Gość: vinc
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
04.01.02, 11:05
Nowe bistro to kolejny, po Citi Barze, fast food, który zawitał na Chmielnej
Kamila Dymek-Bellini, właścicielka, spędziła połowę życia w Londynie. Na pomysł
otwarcia kanapkowni z gotowymi sandwiczami wpadła dwa lata temu, gdy zauważyła,
że tego typu lokali w stolicy najwyraźniej brakuje. W międzyczasie pojawił się
jednak Oscar ze swoimi grillowanymi przysmakami. Trzeba było wymyślić coś
innego.
W rezultacie w Bistro Bordo można zamówić kanapkę (bagietki, bruschetty,
ciabatty, które podaje się na gorąco), ale oprócz nich spaghetti, ravioli,
tortellini. Będzie także danie dnia. Kamila Dymek tłumaczy: - kuchnia włoska
daje szerokie możliwości - jest łatwa, tania, szybka do przyrządzenia. I na
dodatek bardzo smakuje Polakom.
Choć Bistro działa niespełna dwa tygodnie, wiadomo już, jakie potrawy cieszą
się największym uznaniem: oprócz bagietki z pastą jajeczną i chrupiącym bekonem
należy do nich bruschetta (czyli pajda chleba) z pomidorami, mozarellą i świeżą
bazylią; panowie zajadają się ponoć treściwą bruschettą z salami, grzybami,
mozarellą, boczkiem i cebulą. Bruschetty podaje się w Bordo na drewnianych
deseczkach. Z innych "szybkich" dań w karcie znajdziemy chleb farmerski ze
smażonym bekonem (jego zapach unosi się w całym pomieszczeniu) czy "awanturkę"
na chlebie farmerskim (w składzie ser bryndza wymieszany z sardynkami i
ogórkami kiszonymi).
Z sałat można spróbować podawanej na zimno sałatki makaronowej z grillowanym
kurczakiem, rukolą, czerwonym pesto, całość posypana pestkami słonecznika.
Oprócz standardowych makaronów takich jak spaghetti carbonara czy bolognese
można zjeść farfalle z cukinią, czy gnocchi z sosem pomidorowym czy serowym.
Tutejsze tortellini nadziewane są borowikami (podaje je się polane masłem i
posypane warstwą parmezanu), są też tortellini z serem ricota i szpinakiem.
W porze lunchu w niewielkim pomieszczeniu panuje szum: Ludzie gadają,
gestykulują, palą papierosy, ktoś się głośno śmieje. - Być może nie wszystkim
to odpowiada, ale taka jest specyfika bistro. To lokal, do którego wpada się na
szybką kanapkę, kawę czy lampkę wina domowej roboty, bo takie tu podajemy.
Cieszy mnie, że bywa tu dużo młodych małżeństw z dziećmi - mówi właścicielka.
Przez okno widać szybko przechodzących ludzi. Wiadomo, centrum, tu każdy się
śpieszy.
Wystrój (bordowe akcenty, pod sufitem rozciągnięta pomarańczowa płachta
materiału), to, jak twierdzi szefowa, kwestia przypadku, ale jest zadowolona z
efektu - Myślę, że to ciepłe miejsce - mówi. I planuje otwarcie kolejnego
bistro tego typu - tym razem na Żoliborzu.