Dodaj do ulubionych

Interna się korkuje, potrzebna pilna pomoc

IP: *.aster.pl 15.07.09, 09:48
Tylko likwidacja publicznej służby zdrowia, nfz i zus może pomóc! Dobrowolne ubezpieczenia w funduszach i umowy z prywatnymi szpitalami i klinikami. W Stanach to norma, w Polsce straszy się tym ludzi, jak czarną Wołgą!
Obserwuj wątek
    • dickers NFZ najbardziej złodzieska instytucja... 15.07.09, 10:28
      i nikt nie może się dobrać tym nygusom do dupy
    • peppers01 Liczy sie rowniez organizacja 15.07.09, 23:33
      W Gazecie Stołecznej z dnia 15.07.2009 poruszony został temat braku
      wolnych łóżek w Warszawskich szpitalach i związany z tym problem
      dostawek. Jednakże opisywana przez Państwa sytuacja nie wynika
      jedynie z braku dostatecznej liczby łóżek szpitalnych na terenie
      miasta Warszawy. Niebagatelną rolę w tej sprawie odgrywa również
      nieprawidłowe wykorzystanie dostępnych łóżek przez szpitale. Składa
      się na to kilka podstawowych czynników.

      Czynnik 1 Podstawowa opieka zdrowotna: Wielu hospitalizacji można
      uniknąć przy prawidłowo działającym POZ. Za przykład niech posłuży
      częsta dolegliwość jaką jest niepowikłane zapalenie oskrzeli.
      Chorobę tą można z powodzeniem leczyć w warunkach domowych jeśli
      tylko wytłumaczy się pacjentowi jej naturę, zaleci odpoczynek w domu
      przez kilka dni oraz (w wybranych przypadkach) zaordynuje się leki
      z grupy NLPZ oraz ewentualnie wspomagające mechanikę oddychania.
      Jednakże w przypadku zbagatelizowania pierwszych objawów tejże
      choroby i niepodjęcia w porę właściwego leczenia często dochodzi do
      gwałtownego zaostrzenia się objawów chorobowych lub co gorsza
      wystąpienia groźnych powikłań (np. zapalenia płuc) wymagających
      leczenia w warunkach szpitalnych.
      Niestety jak wszyscy wiemy z doświadczenia własnego, lub naszych
      bliskich, w wielu przypadkach dostanie się na wizytę do lekarza POZ
      wcale nie jest takie proste. Wciąż słyszy się, że brakuje numerków,
      że lekarz to akurat tego dnia nieprzyjmuje itp. W efekcie wielu
      pacjentów albo zupełnie rezygnuje z próby kontaktu z tymże lekarzem
      albo też trafia do niego w zaawansowanym stadium choroby zagrożonym
      wystąpieniem powikłań i wymagającym leczenia w warunkach szpitalnych.

      Czynnik 2 Pogotowie Ratunkowe: Odkąd w ramach reformy i (nie
      oszukujmy się) oszczędności zastąpiono wyjazdowe zespoły lekarskie
      zespołami ratowniczymi znamiennie wzrosła liczba pacjentów
      konsultowanych w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych. Nie bez powodu
      od jakiegoś już czasu niektórzy nazywają zespoły ratownicze
      najtańszą taksówką w mieście. W końcu kiedy np. do wezwania pod
      hasłem `ból brzucha` jechał lekarz w wielu przypadkach mógł on na
      miejscu zbadać pacjenta i nie stwierdzając żadnych niepokojących
      objawów podać mu podstawowe leki, uspokoić go i zalecić kontrolę w
      dniu następnym w rejonie. Kiedy zaś do tego samego pacjenta jest
      wysyłany ratownik medyczny nie ma on większego wyboru i musi
      zaproponować choremu przewiezienie do szpitala. Przypominam, że
      ratownicy medyczni nie mogą samodzielnie przeprowadzać badania
      lekarskiego oraz podawać leków. Czynności te wykraczają poza zakres
      ich uprawnień.
      W efekcie w wielu przypadkach pacjent, który z powodzeniem mógłby
      zostać pozostawiony w domu trafia na Szpitalny Oddział Ratunkowy i
      jest przyjmowany do Szpitala. Naprawdę ciężko odpisać jest z Izby
      Przyjęć nierzadko samotną i starszą osobę przywiezioną w samej
      pidżamie przez zespół pogotowia (ratowniczy). Tym bardziej, że tenże
      zespół pogotowia odpowiada jedynie za transport z domu do szpitala.
      Ewentualna podróż w druga stronę pozostaje już w gestii szpitala a
      dokładniej Izby Przyjęć. A samotna starsza Pani w samej pidżamie
      sama do domu nie wróci. Biorąc pod uwagę powszechne cięcie kosztów
      ma to niebagatelne znaczenie. Z punktu widzenia Izby Przyjęć, lepiej
      jest skierować takiego chorego na Oddział (niech tam na górze się
      martwią) niż narażać Izbę na koszty transportu.

      Czynniki 3 NFZ: Jak powszechnie wiadomo NFZ nie płaci szpitalowi za
      hospitalizację krótszą niż trzy doby. Oczywiście NFZ będzie starał
      się zaprzeczać temu stwierdzeniu jednak każdy choć trochę
      zorientowany w temacie dobrze wie o czym w tej chwili piszę.
      W efekcie osoba, która np. zgłasza się na Izbę Przyjęć z artymią pod
      postacią kolejnego w życiu napadu migotania przedsionków i pod kilku
      godzinach ma przywrócony rytm zatokowy nie może jeszcze tego samego
      popołudnia opuścić Oddziału. Zatrzymuje się ją na przez trzy kolejne
      doby pod pretekstem obserwacji czy też wykonania szeregu (często
      zupełnie zbędnych) badań.

      Czynnik 4 Organizacja pracy (braki kadrowe) : Wyobraźmy sobie
      pacjenta, który trafia do Oddziału w piątek popołudniu. W większości
      szpitali sytuacja wygląda w tym przypadku następująco: Tenże chory
      jest oglądany przez lekarza dyżurnego, który podaje mu niezbędne w
      danej chwili leki, zleca część rutynowych badań a następnie
      informuje go, że w poniedziałek rano (!) pozna on swojego lekarza
      prowadzącego. Przez cała sobotę i niedzielę pacjent tkwi tak
      naprawdę w zawieszeniu. Lekarz dyżurny interweniuje jedynie w chwili
      nagłego pogorszenia się jego stanu zdrowia. W poniedziałek rano
      przychodzi lekarz prowadzący i nierzadko informuje, że w dniu
      dzisiejszym zamierza się on jedynie przywitać ze swoimi nowymi
      pacjentami gdyż po weekendzie ma ich kliku i musi mieć czas aby
      zapoznać się szczegółowo z ich dokumentacją medyczną. I tak z piątku
      zrobił się nam wtorek. Lekarz prowadzący zdążył już zapoznać się z
      dokumentacją i uznał, że nasz chory wymaga bezwzględnie np.
      wykonania badania USG jamy brzusznej. Kiedy próbuje on umówić w/w
      badanie okazuje się, że najbliższy możliwy termin jego wykonania
      przypada we czwartek. Co więcej lekarz prowadzący ma we czwartek
      dyżur, po którym w piątek z samego rana wychodzi do domu (w końcu ma
      do tego pełne prawo) więc nie będzie w stanie przeanalizować
      otrzymanych wyników badań i ewentualnie przygotować nieszczęsnemu
      pacjentowi wypisu. I tak zrobił się nam kolejny weekend.
      W efekcie pacjent, który być może z powodzeniem mógłby zostać
      zdiagnozowany i wyleczony w ciągu 3-5 dni jest zmuszony przebywać w
      Oddziale znacznie dłużej.
      Oczywiście przedstawiony przezemnie przykład jest przykładem
      skrajnym. Jednak proszę mi wierzyć, że takie i podobne sytuacje
      zdarzają się na codzień w Polskich szpitalach i naprawdę nie należą
      do rzadkości.

      Czynnik 5 Opieka długoterminowa i chorzy nieubezpieczeni: Bardzo
      często zdarza się tak, że do Szpitala trafiają pacjenci
      nieubezpieczeni lub wymagający stałej opieki. Mam tu na myśli
      zdegenrowanych alkoholików lub osoby samotne mające kłopot z
      poruszaniem się i samoobsługą (np. po udarach mózgu lub ze znacznym
      upośledzeniem funkcji poznawczych). Pacjenci tacy nie wymagają tak
      naprawdę leczenia a jedynie opieki, którą szpitalowi nierzadko
      trudno zapewnić ze względu na braki personelu pielęgniarskiego oraz
      specyfikę palcówki. Jednakże chorych takich nie można ot tak
      zwyczajnie wypisać z Oddziału. Trzeba im wcześniej zapewnić
      możliwość opieki długoterminowej i/lub ubezpieczenie zdrowotne. A
      to wszystko trwa nieraz, niestety, całymi tygodniami.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka