiero granda, te
      regionalizacje manipulacje językowe itp. Wszystko dla nabijania kabzy
      koncernom. Teraz to już nawet nie podejmują one wysiłku aby standard dźwięku
      dostosować do nowej technologii tylko wszystko kopiują ze starych taśm. Proszę
      spojrzeć: prawie wszystkie ukazujące się płyty (z wyjątkiem najnowszych filmów)
      są w wersji mono a co najwyżej stereo. I to wszystko jest sprzedawane po tych
      samych cenach. Inna sprawa: niektóre koncerny, a przoduje tu Warner Bros
      sprzedaje filmy ocenzurowane nawet o tym nie uprzedzając kupujących. Nie byłoby
      w tym nic dziwnego gdyby nie fakt że ten sam film można kupić w pełnej wersji
      na kasecie VHS. Jest to po prostu oszustwo. Przykład - Wejście Smoka. Mając
      oryginalną kasetę przypuszczałem że wersja na DVD jest taka sama - niestety nie
      była. Na moją skargę do Warner Bros (Poland) odpowiedzieli, że to nie ich wina
      bo oni są tylko dystrybutorem. To w końcu kto jest za to odpoiedzialny???

      Piraci w Was nadzieja. Zróbcie z tym porządek.
    • Gość: Warschau Re: Piraci upowszechniają kulturę ! A ZAiKS to złodzieje! IP: *.matrix.pl 23.05.01, 11:23
      A jakim złodziejem jest w Polsce ZAiKS? Instytucja stworzona do ochrony praw
      autorskich polskich wykonawców! Tak ma w statucie!
      I co? Kupując płytkę zachodniego wykonawcy mamay ten sam materiał dwa razy
      opodatkowany...
      I jeszcze coś...czy wiecie, że kupując kserokopiarkę też płacimy w jej cenie
      tantiem ZAiKSowi, ponieważ kserokopiarka to urządzenie do kopiowania!
      • Gość: Ela Re: do Warschau IP: *.ilot.edu.pl 23.05.01, 11:36
        Skąd masz informacje, że w cenę kserokopiarki są wliczone tantiemy? Aż
        nieprawdopodobne!
        • Gość: Warschau Re: do Warschau IP: *.matrix.pl 23.05.01, 11:42
          W którejś gazecie, bodaj we "Wprost" był w zeszłym roku artykuł o piractwie i
          tam była wypowiedź jakiegoś speca, który właśnie o tym mówił...
          Pozdrowionka Elu!
          • Gość: Ela Re: do Warschau IP: *.ilot.edu.pl 23.05.01, 14:24
            Dziękuję za pozdrowionka. Przesyłam wzajemne. Nie tylko ZAIKS kradnie,
            pośrednicy też, ile tylko mogą. Czytałam niedawno wywiad z mamą braci Golców.
            Ona mówi, że otworzyli własną firmę, bo zostaliby obdarci ze skóry. Sami robią
            okładki i sami pakują. Póki co, ja składankę (2 płyty) kupiłam za 10 zł na
            stadionie. I muszę się ze wstydem przyznać, że nie mam wyrzutów sumienia.
            Czysta płytka jednorazowa kosztuje 2.90 zł. Gdyby w sklepie cena jednej
            nagranej mieściła się w granicach 15 zł, to na pewno sprzedaż byłaby wysoka i
            wszyscy mieliby godziwy zysk. Ale u nas to każdy chce sie nachapać.
            • Gość: Warschau Re: do Warschau IP: *.matrix.pl 23.05.01, 14:34
              Otóż to..dokładnie masz rację! Ale widac taka jest natura większości
              Polaków...nachapać się za wszelką cenę i kosztem innych!
            • Gość: Piotra Re: do Warschau IP: 192.168.0.* / 195.205.178.* 04.07.01, 07:38
              Popieram Gdyby cena płyty oryginalnej spadła do 20 zł, na pewno bym ją kupił w
              sklepie. I jeszcze jedno: Czy ktoś może wytłumaczyć dlaczego oryginalne płyty
              CD są droższe od oryginalnych kaset magnetofonowych? Przecież nośnik i proces
              nagrywania jest tańszy???
    • Gość: rwt Re: Piraci upowszechniają kulturę ! IP: *.matrix.pl 24.05.01, 18:47
      Jeszcze dożyjemy takich czasów kiedy Cię zaaresztują za nucenie pod nosem
      opatentowanej piosenki !!!!!!!!!
    • Gość: zajiks Re: Piraci upowszechniają kulturę ! IP: *.matrix.pl 04.06.01, 14:50
      Chodzi o to, żeby bogaci mieli więcej pieniędzy klientów, i chyba o nic więcej.
    • Gość: Zapomnij Zapomnijcie o MP3 ! IP: *.matrix.pl 06.06.01, 17:21
      Zapomnijcie o MP3
      13 kwietnia 2001 16:01

      Jak informuje kilka serwisów internetowych, osoby testujące wersję beta systemu
      Windows XP znalazły w nim kolejną funkcję budzącą kontrowersje. Okazuje się
      bowiem, że gigant z Redmond postanowił wyposażyć swe najnowsze dzieło w
      oprogramowanie do zapisu muzyki na dysku twardym komputera, które obniża jakość
      dźwięku w plikach MP3. Jednocześnie opracowany przez Microsoft konkurencyjny
      format Windows Media Audio obsługiwany jest bez żadnych "usprawnień".

      Co ciekawe, nie powiodły się próby zastąpienia standardowego oprogramowania
      narzędziami innych producentów. Choć Microsoft twierdzi, że powinny one
      pracować bez specjalnych problemów, programy do "nagrywania" muzyki w formacie
      MP3 masowo "padały". Według autorów systemu najlepszym rozwiązaniem tego
      problemu jest rezygnacja z formatu MP3 na rzecz WMA, który charakteryzuje się
      nie tylko lepszą jakością dźwięku przy mniejszej objętości pliku, lecz również
      zawiera funkcje zarządzania prawami autorskimi, które mogą utrudnić życie
      piratom komputerowym.

      Osoby, które postanowią nie zmieniać ulubionego formatu, będą musiały
      przyzwyczaić się do muzyki kodowanej z prędkością 56 Kb/s... lub innego systemu
      operacyjnego. Jednak niektórzy eksperci twierdzą, że użytkownicy "zjedzą, co im
      się poda".

      Źródło:

      http://newsroom.chip.pl/notka.asp?id=59609&find=pirat&stat=cool
    • Gość: Zapomnij HP zapłaci za piratów IP: *.matrix.pl 06.06.01, 17:27

      27 listopada 2000 15:13

      Firma Hewlett-Packard stała się pierwszą komputerową "ofiarą" niemieckiego
      prawa, które wymaga od producentów urządzeń wykorzystywanych przez piratów
      płacenia swego rodzaju odszkodowania. Dotychczas obciążano nimi producentów
      magnetowidów (18 marek od sztuki) i magnetofonów (2,5 DM), lecz ostatnia
      nowelizacja prawa rozszerzyła jego wpływ również na sprzęt komputerowy.
      Uzyskane w ten sposób pieniądze będą przekazywane organizacji zrzeszającej
      niemieckie firmy fonograficzne.

      Wydarzenie to może pociągnąć za sobą całą lawinę procesów nakazujących
      wnoszenie podobnych opłat przez inne firmy – w końcu muzykę można pobrać z
      Internetu i skopiować na dysk twardy komputera domowego, do odtwarzacza MP3 czy
      przenośnego Pocket PC.

      Sytuacji nie poprawia fakt, iż podobne, jeszcze nie znowelizowane przepisy
      obowiązują w większości państw Europy. Ciekawe jest również to, że oprócz
      odpowiedzialności zbiorowej, przepisy owe wprowadzają zasadę domniemanej winy:
      piraci używają nagrywarek (nawet nie wiadomo, czy są to nagrywarki HP, ani też
      jaką ich liczbę mają do dyspozycji "kopiści"), więc trzeba ukarać producenta
      (ciekawe, jak potraktowano by w podobnej sytuacji przedstawicieli przemysłu
      zbrojeniowego...). "Przy okazji" zastosowano również prawo działające wstecz i
      nakazano firmie "opłacenie" nagrywarek sprzedanych od lutego 1998 roku – po 30
      marek od sztuki.



      Źródło:
      (Przemysław Kobel)
      http://newsroom.chip.pl/notka.asp?id=41165&find=pirat
    • Gość: tur Re: Piraci upowszechniają kulturę ! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.06.01, 18:01
      Piracką płytę można kupić za 15 zł. Gansterską monopolistów za 50 zł.
      Ile z jednej sprzedanej płyty dostaje artysta?. Z pirackiej większą popularność
      a z gansterskiej prawdopodobnie kilka groszy. Gdyby każdy z naszych artystów
      faktycznie coś dostawał to już dawno mieszkałby w okazałych rezydencjach a nie
      brał by zleceń w różnych reklamach.
    • Gość: Piotr Pomnik dla pirata IP: *.matrix.pl 15.06.01, 08:59
      Pozwolę sobie przytoczyć artykuł w dobrej wierze, który ukazał się tutaj:
      http://chip.poland.com/offline/1998-11/strona%2070%20-%20pomnik.htm
      Autor artykułu mówi swoim głosem, a nie powtarza oklepanych sentencji
      przygotowanych przez monopolistów przemysłu fonograficznego lub IT.

      Podziękowania dla Pana Piotra za twórcze spojrzenie.
      Piotr
      **********************************************************************
      MAGAZYN: opinie

      Pomnik dla pirata (ginącego gatunku)


      Piotr Dębek

      Jaką twarz ma wróg publiczny numer jeden końca XX wieku? Czy jest ktoś, na kogo
      polowałaby wrocławska policja i kogo zniszczenie uzgadnialiby władcy
      supermocarstw? Kto w sezonie ogórkowym zawsze może być wywołany przez media do
      wzięcia odpowiedzialności za miliardowe straty i zagrożenie światowego
      bezpieczeństwa?
      Czy to Saddam Husajn, narkotykowy baron, międzynarodowy terrorysta? Nie,
      to nastolatek kopiujący płyty kompaktowe. Czy sprawne działania służb tajnych i
      mundurowych wszystkich krajów spowodują, że ostatni piraci komputerowi zostaną
      wpisani na listę ginących gatunków? Zanim to nastąpi, warto spojrzeć bez emocji
      na społeczne konsekwencje istnienia nielegalnego obrotu oprogramowaniem.
      Nie ulega wątpliwości, że kopiowanie i używanie programów bez zgody ich
      twórców jest czynem nagannym i, w większości krajów, bezprawnym. Jednak stopień
      szkodliwości piractwa nie jest już tak oczywisty. Wartość strat, jakie ponoszą
      producenci, sięga, według oficjalnych źródeł, kilkunastu miliardów dolarów. Tak
      olbrzymia suma robi wrażenie. Ja jednak pozwolę sobie powątpiewać w
      wiarygodność tych danych. Ich podstawą jest założenie, że odebranie
      zatwardziałym "grzesznikom" nielegalnych kopii dziesiątków posiadanych przez
      nich programów skłoniłoby ich do natychmiastowego zakupu legalnych egzemplarzy.
      Czy jednak rzeczywiście student odrabiający zadanie domowe za
      pomocą "załatwionego" OrCAD-a gotów byłby wydać kilka tysięcy złotych na taką
      pomoc naukową? Czy nastoletni miłośnik gier przynoszący z giełdy złotą płytkę z
      kilkoma nowościami płaciłby co tydzień tysiąc złotych za ich legalne wersje?
      Bardziej prawdopodobna wydaje się rezygnacja z używania komputera w ogóle.
      Całkowite zlikwidowanie piractwa załamałoby dynamikę rozwoju rynku
      informatycznego. Oczywista prawda, że na koszt zakupu komputera składa się cena
      hard- i software'u, nie jest wcale oczywista dla niebogatych rodzin
      decydujących się zainwestować w edukację swoich dzieci. Niejednokrotnie kwota
      rzędu 3-4 tysięcy złotych stanowi bardzo poważny wydatek. Powiększenie jej o
      koszty zakupu oprogramowania definitywnie wykreśliłoby komputer z listy zakupów
      niejednej rodziny. Jeśli kogoś nie stać na oprogramowanie, to nie znaczy, że ma
      prawo je ukraść. Jednak jeśli nie nabędzie komputera w ogóle, to z całą
      pewnością nigdy nie dokupi do niego żadnego legalnego programu. Ci, którzy
      komputery już posiadają, rzadziej też będą się decydować na ich unowocześnianie.
      Na zdławieniu nielegalnego obrotu oprogramowaniem kosztem obniżenia
      dynamiki wzrostu całego rynku ucierpieliby nie tylko producenci sprzętu, ale
      też - autorzy programów. W ciągu ostatnich kilku lat odsetek legalnych
      programów wzrósł w Polsce z 10 do ponad 30 procent. Jak widać, znaczną część
      klienteli giełd można przekonać do zakupów w sklepach. Można, jeśli jest kogo
      przekonywać.
      Swoją popularność komputery osobiste zawdzięczają piratom. Rygorystyczne
      przestrzeganie prawa autorskiego utrudniłoby pecetom drogę pod strzechy.
      Pozostałyby one rzadką ciekawostką, wyposażeniem instytutów naukowych i
      nielicznych biur. Co gorsza, informatyka pozostałaby mało atrakcyjnym, wąskim
      rynkiem, który zniechęcałby do inwestycji małą dynamiką i niewielką stopą
      zysku. Sprzęt pozostałby drogi, gdyż tylko produkcja na masową skalę umożliwia
      obniżenie kosztów. Nieliczne oprogramowanie byłoby równie trudno dostępne jak
      dziś osprzęt do profesjonalnych kamer.
      Zmniejszenie nasycenia gospodarstw domowych pecetami miałoby też
      niekorzystny wpływ na gospodarkę narodową. Oznaczałoby nie tylko stratę wpływów
      z podatków od zakupionego sprzętu i zmniejszenie się liczby miejsc pracy w
      sklepach, hurtowniach czy serwisach, ale też trudne do oszacowania straty
      edukacyjne. Wiedza informatyczna zdobywana na kursach lub dopiero w trakcie
      pracy zawodowej oznaczałaby mniejszą wydajność pracownika w ciągu pierwszych
      kilku lat pracy.
      Piractwo stanowi też formę konkurencji, zwłaszcza na tych obszarach, które
      zostały zmonopolizowane. Z niskimi kosztami tłoczonych w Rosji i Chinach CD-ROM-
      ów można walczyć atrakcyjnymi warunkami gwarancji, solidnością serwisu,
      kompetencją i szybkością pomocy technicznej. Chyba nic tak dobrze nie wpływa na
      rozsądek giganta i jego życzliwość dla klienta jak cień czarnej flagi na
      horyzoncie. Polscy dystrybutorzy oprogramowania, wprowadzając serie bardzo
      tanich gier, wyraźnie starają się odebrać klientelę różnorakim giełdom i
      stadionowym targom.
      Podczas ostatniego szczytu G-8 jedyną rzeczą uzgodnioną pierwszego dnia
      obrad była zapowiedź działań w obronie praw autorskich. Choć świadczy to też o
      sile lobby producentów oprogramowania, to wydaje się, że pirat jest wygodnym,
      bo nie antagonizującym wrogiem publicznym. Aby akcje antypirackie stały się
      wiarygodnym tematem zastępczym na każdą okazję, trzeba demonizować przeciwnika
      i hiperbolizować powodowane przez niego straty.
      Tymczasem społeczne i ekonomiczne skutki istnienia nielegalnego obrotu
      softwarem nie są jednoznaczne. Gdyby nigdy nie było rzesz anonimowych kopistów,
      to dzisiejszy świat z pewnością nie wyglądałby tak samo. I wcale nie jestem
      przekonany, że byłby lepszy.

      Piotr Dębek jest doktorantem w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu
      Wrocławskiego i publicystą w prasie komputerowej
    • Gość: Maćko Nałożą każdemu pętlę na szyję i bedą pociągać za sznurek !!!!! IP: *.matrix.pl 15.06.01, 14:13
      "Celem przemysłu muzycznego jest doprowadzenie do sytuacji, w której wytwórnie
      będą mieć całkowitą kontrolę nad wymianą plików online. Dlatego firmy
      fonograficzne pracują również nad technologiami, które będą pozwalały na
      nakładanie wielu ograniczeń, jak np. brak możliwości wykonywania dodatkowych
      kopii pliku, który został zakupiony online lub niemożność nagrywania
      ściągniętej muzyki na czyste płyty CDR/CDRW.

      Jednym słowem - wytwórnie chcą mieć kontrolę nad plikami muzycznymi nie tylko w
      sieci, ale również na komputerze użytkowników. Dobrym przykładem jest tutaj
      technologia firmy Roxio, która podpisała niedawno umowę z wytwórnią EMI.
      Rozwiązanie Roxio pozwala na nagrywanie plików muzycznych na płyty dopiero po
      uiszczeniu odpowiedniej opłaty."
      • Gość: M Re: Nałożą każdemu pętlę na szyję i bedą pociągać za sznurek !!!!! IP: *.cu.com.pl 19.06.01, 14:30
        Gość portalu: Maćko napisał(a):

        > "Celem przemysłu muzycznego jest doprowadzenie do sytuacji, w której wytwórnie
        > będą mieć całkowitą kontrolę nad wymianą plików online. Dlatego firmy
        > fonograficzne pracują również nad technologiami, które będą pozwalały na
        > nakładanie wielu ograniczeń, jak np. brak możliwości wykonywania dodatkowych
        > kopii pliku, który został zakupiony online lub niemożność nagrywania
        > ściągniętej muzyki na czyste płyty CDR/CDRW.
        >
        > Jednym słowem - wytwórnie chcą mieć kontrolę nad plikami muzycznymi nie tylko w
        >
        > sieci, ale również na komputerze użytkowników. Dobrym przykładem jest tutaj
        > technologia firmy Roxio, która podpisała niedawno umowę z wytwórnią EMI.
        > Rozwiązanie Roxio pozwala na nagrywanie plików muzycznych na płyty dopiero po
        > uiszczeniu odpowiedniej opłaty."

        Zapomniałeś dodać, że technologia ta działa tylko pod Windows. A ja mam w domu
        Linuxa, więc mogą mi naskoczyć.

        Z pirackim pozdrowieniem
        M

        PS Ciekawe ile poczekamy na odpowiednik DeCSS "zagłuszający" technologię Roxio.

        • Gość: Piotr Co to jest DeCSS ? IP: *.matrix.pl 19.06.01, 16:53
          Pozdrawiam.
          Piotr
          • Gość: M Re: Co to jest DeCSS ? IP: *.cu.com.pl 20.06.01, 08:49
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Pozdrawiam.

            Nielegalne lekarstwo na regiony DVD, pozwala kopiowac zawartość płyty na dysk.

            • Gość: Piotr Re: Co to jest DeCSS ? IP: *.matrix.pl 20.06.01, 09:35
              Jak z tego skorzystać ? Chciałbym skopiować swój film na dysk. Pozdrawiam.
              • Gość: M Re: Co to jest DeCSS ? IP: *.cu.com.pl 20.06.01, 11:28
                Sciagasz z sieci, czytasz dokumentacje i uzywasz. Mozesz tez uzywac programikow
                z rodzaju Region Killer lub Zone Selector jak masz klopoty z odtwarzaniem plyt
                spoza regionu 2.
    • Gość: Cyt.Hudy Re: Piraci upowszechniają kulturę ! IP: *.matrix.pl 18.06.01, 09:41
      "Piractwo:

      Ostatnio dość dużo mówi się na temat PIRACTWA w POLSCE, więc chciałbym się
      wypowiedzieć na ten temat. Moim zdaniem jest dużo racji w tym, iż piractwo jest
      potępiane, gdyż jest to pewien rodzaj przestępstwa. Jednak należy wziąć pod
      uwagę kilka podstawowych przyczyn takiego OGROMNEGO zainteresowania, jakim
      cieszy się u nas nielegalne oprogramowanie. Po pierwsze (i chyba najważniejsze)
      programy legalne są u nas po prostu za drogie. Chyba niewielu z nas stać na
      zakup nowych gier, których ceny niejednokrotnie przekraczają 150zł., nie mówiąc
      już o programach użytkowych (MS Office 2000 standardowa - 1830zł.). Chciałbym
      zapytać:, Do kogo są adresowane gry komputerowe? Czy do ludzi dorosłych,
      zarabiających 1000zł miesięcznie, czy do dzieci i młodzieży
      zarabiającej ............zł. Sorry, ale mnie nie stać na zakup 2 hitów
      miesięcznie po 150zł... Często jedynym sposobem zdobycia danego programu jest
      zakup na giełdzie, właśnie przez zawyżone ceny w sklepach. Innym powodem jest
      szacunek i troska dystrybutorów i o klienta (a raczej jego brak). Jesteś dobry
      do momentu zostawienia pieniędzy w kasie, a potem - radź sobie sam. Takie coś
      jak pomoc techniczna w razie kłopotów z odpaleniem gry/programu praktycznie nie
      istnieje. Sprzedawca ma po prostu sprzedać (często nie wiedząc nawet, co
      sprzedaje). - >>>Doświadczenie własne<<< Jeśli w Polsce średnia krajowa pensji
      będzie wynosić 5000 to może coś się zmieni, ale na razie... Całkowicie inną
      stroną medalu są KORZYŚCI, jakie czerpie z tego nasze wspaniałe Państwo. Po
      pierwsze: chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, iż rynki SOFTWARE'u (programów) i
      HARDWARE'u (sprzętu) są wzajemnie zależne. My zrobimy nową grę o duuużych
      wymaganiach, a wy wtedy sprzedacie swoje nowe dopalacze i szybsze procki. Jest
      OK i wszystko się kręci. Gdyby zamknięto wszystkie giełdy w Polsce to mogliby
      na drugi dzień zamknąć przynajmniej 50% wszystkich sklepów ze sprzętem. Bo kto
      by to kupował, gdyby sprzedało się w całej Polsce np.500 kopii Quake'a III.
      Właściciel sklepu płaci podatki, zatrudnia ludzi, płaci ZUS'y itd. itd. itd...
      Piractwo to nie tylko chamskie kupowanie programów, to także sztuka
      crackowania. Poza tym każdy porządny pirat ma jakąś etykę. Głównie odnosi się
      to do nie sprzedawania Polskich produktów na giełdach. Niestety nagrywarki
      potaniały i nagrywać może każdy, nawet ............ Poza tym gdyby nie piractwo
      to wielu z nas nie miałoby styczności z komputerami w ogóle. A należy
      powiedzieć to, iż młodzi ludzie teraz uczący się na pirackich kopiach AutoCAD'a
      czy 3D Studio MAX'a za kilka lat będą dobrymi fachowcami i kiedy pójdą do pracy
      na pytanie pracodawcy: Czy umie pan pracować w AutoCAD'dzie? nie odpowie: Nie
      umiem, bo nie miałem 25000zł na zakup programu. Oczywiście nie wszyscy muszą
      zgadzać się z moim zdaniem, ale moje poglądy nie zmienią się do póki nasz kraj
      nie stanie się normalny i ludzie będą dostawać godne wynagrodzenie za wykonaną
      pracę. Piractwo traktuję jako JANOSIK'owanie XX wieku. Więc gadanie o
      niemoralności i kradzieży oprogramowania schowajcie sobie do kieszeni. Sklepy
      okradają nas swoimi złodziejskimi marżami, a my okradamy ich, kupując
      nielegalne kopie. A więc wszystko jest OK."

      Źródło: Hudy
    • Gość: max Re: Piraci upowszechniają kulturę ! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.06.01, 15:35
      w takim razie Muzeum Narodowe przy stadionie X lecia
      to małe piwo
    • Gość: Ela Opłaca się IP: *.matrix.pl 19.06.01, 13:20
      Jestem za piratami. Dlaczego? Otoz w sklepie plyta noralnie kosztuje 50 zl a
      piracka 15zl. Oplaca się bardziej.
      A ze kupuje to tylko po to,zeby nie wydawac 50 zl.Wole za ta kase kupic sobie 3
      czy 4 inne.Tak bylo,jest i bedzie.
      • Gość: Kamil Piraci mesjaszem narodu IP: 193.0.71.* 26.06.01, 00:00
    • Gość: Życzliwy Przeciwko własności intelektualnej IP: 195.116.201.* 20.06.01, 16:49
      Against intellectual property

      Brian Martin
      Department of Science and Technology Studies
      University of Wollongong, NSW 2522, Australia
      email: b.martin@uow.edu.au
      3 February 1995

      Abstract

      The case for opposing intellectual property is presented. There are a number
      of negative consequences of the ownership of information, such as retarding
      of innovation and exploitation of poor countries. Most of the usual arguments
      for intellectual property do not hold up under scrutiny. In particular, the
      metaphor of the marketplace of ideas provides no justification for ownership
      of ideas. The alternative to intellectual property is that intellectual
      products not be owned, as in the case of everyday language. Strategies
      against intellectual property include civil disobedience, promotion of
      non-owned information, and fostering of a more cooperative society.

      Keywords: intellectual property; ownership of information; marketplace of
      ideas; copyright; patents; trademarks; trade secrets; plagiarism

      Acknowledgements: I thank Steve Fuller, Brian Rappert, Wendy Varney, Ian
      Watson and a hostile referee for The Information Society for providing
      helpful comments on a draft of this paper and Mary Cawte for tracking down
      some information. Numerous other people, through their writings,
      conversations and other activities, directly or indirectly helped make this
      work possible.



      #012#
      In 1980, a book entitled Documents on Australian Defence and Foreign Policy
      1968-1975 was published by George Munster and Richard Walsh. It reproduced
      many secret government memos, briefings and other documents concerning
      Australian involvement in the Vietnam war, events leading up to the
      Indonesian invasion of East Timor, and other issues. Exposure of this
      material deeply embarrassed the Australian government. In an unprecedented
      move, the government issued an interim injunction, citing both the Crimes Act
      and the Copyright Act. The books, just put on sale, were impounded. Print
      runs of two major newspapers with extracts from the book were also seized.
      The Australian High Court ruled that the Crimes Act did not apply, but that
      the material was protected by copyright held by the government. Later,
      Munster and Walsh produced a book using summaries and short quotes in order
      to present the information (Munster 1982).

      This example is one of many that shows how copyright is used to protect the
      interests of the powerful in the face of challengers, at the expense of free
      speech. Yet copyright is standardly justified on the grounds that it promotes
      creation and dissemination of ideas.

      Copyright is one of four main types of intellectual property or, in other
      words, ownership of information. The others are patents, trademarks and trade
      secrets. Copyright covers the expression of ideas such as in writing, music
      and pictures. Patents cover inventions, such as designs for objects or
      industrial processes. Trademarks are symbols associated with a good, service
      or company. Trade secrets cover confidential business information.

      The type of property that is familiar to most people is physical objects.
      People own clothes, cars, houses and land. When people own ideas, this is
      called intellectual property. But there has always been a big problem with
      owning ideas
      • Gość: Życzliwy Przeciwko własności intelektualnej, cz. 2 IP: *.matrix.pl 20.06.01, 17:02
        peoples built into the world trade system, it would only seem fair for ideas
        produced in rich countries to be provided at no cost to poor countries. Yet
        in the GATT negotiations, representatives of rich countries, especially the
        US, have insisted on strengthening intellectual property rights. Surely there
        is no better indication that intellectual property is primarily of value to
        those who are already powerful and wealthy (Drahos 1995; Patel 1989).

        The potential financial returns from intellectual property are said to
        provide an incentive for individuals to create. In practice, though, most
        creators do not actually gain much benefit from intellectual property.
        Independent inventors are frequently ignored or exploited (Lancaster 1992).
        When employees of corporations and governments have an idea worth protecting,
        it is usually copyrighted or patented by the organisation, not the employee.
        Since intellectual property can be sold, it is usually the rich and powerful
        who benefit. The rich and powerful, it should be noted, seldom contribute
        much intellectual labour to the creation of new ideas.

        These problems
      • Gość: Życzliwy Przeciwko własności intelektualnej, cz 3 IP: *.matrix.pl 20.06.01, 17:04
        In
        many countries, chemicals and pharmaceuticals were not patentable until
        recently (Patel 1989). This suggests that even if intellectual property can
        be justified on the basis of fostering new ideas, this is not the driving
        force behind the present system of copyrights and patents.

        The marketplace of ideas

        The idea of intellectual property has a number of connections with the
        concept of the marketplace of ideas, a metaphor that is widely used in
        discussions of free speech. To delve a bit more deeply into the claim that
        intellectual property promotes development of new ideas, it is therefore
        helpful to scrutinise the concept of the marketplace of ideas.

        The image conveyed by the marketplace of ideas is that ideas compete for
        acceptance in a market. As long as the competition is fair
      • Gość: Życzliwy Przeciwko własności intelektualnej, cz. 4 IP: *.matrix.pl 20.06.01, 17:08
        Courts only intervene when others try to do the same.

        As in the case of trade generally, a property-based "free market" serves the
        interests of powerful producers. In the case of ideas, this includes not only
        governments and corporations but also intellectuals and professionals linked
        with universities, entertainment, journalism and the arts. Against such an
        array of intellectual opinion, it is very difficult for other groups, such as
        manual workers, to compete (Ginsberg 1986). The marketplace of ideas is a
        biased and artificial market that mostly serves to fine-tune relations
        between elites and provide them with legitimacy (Ingber 1984).

        The implication of this analysis is that intellectual property cannot be
        justified on the basis of the marketplace of ideas. The utilitarian argument
        for intellectual property is that ownership is necessary to stimulate
        production of new ideas, because of the financial incentive. This financial
        incentive is supposed to come from the market, whose justification is the
        marketplace of ideas. If, as critics argue, the marketplace of ideas is
        flawed by the presence of economic inequality and, more fundamentally, is an
        artificial creation that serves powerful producers of ideas and legitimates
        the role of elites, then the case for intellectual property is unfounded.
        Intellectual property can only serve to aggravate the inequality on which it
        is built.

        The alternative

        The alternative to intellectual property is straightforward: intellectual
        products should not be owned. That means not owned by individuals,
        corporations, governments, or the community as common property. It means that
        ideas are available to be used by anyone who wants to.

        One example of how this might operate is language, including the words,
        sounds and meaning systems with which we communicate every day. Spoken
        language is free for everyone to use. To allow any group to own language
        raises the spectre of George Orwell's 1984. (Actually, corporations do
        control bits of language through trademarks.)

        Another example is scientific knowledge. Scientists do research and then
        publish their results. A large fraction of scientific knowledge is public
        knowledge (Ziman 1968). There are some areas of science that are not public,
        such as classified military research. It is generally argued that the most
        dynamic parts of science are those with the least secrecy. Open ideas can be
        examined, challenged, modified and improved. To turn scientific knowledge
        into a commodity on the market, as is happening with genetic engineering
        (Mackenzie et al. 1990; Weiner 1986), arguably inhibits science.

        Few scientists complain that they do not own the knowledge they produce.
        Indeed, they are much more likely to complain when corporations or
        governments try to control dissemination of the ideas. Most scientists
        receive a salary from a government, corporation or university. Their
        livelihoods do not depend on royalties from published work.

        University scientists have the greatest freedom. The main reasons they do
        research are for the intrinsic satisfaction of investigation and discovery --
        a key motivation for many of the world's great scientists
        • Gość: max Re: Przeciwko własności intelektualnej, cz. 4 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.01, 17:10
          też tak myśle ;)
        • Gość: max Re: Przeciwko własności intelektualnej, cz. 4 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.01, 17:11
          choć mam wątpliwości co do 25 zdania
          • Gość: Życzliwy Przeciwko własności intelektualnej, cz. 4 IP: *.matrix.pl 20.06.01, 17:16
            Może Kolega zacytować ?
      • Gość: Życzliwy Przeciwko własności intelektualnej, cz. 5 IP: *.matrix.pl 20.06.01, 17:10
        If the goal is better and more creative work, paying creators on a
        piecework basis, such as through royalties, is counterproductive.

        In a society without intellectual property, creativity is likely to thrive.
        Most of the problems that are imagined to occur if there is no intellectual
        property
      • Gość: Życzliwy Przeciwko własności intelektualnej, cz. 6 IP: *.matrix.pl 20.06.01, 17:13
        The law of defamation is used to punish free speech, especially criticisms of
        powerful individuals. Intellectual property is only one technique of many by
        which powerful groups control information in order to protect and expand
        their positions and wealth. Challenging intellectual property is only one
        part, though an important part, of challenging inequality.
        #012#
        References
        Bagdikian, Ben. 1993. The Media Monopoly. Boston: Beacon Press, 4th edition.
        Baker, C. Edwin. 1989. Human Liberty and Freedom of Speech. New York: Oxford
        University Press.
        Baker, John. 1987. Arguing for Equality. London: Verso.
        Broad, William, and Nicholas Wade. 1982. Betrayers of the Truth: Fraud and
        Deceit in the Halls of Science. New York: Simon and Schuster.
        Deutsch, Morton. 1985. Distributive Justice: A Social-psychological
        Perspective. New Haven: Yale University Press.
        Drahos, Peter. Forthcoming June 1995. Global property rights in information:
        the story of TRIPS at the GATT. Prometheus 13(1).
        Dunford, Richard. 1987. The suppression of technology as a strategy for
        controlling resource dependence. Administrative Science Quarterly 32:512-525.
        Entman, Robert M. 1989. Democracy without Citizens: Media and the Decay of
        American Politics. New York: Oxford University Press.
        Ewing, David W. 1977. Freedom inside the Organization: Bringing Civil
        Liberties to the Workplace. New York: Dutton.
        Ginsberg, Benjamin. 1986. The Captive Public: How Mass Media Promotes State
        Power. New York: Basic Books.
        Gleditsch, Nils Petter. April 1987. National security and freedom of
        expression: the Scandinavian legal battles. Media Law & Practice 8:2-5.
        Gwyn, Robert J. 1966. Political dissent and the free market of ideas: an
        eight-nation study. Gazette: International Journal of Mass Communication
        Studies 12:187-200.
        Hahnel, Robin. April 1993. Cooperacion internacional, si! NAFTA, no! Z
        Magazine 6(4):47-52.
        Hanson, Jim. 1981. The political economy of free speech: a Marxist critique.
        Humanity and Society 5(4):370-382.
        Herngren, Per. 1993. Path of Resistance: The Practice of Civil Disobedience.
        Philadelphia: New Society Publishers.
        Hettinger, Edwin C. Winter 1989. Justifying intellectual property. Philosophy
        and Public Affairs 18(1):31-52.
        Ingber, Stanley. February 1984. The marketplace of ideas: a legitimizing
        myth. Duke Law Journal 1984(1):1-91.
        Kohn, Alfie. 1990. The Brighter Side of Human Nature: Altruism and Empathy in
        Everyday Life. New York: Basic Books.
        Kohn, Alfie. 1993. Punished by Rewards: The Trouble with Gold Stars,
        Incentive Plans, A's, Praise, and other Bribes. Boston: Houghton Mifflin.
        Lancaster, Don. Winter 1992. The case against patents. Whole Earth Review
        77:86-87.
        Lichtenberg, Judith. Fall 1987. Foundations and limits of freedom of the
        press. Philosophy and Public Affairs 16(4):329-355.
        Mackenzie, Michael, Peter Keating, and Albert Cambrosio. Winter 1990. Patents
        and free scientific information in biotechnology: making monoclonal
        antibodies proprietary. Science, Technology, & Human Values 15(1):65-83.
        Mallon, Thomas. 1989. Stolen Words: Forays into the Origins and Ravages of
        Plagiarism. New York: Ticknor and Fields.
        Martin, Brian. Fall 1994. Plagiarism: a misplaced emphasis. Journal of
        Information Ethics 3(2):36-47.
        McGaffey, Ruth. March 1972. A critical look at the "marketplace of ideas."
        Speech Teacher 21(2):115-122.
        Mestel, Rosie. 19 February 1994. Rich pickings for cotton's pioneers. New
        Scientist 141:13-14,
        Moran, Michael, and Maurice Wright (eds.). 1991. The Market and the State:
        Studies in Interdependence. London: Macmillan.
        Munster, George. 1982. Secrets of State: A Detailed Assessment of the Book
        They Banned. Australia: Walsh & Munster.
        Nelkin, Dorothy. 1984. Science as Intellectual Property: Who Controls
        Research? New York: Macmillan.
        Patel, Surendra J. 6 May 1989. Intellectual property rights in the Uruguay
        Round: a disaster for the South? Economic and Political Weekly
        24(18):978-993.
        Posner, Ari. 18 April 1988. The culture of plagiarism. The New
        Republic:19-24.
        Ricketson, Sam. June 1992. New wine into old bottles: technological change
        and intellectual property rights. Prometheus 10(1):53-82.
        Ross, Jeffrey Ian (ed.). Forthcoming 1995. Controlling State Crime: An
        Introduction. New York: Garland.
        Ryan, William. 1981. Equality. New York: Pantheon.
        Sharp, Gene. 1973. The Politics of Nonviolent Action. Boston: Porter Sargent.
        Shiva, Vandana, and Radha Holla-Bhar. 1993. Intellectual piracy and the neem
        tree. Ecologist 23(6):223-227.
        Stearns, Laurie. March 1992. Copy wrong: plagiarism, process, property, and
        the law. California Law Review 80(2):513-553.
        Verzola, Roberto. January-February 1993. The 'piracy' of intellectuals and
        intellectual property. Third World Resurgence 29/30:57-58.
        Weiner, Charles. February-March 1986. Universities, professors, and patents:
        a continuing controversy. Technology Review:33-43.
        Wright, Steve. July-December 1991. The new technologies of political
        repression: a case for arms control? Philosophy and Social Action
        17(3-4):31-62.
        Ziman, John. 1968. Public Knowledge: An Essay concerning the Social
        Dimensions of Science. Cambridge: Cambridge University Press.

        • Gość: max Re: Przeciwko własności intelektualnej, cz. 6 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.01, 17:24
          kolege nie bedzie za mądry
          ps w zdaniu 43 w czasowniku powinno być e nie a, kolega chyba słabo zna
          angielski ??? ;)
    • Gość: Piotr Microsoft przeciw oprogramowaniu Open Source IP: *.matrix.pl 25.06.01, 00:00
      Postrzał w stopę
      22 czerwca 2001 15:13

      Choć kolejne etapy batalii "na słowa" Microsoftu przeciw oprogramowaniu Open
      Source przejawiają rosnącą przewagę formy nad treścią ("GPL jest jak rak", "GPL
      to Pac-Man, który pożre waszą firmę"), temat ten ciągle jest żywy. Po tym, gdy
      przeciwnicy giganta z Redmond ujawnili fakt wykorzystywania przez niego
      oprogramowania udostępnianego w ramach "otwartej" licencji BSD, Microsoft
      uściślił nieco swe stanowisko i skoncentrował się na umowie licencyjnej GPL
      (wcześniej potępiano wszystko, co miało związek z Open Source).

      Jednak według doniesień serwisu OS Opinion, również kampania przeciw GPL-owi
      jest nieco nie na miejscu. Okazuje się bowiem, że w ramach tej "złej" licencji
      oprogramowanie udostępnia sam... Microsoft. Mowa przede wszystkim o narzędziach
      ułatwiających "przesiadkę" z Linuksa na Windows 2000, np. Interix, które są
      dziełami Microsoftu. Ze strony producenta można pobrać ich kod źródłowy, po
      czym z niego korzystać pod warunkiem zaakceptowania umowy GNU General Public
      License.

      Jak łatwo zauważyć, czekają nas następne, coraz ciekawsze rundy tej nietypowej
      rozgrywki.
      http://newsroom.chip.pl/notka.asp?stat=email&id=70216

      Źródło: NewsForge
    • Gość: Piotr Czy wiesz że w cenie napędu CDROM płacisz twórcom jak mafii ? IP: *.matrix.pl 26.06.01, 00:00
      Niby dlaczego mamy im płacić ? Przeczytaj poniżej.
      Wcześniej w tym wątku napisano o tantiemach przy sprzedaży kserokopiarek.
      Złodziejski monopol w świetle prawa ? Przekraczamy granice absurdu.
      Ta sprawa dotyczy niby Niemców. Ale jak jest w Polsce, może ktoś wie ?
      Pozdrawiam wszystkich. Piotr

      Dura lex, sed lex
      25 czerwca 2001 16:29

      Niemiecki sąd zadecydował, że Hewlett-Packard musi uiścić opłaty licencyjne od
      nagrywarek CD sprzedanych w ciągu ostatnich 3 lat.

      Według niemieckiego prawa producent sprzętu, który może służyć do kopiowania,
      jest obłożony opłatą za potencjalne straty poniesione przez właścicieli praw
      autorskich. W związku z tym Hewlett-Packard, jeden z największych światowych
      producentów kopiarek CD, jest już od kilkunastu miesięcy obiektem ataków firm
      zajmujących się egzekwowaniem praw twórców. Hewlett-Packard, który do tej pory
      nie płacił żadnych tantiem, prowadził w tej sprawie negocjacje, jednak na
      początku tego roku zerwał wstępne porozumienie, na mocy którego firma miałaby
      odprowadzać 5,25 USD (12 DM) od każdej sprzedanej sztuki urządzenia CD-RW.
      Dlatego sprawa ponownie trafiła do sądu, gdzie zapadł niekorzystny dla HP
      wyrok.

      Sąd ma wkrótce ustalić, ile nagrywarek sprzedał HP w Niemczech od lutego 1998,
      i określić kwotę odszkodowania. Niezadowoleni prawnicy HP zapowiadają apelację:
      argumentują, że przepis o opłatach jest przestarzały - wprowadzono go z myślą o
      kserokopiarkach oraz magnetofonach i nie sposób stosować go w "erze cyfrowej".
      Firma uważa, że prawa autorskie powinny być chronione przez system
      indywidualnych licencji.


      (Marek Mazur)
      http://newsroom.chip.pl/notka.asp?stat=email&id=70568
    • Gość: leflaw American people are of getting ripped off IP: *.matrix.pl 29.06.01, 09:10
      TalkBack Central: RIAA partly responsible for pirated music
      By Dan Petersen, Engineer, Special to ZDNet August 30, 2000 9:03 AM PT
      **** ZDNet News reader Dan Petersen believes the Recording Industry Association
      of America (RIAA) is responsible in part for he increase in pirated music. Read
      Dan Petersen's opinion below. ****
      While I don't agree with piracy, I strongly disagree with some of the
      RIAA's actions in this matter, mostly in the way that the music industry has
      ripped off the consumer. While this does NOT justify piracy, I think all the
      piracy shows how tired the American people are of getting ripped off.

      Have you ever bought a CD because of one song on the radio you liked, thinking
      the rest of the album is just as good, and it wasn't? Examples that leap to my
      mind are Seal's first album and Smash Mouth's first
      album (fush ya mang). At minimum, there should be a mechanism where I can
      listen to the album before I buy. With video games there are readily available
      free demos you can try before you buy. With movies,
      you can rent them or see them in the theater. They also need to have a
      mechanism where you can buy singles. Singles were great if I didn't want to buy
      the whole album. Downloading the singles for a price in
      MP3 format would be cool. And/or selecting what songs you want on your CD would
      also be cool.

      When CDs first came out almost 20 years ago, they were $15 to $16 in non-
      discount stores. What are they today? About the same. While all the other
      consumer products
      • Gość: moratis Re: American people are of getting ripped off IP: *.matrix.pl 03.07.01, 16:11
        You're right, these terrible boy and girl groups are ruining the music of
        today. Their passion is the $$, not the music, so I think we should pirate
        everything we can in order to stop these money hounds.

        moratis
        • Gość: nocoment Re: American people are of getting ripped off IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 12:43
          Gość portalu: moratis napisał(a):

          > You're right, these terrible boy and girl groups are ruining the music of
          > today. Their passion is the $$, not the music, so I think we should pirate
          > everything we can in order to stop these money hounds.
          >
          > moratis

          To Ty Warschau? Bo masz taki sam adres...matrix.pl:)

      • Gość: nocoment Re: American people are of getting ripped off IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 12:42
        Sorry Combre! No speaking englese!!!!;)))))))))))

        Ale serio: This is quite interesting opinion...;)
    • Gość: Cyt.Jure Czy producenci oprogramowania to... złodzieje?! IP: *.matrix.pl 05.07.01, 15:12
      Czy producenci oprogramowania to... złodzieje?!
      28 czerwca 2001
      Gdy mam kupić oprogramowanie za kilka tysięcy
      złotych, to mam nieodparte wrażenie, że ktoś
      (sprzedający) chce mnie okraść. Jest coś, co nazywa
      się zyskiem godziwym, a jak nazwać sprzedającego
      produkt, który może być sprzedany zarówno w cenie
      kilku tysięcy złotych, jak i kilkuset złotych
      (promocje, upusty, upgrade)? Czy firma, sprzedając za
      kilkaset złotych oprogramowanie, nie zarabia? Dopłaca
      do interesu? To co można pomyśleć o zyskach przy tzw.
      normalnym zakupie?

      Ktoś powie, że nie muszę kupować. Ale czy mam zgadzać
      się na to, że giganci z całym aparatem prawnym i
      przymusem państwa mają prawo okradać mnie?

      Zakup nielegalnego oprogramowania - przy tak
      horrendalnie niegodziwym zysku - sprowadza się do
      wyboru: czy mam sam pozwolić sobie na
      drobne "złodziejstwo", czy kupując legalny produkt -
      godzić się na to, że firma (monopolista lub prawie
      monopolista) okrada mnie?


      Jurek
    • Gość: Cyt.Mari Dwie kolejne tezy w dyskusji o piractwie komputerowym IP: *.matrix.pl 05.07.01, 15:16
      Dwie kolejne tezy w dyskusji o piractwie komputerowym
      17 lipca 2000
      Od czasu do czasu wraca temat tzw. piractwa i tzw. kradzieży oprogramowania.
      Często na poparcie swoich słów piętnujący ten proceder piszą, że skopiować
      program to to samo co ukraść mercedesa lub innego trabanta. Pada wówczas
      pytanie, czy używający skopiowanego programu byłby z tego zadowolony, że mu ten
      mercedes zginął. Ja chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że ukraść mercedesa a go
      skopiować za pomocą specjalnego urządzenia (może wypalarki laserowej?) to
      zasadnicza różnica. W pierwszym wypadku zabieramy coś komuś, za co zapłacił, a
      w drugim nie dajemy zarobić producentowi. Nie dać zarobić, to nie znaczy ukraść
      (mam nadzieję). Innym zagadnieniem jest podejście cenowe do polskiego klienta.
      Przy średnich zarobkach (pozawarszawskich) jedna ósma wypłaty za grę i trzy
      czwarte za system niebieskich ekranów mówią same za siebie. Ja nie używam
      legalnie zakupionych programów, bo mnie na nie nie stać, a nie dać zarobić, to
      nie znaczy okraść. Może producenci się opanują, a są tego dobre początki, jak
      np. wspaniale wydane gry w stylu Baldur's Gate, które warto kupić w oryginale
      (dodatki, podkładki itp.). Nie jestem zaprzysięgłym wrogiem legalnego
      oprogramowania, ale uważam, że programy, tak jak wszystkie produkty, powinny za
      swoją cenę oferować przyzwoitą jakość, a nie "zawiechę" już przy samej
      instalacji lub jeden niebieski ekran na godzinę za 700 zł.


      Mariusz Janiszewski
      • Gość: Jacek Re: Dwie kolejne tezy w dyskusji o piractwie komputerowym IP: 192.168.0.* / 195.205.178.* 05.07.01, 15:25
        Prowadzę niewielkie studio graficzne. Z racji, że moja działalność jest
        legalna, muszę niestety korzystać z legalnego oprogramowania, gdyż w każdej
        chwili mogę mieć "nieoczekiwanych" gości. Na swoim oficjalnym komputerze mam
        legalne programy, ale tylko w wersjach najuboższych i najstarszych. Większość
        swoich prac wykonuję jednak w zaciszu domowym, na w pełni pirackim,
        profesjonalnym oprogramowaniu. I nigdy nie zamienię go na legalne z dwóch
        zasadniczych powodów:
        1. Jest dla mnie za drogie
        2. Nie mam zamiaru wykładać kilku tysięcy złotych na programy, które zamiast
        dla mnie pracować, będą się wciąż wieszać i robić różne dziwne rzeczy.
        • Gość: Piotr Re: Dwie kolejne tezy w dyskusji o piractwie komputerowym IP: *.matrix.pl 06.07.01, 13:30
          Dzięki.

          Ja uważam, że nagonka w mediach na piractwo jest sponsorowana przez lobby tych,
          którzy mają największe zyski z ochrony praw autorskich.
          Konsument który nie jest zorganizowany nie ma możliwości obrony swoich
          interesów. Chodzi mi w tym momencie o to, że prawa autorskie i wlasność
          intelektualną stosuje się do ochrony ukrytego monopolu jakim jest przemysł
          muzyczny i informatyczny. Częściej należałoby mówić o tym czy ceny które takie
          lobby ustala nie są zawyżone, ponadnaturalne, tj. takie jakie wg teorii
          ekonomii dyktuje monopolista, lecz czy są efektem gry sił rynkowych popytu i
          podaży.

    • Gość: dex Re: Piraci upowszechniają kulturę ! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.07.01, 13:50
      ja też upowszechniam...kulture
    • Gość: Piotr Rak zżera nasze społeczeństwo. IP: *.matrix.pl 17.07.01, 09:35
      Poniżej fragmenty artykułu.
      Należy podziwiać z jaką swobodą i skutecznością lobby muzyczno-informatyczne
      się reklamuje i broni swoich interesów.

      Kochani jak można ocenić wysokość strat ? Podliczyć koszt używanego
      nielegalnegi oprogramowani po aktualnych cenach ? Bzdura. Nikt nie poniósł
      strat o ile się tego nie udowodni a nie uważam że można to udowodnić.
      Jeśli ktoś używa nielegalnie oprogranowania wartego 138 tys zł, to oznacza, że
      gdyby niemożliwe było używanie nielegalne to zakupiłby je w sklepie ?
      Idę o zakład, że pewnie kupiłby wtedy tańsze od innego producenta, jeśli
      alternatywna oferta byłaby dostępna. Komu się należy w takim razie suma
      odszkodowania ?

      Nikt nie poniósł strat i nie utracił zysków ! Robią nam wodę z mózgu w
      majestacie prawa. O utracie zysków mozna by mówić mając ogromną pewność, że
      miało dojść do transakcji i nie doszło.

      Jest wiele stron w Internecie, które o tym piszą.

      Pozdrawiam wszystkich.


      Odpowiedzą za używanie
      16 lipca 2001 09:51

      (...)
      Akty oskarżenia przeciwko nim wpłynęły do tamtejszego Sądu Rejonowego. (..)
      ujawniono nielegalne programy komputerowe różnych firm, w tym Microsoftu i
      Corela.

      Jak wynika z aktów oskarżenia, straty właścicieli programów w jednej z agencji
      wyniosły 138 tys. zł, w drugiej przekroczyły 11 tys. zł, a w trzeciej - 7 tys.

      Właścicielom agencji postawiono zarzuty z art. 278 par. 2 kk. Za czyny, o które
      zostali oskarżeni, grozi kara więzienia do 5 lat.


      (Piotr M. Kuźmiński) http://newsroom.chip.pl/notka.asp?stat=email&id=73534
    • Gość: Piotr Komuna wraca ? Policyjna inwigilacja IP: *.matrix.pl 25.07.01, 08:48
      Izraelska firma Software Police opracowała technologię umożliwiającą
      identyfikację nielegalnych kopii oprogramowania, w trakcie gdy komputer, na
      którym zainstalowany jest piracki software, jest podłączony do Internetu.

      Oprogramowanie Software Police może się okazać przydatnym narzędziem do
      zwalczania piractwa. Jak podaje internetowy serwis ieMagazine, wykorzystując
      wspomnianą technologię, można będzie namierzyć ponad 127 milionów użytkowników
      nielegalnego oprogramowania w ciągu godziny.

      Źródło: http://newsroom.chip.pl/notka.asp?stat=email&id=74888

      W co jescze mogą zajrzeć ?
    • Gość: Piotr Psy na pieniądze nie zawsze wygrywają IP: *.matrix.pl 25.07.01, 08:58
      Uwolnić programistę!
      24 lipca 2001 14:31

      Firma Adobe Systems postanowiła ująć się za rosyjskim programistą, aresztowanym
      na jej wniosek przez FBI. Po opublikowaniu informacji o zatrzymaniu Dimitria
      Skylarova zorganizowano naprędce kilka akcji protestacyjnych, polegających
      m.in. na bojkotowaniu produktów Adobe czy pozbywaniu się akcji tej firmy. Z
      niepokojem przyjęto fakt zrównywania z kryminalistami osób tworzących programy
      komputerowe "niezgodne" z amerykańskim prawem, a organizacja ECP (Electronic
      Publishers Coalition), zrzeszająca wydawców publikacji elektronicznych i
      popierająca przepisy o ochronie praw autorskich, wydała oświadczenie
      potępiające akcję Adobe i FBI.

      ECP obwiniła także Adobe o skonstruowanie słabych i
      jednocześnie "nieprzyjaznych" dla użytkownika zabezpieczeń, które to cechy
      oprogramowania przyczyniły się do powstania programów umożliwiających ich
      usunięcie. W krótkim czasie firma ta zorientowała się, że zbyt agresywne
      bronienie swej własności może przynieść jej więcej szkody niż pożytku, i
      postanowiła nawiązać współpracę z EFF (Electronic Frontier Foundation) - jednym
      z największych obrońców swobód obywateli "cyfrowego" świata. W wydanym wspólnie
      oświadczeniu przedstawiciele Adobe i EFF opowiedzieli się za zwolnieniem
      rosyjskiego programisty. Jednocześnie wycofano skargę na Skylarova, na
      podstawie której został aresztowany.

      Niektórzy eksperci sugerują, że na tym cała sprawa się nie zakończy. Nawet gdy
      Rosjanin zostanie zwolniony, pozostaje jeszcze problem amerykańskiej ustawy
      DMCA, będącej podstawą niefortunnej akcji FBI. Wkrótce podobne przepisy zaczną
      obowiązywać również w Unii Europejskiej...

      Źródło http://newsroom.chip.pl/notka.asp?stat=email&id=74918

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka