Dodaj do ulubionych

IX LO im K.Hoffmanowej

IP: *.chello.pl 23.06.03, 22:55
Ukonczylam ten przybytek i zbyt sie tym w zyciu nie chwale. Moze mam problem
z obiektwyizmem ale to byly N A J G O R S Z E lata w moim zyciu. Szkola
prowadzona przez nauczycieli z 30 i 40 - letnim stazem ktorych widzenie
swiata bylo tak zboczone ze wiele osob przyplacilo lekcje z nimi zalamaniem
nerwowym. Kto mial troche rozumu pod czacha ten sie z tej szkoly wynosil
(koniec lat 80). Czy cos sie od tej pory zmienilo w IX LO?
Obserwuj wątek
    • Gość: krystyna czy wyście wszyscy poszaleli??? IP: 213.241.20.* 22.10.03, 09:11
      czy wyście wszyscy poszaleli???? ja też kończyłam tę szkołę w latach 80. - jak
      Klema - ale jakoś moi nauczyciele nie mieli 30-40-letniego stażu: byli i
      starzy, i bardzo młodzi. Różni. I dobrzy, i źli. Z przewagą dobrych, bo gdy na
      studiach wyłaziły różnice w wiedzy wyniesionej przez różnych ludzi z różnych
      szkół, byłam do przodu. Niektórzy nauczyciele mieli klasę i autorytet, inni
      nie, niektórzy byli fajni, inni znienawidzeni - jak w każdej innej szkole.
      Niektórzy byli rzeczywiście cholernie wymagający. Ale czy ja byłam w klasie
      herosów, że nikt nie miał załamań nerwowych??? Oczywiście, np. historyczka
      dołowała niemal wszystkich, ale do załamań czy wrzodów - jakich np. w tym samym
      czasie nabawiła się moja koleżanka w Reju z powodu łacinniczki - było nam
      jeszcze daleko! Dyrektor nie był zboczkiem, tylko całkiem przyzwoitym facetem,
      z którym można się było dogadać (wiem, co mówię, bo nie byłam ani uczennicą,
      ani wychowanką niesprawiającą problemów!!). Ja nie uważam faktu bycia
      absolwentką tej szkoły za wstydliwy, wręcz przeciwnie. Klemo, żal mi cię, skoro
      w kilkanaście lat po skończeniu tej szkoły jeszcze żyjesz krzywdami
      (prawdziwymi lub urojonymi), których tam doznałaś. To chyba oznacza, że w twoim
      obecnym życiu nie dzieje się nic ciekawego - ale o to chyba nie możesz mieć
      pretensji do IX LO...
      Gorąco pozdrawiam
      krystyna
      • toulaa Re: czy wyście wszyscy poszaleli??? 22.10.03, 09:53
        drodzy wpółabsolwenci, ja wspominam te lata baardzo miło, maturę zrobiłam w 87
        roku, Holzerowa była w porządku bardzo, Wacek też, Natorf mnie nie uczył,
        łaciny Olszewska (i bardzo dobrze nauczyła), pamiętam tylko,że pieruńsko zimno
        było, bo to za komuny jeszcze, przed wymianą okien, no i szczęścia nie mieliśmy
        do wychowawców..nasza klasa, biolchem, w ciągu czterech lat ich miala trzech, w
        tym na koniec niejakiego cezinxa, fajnie,że jeszcze się czasami widujemy, nawet
        małżeństa dwa z naszych par klasowych powstały..fajnie było...ech, życie....


        pozdrawiam- M. B.(teraz D.) z 4 a
        • Gość: krystyna Re: czy wyście wszyscy poszaleli??? IP: 213.241.20.* 22.10.03, 15:49
          dzięki, toulao, za wsparcie! u nas nie było klasowego małżenstwa, ale za to
          jedna z dziewczyn wyszła potem za studenta, co miał praktyki na polskim, w
          drugiej klasie... (tzn. praktyki w drugiej klasie, ślub w normalnym terminie,
          gdzieś na studiach.) Holzerowa was uczyła w biol-chem?? Bo że nas w
          humanistycznej, to oczywiste... My też mieliśmy dwóch wychowawców, na koniec
          pana Archanowicza, cha, cha - uczył cię??
          pozdrawiam
          k
      • toulaa Re: IX LO im K.Hoffmanowej 25.10.03, 21:11
        Gość portalu: Xenocyd napisał(a):

        > Czy ktoś pamięta jeszcze PZPRowską raszplę p.Kanię? A akcję wieszania krzyży
        w
        > szkole w 1987 lub 1988? A polonistę krótkodysttansowego p.Pietruchę czy
        > Pietruszkę (zapomniałem nazwiska)?


        Krzyze pamietam, sama wieszalam, ale Pietrucha?????Przypomnij:))

        Pozdrawiam- Magda.
        • Gość: Xenocyd Re: IX LO im K.Hoffmanowej IP: *.acn.pl 14.12.03, 09:12
          Pan Pietrucha uczył polskiego. Dość odjechany facet, ale fajnie było. Trochę
          poruszył nasze przywykłe do papki intelektualnej umysły.
          Gofer a czy on nie wyleciał za tekst, że Słowacki był faszystą? Ktoś mi o tym
          mówił, że jacyś rodzice oburzeni dzwonili etc...
          • gofer73 Re: IX LO im K.Hoffmanowej 18.12.03, 10:32
            on to rózne rzeczy mówił co uwczesnemu dyrektorowi (też poloniscie) w głowie
            się nie mieściły. Ale co mu trzeba przyznać to wyrózniał sie na tle innych
            nauczycieli tego przedmiotu bo uczył mysleć w niekonwencjonalny sposob o
            literaturze. Nie wiem czy mówiłam ale do tyj pory mam zeszyt od polskiego caly
            czerwony od odjechanych komentarzy Pietruchy....
      • gofer73 Re: IX LO im K.Hoffmanowej 29.10.03, 10:51
        Gość portalu: Xenocyd napisał(a):

        > Czy ktoś pamięta jeszcze PZPRowską raszplę p.Kanię? A akcję wieszania krzyży
        w
        > szkole w 1987 lub 1988? A polonistę krótkodysttansowego p.Pietruchę czy
        > Pietruszkę (zapomniałem nazwiska)?

        Pietruche, uczył mnie jak byłam w I klasie. Niezły wykręt był z niego, swój
        zeszyt od polskiego, cały czerwony od komentarzy pana P. trzymam do dziś na
        pamiątkę. Z tego co kojarze to wylecial po roku pracy bo sie nie dogadywal z
        dyrektorem rowniez polonista.
        Czytam sobie te posty i czytam i szczerze albo ja nie miałam do swojej klasy
        szczescia albo faktycznie ludzie ze zgranych klas stanowili w tej szkole
        mniejszosc. Ja skonczylam IX LO w 92 roku. Cala szczesliwa, ze juz wiecej ani
        na Panią Lisiecką, wychowawczynię ani na reszte mojej zblazowanej klasy nie
        bede musiala sie patrzyc.
        Moja Pani wychowawczyni slowa nie powiedziala na temat 4 lat spedzonych z
        nami...jakbysmy byli powietrzem. Po prostu po uroczystosci rozdania marur
        poszła sobie..... Moze to jej "zasługa" ze klasa byla raczej niezgrana,
        podzielona na grupki, nie bedaca w stanie sie ani zjednoczyc ani zmobilizowac
        do wspolnego dzialania. Po lekcjach kazdy gnal do swoich zajec, nie bylo mowy
        aby gdzies razem pojsc itp. Ja mialam swoich znajomych raczej poza szkola....i
        z nikim ze swojej klasy nie utrzymuje kontaktu, a wiem ze inne klasy lub
        uczniowie innych szkól przyjaznia sie do dzis. Nie mniej pozdrawiam wszystkich
        serdecznie
    • Gość: Dominik O dwóch Paniach H. IP: *.net-serwis.pl 23.10.03, 00:36
      Ja kończyłem IX LO w 1986 roku. Lata, które spędziłem w Hoffmanowej były
      jednymi z najlepszych w moim zyciu. Zawsze w cv wpisuje, że skończyłem tą
      szkołę. Oczywiście czasami mi wstyd, że skończył ją też Piotr Kraśko, ale już
      na przykład Olaf Lubaszenko i Maria Dąbrowska (che, che, jak ja lubię te
      zestawy nazwisk) ani mnie grzeją, ani ziębią. Ludzie z mojej klasy rozeszli
      się w różnych kierunkach, z wieloma z nich dziś nie miałbym o czym gadać,
      wielu z nich zwalcza to, co jest mi bliskie, ale my razem przezyliśmy to
      piekiełko prze Emilii Plater. Dziś największy antykomunista z naszej klasy
      pisuje do eseldowskiego tygodnika, największy apolityczny cynik zakłada w
      Poznaniu prawicową partię polityczną i pewnie gdybyśmy mieli się na całą dobę
      zamknąć razem, to byśmy się wszyscy nawzajem pozabijali. Ale ja wiem, że
      przeszłość z Hoffmanowej nas łączy na zawsze, że na wspomnienie horroru, jaki
      przeżywaliśmy chowając się pod ławkami w czasie lekcji Holzerowej znów
      będziemy czuli tę wspólnotę. I wiem też dziś, że z żadnej innej lekcji, z
      żadnych zajęć później na studiach nie wyniosłem tyle ile z lekcji Holzerowej w
      liceum. Po 1989 roku nasza pani profesor podobno stała się poprawna
      politycznie, mniej jej się chciało burzyć schematy myślowe, ale ona mnie
      uczyła w stanie wojennym i miała odwagę wyjścia bardzo daleko poza podrecznik.
      Oczywiście, najbardziej ciągnęła nas do niej polityka, krytykowanie komuny,
      ale ona to wykorzystała, żeby nauczyć nas - pozwólcie, że użyję skrótu
      myślowego - że średniowiecze wcale nie było mroczną epoką. I dzięki temu udało
      mi się pozostać człowiekiem dość niezależnym myślowo (mam nadzieję...). Dzięki
      dwóm paniom H.: Holzerowej i Hoffmanowej.
      • Gość: krystyna Re: O dwóch Paniach H. IP: 213.241.20.* 23.10.03, 08:55
        to prawda, był horror na lekcji Holzerowej - ale, jak dobrze pamiętasz,
        Dominiku, już wtedy się z tego horroru śmialiśmy, jakoś nie brakowało nam
        poczucia humoru i dystansu, by dostrzec także komizm sytuacji.
        gorzej już z horrorem na historii - choć wcale nie pamiętam, by pani Kania była
        jakoś szczególnie pzprowska, jak tu ktoś napisał. Była żadna.
        Generalnie jednak chodziło mi o co innego - ty oceniasz tę szkołę z pozycji
        sentymentalnych bardzo. Ja też oczywiście mam do niej ogromny sentyment. Ale
        kiedy próbuję być obiektywna, to i tak wychodzi mi, że to była naprawdę dobra
        szkoła. I nie wiem, czy to ona się zmieniła, czy jesteśmy po prostu z innego
        pokolenia. Jak czytam tu wpisy, że "szkołą jest beznadziejna, bo chodzą tu
        ludzie z wąsami i we flanelowych koszulach", to rzeczywiście mi się odechciewa -
        ale nie kontaktu z tą szkołą, tylko z tą prymitywną istotą, co to napisała...
        Pozdrawiam gorąco
        Krystyna
      • toulaa No, fajna szkola to byla(jest?) 25.10.03, 21:10
        Krystyno, i Dominiku, moze my- maturzysci z lat 80- ych, ja- 87, Dominik- 86, a
        Ty, Krystyno? bylismy inni? Moze bylismy, i jestesmy wlasnie dzieki tej
        szkole????? Holzerowa uczyla nas, mimo, ze to biolchem, bo w ogole nasza klasa
        miala najlepszy zestaw nauczycieli- nie chwalac sie( to znaczy chwalac:)))),
        mialam u Niej piatke przez cztery lata, i zaowocowalo to m. in. nagroda za
        prace maturalna.

        Kania, stara komuszka, na szczescie nas nie uczyla, ta tylko humanistyczne, z
        nami czasami zastepstwo. Mam wielka ochote sie z Wami spotkac i powspominac,
        ech....

        Pozdrawiam- Magda.
        • Gość: Rodrigez Re: No, fajna szkola to byla(jest?) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.03, 01:42
          Ciekawe macie wszyscy wspomnienia. Jeśli sie baliście p.Holzer to dla
          pocieszenia powiem wam, że teraz już nie jest taka groźna. Chodzilem do
          ostatniej klasy jaka prowadziła. Zachowywała się jak babcia czasem złośliwa,
          ale przeważnie sympatyczna. Wymagała myślenia. Co jeszcze? Rzeczywiście
          wpajała, że Średniowiecze owiane jest fałszywą "czarną legendą". etc. Tak mi
          się wydaje ( już odnośnie samego IX L.O ), że ta szkoła mimo swoich oczywistych
          wad ( choćby to, że z każdego przedmiotu wymagano maksimum zaangażowania) to ma
          parę zalet. po pierwsze jest normalną szkołą, mówią o niej "renomowana" ale co
          to słowo znaczy. Po drugie wychowuje, i to całkiem nieźle. Czyni człowiek
          bardziej samodzielnym. Zresztą, takie są moje odczucia. pozdrawiam
              • wiberg Re: a czy kogoś uczył polskiego niejaki 20.11.03, 13:21
                Mnie w biol-chemie uczyła Trycowa, ale ja najgorzej wspominam Grobicką od
                polskiego (te jej humory:(), no i Kanię. Pamiętam, że w II semestrze IV klasy
                bardziej przejmowaliśmy się historią (nikt jej nie zdawał na maturze) niz
                biologią (ponad 20 osób), ale biologie mieliśmy z Archanowiczem.
                • chica33 Re: a czy kogoś uczył polskiego niejaki 26.11.03, 13:59
                  Jezu, ludzie, podziwiam! Ja dopiero o niektorych nazwiskach przypomnialam sobie
                  jak przeczytalam Wasze posty! A mature zdawalam w 95. Wstyd.
                  Szkole lubilam, do momentu matury: w trakcie matury ja znienawidzilam szczerze,
                  naprawde. Za atnosfere jaka nam zaserwowali.
                  Najlepiej pamietam Pania Popielicka z angielskiego - nota bene uczyla mnie tez
                  na SGH, przeniosla sie tam zaraz po maturze i pracuje tam do dzis. Rewelacyjna
                  babka, cyniczna, niezwykle bystra i inteligentna.... nauczyla mnie wiecej, niz
                  przez poprzednie 10 lat nauki w szkolach...
                  Holzerowa pamietam " z korytarza" i opowiadan humanistow (ja biol-chem),
                  strasznie mi sie wydawala ponura...
                  Archanowicz - dopiero teraz sobie o nim przypomnialam: wydawal sie
                  beznadziejnym erotomanem, po czym w trakcie pewnej szkolnej imprezy wjechal na
                  sale w Sombrero i z gitarą... szkoda ze tak pozno, bo dopiero po 3 latach,
                  okazalo sie ze jest naprawde swietnym gosciem..
                  Dyrektora (skleroza, nie pamietam jak mial na nazwisko) szanowalam bardzo:
                  naprawde porzadny facet, wybacze mu nawet to, ze mnie wyczytal na apelu
                  jako "top ten" w nieobecnosciach ;-))))podobno potem "wygryziono" go ze
                  stanowiska?...

                  dzieki za tn post... odswiezyliscie mi pamiec:-)..
                  (cholera, przeciez to nie bylo tak znowu dawno... :-))))
                  • swanilda Re: a czy kogoś uczył polskiego niejaki 04.04.06, 17:17
                    O wygryzieniu dyrektora pierwsze słyszę. Z tego co wiem (od niego samego), to po
                    prostu nie chciał się zadawać z nową maturą (wyrażał zdegustowanie tą formą
                    egzaminu dojrzałości) i uznał, że już najwyższa pora na emeryturę. Co do top ten
                    w nieobecnościach, to chyba łatwo mu wybaczyć, zważywszy fakt, że sam stosował
                    się do zasad wpajanych młodzieży :-) Wiem, że są ludzie, którzy go nie lubią
                    (nie znoszą, plują jadem etc.), ale akurat dla mnie był autorytetem i mam
                    świadomość, że dużo skorzystałam z jego lekcji: zarówno pod względem
                    polonistycznym, jak też ogólnie światopoglądowym. Najkoszmarniej z Hoffmanowej
                    wspominam fizyka Juryskiego, ale to dlatego że jestem głąb fizyczny. Niewiele
                    lepiej wspominam wuefistkę Kosmowską (nie przekręciłam nazwiska?). Jej zawołanie
                    "babeczki!" było zabawne, ale poza tym skutecznie zniechęcała do ćwiczeń
                    fizycznych - strasznie się napociłam na początku studiów, żeby odzyskać formę po
                    czterech latach zastoju (biała szkoła raz w roku niewiele dawała). Byłam za to
                    fanką matematyczki Pakuły, która w przeciwieństwie do Darukowej (sympatycznej
                    osoby i dobrej menadżerki w roli wicedyr) umiała przystępnie wytłumaczyć każde
                    skomplikowane zagadnienie. Pani Olszewska od łaciny miała swoich zwolenników, do
                    których absolutnie się nie zaliczam, bo jestem zdania, że łacina jest językiem
                    uporządkowanym i w taki sposób powinna być nauczana. Zdecydowanie wolę podejście
                    pani Tryc. Pani Barwikowska od geografii była dobrą nauczycielką (potrafiła
                    pokazać interesujące aspekty statystyk z rocznika GUS, a to duże osiągnięcie
                    :-), za to zupełnie nie miała podejścia do uczniów...
                    Czyli ogółem: jak większość osób, które się już wypowiedziały, miałam w LO swoje
                    sympatie i antypatie, ale ogółem wspominam szkołę jak najlepiej - to były cztery
                    lata niezwykle intensywnego rozwoju.
                • Gość: IK Re: a czy kogoś uczył polskiego niejaki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 00:57
                  Grobicka była niezła, wpędziła mnie w nerwicę, obniżyła samoocenę. Była powodem
                  dla którego przez dwa lata rozważałam zmianę szkoly, na szczęscie, gdy
                  przyszłam po wakacjach do III klasy, Grobickiej już nie było, poszła straszyć
                  do Kuratorium.
                  Kania w porównaniu ze złośliwą Grobicką, była aniołem. Przez 3 lata krzyczała,
                  że nie powystawia nam dobrych ocen , żebyśmy jej potem świdectwem maturalnym
                  przed nosem nie machali. A w czwartej klasie sama za nami chodziła i namawiała,
                  by poprawiac ceny, bo dst na świadectwie nie będzie wygladało ładnie.
                  Myślę, że warto wspomnieć tu profesora Natorfa, co prawda fizyki nigdy mnie nie
                  nauczł, mimo że przez 4 lata bardzo sie starał, ale wychowawcą i pedagogiem był
                  świetnym.
    • Gość: tu Re: IX LO im K.Hoffmanowej IP: *.acn.pl 21.02.04, 23:14
      A ja wielbie moją szkołę!!Może ciężko mi teraz oceniać,bo jeszcze przez dwa i
      pól miesiąca bede się w niej uczyc;),ale moim zdaniem jest naprawde
      niesamowita.Myslę,ze nie ma co narzekac na atmosferę.trudno się dopatrzeć
      przejawów podgryzania się,czy jakichkolwiek innych prób dokopania komuś(a to,z
      tego co wiem,zdaza się dośc czesto gdzie indziej).W hoff.sa ludzie z zupełnie
      roznych środowisk,a mimo to dobrze nam się zyje.Prawie z każdym można się
      świetnie dogadać.Jednym słowem-dla każdego coś miłego..
      Czy czegoś się tu nauczyłam zobaczę za pare miesiecy,ale wierze,że tak(bo
      jak nie to sie wscieknę..w końcu trochę wysiłku trzeba było włozyć(choćby same
      nerwy przed łacina.aaa)A to,co robiliśmy na tejże właśnie łacinie(p.tryc)
      zapamiętam chyba do konca życia(bo groźnie było..:))
      czasami róznie bywało(i pewnie jeszcze nie raz
      mi ta szkoła dokopie),ale i tak,póki co,czas w hoff..jest jednym z
      najprzyjemniejszych w moim zyciu(bije na głowę nawet przedszkole;))gdyby nie
      H.to nie wpadłabym na duzo wspaniałych ludzi,co byłoby wielką stratą.
      i to tyle:)
    • Gość: Archer Re: IX LO im K.Hoffmanowej IP: *.cable.ubr05.stav.blueyonder.co.uk 25.02.04, 22:55
      Odczepcie sie od tej Hoffmanowej! To znaczy, przepraszam - ja nie wiem, jak
      jest teraz ale za moich czaow bylo swietnie (1979 - 1983). W zeszlym roku w
      czerwcu, spotkalem sie po raz pierwszy od 1983 roku z duza iloscia ludzi z
      mojej klasy i bylo fantastycznie - wspaniale wspomnienia.
      Bylismy w biol-chem. Za naszych czsow dyrektorem by Wacek (Wawrzyniak),
      poczciwina. Nasza wychwawczynia byla chemiczka Balowa, z ktorej byla zarowno
      tak dobra chemiczka jak i wychowawczyni jak z koziej d... traba. Biologi uczyla
      nas fantastyczna profesorka, ktorej (o zgrozo) nazwiska nie pamietam - do rany
      ja mozna bylo przylozyc. Fizyk-Lucznik przestal mi sie snic w nocnych
      koszmarach chyba dopiero po 6 miesiacach po maturze. Lisiecka moze nie byla
      najlepsz nauczycielka angielskiego ale nie bede jej wymawial, bo w koncu
      dostalem sie na anglistyke no wiec chyba troche jej zaslugi musialo byc. Do
      nauczycielek historii nie mielismy szczescia - chyba zesmy tej historii do
      konca nie przerobili przez te cztery lata. Od laciny mielismy dwie
      nauczycielki - pierwsza chyba doprowadzilismy do rozpaczy i w drugiej klasie
      mielismy inna. Jak ja przeszedlem przez te cztery lata na samych sciagach, to
      ja nie wiem. Pani od rosyjskiego dostala zawalu na naszej lekcji, co jakos
      nikogo specjalnie nei zasmucilo a wrecz dalo szanse na dostawienie sobie paru
      stopni w dzienniku. Pani od matematyki w pierwszej klasie byla beznadziejna,
      potem mielismy jakas inna, ktora przedmiot znala ale pedagogiem byla slabym.
      Do dzisiaj zasmiewam sie z tego, jak to Wacek zawiesil w prawach ucznia mnie i
      paru kolegow z klasy za ucieczke z lekcji WF. Na dwa tygodnie. Ferii zimowych.
      Oj, jakie to zycie bylo kiedys latwe.
      • miriam57 Re: IX LO im K.Hoffmanowej 25.01.06, 19:16
        Ja kończyłam Hoffmanową w 1976r. Z wymienianych tu nauczycieli uczyło mnie
        wielu. Pani Wójtowicz uczyła matematyki na szczęście w kalsach mat-fiz, bo była
        postrachem szkoły. Nas, human, p. Masłowska, która wbrew naszej woli włozyła
        nam matematyke do głowy łopatą!!! Polskiego Holzerowa uczyła nas dopiero w
        klasi IV, a przedtem, żona p. Archanowicza (wtedy jeszcze nie) i chwała Bogu,
        że w ostatniej klasie wzięła nas Holzerowa, bo matura z polskiego byłaby
        klęską. Niemiecki się zmieniał, a rosyjskiego św. pamięci p. Czyżykowa. Chemii
        p. Czyżewska, fizyki w ostatniej chwili p. Surała, który móił do nas per pani,
        pan i stawiał trójki za samą obecność. Dzieki temu skńczyłam szkołę. Bologii w
        ostatniej klasie p. Janus, nasza wychowawczyni, geografii Barwikowska
        Historia to odrebna sprawa. Nie wiem dlaczego tak plujecie na p. Kanię. Nas też
        uczyła. Do dziś pamietam referat kolegi o powstaniu warszawskim, przygotowany
        na podstawie materiałów wydanych w Londynie. Pani Kania bez mrugnięcia okiem
        postawiła mu piątkę, a myśmy dowiedzieli się wersji prawdziwej. Więc jak z tą
        opinią, że jest "komuchem". Dobrze uczyła, ciągle mam w pamięcie teksty
        źródłowe do bólu czytane na lekcji.
        Ja szkołę wspominam miło. Ciągle coś się działo. Może starsi pamiętają Panorame
        klas? Cos z tej atmosfery pozostało.
        No i dyrektor, czyli Wacek. Rządził szkołą przez ponad dwadzieścia lat i w tym
        czasie trzy razy zmienił garnitur! Za moich czasów na duzych przerwach
        siedziała u niego w gabinecie młodzież na pogaduchach. Ja dwa razy byłam u
        Wacka na dywaniku.
        Ta szkoła wychowywała. Mysmy nie byli roszczeniowi, bo wtedy liceum było dla
        elity, a nie dla wszystkich. Szkoła miała atmosferę. Moim zdaniem wszystko to
        przetrwało, a tylko osoby z pretensjami tego nie widza.
        A poza tym ciekawostka - dlaczego najczęściej opluwaną specjalnościa
        nauczycielską są historycy? Może najbardziej ze wszystkich każą myśleć
        (szczególnie ci po UW).
        Ta szkoła wychowywała
    • Gość: mamutek Re: IX LO im K.Hoffmanowej IP: 217.153.205.* 03.04.06, 10:17
      Ja robiłam maturę w sławnym 1982. Studniówka w stanie wojennym. Ciekawe
      czasy... Pani Wojtowicz jaka była, każdy widział, ale potrafiła nauczyć. W
      przeciwieństwie do Łucznika. Wszyscy się go bali, prawie nikt go nie rozumiał,
      był nieprzewidywalny (ale jak sie okazało, to dusza człowiek). Pamiętam też
      Kanię - masakra!!! Jak dla mnie Rybińska była OK. Potem przeniosła sie na SGH i
      tam miałam okazję spotkać się z nią po raz drugi. Ale była jeszcze jedna od
      rosyjskiego. Nie pamiętam nazwiska, jakos na W. Taka kobieta maska. Piłowała
      nieźle, ale ja nigdy z nią nie miałam problemów. Archanowicz był obleśny. No a
      Wacka bardzo miło wspominam. W tamtych czasach był naprawdę w porządku. No i
      generalnie jestem zdania, że ta szkoła dała nam dużo. W liceum nigdy nie
      błyszczałam. A potem, na studiach nie miałam żadnych problemów. Ja tam, mimo
      wszystko, ją miło wspominam.
      • Gość: maturzysta '96 Re: IX LO im K.Hoffmanowej IP: *.vu.lt / *.vu.lt 05.04.06, 11:40
        Matura '96.. szkola jak szkola, nic specjalnego.. moi zdaniem znacznie
        przereklamowana... nauczyciele w wieku przedemerytalnym, w wiekszosci chyba
        zupelnie bez podejscia pedagogicznego... w wiekszosci postacie szare i
        przecietne... historia - Kania, tak na prawde chyba sama nie wiedziala czego
        chciala, tzn. wiedziala - 'myslenia historycznego'... biologia Wanago -
        niewyzyta zona czekajaca na powrot meza marynarza, matematyka - Maslowska... o
        dziwa ja wspominam dosc pozytywnie, bo trzeba bylo nauczys sie schematu zadania
        i juz wszystko bylo jasne, taka matematyka dla humanistow, fizyka - Lucznik, w
        tych czasach juz lagodny dziadek, geografia - Barwikowska, DRAMAT... biegala,
        krzyczala, niczego nie umiala nauczyc, wychowawczyni - Frau Sitek, niemiecki -
        moze i sie starala, ale nie umiala wytworzyc zadnej zgranej atmosfery w tej
        klasie... a po III klasie juz sie jej zupelnie odechcialo, polski - FALKOWSKI -
        niby w porzadku, ale straszna ciota, chociaz nie mozna powiedziec, ze zajecia
        byly nudne, PO - Cywinska - MASAKRA, no i na koniec PDZ - Kamecka, to to juz
        wogole PADAKA na maxa!!
        Ale w sumie teraz milo sobie powspominac... tylko nie wiem czy przy takiej
        kadrze poslalbym tam swoje dzieci...
        • Gość: marek Re: IX LO im K.Hoffmanowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 09:02
          To Cywińska jeszcze uczy?:) Jeeeeesuuuu a pamiętacie pomysł żeby na dachu
          ogródek zrobić? I wyjazdy na robótki do Powsina:) Nie wiem kto to wymyślił w
          latach '80. A Wacek był oki. Marycha niezapomniana. A prof RYB wyszła za
          hiszpana - byłem na ich ślubie. Są tu znajomi z matury '85? No i niezapomniane
          dziewczyny z biol-chem jak ja byłem w 4 a one w 1? CMOKKKK
          • chorazy_orszanski Re: IX LO im K.Hoffmanowej 25.04.06, 19:05
            Pamietam robotki w Powsinie. Jedyna dobra strona tego byla mozliwosc ujrzenia
            kolezanek z klasy w kostiumach plazowych.
            Marychy tez nigdy nie zapomne. Zapowiedzi kartkowki: <imie dyzurnego>,
            karteczki oraz zerowe oceny bede pamietal do konca swoich dni.
    • Gość: Sylwia Re: IX LO im K.Hoffmanowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.06, 14:06
      Ja także kończyłam to sławetne liceum. Rocznik bodajże 95, ale mogę się mylić :)
      Byłam w klasie biol-chem. Wychowawczynią była pani Czyżewska (jako
      nauczycielka - wredna; jako wychowawczyni - OK). Z nauczycieli jeszcze pamietam
      panią Karpińską - od historii (ona i Czyżewska to były dwie psiapsiuły);
      Archutowicz - od biologii.
      Więcej nazwisk nie pamiętam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka