Gość: jacek
IP: *.u.mcnet.pl
06.10.03, 08:39
Domy wokół Okęcia Mieszkańcy złożyli skargę na zbyt małą strefę ograniczonego
użytkowania
Skurczony zasięg odszkodowań
BEATA KALINOWSKA
Obszar ograniczonego użytkowania wokół lotniska Okęcie nie obejmuje
wszystkich mieszkańców narażonych na nadmierny hałas, pozbawiając ich prawa
do odszkodowań i wykupu nieruchomości - uważają członkowie Porozumienia
Stowarzyszeń, Jednostek Pomocniczych i Grup Mieszkańców Zagrożonych Rozbudową
Lotniska Okęcie.
Z tego m.in. powodu Porozumienie zaskarżyło w NSA rozporządzenia wojewody
mazowieckiego z 19 lipca 2003 r. w sprawie utworzenia obszaru ograniczonego
użytkowania (OOU) wokół lotniska. Ich zdaniem rozporządzenie narusza nie
tylko szereg artykułów prawa ochrony środowiska, ale także Konstytucję RP i
konwencję o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu
decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska,
sporządzonej w Aarhus 25 czerwca 1998 r., która obowiązuje w Polsce od 16
maja 2002 r. Przewiduje ona "rzeczywisty udział społeczeństwa" w
przygotowaniu przez władze publiczne rozporządzeń, które mogą mieć "znaczące
oddziaływanie na środowisko".
- Brak reakcji wojewody mazowieckiego na wnioski i uwagi mieszkańców
projektowanego obszaru ograniczonego użytkowania stanowi kolejny dowód, iż
udział społeczeństwa w postępowaniu był pozorny - podkreślają skarżący.
Kto poza obszarem
Janki, okolice Raszyna, ul. Karczunkowskiej i Buszyckiej w Jeziorkach i ul.
17 Stycznia w Warszawie na Okęciu to tereny, które znalazły się poza OOU,
mimo że objęte były pierwotnym projektem, gdyż pomiary przeprowadzone przez
wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w Warszawie w latach 2002 - 2003
wykazały tam przekroczenie norm hałasu - podkreślają skarżący.
Zwracają uwagę, że według "Kompleksowej oceny oddziaływania Lotniska Warszawa
Okęcie na środowisko", na podstawie której wojewoda ustanowił OOU, zasięg
ponadnormatywnego hałasu obejmuje obszar o powierzchni ok. 140 km kw., a
rozwój lotniska spowoduje wzrost zagrożonej powierzchni do ok. 160 km kw.
(ponad 30 proc. powierzchni Warszawy). Tymczasem ustalony przez wojewodę
obszar OOU ma zaledwie 52 km kw.
Nie wiadomo też, dla jakiego stanu rozwoju lotniska wojewoda wydał
rozporządzenie: czy dla stanu istniejącego (ok. 5 mln pasażerów rocznie), czy
dla stanu zgodnego z przepustowością Terminalu 1 (3 mln pasażerów), czy dla
stanu projektowanego (12 mln pasażerów rocznie).
Według Barbary Szulc z Porozumienia sprawa jest prosta:
- Z obszaru ograniczonego użytkowania wycięto obszary najgęściej zaludnione,
np. przy ul. 17 Stycznia w skład OOU nie weszły bloki, które tam stoją, tylko
same działki. Podobnie jest w okolicach ul. Na Skraju po stronie Okęcia i po
stronie Raszyna: - granica obszaru idzie po granicy terenu lotniska, tereny
gęsto zabudowane znalazły się poza nim. Tym samym skurczyła się skala
ewentualnych roszczeń o odszkodowania i wykup nieruchomości - mówi.
Te ostatnie są od dawna przedmiotem sporu: Porty Lotnicze mówią o kwocie
kilkudziesięciu mln zł, natomiast strona społeczna o kwocie kilkanaście razy
większej.
Nieaktualne dane
Skarżący kwestionują też "Kompleksową ocenę", na podstawie której określono
granice OOU. Dokument został bowiem sporządzony we wrześniu 2000 r. na
podstawie danych z lat wcześniejszych. Z uwagi na istotne zmiany, jakie po
tym czasie nastąpiły w ruchu lotniczym, wyniki zawarte w tym dokumencie są
już nieaktualne,
- To, że niektóre badania pochodzą sprzed 2000 r., jest raczej na korzyść
mieszkańców, ponieważ wiele wskaźników było wtedy ostrzejszych, a samoloty
znacznie głośniejsze. Ponieważ jednak zarzuty są skierowane do wojewody, więc
nie będę ich komentować. Możemy tylko czekać na werdykt NSA - mówi Edyta
Mikołajczyk, rzecznik prasowy PPPL.
Władze zawiodły
- Mamy nadzieję, że ta skarga wstrzyma budowę Terminalu 2 i przyspieszy
wskazanie lokalizacji drugiego lotniska dla Warszawy. Niestety, prezydent
Lech Kaczyński, który tyle mówił o uciążliwości Okęcia dla mieszkańców
Warszawy, nie oprotestował OOU. Ludzie mają o to do niego żal, gdyż głosowali
na niego w wyborach m.in. z uwagi na "nie" zarówno dla lotniska, jak i dla
autostrady - mówi Maria Bernacka-Rheims z Ekostrady.
Natomiast wojewoda nie zamierza na razie komentować protestów mieszkańców.
- Z ewentualnymi komentarzami zaczekamy do czasu wydania decyzji przez NSA -
usłyszeliśmy w Biurze Prasowym Urzędu Wojewódzkiego.
Rozporządzenie podlega zaskarżeniu w NSA, ale ewentualne protesty nie
podważają jego mocy prawnej, czyli wykonawca może ubiegać się o pozwolenie na
budowę.
- Oznacza to groźne konsekwencje dla inwestora (PPPL) w przypadku rozpoczęcia
rozbudowy, a następnie pozytywnego dla mieszkańców rozstrzygnięcia NSA -
komentuje Maciej Kalinowski z Porozumienia. -