Dodaj do ulubionych

Szpitale nie będą już odsyłać pacjentów

30.01.09, 18:34
Nie tak dawno Balcerek chwalił się zestawieniem, na którym mu wyszło, że w
Polsce jest za dużo szpitalnych łóżek.
Obserwuj wątek
    • Gość: kaja Szpitale nie będą już odsyłać pacjentów IP: 74.222.1.* 30.01.09, 19:47
      Łóżek jest być może za duzo, ale napewno nie w sezonie grypy. Super
      decyzja Kopacz; oby konsekwentnie ją zrealizowała.
      • Gość: zakrecony a u nas jest wolny korytarz IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.09, 22:34
        U nas na neurologii w wwie zazwyczaj dysponujemy tylko wolnym
        korytarzem, jest dosc dlugi wiec wejdzie 8 łożek, potem otwieramy
        salę dydaktyczną, wejda 4 łóżka, no czasem 5 ale wtedy sie drzwi nie
        domykają. W sumie to nie ma znaczenia gdzie leza chorzy bo lekarz
        dyzurny i tak siedzi całą dobę i konsultuje SOR, gdzie ratownicy
        wożą gorączkę, ból i drętwienie palca, ostatnio było nawet zapalenie
        mieszków włosowych głowy (jako podejrzenie wylewu tzn udaru) więc
        na oddziale są tylko pielęgniarki ale one i tak uważają, że lekarze
        są niepotrzebni - i słusznie - 2 lata temu było nas 15 teraz jest 6
        i się kręci. Bardzo ciekaw jestem jak sie koordynator spisze, do tej
        pory było nawet dosc trudno sie do niego dodzwonić. Już to widzę jak
        przeniose pacjenta z korytarza do innego nierejonowego oddziału.
        hehe, no way
        • Gość: nie wiesz Re: a u nas jest wolny korytarz IP: *.aster.pl 31.01.09, 00:10
          wypowiedź pani minister mocno populistyczna.... pomocy to mają udzielać POZ-y
          i NPL-e, SOR- y mają ratować, a do szpitala to w celu przyjęcia powinno się
          kierować.... w/g minister w skrócie udzielić pomocy=przyjąć.... tylko czy tak
          jak to opisałeś ? tylko dlaczego to szpitale mają być karane a nie
          organizatorzy ochrony zdrowia.... że nie potrafią doliczyć się miejsc i
          pozwalają na ich ukrywanie.... może być gorzej?
    • Gość: Gosc Tylko system komputerowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 08:22
      Zastanawiam się, dlaczego nikt do tej pory nie wpadł na pomysł
      stworzenia centralnego systemu monitorowania wolnych miejsc w
      szpitalach. Prawie codziennie pogotowie przywozi do pękającego już w
      szwach szpitala kolejnego pacjenta, podczas gdy w szpitalu
      znajdującym się niecałe kilka kilometrów dalej znajdują się jeszcze
      wolne miejsca.

      Tłumaczenie się zawsze wygląda podobnie: To jest pacjent z Waszego
      rejonu... Nikt nie zgłaszał nam braku wolnych miejsc u Państwa...
      Mieliśmy polecenie od dyspozytora, aby przyjechać właśnie do
      Państwa... W konsekwencji pacjent musi, często zupełnie
      niepotrzebnie, leżeć na tzw. dostawce lub też spędzić kilka godzin
      na jeżdżeniu od szpitala do szpitala celem znalezienia odpowiedniego
      dla niego miejsca. A to może czasem stanowić dodatkowe zagrożenie
      dla jego życia. Lekarz dyżurny natomiast, zamiast zajmować się
      chorymi, zmuszony jest "wisieć" na telefonie, szukając dla chorego
      miejsca, czy też po raz kolejny zgłaszać, że
      w jego szpitalu nie ma już absolutnie żadnych wolnych miejsc.

      Oczywiście, istnieje stanowisko koordynatora medycznego. Można
      zgłaszać do niego wszelkie niepokojące sytuacje, np. brak wolnych
      łóżek w szpitalu. W praktyce jednak jest z tym dość duży problem.
      Ilość wolnych łóżek z reguły zmienia się w bardzo krótkim czasie:
      np. rano w całym szpitalu może nie być ani jednego wolnego łóżka,
      podczas gdy już wczesnym popołudniem (po wypisach) może ich być
      nawet kilkanaście. W przypadku deficytowych miejsc monitorowanych
      sytuacja może zmieniać się jeszcze bardziej dynamicznie. Trudno
      sobie wyobrazić, aby lekarz dyżurny z każdego szpitala osobiście
      dzwonił co godzinę do koordynatora medycznego i podawał mu aktualną
      liczbę wolnych miejsc. Pomijając koszty rozmów telefonicznych (za
      które szpital przecież płaci), byłoby to technicznie nierealne.
      Lekarz musi poświęcić swój czas pacjentom. Dodatkowo zgłoszeń o
      braku wolnych miejsc w szpitalach tak naprawdę nikt (poza
      szczególnymi przypadkami) nie weryfikuje.

      W efekcie mamy wielki bałagan oraz brakuje rzetelnej informacji o
      liczbie wolnych łóżek na poszczególnych oddziałach.Uważam, że
      stworzenie systemu centralnego monitorowania ilości wolnych łóżek na
      poszczególnych oddziałach znacznie ułatwiłoby pracę pogotowia oraz
      szpitalnych oddziałów ratunkowych (Izb Przyjęć). Wystarczyłoby, aby
      koordynator mógł w każdej chwili wyświetlić na monitorze swojego
      komputera dane dotyczące liczby łóżek na każdym oddziale, każdego
      szpitala w województwie, oraz liczbę wolnych miejsc na interesującym
      go oddziale. Zresztą liczba wolnych miejsc na poszczególnych
      oddziałach mogłaby być powszechnie dostępna. W końcu stan obłożenia
      szpitala oraz ilość łóżek, którymi on dysponuje, nie jest żadną
      tajemnicą. Na samych oddziałach zaś pielęgniarki, w momencie
      przyjmowania pacjenta na oddział, miałyby obowiązek jednoczesnego
      zaznaczenia w systemie zajmowanego przez niego łóżka. W przypadku
      zaś wypisu pacjenta musiałyby zaznaczyć jego łóżko jako wolne.

      Zdaję sobie sprawę, że sytuacja finansowa służby zdrowia nie jest
      najlepsza, a stworzenie nowego systemu musiałoby sporo kosztować.
      Jednak w tej chwili większość szpitali jest wyposażona w komputery
      oraz ma dostęp do Internetu (wiele placówek ma nawet swoje profile w
      telefonii internetowej Skype). Koszty wdrożenia systemu
      monitorowania wolnych miejsc wcale nie musiałyby okazać się wysokie.
      Dodatkowo, gdyby system zaczął działać, szpitale zaoszczędziłyby
      sporą sumę na rachunkach telefonicznych, a pogotowie ratunkowe - na
      paliwie i czasie (pacjent nie musiałby być przewożony od szpitala do
      szpitala).

      Niestety, uruchomienie systemu monitorowania wolnych miejsc mogłoby
      bardzo szybko pokazać czarno na białym, wbrew temu, co mówią
      politycy, że w naszych szpitalach panuje dramatyczny niedobór łóżek
      względem potrzeb. Co więcej, gdyby system działał prawidłowo,
      skończyłoby się "uprzywilejowanie" niektórych szpitali. Nie mogłoby
      już dojść do sytuacji, kiedy to np. osobę upojoną alkoholem przewozi
      się do odległego szpitala miejskiego, mijając po drodze kilka
      renomowanych (ale wciąż publicznych!) klinik. Być może to właśnie
      jest jednym z powodów, dla którego centralny system monitorowania
      wolnych łóżek dotychczas nie powstał.
      • Gość: Ace Re: Tylko system komputerowy IP: 193.164.157.* 02.02.09, 10:24
        Bardzo rozsądna wypowiedź, popieram

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka