Dodaj do ulubionych

W sklepach zoologicznych można kupić szczeniaki...

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 23:46
Sa klienci - jest biznes. Zwiazki kynologiczne po prostu same
w "odpowiednich" warunkach maja ochote na tym zarobic stad ich
walka ze sklepami zoologicznymi.
Obserwuj wątek
    • Gość: pyny Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.microsoft.com 07.08.03, 09:31
      Kupująć papuge , rybki , żółwia tez kierujemy sie emocjami.
      kazdy zakup zwierzęcia powinien być przemyślany nawet świnki
      morskiej albo białych myszek. Zakaz sprzedazy w sklepie nie
      wpłynie na ilość porzucanych latem zwierząt.
    • default Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia 07.08.03, 10:08
      Oczywiście, że każdy zakup żywego stworzenia powinien być przemyślany, ale w
      przypadku myszek czy żółwia nie bierze się na siebie tak wielkiego obowiązku,
      jak w przypadku psa. Wystawianie słodkich szczeniaczków w miejscu, gdzie masa
      ludzi natyka się na nie niejako przypadkiem (bo przyszli na zupełnie inne
      zakupy) to rzeczywiście granie na emocjach. Jeśli ktoś jedzie do hodowcy czy
      nawet na giełdę zoologiczną, to już przemyślał sprawę i wie co robi, a w
      centrum handlowym kupuje psa bezmyślnie, jak pluszową zabawkę, bo taki słodki.
      A związek kynologiczny zarabia na szczeniętach w inny sposób i to, czy są
      sprzedawane przez hodowcę w domu czy na giełdzie, czy do pośrednika, dla
      związku nie ma znaczenia w sensie finansowym - chodzi tylko o właściwe warunki,
      w jakich psami się handluje.
      • Gość: kara Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: 195.94.199.* 07.08.03, 10:19
        Jesli chodzi o kierowanie się emocjami to się zgadzam. Ale argumenty, że są złe
        warunki, itp. są moim zdaniem nietrafione, bo np. chomiki, żółwie itd. nie mają
        warunków lepszych (a jednak można je sprzedawać). Sadzę, że jest to
        pewne "rozdmuchiwanie" sprawy na siłę.
        • Gość: bbb Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.pekao.com.pl 07.08.03, 11:11
          Ale chomiki czy żółwie w podobnych warunkach spędzają całe życie, a dla psa
          siedzenie w szklanym akwarium to męka!
      • Gość: Malakhai Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.empik.pl / 172.16.16.* 07.08.03, 13:31
        Niezgadzam sie z tym że ktoś kup psa tylko z na podstawie emocji.
        Labrador w Anna Zoo kosztował 2500zł kogo stać żeby przy okazji
        kupowania chleba czy tę bluzki wydać tyle pieniędzy na psa.
    • Gość: moniula Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.chello.pl 07.08.03, 11:21
      Bylam w sklepie Anna ZOO i Kakadu, widzialam ze sprzedawcy bawia
      sie z pieskami,boksy sa wysypane czystymi trocinami, są w nich
      zabawki, pieski wygladaly na zadowolone. Takie same warunki sa w
      sklepach zoologicznych np. w Nowym Jorku.
      Towarzystwo Opieki nad Zwierzetami powinno sie raczej
      zainteresowac warunkami panującymi w schroniskach dla zwierząt.
      • Gość: qwerty Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.03, 12:42
        jeszcze rok temu robiłam regularnie zakupy w ANNA Zoo. Zostawiałam tam średnio
        co tydzień 150zł. Od momentu jak pojawiły się szklane klatki dla psów i kotów
        nie chodzę tam. Również moja rodzina i znajomi z pracy którzy tam bywali
        przestali tam robić zakupy. Mam nadzieję że nie tylko moje otoczenie tak
        reaguje...Swoją drogą kto wymyślił że takie warunki są odpowiednie wg norm dla
        psa i kota???? Czy to nie jest tak że chcąc ukarać człowieka zamykamy go w
        klatce? Klatka ma jeszcze ten plus że przepuszcze tlen a to szklane pudełko??
        Właścicielke tego sklepu chętnie bym gdzieś spotkała, założe się że w zimę
        chodzi w futrze z norek :)))))
        • Gość: Lynx Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: 43.210.32.* 07.08.03, 13:34
          Gość portalu: qwerty napisał(a):

          > jeszcze rok temu robiłam regularnie zakupy w ANNA Zoo. Zostawiałam tam
          średnio
          > co tydzień 150zł. Od momentu jak pojawiły się szklane klatki dla psów i kotów
          > nie chodzę tam. Również moja rodzina i znajomi z pracy którzy tam bywali
          > przestali tam robić zakupy. Mam nadzieję że nie tylko moje otoczenie tak
          > reaguje...Swoją drogą kto wymyślił że takie warunki są odpowiednie wg norm
          dla
          > psa i kota???? Czy to nie jest tak że chcąc ukarać człowieka zamykamy go w
          > klatce? Klatka ma jeszcze ten plus że przepuszcze tlen a to szklane pudełko??
          > Właścicielke tego sklepu chętnie bym gdzieś spotkała, założe się że w zimę
          > chodzi w futrze z norek :)))))

          I to jest jedyna możliwość przeciwstawiania się handlowaniu zwierzętami w ten
          sposób. Ja też od pół roku nie kupuję w ANNA ZOO, kupowałam natomiast w KAKADU,
          ale teraz też przestanę, podobnie jak moja rodzina i znajomi. Już z naszej
          grupki to zawsze kilkaset złotych miesięcznie mniej. Jak pokazał przypadek ANNA
          zOO, tłumaczenia i przekonywanie, jak fatalnie takie przetrzymywanie zwierząt,
          a szczególnie psów i kotów, wpływa na ich psychikę i jak kupowanie zwierzaka
          pod wpływem chwili pomaga zapełniać schroniska, na nic się nie zdaje. Ani do
          władz miasta, ani do dużej części ludzi (co widać także na tym forum),
          kompletnie to nie trafia. Jedyny argument, który dotrze do "kochających
          zwierzęta" i "dbających o trzymanie ich w godziwych warunkach" handlowców, to
          spadek obrotów. Po prostu nie kupujmy w sklepach i całych sieciach, gdzie
          zwierzęta traktuje się wyłącznie jak towar czyli rzecz.
          • Gość: qwerty Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.03, 15:10
            Gość portalu: Lynx napisał(a):

            > Gość portalu: qwerty napisał(a):
            >
            > > jeszcze rok temu robiłam regularnie zakupy w ANNA Zoo. Zostawiałam tam
            > średnio
            > > co tydzień 150zł. Od momentu jak pojawiły się szklane klatki dla psów i ko
            > tów
            > > nie chodzę tam. Również moja rodzina i znajomi z pracy którzy tam bywali
            > > przestali tam robić zakupy. Mam nadzieję że nie tylko moje otoczenie tak
            > > reaguje...Swoją drogą kto wymyślił że takie warunki są odpowiednie wg norm
            >
            > dla
            > > psa i kota???? Czy to nie jest tak że chcąc ukarać człowieka zamykamy go w
            >
            > > klatce? Klatka ma jeszcze ten plus że przepuszcze tlen a to szklane pudełk
            > o??
            > > Właścicielke tego sklepu chętnie bym gdzieś spotkała, założe się że w zimę
            >
            > > chodzi w futrze z norek :)))))
            >
            > I to jest jedyna możliwość przeciwstawiania się handlowaniu zwierzętami w
            ten
            > sposób. Ja też od pół roku nie kupuję w ANNA ZOO, kupowałam natomiast w
            KAKADU,
            >
            > ale teraz też przestanę, podobnie jak moja rodzina i znajomi. Już z naszej
            > grupki to zawsze kilkaset złotych miesięcznie mniej. Jak pokazał przypadek
            ANNA
            >
            > zOO, tłumaczenia i przekonywanie, jak fatalnie takie przetrzymywanie
            zwierząt,
            > a szczególnie psów i kotów, wpływa na ich psychikę i jak kupowanie zwierzaka
            > pod wpływem chwili pomaga zapełniać schroniska, na nic się nie zdaje. Ani do
            > władz miasta, ani do dużej części ludzi (co widać także na tym forum),
            > kompletnie to nie trafia. Jedyny argument, który dotrze do "kochających
            > zwierzęta" i "dbających o trzymanie ich w godziwych warunkach" handlowców,
            to
            > spadek obrotów. Po prostu nie kupujmy w sklepach i całych sieciach, gdzie
            > zwierzęta traktuje się wyłącznie jak towar czyli rzecz.

            jestem za!! jeżeli nie mogą z tym zrobić obrońcy praw i jakakolwiek wyższa
            instancja to poprostu zbojkotujmy te sklepy
            wiem jedno..... ktoś kto lubi i traktuje godnie zwierzeta nie byłby w stanie
            stworzyć im takie piekło. nikt mi nie powie ze szczeniaki w takich warunkach
            rozwijaja sie normalnie... ze sprzedawcy sie z nimi 5 minut dziennie bawią, że
            mają tam tłoczone powietrze i wodę do picia no ciekawe jak mogłyby nie mieć,
            ŻE W USA TAK JEST....ciekawe od kiedy zachowania amerykanów mają być
            wyznacznikiem dla kogokolwiek????????? to wszystko nie usprawiedliwa
            torturowania tych biednych zwierzat!!!!!!!!!!!
          • Gość: Maja Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.chello.pl 08.08.03, 13:38
            Ja w tej chwili robie zakupy dla kota w sklepie osiedlowym, gdzie zywych
            zwierzat nie maja, a wlascicielka prowadzi tez hodowle kotow i wie, co mi
            doradzic.
      • Gość: Maja Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.chello.pl 07.08.03, 12:48
        Moze i w Stanach sprzedaja psy i koty z akwariow, ale to nie znaczy, ze jest to
        dobre. Ja odradzam kupowanie takiego zwierzecia, bo moze ono miec spore
        problemy z psychika - po prostu nie ma pelnej socjalizacji.
        Poza tym jest jeszcze kwestia chorob - koty kupowane w Anna Zoo mialy swierzb,
        kot kupiony w innym sklepie zoo przy supermarkecie mial do tego jeszcze
        grzybice, ktora zarazili sie nowi wlasciciele. Twierdzenie, ze zwierzeta maja
        tam dobre warunki jest nieprawda.
        • marialudwika Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia 07.08.03, 13:36
          Popieram,Nowy Jork nie wszystkim imponuje!!!Psy powinny byc kupowane u
          hodowcow,koty rowniez a wlasciwie wszystkie zwierzaki.Kupilam papuzki faliste
          w takim sklepie/w A-damie/ i w mlodym wieku zakonczyly zycie.Natomiast
          dwie "znajdki" sa bardzo dlugo u mnie i ciesza sie swietnym zdrowiem.
          pozdrawiam
          ml
          • Gość: Maja Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.chello.pl 08.08.03, 13:36
            Pamietajmy tez, ze w Stanach zwierzeta czesto traktowane sa jak rzeczy, np.
            kotom chirurgicznie usuwa sie pazury (zeby nie drapaly mebli), co u nas uwazane
            jest za barbarzynstwo. Stad i zakup psa czy kota w sklepie wydaje im sie
            normalny.
    • Gość: RED a nikomu nie jest żal ściśnietych po kilkanaście w IP: 193.0.117.* 07.08.03, 14:22
      jednej klatce papużek, kanarków albo zeberek? Ptaków - zwierząt, których
      naturalnym środowiskiem jest olbrzymia otwarta przestrzeń po której poruszają
      się bez żadnych ograniczeń?
      Chomik - OK. Mieszka w norce całe zycie, nie jest zbyt ruchliwy, to samo żółw
      czy mysz. Ptak w klatce to barbarzyństwo.

      A poza tym spójrzmy prawdzie w oczy: są zwierzęta, które w tych sklepach
      zdychają nigdy nie doczekawszy lepszego właściciela i godnych warunków życia. I
      duże i małe i zwykłe i egzotyczne. Bo zadecydowaliśmy za nie, że przyjdą na ten
      świat jako nasze zabawki.
      • jagulinda Re: a nikomu nie jest żal ściśnietych po kilkanaś 07.08.03, 15:14
        Zgadzam sie z toba. Zadne zwierze nie jest rzecza ani towarem. Czlowiek skazuje
        je na udreki przebywania w takich miejscach jak np. Anna Zoo. To ktos taki jak
        wlascicielka Anna Zoo robi na ich zyciu i niejednokrotnie cierpieniu biznes.
        • Gość: ja Re: a nikomu nie jest żal ściśnietych po kilkanaś IP: 217.17.46.* 08.08.03, 14:07
          A czy papuga w klatce w domu ma swoje normalne warunki?
          Dlaczego wszyscy widza tylko zle warunki w sklepie a jak usmiechaja sie
          do swojej papugi w klatce to juz uznaja, ze jest szczesliwa?

          Zaden ptak nie powinien byc w klatce chyba, ze jest chory i nie moze latac.

          Moim zdaniem to chipokryzja, ze kanarek w klatce ok, kroliczek w klatce ok,
          kanapeczka z szynka ok
          a futro z norek nie ok. albo kot w klatce nie ok.

          Jak ladne i egzotyczne zwieratko to go szkoda a jak zwykle i pospolite to juz
          mozna trzymac w gorszych warunkach????
    • Gość: gzyra Mozemy to zmienic! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.03, 23:23
      Dobrzy ludzie!

      Jestem przedstawicielem stowarzyszenia Inicjatywa "Empatia", ktore zajmuje
      sie m.in. sprawa handlu psami, kotami oraz zwierzetami egzotycznymi w
      sklepach zoologicznych. Dzialania prowadzimy w ramach kampanii "Cierpienie
      na sprzedaz", o ktorej wiecej mozecie poczytac na naszych stronach:

      empatia.pl
      Jesli, podobnie jak my, myslicie, ze traktowanie zwierzat jak przedmioty jest
      karygodne, przylaczcie sie do naszej akcji. Jestesmy w trakcie tworzenia
      "czarnej listy" tego typu handlowcow. Zbieramy wszelkie info na ten temat.
      Mozecie podpisac nasza petycje w tej sprawie, mamy juz ponad 400 podpisow,
      ale jestesmy dopiero na poczatku! Planujemy akcje pod sklepami. W
      ostatecznosci zlozymy doniesienie do prokuratury.

      Wiem, ze wszystkie poprzednie akcje nie przyniosly takich efektow, na jakie
      liczylismy. Nie sadzicie, ze nie powinnismy sie zniechecac i prowadzic dalsze
      protesty? Jesli nie zrobimy nic, kolejne sklepy pojda w slady Anna Zoo.
      Pomozcie, aby tak sie nie stalo.

      pozdrawiam,
      darek gzyra

      Inicjatywa "Empatia"
      empatia.plempatia[at]vege.pl
      507.28.66.43
    • Gość: alternativa Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.ynet.pl 08.08.03, 16:25
      ja jestem przeciwna sprzedawaniu ptakow w klatkach, zgadzam sie z RED ze
      jednak chomiki i kroliki to co innego. ostatnio ogladalam te biedne kanarki.
      to jest cos okropnego.
      jesli chodzi o kupowanie psow w supermarketach to to jest jedna wielka
      pomylka. nigdy bym tam psa nie kupila. jestem za kupowaniem tego typu
      zwierzakow (psy, koty) w schroniskach, ew. u hodowcy
      • Gość: hodowla Z SZAFIRU Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 22:58
        Jestem hodowcą kotów i uwielbiam te zwierzęta. Sprzedawanie psow czy kotów w
        sklepach to okrucieństwo i głupota.
        Kociętom i szczeniętom pobyt w klatce na dobre nie wyjdzie, duże
        prawdopodobieństwo zarażenia chorobami i oderwanie od normalnego domu, w którym
        maluchy uczą się zachowań.
        Jeśli ktoś kupuje kota czy psa nieważne czy rasowego, czy bez rodowodu
        powienien KONIECZNIE obejrzeć dom w jakim zwierzę było wychowane. Jak wygłada
        matka, rodzeństwo, reszta stada,czy nie ma jakiś chorób, jak zwierzak jest
        traktowany, jak się zachowuje. Trzeba się dowiedzieć czym nasz pupil był
        karmiony, na co został zaszczepiony, odebrać książeczkę szczepień, ewentualnie
        rodowód i spisać umowę z hodowcą. Wyda pewnie trochę wiecej, ale uniknie
        przykrych niespodzianek.
        Rownież porządny hodowca nie sprzeda swojego malucha nikomu bez pełnego
        wywiadu, czy nabywca rzeczywiście wie na jakie obowiązki się decyduje i czy
        rokuje, że będzie dobrym opiekunem.
        Moje koty nie są tanie, ale często odmawiałam ich sprzedaży, gdy
        podejrzewałam, że nie będzie im dobrze, bo np. ktoś chciał kupić kote na
        prezent bez uzgodnienia z obdarowywanym.
        W sklepach spradawane są zwierzęta bez rodowodu, bo związki hodowców zabraniają
        swoim człónkom takich form spradażY.
        te zwierzęta pochodzą od rozmażaczy, którzych interesuje wyprodukowanie jak
        największej ilości towaru. Ale roznmażacze to temat rzeka.
        • Gość: Jenny I bardzo dobrze!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.03, 23:44
          Wszyscy jesteście przeciwko sprzedawaniu psów i kotów w sklepach. Piszecie, że
          są to zwierzęta chore, ze skrzywioną psychiką itd. Czy kiedykolwiek ktoś z was
          widział, w jakich warunkach są hodowane szczenięta u hodowcy? Pewnie nie, bo na
          forum byłaby nagonka na hodowców psów i kotów. U "kochanych" hodowców zwierzęta
          są karmione kaszką i bułką (!!!!), do sklepów hodowcy dostarczają zwierzęta
          chore i tylko od pracownika sklepu lub weterynarza zależy czy będą
          one "przyjęte" do sprzedaży czy nie. W sklepie pod całodniową opieką lekarza,
          niejednokrotnie leczone, szczepione i karmione najlepszymi karmami psiaki
          wracają do zdrowia. Czy bardziej humanitare warunki panują gdy tzw. hodowca
          sprzedaje zwierzęta z kartonu pod bazarem, lub też na wystawach?? Kto chodzi,
          to wie że na kilkanaście godzin wystawy psy i koty nie dostają wody (aby nie
          zabrudziły klatek), jedzenia. Przypatrzcie się dobrze gdzie zwierzęta wyglądają
          na zmęczone, osowiałe a gdzie mają zdecydowanie lepsze warunki!!!
          Najczęściej takie opinie jak wasze padają z ust osób, które chcą pogłaskać
          zwierzę ale obsługa sklepu nie zgadza się na to. I słusznie zresztą. To właśnie
          kilkaset osób prędzej w ciągu jednego dnia zagłaszcze szczeniaka na śmierć.
          Obsługa sklepu nie zgadza się na takie postępowanie i ma rację - żadne zwierzę
          nie jest zabawką (wy także piszecie o tym). Poza tym są to małe szczenięta,
          które nawet w domu po szczepieniu musiałyby siedzieć w domu. Każdy, kto
          interesuje się tematem- wie dlaczego.
          Zamiast robić chore nagonki najpierw zastanówcie się nad tym co piszecie.
          Życzę owocnych przemyśleń.
          • Gość: ewa Re: I bardzo dobrze!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.03, 13:34
            Gość portalu: Jenny napisał(a):

            > Wszyscy jesteście przeciwko sprzedawaniu psów i kotów w sklepach. Piszecie,
            że
            > są to zwierzęta chore, ze skrzywioną psychiką itd. Czy kiedykolwiek ktoś z
            was
            > widział, w jakich warunkach są hodowane szczenięta u hodowcy? Pewnie nie, bo
            na
            >
            > forum byłaby nagonka na hodowców psów i kotów. U "kochanych" hodowców
            zwierzęta
            >
            > są karmione kaszką i bułką (!!!!), do sklepów hodowcy dostarczają zwierzęta
            > chore i tylko od pracownika sklepu lub weterynarza zależy czy będą
            > one "przyjęte" do sprzedaży czy nie. W sklepie pod całodniową opieką lekarza,
            > niejednokrotnie leczone, szczepione i karmione najlepszymi karmami psiaki
            > wracają do zdrowia. Czy bardziej humanitare warunki panują gdy tzw. hodowca
            > sprzedaje zwierzęta z kartonu pod bazarem, lub też na wystawach?? Kto chodzi,
            > to wie że na kilkanaście godzin wystawy psy i koty nie dostają wody (aby nie
            > zabrudziły klatek), jedzenia. Przypatrzcie się dobrze gdzie zwierzęta
            wyglądają
            >
            > na zmęczone, osowiałe a gdzie mają zdecydowanie lepsze warunki!!!
            > Najczęściej takie opinie jak wasze padają z ust osób, które chcą pogłaskać
            > zwierzę ale obsługa sklepu nie zgadza się na to. I słusznie zresztą. To
            właśnie
            >
            > kilkaset osób prędzej w ciągu jednego dnia zagłaszcze szczeniaka na śmierć.
            > Obsługa sklepu nie zgadza się na takie postępowanie i ma rację - żadne
            zwierzę
            > nie jest zabawką (wy także piszecie o tym). Poza tym są to małe szczenięta,
            > które nawet w domu po szczepieniu musiałyby siedzieć w domu. Każdy, kto
            > interesuje się tematem- wie dlaczego.
            > Zamiast robić chore nagonki najpierw zastanówcie się nad tym co piszecie.
            > Życzę owocnych przemyśleń.
            Naprawdę wierzyć w te bzudy, które napisałaś?
            Nie masz żadnych możliwości sprawdzenie w jakim stanie kupujesz zwierzaka w
            sklepie. U hodowcy możesz możesz sie temu prztjrzeć. Porządny hodowca nie
            spradaje zwierząt do sklapu, na bazarze, czy giełdzie. Czasami sprzadaje na
            wystawie, ale tam wszystkie zwierzęta ogłada lekarz weterynarz. Chociaż lepiej
            umówić sie z hodowcą w jego domu i tam kupować zwierzaka.
            Wystawy zwierząt kotów czy psów nie trwają kilkanaście godzin, lecz góra 8
            godzin. I odbywają się co kilka miesięcy. Oczywiście jest to męczące, gdydy
            zwiedzający nie wpychali paluchów do latek byłoby lepiej. I każde zwierza ma w
            klatce wode i jedzenie. Przyjrzyj się uważnie, bo albo kłamiesz z
            nieświadomości, albo z premedytacją.
            Naprawdę zwierzęta z dobrych hodowli nie trafiają do sklepów, tylko od
            rozmażaczy.
            • Gość: Jenny Re: I bardzo dobrze!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.03, 14:57
              Owszem mam możliwość. A ty to chyba wystawy oglądasz tylko w Telewizji.
              Zwierzaki NIE MAJĄ wody i jedzenia; co z tego, że wystawa trwa 8 godzin skoro
              jest tam gorąco i duszno??? To czy ludzie wsadzają palce do klatek czy nie,
              zależy od hodowcy, który może się na takie praktyki nie zgodzić.
              W sklepie także zwierzęta ogląda weterynarz, więc nie wiem o co wam chodzi???
              Przyglądam się niestety takim praktykom tzw. hodowców i krew mnie zalewa jak
              sprzedają psy z różnymi chorobami, wiem też jak "fachowo" są żywione. Natomiast
              przyszły właściciel nie ma o tym zielonego pojęcia. To jest nieuczciwe.
              Radzę przeczytać twój post uważnie to może się uśmiejesz z tego co sama
              napisałaś, bo ja opisuję to co widzę. Nie kłamię, bo nie mam żadnego powodu.
              Może trafiłam na zgrupowanie "hodowców", którzy pilnują swojego interesu i są
              przeciwni jakiejkolwiek innej formie sprzedaży zwierząt...
              Aha-nie pracuję ani w Anna Zoo, ani w Kakadu. Ani w żadnym innym sklepie.
              • Gość: ewa Re: I bardzo dobrze!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.03, 00:07
                Widzę, że masz kłopoty ze zrozumieniem innych racji.
                Powtórzę jeszcze raz porządny hodowca nie sprzedaje zwierząt do sklepu.
                A na wystawach widzę coś innego niż ty.
                • Gość: Jenny Re: I bardzo dobrze!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.03, 13:26
                  Gość portalu: ewa napisał(a):

                  > Widzę, że masz kłopoty ze zrozumieniem innych racji.
                  > Powtórzę jeszcze raz porządny hodowca nie sprzedaje zwierząt do sklepu.
                  > A na wystawach widzę coś innego niż ty.
                  ________________________________________________________________________________
                  Kłopoty to ty masz, bo nie przyjmujesz do wiadomości tego co ja napisałam.
                  Czyli wynik meczu 1:1
                  Może nie chodzisz na wszystkie wystawy. Albo patrzysz w inną stronę.

                  Zresztą temat mnie nie obchodzi. Mam gdzieś w jaki sposób sprzedają psy, koty,
                  kanarki i rybki. Kiedyś ludzie sprzedawali ludzi innym ludziom. A inni mieli to
                  w dupie.
          • Gość: brek Re: I bardzo dobrze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.03, 13:38
            Jenny, czy to ty jesteś Anną z ANNA ZOO? To tylko ktos kto ma dochód ze
            sprzedaży zwiarząt w sklepie może pisać takie głupoty.
          • Gość: Maja Re: I bardzo dobrze!!! IP: *.chello.pl 10.08.03, 13:42
            Jenny, nie obrażaj prawdziwych hodowców. Sprzedaż z kartonu na bazarze to
            domena pseudohodowców, czy też rozmnażaczy, jak to nazwał ktoś inny w tym wątku.
    • Gość: gaga Re: W sklepach zoologicznych można kupić szczenia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.08.03, 18:00
      Po pierwsze: rozróżnijmy hodowcę i producenta szczeniaków/kociąt. Ten pierwszy
      nigdy nie sprzeda przychówku do sklepu, nie wystawi w kartonie na bazarze i
      bacznie sprawdzi kto od niego chce kupić. Tak jak napisała powyżej hodowczyni.
      A że są hodowcy, którzy sprzedają byle komu i kryją kotkę/sukę każdej ruji byle
      sprzedać kocięta/szczenięta? To nie są hodowcy. To są producenci.
      Od nich swój "towar" biorą sklepy i oni stoją na bazarach. Na własne uszy na
      wystawie słyszałam tekst: "nie, tutaj mam tylko rodowodowe, ale w domu..." i
      pani nie mówiła o kociętach przygarniętej ciężarnej kotki tylko o lewym miocie.
      Stąd biorą się kocie fermy nastwione na ilość gdzie warunki urągają wszelakim
      normom a motto to: byle więcej, byle szybciej.

      Żeby takich praktyk było jak najmniej ludzie zainteresowani nabyciem zwierzaka
      powinni mieć odpowiednią wiedzę. A z takową bardzo kiepsko. Bo i skąd?
      Większość społeczeństwa myśli, że whiskas jest dobry dla kota, a sterylizacja
      to krzywda. Ile osób przeczytało chociaż jedną książkę na temat psa czy kota,
      jego potrzeb i zachowań? Chociaż jedną. Nawet z serii "dla opornych" Edukacja.
      Informowanie. Do znudzenia. Do skutku.

      Koty i szczenięta w sklepie służą tylko i wyłącznie przyciągnięciu klientów.
      Sklep zarabia na karmach, akcesoriach i te de. Usłyszałam to od właściciela
      takiego przybytku. Ale przy okazji może zakup impulsowy jak nie przymierzając
      batonik w kolejce do kasy w supermarkecie.

      Kot i pies nie nadają się do spędzania dzieciństwa w akwarium, choćby nie wiem
      jak dużym. Ptaki zresztą też nie. Odbija się to negatywnie na ich psychice - z
      czym bowiem taki zwierzak kojarzy sobie człowieka - z pukającą masą za szybą.
      Zero socjalizacji za to kupa stresu. Poza tym - jak szczeniaka, który kilka
      tygodni spędził na trocinach nauczyć, że siusia się na dworze? Jak nawiązać
      kontakt, kiedy dawno wyrósł z okresu, kiedy taki kontakt się nawiązuje?
      Kupujesz w sklepie = kupujesz sobie kłopoty. Zdrowotne, z zachowaniem, co tylko
      chcesz.

      Przestałam kupować w AnnaZoo po wprowadzeniu kotów. Kiedy właścicielka
      obiecała, że kotów nie będzie - wróciłam. Po wprowadzeniu szczeniaków
      zrezygnowałam na dobre. Niech sobie kobitka ma świetnie zaopatrzony sklep,
      wyróżniający stałych, dobrych klientów. Staciła co najmniej kilkunstu.
      Potem był Pyszczak. Historia identyczna. I stwierdzenie, że cóż - płakać nie
      będą, a kotami handlować jak najbardziej.
      Swoją drogą co będzie następne? Podobno szalenie modne w tym sezonie są szopy
      pracze.

      Popieram pomysł bojkotu sklepów_obozów_koncentracyjncych, ale musi on iść w
      parze z akcją informacyjną. Artukuły w prasie, może jakieś ulotki przyczepiene
      do karmy, oznakowanie sklepów etycznych. No i zmiany w prawie. Czy naprawdę nie
      ma w Polsce 100 000 ludzi, którym dobro zwierząt leży na sercu?

      Na koniec mój ulubiony cytat na temat kotów w sklepie:
      "Nie bądź frajerem. Kocięta w sklepie są źle zsocjalizowane i najczęściej
      stanowią wynik wpadki hodowlanej oraz mają zawyżone ceny. Nie wspieraj
      pozbawionego etyki biznesu handlowania kotami w sklepie. Dobry hodowca nigdy
      nie sprzeda kociąt do sklepu zoologicznego." (Pam Johnson-Bennet: "Think like a
      cat. How to Raise a Well-Adjusted Cat NOT a Sour Puss". Penguin Books, Nowy
      York 2000)







    • Gość: Bouvier des Flandr Barbarzyństwo IP: 217.11.129.* 14.08.03, 13:11
      Tak naprawde cały problem to kwestia etyczna. kwestia pojmowania roli
      zwierzaków w domu i rodzinie. Jeżeli zwierzak jest członkiem rodziny tak jak np
      moje kochane Bouviery to postawa właścicieli sklepów zoologicznych jest
      poprostu obrzydliwa. Jak bowiem mozna kogos, kto całe swe wierne serce oddaje
      swojemu panu zamknac w akwarium i narazić na stres? To jest bandytyzm! To jest
      sprowadzenie czującego stworzenia do roli pralki lub samochodu, to jest
      pozbawienie go mozliwości prawidłowego rozwoju.
      Sporo tu głosów baggatelizujacych problem, tym wszystkim proponuje: zamknijcie
      w akwarium swoje dziecko ( o ile je macie) wystawcie w witrynie sklepowej i
      zobaczcie co z niego wyrośnie! Oburza was ta propozycja? Dlaczego? To to samo!
      Związki Kynologiczne nie zarabiaja na sprzedazy szczeniat. Nie ściagauja
      haraczu jak chcieliby niektórzy,staraja sie walczyc z producentami, ale ,ze
      prawo polskie jest takie jakie jest, więc nic z tym poki co nie mozna zrobić.
      Poza tym ja ktos słusznie zauwazył handlarze są wszędzie i tej plagi sie nie
      pozbędziemy tak łatwo - upiorna jest wszakże wspólpraca sklepów z takimi ludźmi.
      Myli sie badajże ewa tiwerdząc ,że szczenieta sprzedaje sie na wystawach, albo
      zadko bywasz albo nier odrózniasz terenu wystawy od je otoczenia. Nie pamietam
      przypadków ( w ostatnich kilku latach, a wystawiam psy od 1992roku) by sprzedaz
      szczeniat prowadzona była na wystawie . Za teren wystawy odpowiada Związek
      Kynologiczny, na to co sie dzieje poza, nie ma wpływu.
      I na konie cszkoda , że petycj askierowana do ratusza nie spotkala sie z
      pozytywnym oddźwiekiem,ale może uda sie cos z tym zrobic.
      Pozdrawiam wszystkich prawdziwych psiarzy
      Marek Makuch i Bouviery z Neldoreth
      • Gość: jakar I niewiedza. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.03, 16:20
        Tak naprawdę większość ludzi bardzo mało wie o psach i kotach. I decydują się
        na przyjęcie do rodziny na kilkanaście lat psa lub kota bez podstawowej
        wiedzy. Tylko dlatego zwierzęta ze slkepów, giełd, czy od pseudohodowców
        znajdują nabywców. Ci którzy znają się na zwierzętach szukają dobrych hodowli
        lub świadomie przyjmują jakieś psie lub kocie biedy, by ulżyć ich doli.
        Póki nasza wiedza i wrażliwość na potrzeby zwierząt będzie taka mała, zwierzęta
        ze sklepów będą znajdować nabywców.
        Skoro nie kupujemy bezmyślnie telewizora, samochodu czy lodowki nie kupujmy tak
        zwierząt.
        Zwierzaki przepraszam Was za porównanie, moich kotow nie zamieniłabym nawet
        Mercedesa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka