Gość: d2b Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: *.dc2.allegro.pl 16.06.09, 12:31 Widać pan kanclerz musiał upchnąć na etat kogoś z rodziny lub znajomych królika, więc kogoś było trzeba wywalić... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mj Re: Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w S IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 12:34 kojarze te Pania z uczelni. Jest ona na maksa dziwna. Serio, zawsze myslalam , ze pracuje w szatni w ramach jakiegos programu pomocy dla lekko uposledzonych albo cos w tym stylu. zawsze rzuca jakims kiepskimi komantarzami, ma baaardzo dziwaczna mimike. troche jest odpychajaco/przerazajaca. serio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: 193.110.99.* 16.06.09, 12:38 Ta uczelnia traktuje w ten sposób nie tylko swoich pracowników. Wiem że to nie jest to samo, ale studenci - czyli de facto klienci tej szkoły są jak przysłowiowy pryszcz na d...w oczach profesorów, asystentów, a przede wszystkim tzw. pań z dziekanatu. Te święte krowy potrafią nie tylko uprzykrzyć życie ale i pokrzyżować plany młodych ludzi, bo np. nie chce im się przybić pieczątki. Ganeralnie szkoda gadać. Wszystko pięknie wygląda w katalogach, rankingach i na dniach otwartych. Potem jest jedno wielkie rozczarowanie i zażenowanie niskim poziomem personelu administracyjnego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JaC Ja-kość studentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.09, 12:38 www.jacek-cybusz.blog.onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dorota Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: 62.153.75.* 16.06.09, 12:43 Nie lubię takich ludzi z postawą roszczeniową generalnie nie wiadomo do kogo. Ciekawe, czy gdyby ta pani popełniła jakieś wykroczenie, to też by mówiła, że magistra ekonomii nie wsadza się do więzienia ??? Generalnie w ogóle nie rozumiem co ma wspólnego ten magister ekonomii z jej pracą w SGH. Czy była tam wykładowcą w katedrze rachunkowości i przesunęli ją do szatni ??? I jeszcze w kwestii formalnej. Też jestem magistrem ekonomii. Tyle tylko, że ja w międzyczasie skończyłam dodatkowo 2 pokrewne kierunki na studiach podyplomowych a od września wybieram się na kolejny właśnie na SGH. I nie chciałabym, by ta pani wykładała mi cokolwiek z ekonomii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: *.chello.pl 16.06.09, 12:51 Kobieta teraz żali się, że ona to ma najgorzej na świecie...Pewnie wiele tysięcy ludzi w Polsce ma tytuł magistra i pewnie 1/4 z nich skończyła na takim stanowisku lub podobnym... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rutka A ty jesteś pewnie studentem albo absolwentem SGH? IP: *.chello.pl 16.06.09, 13:01 SGH to uczelnia kształcąca zadufanych w sobie buców, którym wydaje się, że kończą najlepszą uczelnię w Polsce, ba, w Europie całej, a może i dalej, a reszta to swołocz, którą mogą pomiatać. Słynne są "kółka" tworzące się na wydziałach, skupiające tych "najlepszych", z którymi ci "gorsi" nie mają mieć prawa ćwiczeń, żeby nie zaniżać poziomu, słynna jest idea (ciekawe, czy przeszła), żeby dyplom dla studentów dziennych różnił się znacząco wyglądem od dyplomów dla studentów wieczorowych i zaocznych, bo te ostatnie są "niepełnowartościowe". To są informacje z pierwszej ręki, od studentów tej uczelni, którym nie wiadomo kto wmawia, że są wyjątkowi i najlepsi, a ich pogarda dla innych uczelni (a nie daj Boże, jak ktoś się ośmieli mówić, że jest studentem "prywatnym") jest ogólnie znana. Stąd nie zdziwiłoby mnie, gdyby post wyżej napisał jeden z "wychowanków" tej szkoły. No bo kto to jest dla takich "państwa" szatniarka albo sekretarka. Nikt. Wychodzi potem taki absolwent poza mury i jest świetnym korposzczurem, co innemu chętnie nóż w plecy wsadzi, byle po trupach do celu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alfa Re: A ty jesteś pewnie studentem albo absolwentem IP: *.globalconnect.pl 16.06.09, 13:04 Z tego co się orientuje to taka postawa jest promowana na wielu uczelniach. Nawet humanistycznych, gdzie wmawia się ludziom, że są lepsi od reszty. Cóż otrzeźwienie (najczęściej gorzkie) przychodzi w momencie kiedy nasz dyplom i umiejętności są weryfikowane na rynku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rutka Słowo na niedzielę: pokora IP: *.chello.pl 16.06.09, 13:15 Niestety, u niektórych refleksja nie pojawia się nigdy. Dumnie ściskając dyplom patrzą z góry i z pogardą na całą resztę. Z jednej strony mamy presję na posiadanie papierka i mgr-a przed nazwiskiem, jaką nakręcają od początku transformacji potencjalni pracodawcy, z drugiej strony jest łatwy dostęp do studiów, co obniża jakość nauczania, dalej - komercjalizacja nauki jako takiej (jest kasa, jest dyplom, liczy się ilość, niekoniecznie jakość, bo uczelnia musi przetrwać, jak każda firma na rynku), następnie jest presja społeczna, środowiskowa i nieposzanowanie zawodów prostych typu stolarz, ślusarz. Nie dziwię się tej pani, że obecna sytuacja jest dla niej nieprzyjemna - to tak jakby lekarz został zdetronizowany do poziomu salowej. A przyzwyczajenie to druga natura człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alfa Re: Słowo na niedzielę: pokora IP: *.globalconnect.pl 16.06.09, 13:18 Wszystko fajnie ale jak komuś detronizacja nie pasuje to albo idzie do sądu albo zmienia pracę. Proszę pamiętać, że to pracodawcy a nie pracownicy mają komfort możliwości wyboru z kim chcą pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rutka Sytuacja tej pani jest nie do pozazdroszczenia IP: *.chello.pl 16.06.09, 14:58 Z tekstu wynika, że jest to samotna kobieta w średnim wieku z niepełnoletnią córką i schorowaną matką. Ta pani zapewne zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że nikt nie przyjmie jej do pracy na miarę jej kwalifikacji (zakładając, że czegoś się na tych studiach nauczyła i ma predyspozycje do takiej, a nie innej pracy), a przynajmniej prawdopodobieństwo otrzymania takiej pracy jest bardzo małe. Nie jest to bowiem młoda, urodziwa i nie obarczona obowiązkami rodzinnymi blond piękność, pani ta nie zna pewnie płynnie żadnego języka obcego ani nie jest mistrzynią informatyczną, przez lata pracowała w skostniałym systemie, więc nagłe zrefromowanie całego stylu myślenia i organizacji życia to dla niej zapewne dramat. Dramat osoby bez znajomości, układów, niezamożnej, zdanej tylko na siebie i głodową rentę matki. Kobiety, która ma na utrzymaniu dziecko. Łatwo jest powiedzieć, że jak się nie podoba to można zmienić pracę. Na tym forum jad toczą ludzie bardzo młodzi albo tacy, którzy nie otrzymali jeszcze żadnej nauczki od życia. Fajnie jest, jak jest ta praca, najlepiej dobrze płatna, gorzej, jak się kończy i nagle trzeba biegać jak w ukropie i szukać na gwałt czegoś nowego, choćby za grosze, żeby tylko przeżyć kolejny miesiąc, opłacić podstawowe potrzeby itd. Wielu ludzi nie ma żadnych oszczędności i nie ma wsparcia dalszej lub bliższej rodziny. Nie mają nawet własnego mieszkania i każdy kolejny problem finansowy może się skończyć lądowaniem pod mostem. Bo ktoś niezaradny? Społeczeństwo musi być zróżnicowane, dzięki temu ten świat się jakoś kręci. Weźmy pod uwagę, że chodzi tu o osobę bez nałogów, sumienną i uczciwą, a nie o jakiegoś menela, co się doprasza tego, na co nie zasługuje. Na tej samej stronie jest artykuł o menelach z Kamienia Pomorskiego, co spalili dom i okazuje się, że społeczeństwo okazało się zadziwiająco hojne i współczujące, a tu jedna porządna kobieta nie może liczyć na zrozumienie, a co gorsza - na wsparcie ze strony otoczenia, w końcu ci wszyscy wykładowcy mają kontakty na uczelniach i mogliby pomóc tej pani znaleźć zatrudnienie, trzeba tylko chcieć. Sama kiedyś pomogłam znaleźć komuś pracę i to nie po znajomości, lecz na zasadzie rekomendacji, opinii (chodziło o pracę niani). To niewiele, ale ja bardzo chciałam pomóc i zrobiłam wszystko, co było możliwe z mojej strony. Trzeba sobie pomagać w najbliższym otoczeniu, a nie słać sms-y na powodzian z dumą i przekonaniem, jacy to z nas filantropi. Ta pani może mieć tylko żal do władz uczelni, że ją zostawiły po tylu latach współpracy, nie oferując niczego sensownego, taka wspierająca postawa to wprawdzie nie przymus, ale wyraz zwykłej ludzkiej życzliwości i empatii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miro Re: Sytuacja tej pani jest nie do pozazdroszczeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 15:57 Dzięki Rutka za ten komentarz. Juz myslałem, ze na tym forum nie ma ludzi wrażliwych i życzliwych dla innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Sytuacja tej pani jest nie do pozazdroszczeni IP: 195.33.121.* 16.06.09, 16:36 Rutko. Wszystko ok. Ale dlaczego ta Pani poszla na studia pod szumnie brzmiacym tytulem "biznes miedzynarodowy", skoro nie wie teraz co z nimi zrobic i tylko zaslania sie dyplomem? Co miala zamiar tym osiagnac? Jakiej pracy szukac? Czy ona w ogole cos z tych studiow wyniosla? To jest tak jakby hydraulik poszedl na medycyne i mial pretensje, ze szef zmiany nie traktuje go jak Boga i jeszcze zwalnia. Skoro kobieta ma schorowana matke i dziecko mogla zrobic kurs doszkalajacy z konkretnej, przydatnej na rynku rzeczy (chocby ksiegowosci) i znalezc lepsza prace. Po co komu jej biznes miedzynarodowy w pracy w sekretariacie?? I czego ona tak naprawde oczekuje? Ze beda ja trzymac w tym sekretariacie bo ma magistra, a moze ze cala Polska znajdzie jej teraz prace bo ona nie wie po co robila dyplom? Na studia nie idzie sie po to, zeby miec papier tylko z POMYSLEM jak je wykorzystac, a zdobyta wiedze ZASTOSOWAC w zyciu i w pracy. Ta Pani najwidoczniej myslala, ze biznes miedzynarodowy otwiera wszystkie drzwi, bez wzgledu na to jakie. Troche glupie myslenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rutka "Podszepty" w miejscu pracy IP: *.chello.pl 16.06.09, 17:20 Powiem Ci, jak wygląda rzeczywistość, niestety brutalna. Ja studiowałam, bo myślałam, że mój kierunek ma przyszłość, ale wyszło na to, że albo zdobędę pieniądze i sama biznes rozkręcę, albo przydałyby się znajomości, których nie posiadam. I jestem biurwą z dyplomem, jak to powiedział swego czasu Drozda: "Polska to kraj, w którym prawie nikt nie pracuje w swoim zawodzie" i coś w tym jest. Na roku miałam pracownicę ZUS-u, której szefowa doradziła, żeby "zrobiła sobie mgr-a". Laska studiowała "od czapki", byle było łatwo, niestresująco i pasowało pod względem godzin. Ludzie często otrzymują od szefów sugestie, żeby chociaż wyższe wykształcenie mieli. A że nie ma to nic wspólnego z obecną, byłą czy przyszłą pracą, to już bez znaczenia. Dlatego takie paranoje mają miejsce, dlatego uczelniany biznes się kręci i wszyscy wydają się być zadowoleni, choć pracodawcy w obecnym kryzysie już nie bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: "Podszepty" w miejscu pracy 16.06.09, 17:34 No wlasnie. Moze ta Pani tez zrobila pierwszego lepszego magistra bo czesne bylo nie za wysokie, pasowalo pod wzgledem godzin i nie trzeba bylo sie zbytnio narobic. Teraz ma pretensje, ze nikt nie pieje na jej czesc. A przeciez chyba nie mozemy oczekiwac od ludzi/firm, ze beda zatrudniac nieprzydatnych ludzi tylko dlatego, ze maja jakies tam biznesy miedzynarodowe na dyplomie? CZy sekretariat uczelni zajmuje sie miedzynarodowym biznesem, ze ta pani miala tam niby sie realizowac? Na podstawie wlasnego doswiadczenia uwazam, ze studia ekonomiczne w Polsce sa na cholernie niskim poziomie, nie ucza niczego i sa zwyczajna strata czasu. Sama skonczylam ekonomie na UW i uwazam, ze to bylo zmarnowanych 5 lat. Glupia bylam to fakt. Tylko, ze jak tylko sie zorientowalam jaki bezsens te studia (nie warto bylo juz przerywac) to nie plakalam, ze jestem tylko sekretarka z dyplomem z instrumentow pochodnych, tylko zaczelam robic co innego. Zaczynalam od zera, ale po paru latach cos osiagnelam. W ogole uwazam, ze prace powinno sie zaczynac po licencjacie. Dopiero jak wiadomo, w ktorym kierunku czlowiek chce sie dalej rozwijac (bez wzgledu na to, czy ma on zwiazek z dotychczasowym wyksztalceniem) to robi kurs doksztalcajacy w tej dziedzinie. Znam w UK wielu prawnikow, ktorzy angielski licencjat robili z biologii! Ja dopiero w pracy widze, co tak naprawde jest mi potrzebne do rozwoju zawodowego - nie potrzebny jest mi magister, wystarczy, ze pojde na specjalistyczny kurs. Odpowiedz Link Zgłoś
krystin3 Re: Sytuacja tej pani jest nie do pozazdroszczeni 16.06.09, 17:37 Rutko. Wszystko ok. Ale dlaczego ta Pani poszla na studia pod > szumnie brzmiacym tytulem "biznes miedzynarodowy", skoro nie wie > teraz co z nimi zrobic i tylko zaslania sie dyplomem? Co miala > zamiar tym osiagnac? Jakiej pracy szukac? Czy ona w ogole cos z tych > studiow wyniosla? Na uczelniach jest zwyczaj "dorabiania sobie studiów" w celu możliwości awansu. Kierunek nie jest ważny, (zwykle nie ma nic wspólnego z wykonywaną pracą), liczy sie "mgr". Choć nie zawsze daje to efekt. NEPOTYZM I KOLESIOSTWO KWITNIE W WIĘKSZOŚCI PAŃSTWOWYCH UCZELNI. Znam magistrów, którzy po 25 latach pracy w uczelni nadal są referentami, i ludzi z kiepską maturą na stanowiskach kierowników i...głównych specjalistów. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Sytuacja tej pani jest nie do pozazdroszczeni 16.06.09, 17:45 > Na uczelniach jest zwyczaj "dorabiania sobie studiów" w celu > możliwości awansu. Kierunek nie jest ważny No i mamy taki kwiatek jak w przypadku bohaterki artykulu. Znam magistrów, którzy po 25 latach pracy w uczelni nadal > są referentami, i ludzi z kiepską maturą na stanowiskach kierowników > i...głównych specjalistów. To, ze ktos jest magistrem nie oznacza, ze po 25 latach pracy automatycznie stanie sie super specjalista. I odwrotnie - co z tego, ze ktos kiepsko napisal mature, skoro ma swietne, 25 letnie doswiadczenie w tym co robi? Odpowiedz Link Zgłoś
soyokaze Re: Sytuacja tej pani jest nie do pozazdroszczeni 16.06.09, 18:06 > na wsparcie ze strony > otoczenia, w końcu ci wszyscy wykładowcy mają kontakty na uczelniach > i mogliby pomóc tej pani znaleźć zatrudnienie, trzeba tylko chcieć. Mam nadzieję, że nie pisałaś nigdzie o nepotyźmie na uczelni. Dziwne, doprawdy. W tym wątku można znaleźć kilkanaście postów mówiących o młodych po studiach, którzy nie mogą znaleźć pracy, bo stanowiska zajmują członkowie rodzin i znajomi z gorszym wykształceniem bądź kompletnie nie nadający się do tej pracy. Nie twierdzę, żeby wywalać kogoś tylko dlatego, że znalazł się ktoś lepszy, ale taka ludzka "uczciwość" też jest ponoszona czyimś kosztem, przeważnie pracą młodego magistra jako szambiarz (nie mam nic do szambiarzy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Altruista Re: Sytuacja tej pani jest nie do pozazdroszczeni IP: *.aster.pl 22.06.09, 20:51 Ok Rutka. To, o czym tu mowa to perfidny mobbing w wykonaniu uczelnianego tercetu: kadry, cyniczny dr, kanclerz, wspólny mianownik do tego: nepotyzm, demoralizacja, wiara w bezkarność. Pani A. Chylińska potrzebuje wsparcia. Jeśli możesz wskazać jakiegoś prawnika, spoza koteryjno-partyjnych układów SGH, który poprowadziłby jej sprawę, wskaż proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
krystin3 Re: Słowo na niedzielę: pokora 16.06.09, 17:24 > Wszystko fajnie ale jak komuś detronizacja nie pasuje to albo idzie do sądu alb > o > zmienia pracę. Proszę pamiętać, że to pracodawcy a nie pracownicy mają komfort > możliwości wyboru z kim chcą pracować. W PAŃSTWOWEJ UCZELNI WSZYSCY SĄ PRACOWNIKAMI - i żyją z podatków społeczeństwa (o czym niestety wielu zapomina) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: buc i korposzczur Re: A ty jesteś pewnie studentem albo absolwentem IP: *.de.ibm.com 16.06.09, 17:11 Gość portalu: Rutka napisał(a): > SGH to uczelnia kształcąca zadufanych w sobie buców, którym wydaje > się, że kończą najlepszą uczelnię w Polsce, ba, w Europie całej, a > może i dalej, a reszta to swołocz, którą mogą pomiatać. Słynne > są "kółka" tworzące się na wydziałach, skupiające > tych "najlepszych", z którymi ci "gorsi" nie mają mieć prawa > ćwiczeń, żeby nie zaniżać poziomu, słynna jest idea (ciekawe, czy > przeszła), żeby dyplom dla studentów dziennych różnił się znacząco > wyglądem od dyplomów dla studentów wieczorowych i zaocznych, bo te > ostatnie są "niepełnowartościowe". To są informacje z pierwszej > ręki, od studentów tej uczelni, którym nie wiadomo kto wmawia, że są > wyjątkowi i najlepsi, a ich pogarda dla innych uczelni (a nie daj > Boże, jak ktoś się ośmieli mówić, że jest studentem "prywatnym") > jest ogólnie znana. Stąd nie zdziwiłoby mnie, gdyby post wyżej > napisał jeden z "wychowanków" tej szkoły. No bo kto to jest dla > takich "państwa" szatniarka albo sekretarka. Nikt. Wychodzi potem > taki absolwent poza mury i jest świetnym korposzczurem, co innemu > chętnie nóż w plecy wsadzi, byle po trupach do celu. co za ograniczona i nienawistna opinia.. czyzbys byla niezadowolona z zycia? 1) tak sie sklada, ze na tej uczelni nie ma wydzialow, wiec nie wiem o jakich 'kolkach' mowa. 2)tak sie sklada, ze dyplom dzienny powinien sie roznic od wieczorowego jezeli studia roznily sie wymiarem godzin. chociaz koniec koncow i tak liczy sie glowa na karku i rozgarniecie (a bohaterka artykulu najwyrazniej uwaza, ze dyplom mgr to wszystko zastapi) 3)tak sie sklada, ze korposzczur to wyjatkowo pogardliwe okreslenie. dlaczego akurat praca w korporacji ma byc pietnowana? co jeszcze ma mlody czlowiek do wyboru? mala firma, wlasna firma? praca nie hanbi, a wszystko to lepsze niz garnuszek panstwa za nasze podatki. a poza tym, zeby wsadzac komus noz w plecy nie trzeba konczyc sgh. moralnosc czlowieka ksztaltuje sie duzo wczesniej niz studia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent Re: A ty jesteś pewnie studentem albo absolwentem IP: 188.33.38.* 19.06.09, 22:39 Jasne... na oczy nie widziałaś tej uczelni, ale "znajomi znajomych mówią, że......" Po pierwsze to w SGH nie ma wydziałów. Po drugie co Ty bredzisz o jakiś kółkach? Grupy ćwiczeniowe dobieramy sobie przez Wirtualny Dziekanat na podstawie pasujących nam do planu zajęć godzin i prowadzących ćwiczenia. Nie ma opcji sprawdzenia kto inny jest na nie zapisane. Ograniczeniem zapisów jest pojemność sali. Czasem, żeby nie robić z jakiegoś wykładu masówki, wykładowcy (bardzo rzadko) określają limit przyjęć np 100 osób, wtedy osoby zgłaszające chęć uczestnictwa są z automatu przez system wirtualnego dziekanatu przydzielane na podstawie średniej ocen (co uważam za bardzo sprawiedliwe). Pewnie ta Twoja "pierwsza ręka" miała kiepską średnią a teraz twierdzi, że to jakieś podziały na lepszych gorszych, a tu wystarczyło się nie obijać tylko do studiów przykładać. Może obiły Ci się o uszy koła naukowe, które bardzo prężnie działają, są ich dziesiątki i ciągle powstają nowe, a jedynym kryterium dołączenie do nich jest chęć zaangażowania w ich pracę. Więc nie wypowiadaj się w kwestiach, o których pojęcia nie masz i nie szkaluj studentów tej uczelni. Co do studiów niestacjonarnych - gdy byłem na uczelni kilka razy w weekend i widziałem takich "studentów", słuchałem poziomu rozmów panienek z zaocznych to nie dziwię się pomysłom wyróżnienia dyplomów dziennych. Różnica jest ogromna - po pierwsze na studia dzienne dostają się najlepsi a na niestacjonarne wszyscy chętni jedyne kryterium - kasa. Po drugie zakres godzin poszczególnych przedmiotów i języków obcych też znacznie się różni. Wykładowcy sami nie ukrywają, że na niestacjonarnych muszą dostosować wykłady do poziomu studentów. Dlatego nie rozumiem, dlaczego upierać się, że absolwent studiów niestacjonarnych prezentuje taki sam poziom jak dziennych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DOKTOR doktorzy tez sa bez pracy IP: *.ghnet.pl 16.06.09, 13:02 Tez mi odkrycie, wraz z kilkoma moimi znajomymi spedzamy czas na bezrobociu. Wszyscy z nas maja tytulu doktorow. I coz z tego. Niektorzy z nas pracuja w sklepach, knajpach, na przyslowiowej kasie lub za barem. Tez mi odkrycie ten artykul! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alfa Re: doktorzy tez sa bez pracy IP: *.globalconnect.pl 16.06.09, 13:08 Pracodawcy nie lubią zatrudniać doktorów bo mają kompleksy. Swoją drogą pracodawcy mają prawo do tych kompleksów posiadania i mają prawo zatrudniać kogo zechcą. W jednej firmie w której pracowałem, jak była robiona rekrutacja była wyraźna informacja od szefostwa: CV wszystkich kobiet, magistrów historii i doktorów czegokolwiek wrzucać do niszczarki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jennifer Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: *.colc.cable.ntl.com 16.06.09, 13:03 No ale wyglądu magistra ta pani nie ma... z twarzy to taka szatniarka właśnie... Odpowiedz Link Zgłoś
lobuz5 Re: Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w S 16.06.09, 13:15 No proszę, jaki paradoks. Baba nie ma wyglądu magistra a ktoś jej dał tytuł. Spójrzmy na inny paradoks: niby piszesz i to bez błędów ale jak się wczytać w treść to wychodzi, ze ty nie inteligentka a idiotka jesteś bo tylko idiota pisze takie debilizmy. Jeśli masz twarz jak kobyła to powinnaś stać w stajni??? Odpowiedz Link Zgłoś
1stanczyk Ta "opowiesc" jest doskonalym zwierciadlem naszego 16.06.09, 13:14 zacofania cywilizacyjnego. "Rozgrywa sie" w stolicy w "renomowanej" uczelni ekonomicznej: mowi ile warte sa u nas dyplomy (jak mozna podpisywac cokolwiek nie majac pojecia o konsekwencjach: kto chcialby zatrudnic taka osobe na odpowiedzialnym stanowisku w dziale ekonomicznym ?) i ile warte sa nasze uczelnie wraz z swoim kadrami, towarzystwem wzajemnej adoracji i panujacym wsrod nich nepotyzmem. To jest samo w sobie najlepszym komentarzem jak sie maja nasze cywilizacyjne aspiracje i ambicje do naszych "mozliwosci". Pozostaja zalosnym tanim chciejstwem. Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arnika Szatnia IP: 149.156.144.* 16.06.09, 14:58 Pani ANiu Nie tylko u Pani takie zwyczaje panują, na Politechnice Krakowskiej równieżżżżżżżżżżżżżżżż.l Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka 30 Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: *.sggw.waw.pl 16.06.09, 13:14 Znam tę panią. Pisałam pracę magisterską u prof. Kurzynowskiego, więc często ją widywałam. Była wyjątkowo życzliwa i uprzejma w stosunku do studentów, co nie jest zbyt częste u pracowników administracyjnych uczelni. Jak można tak potraktować uczciwie pracującego człowieka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Number one Najkrótsza recenzja SGH IP: *.chello.pl 16.06.09, 13:14 Profesorowie SGH najlepiej wiedzą jakie kwalifikacje mają ich absolwenci zwłaszcza po 11 latach od ukończenia studiów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eey Co to w ogole za "artykuł"?! IP: *.uni.lodz.pl 16.06.09, 13:16 Pani zrobila sobie magisterke w jakiejs miernej szkole i dostala potem robote jako sekretartka w SGH, ktore po jakims czasie postanowilo zrezygnowac z jej uslug bo widocznie byla za slaba. I co, jak ktos ma 'mgr' przed nazwiskiem to juz znaczy ze ma pracowac nie wiadomo gdzie? Licvzy sie jeszcze podejscie do rzowoju zawodowego i kariery, trzeba aktywnie w tym uczestniczyc a nie plakac ze mam mgr z ekonomii na uczelni ktorej nikt oprocz mnie nie zna i jestem szatniarka Odpowiedz Link Zgłoś
lobuz5 Re: Co to w ogole za "artykuł"?! 16.06.09, 13:19 Problemy z czytaniem ze zrozumieniem?? Jeśli ta pani była taka słaba to czemu musiała przeszko9lić kogoś na swoje miejsce?? Gdyby nie fakt, ze została podpisana zgoda na przeniesienie ( z relacji bohaterki artykułu wynika, ze wymuszona ale to ciężko będzie udowodnić) to mielibyśmy do czynienia ze złamaniem prawa a zatem sprawa mogłaby być skierowana do sądu pracy i skończyłoby się odszkodowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 13:17 No tak zapewne następczyni Pani Ani mogła wykazać się wyższym... stopniem pokrewieństwa z panem kanclerzem :P To na zacnym SGH powszechna praktyka. Ciekawym wydaje się fakt, że instytucja, której celem jest przekazywanie wiedzy o najnowszych technikach zarządzania, sama zatrzymała się gdzieś w poprzednim systemie. Pracując tam można się poczuć trochę jak bohater surrealistycznej opowieści... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alfa Re: Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w S IP: *.globalconnect.pl 16.06.09, 13:21 SGH i nauczanie najnowszych technik zarządzania? Buhahaha... dobry żart. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rrr Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: *.nplay.net.pl 16.06.09, 13:21 W "NIE" Pana Jerzego Urbana napisano o tym już w zeszłym tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w S IP: *.202-68.tampabay.res.rr.com 16.06.09, 13:26 kobieta nie mloda nie atrakcyjna proste Odpowiedz Link Zgłoś
mieczyslawww Skrzywienie !! 16.06.09, 13:30 w kraju penerów ,debili i złodzieji wszystko jest możliwe to jumolandia nie polska .Szkoły są dobre by coś z młodymi zrobić i natym sie kończy .Wykształcenie nic nie daje w Polsce licza sie koligacje i kablowanie .jedni lub drugie z kablowaniem nieraz na stanowiska dostają sie po podstawówce .W wiekszości w prywatnych biznesach lub spułkach .O marketach nie wspomne .Polak widzi raj w polsce ja siedze 10 lat na zachodzie i widze w polsce jedno wielkie bezprawie .Prawo jest dla 3/4 obywateli tych co zarabiają 1200zł netto .Dla 1/4 niema prawa czy to oczywiste .Pani zapomniał że mieszka w Jumolandi (Polsce).Smutne ale prawdziwe . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student W UAM w Poznaniu jest tak samo. IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.09, 13:33 Polityka kadrowa w UAM w Poznaniu wygląda w ten sam sposób. Osobiście znam kilka przykładów. Nie mówiąc o tych, o których słyszałem z drugiej ręki. Odpowiedz Link Zgłoś
deliwers Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH 16.06.09, 13:42 To nie jedyny przypadek Podobnie jest na uczelniach krakowskich Nie szanuje się pracowników Brak koordynacji w kształceniu Nadprodukcja swojej klienteli rodzinnej Musi gdzieś pracować Dzrzewo genealogiczne mozna tworzyć Nie masz układów przepadasz Bez względu na lata pracy, sprawdzanie się w pracy i wykształcenie Zwiazki to fikcja Odpowiedz Link Zgłoś
old.european Pani prokurator z Gorzowa Wlkp. sprzata 16.06.09, 13:49 w Berlinie, pani doktor bawi tamze dzieci. Polskie spoleczenstwo ludzi wyksztalconych. A w takich Niemczech to majster bywa kierownikiem budowy. I gdzie lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Pani prokurator z Gorzowa Wlkp. sprzata 16.06.09, 14:22 Bywa ale nie zawsze. Są budowy po 5 pracowników, są i po 500 pracowników. Odpowiedz Link Zgłoś
reyamtet powiem tak 16.06.09, 14:04 wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd! pomyśleć, że ta uczelnia wpaja swoim studentom nowoczesne trendy z dziedziny HRM. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Beata K. Re: powiem tak IP: *.chello.pl 16.06.09, 15:05 Ta uczelnia wpaja studentom, żeby brnęli do celu choćby po trupach. Orientacja na sukces bez względu na okoliczności. Do tego wyścig szczurów i konkurencja ponad siły. I szczucie na siebie studentów według zasady, że wygrają najlepsi, a najsłabsi nie powinni w ogóle istnieć. Chory pęd ku samodoskonaleniu i "robotyzacji" umysłu, zachowania, mentalności, byle wypuścić delikwenta, co mieni się świetnym fachowcem i zniszczy wszelką konkurencję w drodze na szczyt. Przyjaźń, empatia, wzajemne wspieranie, pomoc słabszym? To pojęcia tu obce i niemodne. Trzeba być "naj" i cały czas zasuwać, jak w kołowrocie. Trasa o nazwie zapieprz-sukces-władza-pieniądze. Ta uczelnia jest odhumanizowana do granic! Odpowiedz Link Zgłoś
pndapetzim Re: powiem tak 16.06.09, 15:19 Mając okazję studiować na SGH spotykałem się już z takimi opiniami - przeważnie podtrzymywanymi przez ludzi, którzy nigdy z SGH nie mieli nic do czynienia. Wyścig szczurów taki na jak na każdej z lepszych uczelni w tym kraju. Co do opisywanych przez Ciebie "zjawisk" - nie wiem, nie napotkałem. Być może to, jak odbieramy otoczenie jest w pewnym stopniu projekcją nas samych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ulisses Re: powiem tak IP: *.chello.pl 16.06.09, 15:40 A może miałeś po prostu dużo szczęścia. Mój znajomy doktoryzował się na tej uczelni i twierdził, że jest dokładnie tak jak to wcześniej opisano: wyścig szczurów. Odpowiedz Link Zgłoś
pndapetzim Re: powiem tak 16.06.09, 16:00 Pomijając fakt, że studia doktoranckie to jednak troche inna para kaloszy, wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Jak wszędzie sa środowiska lansujące różne światopoglądy. Ja i większośc moich znajomych ze studiów tzw. wyścig szczurów znamy raczej z opowiadań. Puentując: wyścig szczurów nie znajduje się w otoczeniu ale w człowieku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boso && kaczo Re: powiem tak ? IP: 132.170.59.* 16.06.09, 17:16 "A może miałeś po prostu dużo szczęścia. Mój znajomy doktoryzował się na tej uczelni i twierdził, że jest dokładnie tak jak to wcześniej opisano: wyścig szczurów." Pominawszy Polske... tego typu "wyscigi" spotyka sie na praktycznie wszystkich najlepszych uczelniach na swiecie. Niestety, tak to juz jest, a poza tym - nikt nikogo sila nie zmusza do brania udzialu w wyscigach! Odpowiedz Link Zgłoś
zawszelokomotywa Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH 16.06.09, 14:09 Ta sprawa jest dziecinnie prosta, pracy potrzebował ktoś znajomy, niekoniecznie z odpowiednimi kwalifikacjami. Polska to jest kraj kolesiów i korupcji. Obywatele "bez pleców" mogą wybrać emigrację i pracę na zmywaku. Wstyd mi za taką Polskę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zniesmaczona To prawda IP: *.chello.pl 16.06.09, 15:20 Nepotyzm to zaraza. Znam przypadek geodety bez matury, który skończył jakąś podrzędną szkółkę pomaturalną i dostał pracę w Urzędzie Gminy (teraz to jeden z Urzędów Dzielnicy w W-wie) oczywiście po znajomości, niemalże na gębę, bo nikt mu w papiery długo nie zaglądał, aż wyszło szydło z worka i musiał szybko nadrabiać braki, żeby nie wylecieć z pracy, bo akurat jego promotorzy już w urzędzie nie pracowali. Maturę załatwił nie do końca uczciwie (delikatnie rzecz ujmując), a studia jakoś poszły, bo zaoczne i zgodne z zainteresowaniami, więc dał radę, ale edukację w dużej mierze opłacił mu urząd. Jego koledzy też dostali się do tej pracy, bo mieli "plecy" albo byli krewnymi osób pracujących już w urzędzie. Podobnie jest na uczelniach, studiując rozmawiałam z paniami z dziekanatu, każda miała wsparcie czy to rektora, czy to wykładowcy, dzięki temu mogły dostać taką, a nie inną pracę. Widział kto kiedyś ogłoszenie w gazecie o naborze na sekretarkę uczelnianą? A jeśli nawet...to lipa i nawet małe dziecko o tym wie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: To prawda IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.06.09, 12:23 "Nepotyzm to zaraza. Znam przypadek geodety bez matury, który skończył jakąś podrzędną szkółkę pomaturalną i dostał pracę w Urzędzie Gminy (teraz to jeden z Urzędów Dzielnicy w W-wie) oczywiście po znajomości, niemalże na gębę, bo nikt mu w papiery długo nie zaglądał, aż wyszło szydło z worka i musiał szybko nadrabiać braki, żeby nie wylecieć z pracy, bo akurat jego promotorzy już w urzędzie nie pracowali. Maturę załatwił nie do końca uczciwie (delikatnie rzecz ujmując), a studia jakoś poszły, bo zaoczne i zgodne z zainteresowaniami, więc dał radę, ale edukację w dużej mierze opłacił mu urząd. Jego koledzy też dostali się do tej pracy, bo mieli "plecy" albo byli krewnymi osób pracujących już w urzędzie. Podobnie jest na uczelniach, studiując rozmawiałam z paniami z dziekanatu, każda miała wsparcie czy to rektora, czy to wykładowcy, dzięki temu mogły dostać taką, a nie inną pracę. Widział kto kiedyś ogłoszenie w gazecie o naborze na sekretarkę uczelnianą? A jeśli nawet...to lipa i nawet małe dziecko o tym wie. " ########### nepotyzm jest w tym kraju tak wszechobecny,że na nikim nie robi wrażenia i stał się absolutnym standardem. Najbardziej przeraża ta znieczulica i to, że traktujemy to jako normalny element społecznego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MM Re: To prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 17:09 JAK TO BEZ MATURY-A POMATURALNĄ.OJ LUDZIE ,LUDZIE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Analityk Rynkuf Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: *.centertel.pl 16.06.09, 14:09 Szkoda, że autor nie powołał sie na artkuł w "NIE" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krysta1955@aol.com Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 16.06.09, 14:11 Praca nie hanbi ,jesli nie mozna znalezsc pracy w swoim zawodzie to zaden uszczerbek na honorze , w krajach zachodnich bardzo czesto po ukonczeniu studiow pracuja w roznych zawodach i tak bardzo nie placza ,sa sczesliwi ze moga pracowac lepiej niz siedziec na zasilkach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Student SGH Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 14:21 Znam tą Panią od trzech lat i muszę powiedzieć, że jest bardzo sympatyczną osobą, która niemal za każdym razem coś zażartuje i przywita uśmiechem, w przeciwieństwie do innych osób z szatni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alex TEŻ ZNAM IP: *.centertel.pl 16.06.09, 14:29 też znam tą panią i mam zupełnie inne skojarzenia - kilka razy coś burknęła, zawsze odzywała się nieuprzejmym tonem głosu - jakby wykonywała swoją pracę za karę. Teraz już wiem, dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent Re: TEŻ ZNAM IP: 188.33.38.* 19.06.09, 22:51 Pisząc pracę magisterska byłem częstym gościem w bibliotece i wiele razy spotykałem tą Panią w szatni i za każdym razem była bardzo miła i uprzejma, zagadała, uśmiechnęła się. Dlatego ją tak zapamiętałem bo rzadko spotyka się na uczelni takie osoby. W porównaniu do tych innych pracujących tam szatniarek to jak niebo i ziemia, może zawyżała im standardy pracy i dlatego się jej chcą pozbyć Odpowiedz Link Zgłoś