Dodaj do ulubionych

Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja

05.03.10, 10:35
www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100304/REGION/268186998
Obserwuj wątek
    • rekrut1 Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 10:49
      To że właściciele skupów złomu są "bezkarni" to
      rzeczywiście "burdel", to że kierowca(jeden albo obaj)jechał na
      pamięć to też "burdel"(brak podstawowej wiedzy z przepisów).
      Natomiast to że do świadomości kierowcy, sprawcy wypadku nie dociera
      to że jest winien.......

      jeśli na skrzyżowaniu znaków nie ma, to wszystkie drogi są
      równorzędne a wtedy o pierwszeństwie przejazdu decyduje
      zasada “prawej ręki”.

    • emes-nju Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 10:58
      Bo cala DEZorganizcja ruchu w Poslce opiera sie na zalozeniu, ze moze byc makabrycznie, byleby latwo bylo wskazac winnego nieuniknionych kolizji/wypadkow.

      I winnym ma byc bezwzglednie kierowca. No bo przeciez nie zarzadca drogi, z ktorej ktos zakosil znaki!
    • edek40 Byc moz sedziowie uzywaja naszych drog 05.03.10, 11:09
      Jesli dobrze zrozumialem, gosc jechal dluga prosta, a poszkodowana wyjechala z podporzadkowanej, z prawej strony. Skoro nie bylo znakow, to istotnie miala pierwszenstwo. Jednak, Jura, praktyka naszych drog jest taka, ze bardzo wiele podrzednych skrzyzowan w Polsce nie ma innych znakow niz ustap pierwszenstwa na podporzadkowanej - brak jest, z zasady chyba, oznakowania na drodze glownej. Sedziowie zapewne dostrzegli te stala usterke naszych drog i przyjeli, ze albo jadacy glowna bedzie zatrzymywal sie przed kazdym krzakiem, albo doczekamy sie wreszcie oznakowania wszystkich skrzyzowan. Moze nawet czytali moje posty na temet dwoch wyjazdow z Warszawy w mojej okolicy (wciaz stoja - juz blisko dwa lata i maja sie dobrze), swiadczace o calkowitym i permanentnym braku nadzoru oznakowania od bardzo dlugiego czasu.

      Bezwzglednie ukaranym (chocby tylko nakazem zadoscuczynienia ofiarom brakow w oznakowaniu) powinien byc organ nadzorujacy droge. Ja wiem, ze nie da sie byc zawsze i wszedzie. Zwaz jednak, ze jesli moje dziecko uda sie za moja zgoda do ogrodu, nastepnie przelezie przez ogrodzenie i wpadnie pod auto, bo na 30 sekund spuscilem je z oka, to ja zostane oskarzony o nienalezyta opieke, choc wszyscy wiedza, ze nie ma realnej mozliwosci patrzenia na dziecko/dzieci bez przerwy. Czy to nie jest podobny mechanizm prawny? Moim zdaniem jest. Niestety ja jestem "tylko" obywatelem, wiec mi mozna przypiac dowolna "latke". Tu jednak mamy urzad, co radykalnie zmienia na niekorzysc sytuacje prawna poszkodowanych przez brak oznakowania.
      • rekrut1 Re: Byc moz sedziowie uzywaja naszych drog 05.03.10, 13:42
        Czy kierowca jest bezwolnym człowiekiem którym trzeba kierować?
        Czy zasada:jeśli na skrzyżowaniu znaków nie ma, to wszystkie
        drogi są równorzędne a wtedy o pierwszeństwie przejazdu decyduje
        zasada “prawej ręki”.
        nie jest podstawową zasadą ruchu na
        drogach Europy?
        Znaki służą do wprowadzania odstępstw od tej zasady lub
        przypomnieniu kierowcy o jej istnieniu.
        Organizator ruchu(czasem z sobie tylko znanych przyczyn)może wycofać
        się z wcześniejszych zmian(np. zdjąć znak określający inną zasadę
        pierwszeństwa na skrzyżowaniu niż ta mówiąca o "prawej ręce") i co
        wtedy? Ma na piśmie informować wszystkich kierowców o tej zmianie,
        czy kierowca powinien sam wiedzieć jak się zachować na
        nieoznakowanym krzyżówce? Moim zdaniem ktoś tu ściemnia.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • edek40 Re: Byc moz sedziowie uzywaja naszych drog 05.03.10, 13:54
          > Czy kierowca jest bezwolnym człowiekiem którym trzeba kierować?
          > Czy zasada:jeśli na skrzyżowaniu znaków nie ma, to wszystkie
          > drogi są równorzędne a wtedy o pierwszeństwie przejazdu decyduje
          > zasada “prawej ręki”.
          nie jest podstawową zasadą ruchu na
          > drogach Europy?

          Oczywiscie. Ja jednak zadam pytanie, czy rownie podstawowa zasada na drogach
          Europy jest nagminne pomijanie znaku informujacego o pierwszenstwie? Nadzwyczaj
          czesto o tym, ze masz pierwszenstwo dowiadujesz sie widzac z boku/z tylu
          trojkat stojacy na drodze podporzadkowanej. Czy tego typu niechlujne oznakowanie
          ma byc przyczyna nieomal awaryjnych hamowan gdy juz zza krzaczka wyloni sie
          nieoznakowane skrzyzowanie? A moze na widok krzaczka, gorki, tablicy reklamowej
          i temu podobnych nalezy zwalniac i oczekiwac najgorszego, nawet gdy jedzie sie
          szosa "jednocyfrowa"?
    • bimota Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 13:27
      Chwila...

      Albo ten artykul jest do bani albo sad, a zapewne to i to...

      Brak znaku "droga z pierwszenstwej" na danym skrzyzowaniu nic w tej sytuacji nie
      zmienia, a tylko o braku tych znakow napisano. Prawdopodobnie byl taki znak
      gdzies wczesniej na tej drodze i nie ma obowiazku go powtarzania na kazdym
      skrzyzowaniu.

      Babsztyl pojechal bezmyslnie i jeszcze sie piekli o odszkodowanie...
      Koles zreszta tez mogl chyba odbic na lewy pas...

      Co do sadu... Co to za tekst, ze brak znakow nie zwalnia z jazdy wg ustalonych
      przez zarzadce drogi zasad ?? To za pomoca telepatii mam odczytywac mysli
      zarzadcy ?? Kretyni...

      • staszek585 Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 14:10
        Zgodziłbym się z Edkiem. Nagminna bylejakość oznakowania jest powszechna. Do tego stopnia, że większość kierowców przyzwyczaiła się już do tego, że działa zasada odwrotna do kodeksowej: "nie ma żadnego znaku to mam pierwszeństwo na skrzyżowaniu!!!".
        Skutki idiotycznej bezmyślności stawiaczy znaków, a dokładnie "stawiaczy prawa".
        Natomiast co do wypadku mam za mało danych, żeby oceniać.
        Chociaż wyjeżdżając z małej dróżki należy pilnie obserwować co dzieje się na drodze poprzecznej. W dodatku obowiązuje "szczególna ostrożność" i "ograniczone zaufanie".
      • tbernard Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 15:05
        > Brak znaku "droga z pierwszenstwej" na danym skrzyzowaniu nic w tej sytuacji ni
        > e
        > zmienia, a tylko o braku tych znakow napisano. Prawdopodobnie byl taki znak
        > gdzies wczesniej na tej drodze i nie ma obowiazku go powtarzania na kazdym
        > skrzyzowaniu.

        A jak ktoś wyjedzie z drogi nietwardej lub wewnętrznej a nie z podporządkowanej, czyli włączając się do ruchu (włączanie się do ruchu i wyjazd z podporządkowanej to nie to samo), to skąd ma wiedzieć czy wjeżdża na drogę która ma status głównej przy następnym skrzyżowaniu? Telepatycznie czy po grubości drogi? Każde skrzyżowanie powinno być precyzyjnie oznakowane, a brak oznakowania po prostu powinien być automatycznie interpretowany jako skrzyżowanie równorzędne.

        > Babsztyl pojechal bezmyslnie i jeszcze sie piekli o odszkodowanie...

        Bez przesady, jechała po prostu zgodnie z obowiązującym pierwszeństwem. A gościa uniewinniono według zasady: przecież wszyscy jeżdżą na pamięć i stosują jako pierwszeństwo regułę grubość drogi. Jak dla mnie, to kompromitacja.

        > Co do sadu... Co to za tekst, ze brak znakow nie zwalnia z jazdy wg ustalonych
        > przez zarzadce drogi zasad ?? To za pomoca telepatii mam odczytywac mysli
        > zarzadcy ?? Kretyni..

        No właśnie, tutaj już zauważyłeś, że oczekiwanie telepatii jest niedorzeczne.
        • edek40 Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 15:57
          > A jak ktoś wyjedzie z drogi nietwardej lub wewnętrznej a nie z podporządkowanej
          > , czyli włączając się do ruchu (włączanie się do ruchu i wyjazd z podporządkowa
          > nej to nie to samo), to skąd ma wiedzieć czy wjeżdża na drogę która ma status g
          > łównej przy następnym skrzyżowaniu? Telepatycznie czy po grubości drogi? Każde
          > skrzyżowanie powinno być precyzyjnie oznakowane,

          Nie sa. To fakt wielokrotnie stwierdzony empirycznie. A powinny byc. Tylko czy aby na pewno to kierowcy sa winni niechlujstwa i zlego wykonywania swoich obowiazkow przez drogowcow?

          > a brak oznakowania po prostu powinien być automatycznie interpretowany jako skrzyżowanie równorzędne.

          Co w praktyce oznacza brak mozliwosci przemieszczania sie po naszych i tak zakorkowanych drogach.

          > Bez przesady, jechała po prostu zgodnie z obowiązującym pierwszeństwem. A gości
          > a uniewinniono według zasady: przecież wszyscy jeżdżą na pamięć i stosują jako
          > pierwszeństwo regułę grubość drogi. Jak dla mnie, to kompromitacja.

          Kompromitacja sadu, bo nie ukaral zarzadcy drogi. To jego zaniedbanie. Reszta sentencji wyroku jest dla mnie, jako jezdzacego na codzien po naszych drogach, jasna. Nie da sie u nas jechac glowna szosa i zawsze miec pewnosc, ze kazde skrzyzowanie jest prawidlowo oznakowane. Nie da sie rowniez zwalniac/zatrzymywac sie na widok kazdego duktu z polna droga, wychodzac z zalozenia, ze moze byc to droga publiczna. Jak to zza kierownicy jadacego 90 km/h samochodu ocenic? Przypadek tego wypadku wskazuje, ze albo ktos zaiwanil dwa znaki (ustap i droga z pierwszenstwem), albo znaku informujacego o pierwszenstwie NIGDY nie bylo. I ukradziono tylko ten jeden znak - i ku tej tezie sie sklaniam.

          Czyli gdyby nie ukradziono znaku ustap pierwszenstwa, to w razie kolizji, idac Twoim tokiem rozumowania, nalezaloby orzec wspolwine. Wprawdzie pani wjechalaby z podporzadkowanej bez ustapienia pierwszenstwa, ale jadacy glowna nie wiedzial, ze ma pierwszenstwo i powinien domniemywac, ze skrzyzowanie jest rownorzedne. Kuriozum!!!

          > No właśnie, tutaj już zauważyłeś, że oczekiwanie telepatii jest niedorzeczne.

          Za to oczekiwanie prawidlowego oznakowania drogi jest dorzeczne i calkowicie pominiete w sentencji wyroku.
        • bimota Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 16:28
          > skrzyżowanie powinno być precyzyjnie oznakowane, a brak oznakowania po prostu p
          > owinien być automatycznie interpretowany jako skrzyżowanie równorzędne.

          Powinien ale nie musi. Ja sie odnosze do wyroku. Z drugiej strony trudno by co
          20 m. stawiac znak.

          > Bez przesady, jechała po prostu zgodnie z obowiązującym pierwszeństwem

          To zalezy czy byl znak "ustap", o tym nie pisza. Tak czy siak bezmyslnie i bez
          zachowania elemantarnej ostroznosci. Obojetnie czy sie ma pierwszenstwo czy nie
          nalezy spojrzec w lewo i prawo, ocenic predkosc/odleglosc...
          • edek40 Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 16:40
            > Powinien ale nie musi. Ja sie odnosze do wyroku. Z drugiej strony trudno by co
            > 20 m. stawiac znak.

            Oczywiscie. Dlatego nalezy eliminowac taka ilosc skrzyzowan na drogach
            tranzytowych. Albo stawiac znaki co 20 m. Albo wszystko jest jasne, albo droga
            jest zle oznakowana.
          • tbernard Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 06.03.10, 01:41
            > > Bez przesady, jechała po prostu zgodnie z obowiązującym pierwszeństwem
            >
            > To zalezy czy byl znak "ustap", o tym nie pisza. Tak czy siak bezmyslnie i bez
            > zachowania elemantarnej ostroznosci. Obojetnie czy sie ma pierwszenstwo czy nie
            > nalezy spojrzec w lewo i prawo, ocenic predkosc/odleglosc...

            Jak to nie piszą? Gdyby miała ten znak, to sprawa była by tak trywialna, że nikt by tu o tym nie dyskutował.
            No to jak sobie wyobrażasz sprawne poruszanie autem jeśli bez przerwy będziesz paranoicznie zakładał, że inni kierujący nie znają reguł pierwszeństwa. Nawet Janusz Kulig najwidoczniej nie miał predyspozycji wystarczających aby auto prowadzić, no bo przepis też daje takie mądre rady aby przed wjechaniem na tory upewnić się, rozejrzeć, ocenić niezależnie czy są szlabany podniesione.
            • bimota Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 06.03.10, 12:29
              Uwazasz, ze spojrzenie w lewo na takiej drodze to paranoidalna sytuacja ? Gdyby
              tak wszyscy uwazali to na moim osiedlu by bylo kilka stluczek dziennie. Nie
              slyszalem o jakiejkolwiek od lat...
              • tbernard Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 08.03.10, 12:54
                Uważasz, że spojrzenie w prawo na skrzyżowaniu równorzędnym, to coś co
                przerastało owego pana?

                Oczywiście lepiej spojrzeć w to lewo na równorzędnym, bo okazuje się, że zbyt
                wielu u nas w kraju jest wyznawców grubsza-główniejsza. Ale można to zrozumieć,
                jak się uświadomi, że wykryte afery łapówkowe przy egzaminach na PJ to tylko
                wierzchołek góry lodowej. Kierowców z kupionym prawkiem może być zdecydowanie
                więcej niż tych którzy normalnie zdali.
                • bimota Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 09.03.10, 11:39
                  > wielu u nas w kraju jest wyznawców grubsza-główniejsza

                  Jak na razie to chyba tylko ty o tym gadasz.

                  > jak się uświadomi, że wykryte afery łapówkowe przy egzaminach na PJ

                  To ja sie zastanawiam w jaki sposob swe uprawnienia zdobyl organizator ruchu,
                  ktory droge od wielu lat traktowana jako glowna robi nagle rownowazna z waskimi
                  uliczkami na ktorych ruch jest sporadyczny... I sie nie dziwie, ze sie przy nich
                  kierowcy nie zatrzymuja dodatkowo majac na uwadze brak zwyczaju powtarzania
                  znaku "pierwszenstwo" na skrzyzowaniach.
          • erasms11 Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 07.03.10, 11:55
            > To zalezy czy byl znak "ustap", o tym nie pisza

            Bożena Klag, która zderzyła się na skrzyżowaniu, z którego ktoś usunął znaki.

            Znak ktoś podwędził.
            Kobieta miejscowa udaje głupią.
            Zagapiła się, nie myślała na skrzyżowaniu.
            Nie udało się, za czyjąś radą, odwrócić kota ogonem i wyszarpać odszkodowania z OC jadącego prawidłowo główną drogą kierowcy.

            A że kobiety nie mają zwyczaju obserwować całej drogi, to inna sprawa.
            • tbernard Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 08.03.10, 12:42
              No pseca panocku wsyscy wiom jak tu sie jeździ.

              Czyżbyś był wyznawcą takich zasad ruchu drogowego? Wolę jednak aby o pierwszeństwie rozstrzygały zasady zapisane w kodeksie.

              > A że kobiety nie mają zwyczaju obserwować całej drogi, to inna sprawa.

              Jak widać, to facet który nie ustąpił jej pierwszeństwa jeszcze bardziej nie miał w zwyczaju obserwować drogi. Ona przynajmniej mogła się spodziewać, że współuczestnik będzie się do przepisów stosował a nie do:
              No pseca panocku wsyscy wiom jak tu sie jeździ.
              • forum_wyborcza Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 08.03.10, 16:15
                Facet jechał zgodnie z przepisami.
                Przy wyjeździe z podporządkowanej zawsze był znak ustąp pierwszeństwa.
                Na drodze z pierwszeństwem często znaku droga z pierwszeństwem nie ustawia się.
                Kierowca nie ma obowiązku sprawdzania, czy ktoś w nocy znaku nie podwędził.

                Na szczęście decyzja sądu jest właściwa i kobiecie nie udało się nikogo wrobić w winę.

                Sąd nierychliwy, ale sprawiedliwy.
    • rapid130 Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 15:39
      Odpowiedzialność powinna spaść w kolejności:
      - na wandala który znak usunął,
      - (skoro wandala nie ustalono) na zarządcę drogi i to jego
      ubezpieczyciel powinien naprawić samochody Bożeny i Mariusza.
      - (skoro zarządca jest wyłączony) na Bożenkę. Chociaż uważałbym to
      za sporą niesprawiedliwość.

      * * *
      Dlaczego uważam, że Bożena bardziej przyczyniła się do zaistnienia
      kolizji?

      Zadałem sobie trochę wysiłku, żeby poznać układ geometryczny
      krzyżówki. Krzyżówka ma kształt litery T.

      Mercedes Mariusza O. leciał sobie daszkiem litery T (patrząc na
      zdjęcie, tą szosą zza pleców pozującej Bożenki).

      Bożenka nadjechała Audikiem nóżką litery T (patrząc na zdjęciu,
      wyjeżdżała z lewej strony ujęcia, po tej grubej warstwie piasku).

      Pozbawiony żadnej wątpliwości wyjazd z nóżki litery T świadczy o
      niedostatkach logicznego myślenia kierowczyni. To było zdecydowanie
      zbyt pewne zachowanie w niepewnych okolicznościach.

      W sytuacjach wątpliwych naturalną i PRAWIDŁOWĄ reakcją jest
      zaniechanie manewru. To była wątpliwa sytuacja.

      Dojeżdżając zanikającą jezdnią, nóżką litery T do drogi, która
      wygląda na wyraźnie intensywniej uczęszczaną niż moja, nie widząc
      jednak żadnego znaku regulującego pierwszeństwo, uznałbym, że "coś
      tu nie gra" i zachowałbym się tak, jakbym nie miał pierwszeństwa.

      Najwyraźniej ktoś życzliwy poradził Bożenie, żeby walczyła
      o "sprawiedliwość", wykorzystując nominalne przepisy. No i jeszcze
      jeszcze odgrywa rolę pokrzywdzonej przed dziennikarzami...
    • rapid130 Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 15:43
      Najbardziej w tej sprawie przeraża mnie ta informacja:

      "Według powołanego przez prokuraturę biegłego ds. wypadków
      drogowych, jeśli na skrzyżowaniu znaków nie ma, to wszystkie drogi
      są równorzędne a wtedy o pierwszeństwie przejazdu decyduje zasada
      prawej ręki. Biegły uznał, że prawidłowo jechała Bożena Klag".

      Taki werdykt dowodzi, że biegły obejrzał tylko papierki.
      W ogóle nie był na miejscu zdarzenia.

      Nie widział tych bardzo znaczących niuansów - choćby ta gruba
      warstwa piachu - które widać tylko na tym jednym zdjęciu z kobitką
      stojącą przy krzyżówce.

      Jaki prezydent, taki zamach.
      Jaki biegły, taki werdykt. :PPPPP
      • edek40 Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 16:05
        > Taki werdykt dowodzi, że biegły obejrzał tylko papierki.
        > W ogóle nie był na miejscu zdarzenia.

        Taki werdykt swiadczy powaznie o tym, ze biegly, nawet jak ma prawo jazdy, to z
        niego nie korzysta. Moze dlatego rozpatrywal, jak sugerujesz, na podstawie
        papierkow - z wynagrodzenia bieglego na taryfe by nie wystarczylo :)
        • bimota Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 16:21
          JAsne, bo oni za darmo pracuja... Swoja droga - po co biegly ? Czy tam policji
          nie bylo ?
          • edek40 Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 05.03.10, 16:26
            > JAsne, bo oni za darmo pracuja... Swoja droga - po co biegly ? Czy tam policji
            > nie bylo ?

            Na taryfe, aby wyjechac w "plener" na pewno nie wystarczy. A jego "madrosci"
            swiadcza o tym, ze sam samochodem nie jezdzi.
            • staszek585 Re: Co za burdel, a sądy jeszcze to przyklepuja 06.03.10, 12:49

              Nawet człowiek bez kursu prawa jazdy zdaje sobie sprawę, że jak wejdzie czy wjedzie pod poruszający się pojazd to stanie się mu krzywda. Zwykle na kursach uczą, że istnieje tak zwane ograniczone zaufanie. I dodają, że nie istnieje coś takiego jak bezwzględne pierwszeństwo. Podobnie jak całkowite bezpieczeństwo. Też nie istnieje.
              W dodatku każdy kto zbliża się do skrzyżowania ma zachować szczególną ostrożność.
              Wydaje się, że Pani przynajmniej przyczyniła się do powstania wypadku. Ale ciekawe byłoby dowiedzieć się co w końcu ustali nasz Wymiar Sprawiedliwości.
              • tbernard straszne 08.03.10, 01:59
                Nie zdawałem sobie sprawy jak wiele kierowców u nas stosuje zasadę: grubsza droga jest główniejsza a jak znaku nie ma, to zasada ograniczonego zaufania obowiązuje tylko tego na chudszej drodze. Nawiasem mówiąc nie ma takiej zasady. Jest tylko napisane, że

                "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania."
                Tak więc co najwyżej ten punk złamała. Ale tak samo złamał go facet jeśli przyjąć, że miał wcześniej znak o tym, że jedzie główną. Jeśli tego znaku nie miał, to po prostu nie udzielił pierwszeństwa i tu nie ma co filozofować. Co najwyżej może facet mieć pretensję wtedy do zarządcy drogi, że partacko i bezsensownie są drogi oznakowane ale to już nie wina owej kobiety.
                Oczywiście ze skrzyżowaniami równorzędnymi mogą zdarzać się nieporozumienia. Ostatnio na mało ruchliwej drodze osiedlowej, gdzie jest sporo skrzyżowań równorzędnych i ludzie do zasady pierwszeństwa z prawej jakoś się przyzwyczaili ja wyjeżdżałem z bocznej, która była oznakowana jako droga wewnętrzna. Gość z lewej zatrzymał się i ja też. On zapewne przekonany, że to skrzyżowanie równorzędne, a ja byłem formalnie włączającym się do ruchu. No i tak sobie postaliśmy, w końcu pojechał (zapewne pomyślał, że jestem pacanem który zasady pierwszeństwa z prawej nie zna). Problem tu zapewne ma źródło w tym, że nie za dobrze widać na drodze poprzecznej tabliczkę z napisem "Droga wewnętrzna".
                • edek40 Re: straszne 08.03.10, 09:23
                  > Nie zdawałem sobie sprawy jak wiele kierowców u nas stosuje zasadę: grubsza dro
                  > ga jest główniejsza a jak znaku nie ma,

                  Ta zasada jest szczegolnie podla, jesli chodzi o "grube" drogi krajowe,
                  skrzyzowane z cienkimi "lokalnymi". Jesli nie ma znaku jadacy "gruba" MUSI sie
                  zatrzymac, bo nie grubosc swiadczy o pierwszenstwie.
                  • rekrut1 Re: straszne 08.03.10, 09:52
                    Pomijając radosną twórczość naszych drogowców oraz dziwaczną
                    interpretację tego co w kodeksie to:
                    "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo
                    liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów
                    ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość
                    odmiennego ich zachowania." nie jest zasadą!
                    To jest stwierdzenie "przypuszczające". Mam prawo liczyć że sąsiad
                    nie jest złodziejem, mam prawo liczyć że lekarz nie bierze w "łapę",
                    a ratownik na plaż będzie trzeźwy. I co z tego wynika?
                    Rzeczoznawca napisał poprawną opinię czy to się komu podoba czy nie.
                    Im mniej "interpretacji" przepisów przez kierowców tym bezpieczniej
                    a błędy drogowców w oznakowaniach.... tu jest pole do popisu i do
                    interwencji gdzie tylko się da!.
                    Pozdr.
                    • bimota Re: straszne 08.03.10, 11:01
                      Nie wiem czy dobrze zrozumiales i czy ja rozumiem ciebie. Dla mnie to raczej
                      zalozenie niz przypuszczenie na podstawie ktorego podejmuje decyzje na drodze,
                      Np. taka, ze nie zatrzymuje sie na kazdym skrzyzowaniu majac pierwszenstwo.
                      Natomiast prawo wiary w uczciwosc ludzi nie powinno sakutkowac zaniechaniem
                      zakluczania samochodu.
                  • tbernard Re: straszne 08.03.10, 13:59
                    > Ta zasada jest szczegolnie podla, jesli chodzi o "grube" drogi krajowe,
                    > skrzyzowane z cienkimi "lokalnymi". Jesli nie ma znaku jadacy "gruba" MUSI sie
                    > zatrzymac, bo nie grubosc swiadczy o pierwszenstwie.


                    Większość dróg krajowych po których się poruszam w miarę dokładnie zapowiada
                    skrzyżowania z drogami podporządkowanymi znakami z grupy A-6X i praktycznie nie
                    znam miejsca w obszarze niezabudowanym z nieoznakowanymi skrzyżowaniami
                    równorzędnymi. Cała reszta to albo drogi gruntowe albo dojazdowe do posesji,
                    czyli wyjazd z nich to włączanie się do ruchu.

                    W przypadku opisanym na początku nie za bardzo wiadomo, czy kierowca mężczyzna
                    miał ten znak A-6. Jeśli miał, to oznakowanie było sprzeczne (wtedy powinno być
                    wszczęte śledztwo o wysokiej randze, gdyż można uznać to za akt terroryzmu
                    mającego na celu sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym). Jeśli nie miał, to
                    co najwyżej można do zarządcy drogi mieć pretensję (a on do złodziei znaków), że
                    organizacja ruchu jest nieracjonalna. Ale zupełnie nie powinno wtedy wpływać to
                    na rozstrzygnięcie, kto spowodował wypadek.
                    • edek40 Re: straszne 08.03.10, 17:12
                      > Większość dróg krajowych po których się poruszam w miarę dokładnie zapowiada
                      > skrzyżowania z drogami podporządkowanymi znakami z grupy A-6X i praktycznie nie
                      > znam miejsca w obszarze niezabudowanym z nieoznakowanymi skrzyżowaniami
                      > równorzędnymi.

                      Z wyjatkiem tych miejsc, w ktorych dwa lata temu ukradziono znaki.

                      > Cała reszta to albo drogi gruntowe albo dojazdowe do posesji,
                      > czyli wyjazd z nich to włączanie się do ruchu.

                      Jak rozpoznajesz taki np. wjazd na posesje, jesli ta lezy np. za krzakami/drzewami i ma powiedzmy 50 m dlugosci, a jedyne co widzsz, to kawalek asfaltu z prawej? Hamujesz, wobec braku znakow, bo spodziewasz sie, ze to najnormalniejsze skrzyzowanie?

                      > W przypadku opisanym na początku nie za bardzo wiadomo, czy kierowca mężczyzna
                      > miał ten znak A-6. Jeśli miał, to oznakowanie było sprzeczne (wtedy powinno być
                      > wszczęte śledztwo o wysokiej randze, gdyż można uznać to za akt terroryzmu
                      > mającego na celu sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym).

                      Wiele razy informowalem, ze na wyjezdzie z Warszawy mamy dwie tablice, w odleglosci jakichs 300 m, informujace o opuszczaniu obszaru zabudowanego. Wjezdzajac, wszystko jest OK i po 300 m peka sie ze smiechu. Wyjezdzajac przyspieszasz do 90 km/h glownie po to, aby natknac sie na przejscie dla pieszych. 150 m dalej jest druga tablica. Zgodnie z przepisami wiec, moge dziewiecdziesiatka pruc przez nowe zabudowania, zachowujac jednak czujnosc na przejsciu. O ile jestem goracym przeciwnikiem oznakowaywania jako zabudowany wszelkej masci stodol i psich bud, to tu mamy naprawde zabudowe. O tak od baaaaaaardzo dawna.
                      • tbernard Re: straszne 09.03.10, 11:42
                        W zasadzie, to Twoje argumenty uważam za rozsądne i jak najbardziej przyjmuję.
                        Dlatego kradzież znaków powinna podlegać pod bardzo ciężki paragraf podobnego
                        kalibru co akty terrorystyczne.
                  • forum_wyborcza Re: straszne 08.03.10, 16:18
                    Ukradną znak z wyasfaltowanego dojazdu z trzech posesji na drogę krajową.

                    Tamta kobieta wpakowałaby się pod ciężarówkę i też piekliłaby się, bo według niej miała pierwszeństwo wyjeżdżając z prawej.
                • bimota Re: straszne 08.03.10, 10:55
                  Czyli wg ciebie gdy jade droga glowna mam sie zatrzymywac na kazdym skrzyzowaniu
                  i sprawdzac, ze nie nadjezdza jakies bezmysle babsko ?
                  • rekrut1 Re: straszne 08.03.10, 12:54
                    Czyli wg ciebie gdy jade droga glowna mam sie zatrzymywac na
                    kazdym skrzyzowaniu i sprawdzac, ze nie nadjezdza jakies bezmysle
                    babsko ?



                    No właśnie nie,bo samo sformułowanie "mam prawo przypuszczać" kryje
                    w sobie tak szeroki wachlarz zachowań że w pewnym sensie jest
                    absurdem umieszczanie go przepisach.
                    Każde skrzyżowanie(oznakowane lub nie)musi(powinno)wymuszać na
                    kierowcy określone zachowanie i nie ma na nim miejsca i czasu na
                    interpretację, inaczej mamy chaos i w/wspomniane kolizje.
                    Pozdr.
                  • tbernard Re: straszne 08.03.10, 12:59
                    A skąd wiesz, że droga po której jedziesz jest główna? Bo analizując
                    dotychczasowe Twoje argumenty, to wnioskuję, że wystarczy Ci, że jest grubsza i
                    logika:
                    Pseca panocku wsyscy tutejsi wiom jak tu sie jeździ.

                    To "bezmyślne babsko" jak się brzydko wyrażasz, okazuje się o wiele bardziej
                    rozgarnięta od tych którzy próbują do niej takie łatki przylepiać.
                    • rekrut1 Re: straszne 08.03.10, 13:06
                      A skąd wiesz, że droga po której jedziesz jest główna?

                      Nie wiem skąd przyszło Ci coś takiego do głowy ale widocznie jestem
                      niekomunikatywny. Sorki, widocznie inaczej nie potrafię. :))
                      Pozdr.
                      • tbernard Re: straszne 08.03.10, 13:23
                        Ale ja do bimoty ;).
                        Tak przynajmniej ze struktury drzewa by wynikało. Może gdybym coś zacytował, to
                        nie było by nieporozumienia.
                    • edek40 Re: straszne 08.03.10, 16:16
                      > A skąd wiesz, że droga po której jedziesz jest główna?

                      A co jesli jedziesz droga "jednocyfrowa"? Czy istnieja bardziej glowne drogi? A skrzyzowanie z inna jednocyfrowka to jednak na tyle wielkie wydarzenie, ze choc drogowskaz stoi. Co innego skrzyzowanie jednocyfrowki z "arteria" prowadzaca wprost do wsi liczacej 10 chalup. Bywa, ze nie ma drogowskazu, co jest naganne. Nie jest naganne, ze nie ma zadnego znaku informujacego o pierwszenstwie...
                    • forum_wyborcza Re: straszne 08.03.10, 16:22

                      > To "bezmyślne babsko" jak się brzydko wyrażasz, okazuje się o wiele bardziej
                      > rozgarnięta od tych którzy próbują do niej takie łatki przylepiać.

                      "Rozgarnięta" za cudzym doradztwem, jakby tu szkodę z OC wyłudzić.
                      A AC pewnie nie miała.

                      Znak, jak piszą, był, ale ukradli.
                      Kobieta miejscowa, trzy drogi na krzyż w okolicy.
                      Teraz udaje biedną skrzywdzoną, bo nie ma niczego do stracenia.
                      • tbernard Re: straszne 09.03.10, 11:19
                        forum_wyborcza napisał:

                        >
                        > > To "bezmyślne babsko" jak się brzydko wyrażasz, okazuje się o wiele bardz
                        > iej
                        > > rozgarnięta od tych którzy próbują do niej takie łatki przylepiać.
                        >
                        > "Rozgarnięta" za cudzym doradztwem, jakby tu szkodę z OC wyłudzić.
                        > A AC pewnie nie miała.
                        >
                        > Znak, jak piszą, był, ale ukradli.
                        > Kobieta miejscowa, trzy drogi na krzyż w okolicy.
                        > Teraz udaje biedną skrzywdzoną, bo nie ma niczego do stracenia.

                        Kolejny kierujący się swojską zasadą: tu wsyscy panocku wiom jak ca jeździć.
                        • erasms11 Re: straszne 09.03.10, 15:25
                          Niekumaty, niereformowalny przedpiśco.

                          Sąd uznał, że akty wandalizmu, niszczenie czy kradzież znaków nie mogą zmienić organizacji ruchu na drodze.

                          O pierwszeństwie decyduje zarządca drogi.
                          Kradzież znaku nie zmienia zasad ustalonych przez zarządcę drogi.

                          A na drodze trzeba myśleć i trochę uważać, przynajmniej rozejrzeć się na boki skręcając na skrzyżowaniu.

                          Zasady pierwszeństwa na tamtej drodze nie zostały zmienione i dlatego na niczym spełzły próby wrobienia kogoś w winę i wyłudzenie odszkodowania.




                          • jureek Re: straszne 09.03.10, 16:29
                            erasms11 napisał:

                            > Zasady pierwszeństwa na tamtej drodze nie zostały zmienione i dlatego na niczym
                            > spełzły próby wrobienia kogoś w winę i wyłudzenie odszkodowania.

                            Zmienione nie zostały, po prostu z braku znaków zostały one utajnione.
                            Jura
                          • emes-nju Re: straszne 09.03.10, 17:17
                            erasms11 napisał:

                            > Niekumaty, niereformowalny przedpiśco.
                            >
                            > Sąd uznał, że akty wandalizmu, niszczenie czy kradzież znaków
                            > nie mogą zmienić organizacji ruchu na drodze.

                            >
                            > O pierwszeństwie decyduje zarządca drogi.
                            > Kradzież znaku nie zmienia zasad ustalonych przez zarządcę drogi.
                            >
                            > A na drodze trzeba myśleć i trochę uważać

                            O ile z pierwsza czescia wypowiedzi sie zgadzam, o tyle w ostatnim zdaniu
                            "pojechales".

                            Kierowca ma jechac wedlug znakow (rowniez ich braku!), czy tez ma domyslac sie
                            co znakolog mial na mysli i "dobudowywac" sobie rzeczywistosc zgodna z efektami
                            wlasnych przemyslen? Wedlug mnie mamy jechac zgodnie oznakowaniem (lub jego
                            brakiem!). A jezeli uwazasz, ze mozemy sobie wymyslac jak oznakowanie powinno
                            wygladac, to nie miej do mnie pretensji jak napisze, ze wedlug mnie kolo Twojego
                            domu jest cos, co przypomina mi niemiecka autostrade i bede tam jechal ile moge
                            (a moge niemalo) ;-P
                            • erasms11 Re: straszne 11.03.10, 17:17
                              emes-nju napisał:

                              > erasms11 napisał:
                              >
                              > > Niekumaty, niereformowalny przedpiśco.
                              > >
                              > > Sąd uznał, że akty wandalizmu, niszczenie czy kradzież znaków
                              > > nie mogą zmienić organizacji ruchu na drodze.

                              > >
                              > > O pierwszeństwie decyduje zarządca drogi.
                              > > Kradzież znaku nie zmienia zasad ustalonych przez zarządcę drogi.
                              > >
                              > > A na drodze trzeba myśleć i trochę uważać
                              >
                              > O ile z pierwsza czescia wypowiedzi sie zgadzam, o tyle w ostatnim zdaniu
                              > "pojechales"

                              Skrzyżowanie T.
                              Skręcam w prawo "z dołu".
                              Dojeżdżam do drogi i widzę, że z lewej ktoś jedzie. Szybko.
                              Zwalniam, bo na ręcznym nie uprawiam "Młodego Hołka" i widzę, że ten z lewej nadal jedzie szybko.

                              Co teraz?
                              Wpakowuję mu się pod maskę, czy przepuszczam go, choćby i pierwszeństwo przejazdu było po mojej stronie?

                              Cmentarze są pełne tych, co mieli pierwszeństwo.

                              A w tym konkretnym przypadku sprawa wygląda na prostą, co orzekł sąd.
                              Kobieta na znanej jaj jak własna kieszeń lokalnej drodze wymusiła i spowodowała wypadek.
                              Skasowała auto. Nie miała AC.
                              Ktoś życzliwy jej doradził, by próbowała wszystkiego, bo a nóż się uda.
                              A nie ma nic do stracenia.

                              Na szczęście sąd orzekł właściwie i pozostał jej tylko płacz w lokalnych mediach, jaka to ona biedna i skrzywdzona.

                              Jadąc pierwszą lepszą krajówką na pewno znajdzie się kilka wjazdów z lokalnych dróg, z których ktoś ukradł znak odwróconego trójkąta lub stopu. I co?

                              Nie życzyłbym sobie ani nikomu spotkać takiej wyjeżdżającej z podporządkowanej (choć bez znaku) cwaniary, jak opisywana w artykule.

                              I powtórzę, że dobre, że sądy podzielają moje zdanie.

                              • emes-nju Re: straszne 11.03.10, 17:31
                                Nie pisze o konkretnej sytuacji, a odnosze Twoja wypowiedz do ogolu. Jezeli mamy stosowac sie do nieistniejacych znakow, to ja nie bardzo widze, po pierwsze, mozliwosc bezpiecznej jazdy, a po drugie szansy na wydebienie jakiejkolwiek odpowiedzialnosci od zarzadcy drogi.

                                Zrozum, ze waaaadza w tym wypadku uznala, ze winni zaistanialej sytuacji sa kierowcy, a nie zarzadca drogi! Wnikanie kto ma robic "Holka", a kto nie, jest calkowicie bezzasadne! Nie bylo znakow i cala odpowiedzialnosc za zdarzenie spoczywa na zarzadcy. I nie ma znaczenia czy mogl odpowiednio zareagowac czy nie ---> Jezeli od Twojego auta, w konsekwencji aktu wandalizmu, odpadnie kolo i kogos porani, to nikt nie bedzie sie zastanawial czy poszkodowany nie jest sam sobie winien bo szedl po zlej stonie jezdni, albo sie odpowiednio nie rozgladal, zeby uniknac zdarzenia - odpowiedzialnoscia obciaza Ciebie (Twojego ubezpieczyciela), mimo ze nie miales szansy na unikniecie wypadku. Bo cos, za co odpowiadasz, zawiodlo.
                              • tbernard Re: straszne 12.03.10, 13:00
                                ...
                                > Co teraz?
                                > Wpakowuję mu się pod maskę, czy przepuszczam go, choćby i
                                pierwszeństwo przejaz
                                > du było po mojej stronie?
                                >
                                > Cmentarze są pełne tych, co mieli pierwszeństwo.

                                Oczywiście większość przepuści. Ale to nie oznacza, że gdy ktoś nie
                                przepuści ma być uznawany za sprawcę, no bo mógł popatrzeć.

                                > A w tym konkretnym przypadku sprawa wygląda na prostą, co orzekł
                                sąd.
                                ...
                                > Jadąc pierwszą lepszą krajówką na pewno znajdzie się kilka wjazdów
                                z lokalnych
                                > dróg, z których ktoś ukradł znak odwróconego trójkąta lub stopu. I
                                co?

                                Ano w tym konkretnym przypadku jak widać na zdjęciu to nie mamy do
                                czynienia z krajówką lecz wiejską podrzędną drogą która nawet osi nie
                                ma wymalowanej i rozsądek podpowiada, że rozwijanie na niej dużych
                                prędkości może prowadzić do nieszczęścia. Na takich drogach jak ta
                                chyba właśnie układ równorzędny wydaje się sensowniejszy, gdyż
                                wyznaczanie głównej powoduje w umysłach niektórych takie
                                przeświadczenie, że można zapierniczać ile dusza zapragnie.
                                • bimota Re: straszne 12.03.10, 13:55
                                  Ta, z ktorej baba wjezdzala, trudno odroznic od gruntowej...
                                  • tbernard Re: straszne 12.03.10, 15:04
                                    bimota napisał:

                                    > Ta, z ktorej baba wjezdzala, trudno odroznic od gruntowej...

                                    Gdy ktoś ma taki dylemat, to niech założy, że nie jest gruntowa i
                                    zachowuje się jak na skrzyżowaniu równorzędnym, zwłaszcza gdy widzi, że
                                    ktoś z niej wyjeżdża.
                          • jureek Re: straszne 09.03.10, 18:28
                            erasms11 napisał:

                            > A na drodze trzeba myśleć i trochę uważać, przynajmniej rozejrzeć się na boki s
                            > kręcając na skrzyżowaniu.

                            A nie skręcając to nie trzeba się rozglądać? Tym bardziej, gdy nie ma znaków?
                            Jura
                            • erasms11 Re: straszne 11.03.10, 17:23
                              > A nie skręcając to nie trzeba się rozglądać?

                              Kierowcy merca znaków ani organizacji ruchu nie zmieniono. Zakładał słusznie, co potwierdził sąd, że kobieta dostosuje się do przepisów na tym skrzyżowaniu, jakie istniały od dawna i ustąpi pierwszeństwa.

                              Rozpatrujemy ten konkretny przypadek, a nie ogólne zachowanie na drodze.
                              Ten konkretny przypadek rozpatrywał sąd, który uznał, że nie uda się kobiecie wrobić prawidłowo jadącego kierowcę w wypadek i wyłudzić odszkodowania z jego polisy OC.

                              W artykule wyraźnie napisano, że kobieta ma największy żal o pieniądze i odszkodowanie. Co zrozumiałe.

                              Na szczęście sąd nierychliwy, ale sprawiedliwy.
                              • tbernard Re: straszne 12.03.10, 09:40
                                > > A nie skręcając to nie trzeba się rozglądać?
                                >
                                > Kierowcy merca znaków ani organizacji ruchu nie zmieniono. Zakładał słusznie, c
                                > o potwierdził sąd, że kobieta dostosuje się do przepisów na tym skrzyżowaniu, j
                                > akie istniały od dawna i ustąpi pierwszeństwa.

                                Kilka cytatów z artykułu:

                                "W dniu wypadku zabrakło tu dwóch znaków pokazujących pierwszeństwo przejazdu."

                                Czyli nie jeden znak zniknął który ustala pierwszeństwo lecz dwa. Czyli można domniemywać, że także z głównej zniknął znak.
                                Domniemanie to wzmacniają kolejne zdania z artykułu:

                                "Biegły uznał, że prawidłowo jechała Bożena Klag. Prokurator oskarżył Mariusza A. o nie zachowanie ostrożności, nie ustąpienie pierwszeństwa i doprowadzenie do wypadku."

                                Wprawdzie to pierwsze jeszcze nie rozstrzyga, lecz drugie raczej nie powinno pozostawiać wątpliwości. Gdyby znak o pierwszeństwie był, to prokurator nie miałby żadnych podstaw.
                                Potem mamy:

                                "Sąd podszedł do sprawy inaczej.
                                W pierwszym procesie uznał, że Mariusz A. wprawdzie popełnił zarzucany czyn, ale w stanie “usprawiedliwionej nieświadomości”.
                                "
                                Zalatuje mi tu jakąś pomrocznością.

                                "
                                Był przekonany, że może jechać szybko, bo był poza terenem zabudowanym, na drodze głównej. Mógł przypuszczać, że znak skradziono i to go usprawiedliwia.
                                "

                                Może i poza terenem zabudowanym, może i ta droga była przed kradzieżą znaków oznaczona jako główna, ale ze zdjęcia widać, że daleko jej do autostrady czy nawet przeciętnej drogi wojewódzkiej. Skąd więc przekonanie, że mógł szybko po takiej drodze jechać? Po takiej drodze normalny kierowca nie jeździ szybko. No i to stwierdzenie, że mógł przypuszczać, że znak skradziono to jakaś kpina ze zdrowego rozsądku i po prostu przyzwolenie, że można jeździć na pamięć, a jak się jest miejscowym to nawet trzeba.

                                Po prostu uzasadnienie sądu nie trzyma się logiki. Równie dobrze sąd mógłby wygłosić "twierdzenie", że każda funkcja ciągła jest różniczkowalna i niby matematycy musieli by to przyjąć jako prawdę objawioną?
                            • erasms11 Re: straszne 11.03.10, 17:30
                              Kupię bitą z lewej audicę Q7. Tanio, bo bita, nie?

                              Którędy wracasz do domu?
                              Dam na dwie flaszki żulom, w nocy upiłują znak stopu na bocznej uliczce.

                              Wyjadę centralnie pod twój samochód i Q7 zrobię sobie z twego OC.

                              Przecież nie było znaków.

                              Ale byłbyś zadowolony, nie?
                              • jureek Re: straszne 11.03.10, 22:04
                                erasms11 napisał:

                                > Kupię bitą z lewej audicę Q7. Tanio, bo bita, nie?
                                >
                                > Którędy wracasz do domu?
                                > Dam na dwie flaszki żulom, w nocy upiłują znak stopu na bocznej uliczce.
                                >
                                > Wyjadę centralnie pod twój samochód i Q7 zrobię sobie z twego OC.
                                >
                                > Przecież nie było znaków.

                                Nie sądzę, żeby Ci się udał ze mną taki numer. Mieszkam bowiem w kraju, gdzie
                                zasada pierwszeństwa dla tego z prawej jest nie tylko takim sobie tekstem sobie
                                a muzom, przyzwyczaiłem się więc do tego, że jeżeli znaki nie regulują
                                pierwszeństwa, to przepuszczam z prawej. Musiałbyś więc poczekać na innego frajera.
                                Jura
                              • tbernard Re: straszne 12.03.10, 09:44
                                erasms11 napisał:

                                > Kupię bitą z lewej audicę Q7. Tanio, bo bita, nie?
                                >
                                > Którędy wracasz do domu?
                                > Dam na dwie flaszki żulom, w nocy upiłują znak stopu na bocznej uliczce.
                                >
                                > Wyjadę centralnie pod twój samochód i Q7 zrobię sobie z twego OC.
                                >
                                > Przecież nie było znaków.
                                >
                                > Ale byłbyś zadowolony, nie?

                                Masz jakieś dowody na to, że kobieta to wyreżyserowała według podanego scenariusza? Czy może sądzisz innych swoją miarą?
                                • forum_wyborcza Re: straszne 12.03.10, 16:14
                                  > Masz jakieś dowody na to, że kobieta to wyreżyserowała według podanego scenariu
                                  > sza? Czy może sądzisz innych swoją miarą?

                                  Może nie wszyscy zauważyli w dyskusji, ale dowody rozpatrywał sąd.
                                  I sąd wydał wyrok.
                                  • forum_wyborcza Re: straszne 12.03.10, 16:31
                                    A moim zdaniem, pani nie miała ochoty rozbijać samochodu.
                                    Zagapiła się i bum! Stało się.

                                    Dopiero później ktoś życzliwy doradził jej odwracanie kota ogonem.
                                    Sąd jednak tego nie kupił.
                          • tbernard Re: straszne 11.03.10, 11:36
                            > Sąd uznał, że akty wandalizmu, niszczenie czy kradzież znaków nie mogą zmien
                            > ić organizacji ruchu na drodze.


                            Czyli sąd tym samym stwierdził, że przy każdym oznakowaniu lub jego braku musimy telepatycznie połączyć się z zarządcą drogi, przesłać mu przeskanowany oczami obraz i zapytać, czy to co widzimy jest zgodne z jego intencją?

                            > A na drodze trzeba myśleć i trochę uważać, przynajmniej rozejrzeć się na boki s
                            > kręcając na skrzyżowaniu.

                            A czy dotyczy to także osób jadących prosto przez skrzyżowania typu T? Czy może ich mniej?

                            Ja nie chcę na siłę robić winowajcy z tego kierowcy który jechał według niego i intencji zarządcy (ale nie według bieżącego oznakowania) drogą główną. Ale domaganie się zdolności telepatycznych od kierowców wydaje się być nieco zbyt wygórowanym wymaganiem.
                            • jureek Re: straszne 11.03.10, 23:09
                              tbernard napisał:

                              > A czy dotyczy to także osób jadących prosto przez skrzyżowania typu T? Czy może
                              > ich mniej?

                              A ja się tak zastanawiam, czemu tak przyczepił się tego skrzyżowania typu T? Czy
                              na takich skrzyżowaniach obowiązują inne zasady pierwszeństwa, a nie zasada
                              pierwszeństwa z prawej?
                              Jura
                              • erasms11 Re: straszne 12.03.10, 17:06
                                T to typowe skrzyżowanie głównej z wlotem z lokalnej podporządkowanej.
                                • tbernard Re: straszne 14.03.10, 23:34
                                  erasms11 napisał:

                                  > T to typowe skrzyżowanie głównej z wlotem z lokalnej
                                  podporządkowanej.

                                  Może i statystycznie tak jest. Jednak to oznakowanie lub jego brak
                                  rozstrzyga i nic więcej.
                    • bimota Re: straszne 08.03.10, 20:30
                      Jak bys przeczytala wszystko ze zrozumieniem to bys wiedziala, nie bede sie 50
                      razy powtarzal. Pewnie jestes tym babskienm...
                      • tbernard Re: straszne 09.03.10, 11:17
                        bimota napisał:

                        > Jak bys przeczytala wszystko ze zrozumieniem to bys wiedziala, nie bede sie 50
                        > razy powtarzal. Pewnie jestes tym babskienm...

                        Gratuluję logiku. Skoro Twój intelekt potrafi takie konkluzje wyprodukować, to
                        dalsza dyskusja jest już zbyteczna.
                        • dogberry Re: straszne 11.03.10, 16:13
                          Kolego tbernard, wg ciebie kierowca ma być bezmyślną, niemyślącą
                          maszyną stosującą się sztywno do znaków. O.K. możesz mieć taki
                          pogląd. Mam jednak takie pytanie: mieszkam w mieście w którym
                          wprowadzono ograniczenie prędkości do 40 km/h na terenie całej
                          miejscowości. Informują o tym znaki umieszczone przy wjazdach do
                          miasta. Czy jadąc z domu do pracy mogę jechać 50 km/h ? Bo przecież
                          nie mijałem znaku ograniczenia. Może już je zdjęli ? Albo ukradli.
                          Czy może mam codziennie podjechać na wyjazd z miasta sprawdzić czy
                          jeszcze ograniczenie jest ? Czy w tym wypadku kradzież znaku znosi
                          zakaz ? Tak właściwie to mieszkańcy powonni jeździć 90 km/h bo
                          przecież nie mijali tablicy "obszer zabudowany". A może już jej nie
                          ma ? Przecież jadąc 40 km/h postępuję wg tak wyśmianej przez ciebie
                          zasady: "wsyćcy tu widzom jak jechać".
                          • tbernard Re: straszne 12.03.10, 14:46
                            Kręcisz.
                            Wcale nie myślę, że trzeba się mechanicznie i bezmyślnie trzymać przepisów. To Ty sobie dopowiadasz. Chodzi o sytuacje gdy do kolizji dochodzi i uzasadnienie: za bardzo trzymał się przepisów więc jest winny, za to bez winy jest ktoś kto również trzymał się mechanicznie pierwszeństwa o którym tylko zakładał """ w stanie “usprawiedliwionej nieświadomości” """

                            Co do tego ograniczenia 40 na terenie całej miejscowości, a Ty byś jechał 50, bo wyjechałeś z domu, to chyba byś się wybronił przed mandatem. Ale gdybyś złamał ograniczenie dla obszaru zabudowanego i tłumaczył, że nie napotkałeś znaków które oznaczają takowy obszar, to byś szans nie miał. Ktoś kto nie jest w stanie zorientować się, że okolica wskazuje na obszar zabudowany, to albo ewidentnie kręci (nawet bez odwoływania się do argumentu, że miejscowy musi wiedzieć) albo prawo jazdy otrzymał przez pomyłkę. Zupełnie są to sytuacje nieporównywalne z tą opisaną na początku.
                            • staszek585 Re: straszne 12.03.10, 15:04
                              Oj, Thernrdzie, chyba sam kręcisz. I chyba sam się zaplątałeś.
                              No bo cóż wskazuje na obszar zabudowany ? Przysłowiowy przybytek sołtysa ?
                              To już chyba znacznie łatwiej zauważyć skrzyżowanie.
                              W dodatku nawet kandydata na kierowcę uczą, że to, że ma pierwszeństwo to tylko informacja. Ważna, ale tylko informacja.
                              I na pytanie co zrobić w sytuacji, gdy jadę drogą z pierwszeństwem, a widzę zbliżający się drogą poprzeczną pojazd odpowiedź jest jedna: Hamować, aby nie doszło do kolizji.
                              Bez dzielenia włosa na czworo !
                              • jureek Re: straszne 12.03.10, 15:11
                                staszek585 napisał:

                                > I na pytanie co zrobić w sytuacji, gdy jadę drogą z pierwszeństwem, a widzę zb
                                > liżający się drogą poprzeczną pojazd odpowiedź jest jedna: Hamować, aby nie dos
                                > zło do kolizji.

                                Nie rozumiem jednak, dlaczego ma się pretensje tylko do kobity, że nie hamowała,
                                a nie do faceta, który też chyba widział, że z prawej kobita nadjeżdża, a
                                dodatkowo żadne znaki nie wskazywały na to, że facet ma pierwszenstwo.
                                Jura
                                • dogberry Re: straszne 12.03.10, 15:49
                                  Dlatego że on MIAŁ pierwszeństwo a ona NIE ! Czy to tak trudno
                                  pojąć ? Kierowca nie jest bezmyślną maszyną i nie stosuje się ślepo
                                  jedynie do znaków, powinien brać pod uwagę również inne czynniki. Na
                                  przykład wygląd drogi, jej szerokość, nawierzchnię, jakie znaki
                                  stały wczoraj, zachowanie i prędkość jadącego drogą krzyżowaną i
                                  wiele wiele innych. Winny w tym wypadku jest zarządca drogi. Pani
                                  należy się odszkodowanie ale od zarządcy.
                                  • tbernard Re: straszne 14.03.10, 23:27
                                    > Dlatego że on MIAŁ pierwszeństwo a ona NIE !

                                    W tym sęk, że nie miał. W każdym razie z artykułu oraz prawa o ruchu
                                    drogowym to wynika. A to, że sąd uznał inaczej to zupełnie inna
                                    bajka. Sąd równie dobrze może uznać, że każda funkcja ciągła jest
                                    różniczkowalna ale wątpię aby matematycy przyjęli to jako prawdę
                                    objawioną.

                                    > pojąć ? Kierowca nie jest bezmyślną maszyną i nie stosuje się ślepo
                                    > jedynie do znaków, powinien brać pod uwagę również inne czynniki.
                                    Na
                                    > przykład wygląd drogi, jej szerokość, nawierzchnię, jakie znaki
                                    > stały wczoraj, ...

                                    Te czynniki, to w skrócie jazda na pamięć i według zasady: grubsza
                                    jest główniejsza.
                                • bimota Re: straszne 12.03.10, 23:08
                                  1. Znak "pierwszenstwo" facet najprawdopodobniej mial wczesniej.
                                  2. On jechal droga wyraznie "glowniejsza"
                                  3. Ona skrecala, wiec jechala z mniejsza predkoscia, latwiej jej bylo obserwowac
                                  i sie zatrzymac

                                  Odszkodowanie powinni zaplacic zlodzieje nie zarzadca, chyba ze zostal
                                  powiadomiony o kradzierzy i w odpowiednim czasie nie postawil nowych znakow.
                                  • dogberry Re: straszne 13.03.10, 23:27
                                    To dlaczego Jasiowi Meli odszkodowanie zapłaciła ENERGA a nie ten
                                    kto zerwał kłódkę i otworzył rozdzielnię ?
                                    Złodzieje tak o ile zostaną złapani.
                                  • tbernard Re: straszne 14.03.10, 23:51
                                    bimota napisał:

                                    > 1. Znak "pierwszenstwo" facet najprawdopodobniej mial wczesniej.

                                    Z artykułu wynika, że nie miał. Chyba, że wcześniej oznacza,
                                    że przed kradzieżą znaków. Na przykład minął znak, zjechał na pobocze
                                    się zdrzemnąć, w tym czasie złodzieje skradli dwa znaki. Potem
                                    kierowca się przebudził i pojechał. Ale raczej trudno coś podobnego
                                    wywnioskować z artykułu.

                                    > 2. On jechal droga wyraznie "glowniejsza"
                                    Grubsza i prosta na skrzyżowaniu T musi być główniejsza? No to ja
                                    dorzucę jeszcze ważniejszą zasadę pierwszeństwa:
                                    - prawnik, policjant, polityk lub ich krewny lub znajomy ma zawsze
                                    pierwszeństwo, chyba, że oboje są w tej grupie i wtedy należy ustalić
                                    który jest ważniejszy

                                    > 3. Ona skrecala, wiec jechala z mniejsza predkoscia, latwiej jej
                                    bylo obserwowac i sie zatrzymac

                                    To jest jakiś argument. Zwłaszcza gdyby to ona stuknęła. Gdyby to ona
                                    była stuknięta, to już trudniej przyjąć.
                                    • bimota Re: straszne 15.03.10, 12:46
                                      1. Z artykulu wynika, ze na tym skrzyzowaniu go nie bylo. Na wczesniejszym mogl byc.

                                      2. No dla ciebie moze wazniejsza...

                                      > Grubsza i prosta na skrzyżowaniu T musi być główniejsza?
                                      Powinna byc, zwlaszcza jesli jest wyraznie bardziej uczeszczana.

                                      3. Nie jest to zaden argument zwlaszcza, ze prawdopodobienstwa sa drastycznie
                                      inne...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka