Dodaj do ulubionych

Drogowi mściciele

02.12.09, 00:23
Wczoraj byłem świadkiem takiego oto wydarzenia:
w obszarze zabudowanym kierowca autobusu wyjechał z zatoczki autobusowej
zmuszając nadjeżdżający samochód do przyhamowania (nie wiem cy do gwałtownego
czy nie). Następnie przyhamomwujący kierowca wyprzedził autobus, zajechał mu
drogę i gwałtownie zahamował niemal doprowadzając do stłuczki.
Czy z Waszych obserwacji wynika, że to częste zjawisko? I w ogóle co sądzicie
o całej tym podobnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 02:23
      Tak, jechałem kiedyś na stopa z kierowcą TIRa który podekscytowany opowiadał mi
      swoją niedawną sprawę sądową. Otóż na Zakopiance wyprzedzał innego TIRa, a że
      było pod górkę, trochę spuchł i manewr zakończył się na szczycie wzniesienia
      przy niskiej prędkości. Zjechał więc na prawy pas a jadące za nim, od pewnego
      czasu wściekle trąbiące i mrugające BMW wyprzedziło go, zjechało na prawy pas
      przed nim po czym jego kierowca wystawił rękę z fuckiem przez szyberdach i dał
      mocno po hamulcach. W rezultacie w tył hamującego TIRa uderzył ten drugi, BMW
      zostało wepchnięte do rowu, pierwszy po nim przejechał, a drugi się na nie
      wywrócił. Zginął 19 letni kierowca i 17 letnia dziewczyna...

      Na głupotę nie ma lekarstwa...

      Co o tym sądzę? Gdyby któryś z pasażerów autobusu przewróciłby się i zrobił
      sobie kuku to biorąc pod uwagę, że wiele autobusów ma dzisiaj kamery łatwo
      byłoby doprowadzuić do skazania kierującego samochodem osobowym.
      • trypel Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 08:06
        tomek854 napisał:

        > Otóż na Zakopiance wyprzedzał innego TIRa, a że
        > było pod górkę,

        To po cholere wyprzedzał? Liczył że nagle opatrzność doda mu 100 KM i nie
        spuchnie czy po prostu miał w d*pie innych na drodze?
        :) tak pytam bo tych "nagle" puchnących w czasie wyprzedzania ciężarówek jest
        pełno na kazdej drodze.
        • emes-nju Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 13:28
          trypel napisał:

          > tomek854 napisał:
          >
          > > Otóż na Zakopiance wyprzedzał innego TIRa, a że
          > > było pod górkę,
          >
          > To po cholere wyprzedzał? Liczył że nagle opatrzność doda mu 100 KM

          Dopuszczasz mozliwosc popelnienia przez kogos bledu?
          • trypel Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 13:51
            dopuszczam. I uważam że sąd w tym wypadku jest całkowicie uzasadniony.
            Ale nie wiem czy spotkałem ze 2 x w życiu kierowcę cieżarówki który przejmuje
            sie że kogoś zmusza do hamowania albo że blokuje mu drogę na czas potrzebny do
            wyprzedzenia 3 cieżarówek jadących 1,5 km/h wolniej niż on.
            Albo inaczej- nawet jak sie tym przejmuja to absolutnie nie dają tego po sobie
            poznać i z reguły zachowują sie jak buraki nie z tej ziemi :)
            • emes-nju Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 13:59
              trypel napisał:

              > nawet jak sie tym przejmuja to absolutnie nie dają tego po sobie
              > poznać i z reguły zachowują sie jak buraki nie z tej ziemi :)

              Czy powinni TIRy wyposazyc w czerwieniace sie ze wstydu tyly pojazdow? ;-)
              • trypel Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 21:04
                mało realne
                ale w celu zachowania zdrowia psychicznego po przetrzymaniu przez
                wyprzedzajacego TIRa przez 12 minut (rekord z zegarkiem w reku) tracę nastepne 5
                trzymajac go na 60/godz. Oczywiscie bez ostrego hamowania, delikatnie zwalniam i
                jadę spokojnie.
                • tomek854 Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 02:40
                  I tu pokazujesz kto jest prawdziwym dupkiem.

                  Bo kierowca Tira wyprzedza przez parę minut, bo musi (choć ja, jak jestem
                  wyprzedzany przez ciężarówkę i widzę, że to zajmuje mu trochę czasu więcej niż
                  zwykle, zawsze wyłączam na sekundę tempomat - wystarczy w zupełności.

                  Mówiąc "musi" mam na myśli nie tylko to, że nie może tego zrobić szybciej, ale i
                  to, że ma ograniczony czas pracy. Dla ciebie jazda przez dwie godziny o dwa
                  kilometry wolniej niż byś chciał, oznacza, że będziesz w domu parę minut
                  później. Dla niego moze oznaczać, że będzie spędzał noc w kabinie o 3 km od celu
                  podróży.

                  Tak się składa, że po drogach poruszamy się wszyscy. I w związku ze specyfiką
                  każdego z pojazdów mogą być one nawzajem dla siebie uciązliwe. Wyprzedzające się
                  TIRy są uciążliwe dla szybszych. Skręcające na ciasnych skrzyżowaniach autobusy
                  też potrzebują specjalnych względów. Pojazdy rolnicze blokują wszystkich jak
                  leci. Przez motocyklistów trzeba mieć oczy dookoła głowy. Pieszym też należy się
                  czasem trochę uprzejmości.

                  Dla zachowania zdrowia psychicznego zalecam po prostu pogodzenie się z tym
                  faktem, a świat będzie piękniejszy.
                  • trypel Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 07:44
                    sorry kiedy musi to musi. A kiedy robi to mając w d*pie innych to jest po prostu
                    bezmyslnym burakiem. I potrafie odróznic te dwie sytuacje.
                    Wiec jesli taki bezmyslny burak nie chce jeszcze bardziej stracic swojego
                    "ograniczonego czasu pracy" to niech czasem zerknie w lusterko i wszystkim
                    bedzie lżej.
                    a "czasem troche uprzejmosci" dotyczy wszystkich. A jak sie komus wydaje że jego
                    to nie dotyczy to mozna wtedy sie z nim pobawić - jak słusznie zauważyłes dla
                    niego to wieksza strata niz dla mnie.
                    • tomek854 Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 19:42
                      > sorry kiedy musi to musi. A kiedy robi to mając w d*pie innych to jest po prost
                      > u
                      > bezmyslnym burakiem. I potrafie odróznic te dwie sytuacje.

                      Zafascynowałeś mnie. To powiedz mi na tym obrazku: to jest bezmyślny burak, czy
                      ktoś, kto musi wyprzedzić?
                      img3.photographersdirect.com/img/13725/wm/pd2370323.jpg
                      I po czym to sie poznaje?

                      > Wiec jesli taki bezmyslny burak nie chce jeszcze bardziej stracic swojego
                      > "ograniczonego czasu pracy" to niech czasem zerknie w lusterko i wszystkim
                      > bedzie lżej.

                      Problem w tym, że praktycznie NIGDY nie zdarza się, że za taką ciężarówką jest
                      tyle wolnego miejsca, żeby zdążyła wyprzedzić - zawszze kogoś zablokuję kiedy
                      wyprzedzam na autostradzie. Nie ma bata.

                      Ludzie w cywilizowanych krajach już się z tym pogodzili i dlatego jak jadę przez
                      UK to po włączeniu kierunkowskazu zwykle drugi albo trzeci samochód na prawym
                      pasie mnie wpuszcza mrugając. I, zaznaczam, jest w pełni świadomy, że przez
                      kilkadziesiąt sekund do kilku minut będzie za mną musiał jechać.

                      > a "czasem troche uprzejmosci" dotyczy wszystkich.

                      Właśnie. Wszystkich dotyczy także dopuszczenie do siebie faktu, że inni też się
                      śpieszą nawet jeśli jadą powolniejszymi pojazdami.

                      A jak sie komus wydaje że jeg
                      > o
                      > to nie dotyczy to mozna wtedy sie z nim pobawić - jak słusznie zauważyłes dla
                      > niego to wieksza strata niz dla mnie.

                      Uważaj, żeby kiedyś się taki TIRowiec nie sfrustrował i nie wjechał Ci w
                      zderzak. Bo wtedy dla Ciebie to będzie większa strata niż dla niego - on
                      dostanie kilkaset złotych mandatu i 10 punktów i będzie sobie musiał podmalować
                      zderzak a ty wylądujesz na wózku.
                      • trypel Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 22:11
                        juz mówie po czym to poznaje: jak jadę pustą autostradą o 5 rano i za mną nie ma
                        nikogo w zasięgu wzroku a 100 m przede mną cieżarówka własnie w tej chwili MUSI
                        wyprzedzić 3 kolegów jadących 1,5 km/h wolniej to klasyfikuje to jako buractwo.
                        Jak w czasie normalnego dnia, przy normalnym ruchu, dajac wczesniej znak
                        migaczem ciężarówka zmienia pas to grzecznie ustawiam sie z tyłu i czekam aż
                        skończy wyprzedzac.

                        co do zdjecia: fascynuje mnie Twoja zdolnosc do oceniania sytuacji na podstawie
                        zdjecia - ja nie umiem - głupio mi.


                        w zderzak nie wjedzie, bez obaw - hamuje wolno i zawsze zdąże przyspieszyć, pod
                        tym wzgledem jestem górą.
                        • tomek854 Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 01:55
                          > juz mówie po czym to poznaje: jak jadę pustą autostradą o 5 rano i za mną nie m
                          > a
                          > nikogo w zasięgu wzroku a 100 m przede mną cieżarówka własnie w tej chwili MUSI
                          > wyprzedzić 3 kolegów jadących 1,5 km/h wolniej to klasyfikuje to jako buractwo.

                          Hmmm.... Ja bym nie histeryzował w takiej sytuacji. Nawet jeżeli wynika to ze
                          zwykłego lenistwa kierowcy - nie chce mu się tempomatu wyłączać. Ale może to też
                          wynikać np.ztego, że jest bardzo ścisle przez szefa rozliczany ze zużycia paliwa
                          a takie chwilowe zwolnienei żeby zaraz przyśpieszyć to dla takiego Tira pewnie
                          minimum z litr.

                          Jednak mnie tak nigdy nie rozliczali, więc kiedy to ja bym jechał taką
                          ciężarówką to bym pewnie poczekal aż mnie miniesz, z tym że mogą być pewne
                          warunki z których nie zdajesz sobie sprawy, kiedy bymtak nie zrobił.

                          Na przykład: droga idzie lekko pod górkę, a ja jestem ciężko załadowany. Jeżeli
                          nawet minimalnie zwolnię, to potem nie rozpędzę się o te 1.5 km/h szybciej...

                          Albo: Za 3 km jest zjazd z autostrady. Przypuszczam że ta wywrota z weglem też
                          jedzie tam gdzie ja (bo np. wiem, że tam bardzo dużo cięzarówek z węglem
                          jedzie). Kiedy poczekam aż mnie wyprzedzisz mogę nie zdążyć go wyprzedzić przed
                          tym zjazdem, a wtedy nie będę go już wcale w stanie wyprzedzić na normalnej drodze.

                          > w zderzak nie wjedzie, bez obaw - hamuje wolno i zawsze zdąże przyspieszyć, pod
                          > tym wzgledem jestem górą.

                          Jeżeli chcesz go blokować jadąć 60 to raczej nie możesz przyśpieszać... A jeżeli
                          on chce jechać 85 kiedy ty jedziesz 60 to masz dwie możliwości: albo
                          przyśpieszysz, albo stracisz zderzak.


                          > co do zdjecia: fascynuje mnie Twoja zdolnosc do oceniania sytuacji na podstawie
                          > zdjecia - ja nie umiem - głupio mi.

                          Nie, no ja też nie umiem, ale Ty mówiłeś, że poznajesz, wiec byłem ciekaw, czy
                          umiesz ze zdjęcia.
                          • black.tiguan Królowie szos są nerwowi 05.12.09, 08:08
                            Też mi się zdarzało w takich sytuacjach, jak opisana przez trypla,
                            być zablokowanym przez "króla szosy". Jadę 130 albo szybciej, mam
                            100-200 metrów do jadących z prawie jednakową prędkością ciężarówek.
                            Za mną pusto po horyzont, a pan król zjeżdża na lewy,
                            żeby zaoszczędzić 15 sekund, w czasie których już by mnie nie
                            było.

                            Tracę 3-4 minuty. Poświęcam więc jeszcze jedną. Po wyprzedzeniu
                            króla szosy zwalniam pedał gazu, aż z 80-90 robi się stopniowo
                            40km/h. Król się wścieka, włącza wszystkie światła, syreny.. Próbuje
                            nawet mnie wyprzedzać ;)

                            Teraz ja jestem panem sytuacji. Wiem, że nie dotknie nawet mojego
                            zderzaka. Dla niego 10 punktów może oznaczać mieć prawo jazdy (i
                            chleb) albo nie mieć.

                            Przy 40 km/h mrugam prawy-lewy-prawy i spokojnie odjeżdżam.

                            Jesteśmy kwita?

                            Oczywiście to margines. W 99% kierowcy ciężarówek doskonale
                            współpracują na drodze
                            , dzięki czemu można pokonywać dziesiątki
                            kilometrów bez dotknięcia hamulca. Kiedy on wyprzedza na płaskim
                            odcinku, ma wyraźną różnicę prędkości do wyprzedzanego, widzę jego
                            zamiar kilkaset metrów wcześniej, to po prostu zwalniam hamując
                            silnikiem na wysokim biegu.

                            Ale .. raz na jakiś czas spotyka się na swojej drodze "króla szos" ;)
                            • jureek Re: Królowie szos są nerwowi 05.12.09, 12:48
                              Masz się czym chwalić. Sami nauczyciele, kurna olek.
                              Jura
                            • tomek854 Re: Królowie szos są nerwowi 05.12.09, 20:26
                              black.tiguan napisał:

                              > Też mi się zdarzało w takich sytuacjach, jak opisana przez trypla,
                              > być zablokowanym przez "króla szosy". Jadę 130 albo szybciej, mam
                              > 100-200 metrów do jadących z prawie jednakową prędkością ciężarówek.
                              > Za mną pusto po horyzont, a pan król zjeżdża na lewy,
                              > żeby zaoszczędzić 15 sekund, w czasie których już by mnie nie
                              > było.

                              Podałem przykład, że pomimo że Tobie się wydaje, że jest to 15 sekund, moze to
                              być dużo dłużej.

                              Dlatego własnie on robiac to co robi z tego powodu, jest zwyczajnie uciążliwy
                              dla Ciebie, natomiast Ty jesteś zwyczajnym sku...synem robiąc to z zemsty. I o
                              takich jak Ty i Trypel właśnie jest ten wątek.
                              • black.tiguan Re: Królowie szos są nerwowi 05.12.09, 22:31
                                100 metrów przy różnicy prędkości 40km/h to nawet nie 10 sekund. A
                                przy różnicy 2 km/h to 3 minuty.

                                Warto zauważyć, że Twoja reakcja jest mocno symptomatyczna.
                                Przyzwyczaiłeś się najwyrażniej do pogardliwego traktowania innych
                                na drodze i przenosisz ten zwyczaj na forum.

                                Paradoksalnie, utwierdziłeś mnie w słuszności tego, co zrobiłem. Być
                                może po wybuchu wściekłości przyjdzie na Ciebie jakaś refleksja.

                                • tomek854 Re: Królowie szos są nerwowi 06.12.09, 18:30
                                  Nie rozśmieszaj mnie.

                                  Moja reakcja wynika z bezsilności na fakt, że kierujący mniejszymi pojazdami
                                  mają gdzieś potrzeby kierujących większymi a ich wymagania wobec nich oparte są
                                  na błędnych założeniach, natomiast moje tłumaczenie różnych faktów jest
                                  puszczane mimo uszu.

                                  Refleksja mi się nasunęła - jak najbardziej. Utwierdziłem sie w przekonaniu, że
                                  chamy na drodze to betonowe mózgi, którym nic nie przetłumaczysz :(

                                  Cieszę się, że ja tą ciężarówką jeżdżę po normalnym kraju, gdzie kierowcy
                                  osobówek rozumieją co i jak.
                                  • black.tiguan Re: Królowie szos są nerwowi 07.12.09, 00:11
                                    Próbujesz znów inwektywami przykryć argumenty. Śmiało, pokaż na co jeszcze
                                    Cię stać ;)

                                    Jakoś mnie nie przekonałeś, że 10 sekund Twojego czasu jest więcej warte,
                                    niż 3 minuty mojego.

                                    Do tego dorzucę kolejne obliczenie: nawet gdybyś kolegi nie mógł
                                    wyprzedzić przez następne 10 kilometrów, i w związku z tym będziesz jechał
                                    średnio o te 2km/h wolniej, to na 10 kilometrach stracisz w ten sposób..
                                    około 7 sekund! (słownie: siedem)


                                    Więc nie chrzań więcej o swoich "potrzebach", a zacznij zauważać innych na
                                    drodze.
                                    • out.of.the.dark Re: Królowie szos są nerwowi 07.12.09, 01:04
                                      No wlasnie, ludzie najczesciej na drodze oceniaja sytuacja na
                                      podstawie swoich odczuc a nie wyliczen.
                                      Np jesli jade 90km/h to w ciogu 10 min przejade 15km, jesli zas
                                      zwolnie do (o zgrozo musze sie za kims wlec!) 85km /h to w ciagu
                                      tych samych 10 min przejade ... 14,166 km - powiedzmy 1 km mniej.
                                      Tak sie "wlokac" przez godzine strace cale 6km :-)

                                      Idac dalej: mam do przejechania 810 km. Zaczynam o 9:00
                                      z predkoscia 90km /h zrobie to w 9 h a z predkoscia 85km/h w ... 9,5h
                                      Zadna roznica. Czasami "TIR" naprawde powinien sie zastanowic zamim
                                      rozpocznie "rajd wyprzedzajacy" ;-)
                                      • tomek854 Re: Królowie szos są nerwowi 07.12.09, 03:24
                                        > Idac dalej: mam do przejechania 810 km. Zaczynam o 9:00
                                        > z predkoscia 90km /h zrobie to w 9 h a z predkoscia 85km/h w ... 9,5h

                                        Problem w tym, że maksymalny czas pracy kierowcy TIRa (z pewnymi wyjątkami) to 9
                                        godzin. W rezultacie jeżeli będziesz jechał 85km/h zamiast 90 to to 810 km
                                        przejedziesz nie w 9.5 godzin, a w 9 godzin + 11 godzin przerwy + 0.5 godziny =
                                        20,5 godziny.

                                        9 godzin vs 20,5 godziny - to już chyba różnica o którą warto powalczyć, prawda?
                                        • trypel Re: Królowie szos są nerwowi 07.12.09, 07:55
                                          wiekszość jezdzi te dokładne 810 km? bo przy 850 juz sie czas wyrówna (w jednym
                                          i drugim przydpaku przerwa konieczna :) )
                                          • tomek854 Re: Królowie szos są nerwowi 07.12.09, 15:02
                                            NIe, no oczywiście. Ja tylko dostosowałem się do przykładu podanego przez inną
                                            osobę. Ciekawe, że jak przykład Wam pasuje, to Wam nie przeszkadza, a jak go
                                            używam ja, to zaraz się czepiacie ;-)
                                    • tomek854 Re: Królowie szos są nerwowi 07.12.09, 03:22
                                      Bo nie zamierzałem. Tłumaczyłem już dlaczego rezygnacja z wyprzedzania może
                                      oznaczać dla mnie stratę godzin, ale zignorowałeś.

                                      Powtórzę zatem jeszcze raz. Zaznaczam, że jest to jeden z 1000 możliwych
                                      scenariuszy.Nie ukryuwam, że skrajny:

                                      Jadę 85km/h. Dojeżdżam do TIRa jadącego 82km/h. Widzę, że jest załadowany po
                                      chmury węglem i ledwo zipie. Domyślam się, że zjeżdża z autostrady na
                                      najbliższym zjeździe i jedzie do elektrowni która tam jest. Widzę w lusterku że
                                      jesteś niedaleko, ale nie aż tak, żeby zmiana pasa spowodowała zajechanie Ci
                                      drogi, po prostu będziesz musiał zdjąć nogę z gazu na chwilkę. Wyprzedzam TIRa i
                                      zjeżdżam z autostrady przed nim, dzięki czemu mogę sobie jechać wygodnie krętą
                                      górską drogą w stronę elektrowni, gdzie też jadę.

                                      Gdybym zrezygnował z jego wyprzedzenia, musiałbym zwolnić. Ponowne osiągnięcie
                                      prędkości 85km/h ciężarówką jest nieco bardziej problematyczne niż czarnym
                                      tiguanem, więc oznacza to, że nie będę mógł go wyprzedzić przed zjazdem z
                                      autostrady - zwyczajnie nie zdążę.

                                      Dzięki czemu jadę za nim przez najbliższą godzinę i muszę zwalniać do 10 na
                                      godzinę pod każdą górkę bo on nie wyrabia. W rezultacie kończy mi się czas pracy
                                      kierowcy i muszę stanąć na noc jakieś 15 km od celu. W zeszłym tygodniu
                                      skracałem okres wypoczynku tygodniowego, więc w tym tygodniu muszę odstać pełne
                                      45 godzin. Dodatkowo trzy tygodnie temu także skracałem okres wypoczynku
                                      tygodniowego i jeszcze tego nie oddałem, więc dziś jest ostatni dzień, w którym
                                      mogę to legalnie zrobić. W rezultacie muszę do owych 45 godzin dodać kolejne 21
                                      i w sumie przez to, że umożliwiłem tobie dojechanie do celu o 40 sekund
                                      szybciej, spędzam w kabinie cięzarówki 66 godzin na jakimś kompletnym odludziu,
                                      bez toalety, prysznica, sklepu i stojąc w zatoczce na poboczu, przez co każdy
                                      przejazd nawet małego samochodu buja moją kabiną.

                                      Więc jak widzisz Twoje problemy związane z koniecznością zwolnienia na 40 sekund
                                      o 40 km/h są po prostu śmieszne.
                                      • trypel Re: Królowie szos są nerwowi 07.12.09, 08:07
                                        tomek854 napisał:

                                        >W rezultacie kończy mi się czas prac
                                        > y
                                        > kierowcy i muszę stanąć na noc jakieś 15 km od celu. W zeszłym tygodniu
                                        > skracałem okres wypoczynku tygodniowego, więc w tym tygodniu muszę odstać pełne
                                        > 45 godzin. Dodatkowo trzy tygodnie temu także skracałem okres wypoczynku
                                        > tygodniowego i jeszcze tego nie oddałem, więc dziś jest ostatni dzień, w którym
                                        > mogę to legalnie zrobić. W rezultacie muszę do owych 45 godzin dodać kolejne 21
                                        > i w sumie przez to, że umożliwiłem tobie dojechanie do celu o 40 sekund
                                        > szybciej, spędzam w kabinie cięzarówki 66 godzin na jakimś kompletnym odludziu,
                                        > bez toalety, prysznica, sklepu i stojąc w zatoczce na poboczu, przez co każdy
                                        > przejazd nawet małego samochodu buja moją kabiną.


                                        Dlaczego się tak męczysz? Ja bym 3 x zmienił robotę jak byłbym zmuszany do
                                        takich rzeczy. Masochistą chyba nie jesteś... moze Cie ktos szantażuje?
                                        Sorry ale praca kierowcy własnie taka jest, albo sie z tym godzisz albo
                                        wybierasz sobie Syberie jako miejsce pracy i nikt Ci w tacho nie zajrzy.
                                        • sokolasty Re: Królowie szos są nerwowi 07.12.09, 08:36
                                          tomku854

                                          Twoje doświadczenia są straszne. Domyślam się, że dla każdego truckera są smutną codziennością.
                                          • tomek854 Re: Królowie szos są nerwowi 07.12.09, 15:07
                                            To nie jest doświadczenie, to jest teoretyczny skrajny przypadek :-)

                                            Moje doświadczenia to najwyżej powrót z Londynu w sobotę rano zamiast w piątek
                                            wieczorem z powodu korków ;-)
                                        • tomek854 Re: Królowie szos są nerwowi 07.12.09, 15:06
                                          > Dlaczego się tak męczysz? Ja bym 3 x zmienił robotę jak byłbym zmuszany do
                                          > takich rzeczy. Masochistą chyba nie jesteś... moze Cie ktos szantażuje?
                                          > Sorry ale praca kierowcy własnie taka jest, albo sie z tym godzisz albo
                                          > wybierasz sobie Syberie jako miejsce pracy i nikt Ci w tacho nie zajrzy.

                                          Ja wybrałem jako miejsce pracy Wielką Brytanię. Tu kierowcy mniejszych pojazdów
                                          rozumieją potrzeby kierowcy większych i bardzo wiele robią, aby im ułatwić
                                          jazdę. Więc nie miewałem takich problemów (chociaż zdarzało się od czasu do
                                          czasu że zamiast w piątek wieczorem wracałem w sobotę rano). Co więcej, wiem co
                                          mówię, bo przecież jestem także kierowcą samochodu osobowego (ostatnio głównie,
                                          bo w mojej nowej pracy podróżuję osobówką właśnie) i sam robię wiele, aby
                                          ułatwić TIRowcom jazdę - puszczam ich na zwężonych odcinkach dróg, pozwalam im
                                          się wyprzedzać czy ułatwiam włączenie się do ruchu. Jakoś nie zdarzyło mi się,
                                          żebym się z tego powodu gdziekolwiek spóźnił, bo jak ktoś tutaj słusznie
                                          zauważył jazda przez dwie minuty z prędkoscią mniejszą o 20 km/h zmienia tylko
                                          tyle, że przez godzinę ujadę 600 metrów mniej...
                          • trypel Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 12:42
                            tomek854 napisał:

                            > Hmmm.... Ja bym nie histeryzował w takiej sytuacji.

                            a czy ja histeryzuje? absolutnie nie. Udowadniam mu tylko kto wiecej traci na
                            takim zachowaniu i że ono sie po prostu nie opłaca.
                            • jureek Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 12:50
                              trypel napisał:

                              > a czy ja histeryzuje? absolutnie nie.

                              Oczywiście, że tak. Celowe spowalnianie kogoś, żeby mu tylko coś tam udowodnić,
                              to zachowanie histeryczne jak najbardziej.
                              Sami, qrwa, nauczyciele na drogach.
                              Jura
                              • trypel Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 18:05
                                nie chciałbym być niemiły ale powinieneś sie dowiedziec czegoś o histerii i
                                zachowaniach histerycznych :)
                                • tomek854 Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 20:27
                                  A jak będziesz nie miły, to co, zaczniesz przed nim też zwalniać? ;-)

                                  Bardzo ciekawe, ze żaden z Was nie odniósł się do przykładów, które podałem. Po
                                  prostu, nie chcecie o tym słyszeć, bo Wam to narusza Waszą wizję świata.
                                  • trypel Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 20:59
                                    kiedy sie nie odniosłem?
                                    napisałem ze zachowuje sie tak TYLKO wtedy kiedy wiem że kierowca miał 1000
                                    innych mozliwosci ale wybrał taką która była wygodna dla niego bez zwracania
                                    uwagi na innych. W każdym innym przypadku sam chętnie pomogę, czy to właczyć sie
                                    do ruchu czy wyprzedzić.
                                    Dlaczego jeden może poczekać 10 s żeby dać przejechac innym a inny wjedzie ci
                                    przed maskę (wiem dlaczego - bo on wie że prędzej wjedziesz do rowu niż pod TIRa
                                    wiec MOŻE sobie pozwolic na chamstwo, tak jak wyprzedzajac na III i spychając
                                    innych do rowu)?
                                    A na takie zachowanie zawsze reaguję w ten sposób :) zmuszam go do poniesienia
                                    kosztów - bo to boli i uczy najbardziej

                                    Pisząc że nie chciałbym być nie miły mam na mysli że cenie sobie opinie
                                    interlokutora ale niekoniecznie zgadzam sie w tym konkretnym przykładzie.
                                    • tomek854 Re: Drogowi mściciele 06.12.09, 18:33
                                      > napisałem ze zachowuje sie tak TYLKO wtedy kiedy wiem że kierowca miał 1000
                                      > innych mozliwosci ale wybrał taką która była wygodna dla niego bez zwracania
                                      > uwagi na innych

                                      Tak, ale dlaczego nie zakładasz, że kierowca miał 1000 innych argumentów za tym,
                                      żeby akurat tak zrobić? Kilka z nich Ci podałem.
                                      > Dlaczego jeden może poczekać 10 s żeby dać przejechac innym a inny wjedzie ci
                                      > przed maskę (wiem dlaczego - bo on wie że prędzej wjedziesz do rowu niż pod TIR
                                      > a
                                      > wiec MOŻE sobie pozwolic na chamstwo, tak jak wyprzedzajac na III i spychając
                                      > innych do rowu)?

                                      Już odpowiedziałem Ci na to pytanie podając kilka przykładów. Oczywiscie jednak
                                      nie popieram jawnego chamstwa i zajeżdżania drogi (ale tak samo nie popieram
                                      chamskiej złośliwości w Twoim wydaniu, przy czym chamskie zajechanie drogi moze
                                      wyniknąć z błędu (nieuwaga, niedokładne sprawdzneie lusterek), chamstwo w Twoim
                                      wypadku nie ma usprawiedliwienia).
                                  • black.tiguan Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 22:37
                                    Zajeżdżanie drogi bez uprzedzenia choćby kierunkowskazem nie zamyka
                                    się tylko w kategorii braku uprzejmości, delikatnie mówiąc.

                                    Przed wszystkim jest to wykroczenie drogowe, popełniane do tego z
                                    premedytacją, przy wykorzystaniu przewagi masy i z pełnym poczuciem
                                    bezkarności. Do tego narażanie na niebezpieczeństwo poślizgu,
                                    kolizję i ciężkie obrażenia.

                                    • tomek854 Re: Drogowi mściciele 06.12.09, 18:34
                                      Owszem. Zajeżdżanie drogi tak. Mówiliśmy chyba jednak o wyprzedzaniu, które jest
                                      uciążliwe - i tu występuje różnica zdań? Bo jeśli chodzi o zajeżdżanie drogi to
                                      macie 100% zgodę (natomiast jeżeli chodzi o złośliwe szykanowanie innych
                                      kierowców, nawet tych, którzy popełnili bład, macie mój 100% sprzeciw).
                                      • trypel Re: Drogowi mściciele 07.12.09, 08:02
                                        trudno - musimy żyć z tym Twoim sprzeciwem :)

                                        nikt nie jest zmuszany do bycia kierowcą cieżarówki, i nikt nie wydał (do tej
                                        pory) zarządzenia że 10 minut dla cieżarówki = 10 s dla samochodu osobowego wiec
                                        nie widzę powodu dla którego miałbym z pobłazaniem traktować zachowanie
                                        cieżarówek jesli wyglada tak jak przytoczyłem. Zmuszanie do hamowania bez powodu
                                        innego uzytkownika ze 130 do 85 tylko dlatego że nie chce mi sie poczekać 10 s
                                        jest wredną złośliwoscią albo przykładem braku mózgu albo poczuciem własnej
                                        bezkarnosci z uwagi na wielkość i jako takie nie jest przeze mnie tolerowane -
                                        cytując Ciebie - ma mój 100% sprzeciw.
                                        • tomek854 Re: Drogowi mściciele 07.12.09, 15:13
                                          Trudno, żyjcie sobie ;-)

                                          Moim zdaniem można to odwrócić o sto osiemdziesiąt stopni i powiedzieć, że
                                          zmuszanie kogoś do wleczenia się godzinami za innym tylko dlatego, że nie chce
                                          się na chwilę zdjąć nogi z gazu jest samolubne.

                                          Chciałbym też poruszyć pewien aspekt sprawy, bo bywam w Polsce i obserwuję
                                          zachowanie TIRów na A4:
                                          W UK jadąc jedną z najruchliwszych autostrad w Europie, czyli M8
                                          Edunburg-Glasgow, po dwa pasy w każdą stronę, kiedy chcę wyprzedzić inną
                                          ciężarówkę, włączam kierunkowskaz i zwykle nie dalej jak trzeci samochód na
                                          prawym pasie wpuszcza mnie przed siebie. W ten sposób mogę wyprzedzać nie
                                          narażając nikogo na niespodziewane hamowanie.

                                          Natomiast w Polsce TIRy potrafią jechać kilometrami z włączonym lewym
                                          kierunkowskazem i nikt ich nie puszcza... W takiej sytuacji nie jest dla mnie
                                          dziwnym, że się po prostu wpychają, bo Polska to taki kraj, że jak nie weźmiesz
                                          sam na chama to Ci nikt nie da.

                                          Już nawet nie wspominam o takich sytuacjach z UK że jadę sobie i dojeżdżam do
                                          poprzedzającej mnie ciężarówki, której nie zamierzam wyprzedzać (bo na przykład
                                          zaraz zjeżdżam) a ludzie z prawego pasa mi mrugają chociaż wcale nie mam
                                          włączonego kierunkowskazu! Po prostu widza - jest ciężarówka na lewym pasie,
                                          dojeżdża do wolniejszej, pewnie będzie wyprzedzać, a wezmę i jej ułatwię...

                                          Po prostu - diametralna różnica kulturowa.

                                          Ale oczywiście masz rację: w Polsce kierowcą bym pewnie nie chciał być - nie ta
                                          kasa, i kompletny brak szacunku, zarówno ze strony pracodawcy jak i
                                          współużytkowników dróg.

                                          I tak na koniec: bardzo podoba mi się Twój upór twierdzenia, że wyprzedzanie
                                          ciężarówek odbywa się bez powodu - wykazujesz niesamowitą odpornosc na wszystkie
                                          argumenty i przykłady które Ci przytoczyłem... :-)
                                          • trypel Re: Drogowi mściciele 07.12.09, 19:01
                                            ależ całkowicie pomijasz fakt że ja piszę o tych 5% wyprzedzeń a nie 100%

                                            Przy okazji podoba mi sie w Niemczech ze znaki zakaz wyprzedzania dla cieżarówek
                                            są na autostradach częste i wszyscy ich przestrzegają :)
                                            a u nas ciezarówki potrafią zablokowac 3 pasy na podjezdzie pod górę Św. Anny
                                            ale oni mają prawo bo sie spiesza i limity itd... :)
                                            a w Niemczech brutalnie nic sobie z tych limitów władza nie robi tylko zabrania :)
                                            • tomek854 Re: Drogowi mściciele 07.12.09, 21:06
                                              Wez-pod-uwage,ze-w-Niemczech-autostrada-dojedziesz-praktycznie-wszedzie,-wiec-problemy-o-jakich-pisze-(nie-wyprzedzisz-na-autostradzie,-nie-wyprzedzisz-przez-4-godziny-po-zjezdzie-z-niej)-sa-praktycznie-niespotykane.-Innymi-słowy-władza-już-tyle-ułatwiła-limiciarzom-budując-rewelacyjną-sieć-tysięcy-kilometrów-autostrad-że-takie-coś-tam-to-jest-pikuś.-jeśli-o-mnie-chodzi-to-ja-bym-wolał-(pomijając-element-nudy,-bo-generalnie-to-ja-nie-znoszę-autostrad)-jechać-po-autostradzie-bez-możliwości-wyprzedzania-niż-po-polskich-drogach-z-teoretyczną-możliwością.

                                              Co-ciekawe-tez-tych-znakow-nie-jest-az-tyle-ile-bys-chcial,-czasem-sie-zdarzaja-i-jest-to-calkowicie-normalne---tak-samo-dla-samochodow-osobowych-czasem-tez-sie-zdarza-zakaz-wyprzedzania-na-zwyklej-drodze.-Chciałbym-jednak-zauwazyć-że-także-i-w-NIemczech-często-zdarza-się-sytuacja-w-której-kierujący-autem-na-lewym-pasie-umożliwia-tirowi-wyprzedzenie,-choć-z-mojej-obserwacji-wynika,-że-jest-to-rzadziej-niż-w-UK.

                                              Jezeli-mowisz-o-5%-przypadkow-w-ktorych-kierowca-faktycznie-zlosliwie-zajezdza-droge,-to-ja-sie-generalnie-zgadzam-z-jednym-ale:
                                              wiele-z-tych-przypadkow-to-przypadki-w-ktorych-ty-myslisz,-ze-to-zlosliwosc-a-wcale-tak-nie-jest-po-prostu-nie-zdajesz-sobie-sprawy-z-pewnych-czynnikow.-Poza-tym-pełna-zgoda.

                                              Niemniej-jednak-uwazam-ze-chamstwo-wynikłe-z-samolubstwa-jest-już-jakoś-bardziej-akceptowalne-niż-chamstwo-w-twoim-wydaniu-czyli-drogowe-mścicielstwo-tudzież-nauczycielstwo.-Bo-to-pierwsze-to-chęc-zrobienia-sobie-dobrze,-a-to-co-Ty-prezentujesz-to-chęć-zrobienia-innemu-źle.

                                              Sorki-za-te-minusy,-zacięła-mi-się-spacja-a-nie-mogę-chwilowo-podłączyć-sobie-innej-klawiatury.
                                              • trypel Re: Drogowi mściciele 07.12.09, 21:38
                                                fajnie sie czyta - nie szkodzi.

                                                odpowiedz na jedno pytanie - jak sie zachowujesz bedac zmuszonym do zatrzymania
                                                sie na czerwonym swietle skoro to może spowodować że 65 h pozniej przyjedziesz
                                                do domu? :)

                                                Niestety zgadzając sie całkowicie z tym że nieraz musisz wyprzedzić dalej nie
                                                akceptuje niektórych sposóbów wyprzedzania stosowanych przez 10% kierowców
                                                ciężarówek. Najwiekszy zestaw jakim jezdziłem, albo lepiej, zestaw który miał
                                                najgorszy stosunek mocy do masy to 4 tony i 76 KM i powiem za jadac nim na
                                                trasie 1500-2000 km ZAWSZE zanim wyprzedziłem zastanawiałem sie 5x czy czasem
                                                komus nie przeszkadzam, mozna? mozna choc jest to trudniejsze - ale nikt nie
                                                mówił ze bycie kierowca to bułka z masłem
                                                • tomek854 Re: Drogowi mściciele 08.12.09, 00:36
                                                  trypel napisał:

                                                  > fajnie sie czyta - nie szkodzi.

                                                  No to sorry, już zmieniłem na sprawną :-)

                                                  > odpowiedz na jedno pytanie - jak sie zachowujesz bedac zmuszonym do zatrzymania
                                                  > sie na czerwonym swietle skoro to może spowodować że 65 h pozniej przyjedziesz
                                                  > do domu? :)

                                                  To demagogia. Jest czym innym łamanie przepisów drogowych, które może być
                                                  tragiczne w skutkach, a czym innym powodowanie lekkiego chwilowego dyskomfortu
                                                  innego kierującego.

                                                  > trasie 1500-2000 km ZAWSZE zanim wyprzedziłem zastanawiałem sie 5x czy czasem
                                                  > komus nie przeszkadzam, mozna? mozna choc jest to trudniejsze - ale nikt nie
                                                  > mówił ze bycie kierowca to bułka z masłem

                                                  Ja się też zawsze nad tym zastanawiam, ale czasem stwierdzam, że jednak
                                                  przeszkodzę, jeżeli mam po temu powody.
                                                  • trypel Re: Drogowi mściciele 08.12.09, 07:28
                                                    tomek854 napisał:


                                                    > Ja się też zawsze nad tym zastanawiam, ale czasem stwierdzam, że jednak
                                                    > przeszkodzę, jeżeli mam po temu powody.

                                                    Przykład. Doojezdzam do głównej, ruchliwej głównej poza miastem która jest mocno
                                                    obciązona w obydwu kierunkach (utrudnione wyprzedzanie itd), dojezdzam i chcę
                                                    skręcić w prawo. Widzę że jak zrobię to szybko to wpakuję sie bez czekania bo do
                                                    skrzyżowania dojezdza TIR a za nim ciągnie sie 2 km korek. Mam dwa wyjscia -
                                                    przepuscic korek i poczekać 2-3 minuty albo przyhamować TIRa z 80 do 40
                                                    wjezdzajac przed niego (straci z 15s i z litr paliwa). Rozumiem że jestem w
                                                    pełni usprawiedliwiony żeby zastosować drugie rozwiazanie bo mam powazny powód :)

                                                    Osobiscie tak nie robie bo nie lubie NIKOGO zmuszać do hamowania z mojego
                                                    powodu. Chyba ze ktoś zmusza mnie BEZ powodu - dla mnie powód "bo sie spiesze"
                                                    nie jest powodem.
                                                  • tomek854 Re: Drogowi mściciele 09.12.09, 02:52
                                                    Mam dwa wyjscia -
                                                    > przepuscic korek i poczekać 2-3 minuty albo przyhamować TIRa z 80 do 40
                                                    > wjezdzajac przed niego (straci z 15s i z litr paliwa). Rozumiem że jestem w
                                                    > pełni usprawiedliwiony żeby zastosować drugie rozwiazanie bo mam powazny powód
                                                    > :)

                                                    Szkoda że nie 20 km korek :P

                                                    Ale odpowiem Ci na poważnie przy dwóch załozeniach - że jesteśmy w dwóch różnych
                                                    krajach.

                                                    1. Polska
                                                    - za tirem jedzie 50 samochodów, albo i lepiej.
                                                    - nikt Cię nie puści, więc byś wylądował jako 51 co najmniej.
                                                    - droga piekielnie ruchliwa, więc raczej nie wyprzedzisz, i będziesz się za
                                                    TIRem tarabanił 50 km
                                                    - TIR straci 15 sekund i litr paliwa, ale dużo więcej by stracił, gdyby
                                                    zatrzymał się od czasu do czasu żeby przepuścić kolumnę wlokących się za nim
                                                    pojazdów, tak jak się to robi w cywilizowanych krajach.

                                                    Rachunek:
                                                    Ty: Stawiasz na szali o pół godziny późniejsze przybycie do celu (wleczenie się
                                                    70 za TIRem zamiast spokojna jazda 120), jazdę szarpaną za bandą debili
                                                    tasujących się zamiast po kolei wyprzedzić TIRa oraz zmęczenie
                                                    TIRowiec: Stawia 15 sekund, które mu nie robią różnicy oraz litr paliwa, za
                                                    które i tak nie on płaci. No i irytację, zapomniałem, że mówimy o Polsce.
                                                    TIRowiec w Polsce nie będzie myślał "A wjechał, i dobrze, bo by tu stał do
                                                    jutra" tylko "cham mi zajechał, i musiałem wypiąć tempomat na 20 sekund i
                                                    zmienić bieg trzy razy, co za sku...syn!"

                                                    Mój wynik: Ja bym wjechał tak jak piszesz, pod jednym warunkiem: Że droga, którą
                                                    jedzie TIR nie jest drogą pod znaczną górkę. Bo jeżeli tak, to TIR nie będzie
                                                    się mógł rozpędzić z powrotem, i 50 kierowców za nim straci kilka cennych minut,
                                                    a to więcej, niż Twoje pół godziny.

                                                    Sam dzisiaj tak zrobiłem - wyjechałem z bocznej uliczki zmuszając samochody do
                                                    przyhamowania. Ale inaczej stałbym tam i stał, bo o ile wystarczająco było
                                                    miejsca żeby zwolnić, to nie wystarczająco, żeby się zatrzymać na mój widok
                                                    (włączałem sie na główną zaraz za zakrętem). Ale też wiedziałem, ze jazda za
                                                    ciężarówką nie będzie dla nich problemem, bo około kilometra dalej droga
                                                    dojeżdżała do ronda, za którym w każdą stronę szła już dwupasmówka.

                                                    2. Szkocja

                                                    - Za TIRem jedzie najwyżej 10 samochodów
                                                    - Wiesz, że albo za chwilę TIR zjedzie do zatoczki, żeby je przepuścić, albo
                                                    będzie specjalny dwupasmowy fragment drogi do wyprzedzania, albo jest to tak
                                                    mało ruchliwa trasa, że bez trudu wszyscy wyprzedzą cięzarówkę.

                                                    Teoretycznie powinieneś poczekać, ale najprawdopodobniej TIR ci mrugnie, żebyś
                                                    przed niego wjechał. Więc w tym wypadku jeżeli nie mruga, to ja bym poczekał, bo
                                                    stracisz w najgorszym przypadku w sumie jakieś kilkadziesiąt sekund najwyżej.

                                                    --------
                                                    Tak przy okazji: zrobiłem dzisiaj dość dużą trasę. Z Paisley (na zachód od
                                                    Glasgow) do Hartlepool (południe od Newcastle) i powrót przez Berwick-upon-Tweed
                                                    i Edynburg. 10 godzin bitej jazdy ciężarówką, w większości po dwupasmówkach lub
                                                    autostradach, czasem po trzypasmowej autostradzie albo zwykłej drodze krajowej.

                                                    Dużo wyprzedzałem, bo jechałem mercedesem Arctosem, który przyśpieszenie na
                                                    szóstym biegu ma żadne do znikomego, a za to byłem lekki, więc nie puchłem za
                                                    bardzo na górkach - chciałem sobie zaoszczędzić sytuacji kiedy lekko
                                                    przyhamowuję a potem ten przede mną rozpędza się i znika za horyzontem a ja się
                                                    wlokę i wlokę, tylko po to, zeby na następnej górce znowu za nim utknąć.

                                                    Bardzo irytujący jest także popularny w UK typ kierowcy, który gdzieś wyczytał,
                                                    że przy jeździe 55 mph najmniej paliwa się spala - bo w praktyce jedzie on
                                                    nierówno, rzadko kiedy ma tempomat, i jazda za nim jest bardzo irytująca.

                                                    Myślałem sobie o naszej dyskusji i powiem Ci jedno: wliczając powrót w godzinach
                                                    szczytu jedną z najruchliwszych autostrad w Europie (M8) gdzie cała autostrada
                                                    to praktycznie dwa sznury aut w każdą stronę, w momencie sygnalizowania zamiaru
                                                    zmiany pasa tylko jeden jedyny raz puścił mnie trzeci samochód. W pozostałych
                                                    przypadkach puszczały mnie albo pierwszy, albo drugi, i to czasem całkowicie
                                                    bezzensownie, bo np. kiedy włączałem prawy kierunkowskaz mając osobówkę na
                                                    wysokości mojej kabiny, zeby dać znać tym bardziej z tyłu, ta osobówka, zamiast
                                                    pojechać do przodu, gwałtownie hamowała i puszczała mnie przed siebie (co
                                                    powodowało dla jadących za nami znaczne pogorszenie płynności jazdy w porównaniu
                                                    z samym wyprzedzającym mną).

                                                    Jakoś w ogóle nie odczuwałem agresji, a wręcz przeciwnie, wzajemną życzliwość
                                                    kierowców. Zdarzało się też że przy wlotach na autostradę mrugano do mnie z tyłu
                                                    żebym zmieniał pas na prawy zanim zauważyłem, ze ktoś się chce włączyć z lewej
                                                    (widzę albo 90 stopni w lewo, albo wąsko do tyłu, nie zawsze mogę zobaczyć co
                                                    dzieje się na wlocie)...

                                                    Ja oczywiście sam z siebie też puszczałem skręcających w prawo (to tak jak u nas
                                                    w lewo) jeżeli za nimi czekało kilka pojazdów, raz zjechałem do zatoczki żeby
                                                    przepuścić sznur jadących za mną pojazdów (nie było większej potrzeby, bo drogi
                                                    którymi się poruszałem miały w regularnych odstępach dwupasmowe fragmenty).

                                                    Naprawdę. Ja jestem zwolennikiem tego, żeby wszyscy byli kulturalni - to się
                                                    wszystkim opłaca. W normalnym kraju raz przyblokują Cie wyprzedzające
                                                    ciężarówki, ale za to potem ciężarówka zjedzie Ci żebyś ją wyprzedził albo
                                                    wypuści, gdy wyjeżdżasz z podporządkowanej... I wszystkim jest łatwiej.
              • wojtek33 Re: Drogowi mściciele 07.12.09, 11:50
                emes-nju napisał:


                > Czy powinni TIRy wyposazyc w czerwieniace sie ze wstydu tyly
                pojazdow? ;-)

                Wystarczy częściej stawiać zakazy wyprzedzania przez ciężarówki.
                Ale żeby było jasne, nie uważam, że inni kierowcy mają prawo
                egzekwować ich przestrzeganie bądź "pomścić" nieprzestrzeganie.
        • tomek854 Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 02:36
          Gdzieś musi wyprzedzić. Wyprzedzenie cieżarówką zajmuje dużo czasu. A na
          Zakopiance praktycznie non-stop jest albo pod górkę, albo z górki.
          • rekrut1 Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 09:31
            Gdzieś musi wyprzedzić. Wyprzedzenie cieżarówką zajmuje dużo
            czasu. A na Zakopiance praktycznie non-stop jest albo pod górkę,
            albo z górki.


            Nie, nie musi! Twierdzenie że kierowca w ten sposób oszczędza
            cokolwiek(czas, benzynę)jest "egoistycznie" skandaliczne.
            Lobby TIR-owców udowadnia że w Polsce jak np. w Anglii nie da się
            wprowadzić na niektórych drogach zakazu wyprzedzania, bzdura.
            Uprzedzając, podobno w Anglii większość dróg jest bardziej wąska niż
            w Polsce(takie stwierdzenia przewija się często na tym forum).
            Dlaczego Związki Zawodowe Panów TIR-owców nie walczą z pracodawcami
            o rozsądne czasy "przelotów" a wolą aby kierowcy TIRów walczyli z
            innymi kierowcami na drodze?
            Szanuję pracę przewodników ale od nich wymagam tego samego w
            stosunku do mnie!
            • tomek854 Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 19:45
              To żeś trafił kulą w płot, bo ja właśnie po Wielkiej Brytani jeżdżę ciężarówką i
              tu w ogóle nie istnieje znak "zakaz wyprzedzania przez samochody ciężarowe" ;-)
              Tu właśnie zwykle drugi lub trzeci kierowca samochodu osobowego jadącego po
              szybszym pasie zaprasza mnie mruganiem do rozpoczęcia wyprzedzania, choc wie, że
              będzie musiał za mną jechać przez kilkadziesiąt sekund do kilku minut z
              prędkością 89 km/h.

              Po prostu: społeczeństwo jest mniej zacietrzewione a za to nieco bardziej
              myślące. I wie, że jeżeli pracodawcy kierowców tirów zaproponują im "rozsądne"
              czasy przejazdu uwzględniające buractwo kierowców osobówek, którzy widzą
              koniecznosć chwilowej uprzejmosci dla kierowcy większego pojazdu jako "walkę",
              to nie kto inni, ale oni zapłacą potem za te "urealnione" czasy przejazdu przy
              kasie w supermarkecie.
              • rekrut1 Re: Drogowi mściciele 04.12.09, 16:45
                tu w ogóle nie istnieje znak "zakaz wyprzedzania przez samochody
                ciężarowe" ;-)


                Zostańmy każdy przy swoim. Mam dwa filmy nakręcone w Anglii, jeden
                jeszcze analogowy z przed kilku lat(na nim widać stalowe rury
                rozwieszone nad pasem ruchu gdzie nie powinny poruszać się ciężarówki,
                te rury tak kwestionowane na tym forum) drugi z przed dwóch lat
                cyfrowy, na obu widać kwestionowane przez Ciebie znaki.
                Ale skoro ich "niema" to niema.
                Pozdr.
                Pazdzioch
                • sokolasty Re: Drogowi mściciele 04.12.09, 22:23
                  ale oni zapłacą potem za te "urealnione" czasy przejazdu przy
                  kasie w supermarkecie.


                  O ile? Jeden promil, może czwartą od lewej cyfrę?

                  Poza tym nie jest aby tak, że więcej opóźnień wynika z problemów przy rozładunku
                  i załadunku, a nie w trasie (pomijam blokady, dzwony, roboty itp., chodzi mi o
                  normalny ruch, gdzie czasem można wyprzedzić, a czasem trzeba się wlec za
                  grozowozem)?
                  • tomek854 Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 01:58
                    Owszem, ale te wszystkie grosiki się dodają. I te z "urealniania" czas·ów
                    przejazdu, i te z wleczenia się za traktorem.
                • tomek854 Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 01:57
                  Zostanę przy swoim. Przez trzy lata zawodowej jazdy ciężarówką po UK nie
                  spotkałem się z takim znakiem. Nie ma go w ogóle w brytyjskim kodeksie drogowym.
                  Aczkolwiek jest możliwe, że na M42 pod Birmingham coś kombinowali, bo to jest
                  taki odcinek doświadczalny dla zmiennej organizacji ruchu. Jezeli jednak tak, to
                  byłby to wyjątek potwierdzający regułę.

                  Rury owszem, widziałem, przed paroma tunelami które znam wiszą. Częściej jednak
                  wiszą łańcuchy.
    • luna333 Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 05:55
      Kierowcę owego samochodu przesadziłabym na tydzień do komunikacji
      miejskiej.
      • staszek585 Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 09:28
        Agresja na drodze jest częsta. Niezależnie od przyczyn nie ma czego chwalić. Czasem może być nawet taki zawzięty jak ten w BMW.
        PS:
        I niewiele tu zmienia przyczyna całego zajścia.
        Ale dla jasności w przypadku pierwszego postu pozwolę sobie przytoczyć:
        Art. 18. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do oznaczonego przystanku autobusowego (trolejbusowego) na obszarze zabudowanym, jest obowiązany zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać się, aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się do ruchu, jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje kierunkowskazem zamiar zmiany pasa ruchu lub wjechania z zatoki na jezdnię.
        2. Kierujący autobusem (trolejbusem), o którym mowa w ust. 1, może wjechać na sąsiedni pas ruchu lub na jezdnię dopiero po upewnieniu się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego.
    • edek40 Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 09:31
      > Czy z Waszych obserwacji wynika, że to częste zjawisko? I w ogóle co sądzicie
      > o całej tym podobnej sytuacji?

      Bardzo dawno czegos takiego nie widzialem. W Warszawie kierowcy raczej
      powszechnie ustepuja pierwszenstwa autobusom. Dzieki temu autobusiarze nie
      wpychaja sie na chama w akcie desperacji.

      Ostatnia podobna sytuacja miala miejsce jakis czas temu. Tu jednak jechal
      powolny wiec bezpieczny, ktory na widok wlaczajacego sie do ruchu
      autobusu przyspieszyl i raczej kontrowersyjnie wyprzedzil/ominal. Na szczescie
      nie probowal potem uczyc kierowcy autobusu...
    • marek.dumle Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 10:02
      Zdarza się widzieć takie rzeczy.

      Staram się nie "odpowiadać pięknym za nadobne" choć czasem złość mną
      miota na drogowych buców.
      • tiges_wiz Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 10:11
        jezeli to byl teren zabudowany to od pcozatku do konca bucem byl kierowca osbowki
        • kozak-na-koniu Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 10:58
          "Debili nie sieją" - rosną sami, niestety. Ja z reguły i w miarę możliwości
          takich staram się omijać z daleka, gdyż najgorszym co może się zdarzyć na drodze
          jest nakręcanie agresji.
          • qqbek Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 22:16
            kozak-na-koniu napisał:

            > "Debili nie sieją" - rosną sami, niestety. Ja z reguły i w miarę
            możliwości
            > takich staram się omijać z daleka, gdyż najgorszym co może się
            zdarzyć na drodz
            > e
            > jest nakręcanie agresji.

            Fakt faktem, ale jak nie wku...ać się na kierowców przedeficytowego
            MPK Lublin (+ przewoźników prywatnych, też z naszego pięknego grodu),
            którzy nagminnie stosują zasadę "kierunek i jadę". Duża część
            nauczyła się już włączać kierunkowskaz z chwilą zamykania drzwi, co
            mi, kierowcy osobówki, daje odpowiednią ilość czasu na wyhamowanie.
            Kilkanaście już jednak razy uciekałem przed pacanem z autobusu, który
            kierunek raczył włączyć już w trakcie manewru wyjeżdżania z zatoki...
            i co takiemu zrobisz?
            On ma dwa z groszami na miesiąc w fachu, który można wykonywać za
            pieniądze dwa-trzy razy lepsze w kraju i wielokrotnie lepsze za
            granicą. Tak więc pochodzi z łapanki, z ogłoszenia o "dobrych
            warunkach pracy i pełnym szkoleniu" umieszczonego w trolejbusie linii
            150, którym jechał z dworca, szukając swojej szansy w tym mieście.
            Czasami się taki nauczy. Czasami zaś mijam nadzór ruchu MPK
            (śmiesznie wygląda Seicento z niebieskim kogutem na wierzchu) i
            policyjne "Sreberko" spisujące właśnie protokół ze "zdarzenia". Bo
            albo burak w osobówce (tych rzecz jasna więcej)... ale być może też
            burak w autobusie.

            Przy okazji- kilka miesięcy temu złapano u nas w Lublinie kierowcę
            obsługiwanej przez MPK linii "42", który przy kontroli alkomatem
            wydmuchnął dwa złote z groszami... nic dodać, nic ująć.
    • kozak-na-koniu Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 10:56
      nelsonek napisał:

      > Czy z Waszych obserwacji wynika, że to częste zjawisko? I w ogóle co sądzicie
      > o całej tym podobnej sytuacji?

      Raczej rzadko, ale niestety się zdarza.:(
    • hazzard Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 13:56
      miałam raz styczność z drogowym mścicielem pod W-wą - usadowiłam się na lewym
      pasie, on mnie wyprzedził, zajechał i dał po hamulcach. OK, moja wina, bo
      powinnam była zjechać na prawy pas, ale niemniej to nie usprawiedliwia jego
      chamstwa.
    • majas.wa Re: Drogowi mściciele 02.12.09, 19:36

      Gó...arz jeden, auta mu nie szkoda i robi sobie użytek do
      bezmyślnej zabawy, którą często widzę na ulicach. Gdyby w autobusie
      np. kobieta w ciąży uderzyła się i zabrało ja pogotowie z nikłą
      szansą na uratowanie płodu, a znaleźli się swiadkowie którzy
      spisaliby numery "mściciela", miałby przeje..ne na maksa.
      Raz jedyny taki gó...arz zaświecił mi światłami, gdy jechałem lewym
      pasem (bo miałem zamiar skręcić w lewo na najbliższym skrzyżowaniu),
      grzał chyba setką, ja jakieś 60-70 (no bo po co przyśpieszać jak
      zaraz trzeba hamować do skrętu). Mało... Wyprzedził i tuż przed
      maską hamuje... Ale mam dobre hamulce i refleks. No i pamięć
      wzrokową.
      Przeliczył się...
      Gnoja spotkałem przypadkiem za dwie godziny.
      • viking2 Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 03:31
        majas.wa napisał:
        > Przeliczył się...
        > Gnoja spotkałem przypadkiem za dwie godziny.

        Zyje jeszcze?...:)
        • rekrut1 Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 09:40
          Tytułowi bohaterowie niestety są wśród nas. Nie chodzi mi o
          uczestników tego forum a o kierowców ogólnie.
          Całkowity brak wyobraźni, egoizm, nie uzasadnione poczucie własnej
          krzywdy czy urażona ambicja powoduje te upiorne zachowania na drodze.
          Dotyczy to nie tylko młodych(wiekiem)kierowców ale i tych rzekomo
          doświadczonych wyjadaczy.
          Niestety czytamy potem(zwłaszcza latem)o tragicznych wypadkach w
          których ginie cała rodzina bo "tatuś" był ambitny.
      • jwysoki Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 14:19
        No to gratuluję !!!! Pewnie mściciel nie domyślił się, że masz
        zamiar skręcić w lewo - jak przypuszczam oszczędzałeś na "migaczu".
        Oczywiście gość zachował się jak burak, natomiast kierunkowskaz
        służy właśnie do sygnalizowania odpowiednio wcześniej swoich
        zamiarów a nie do potwierdzania wykonanych manewrów. Trochę
        wyobraźni i pokory......
        • majas.wa Re: Drogowi mściciele 04.12.09, 17:43
          Tak nie włączyłem... Z reguły nie włącza się 600-800 metrów przed
          zjazdem tylko gdy się zbliża do skrzyżowania.
      • jwysoki Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 14:22
        majas.wa napisał:

        >
        > Gó...arz jeden, auta mu nie szkoda i robi sobie użytek do
        > bezmyślnej zabawy, którą często widzę na ulicach. Gdyby w
        autobusie
        > np. kobieta w ciąży uderzyła się i zabrało ja pogotowie z nikłą
        > szansą na uratowanie płodu, a znaleźli się swiadkowie którzy
        > spisaliby numery "mściciela", miałby przeje..ne na maksa.
        > Raz jedyny taki gó...arz zaświecił mi światłami, gdy jechałem
        lewym
        > pasem (bo miałem zamiar skręcić w lewo na najbliższym
        skrzyżowaniu),
        > grzał chyba setką, ja jakieś 60-70 (no bo po co przyśpieszać jak
        > zaraz trzeba hamować do skrętu). Mało... Wyprzedził i tuż przed
        > maską hamuje... Ale mam dobre hamulce i refleks. No i pamięć
        > wzrokową.
        > Przeliczył się...
        > Gnoja spotkałem przypadkiem za dwie godziny.



        No to gratuluję !!!! Pewnie mściciel nie domyślił się, że masz
        zamiar skręcić w lewo - jak przypuszczam oszczędzałeś na "migaczu".
        Oczywiście gość zachował się jak burak, natomiast kierunkowskaz
        służy właśnie do sygnalizowania odpowiednio wcześniej swoich
        zamiarów a nie do potwierdzania wykonanych manewrów. Trochę
        wyobraźni i pokory......
        • icservice Re: Drogowi mściciele 03.12.09, 18:55
          Co jak co, ale niektóre sytuacje na drodze bardzo człowieka denerwują. Właśnie kierowcy autobusów wywołują u mnie najgorsze emocje, myslą, że są panami miasta.
          • rekrut1 Re: Drogowi mściciele 04.12.09, 13:39
            myslą, że są panami miasta
            W świetle obowiązujących przepisów(gdyby się do nich ściśle
            stosowali)są.
            • black.tiguan Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 08:31
              No niezupełnie są, jeśli się ściśle trzymać przepisów.

              Art. 18.
              1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do oznaczonego przystanku
              autobusowego (trolejbusowego) na obszarze zabudowanym, jest
              obowiązany zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać się,
              aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się do
              ruchu, jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje kierunkowskazem
              zamiar zmiany pasa ruchu lub wjechania z zatoki na jezdnię.
              2. Kierujący autobusem (trolejbusem), o którym mowa w ust. 1,
              może wjechać na sąsiedni pas ruchu lub na jezdnię dopiero po
              upewnieniu się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu
              drogowego


              Raz kierowca autobusu wyjeżdżał przede mnie niespodziewanie z zatoki
              przystankowej usytuowanej tuż za skrzyżowaniem. Za mną jechało przez
              to skrzyżowanie (na zielonym) parę aut z prędkością ok 80-90km/h,
              więc gwałtowne hamowanie nie wchodziło w grę. Dałem znać długimi i
              klaksonem, żeby uzględnił paragraf 2 tego artykułu. Zatrzymał się
              tak, że mogłem go ominąć bez wjeżdżania na sąsiedni pas.

              Jechałem akurat w okolice jego pętli (3 przystanki dalej). Po chwili
              przyjechał i miałem okazję wyjaśnić kierowcy swoje "wymuszenie" i
              zwrócić uwagę na jego niefrasobliwość. Przyznał mi rację,
              pogadaliśmy chwilę i rozstaliśmy się życząc sobie spokojnej jazdy.
              Usprawiedliwiał się, że 50 minut przez miasto w upale, bez
              klimatyzacji.. spieszył się, żeby wyjść zza kółka ;)
              • rekrut1 Re: Drogowi mściciele 05.12.09, 10:18
                black.tiguan - Masz do pewnego stopnia rację, dlaczego do pewnego
                stopnia? Po pierwsze przepis o konieczności ustąpienia dotyczy nie
                tylko zatoczek przystankowych ale i większości manewrów w mieście.
                Po drugie każdy "przywilej" pociąga za sobą nadużycia. Widać to na
                codzień na naszych drogach(autobusy zajeżdżające drogę, karetki
                włączające na chwilę sygnał itp.).
                Typowym przykładem są samochody z kamerą i policjantem w środku
                łamiące wszystkie przepisu(są odpowiednio wyposażone i mogą
                się "ujawnić")ale w imię "wyższych racji" tego nie robią,
                gonią "pirata".
                Pozdr.
                Pazdzioch
          • majas.wa Re: Drogowi mściciele 04.12.09, 17:55
            A mnie najbardziej denerwują te ... (pip) co to skręcają w
            lewo/prawo z niewłasciwego pasa i to bez kierunku , w dodatku
            wymuszają pierwszeństwo, zajezdżają drogę prawidłowo jadącym,
            zmuszając do ostrego hamowania tych z tyłu, ci co zmieniają pas bez
            uprzedzenia, kierunku i na chama pchają się przed maskę, oraz ci co
            to mają chyba daltonizm bo świateł nie rozróżniają albo stojąc przed
            sygnalizatorem dopiero biegi zaczynają wrzucać jak już dawno pali
            się zielone i niemrawo ruszają z zielonego jak żółwie bo
            najważniejsza w życiu rozmowa telefoniczna własnie sie toczy i brak
            rąk na operowanie wajchą - rozstrzelać na miejscu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka