Dodaj do ulubionych

Parkowanie na drogach rowerowych

25.03.10, 08:10
Chyba codzienny obrazek w naszych miastach. Ale do tego już się
chyba wszyscy przyzwyczaili. Natomiast w ostatnich dwóch dniach
spotkałem się z przypadkiem parkowania na drodze rowerowej "na
pałę", czyli wjeżdżam nawet nie patrzę, czy jakiś rowerzysta nie
jedzie. Dwa razy takich mundrych ominąłem, ale trzeciemu wjechałem w
drzwi. Oczywiście za każdym razem ja dostałem opieprz, bo powinienem
uważać...
O ile stojące na drodze rowerowej samochody są "tylko" wkurzające,
to takie zachowanie jest już skrajnie niebezpieczne. To w ogóle
jakaś tegoroczna moda, bo wcześniej się z tym nie spotykałem.
Obserwuj wątek
    • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 25.03.10, 08:40
      To pewnie akcja pt. "antymasa krytyczna".
    • jureek Re: Parkowanie na drogach rowerowych 25.03.10, 15:07
      W ostatnią sobotę jadę sobie z centrum miasta drogą rowerową do domu, droga
      trochę z górki, pieszych nie ma, bo mają osobny chodnik za krzakami, więc
      rozpędziłem się tak do trzydziestki. Wyjeżdżam zza zakrętu i musiałem ostro dać
      po hamulcach, bo na ścieżce stanął sobie... nasz rodak (rejestracja na C to
      chyba kieleckie?). O mało nie wjechałem mu w bagażnik, widzę, że kierowca siedzi
      w środku i rozmawia przez komórkę. Podszedłem więc do niego i zaproponowałem mu
      pomoc w wezwaniu pomocy drogowej, jeśli ma problemy z niemieckim. Zrobił wielkie
      oczy, że on przecież nie potrzebuje pomocy drogowej. Zupełnie nie docierało do
      niego, że stojąc w tym miejscu stwarza zagrożenie. Dopiero groźba, że zadzwonię
      po policję podziałała i odjechał.
      Jura
      • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 25.03.10, 15:50
        To nie on stwarzał zagrożenie, tylko ty - nie dostosowując prędkości do warunków
        na drodze. Przecież tam mógł stać nie samochód z kujawsko-pomorskiego, ale np.
        staruszka. A to być może wasza matka i nie mówcie mi, że siedzi z tyłu.
        • tomek854 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 25.03.10, 16:39
          a co, cwany jurek może matkę na bagażniku roweru wozić, żeby władzę landową
          oszukać? :D
      • tymon99 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 25.03.10, 16:50
        na c to ujawsko-pomorskie.
    • hrderduch Re: Parkowanie na drogach rowerowych 25.03.10, 18:39
      W polskim skansenie problemem jest brak egzekucji obowiązującego prawa.
      Na miasto wielkości Warszawy powinno dyżurować powiedzmy osiem-dziesięć
      holowników i natychmiast, czyli max w 10-15 minut reagować na zgłoszenie
      parkowania w miejscu stwarzającym zagrożenie, blokującym ruch itp. Mało tego.
      Uważam że w razie kolizji/wypadku spowodowanego zaniechaniem decyzji o
      odholowaniu całkowite koszty likwidacji ponosiło miasto, jak "właściciel" Straży
      Miejskiej.
      Gwarantuję że holowniki zarobią na siebie spokojnie.

      PS. Wczoraj na rowerku pośmigałem sobie po Warszawie 20km, dzisiaj ponad 10 i w
      związku z tym dokonałem zamówienia:
      www.airzound.pl
      Swoją drogą bezmyślność snujących się mamuś z wózkami po ścieżkach rowerowych
      przeraża.
      • klemens1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 27.03.10, 12:17
        > PS. Wczoraj na rowerku pośmigałem sobie po Warszawie 20km, dzisiaj
        ponad 10 i w
        > związku z tym dokonałem zamówienia:
        > www.airzound.pl
        > Swoją drogą bezmyślność snujących się mamuś z wózkami po ścieżkach
        > rowerowych przeraża.

        Najdziwniejsze jest to że one nie widzą problemu. Jeżeli nie da się
        przetłumaczyć, to może faktycznie zadziała argument "lepiej nie
        spacerować po ścieżkach rowerowych bo jest za głośno dla dziecka".
      • tbernard Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 11:54
        > Swoją drogą bezmyślność snujących się mamuś z wózkami po ścieżkach rowerowych
        > przeraża.

        Generalnie przeraża podejście świętych krówek o mentalności: matka Polka z żywą tarczą. No bo jaka może być lepsza żywa tarcza od takiego słodziaka który musi rozczulić każdego. A co? Niech wszyscy podziwiają. Aha, żeby nie było to jako ojciec prawie pięciolatka jeszcze parę lat temu sporo spacerowałem z wózkiem i starałem się na tą okoliczność celowo nie utrudniać innym i wiem, że nie ma potrzeby używania swojej pociechy jako żywej tarczy.
    • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 27.03.10, 12:06
      Wczoraj znowu miałem kolizję na drodze rowerowej i znowu kierowca, który wyjeżdżając z terenu prywatnej posesji nie wiedział, co to znaczy "włączać się do ruchu". Airzound zalinkowany poniżej nie dał rady. Kierowca go nie słyszał. Nie spodziewał się, jak się potem tłumaczył, że ktoś może jechać z jego prawej strony (dwukierunkowa ddr), a gapił się tylko w lewo na ruch samochodowy. Prędkość zderzenia niewielka, ale poraz kolejny samochód bardziej pokiereszowany, niż mój rower (poziome rowery tak już mają).
      • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 27.03.10, 12:11
        A tak btw. to stało się to w dniu, kiedy miałem spotkanie z radnymi w sprawie raportu, jaki opracowaliśmy w sprawie... nieprawidłowości i bezpieczeństwa dróg rowerowych... Wina poniekąd leży u organizatora ruchu, który z uporem maniaka przerywa ciągłość dróg rowerowych serwując wjazdy na posesje..
        • robertrobert1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 27.03.10, 12:40
          To faktycznie jest problem. Sęk w tym, że znaki mówiące o Drodze
          Wewnętrznej
          występują nie przed drogą rowerową tylko za nią.
          • rekrut1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 27.03.10, 13:32
            Oooo, jak czytam Szanowni Panowie przesiedli się na rowerki.
            Brawo,tyle że problemy rowerzystów stały się nagle Waszym problemem
            nr 1.
            Zapomnieliście już że w całej Polsce samochody traktuje się jako
            środek wycyckania obywatela z kasy a nie jeden ze środków lokomocji?
            Nie buduje się miejsc pozwalających na zaparkowanie samochodu w
            okolicy sklepu czy instytucji(przepraszam tam są miejsca tylko
            dla pracowników)są tam za to błotniste "trawniczki".Nikomu z
            Was nie przeszkadza ścieżka rowerowa biegnąca wzdłuż płotu posesji
            (właściciel musi zainstalować odpowiednie lusterko aby mógł wyjść
            bezpiecznie).Dziwaczne usytuowanie ścieżek i ich konfiguracje w
            terenie. Ale jak zwykle na wiosnę wszczynacie wojnę ze
            zmotoryzowanymi(tz. z sobą?)Wyrażacie oburzenie że ludzie parkują na
            każdym kawałku wolnego miejsca? To miecz obosieczny, czasem i Wy
            zsiadacie z roweru i nagle okazuje się że najbliższe miejsce do
            zaparkowania to wasze podwórko.
            Owszem trzeba upominać się o swoje prawa ale czy zaraz trzeba
            wszczynać wojnę?
            Brawo.
            • hrderduch Re: Parkowanie na drogach rowerowych 27.03.10, 13:59
              O czym piszesz, bo nie chwytam?
              Nie mam nic wspólnego z czubkami z masy kretynicznej, rower to dla mnie rozrywka
              i trochę ruchu, nie środek transportu w żadnym razie.

              Tyle że nigdy nie zaparkowałem na ścieżce rowerowej ani na P-21, nie jestem
              ziobrem żeby takie rzeczy robić. Parkowanie na ścieżce to tak jakby TIR
              zaparkował na środku ulicy blokując przejazd. Analogia prosta.
              U nas w kraju za mało stosuje sie odholowywania, zdecydowanie za mało. Mówię to
              jako gość jeżdżący po Warszawie 21 lat.
              • jureek Re: Parkowanie na drogach rowerowych 27.03.10, 19:37
                hrderduch napisała:

                > O czym piszesz, bo nie chwytam?
                > Nie mam nic wspólnego z czubkami z masy kretynicznej, rower to dla mnie rozrywk
                > a
                > i trochę ruchu, nie środek transportu w żadnym razie.

                A dla mnie rower jest środkiem transportu, czyli jestem czubek, tak?
                Jura
                • robertrobert1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 27.03.10, 22:13
                  jureek napisał:

                  > hrderduch napisała:
                  >
                  > > Nie mam nic wspólnego z czubkami z masy kretynicznej, rower to dla mnie r
                  > ozrywk
                  > > a
                  > > i trochę ruchu, nie środek transportu w żadnym razie.
                  >
                  > A dla mnie rower jest środkiem transportu, czyli jestem czubek, tak?
                  > Jura

                  Jeśli rower to rozrywka to ... musisz być rowerowym maniakiem bo nie ma nic
                  bardziej nudnego jak jeżdzić na rowerze tylko dla samej jazdy.
            • robertrobert1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 27.03.10, 19:44
              rekrut1 napisał:

              > Oooo, jak czytam Szanowni Panowie przesiedli się na rowerki.

              Tia... od 11 lat.


              > Zapomnieliście już że w całej Polsce samochody traktuje się jako
              > środek wycyckania obywatela z kasy a nie jeden ze środków lokomocji?
              > Nie buduje się miejsc pozwalających na zaparkowanie samochodu w
              > okolicy sklepu czy instytucji

              A od czego jest jezdnia? Jak nie ma znaku B-36 to możesz śmiało parkować
              na jezdni a z uporem maniaka wjeżdżać na chodnik. W całej Europie samochody
              parkuje się na jezdni tylko w Polsce nie. Dlaczego?

              > (przepraszam tam są miejsca tylko
              >
              dla pracowników)są tam za to błotniste "trawniczki".

              Fakt. I to jest większy problem. Dlaczego pod firmami pracownicy parkują
              samochody przez 8 h tuż pod drzwiami a klienci muszą odbywać kilometrowe wędrówki?

              > Nikomu z
              > Was nie przeszkadza ścieżka rowerowa biegnąca wzdłuż płotu posesji
              > (właściciel musi zainstalować odpowiednie lusterko aby mógł wyjść
              > bezpiecznie).

              Nie ścieżka tylko droga dla rowerów. Ale cóż ... tak właśnie jest
              planowana infrastruktura rowerowa, która jest budowana a'la chodnik a nie jak
              droga .

              > Wyrażacie oburzenie że ludzie parkują na
              > każdym kawałku wolnego miejsca? To miecz obosieczny, czasem i Wy
              > zsiadacie z roweru i nagle okazuje się że najbliższe miejsce do
              > zaparkowania to wasze podwórko.
              > Owszem trzeba upominać się o swoje prawa ale czy zaraz trzeba
              > wszczynać wojnę?
              > Brawo.

              A dokładniej o co ci chodzi?
              • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 10:10
                robertrobert1 napisał:

                > Fakt. I to jest większy problem. Dlaczego pod firmami pracownicy
                > parkują samochody przez 8 h tuż pod drzwiami a klienci muszą
                > odbywać kilometrowe wędrówki?

                Bo pracownik musiałby robić kilometrowe wędrówki codziennie, a klient tylko co
                jakiś czas, lub może nawet raz?
                • jureek Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 11:27
                  misiu-1 napisał:

                  > Bo pracownik musiałby robić kilometrowe wędrówki codziennie, a klient tylko co
                  > jakiś czas, lub może nawet raz?

                  Niech żyje socjalistyczne myślenie. Zakłady pracy nie są po to, by zaspokajać
                  potrzeby klientów, tylko po to, żeby pracownikom robić dobrze. Nie pomyslałeś,
                  że jak ten klient z powodu dalekich wędrówek z parkingu złoży zlecenie u
                  konkurencji, która go bardziej szanuje, to i cześć pracowników będzie mogła
                  zostać w domu i parking dla nich nie będzie potrzebny?
                  Jura
                  • tbernard Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 12:05
                    > Niech żyje socjalistyczne myślenie. Zakłady pracy nie są po to, by zaspokajać
                    > potrzeby klientów, tylko po to, żeby pracownikom robić dobrze. Nie pomyslałeś,
                    > że jak ten klient z powodu dalekich wędrówek z parkingu złoży zlecenie u
                    > konkurencji, która go bardziej szanuje, to i cześć pracowników będzie mogła
                    > zostać w domu i parking dla nich nie będzie potrzebny?
                    > Jura

                    Gorzej z instytucjami typu urząd, sąd itp. Tu nie ma raczej mowy o konkurencji.
                    • jureek Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 12:40
                      tbernard napisał:

                      > Gorzej z instytucjami typu urząd, sąd itp. Tu nie ma raczej mowy o konkurencji.

                      Strzał w dziesiątkę. W Niemczech rzeczywiście tak jest, że przy prywatnych
                      firmach najlepsze miejsca parkingowe są dla klientów, a te gorsze dla
                      pracowników, natomiast przy urzędach na ogół jest odwrotnie.
                      Jura
                  • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 14:19
                    jureek napisał:

                    > Niech żyje socjalistyczne myślenie. Zakłady pracy nie są po to, by
                    > zaspokajać potrzeby klientów, tylko po to, żeby pracownikom robić
                    > dobrze. Nie pomyslałeś, że jak ten klient z powodu dalekich
                    > wędrówek z parkingu złoży zlecenie u konkurencji, która go
                    > bardziej szanuje, to i cześć pracowników będzie mogła zostać w
                    > domu i parking dla nich nie będzie potrzebny?

                    A ty nie pomyślałeś, jureczku, że ja nie dokonuję oceny zjawiska, tylko podaję
                    prawdopodobną przyczynę? Socjalistyczne myślenie to narzucanie komuś sposobu
                    budowania relacji z pracownikami i klientami. Jeśli jakaś firma woli stworzyć
                    lepsze warunki parkowania pracownikom niż klientom, to jej sprawa. Jak się to
                    jakiemuś klientowi nie podoba, niech idzie do konkurencji. W czym problem? Wolny
                    rynek to konieczność rywalizowania nie tylko o klientów. O pracowników także.
                • robertrobert1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 21:20

                  misiu-1 napisał:

                  > robertrobert1 napisał:
                  >
                  > > Fakt. I to jest większy problem. Dlaczego pod firmami pracownicy
                  > > parkują samochody przez 8 h tuż pod drzwiami a klienci muszą
                  > > odbywać kilometrowe wędrówki?
                  >
                  > Bo pracownik musiałby robić kilometrowe wędrówki codziennie, a klient tylko co
                  > jakiś czas, lub może nawet raz?
                  >
                  Tylko, że pracownik zrobi dziennie taką jedną wędrówkę a klientów przewinie się
                  setki. Tak więc czy ważniejsze jest dobro jednostki czy większości?
                  • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 22:19
                    robertrobert1 napisał:

                    > Tylko, że pracownik zrobi dziennie taką jedną wędrówkę a klientów
                    > przewinie się setki. Tak więc czy ważniejsze jest dobro jednostki
                    > czy większości?

                    Masz umysł opanowany przez demokratyczny zabobon. Jeśli abstrahując od interesu
                    firmy skupimy się na interesach ludzi, to powinniśmy zauważyć, że doszukiwanie
                    się tu jakiejś "większości" jest sztuczne i bezsensowne. Wynika tylko z
                    lewicowej maniery zauważania wszędzie grup interesu. Interesy każdego
                    pojedynczego klienta i każdego pojedynczego pracownika są tak samo ważne i mogą
                    być porównywane tylko między sobą, a nie z interesem jakiejś sztucznie, ad hoc
                    stworzonej grupy. Trzeba spojrzeć na taki przymusowy spacer jak na koszt.
                    Przypuśćmy, że to równowartość 1zł (w obie strony). Ty uważasz, że lepiej, żeby
                    pracownik był zmuszony stracić 250 zł rocznie niż żeby tysiąc klientów straciło
                    po 1zł rocznie (przypuśćmy, że częściej tam nie zaglądają). Skoro tak, to
                    powinieneś też stanowczo protestować przeciwko ubezpieczeniom zdrowotnym, bo
                    zgodnie z tym rozumowaniem lepiej, żeby jeden pacjent zapłacił za operację
                    50000zł niż żeby milion płatników składki złożyło się na to po groszu. Będziesz
                    protestował?

                    W rzeczywistości, w gospodarce rynkowej tak naprawdę nie ma wielkiej różnicy,
                    kto zrobi spacer. Tak, czy owak, zapłacić musi za to klient. Albo "zapłaci" w
                    ten sposób, że sam się przespaceruje, albo w cenę towaru, który zakupi, będzie
                    wliczony spacer pracownika, któremu pracodawca będzie go musiał zrekompensować.
                    Proste?
                    • robertrobert1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 22:36
                      Trochę opacznie pojmujesz tę ekonomię. Moja jest sensowniejsza. Dziennie
                      pracownik pokonuje drogę z parkingu do pracy tylko raz w czasie 5-10 minut. Jest
                      to koszt-czas pomijalny gdyż więcej spędzi na papierosie czy w internecie.
                      Tymczasem niech tylko 100 klientów przewinie się przez firmę. Oni stracą
                      sumarycznie 500-1000 minut czyli ponad 8-16 godz! Podobnie jest z dostawcami.
                      Niech oni będą zmuszeni do 5-10 minutowego dojścia. Ile stracą czasu dla "dobra"
                      jednostki, której nie chce się ruszyć dup...ka?
                      • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 23:05
                        Koszt spaceru pracownika nie jest pomijalny, ponieważ musi taki spacer robić dwa
                        razy dziennie przez okrągły rok i musi mieć za to zapłacone, bo w przeciwnym
                        przypadku odejdzie tam, gdzie, przy takim samym wynagrodzeniu, nie będzie
                        zmuszony do spacerów. Nie można tego zrównać z siedzeniem w internecie czy
                        przerwą na papierosa, bo to nie wszystko jedno dać komuś złotówkę czy zabrać
                        złotówkę.
                        W konkretnej sytuacji wszystko będzie zależeć od liczby klientów, sposobu
                        poruszania się przeciętnego klienta (np. znaczna część może przyjeżdżać
                        zbiorkomem i parkingu nie potrzebować), ilości pozostawianych przez nich
                        pieniędzy, konkurencji w branży itp.
                        W każdym wypadku dupsko każdej jednostki, której się go nie chce ruszyć, jest
                        warte tyle samo uwagi. I dupsko klienta, i dupsko pracownika, i dupsko dostawcy.
        • sokolasty Re: Parkowanie na drogach rowerowych 30.03.10, 17:51
          shp80:
          "Wina poniekąd leży u organizatora ruchu, który z uporem maniaka przerywa ciągłość dróg rowerowych serwując wjazdy na posesje.."

          No ciężko by było przed każdą posesję robić dla rowerów estakadę lub tunel.
          • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 30.03.10, 19:45
            Założę się, że shp80 wyobraża sobie, że to właściciele posesji powinni wybudować sobie wiadukty nad jego ścieżką.
          • robertrobert1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 01.04.10, 21:15
            sokolasty napisał:

            > shp80:
            > "Wina poniekąd leży u organizatora ruchu, który z uporem maniaka przerywa ciągł
            > ość dróg rowerowych serwując wjazdy na posesje.."
            >
            > No ciężko by było przed każdą posesję robić dla rowerów estakadę lub tunel.

            Nie tego rowerzyści oczekują. Po prostu droga dla rowerów powinna stanowić
            ciągłość a drogi wewnętrzne powinny przez nie przejeżdzac. Tymczasem przerywanie
            drog rowerowych powoduje, że na każdym wyejeżdzie z posesji mamy 2 krawężniki co
            na przestrzeni kilku kilometrów można czasami kilkaset krawężników "zaliczyc".
            Taka sytuacja bardzo przypomina jazdę po płytach betonowych, które nie są
            idealną nawierzchnią dla każdego poruszającego się na kołach.
    • realgniot Re: Parkowanie na drogach rowerowych 28.03.10, 10:04
      Parkowanie na drodze rowerowej jest istnym zagrożeniem czyjegoś życia, rowerek niejeden pojedzie ponad 50km/h, a zderzenie ze ścianą złomu może doprowadzić nawet do śmierci. Policja ma oczywiście ważniejsze sprawy na głowie i nie będzie nic robić poza kontrolą prędkości, która ponoć jest wyłączną przyczyną śmierci na drogach...
      • rekrut1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 28.03.10, 11:05
        Pytacie o co właściwie chodzi?
        Oto że całą zimę nie przeszkadzały Wam zwały śniegu usypywane na
        Drogach dla Rowerów przez służby miejskie(a jak ktoś napisał - droga
        to droga),oto że problemem nie są tylko samochody zaparkowane na
        drogach dla rowerów(choć jest to naganne)a większość infrastruktury
        w miastach(zwłaszcza w Warszawie),oto że nie należy dążyć do
        konfrontacji(każdy z Was jest kierowcą)a do współistnienia na
        drodze.Podnoszenie do rangi problemu zachowanie kilku buraków i z
        tego powodu wytaczanie dział jest lekką przesadą. A to że Służby
        Miejskie(bo nie Policja)są powołane do "wyższych celów" niż dbanie o
        porządek w mieście wiemy nie od dzisiaj.

        PS.Pozdrawiam w ten słoneczny poranek tych co się ze mną zgadzają a
        zwłaszcza oportunistów. :)))
        Paździoch
        • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 28.03.10, 19:27
          rekrut1 napisał:

          > Oto że całą zimę nie przeszkadzały Wam zwały śniegu usypywane na
          > Drogach dla Rowerów przez służby miejskie(a jak ktoś napisał - droga
          > to droga),

          Przeszkadzały. Jednakże czasem dobrze, że drogi rowerowe zostały dośniezone - był arugment do używania jezdni ;) *

          > oto że problemem nie są tylko samochody zaparkowane na
          > drogach dla rowerów(choć jest to naganne)

          Wiele rzeczy jest ,jednak parkujące samochody przyczyniają się do destrukcji drogi rowerowej i nawet, jak już potem nie parkują, to taka droga kiepsko nadaje się do użytku.

          >,oto że nie należy dążyć do
          > konfrontacji(każdy z Was jest kierowcą)a do współistnienia na
          > drodze.

          Ja to rozumiem. I z wieloma kierowcami nieźle mi się wpółpracuje. To jakiś autobus podziękuje, że wypuściłem go za zatoczki i nie zmuszałem do wyprzedzania, to jakiś kierowca ułatwi mi wykonanie lewoskrętu. Ale ciężko współistnieć z kimś, kto chwilę wcześniej wyczyścił lakier samochodu o Twoje spodnie, bo straciłby kilka sekund przy dojeździe do korka, gdzie i tak niewiele zdziała.

          > Podnoszenie do rangi problemu zachowanie kilku buraków i z
          > tego powodu wytaczanie dział jest lekką przesadą.

          Tak, tylko jakoś przyjęło się w naszym kraju, że blokuje się chodniki i drogi rowerowe i to nawet pomimo tego, że są szerokie jezdnie i parkowanie nikomu by nie przeszkadzało.. Parkowanie równoległe na jezdni to w dalszym ciągu mało spotykana rzecz..


          --
          * kolega kilka lat temu płacił karę za to, że nie jechał lodowymi koleinami po drodze rowerowej, tylko jezdnią. Nie chciał się zbyt mocno kłócić - mandatu nie przyjął, a sprawa trafiła do sądu. Artykuł trafił do prasy a zarządca drogi zobligował się, że pokryje koszty mandatu, bo 'akcja Zima' nie obejmowała wówczas ścieżek.. jednak kolega nie skorzystał z tej opcji, a szkoda... A w sądzie? W sądzie policja mówiła, że ścieżka była przejezdna, choć de facto nie była.
          • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 28.03.10, 20:14
            Faktycznie, trudno współpracować z kimś, kto czyści spodniami karoserie tylko po
            to, żeby przed światłami na czele stawki, żeby wszyscy mieli chwilę później kogo
            wyprzedzać.
            • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 01:34
              misiu-1 napisał:

              > Faktycznie, trudno współpracować z kimś, kto czyści spodniami karoserie tylko p
              > o
              > to, żeby przed światłami na czele stawki, żeby wszyscy mieli chwilę później kog
              > o
              > wyprzedzać.

              Widzę, że misiu tradyjnie obeznany w temacie. Wyjaśnij mi w takim razie, po co kierowca wyprzedza rowerzystę, skoro za kilkanaście metrów i tak ma korek.. A może sam tak robisz? Boli cię, że ktoś cię rowerem wyprzedza, a ty wkładasz tyle pieniędzy w swoją brykę i musisz stać w miejscu?

              Bo ja nie mam nic przeciwko, by ktoś mnie samochodem wyprzedzał, ale z głową.. Bo jeśli trzy sekundy później ja znów jestem z przodu, bo mam miejsce i mogę spokojnie jechać, to takie wyprzedzanie samochodem uważam za bezcelowe i bezsensowne..
              • kozak-na-koniu Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 07:51
                shp80 napisał:

                > Bo jeśli trzy sekundy później ja znów jestem z przodu, bo mam miejsce i mogę sp
                > okojnie jechać, to takie wyprzedzanie samochodem uważam za bezcelowe i bezsenso
                > wne..

                Więc dostosuj Twoją prędkość do prędkości samochodu8 i już nie marudź.
                Powiem tak: jak Polska długa i szeroka, brak wystarczającej ilości miejsca do
                parkowania, a także powszechna nonszalancja i olewactwo sprawiają, że parkuje
                się byle gdzie i byle jak. Rozjeżdżone trawniki, zastawione przejścia dla
                pieszych, chodniki, drogi pożarowe i ewakuacyjne - to w tym kraju normalka.
                Przeszkadza to komuś? Ależ, skąd! Dopiero gdy któryś z rowerkowych poyebów (nie
                mylić z normalnymi ludźmi, którzy posługują się tym środkiem przemieszczania)
                uzna, że intruz wkracza na jego podwórko, od razu podnosi się wściekły jazgot.
                • robertrobert1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 21:33
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > Dopiero gdy któryś z rowerkowych poyebów (nie
                  > mylić z normalnymi ludźmi, którzy posługują się tym środkiem przemieszczania)
                  > uzna, że intruz wkracza na jego podwórko, od razu podnosi się wściekły jazgot

                  Myślę, chłopie, że przesadziłeś! Czy nie stać cię na rozmowę na poziomie? Za
                  ubogie masz słownictwo? Do szkółki miałeś pod górkę?

                  A wracając do tematu to chłopie zapoznaj sie z PORD. W PORD wyrażnie jest
                  napisane gdzie może poruszać się rowerzysta więc nigdy więcej nie wyjeżdżaj, że
                  "intruz wkracza na jego podwórko" bo to się ośmieszasz. Ponadto to co dla
                  jednych jest normalne dla innych jest anormalne. Dla mnie jest anormalne żeby 10
                  km jechać 1,5 h, kolejne 30 min szukać miejsca do parkowania a potem pakować się
                  chodnik wbrew rozsądkowi i ... PORD by po 15 minutach dojść do celu podróży.

                  Jak jadę 300-500 km z rodziną i 100 kg barażem to wtedy samochód jest jak
                  najbardziej normalny środkiem transportu.
                  • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 22:44
                    robertrobert1 napisał:

                    > A wracając do tematu to chłopie zapoznaj sie z PORD. W PORD
                    > wyrażnie jest napisane gdzie może poruszać się rowerzysta
                    [...]
                    > a potem pakować się chodnik wbrew rozsądkowi

                    A wracając do tematu, to chłopie zapoznaj się z PoRD. W PoRD jest napisane,
                    gdzie można zaparkować samochodem. M. in. na chodniku.
                • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 23:53
                  > Więc dostosuj Twoją prędkość do prędkości samochodu8 i już nie
                  > marudź.

                  Nie marudzę. Marudzą Ci, którzy "muszą" mnie potem znowu wyprzedzać.
              • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 08:56
                shp80 napisał:

                > Widzę, że misiu tradyjnie obeznany w temacie. Wyjaśnij mi w takim
                > razie, po co kierowca wyprzedza rowerzystę, skoro za kilkanaście
                > metrów i tak ma korek.

                Po to, żeby nie wlec się za pajacem, który zresztą przeciska się na przód
                niezależnie od tego, czy za kilkanaście metrów jest korek, czy dopiero za 500m
                następne światła.

                > A może sam tak robisz? Boli cię, że ktoś
                > cię rowerem wyprzedza, a ty wkładasz tyle
                > pieniędzy w swoją brykę i musisz stać w miejscu?

                Nie lubię kiedy rowerowa swołocz się przeciska, ponieważ może w ten sposób
                porysować mi karoserię, a ponieważ jest nieubezpieczona od OC, wyrwanie potem od
                niej pieniędzy na naprawę jest utrudnione.

                > Bo jeśli trzy sekundy później ja znów jestem z przodu, bo mam
                > miejsce i mogę spokojnie jechać, to takie wyprzedzanie samochodem
                > uważam za bezcelowe i bezsensowne..

                Ja nie mam nic przeciwko, by mnie ktoś na rowerze omijał, byle z głową i
                przepisami. To znaczy - zachowując przynajmniej 1m odstępu. Ale jeśli bałwan
                przeciska się o piczy kłak tylko po to, żebym za trzy sekundy musiał go znów
                wyprzedzać, to takie omijanie uważam za bezcelowe i bezsensowne.
                • robertrobert1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 21:38
                  misiu-1 napisał:


                  > Po to, żeby nie wlec się za pajacem,
                  > Nie lubię kiedy rowerowa swołocz się przeciska,
                  > Ale jeśli bałwan
                  > przeciska się o piczy kłak

                  Kolejny przykład jak bardzo Misiu jest wyedukowany. On doskonale nam pokazuje
                  jakiej kultury sa kierowcy gdyż jaki jeżyk takie i zachowanie więc ... czy przy
                  takich kierowcach na naszych drogach kiedykolwiek będzie bezpieczniej?
                  • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 29.03.10, 22:40
                    robertrobert1 napisał:

                    robertrobert1 napisał:

                    > Kolejny przykład jak bardzo Misiu jest wyedukowany. On doskonale
                    > nam pokazuje jakiej kultury sa kierowcy gdyż jaki jeżyk takie i
                    > zachowanie

                    Misiu jest wyedukowany na tyle, żeby nazywać k**wę k**wą, złodzieja złodziejem a
                    głupka głupkiem, zamiast silić się na eufemizmy w rodzaju, odpowiednio, "kobiety
                    moralnej inaczej", "osoby uczciwej inaczej" albo "osoby inteligentnej inaczej".
                    Osobnicy zachowujący się w sposób opisany w mojej wypowiedzi, zasługują na
                    określenia, jakie zostały wobec nich użyte. Jeśli poczułeś się dotknięty, to
                    pewnie coś musi cię z nimi łączyć.
                • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 30.03.10, 00:09
                  misiu-1 napisał:

                  > Po to, żeby nie wlec się za pajacem,

                  No, ale piszę, że w sytuacji, kiedy jest korek. Czytaj ze zrozumieniem.


                  > który zresztą przeciska się na przód
                  > niezależnie od tego, czy za kilkanaście metrów jest korek, czy dopiero za 500m
                  > następne światła.

                  Przeciskam się, by np. zdążyć przejechać w kolejnym cyklu świetlnym. Poza tym
                  nie po to biorę rower zamiast samochodu, by tkwić w korku z całą resztą. Poza
                  tym - nie ty płacisz za moje zdrowie, więc pozwól, że sam zdecyduję, czy mam
                  wąchać tył twojej bryki.

                  > > A może sam tak robisz? Boli cię, że ktoś
                  > > cię rowerem wyprzedza, a ty wkładasz tyle
                  > > pieniędzy w swoją brykę i musisz stać w miejscu?
                  >
                  > Nie lubię kiedy rowerowa swołocz się przeciska, ponieważ może w ten sposób
                  > porysować mi karoserię, a ponieważ jest nieubezpieczona od OC, wyrwanie potem o
                  > d
                  > niej pieniędzy na naprawę jest utrudnione.

                  Jakoś nie zdarzyło mi się porysować nikomu karoserii jadąc w korku.

                  > > Bo jeśli trzy sekundy później ja znów jestem z przodu, bo mam
                  > > miejsce i mogę spokojnie jechać, to takie wyprzedzanie samochodem
                  > > uważam za bezcelowe i bezsensowne..
                  >
                  > Ja nie mam nic przeciwko, by mnie ktoś na rowerze omijał, byle z głową i
                  > przepisami. To znaczy - zachowując przynajmniej 1m odstępu.

                  No to przejrzyj raz jeszcze te przepisy, bo coś ci się pomieszało.

                  >Ale jeśli bałwan
                  > przeciska się o piczy kłak tylko po to, żebym za trzy sekundy musiał go znów
                  > wyprzedzać, to takie omijanie uważam za bezcelowe i bezsensowne.

                  W przeciwieństwie do samochodów, rowerem po mieście jeździ się w miarę płynnie.
                  Zamiast rwać 0-70km/h do kolejnych świateł, jedzie się nonstop te 25-30km/h i
                  wjeżdża na zielonym. Skoro doganiam samochody, których kierowcy z uporem maniaka
                  mnie wyprzedzają, znaczy, że ta ich chwilowa przewaga mocy nie przydaje się na
                  wiele.

                  • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 30.03.10, 07:38
                    shp80 napisał:

                    > No, ale piszę, że w sytuacji, kiedy jest korek. Czytaj ze
                    > zrozumieniem.

                    Nie szkodzi. Ja piszę o zachowaniu tych samych pajaców, kiedy korka nie ma.
                    Czytaj ze zrozumieniem.

                    > Przeciskam się, by np. zdążyć przejechać w kolejnym cyklu
                    > świetlnym.

                    Nigdzie nie jest napisane, że musisz zdążyć przejechać w kolejnym cyklu. Ja też
                    mógłbym się tak tłumaczyć, dlaczego ominąłem wszystkich po trawniku.

                    > Poza tym nie po to biorę rower zamiast samochodu, by tkwić w korku
                    > z całą resztą.

                    A co to kogo obchodzi, po co wziąłeś rower? "Nie po to wziąłem pistolet, żeby
                    stać w kolejce do kasy i płacić za towar, jak inni" - oto twoje tłumaczenie.

                    > Poza tym - nie ty płacisz za moje zdrowie, więc pozwól, że sam
                    > zdecyduję, czy mam wąchać tył twojej bryki.

                    Jak nie chcesz wąchać, to zrób sobie spacer po lesie, a nie jazdę po ulicy.

                    > Jakoś nie zdarzyło mi się porysować nikomu karoserii jadąc w korku.

                    A ja osobiście widziałem, jak taka swołocz, jak ty, porysowała.

                    > No to przejrzyj raz jeszcze te przepisy, bo coś ci się pomieszało.

                    Nic mi się nie pomieszało. Ustawodawca uznał, że bezpieczna odległość od
                    wyprzedzanego jednośladu to przynajmniej jeden metr. Oznacza to, że ty też masz
                    obowiązek utrzymywać taki odstęp, ponieważ wynika on z właściwości twojego
                    pojazdu. W innym przypadku dezorganizujesz ruch, ponieważ w momencie, kiedy
                    korek mógłby ruszyć, a ty właśnie się przeciskasz, uniemożliwiasz mu ruszenie
                    zgodne z przepisami. Zmuszasz do łamania przepisów.

                    > W przeciwieństwie do samochodów, rowerem po mieście jeździ się w
                    > miarę płynnie.

                    Gdybym ja jeździł omijając korki po trawnikach, też mógłbym napisać, że jeździ
                    mi się w miarę płynnie.

                    > Zamiast rwać 0-70km/h do kolejnych świateł, jedzie się nonstop te
                    > 25-30km/h i wjeżdża na zielonym. Skoro doganiam samochody, których
                    > kierowcy z uporem maniaka mnie wyprzedzają, znaczy, że ta ich
                    > chwilowa przewaga mocy nie przydaje się na wiele.

                    Bajeczki możesz sobie opowiadać dzieciom w piaskownicy.
                    • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 30.03.10, 11:17
                      misiu-1 napisał:

                      > shp80 napisał:
                      >
                      > > No, ale piszę, że w sytuacji, kiedy jest korek. Czytaj ze
                      > > zrozumieniem.
                      >
                      > Nie szkodzi. Ja piszę o zachowaniu tych samych pajaców, kiedy korka nie ma.
                      > Czytaj ze zrozumieniem.

                      Czyli unikanie odpowiedzi, bo przypadkiem racja nie była po stronie oponenta. Norma.

                      > > Przeciskam się, by np. zdążyć przejechać w kolejnym cyklu
                      > > świetlnym.
                      >
                      > Nigdzie nie jest napisane, że musisz zdążyć przejechać w kolejnym cyklu.

                      Oczywiście, że nie. Ale póki wykonuję manewry zgodnie z przepisami, mam prawo
                      tak właśnie jechać.

                      > Ja też
                      > mógłbym się tak tłumaczyć, dlaczego ominąłem wszystkich po trawniku.

                      Ale po co sprowadzasz sytuację do skrajności?

                      > > Poza tym nie po to biorę rower zamiast samochodu, by tkwić w korku
                      > > z całą resztą.
                      >
                      > A co to kogo obchodzi, po co wziąłeś rower?

                      Nikogo. Po prostu wykorzystuję jego gabaraty. Zamiast wozić powietrze, wiozę
                      tylko siebie i korzystam z wolnej przestrzeni.

                      > "Nie po to wziąłem pistolet, żeby
                      > stać w kolejce do kasy i płacić za towar, jak inni" - oto twoje tumaczenie.

                      Nie. To są twoje chore skrajności w stylu: mrówka depcze słonia =słoń depcze
                      mrówkę.

                      > > Poza tym - nie ty płacisz za moje zdrowie, więc pozwól, że sam
                      > > zdecyduję, czy mam wąchać tył twojej bryki.
                      >
                      > Jak nie chcesz wąchać, to zrób sobie spacer po lesie, a nie jazdę po ulicy.

                      Czyżbyś zmieniał poglądy? Bo to mi wygląda tak, jakbyś zaczął dyktować ludziom,
                      co mają robić.

                      > > Jakoś nie zdarzyło mi się porysować nikomu karoserii jadąc w korku.
                      >
                      > A ja osobiście widziałem, jak taka swołocz, jak ty, porysowała.

                      A ja widziałem taką swołocz, jak ty, zawiniętą na słupie. I co z tego wynika?

                      > > No to przejrzyj raz jeszcze te przepisy, bo coś ci się pomieszało.
                      >
                      > Nic mi się nie pomieszało. Ustawodawca uznał, że bezpieczna odległość od
                      > wyprzedzanego jednośladu to przynajmniej jeden metr.

                      Gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele. Od pojazdu _jednośladowego_,
                      misiu..

                      > Oznacza to, że ty też masz
                      > obowiązek utrzymywać taki odstęp, ponieważ wynika on z właściwości twojego
                      > pojazdu.

                      Nie. To Ty masz obowiązek zachować 1m odstępu wyprzedzając pojazd jednośladowy.
                      Jeśli nie rozumiesz, dlaczego, to już twój problem.

                      > W innym przypadku dezorganizujesz ruch, ponieważ w momencie, kiedy
                      > korek mógłby ruszyć,

                      Rozumiem, że kierowcy którzy dezorganizują ruch tworząc korek, są przez ciebie
                      rozgrzeszeni.

                      > a ty właśnie się przeciskasz, uniemożliwiasz mu ruszenie
                      > zgodne z przepisami. Zmuszasz do łamania przepisów.

                      Jeśli ktoś ma dużą przestrzeń do wyprzedzania, to wyprzedzi mnie i o mnie
                      zapomni. Jeśli utknie na kolejnych światłach albo przed kolejnym korkiem i ja go
                      dogodnię, to równie dobrze mógłby mnie nie wyprzedzać.. Zresztą - wyprzedzanie
                      nie jest obowiązkowe - nikogo do niczego nie zmuszam.

                      > > W przeciwieństwie do samochodów, rowerem po mieście jeździ się w
                      > > miarę płynnie.
                      >
                      > Gdybym ja jeździł omijając korki po trawnikach, też mógłbym napisać, że jeździ
                      > mi się w miarę płynnie.

                      Nie muszę jeździć po trawnikach, by w wiele miejsc dojeżdżać szybciej, niż
                      samochodem. Kierowcy są mądrzy na prostych odcinkach dróg, ale gdy dojeżdżają do
                      pierwszego lepszego skrzyżowania, to już tak płynnie jechać nie potrafią i
                      blokują ruch.

                      > > Zamiast rwać 0-70km/h do kolejnych świateł, jedzie się nonstop te
                      > > 25-30km/h i wjeżdża na zielonym. Skoro doganiam samochody, których
                      > > kierowcy z uporem maniaka mnie wyprzedzają, znaczy, że ta ich
                      > > chwilowa przewaga mocy nie przydaje się na wiele.
                      >
                      > Bajeczki możesz sobie opowiadać dzieciom w piaskownicy.

                      Poniżej bajeczka na temat, jak to rower w godzinach szczytu w ruchu miejskim
                      utrudnia jazdę kierowcom.

                      www.youtube.com/watch?v=0CntatTWsp0
                      • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 30.03.10, 16:09
                        shp80 napisał:

                        > Czyli unikanie odpowiedzi, bo przypadkiem racja nie była po
                        > stronie oponenta. Norma.

                        Co ty bredzisz? Cofnij się parę postów i zacznij myśleć. Ja ci nie byłem winien
                        żadnej odpowiedzi. Po prostu ty pisałeś o jednym, a ja na kanwie tego napisałem
                        o drugim.

                        > Oczywiście, że nie. Ale póki wykonuję manewry zgodnie z
                        > przepisami, mam prawo tak właśnie jechać.

                        Zgodnie z własną, naciąganą do własnego interesu, interpretacją przepisów. Ja
                        dla siebie też mógłbym coś podobnego wykoncypować, żeby uzasadniało omijanie korka.

                        > Ale po co sprowadzasz sytuację do skrajności?

                        To nie skrajność, tylko analogia.

                        > Nikogo. Po prostu wykorzystuję jego gabaraty. Zamiast wozić
                        > powietrze, wiozę tylko siebie i korzystam z wolnej przestrzeni.

                        Nie. Korzystasz z przestrzeni zajętej już przez kogo innego, narażając jego
                        mienie na szkodę. To coś takiego, jakbyś w autobusie, korzystając z tego, że
                        między dwoma pasażerami, zajmującymi sąsiednie siedzenia, pozostało jeszcze
                        trochę miejsca, wciskał się tam. Ot, pospolite chamstwo i tyle.

                        > A ja widziałem taką swołocz, jak ty, zawiniętą na słupie. I co z
                        > tego wynika?

                        W kontekście dyskusji, z twojej obserwacji nic nie wynika. Natomiast moja jest
                        dowodem, że zagrożenie mienia stwarzane przez swołocz na rowerze, przeciskającą
                        się w korku, nie jest hipotetyczna, tylko realna.

                        > Gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele. Od pojazdu
                        >_jednośladowego_,misiu..

                        I oto idą, zapięci szczelnie,
                        Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
                        A patrząc - widzą wszystko o d d z i e l n i e:
                        Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...


                        > Nie. To Ty masz obowiązek zachować 1m odstępu wyprzedzając pojazd
                        > jednośladowy. Jeśli nie rozumiesz, dlaczego, to już twój problem.

                        To nie ja, tylko ty nie rozumiesz. Jeśli ja mam obowiązek zachować odstęp, to
                        tobie nie wolno mi tego uniemożliwiać, ogarniasz? Potwierdza się inna obserwacja
                        - że lewactwo z reguły łączy się z upośledzeniem umysłowym.

                        > Rozumiem, że kierowcy którzy dezorganizują ruch tworząc korek, są
                        > przez ciebie rozgrzeszeni.

                        ROTFL

                        > Jeśli ktoś ma dużą przestrzeń do wyprzedzania, to wyprzedzi mnie i
                        > o mnie zapomni. Jeśli utknie na kolejnych światłach albo przed
                        > kolejnym korkiem i ja go dogodnię, to równie dobrze mógłby mnie
                        > nie wyprzedzać.. Zresztą - wyprzedzanie nie jest obowiązkowe -
                        > nikogo do niczego nie zmuszam.

                        O to chodzi, że kiedy znajdujesz się między dwoma samochodami, kierujący nimi
                        nie mają dosyć miejsca, więc mają do wyboru, albo poruszać się z prędkością
                        palanta na rowerze, albo złamać przepis o zachowaniu odległości. A wyprzedzanie
                        w takiej sytuacji jest wskazane, ponieważ kierowca zgodnie z PoRD powinien
                        poruszać się z prędkością nieutrudniającą jazdy innym.

                        > Nie muszę jeździć po trawnikach, by w wiele miejsc dojeżdżać
                        > szybciej, niż samochodem.

                        Żenująco głupia odpowiedź. Jazda samochodem po trawnikach jest odpowiednikiem
                        twojego przeciskania się między samochodami w korku, więc o twojej jeździe po
                        trawniku nie było mowy.

                        > Kierowcy są mądrzy na prostych odcinkach
                        > dróg, ale gdy dojeżdżają do pierwszego lepszego skrzyżowania, to
                        > już tak płynnie jechać nie potrafią i blokują ruch.

                        A klienci w sklepie są mądrzy na prostych odcinkach miedzy regałami, ale gdy
                        dochodzą do pierwszej lepszej kasy, to już tak płynnie chodzić nie potrafią i
                        blokują ruch. Tak wygląda twoje "rozumowanie".

                        > Poniżej bajeczka na temat, jak to rower w godzinach szczytu w
                        > ruchu miejskim utrudnia jazdę kierowcom.

                        Kolejna głupia odpowiedź. O utrudnianiu ruchu pisałem w odniesieniu do sytuacji,
                        kiedy korek rusza, a nie stoi, poza tym to tylko jedna część problemu, bo drugą,
                        nie mniej ważną, a może ważniejszą, jest narażanie cudzego mienia na uszkodzenie.
                        • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 30.03.10, 17:09
                          misiu-1 napisał:

                          > Co ty bredzisz? Cofnij się parę postów i zacznij myśleć. Ja ci nie byłem winien
                          > żadnej odpowiedzi. Po prostu ty pisałeś o jednym, a ja na kanwie tego napisałem
                          > o drugim.

                          A odpowiedzi nie udzieliłeś, bo?

                          > > Oczywiście, że nie. Ale póki wykonuję manewry zgodnie z
                          > > przepisami, mam prawo tak właśnie jechać.
                          >
                          > Zgodnie z własną, naciąganą do własnego interesu, interpretacją przepisów.

                          Może jakaś podstawa prawna do takich twierdzeń?

                          > Ja
                          > dla siebie też mógłbym coś podobnego wykoncypować, żeby uzasadniało omijanie ko
                          > rka.

                          Jeśli będzie to zgodne z przepisami, to czemu nie - napisz jak - może inni też będą chcieli skorzystać.

                          > > Ale po co sprowadzasz sytuację do skrajności?
                          >
                          > To nie skrajność, tylko analogia.

                          Niezwykle trafna... Jeśli dla ciebie omijanie korka = grożenie spluwą, to ja nie mam więcej pytań.

                          > > Nikogo. Po prostu wykorzystuję jego gabaraty. Zamiast wozić
                          > > powietrze, wiozę tylko siebie i korzystam z wolnej przestrzeni.
                          >
                          > Nie. Korzystasz z przestrzeni zajętej już przez kogo innego,

                          Jakiej zajętej? Skoro jadę, znaczy że jest wolna.

                          >narażając jego
                          > mienie na szkodę.

                          Jak narażę i coś się stanie, to zapłacę.

                          > To coś takiego, jakbyś w autobusie, korzystając z tego, że
                          > między dwoma pasażerami, zajmującymi sąsiednie siedzenia, pozostało jeszcze
                          > trochę miejsca, wciskał się tam.

                          Jeśli uważasz samochód za przedłużenie, to możesz wyciągać takie wnioski.

                          > Ot, pospolite chamstwo i tyle.

                          Bo? Z jakiej racji mam stać i dodatkowo wydłużać korek, skoro mogę korek legalnie ominąć?

                          > > A ja widziałem taką swołocz, jak ty, zawiniętą na słupie. I co z
                          > > tego wynika?
                          >
                          > W kontekście dyskusji, z twojej obserwacji nic nie wynika. Natomiast moja jest
                          > dowodem, że zagrożenie mienia stwarzane przez swołocz na rowerze, przeciskającą
                          > się w korku, nie jest hipotetyczna, tylko realna.

                          A czym jest wyprzedzanie samochodem rowerzysty na grubość lakieru tuż przed samym korkiem? Bo ciągle zgrabnie unikasz odpowiedzi na to pytanie.

                          > > Nie. To Ty masz obowiązek zachować 1m odstępu wyprzedzając pojazd
                          > > jednośladowy. Jeśli nie rozumiesz, dlaczego, to już twój problem.
                          >
                          > To nie ja, tylko ty nie rozumiesz. Jeśli ja mam obowiązek zachować odstęp, to
                          > tobie nie wolno mi tego uniemożliwiać, ogarniasz?

                          Przecież nie ma obowiązku wyprzedzania.

                          Potwierdza się inna obserwacj
                          > a
                          > - że lewactwo z reguły łączy się z upośledzeniem umysłowym.

                          I po co zaczynasz te polityczne brednie?

                          > > Rozumiem, że kierowcy którzy dezorganizują ruch tworząc korek, są
                          > > przez ciebie rozgrzeszeni.
                          >
                          > ROTFL

                          > O to chodzi, że kiedy znajdujesz się między dwoma samochodami, kierujący nimi
                          > nie mają dosyć miejsca, więc mają do wyboru, albo poruszać się z prędkością
                          > palanta na rowerze, albo złamać przepis o zachowaniu odległości. A wyprzedzanie
                          > w takiej sytuacji jest wskazane, ponieważ kierowca zgodnie z PoRD powinien
                          > poruszać się z prędkością nieutrudniającą jazdy innym.

                          No to wróćmy jeszcze raz do korka, bo kierowcy, którzy w nim uczestniczą cholernie utrudniają jazdę innym - ot chociażby komunikacji miejskiej. I co w związku z tym? Przyjmując twoje poglądy, inni powinni sobie torować drogę do przodu, by nie utrudniać ruchu. Co mnie interesuje, że kierowca nie może jechać, skoro kierowcę nie interesuje to, że ja w pewnym momencie też nie moge szybciej pojechać?


                          > > Nie muszę jeździć po trawnikach, by w wiele miejsc dojeżdżać
                          > > szybciej, niż samochodem.
                          >
                          > Żenująco głupia odpowiedź. Jazda samochodem po trawnikach jest odpowiednikiem
                          > twojego przeciskania się między samochodami w korku,

                          Chyba tylko w twoim chorym umyśle. Na całym świecie ludzie korzystają z jednośladów, by omijać zatłoczone samochodami ulice. Ale misiowi się to nie podoba, bo misiu myśli, że jak zapłaci jakieś grosze na benzynę, to może dyktować warunki innym..

                          > > Kierowcy są mądrzy na prostych odcinkach
                          > > dróg, ale gdy dojeżdżają do pierwszego lepszego skrzyżowania, to
                          > > już tak płynnie jechać nie potrafią i blokują ruch.
                          >
                          > A klienci w sklepie są mądrzy na prostych odcinkach miedzy regałami, ale gdy
                          > dochodzą do pierwszej lepszej kasy, to już tak płynnie chodzić nie potrafią i
                          > blokują ruch. Tak wygląda twoje "rozumowanie".

                          W marketach są kasy, które obsługują klientów, którzy mają nie więcej, jak 10 sztuk artykułów w koszyku. Potraktuj to, jak wolną przestrzeń między samochodami.
                          • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 30.03.10, 19:43
                            shp80 napisał:

                            > A odpowiedzi nie udzieliłeś, bo?

                            Bo mnie o to nie pytałeś.

                            > Może jakaś podstawa prawna do takich twierdzeń?

                            Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym.

                            > Jeśli będzie to zgodne z przepisami, to czemu nie - napisz jak -
                            > może inni też będą chcieli skorzystać.

                            Twoja metoda nie jest zgodna z przepisami, więc moja też nie musi.

                            > Niezwykle trafna... Jeśli dla ciebie omijanie korka = grożenie
                            > spluwą, to ja nie mam więcej pytań.

                            Analogia to nie równość. Poducz się logiki.

                            > Jakiej zajętej? Skoro jadę, znaczy że jest wolna.

                            Nie. Jest zajęta. Pas ruchu, na którym znajduje się samochód jest zajęty przez
                            ten samochód. Tak, jak siedzenie, na którym już ktoś siedzi, jest przezeń
                            zajęte. Choćby nie było szczelnie wypełnione.

                            > Jak narażę i coś się stanie, to zapłacę.

                            Wątpię. Stosunek lewactwa do cudzej własności jest powszechnie znany.

                            > Jeśli uważasz samochód za przedłużenie, to możesz wyciągać takie
                            > wnioski.

                            Kolejna głupota palnięta bez zastanowienia ni w pięć ni w dziesięć.

                            > Bo? Z jakiej racji mam stać i dodatkowo wydłużać korek, skoro mogę
                            > korek legalnie ominąć?

                            Legalnie możesz ominąć tylko wówczas, kiedy masz tyle miejsca, żeby zachować
                            bezpieczny, 1m odstęp od omijanych samochodów. Ponieważ typowy pas ruchu ma
                            3-3,5m szerokości, typowy samochód 1,8m, a typowy rower 0.6m, wynika z tego, że
                            średni odstęp roweru, poruszającego się pomiędzy samochodami zajmującymi
                            sąsiednie pasy ruchu, od tych samochodów, wynosi zaledwie 30-55cm, a więc
                            zdecydowanie zbyt mało.

                            > A czym jest wyprzedzanie samochodem rowerzysty na grubość lakieru
                            > tuż przed samym korkiem? Bo ciągle zgrabnie unikasz odpowiedzi na
                            > to pytanie.

                            Na to pytanie niech ci odpowiada ten, komu je zadałeś.

                            > Przecież nie ma obowiązku wyprzedzania.

                            Tak, jak nie ma obowiązku przeciskania się między samochodami. Jest natomiast
                            obowiązek jazdy z prędkością nie utrudniającą ruchu innym.

                            > I po co zaczynasz te polityczne brednie?

                            To nie brednie, tylko potwierdzone empirycznie twierdzenie.

                            > No to wróćmy jeszcze raz do korka, bo kierowcy, którzy w nim
                            > uczestniczą cholernie utrudniają jazdę innym - ot chociażby
                            > komunikacji miejskiej.

                            Zatrzymanie wynikające z warunków lub przepisów ruchu nie jest utrudnieniem.

                            > Chyba tylko w twoim chorym umyśle. Na całym świecie ludzie
                            > korzystają z jednośladów, by omijać zatłoczone samochodami ulice.

                            Powszechność i tolerancja chamstwa nie zmniejsza go ani trochę.

                            > Ale misiowi się to nie podoba, bo
                            > misiu myśli, że jak zapłaci jakieś grosze na benzynę, to może
                            > dyktować warunki innym..

                            Benzyna nie kosztuje "jakieś grosze", tylko całkiem spore złote, a to, co piszę
                            wynika nie z tego, tylko z obcego lewactwu, niestety, szacunku dla cudzej własności.

                            > W marketach są kasy, które obsługują klientów, którzy mają nie
                            > więcej, jak 10 sztuk artykułów w koszyku. Potraktuj to, jak wolną
                            > przestrzeń między samochodami

                            Nie potraktuję, ponieważ analogia jest nietrafna. Osobna kasa może być co
                            najwyżej lekko naciąganą analogią dla osobnej drogi rowerowej.
                            Przestrzeń między samochodami odpowiada raczej wolnemu miejscu między kasą, a
                            pierwszą osobą w kolejce do niej.
                            • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 01.04.10, 09:29
                              misiu-1 napisał:

                              > > Może jakaś podstawa prawna do takich twierdzeń?
                              >
                              > Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym.

                              Artykuł? Ustęp?

                              > > Jeśli będzie to zgodne z przepisami, to czemu nie - napisz jak -
                              > > może inni też będą chcieli skorzystać.
                              >
                              > Twoja metoda nie jest zgodna z przepisami, więc moja też nie musi.

                              A trawa jest niebieska. Interesują mnie konkrety, a nie pobożne życzenia misia.

                              > > Niezwykle trafna... Jeśli dla ciebie omijanie korka = grożenie
                              > > spluwą, to ja nie mam więcej pytań.
                              >
                              > Analogia to nie równość. Poducz się logiki.

                              Analogię trzeba jeszcze umieć stosować.

                              > > Jakiej zajętej? Skoro jadę, znaczy że jest wolna.
                              >
                              > Nie. Jest zajęta. Pas ruchu, na którym znajduje się samochód jest zajęty przez
                              > ten samochód.

                              Rozumiem, że wyprzedzasz rowerzystów zawsze drugim pasem? Bo w praktyce często nie masz prawa (legalnie) zmieścić się na tym samym pasie, co rower.

                              > > Jak narażę i coś się stanie, to zapłacę.
                              >
                              > Wątpię. Stosunek lewactwa do cudzej własności jest powszechnie znany.

                              Mam głęboko twój sposób sprowadzania wszystkiego do polityki.

                              > > Jeśli uważasz samochód za przedłużenie, to możesz wyciągać takie
                              > > wnioski.
                              >
                              > Kolejna głupota palnięta bez zastanowienia ni w pięć ni w dziesięć.

                              To nie ja przytoczyłem przykład z ocierającymi się o siebie ludźmi w odniesieniu do ocierania się o samochód.

                              > > Bo? Z jakiej racji mam stać i dodatkowo wydłużać korek, skoro mogę
                              > > korek legalnie ominąć?
                              >
                              > Legalnie możesz ominąć tylko wówczas, kiedy masz tyle miejsca, żeby zachować
                              > bezpieczny, 1m odstęp od omijanych samochodów.

                              Nie ma czegoś takiego w przepisach, jak 1m od omijanych samochodów. To tylko twoja własna interpretacja. Mało tego - często tego metra nie ma nawet w przypadku omijania (wyprzedzania) samochodów przez inne samochody.

                              > Ponieważ typowy pas ruchu ma
                              > 3-3,5m szerokości, typowy samochód 1,8m, a typowy rower 0.6m, wynika z tego, że
                              > średni odstęp roweru, poruszającego się pomiędzy samochodami zajmującymi
                              > sąsiednie pasy ruchu, od tych samochodów, wynosi zaledwie 30-55cm, a więc
                              > zdecydowanie zbyt mało.

                              Dla pijanego rowerzysty może i za mało. W rzeczywistości odchylenia od toru jazdy wynoszą góra 15cm. Tysiące razy omijałem samochody w korkach i nikomu niczego nie uszkodziłem. Mało tego - coraz częściej kierowcy patrzą do lusterek i sami robią miejsce.

                              > > A czym jest wyprzedzanie samochodem rowerzysty na grubość lakieru
                              > > tuż przed samym korkiem? Bo ciągle zgrabnie unikasz odpowiedzi na
                              > > to pytanie.
                              >
                              > Na to pytanie niech ci odpowiada ten, komu je zadałeś.

                              Skoro misiu-1 napisał:

                              > > Może jakaś podstawa prawna do takich twierdzeń?
                              >
                              > Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym.

                              Artykuł? Ustęp?

                              > > Jeśli będzie to zgodne z przepisami, to czemu nie - napisz jak -
                              > > może inni też będą chcieli skorzystać.
                              >
                              > Twoja metoda nie jest zgodna z przepisami, więc moja też nie musi.

                              A trawa jest niebieska. Interesują mnie konkrety, a nie pobożne życzenia misia.

                              > > Niezwykle trafna... Jeśli dla ciebie omijanie korka = grożenie
                              > > spluwą, to ja nie mam więcej pytań.
                              >
                              > Analogia to nie równość. Poducz się logiki.

                              Analogię trzeba jeszcze umieć stosować.

                              > > Jakiej zajętej? Skoro jadę, znaczy że jest wolna.
                              >
                              > Nie. Jest zajęta. Pas ruchu, na którym znajduje się samochód jest zajęty przez
                              > ten samochód.

                              Rozumiem, że wyprzedzasz rowerzystów zawsze drugim pasem? Bo w praktyce często nie masz prawa (legalnie) zmieścić się na tym samym pasie, co rower.

                              > > Jak narażę i coś się stanie, to zapłacę.
                              >
                              > Wątpię. Stosunek lewactwa do cudzej własności jest powszechnie znany.

                              Mam głęboko twoją sposób sprowadzania wszystkiego do polityki.

                              > > Jeśli uważasz samochód za przedłużenie, to możesz wyciągać takie
                              > > wnioski.
                              >
                              > Kolejna głupota palnięta bez zastanowienia ni w pięć ni w dziesięć.

                              To nie ja przytoczyłem przykład z ocierającymi się o siebie ludźmi w odniesieniu do ocierania się o samochód.

                              > > Bo? Z jakiej racji mam stać i dodatkowo wydłużać korek, skoro mogę
                              > > korek legalnie ominąć?
                              >
                              > Legalnie możesz ominąć tylko wówczas, kiedy masz tyle miejsca, żeby zachować
                              > bezpieczny, 1m odstęp od omijanych samochodów.

                              Nie ma czegoś takiego w przepisach, jak 1m od omijanych samochodów. To tylko twoja własna interpretacja. Mało tego - często tego metra nie ma nawet w przypadku omijania (wyprzedzania) samochodów przez inne samochody.

                              > Ponieważ typowy pas ruchu ma
                              > 3-3,5m szerokości, typowy samochód 1,8m, a typowy rower 0.6m, wynika z tego, że
                              > średni odstęp roweru, poruszającego się pomiędzy samochodami zajmującymi
                              > sąsiednie pasy ruchu, od tych samochodów, wynosi zaledwie 30-55cm, a więc
                              > zdecydowanie zbyt mało.

                              Dla pijanego rowerzysty może i za mało. W rzeczywistości odchylenia od toru jazdy wynoszą góra 15cm. Tysiące razy omijałem samochody w korkach i nikomu niczego nie uszkodziłem. Mało tego - coraz częściej kierowcy patrzą do lusterek i sami robią miejsce.
                              • w357 czyli.... 01.04.10, 10:00
                                shp80 napisał:

                                >..... Tysiące razy omijałem samochody w korkach i nikomu
                                > niczego nie uszkodziłem.

                                Czyli tysiące razy dopuściłeś się wykroczenia !

                                W wielu krajach zachodnich do końca życia byś się nie wypłacił na
                                mandaty za taką jazdę rowerem.
                                • jureek Re: czyli.... 01.04.10, 10:19
                                  w357 napisał:

                                  > Czyli tysiące razy dopuściłeś się wykroczenia !

                                  Podstawa prawna?

                                  > W wielu krajach zachodnich do końca życia byś się nie wypłacił na
                                  > mandaty za taką jazdę rowerem.

                                  W Niemczech w edukacyjnych programach motoryzacyjnych w publicznej telewizji
                                  apeluje się, by kierowcy stojąc przed światłami lub w korku zostawiali miejsce
                                  dla rowerzystów, żeby mogli ich ominąć z prawej strony. Podobnie na kursie prawa
                                  jazdy instruktor zwracał zawsze uwagę, żeby czekając na światłach nie przyklejać
                                  się do krawężnika, lecz zostawiać miejsce z prawej strony. Tak więc na pewno
                                  Niemcy do tych krajów zachodnich, o których piszesz, nie należą.
                                  Ciekaw jestem o jakich konkretnie krajach piszczesz.
                                  Jura
                                • shp80 Re: czyli.... 01.04.10, 12:34
                                  w357 napisał:

                                  > shp80 napisał:
                                  >
                                  > >..... Tysiące razy omijałem samochody w korkach i nikomu
                                  > > niczego nie uszkodziłem.
                                  >
                                  > Czyli tysiące razy dopuściłeś się wykroczenia !

                                  Którego? Warto podać podstawę prawną, nim zarzuci się komuś jakiekolwiek wykroczenia. Temat omijania samochodów stojących w korku był poruszany wielokrotnie - przy zachowaniu pewnych zasad, nie jest to żadne wykroczenie. Ba! Nawet w jednym poradniku dla rowerzystów, przygotowanym przez szczecińską policję, napisane było, by ostrożnie omijać pojazdy stojące w korku.

                                  > W wielu krajach zachodnich do końca życia byś się nie wypłacił na
                                  > mandaty za taką jazdę rowerem.

                                  W którym kraju? Kodeks niemiecki na ten przykład wręcz mówi, że można rowerem omijać lub wyprzedzać z prawej strony wolno jadące samochody.

                                  W polskich przepisach nie masz nigdzie zakazanego omijania samochodów. A co nie jest zabronione itd... Nie możesz tylko omijać pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych i przepuszcza pieszych, czy przekraczać linii ciągłej oraz podobne..
                                  Nie rozumiem, o co ten cały szum - ja się nie frustruję, jak mnie samochód wyprzedza - chyba, że totalnie bezmyślnie.. jak czuję potrzebę stania w korku i jego powiększania, to wsiadam w samochód..
                                  Zacznijcie się wreszcie przyzywczajać, że samochód w mieście będzie coraz wolniejszym środkiem transportu.. nie z uwagi na rowerzystów jadących 25km/h, ale z uwagi na dużą liczbę innych samochodów..
                              • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 01.04.10, 21:34
                                shp80 napisał:

                                > Artykuł? Ustęp?

                                Art.23 ust.1 pkt 2 w związku z art.24 ust.2

                                > Interesują mnie konkrety, a nie pobożne życzenia misia.

                                Konkrety podawałem już wcześniej, ale jeśli ktoś jest jak ZOMO-wiec (odporny na wiedzę i nie do zaj**nia), to już nic na to nie poradzę.

                                > Analogię trzeba jeszcze umieć stosować.

                                Z tym nie problem. Problem, jeśli ktoś analogii nie pojmie.

                                > Rozumiem, że wyprzedzasz rowerzystów zawsze drugim pasem?

                                Tak. Zawsze wyprzedzam drugim pasem.

                                > Bo w praktyce często nie masz prawa (legalnie) zmieścić się na tym
                                > samym pasie, co rower.

                                Słuszne spostrzeżenie. W praktyce prawo nie zezwala, aby na tym samym pasie znajdowały się samochód i rower. Pamiętaj o tym.

                                > Mam głęboko twój sposób sprowadzania wszystkiego do polityki.

                                A ja mam głęboko to, gdzie ty masz mój sposób. Chcesz, czy nie chcesz, twoje poglądy na temat ruchu drogowego są funkcją ogólnego światopoglądu, dlatego o tym wspominam. Bo lewicowość to w pierwszej kolejności światopogląd, a polityka już niekoniecznie. Polityka robi się z tego dopiero wtedy, kiedy lewak dorwie się do koryta.

                                > To nie ja przytoczyłem przykład z ocierającymi się o siebie ludźmi
                                > w odniesieni u do ocierania się o samochód.

                                Przykład dotyczył rozróżnienia miedzy miejscem wolnym a zajętym, a nie żadnego "ocierania". Ze swoimi seksualnymi skojarzeniami udaj się lepiej do psychiatry, zamiast epatować nimi na forum dyskusyjnym, gdzie nikogo to nie obchodzi.

                                > Nie ma czegoś takiego w przepisach, jak 1m od omijanych
                                > samochodów. To tylko twoja własna interpretacja.

                                Owszem, bezpośredniego przepisu nie ma, ale jest jasna i logiczna interpretacja, która na to właśnie wskazuje. Niestety, wymaga odrobiny szarej substancji, więc nie każdy jest w stanie to ogarnąć.

                                > Mało tego - często tego metra nie ma nawet w przypadk
                                > u omijania (wyprzedzania) samochodów przez inne samochody.

                                Oczywiście. I nie ma takiej potrzeby, ponieważ samochód, w przeciwieństwie do jednośladu, ma stabilny tor jazdy i nie przechyli się nagle na bok, ani nie wywróci po najechaniu na nierówność na drodze.

                                > Dla pijanego rowerzysty może i za mało. W rzeczywistości
                                > odchylenia od toru jazdy wynoszą góra 15cm.

                                Dla trzeźwego też za mało, ponieważ niestabilność toru jazdy roweru wynika przede wszystkim z innych przyczyn niż nietrzeźwość rowerzysty.

                                > Tysiące razy omijałem samochody w korkach i nikomu niczego nie
                                > uszkodziłem.

                                "Tysiące razy jeździłem setką w zabudowanym i nikogo nie zabiłem".

                                > Mało tego - coraz częściej kierowcy patrzą do lusterek i sam
                                > i robią miejsce.

                                Jeśli zrobią miejsce - nie mam zastrzeżeń. Ale jeśli nie zrobią, to stój i czekaj, aż zrobią.
                                • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 03.04.10, 12:26
                                  misiu-1 napisał:

                                  > shp80 napisał:
                                  >
                                  > > Artykuł? Ustęp?
                                  >
                                  > Art.23 ust.1 pkt 2 w związku z art.24 ust.2

                                  Nie ma takiego związku. Gdyby ustawodawca zechciał nakazać pojazdom jednośladowym trzymać odległość 1m od samochodu, to by to ujął w przepisach - tak samo, jak w art. 24.2.

                                  > > Interesują mnie konkrety, a nie pobożne życzenia misia.
                                  >
                                  > Konkrety podawałem już wcześniej, ale jeśli ktoś jest jak ZOMO-wiec (odporny na
                                  > wiedzę i nie do zaj**nia), to już nic na to nie poradzę.

                                  To nie są żadne konkrety. Tylko Twoje dostosowywanie teorii do własnych potrzeb.

                                  > > Rozumiem, że wyprzedzasz rowerzystów zawsze drugim pasem?
                                  >
                                  > Tak. Zawsze wyprzedzam drugim pasem.

                                  No to jesteś ten nieliczny, bo zdecydowana większość pasa nie zmienia.

                                  > Słuszne spostrzeżenie. W praktyce prawo nie zezwala, aby na tym samym pasie zna
                                  > jdowały się samochód i rower. Pamiętaj o tym.

                                  Nie zezwala na wyprzedzanie rowerzysty w odległości mniejszej niż 1m.
                                  Tylko tyle. Natomiast _omijanie_ (niezależnie, czy roweru, czy samochodu) nie wymaga trzymania konkretnego odstępu, prócz _bezpiecznego_.

                                  > > To nie ja przytoczyłem przykład z ocierającymi się o siebie ludźmi
                                  > > w odniesieni u do ocierania się o samochód.
                                  >
                                  > Przykład dotyczył rozróżnienia miedzy miejscem wolnym a zajętym, a nie żadnego
                                  > "ocierania". Ze swoimi seksualnymi skojarzeniami udaj się lepiej do psychiatry,
                                  > zamiast epatować nimi na forum dyskusyjnym, gdzie nikogo to nie obchodzi.

                                  To nie ja mam fetysz trzymania dużego dystansu od kawałka blachy, tak, jakbym zbyt małą odległością mógł zrobić komuś krzywdę.

                                  > > Nie ma czegoś takiego w przepisach, jak 1m od omijanych
                                  > > samochodów. To tylko twoja własna interpretacja.
                                  >
                                  > Owszem, bezpośredniego przepisu nie ma, ale jest jasna i logiczna interpretacja
                                  > , która na to właśnie wskazuje. Niestety, wymaga odrobiny szarej substancji, wi
                                  > ęc nie każdy jest w stanie to ogarnąć.

                                  Prawo jest po to, by sobie nie gdybać, tylko się do niego stosować. Co nie jest zabronione, jest dozwolone.

                                  > > Mało tego - często tego metra nie ma nawet w przypadk
                                  > > u omijania (wyprzedzania) samochodów przez inne samochody.
                                  >
                                  > Oczywiście. I nie ma takiej potrzeby, ponieważ samochód, w przeciwieństwie do j
                                  > ednośladu, ma stabilny tor jazdy i nie przechyli się nagle na bok, ani nie wyw
                                  > róci po najechaniu na nierówność na drodze.

                                  Jeszcze nie zdarzyło mi się przewrócić na jezdni na rowerze.

                                  > > Dla pijanego rowerzysty może i za mało. W rzeczywistości
                                  > > odchylenia od toru jazdy wynoszą góra 15cm.
                                  >
                                  > Dla trzeźwego też za mało, ponieważ niestabilność toru jazdy roweru wynika prze
                                  > de wszystkim z innych przyczyn niż nietrzeźwość rowerzysty.

                                  Niestabilność może wynikać przede wszystkim z niewielkiej prędkości roweru, jednak z drugiej strony w korku nie jedzie się tak samo szybko, jak normalnie. Trzeba zwolnić, by mieć szansę właśnie na ominięcie różnych niespodzianek na jezdni.

                                  > > Tysiące razy omijałem samochody w korkach i nikomu niczego nie
                                  > > uszkodziłem.
                                  >
                                  > "Tysiące razy jeździłem setką w zabudowanym i nikogo nie zabiłem".

                                  Kolejne do dupy porównanie.

                                  > > Mało tego - coraz częściej kierowcy patrzą do lusterek i sam
                                  > > i robią miejsce.
                                  >
                                  > Jeśli zrobią miejsce - nie mam zastrzeżeń. Ale jeśli nie zrobią, to stój i czek
                                  > aj, aż zrobią.

                                  Wybierasz samochód - stój sobie sam. Masz pretensje do ludzi, tylko dlatego, że oni jadą, a ty nie możesz. Zwykła frustracja.
                                  Poza tym - nie masz żadnego poparcia w przepisach.
                                  • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 03.04.10, 15:18
                                    shp80 napisał:

                                    > Nie ma takiego związku. Gdyby ustawodawca zechciał nakazać
                                    > pojazdom jednośladowym trzymać odległość 1m od samochodu, to by to
                                    > ujął w przepisach - tak samo, jak w art. 24.2.

                                    Owszem, jest związek, a ustawodawca nie musi powtarzać tego samego w kilku
                                    miejscach, jeśli sama logika wystarczy do wyciągnięcia wniosków.

                                    > Nie zezwala na wyprzedzanie rowerzysty w odległości mniejszej niż 1m. Tylko tyle.

                                    Nie. Prawo stanowi, że bezpieczna odległość między samochodem a jednośladem to
                                    1m i nakazuje zachowywać to obu stronom.

                                    > Prawo jest po to, by sobie nie gdybać, tylko się do niego
                                    > stosować. Co nie jest zabronione, jest dozwolone.

                                    Prawo jest po to, żeby je stosować. W art.23 nakazuje zachowywać bezpieczny
                                    odstęp, a precyzyjnie definiuje ten odstęp w art.24.

                                    > Jeszcze nie zdarzyło mi się przewrócić na jezdni na rowerze.

                                    Jeszcze nie zdarzyło ci się mądrze odpowiedzieć.

                                    > Niestabilność może wynikać przede wszystkim z niewielkiej
                                    > prędkości roweru, jednak z drugiej strony w korku nie jedzie się
                                    > tak samo szybko, jak normalnie.

                                    Niestabilność wynika z tego, co wynika. Zwykła nierówność jezdni, koleina albo
                                    kamień wystarczy, żeby wytrącić rower z toru jazdy.

                                    > Kolejne do dupy porównanie.

                                    ROTFL
                                    Jeśli nawet takich elementarnych analogii rozumem nie ogarniasz, to kto ci
                                    włącza komputer? W jednym i drugim przypadku chodzi o dokładnie tę samą ideę,
                                    pt. "Tysiące razy [coś] robiłem i nigdy [nic] się nie stało". I to sama ta idea
                                    jest do dupy. Porównanie jest w porządku.

                                    > Wybierasz samochód - stój sobie sam. Masz pretensje do ludzi,
                                    > tylko dlatego, że oni jadą, a ty nie możesz. Zwykła frustracja.

                                    Bzdura. Mam głęboko w nosie czas twojego przejazdu. Jeśli masz ścieżkę obok
                                    zakorkowanej drogi - jedź sobie tak szybko, jak umiesz. Guzik mnie to obchodzi.
                                    Tak samo, jak nie zazdroszczę prędkości przelatującemu górą samolotowi. To, o co
                                    mi chodzi, to żeby palant na rowerze omijał mnie w bezpiecznej odległości i
                                    zarazem nie wymuszał na mnie łamania przepisu o zachowaniu bezpiecznej
                                    odległości. To wszystko, a ze swoich marzeń o tym, że wszyscy ci zazdroszczą
                                    roweru, zwierz się swojemu psychiatrze. Może coś doradzi.

                                    > Poza tym - nie masz żadnego poparcia w przepisach.

                                    Owszem, mam.
                                    • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 03.04.10, 15:45
                                      misiu-1 napisał:

                                      > Owszem, jest związek, a ustawodawca nie musi powtarzać tego samego w kilku
                                      > miejscach, jeśli sama logika wystarczy do wyciągnięcia wniosków.

                                      Jeśli byłaby konieczność zachowywania 1m przy omijaniu samochodów, to ustawodawca jasno by to napisał. Tak samo, jak pisze, ile pojazdów może liczyć kolumna samochodów, ile rowerów, czy w jakiej odległości należy parkować od przejścia dla pieszych. Logika nie ma tu nic do rzeczy. Przepisy albo określają zachowanie w danej sytuacji albo nic na ten temat nie mówią, co jest jednoznaczne z przyzwoleniem na okreslone działanie. Skrajności, które podajesz (strzelanie do kogoś, jazda z prędkością większą, niż dopuszczalna, otwieranie drzwi przed nosem itp) są łamaniem przepisów.

                                      > > Nie zezwala na wyprzedzanie rowerzysty w odległości mniejszej niż 1m. Tyl
                                      > ko tyle.
                                      >
                                      > Nie. Prawo stanowi, że bezpieczna odległość między samochodem a jednośladem to
                                      > 1m i nakazuje zachowywać to obu stronom.

                                      Ale na tą tezę nie masz żadnego paragrafu. Prawo nakazuje trzymania odstępu co najmniej 1m od wyprzedzanego jednośladu z uwagi m.in. na fakt, że pęd powietrza przy dużej różnicy prędkości mógłby zachwiać równowagą kierującego(samochody potrafi ściągać na inny pas, a co dopiero jednoślady), a poza tym wyprzedzasz człowieka, którego nie chroni puszka. W drugą stronę to tak nie działa. Kierowca nie ma praktycznie żadnego zagrożenia ze strony rowerzysty.

                                      > > Prawo jest po to, by sobie nie gdybać, tylko się do niego
                                      > > stosować. Co nie jest zabronione, jest dozwolone.
                                      >
                                      > Prawo jest po to, żeby je stosować. W art.23 nakazuje zachowywać bezpieczny
                                      > odstęp, a precyzyjnie definiuje ten odstęp w art.24.

                                      Od wyprzedzanego jednośladu. Naucz się czytać ze zrozumieniem albo skontaktuj się z ustawodawcą, co miał na myśli.

                                      > > Jeszcze nie zdarzyło mi się przewrócić na jezdni na rowerze.
                                      >
                                      > Jeszcze nie zdarzyło ci się mądrze odpowiedzieć.

                                      Twój stały bełkot o lewakach jest za to wyznacznikiem "mundrości"..

                                      > > Niestabilność może wynikać przede wszystkim z niewielkiej
                                      > > prędkości roweru, jednak z drugiej strony w korku nie jedzie się
                                      > > tak samo szybko, jak normalnie.
                                      >
                                      > Niestabilność wynika z tego, co wynika. Zwykła nierówność jezdni, koleina albo
                                      > kamień wystarczy, żeby wytrącić rower z toru jazdy.

                                      No to musisz trochę jeszcze poćwiczyć jazdę rowerem, skoro nie potrafisz przy stosunkowo małej prędkości wypatrzyć takich rzeczy, jak kamień, czy koleina.

                                      > > Kolejne do dupy porównanie.
                                      >
                                      > ROTFL
                                      > Jeśli nawet takich elementarnych analogii rozumem nie ogarniasz, to kto ci
                                      > włącza komputer? W jednym i drugim przypadku chodzi o dokładnie tę samą ideę,
                                      > pt. "Tysiące razy [coś] robiłem i nigdy [nic] się nie stało". I to sama ta idea
                                      > jest do dupy. Porównanie jest w porządku.

                                      To znaczy, że moje manewry:
                                      a) są bezpieczne i nie narażają nikogo na utratę zdrowia i mienia
                                      b) odbywają się przy niewielkich różnicach prędkości, dzięki czemu jest więcej czasu na szybszą reakcję.
                                      c) nie są zabronione przepisami prawa.

                                      Ty usiłujesz pokazać, że jest inaczej, choć nie masz na to żadnych dowodów, chociażby w postaci statystyki zdarzeń z udziałem rowerzystów.

                                      > To, o c
                                      > o
                                      > mi chodzi, to żeby palant na rowerze omijał mnie w bezpiecznej odległości i
                                      > zarazem nie wymuszał na mnie łamania przepisu o zachowaniu bezpiecznej
                                      > odległości.

                                      Ale dlaczego piszesz o zmuszaniu? Ktoś cię zmusza, by wyprzedzać rower? Ja się nie wpycham między samochody, jeśli widzę, że faktycznie nie zdołam bezpiecznie przejechać do przodu.

                                      > To wszystko, a ze swoich marzeń o tym, że wszyscy ci zazdroszczą
                                      > roweru, zwierz się swojemu psychiatrze. Może coś doradzi.

                                      Obawiam się, że Twój psychiatra może ci już nie pomóc.

                                      > > Poza tym - nie masz żadnego poparcia w przepisach.
                                      >
                                      > Owszem, mam.

                                      Jeszcze tego nie udowodniłeś.
                                      • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 03.04.10, 23:13
                                        shp80 napisał:

                                        > Jeśli byłaby konieczność zachowywania 1m przy omijaniu samochodów,
                                        > to ustawodawca jasno by to napisał.

                                        Nie. Nie ma potrzeby redundancji informacji.

                                        > Logika nie ma tu nic do rzeczy. Przepisy albo określają zachowanie
                                        > w danej sytuacji albo nic na ten temat nie mówią, co jest
                                        > jednoznaczne z przyzwoleniem na okreslone działanie.

                                        Nie. Logika ma wiele do rzeczy i prawo w wielu przypadkach polega na logicznej
                                        interpretacji zasad w sytuacji, która nie jest bezpośrednio opisana.

                                        > pęd powietrza przy dużej różnicy prędkości mógłby zachwiać
                                        > równowagą kierującego

                                        Przepis obowiązuje niezależnie od prędkości.

                                        > W drugą stronę to tak nie działa. Kierowca
                                        > nie ma praktycznie żadnego zagrożenia ze strony rowerzysty.

                                        Owszem, ma. Przepisy chronią nie tylko życie, ale i mienie.


                                        > Naucz się czytać ze zrozumieniem albo skontaktuj s
                                        > ię z ustawodawcą, co miał na myśli.

                                        Ty najpierw naucz się myśleć. O moje zrozumienie się nie martw.

                                        > No to musisz trochę jeszcze poćwiczyć jazdę rowerem, skoro nie
                                        > potrafisz przy stosunkowo małej prędkości wypatrzyć takich rzeczy,
                                        > jak kamień, czy koleina.

                                        Oprócz bezmyślności jeszcze brak wyobraźni. Opatrzność ma wiele roboty z opieką
                                        nad tobą, a ty w dodatku masz to za własną zasługę (tysiąc razy... itd.).

                                        > To znaczy, że moje manewry:[...]

                                        To nic nie znaczy, poza twoim bezpodstawnie dobrym samopoczuciem.

                                        > Ale dlaczego piszesz o zmuszaniu? Ktoś cię zmusza, by wyprzedzać
                                        > rower?

                                        Znów to samo idiotyczne pytanie. Weź do ręki kodeks drogowy i przeczytaj na
                                        przykład przepis, który zabrania zatrzymywania się wzdłuż linii ciągłej, jeśli
                                        zmusiłoby to innego kierującego do najeżdżania na nią przy omijaniu. A
                                        jak już przeczytasz, to zadaj takie samo pytanie - czy ktoś kierującego zmusza
                                        do omijania.
                            • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 01.04.10, 09:49
                              > > A czym jest wyprzedzanie samochodem rowerzysty na grubość lakieru
                              > > tuż przed samym korkiem? Bo ciągle zgrabnie unikasz odpowiedzi na
                              > > to pytanie.
                              >
                              > Na to pytanie niech ci odpowiada ten, komu je zadałeś.

                              Jeżeli czepiasz się czyjegoś posta to się ustosunkowuj do treści.

                              > > Przecież nie ma obowiązku wyprzedzania.
                              >
                              > Tak, jak nie ma obowiązku przeciskania się między samochodami.

                              Nie ma. Ale chcę, bo w przeciwieństwie do kierowcy, który wyprzedza mnie na kilkadziesiąt metrów przed korkiem i potem długo stoi bezczynnie i często nie udaje mu się zdążyć na zielone, ja zyskuję na czasie.

                              >Jest natomiast
                              > obowiązek jazdy z prędkością nie utrudniającą ruchu innym.

                              Korek to utrudnianie ruchu innym.

                              > > I po co zaczynasz te polityczne brednie?
                              >
                              > To nie brednie, tylko potwierdzone empirycznie twierdzenie.

                              Twój lekarz to potwierdził?

                              > > No to wróćmy jeszcze raz do korka, bo kierowcy, którzy w nim
                              > > uczestniczą cholernie utrudniają jazdę innym - ot chociażby
                              > > komunikacji miejskiej.
                              >
                              > Zatrzymanie wynikające z warunków lub przepisów ruchu nie jest utrudnieniem.

                              Prędkość roweru też wynika z warunków i nie jest niezgodna z przepisami. Więc też nie jest utrudnieniem.

                              > > Chyba tylko w twoim chorym umyśle. Na całym świecie ludzie
                              > > korzystają z jednośladów, by omijać zatłoczone samochodami ulice.
                              >
                              > Powszechność i tolerancja chamstwa nie zmniejsza go ani trochę.

                              Ja myślę, że najlepiej czułbyś się mieszkając na bezludnej wyspie. Zero chamstwa, nikt by ci lakieru nie obdrapał..

                              > > Ale misiowi się to nie podoba, bo
                              > > misiu myśli, że jak zapłaci jakieś grosze na benzynę, to może
                              > > dyktować warunki innym..
                              >
                              > Benzyna nie kosztuje "jakieś grosze", tylko całkiem spore złote,

                              Jazda samochodem nie jest obowiązkowa.

                              > a to, co piszę
                              > wynika nie z tego, tylko z obcego lewactwu, niestety, szacunku dla cudzej własn
                              > ości.

                              Ja bym się bardziej martwił o twój szacunek do drugiej osoby.

                              > Nie potraktuję, ponieważ analogia jest nietrafna. Osobna kasa może być co
                              > najwyżej lekko naciąganą analogią dla osobnej drogi rowerowej.

                              Jak zacznę pisać, że w takim razie powinni zmniejszyć szerokość pasów i wyznaczyć drogę dla rowerów, to misiu zaraz powie, że sam powinienem za nią zapłacić, bo on na "swoje" jezdnie płaci.
                              Ale, jak widzisz.. gdybym miał taką dróżkę, to nie musiałbyś się martwić o swój lakier.. Mi dróżka w większości przypadków nie jest potrzebna, ale musisz się liczyć z tym, że nie będę stał, jak osioł w korku, tylko wykorzystam lukę, która notabene, jeśli byłaby odpowiednio szeroka, zaraz wykorzystana zostałaby przez samych kierowców..

                              > Przestrzeń między samochodami odpowiada raczej wolnemu miejscu między kasą, a
                              > pierwszą osobą w kolejce do niej.

                              Jeśli potrafisz w tej samej kasie równolegle płacić za zakupy, co inny klient...
                              • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 01.04.10, 21:58
                                shp80 napisał:

                                > Jeżeli czepiasz się czyjegoś posta to się ustosunkowuj do treści.

                                Nie muszę. Moja wypowiedź była tylko oparta na pewnym motywie z twojej
                                wypowiedzi i nie stanowiła ani odpowiedzi, ani kontynuacji jej tematu.

                                > Nie ma. Ale chcę, bo w przeciwieństwie do kierowcy, który
                                > wyprzedza mnie na kilkadziesiąt metrów przed korkiem i potem długo
                                > stoi bezczynnie i często nie udaje mu się zdążyć na zielone, ja
                                > zyskuję na czasie.

                                Argument fałszywy, ponieważ rowerzyści zachowują się tak samo, bez względu na
                                to, czy za kilkadziesiąt metrów jest korek, czy też dopiero za pól kilometra
                                następne światła. I o korku za kilkadziesiąt metrów rozmawiaj sobie z tym, co
                                poprzednio, a tu skup się na tym, o czym ja napisałem.

                                > Korek to utrudnianie ruchu innym.

                                Nie. Powtarzam, bo chyba nie zauważyłeś - zatrzymanie wynikające z warunków lub
                                przepisów ruchu nie jest utrudnianiem.

                                > Twój lekarz to potwierdził?

                                Mój nie, ale twój na pewno potwierdzi.

                                > Prędkość roweru też wynika z warunków i nie jest niezgodna z
                                > przepisami. Więc też nie jest utrudnieniem.

                                Owszem, jest. Utrudnieniem jest to, że przez niezastosowanie się do obowiązku
                                zachowania bezpiecznej odległości przy omijaniu, uniemożliwiasz innym zgodne z
                                prawem wyprzedzanie.

                                > Ja myślę, że najlepiej czułbyś się mieszkając na bezludnej wyspie.
                                > Zero chamstwa, nikt by ci lakieru nie obdrapał..

                                Wystarczyłaby wyspa bez lewaków. Normalni ludzie sobie nie przeszkadzają bo mają
                                szacunek do innych, ich wolności i własności.

                                > Jazda samochodem nie jest obowiązkowa.

                                Życie też nie jest. I jazda rowerem też. I co z tego?

                                > Ja bym się bardziej martwił o twój szacunek do drugiej osoby.

                                Lewactwo nie zasługuje na szacunek.

                                > Jak zacznę pisać, że w takim razie powinni zmniejszyć szerokość
                                > pasów i wyznaczyć drogę dla rowerów, to misiu zaraz powie, że sam
                                > powinienem za nią zapłacić, bo on na "swoje" jezdnie płaci.

                                Oczywiście. Wystarczy, że pasożytujesz na innych korzystając z osobnych ścieżek
                                rowerowych, domaganie się jeszcze zmniejszania w tym celu szerokości pasów
                                byłoby już ewidentnym przekroczeniem granic bezczelności.

                                > Ale, jak widzisz.. gdybym miał taką dróżkę, to nie musiałbyś się
                                > martwić o swój lakier.

                                Ja mam prawo nie martwić się o swój lakier bez fundowania ci dróżki.

                                > Mi dróżka w większości przypadków nie jest
                                > potrzebna, ale musisz się liczyć z tym, że nie będę stał, jak
                                > osioł w korku, tylko wykorzystam lukę, która notabene, jeśli
                                > byłaby odpowiednio szeroka, zaraz wykorzystana zostałaby przez
                                > samych kierowców..

                                Musisz się więc liczyć z tym, że kiedyś napotkasz na otwarte przeze mnie drzwi.
                                Oczywiście nie nagle, bo przecież nie chodzi żebyś mi je rozbił. Wystarczy, że
                                uniemożliwię ci twoje buractwo.

                                > Jeśli potrafisz w tej samej kasie równolegle płacić za zakupy, co
                                > inny klient...

                                O to chodzi, że nie ma mowy o równoległym płaceniu. Twoje omijanie, jak już
                                wcześniej pisałem, wiąże się w utrudnianiem ruchu innym.
                                • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 03.04.10, 12:52
                                  misiu-1 napisał:

                                  > shp80 napisał:
                                  >
                                  > > Jeżeli czepiasz się czyjegoś posta to się ustosunkowuj do treści.
                                  >
                                  > Nie muszę. Moja wypowiedź była tylko oparta na pewnym motywie z twojej
                                  > wypowiedzi i nie stanowiła ani odpowiedzi, ani kontynuacji jej tematu.

                                  Bo odpowiedź na moje pytanie byłaby zbyt oczywista. Ale oponentowi satysfakcji nie można dać.

                                  > > Nie ma. Ale chcę, bo w przeciwieństwie do kierowcy, który
                                  > > wyprzedza mnie na kilkadziesiąt metrów przed korkiem i potem długo
                                  > > stoi bezczynnie i często nie udaje mu się zdążyć na zielone, ja
                                  > > zyskuję na czasie.
                                  >
                                  > Argument fałszywy, ponieważ rowerzyści zachowują się tak samo, bez względu na
                                  > to, czy za kilkadziesiąt metrów jest korek, czy też dopiero za pól kilometra
                                  > następne światła.

                                  Uogólniasz. Poza tym, jesli za kilkaset metrów są kolejne światła, to albo kierowca zdąży rower wyprzedzić i o nim zapomni albo utkwi przed światłami i wtedy rowerzysta zdąży go dogonić, co jest jednoznaczne z tym, że jego wyprzedzanie nie miało sensu - po prostu u niektórych włącza się z automatu myślenie: rower=wyprzedzić. Bo tak.

                                  > I o korku za kilkadziesiąt metrów rozmawiaj sobie z tym, co
                                  > poprzednio, a tu skup się na tym, o czym ja napisałem.
                                  >
                                  > > Korek to utrudnianie ruchu innym.
                                  >
                                  > Nie. Powtarzam, bo chyba nie zauważyłeś - zatrzymanie wynikające z warunków lub
                                  > przepisów ruchu nie jest utrudnianiem.

                                  Raz jeszcze - rowerzysta też jedzie prędkością wynikającą z warunków ruchu - tutaj - wynikających z własnych ograniczeń pojazdu. Po prostu fizycznie nie może jechać więcej. Tak samo, jak kierowca fizycznie nie da rady zmieścić się w lukę, w którą rower się zmieści.

                                  > > Prędkość roweru też wynika z warunków i nie jest niezgodna z
                                  > > przepisami. Więc też nie jest utrudnieniem.
                                  >
                                  > Owszem, jest. Utrudnieniem jest to, że przez niezastosowanie się do obowiązku
                                  > zachowania bezpiecznej odległości przy omijaniu, uniemożliwiasz innym zgodne z
                                  > prawem wyprzedzanie.

                                  A jaka jest ta bezpieczna odległośc przy _omijaniu samochodu_? Tylko konkrety, a nie podajesz artykuły, które dotyczą _wyprzedzania_ pojazdów jednośladowych.

                                  > > Ja myślę, że najlepiej czułbyś się mieszkając na bezludnej wyspie.
                                  > > Zero chamstwa, nikt by ci lakieru nie obdrapał..
                                  >
                                  > Wystarczyłaby wyspa bez lewaków. Normalni ludzie sobie nie przeszkadzają bo maj
                                  > ą
                                  > szacunek do innych, ich wolności i własności.

                                  A Ty masz szacunek dla innych i dla wolności wyboru? Śmiechu warte..

                                  > > Jazda samochodem nie jest obowiązkowa.
                                  >
                                  > Życie też nie jest. I jazda rowerem też. I co z tego?

                                  Odpisuję w kotekście drogiego paliwa, na które się skarżysz. Jak nie pasuje, to jedź tramwajem albo idź na piechotę.

                                  > > Ja bym się bardziej martwił o twój szacunek do drugiej osoby.
                                  >
                                  > Lewactwo nie zasługuje na szacunek.

                                  Cóż.. Lepiej, żeby się nie okazało, że że kiedyś jakiś lewak uratuje ci życie.. Może dopiero wówczas przestaniesz dzielić ludzi wg klasy politycznej.

                                  > > Jak zacznę pisać, że w takim razie powinni zmniejszyć szerokość
                                  > > pasów i wyznaczyć drogę dla rowerów, to misiu zaraz powie, że sam
                                  > > powinienem za nią zapłacić, bo on na "swoje" jezdnie płaci.
                                  >
                                  > Oczywiście. Wystarczy, że pasożytujesz na innych korzystając z osobnych ścieżek
                                  > rowerowych, domaganie się jeszcze zmniejszania w tym celu szerokości pasów
                                  > byłoby już ewidentnym przekroczeniem granic bezczelności.

                                  Przecież sam pisałeś, że samochody jadą stabilnie i nie muszą mieć tak dużego odstępu od siebie. A przestrzeń taka się marnuje, zwłaszcza w mieście - bo mogłaby być wykorzystane na lepsze cele, niż na korki.

                                  > > Ale, jak widzisz.. gdybym miał taką dróżkę, to nie musiałbyś się
                                  > > martwić o swój lakier.
                                  >
                                  > Ja mam prawo nie martwić się o swój lakier bez fundowania ci dróżki.

                                  Jeśli jedziesz normalnie, nie otwierasz drzwi bez patrzenia w lusterka, to lakieru na pewno ci nie porusyję.

                                  > > Mi dróżka w większości przypadków nie jest
                                  > > potrzebna, ale musisz się liczyć z tym, że nie będę stał, jak
                                  > > osioł w korku, tylko wykorzystam lukę, która notabene, jeśli
                                  > > byłaby odpowiednio szeroka, zaraz wykorzystana zostałaby przez
                                  > > samych kierowców..
                                  >
                                  > Musisz się więc liczyć z tym, że kiedyś napotkasz na otwarte przeze mnie drzwi.

                                  Otwieranie drzwi, bez upewnienia się, czy można to zrobić jest już ścigane z kodeksu wykroczeń.

                                  > Oczywiście nie nagle, bo przecież nie chodzi żebyś mi je rozbił. Wystarczy, że
                                  > uniemożliwię ci twoje buractwo.

                                  To ja dzwonię wówczas na 112 i mówię, że jakiś baran utrudnia celowo ruch na drodze.

                                  > > Jeśli potrafisz w tej samej kasie równolegle płacić za zakupy, co
                                  > > inny klient...
                                  >
                                  > O to chodzi, że nie ma mowy o równoległym płaceniu. Twoje omijanie, jak już
                                  > wcześniej pisałem, wiąże się w utrudnianiem ruchu innym.

                                  Przecież nie stoję za pojazdem, tylko przejeżdżam równolegle z nim. Gdzie tu utrudnianie ruchu widzisz? Utrudnianie to był było wówczas, gdybym stanął za innym pojazdem.
                                  • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 03.04.10, 15:37
                                    shp80 napisał:

                                    > Uogólniasz. Poza tym, jesli za kilkaset metrów są kolejne światła,
                                    > to albo kierowca zdąży rower wyprzedzić i o nim zapomni albo utkwi
                                    > przed światłami i wtedy rowerzysta zdąży go dogonić, co jest
                                    > jednoznaczne z tym, że jego wyprzedzanie nie miało sensu - po
                                    > prostu u niektórych włącza się z automatu myślenie:
                                    > rower=wyprzedzić. Bo tak.

                                    I tu ujawnia się twoja frustracja. Po prostu nie lubisz, jak cię samochody
                                    wyprzedzają, bo masz zafiksowane, że "w mieście jestem szybszy", a wyprzedzający
                                    cię podważają tę wiarę. Wyprzedzanie roweru pomiędzy światłami jest potrzebne po
                                    to, żeby na jednej zmianie przejechało więcej samochodów. Gdyby wszyscy ciągnęli
                                    się, jak smród po kalesonach, za ciućmokiem na rowerze, wówczas przejechałoby mniej.

                                    > Raz jeszcze - rowerzysta też jedzie prędkością wynikającą z
                                    > warunków ruchu - tutaj - wynikających z własnych ograniczeń
                                    > pojazdu. Po prostu fizycznie nie może jechać więcej. Tak samo, jak
                                    > kierowca fizycznie nie da rady zmieścić się w lukę, w którą rower
                                    > się zmieści.

                                    A czy ja mam pretensje o prędkość roweru? Ja mam pretensje o utrudnianie ruchu
                                    wynikające z uniemożliwiania wyprzedzania.

                                    > A jaka jest ta bezpieczna odległośc przy _omijaniu samochodu_?
                                    > Tylko konkrety, a nie podajesz artykuły, które dotyczą
                                    > wyprzedzania_ pojazdów jednośladowych.

                                    Ależ tępota. Prędzej już krowa na miedzy zrozumie tłumaczenia.

                                    > A Ty masz szacunek dla innych i dla wolności wyboru? Śmiechu
                                    > warte..

                                    Owszem, mam.

                                    > Odpisuję w kotekście drogiego paliwa, na które się skarżysz. Jak
                                    > nie pasuje, to jedź tramwajem albo idź na piechotę.

                                    Ja nie skarżę się na drogie paliwo, uzmysławiam ci tylko, że skoro zapłaciłem za
                                    drogę, to mam prawo jej używać, bo mi się to należy jak psu micha. Ty nie
                                    zapłaciłeś, jeździsz na cudzy koszt i jeszcze utrudniasz jazdę innym.

                                    > Cóż.. Lepiej, żeby się nie okazało, że że kiedyś jakiś lewak
                                    > uratuje ci życie..

                                    Prawdopodobieństwo, że lewak uratuje komuś życie jest tysiąc razy mniejsze niż
                                    prawdopodobieństwo, że go zamorduje, więc niech nawet nie podchodzi.

                                    > Może dopiero wówczas przestaniesz dzielić ludzi wg klasy
                                    > politycznej.

                                    Nie według politycznej, tylko światopoglądowej. Napisałem chyba wyraźnie?

                                    > Jeśli jedziesz normalnie, nie otwierasz drzwi bez patrzenia w
                                    > lusterka, to lakieru na pewno ci nie porusyję.

                                    Na pewno to Kopernik umarł, a ty trzymaj się ode mnie z daleka i już.

                                    > Otwieranie drzwi, bez upewnienia się, czy można to zrobić jest już
                                    > ścigane z kodeksu wykroczeń.

                                    Owszem, można to zrobić. Wszyscy stoją, więc nikomu nie utrudniam jazdy.

                                    > To ja dzwonię wówczas na 112 i mówię, że jakiś baran utrudnia
                                    > celowo ruch na drodze.

                                    A dzwoń sobie do woli. Najlepiej powieś sobie jeszcze dzwonek na szyi.

                                    > Przecież nie stoję za pojazdem, tylko przejeżdżam równolegle z
                                    > nim. Gdzie tu utrudnianie ruchu widzisz?

                                    Już pisałem, gdzie. Nie będę się powtarzał.
                                    • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 03.04.10, 16:06
                                      misiu-1 napisał:

                                      > I tu ujawnia się twoja frustracja. Po prostu nie lubisz, jak cię samochody
                                      > wyprzedzają,

                                      Nie lubię, jak mnie wyprzedzają na żyletę, bo nie dają mi szansy na ominięcie jakiejś dziury, czy studzienki na jezdni, które z reguły są przy prawej krawędzi. W drugą stronę to działa inaczej, bo samochody stoją albo się wloką, więc mogę odpowiednio zareagować bez wybierania pomiędzy zaliczeniem dziury a zajechaniem komuś drogi. I to ja dostosowuję wówczas moją odległość od pojazdu obok, a nie liczę na to, że pojazd z tyłu zachowa właściwą odległość ode mnie.

                                      >bo masz zafiksowane, że "w mieście jestem szybszy",

                                      Bo jestem. Potwierdzone łopatoligicznie wiele razy w czasie jazdy samochodem i rowerem.

                                      > a wyprzedzając
                                      > y
                                      > cię podważają tę wiarę.

                                      Nie podważają. Jak dla mnie mogą sobie wyprzedzać nawet bliżej niż 1m, pod warunkiem niewielkiej różnicy prędkości i tego, że zaraz i tak nie zahamują albo skręcą w prawo. Wychodzę z założenia, że wszyscy się możemy pomieścić przy odrobinie współpracy.

                                      > Wyprzedzanie roweru pomiędzy światłami jest potrzebne p
                                      > o
                                      > to, żeby na jednej zmianie przejechało więcej samochodów.

                                      To naucz najpierw 'brać' samochodową, że jak się zapala zielone światło, to się rusza, a nie szuka pierwszego biegu. Często widzę takie sytuacje i zanim ktoś ruszy, to ja zazwyczaj opuszczam skrzyżowanie.

                                      > Gdyby wszyscy ciągnęl
                                      > i
                                      > się, jak smród po kalesonach, za ciućmokiem na rowerze, wówczas przejechałoby m
                                      > niej.

                                      To może niech każdy przed jazdą na danym odcinku, obliczy średnią prędkość dojazdu i porówna ją z płynną teoretycznie wolną jazdą rowerzysty. W Szczecinie średnia prędkość podróży samochodem w śródmieściu w godzinach szczytu wynosi nieco ponad 20km/h i systematycznie spada, więc to nie rowerzyści są tu zawalidrogami.

                                      > A czy ja mam pretensje o prędkość roweru? Ja mam pretensje o utrudnianie ruchu
                                      > wynikające z uniemożliwiania wyprzedzania.

                                      Wyprzedzanie nie jest obowiązkowe, a piszesz tak, jakby było.

                                      > > A jaka jest ta bezpieczna odległośc przy _omijaniu samochodu_?
                                      > > Tylko konkrety, a nie podajesz artykuły, które dotyczą
                                      > > wyprzedzania_ pojazdów jednośladowych.
                                      >
                                      > Ależ tępota. Prędzej już krowa na miedzy zrozumie tłumaczenia.

                                      Bo piszesz bzdury nie poparte żadnymi konkretami.

                                      > > Odpisuję w kotekście drogiego paliwa, na które się skarżysz. Jak
                                      > > nie pasuje, to jedź tramwajem albo idź na piechotę.
                                      >
                                      > Ja nie skarżę się na drogie paliwo, uzmysławiam ci tylko, że skoro zapłaciłem z
                                      > a
                                      > drogę,

                                      Zacznijmy od tego, że nie płacisz za drogę.. Poruszanie się po niej wynika z przepisów ruchu drogowego. Zrób sobie zasilanie na sprężone powietrze, czy akumulatorowe, jak tak cię kosztu paliwa przerażają..

                                      > to mam prawo jej używać, bo mi się to należy jak psu micha. Ty nie
                                      > zapłaciłeś, jeździsz na cudzy koszt i jeszcze utrudniasz jazdę innym.

                                      Ostatnie zdanie jasno podkreśla twoją osobę i stosunek do innych, rzekomo nie płacących uczestników ruchu.

                                      > > Cóż.. Lepiej, żeby się nie okazało, że że kiedyś jakiś lewak
                                      > > uratuje ci życie..
                                      >
                                      > Prawdopodobieństwo, że lewak uratuje komuś życie jest tysiąc razy mniejsze niż
                                      > prawdopodobieństwo, że go zamorduje, więc niech nawet nie podchodzi.

                                      Zasadniczo to nie wiem czemu nie siedzisz jeszcze w kaftanie.

                                      > Na pewno to Kopernik umarł, a ty trzymaj się ode mnie z daleka i już.

                                      Poszukaj sobie może jednak tej bezludnej wyspy. najlepiej bez dostępu do neta, żebyś miał spokojną starość.

                                      > > Otwieranie drzwi, bez upewnienia się, czy można to zrobić jest już
                                      > > ścigane z kodeksu wykroczeń.
                                      >
                                      > Owszem, można to zrobić. Wszyscy stoją, więc nikomu nie utrudniam jazdy.

                                      No to spróbuj. Powodzenia życzę.
                                      • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 03.04.10, 23:30
                                        shp80 napisał:

                                        > >bo masz zafiksowane, że "w mieście jestem szybszy",
                                        >
                                        > Bo jestem. Potwierdzone łopatoligicznie wiele razy w czasie jazdy
                                        > samochodem i rowerem.

                                        Dziękuję za potwierdzenie mojej diagnozy.

                                        > Nie podważają.

                                        Owszem, podważają.

                                        > To naucz najpierw 'brać' samochodową, że jak się zapala zielone
                                        > światło, to się rusza, a nie szuka pierwszego biegu.

                                        Nie ma potrzeby uczenia jednego najpierw, a drugiego dopiero potem. Można (i
                                        należy) równocześnie.

                                        > To może niech każdy przed jazdą na danym odcinku, obliczy średnią
                                        > prędkość dojazdu i porówna ją z płynną teoretycznie wolną jazdą
                                        > rowerzysty.

                                        Nie ma potrzeby. Wystarczy logiczne myślenie, żeby skonstatować, że więcej
                                        samochodów przejeżdżających skrzyżowanie na jednej zmianie świateł to mniejsza
                                        kolejka do tegoż skrzyżowania.

                                        > Wyprzedzanie nie jest obowiązkowe, a piszesz tak, jakby było.

                                        Znów ten sam idiotyzm. Szkoda, że myślenie nie jest obowiązkowe, bo za
                                        bezmyślność zbierałbyś mandat za mandatem.

                                        > Zacznijmy od tego, że nie płacisz za drogę

                                        Owszem, płacę. Dróg nie budują Marsjanie, tylko drogowcy za małą część podatków
                                        zawartych w paliwie.

                                        > Poruszanie się po niej wynika z przepisów ruchu drogowego.

                                        Ręce opadają nad twoim obskurantyzmem.

                                        > Zrób sobie zasilanie na sprężone powietrze, czy akumul
                                        > atorowe, jak tak cię kosztu paliwa przerażają..

                                        Potrafisz czytać? Nic mnie nie przeraża oprócz skretynienia lewaków. Napisałem
                                        wyraźnie - chodzi mi o to, że płacę, więc mi się należy. Pojmujesz wreszcie, czy
                                        powtórzyć?

                                        > Zasadniczo to nie wiem czemu nie siedzisz jeszcze w kaftanie.

                                        Bo w kaftany ubierają takich, jak ty, a nie jak ja.
                                        • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 06.04.10, 20:05
                                          misiu-1 napisał:

                                          > > To może niech każdy przed jazdą na danym odcinku, obliczy średnią
                                          > > prędkość dojazdu i porówna ją z płynną teoretycznie wolną jazdą
                                          > > rowerzysty.
                                          >
                                          > Nie ma potrzeby. Wystarczy logiczne myślenie, żeby skonstatować, że więcej
                                          > samochodów przejeżdżających skrzyżowanie na jednej zmianie świateł to mniejsza
                                          > kolejka do tegoż skrzyżowania.

                                          A jaki ma to związek z rowerzystą, który nie wytraca bez sensu prędkości, by
                                          jechać od czerwonego czerwonego?

                                          > > Wyprzedzanie nie jest obowiązkowe, a piszesz tak, jakby było.
                                          >
                                          > Znów ten sam idiotyzm. Szkoda, że myślenie nie jest obowiązkowe, bo za
                                          > bezmyślność zbierałbyś mandat za mandatem.

                                          Powiedział ten, który samochody uważa za pojazdy jednośladowe.

                                          > > Zacznijmy od tego, że nie płacisz za drogę
                                          >
                                          > Owszem, płacę. Dróg nie budują Marsjanie, tylko drogowcy za małą część podatków
                                          > zawartych w paliwie.

                                          Płacisz za towar, którym jest paliwo. Nie za drogę. Za drogę to możesz zapłacić
                                          np. jadąc płatną autostradą.

                                          > Potrafisz czytać? Nic mnie nie przeraża oprócz skretynienia lewaków. Napisałem
                                          > wyraźnie - chodzi mi o to, że płacę, więc mi się należy.

                                          Nie. Ty mówisz, że ktoś nie płaci (w twoim gdybaniu) i temu komuś się nie
                                          należy. Więc powtarzam - ty płacisz za towar, którym jest paliwo - obciążony
                                          podatkami - ale mimo wszystko, za towar, a nie usługę. Jeśli ja płacę akurat za
                                          inną rzecz, niż za paliwo, to ta kasa (podatek) też trafia do jednego wora,
                                          chociażbym sobie chciał, żeby poszła na to, czy sramto.. Nie ja decyduję, co się
                                          z nią stanie.. Akcyza jest zbyt niska by sfinansować z niej budowę i remont
                                          wszystkich dróg, a także pokryć koszty zewnętrzne transportu, więc z dużym
                                          prawdopodobieństwem ja, nie kupując w danym momencie paliwa, tylko co innego,
                                          też się zrzucam na drogi.

                                          Pojmujesz wreszcie, cz
                                          > y
                                          > powtórzyć?
                                          >
                                          > > Zasadniczo to nie wiem czemu nie siedzisz jeszcze w kaftanie.
                                          >
                                          > Bo w kaftany ubierają takich, jak ty, a nie jak ja.

                                          Człowiek, który 'zdjąłby' osobę niosącą mu pomoc, tylko dlatego, że ma ona inne
                                          poglądy, nadaje się tylko na izolację.
                                          • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 06.04.10, 23:55
                                            shp80 napisał:

                                            > Płacisz za towar, którym jest paliwo. Nie za drogę. Za drogę to
                                            > możesz zapłacić np. jadąc płatną autostradą.

                                            Nieprawda. Zapłata za towar jest tylko częścią (i to mniejszą) ceny paliwa.
                                            Reszta to głównie akcyza, która stanowi istotny udział we wpływach budżetu, a
                                            mniejsza część wpływów z tej akcyzy jest wykorzystywana na budowę i utrzymanie
                                            dróg. Płacę więc nie tylko za towar, ale także za drogi, którymi jeżdżę.

                                            > Nie. Ty mówisz, że ktoś nie płaci (w twoim gdybaniu) i temu komuś
                                            > się nie należy. Więc powtarzam - ty płacisz za towar, którym jest
                                            > paliwo - obciążony podatkami - ale mimo wszystko, za towar, a nie
                                            > usługę. Jeśli ja płacę akurat za inną rzecz, niż za paliwo, to ta
                                            > kasa (podatek) też trafia do jednego wora, chociażbym sobie
                                            > chciał, żeby poszła na to, czy sramto.. Nie ja decyduję, co się z
                                            > nią stanie..

                                            Nieprawda. Jeśli płacisz za inną rzecz, opłacasz zwyczajny podatek VAT, który
                                            jest doliczany także do benzyny i który ja także płacę. Akcyza jest podatkiem
                                            zupełnie osobnym i jedynym uzasadnieniem jej istnienia są wydatki ponoszone na
                                            drogi.

                                            > Akcyza jest zbyt niska by sfinansować z niej budowę i remont
                                            > wszystkich dróg, a także pokryć koszty zewnętrzne transportu, więc
                                            > z dużym prawdopodobieństwem ja, nie kupując w danym momencie
                                            > paliwa, tylko co innego, też się zrzucam na drogi.

                                            I po co te bezczelne łgarstwa? To nie ty ze swoich podatków dokładasz się do
                                            dróg, tylko ja dokładam się do ciebie, bo tylko mniejsza część akcyzy jest
                                            wykorzystywana na drogi. Reszta idzie na ogólne wydatki, które przez to ja
                                            pokrywam w większym stopniu niż ty.
                                            • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 08.04.10, 08:46
                                              misiu-1 napisał:

                                              > Nieprawda. Jeśli płacisz za inną rzecz, opłacasz zwyczajny podatek VAT, który
                                              > jest doliczany także do benzyny i który ja także płacę.

                                              No i co z tego? Ty kupisz litr wachy, ktoś inny też, tyle że temu innemu taki litr może starczyć na przejechanie mniejszego dystansu, niż tobie. Zamierzasz w związku z tym robić dobrowolnie przelew na poczet akcyzy? Bo przecież ktoś płaci więcej, niż ty.
                                              Odnieś to sobie teraz to zakupowania innych towarów, niż paliwo i płacenia podatku - jest mniejszy, ale jest. Rowerem nie niszczę tak dróg jak samochodem i nie oczekuję tak przestrzeniożernych rozwiązań, jak dla samochodu. Ponadto - w cenie produktów, które kupuję jest koszt transportu towaru do sklepu. Nie pitol więc, że nic nie płacę, bo łżesz.

                                              > > Akcyza jest zbyt niska by sfinansować z niej budowę i remont
                                              > > wszystkich dróg, a także pokryć koszty zewnętrzne transportu, więc
                                              > > z dużym prawdopodobieństwem ja, nie kupując w danym momencie
                                              > > paliwa, tylko co innego, też się zrzucam na drogi.
                                              >
                                              > I po co te bezczelne łgarstwa? To nie ty ze swoich podatków dokładasz się do
                                              > dróg, tylko ja dokładam się do ciebie,

                                              Pisanie, że trawa jest niebieska nie spowoduje, że trawa stanie się niebieska.

                                              > bo tylko mniejsza część akcyzy jest
                                              > wykorzystywana na drogi. Reszta idzie na ogólne wydatki, które przez to ja
                                              > pokrywam w większym stopniu niż ty.

                                              Inni pokrywają jeszcze w większym stopniu, niż ty. Zamierzasz w związku z tym zostać męczennikiem i płacić dobrowolnie na poczet państwa?
                                              • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 08.04.10, 11:34
                                                shp80 napisał:

                                                > No i co z tego? Ty kupisz litr wachy, ktoś inny też, tyle że temu
                                                > innemu taki litr może starczyć na przejechanie mniejszego
                                                > dystansu, niż tobie.

                                                I dobrze. Jeśli starczy mu na przejechanie mniejszego dystansu, to zazwyczaj
                                                znaczy, że porusza się większym, cięższym samochodem. Większy, cięższy samochód
                                                trochę bardziej niszczy drogę niż mniejszy i lżejszy. Takoż bardziej ofensywny
                                                styl jazdy przyczynia się do większego zużycia tak paliwa, jak i drogi.

                                                > Zamierzasz w związku z tym robić dobrowolnie przelew na poczet
                                                > akcyzy? Bo przecież ktoś płaci więcej, niż ty.

                                                Nie ma potrzeby, z przyczyn wyłuszczonych wyżej. Tym bardziej, że np.
                                                użytkownicy internetu, płacący abonament w jednakowej wysokości mogą w różnym
                                                stopniu z niego korzystać i nie zwracają jeden drugiemu różnicy, co jednakowoż
                                                nie świadczy, że płacą za coś innego niż internet.

                                                > Odnieś to sobie teraz to zakupowania innych towarów, niż paliwo i
                                                > płacenia podatku - jest mniejszy, ale jest.

                                                Jest, ponieważ państwo ma też inne, oprócz drogowych, wydatki.

                                                > Rowerem nie niszczę tak dróg jak samochodem i nie oczekuję tak
                                                > przestrzeniożernych rozwiązań, jak dla samochodu.

                                                Ale jeżdżąc rowerem nie płacisz ani grosza akcyzy, więc co z tego, że niszczysz
                                                mniej i zajmujesz mniej miejsca, skoro w jakimś tam stopniu niszczysz i ileś tam
                                                miejsca zajmujesz - za darmo.

                                                > Ponadto - w cenie produktów, które kupuję jest koszt transportu
                                                > towaru do sklepu. Nie pitol więc, że nic nie płacę, bo łżesz.

                                                Owszem, nie płacisz i to jest prawda. W cenie towarów transportowanych drogą
                                                płacisz za transport towarów a nie własny. Może to trudne do pojęcia przez
                                                komuszka, ale jak się napniesz, to kto wie, historia zna przypadki, że nawet
                                                niektórzy bolszewicy potrafią z czasem nauczyć się myśleć ekonomicznie.

                                                > Pisanie, że trawa jest niebieska nie spowoduje, że trawa stanie
                                                > się niebieska.

                                                Racja. Nie pisz więc że jest niebieska, bo tylko się ośmieszasz.

                                                > Inni pokrywają jeszcze w większym stopniu, niż ty. Zamierzasz w
                                                > związku z tym z ostać męczennikiem i płacić dobrowolnie na poczet
                                                > państwa?

                                                Powtarzasz się.
                                                • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 08.04.10, 12:55
                                                  misiu-1 napisał:

                                                  > I dobrze. Jeśli starczy mu na przejechanie mniejszego dystansu, to zazwyczaj
                                                  > znaczy, że porusza się większym, cięższym samochodem.

                                                  Większe spalanie wcale nie musi oznaczać, że ktoś ma cięższy samochód. Mogą ważyć podobnie, ale ktoś może mieć bardziej ekonomiczny silnik. Niektórzy (nieliczni) mają nawet samochody z napędem elektrycznym. I też jeżdżą. A to oznacza, że jednak nie wszyscy "płacą na drogi" w tym samym stopniu.

                                                  > > Zamierzasz w związku z tym robić dobrowolnie przelew na poczet
                                                  > > akcyzy? Bo przecież ktoś płaci więcej, niż ty.
                                                  >
                                                  > Nie ma potrzeby, z przyczyn wyłuszczonych wyżej.

                                                  Hola, hola.. Czyżbyś zaczynał gubić się we własnych zeznaniach? Znajdujesz się w pozycji kierowcy, który może płacić mniej, niż inni, i nie widzi w tym problemu?

                                                  > Tym bardziej, że np.
                                                  > użytkownicy internetu, płacący abonament w jednakowej wysokości mogą w różnym
                                                  > stopniu z niego korzystać i nie zwracają jeden drugiemu różnicy, co jednakowoż
                                                  > nie świadczy, że płacą za coś innego niż internet.

                                                  Użytkownicy, o których piszesz płacą _abonament_, a nie za ilość przesłanych danych, bo własnie z tym należałoby porównać akcyzę w paliwie.


                                                  > > Odnieś to sobie teraz to zakupowania innych towarów, niż paliwo i
                                                  > > płacenia podatku - jest mniejszy, ale jest.
                                                  >
                                                  > Jest, ponieważ państwo ma też inne, oprócz drogowych, wydatki.

                                                  Więc gdybym nie zapłacił tego podatku, państwo chętniej sięgnęłoby np. do akcyzy. I koło się zamyka.

                                                  > > Rowerem nie niszczę tak dróg jak samochodem i nie oczekuję tak
                                                  > > przestrzeniożernych rozwiązań, jak dla samochodu.
                                                  >
                                                  > Ale jeżdżąc rowerem nie płacisz ani grosza akcyzy, więc co z tego, że niszczysz
                                                  > mniej i zajmujesz mniej miejsca, skoro w jakimś tam stopniu niszczysz i ileś ta
                                                  > m
                                                  > miejsca zajmujesz - za darmo.

                                                  Rowerów nie rozdają dają za darmo. Większej ilości jedzenia, jakie potrzebuję spalając kalorie, też nie dają za darmo. To nie takie proste, jak myślisz.

                                                  > > Ponadto - w cenie produktów, które kupuję jest koszt transportu
                                                  > > towaru do sklepu. Nie pitol więc, że nic nie płacę, bo łżesz.
                                                  >
                                                  > Owszem, nie płacisz i to jest prawda. W cenie towarów transportowanych drogą
                                                  > płacisz za transport towarów a nie własny. Może to trudne do pojęcia przez
                                                  > komuszka, ale jak się napniesz, to kto wie, historia zna przypadki, że nawet
                                                  > niektórzy bolszewicy potrafią z czasem nauczyć się myśleć ekonomicznie.

                                                  To znaczy, że pokrywam _czyjś_ koszt transportu z własnej kasy. No i nie wspominam już o tym, że w jakimś tam stopniu utrzymuję inne branże niekoniecznie związane z motoryzacją, co tez nie jest bez znaczenia dla państwa, które nie musi utrzymywać tylu bezrobotnych. Natomiast ty sugerujesz, jakobym nie miał żadnego udziału w tym całym cyrku. Mylisz się.

                                                  > > Inni pokrywają jeszcze w większym stopniu, niż ty. Zamierzasz w
                                                  > > związku z tym z ostać męczennikiem i płacić dobrowolnie na poczet
                                                  > > państwa?
                                                  >
                                                  > Powtarzasz się.

                                                  To powtórzę się jeszcze raz: gubisz się w zeznaniach, bo zaczynają one działać na twoją niekorzyść.
                                                  • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 08.04.10, 18:29
                                                    shp80 napisał:

                                                    > Większe spalanie wcale nie musi oznaczać, że ktoś ma cięższy
                                                    > samochód. Mogą ważyć podobnie, ale ktoś może mieć bardziej
                                                    > ekonomiczny silnik. Niektórzy (nieliczni) mają nawet samochody z
                                                    > napędem elektrycznym. I też jeżdżą. A to oznacza, że
                                                    > jednak nie wszyscy "płacą na drogi" w tym samym stopniu.

                                                    Samochodów z napędem elektrycznym tak, jakby nie było. Pozostali, kupując
                                                    benzynę, mniej czy więcej - płacą. Można by dyskutować nad sprawiedliwością
                                                    podziału kosztów pomiędzy kierowców, jednak fakt pozostaje faktem, że kupując
                                                    benzynę płacą za budowę i eksploatację dróg.

                                                    > Hola, hola.. Czyżbyś zaczynał gubić się we własnych zeznaniach? Znajdujesz się
                                                    > w pozycji kierowcy, który może płacić mniej, niż inni, i nie widzi w tym proble
                                                    > mu?

                                                    Mylisz się. W niczym się nie gubię. Patrz wyżej - różnica między kierowcami jest
                                                    taka, że jedni, w stosunku do intensywności korzystania z dróg mogą płacić
                                                    trochę mniej, a inni trochę więcej. To tylko drobna różnica ilościowa. W dużym
                                                    uproszczeniu taka, jak między klientami płacącymi za ten sam towar różne ceny w
                                                    różnych sklepach. Różnica między tobą a mną jest zupełnie inna - jak między
                                                    klientem, a osobnikiem, który bierze towar z półki i wychodzi nie płacąc zań ani
                                                    grosza. To istotna różnica jakościowa.

                                                    > Użytkownicy, o których piszesz płacą _abonament_, a nie za ilość
                                                    > przesłanych danych, bo własnie z tym należałoby porównać akcyzę w
                                                    > paliwie.

                                                    Płacą tyle samo za dostęp do internetu, choć korzystają w różnym stopniu.
                                                    Ogarniasz? Ty korzystasz, a nie płacisz.

                                                    > Więc gdybym nie zapłacił tego podatku, państwo chętniej sięgnęłoby
                                                    > np. do akcyzy. I koło się zamyka.

                                                    Nic się nie zamyka, bo gdyby nawet jakimś sposobem udało ci się nie zapłacić
                                                    tego podatku, to w dalszym ciągu uzasadnieniem akcyzy pozostaje utrzymanie dróg.
                                                    To, że państwo sięgnęłoby głębiej, niż sięga, po akcyzę z przeznaczeniem na
                                                    dopłacanie do ciebie, nie jest żadnym argumentem w twoją stronę, a wręcz przeciwnie.

                                                    > Rowerów nie rozdają dają za darmo. Większej ilości jedzenia, jakie
                                                    > potrzebuję spalając kalorie, też nie dają za darmo.

                                                    Samochodów też nie rozdają. Każdy towar jest obciążony podatkiem VAT, a jedzenie
                                                    akurat najmniejszym. Akcyza w benzynie jest podatkiem całkiem niezależnym od VAT.

                                                    > To nie takie proste, jak myślisz.

                                                    Owszem, to proste.

                                                    > To znaczy, że pokrywam _czyjś_ koszt transportu z własnej kasy. No
                                                    > i nie wspominam już o tym, że w jakimś tam stopniu utrzymuję inne
                                                    > branże niekoniecznie związane z motoryzacją, co tez nie jest bez
                                                    > znaczenia dla państwa, które nie musi utrzymywać tylu
                                                    > bezrobotnych.

                                                    Nie. Pokrywasz koszt transportu swojego towaru, a nie "czyjś".

                                                    > Natomiast ty sugerujesz, jakobym nie miał żadnego
                                                    > udziału w tym całym cyrku. Mylisz się.

                                                    Udziału w finansowaniu dróg nie masz.

                                                    > To powtórzę się jeszcze raz: gubisz się w zeznaniach, bo zaczynają one działać
                                                    > na twoją niekorzyść.

                                                    Bzdura. Masz jakieś nierozwiązane problemy z logiką, przez co wydaje ci sie, że
                                                    ja się zgubiłem. Wydaje ci się.
                                                  • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 13.04.10, 16:50
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > Samochodów z napędem elektrycznym tak, jakby nie było. Pozostali, kupując
                                                    > benzynę, mniej czy więcej - płacą. Można by dyskutować nad sprawiedliwością
                                                    > podziału kosztów pomiędzy kierowców, jednak fakt pozostaje faktem, że kupując
                                                    > benzynę płacą za budowę i eksploatację dróg.

                                                    Tych za granicą też? W jaki sposób płacisz za zagraniczne drogi, wyjeżdżając za granicę na polskim paliwie?

                                                    > Mylisz się. W niczym się nie gubię. Patrz wyżej - różnica między kierowcami jes
                                                    > t
                                                    > taka, że jedni, w stosunku do intensywności korzystania z dróg mogą płacić
                                                    > trochę mniej, a inni trochę więcej. To tylko drobna różnica ilościowa.

                                                    Jeżeli jednemu spala 5l na 100km a innemu 10l, to jest to różnica jest już duża. Nie wspomnę już o tych, co jeżdżą na LPG, olej itp..

                                                    > W dużym
                                                    > uproszczeniu taka, jak między klientami płacącymi za ten sam towar różne ceny w
                                                    > różnych sklepach. Różnica między tobą a mną jest zupełnie inna - jak między
                                                    > klientem, a osobnikiem, który bierze towar z półki i wychodzi nie płacąc zań an
                                                    > i
                                                    > grosza. To istotna różnica jakościowa.

                                                    Co ja zrobię, że do roweru nie potrzebuję benzyny? Mam za to przepraszać, czy robić co miesiąc przelew na rzecz koncernów naftowych? Zależności między moimi opłatami a twoimi już ci wyjaśniałem. Nie masz szans sfinansować sobie budowy dróg bez udziału w tym innych osób - nawet tych twoich znajomych lewaków.

                                                    > > Użytkownicy, o których piszesz płacą _abonament_, a nie za ilość
                                                    > > przesłanych danych, bo własnie z tym należałoby porównać akcyzę w
                                                    > > paliwie.
                                                    >
                                                    > Płacą tyle samo za dostęp do internetu, choć korzystają w różnym stopniu.
                                                    > Ogarniasz? Ty korzystasz, a nie płacisz.

                                                    Korzystam, bo prawo mi na to zezwala, paniał? Nie zezwala mi np. na jazdę autostradami, więc nimi nie jeżdżę.

                                                    > > Więc gdybym nie zapłacił tego podatku, państwo chętniej sięgnęłoby
                                                    > > np. do akcyzy. I koło się zamyka.
                                                    >
                                                    > Nic się nie zamyka, bo gdyby nawet jakimś sposobem udało ci się nie zapłacić
                                                    > tego podatku, to w dalszym ciągu uzasadnieniem akcyzy pozostaje utrzymanie dróg
                                                    > .

                                                    Niemcy wyliczyli swego czasu, że do budowy ichnych dróg dokładał się każdy mieszkaniec, niezależnie od tego, czy jeździ samochodem, czy nie. Drogę nie wystarczy zbudować, ale płacić również za wszystko, co się wiąże z jej istnieniem. Wątpię, by akcyza starczyła na to.

                                                    > > Rowerów nie rozdają dają za darmo. Większej ilości jedzenia, jakie
                                                    > > potrzebuję spalając kalorie, też nie dają za darmo.
                                                    >
                                                    > Samochodów też nie rozdają. Każdy towar jest obciążony podatkiem VAT, a jedzeni
                                                    > e
                                                    > akurat najmniejszym. Akcyza w benzynie jest podatkiem całkiem niezależnym od VA
                                                    > T.

                                                    Niestety, ale jesteś bardzo krótkowzroczny, jeśli chodzi o zależności. Nie bierzesz pod uwagę tego, że ja, decydując się na rower, daję jedno miejsce do parkowania więcej, jeden samochód w korku mniej, nie obciążam tak służby zdrowia i szereg innych..

                                                    > Udziału w finansowaniu dróg nie masz.

                                                    Owszem, mam. Stosownie do ich wykorzystania.
                                                  • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 13.04.10, 19:43
                                                    shp80 napisał:

                                                    > Tych za granicą też? W jaki sposób płacisz za zagraniczne drogi,
                                                    > wyjeżdżając za granicę na polskim paliwie?

                                                    Za zagraniczne drogi płacę, kupując ichnie paliwo, a jeśli czasem jadę tam na paliwie kupionym w Polsce, to także obcokrajowiec czasem pojedzie u nas na swojej benzynie. Nie ma problemu.

                                                    > Jeżeli jednemu spala 5l na 100km a innemu 10l, to jest to różnica
                                                    > jest już duża.

                                                    Nie szkodzi. Ważne, że obaj mają swój udział.

                                                    > Co ja zrobię, że do roweru nie potrzebuję benzyny? Mam za to
                                                    > przepraszać, czy robić co miesiąc przelew na rzecz koncernów
                                                    > naftowych?

                                                    Nie rozmawiamy o należności koncernów naftowych, tylko o podatkach, więc jeśli już, to do budżetu państwa. A przepraszać nie masz, tylko zachować więcej powściągliwości i skorygować swoją postawę roszczeniową, skoro korzystasz z dróg na krzywy ryj.

                                                    > Zależności między moimi opłatami a twoimi już ci wyjaśniałem. Nie
                                                    > masz szans sfinansować sobie budowy dróg bez udziału w tym innych
                                                    > osób - nawet tych twoich znajomych lewaków.

                                                    Argument idiotyczny, ponieważ NIKT nie ma szans samodzielnie sfinansować sobie dróg. Nie musi, ponieważ też nie sam z nich korzysta. A zależności to ja tobie tłumaczę, choć odbija się jakby od zakutego łba.

                                                    > Korzystam, bo prawo mi na to zezwala, paniał? Nie zezwala mi np.
                                                    > na jazdę autostradami, więc nimi nie jeżdżę.

                                                    Ja nie podważam tego, że prawo pozwala ci jeździć. Ja ci tylko uświadamiam, że korzystając z tego prezentu powinieneś zachowywać nieco mniej bezczelnie roszczeniową i arogancką postawę.

                                                    > Niemcy wyliczyli swego czasu, że do budowy ichnych dróg dokładał
                                                    > się każdy mieszkaniec, niezależnie od tego, czy jeździ samochodem,
                                                    > czy nie.

                                                    Być może w Niemczech się dokładał. Tam wydatki na drogi, w stosunku do wpływów z akcyzy paliwowej są wielokrotnie większe niż w Polsce. U nas się nie dokłada.

                                                    > Drogę nie wystarczy zbudować, ale płacić również za wszystko, co
                                                    > się wiąże z jej istnieniem. Wątpię, by akcyza starczyła na to.

                                                    Owszem, w Polsce wystarcza na to z dużym naddatkiem.

                                                    > Niestety, ale jesteś bardzo krótkowzroczny, jeśli chodzi o
                                                    > zależności. Nie bierzesz pod uwagę tego, że ja, decydując się na
                                                    > rower, daję jedno miejsce do parkowania więcej, jeden samochód w
                                                    > korku mniej, nie obciążam tak służby zdrowia i szereg innych.

                                                    Nie ma czego brać pod uwagę. Nie ma żadnej zasługi w tym, że ktoś nie korzysta z czegoś, za co nie zapłacił. Służbę zdrowia obciążasz nie mniej, niż inni. Pedałowanie to nie panaceum na wszelkie dolegliwości.

                                                    > Owszem, mam. Stosownie do ich wykorzystania.

                                                    Nie, nie masz. Wykorzystujesz je za darmo.
                                                  • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 15.04.10, 10:09
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > Za zagraniczne drogi płacę, kupując ichnie paliwo, a jeśli czasem jadę tam na p
                                                    > aliwie kupionym w Polsce, to także obcokrajowiec czasem pojedzie u nas na swoje
                                                    > j benzynie. Nie ma problemu.

                                                    Jest. Bo za granicą oferują tobie lepsze drogi. Może być scenariusz, że w ogóle nie będziesz tankować za granicą. Poza tym - nie masz żadnego dowodu na to, że liczba Polaków wyjeżdżających za granicę = liczbie obcokrajowów przyjeżdżających do Polski. Wiele osób jeździ np. ze Szczecina do Wrocławia przez Niemcy.

                                                    > > Jeżeli jednemu spala 5l na 100km a innemu 10l, to jest to różnica
                                                    > > jest już duża.
                                                    >
                                                    > Nie szkodzi. Ważne, że obaj mają swój udział.

                                                    Ale nie taki sam. Płacą tyle, ile pali ich silnik. Hybrydy palą jeszcze mniej. Więc udział kierowców w finansowaniu dróg jest różny. Gdyby przyjąć twoje poglądy, to akcyza jest podatkiem niesprawiedliwym, ponieważ na te same drogi jedni płacą więcej, inni mniej tylko dlatego, że mają ekologiczniejszy samochód. Ty tego nie widzisz. Widzisz tylko rowerzystę, który w ogóle nie tankuje paliwa, więc wydaje ci się, że jego udział w finansowaniu budowy dróg jest żaden. Myślenie stricte zerojedynkowe, jeśli w ogóle można nazwać to myśleniem.

                                                    > Argument idiotyczny, ponieważ NIKT nie ma szans samodzielnie sfinansować sobie
                                                    > dróg.

                                                    No popatrz. A ty cały czas z uporem maniaka traktujesz drogi, jakby były twoim prywatnym folwarkiem. A teraz nagle zaglądasz do kieszeni innych.

                                                    > Nie ma czego brać pod uwagę. Nie ma żadnej zasługi w tym, że ktoś nie korzysta
                                                    > z czegoś, za co nie zapłacił. Służbę zdrowia obciążasz nie mniej, niż inni. Ped
                                                    > ałowanie to nie panaceum na wszelkie dolegliwości.

                                                    Oczywiście, że nie jest. Jednak pomaga zachować sprawność przez większą część życia.

                                                    > > Owszem, mam. Stosownie do ich wykorzystania.
                                                    >
                                                    > Nie, nie masz. Wykorzystujesz je za darmo.

                                                    Jeśli chodzi o tankowanie, to fakt - za benzynę do roweru nie płacę. O reszcie nie chce mi się już pisać, bo i tak jesteś niereformowalny.

                                                    >A zależności to ja tobie
                                                    > tłumaczę, choć odbija się jakby od zakutego łba.

                                                    Tłumaczysz tylko to, co tobie odpowiada. Zależności jest więcej, niż ci się wydaje.
                          • inguszetia_2006 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 05.04.10, 09:08
                            shp80 napisał:
                            Ale misiowi się to nie podoba, bo
                            > misiu myśli, że jak zapłaci jakieś grosze na benzynę, to może
                            dyktować warunki
                            > innym..
                            >
                            Witam,
                            Nie wiem, ile płaci Misiu, ale ja płacę jak za zboże.
                            1000 zł. miesięcznie to nie są grosze, tylko od cholery i ciut ciut.
                            Co dostaję w zamian? Dziury w jezdni,idiotyczną znakologię
                            stosowaną, rowerzystów na wiosnę popylających środkiem ulicy i
                            sygnalizację świetlną, która nie trzyma się kupy. Faktycznie, za 12
                            tysięcy rocznie nie mam prawa spodziewać się niczego lepszego;-P Mam
                            płacić i wygenerować minę "lichą i durnowatą", bo przecież nic mi
                            się nie należy. A wcale że nie będę takiej miny uskuteczniać. Płacę,
                            wymagam, mam prawo powiedzieć, że rowerzysta mnie wpienia i przez
                            niego jadę wolniej, co mi się nie podoba wcale.
                            Pzdr.
                            Inguszetia
                            • jureek Re: Parkowanie na drogach rowerowych 05.04.10, 10:01
                              inguszetia_2006 napisała:

                              > Płacę,
                              > wymagam, mam prawo powiedzieć, że rowerzysta mnie wpienia i przez
                              > niego jadę wolniej, co mi się nie podoba wcale.

                              Jest wolność słowa, więc miałabyś prawo powiedzieć, że rowerzysta Cię wpienia,
                              nawet gdybyś grosza na benzynę nie wydała. A ja mam prawo powiedzieć, że złość
                              piękności szkodzi. Co napisawszy wylewam na Ciebie wirtualne wiadro czystej,
                              ekologicznej (hahaha) wody.
                              Jura
                            • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 06.04.10, 20:17
                              inguszetia_2006 napisała:

                              > Co dostaję w zamian? Dziury w jezdni,idiotyczną znakologię
                              > stosowaną, rowerzystów na wiosnę popylających środkiem ulicy i
                              > sygnalizację świetlną, która nie trzyma się kupy. Faktycznie, za 12
                              > tysięcy rocznie nie mam prawa spodziewać się niczego lepszego;-P

                              Płacisz za paliwo, nie za drogi. Nie rozumiem - przecież samochodem nikt nie
                              zmusza jeździć. Są tramwaje, autobusy, pociągi itd, które wychodzą taniej..

                              > Płacę,
                              > wymagam, mam prawo powiedzieć, że rowerzysta mnie wpienia i przez
                              > niego jadę wolniej, co mi się nie podoba wcale.

                              Zamontuj napęd mięśniowy do samochodu, to będziesz płacić dużo mniej. I
                              zrozumiesz rowerzystów.. :)

                              Naprawdę nie ma obowiązku jeżdżenia samochodem.. Jak ja tankuję, to nie psioczę
                              na innych, że tę samą drogę pokonują przy mniejszym zużyciu paliwa, a więc płacą
                              mniej akcyzy.. To się zawiść nazywa. ;]
                              • kozak-na-koniu Re: Parkowanie na drogach rowerowych 07.04.10, 09:39
                                shp80 napisał:

                                > Naprawdę nie ma obowiązku jeżdżenia samochodem..

                                Niektórym ciasnym i fanatycznym umysłom tak się wydaje. Cóż, każdy ma prawo mieć
                                mniej lub bardziej własne zdanie. Faktem jednak jest także to, że są na tym
                                świecie tacy, którzy pojazdami samochodowymi jeżdżą, bo muszą a rowerków
                                ewentualnie używają w niedzielę dla przyjemności i sportu. Nic pan na to nie
                                poradzisz i nie bądź pan głąb. Obowiązku jeżdżenia rowerem też nie ma.:P
                                • misiu-1 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 07.04.10, 10:45
                                  Niektórzy nie ogarniają, że co prawda nie ma obowiązku jazdy samochodem, ale
                                  jest za to prawo jazdy. :-)
                                • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 08.04.10, 08:35
                                  kozak-na-koniu napisał:

                                  > shp80 napisał:
                                  >
                                  > > Naprawdę nie ma obowiązku jeżdżenia samochodem..
                                  >
                                  > Niektórym ciasnym i fanatycznym umysłom tak się wydaje.

                                  A który dokładnie przepis nakazuje jeżdżenie samochodem?

                                  >Cóż, każdy ma prawo mie
                                  > ć
                                  > mniej lub bardziej własne zdanie. Faktem jednak jest także to, że są na tym
                                  > świecie tacy, którzy pojazdami samochodowymi jeżdżą, bo muszą

                                  Jeżdżą, bo:
                                  -taką sobie wybrali pracę
                                  -takie sobie znaleźli miejsce zamieszkania
                                  -takie mają upodobania

                                  Nikt nikogo do niczego nie zmusza.

                                  >a rowerków
                                  > ewentualnie używają w niedzielę dla przyjemności i sportu. Nic pan na to nie
                                  > poradzisz i nie bądź pan głąb. Obowiązku jeżdżenia rowerem też nie ma.:P

                                  Czytaj ze zrozumieniem. Odnosiłem się do opłat za paliwo i lamentowania, ile to ja płacę, się mi nalezy więcej, niż innym i w ogóle. Nie stać Cię na samochód - nie jeździj.
                                  • kozak-na-koniu Re: Parkowanie na drogach rowerowych 08.04.10, 09:32
                                    shp80 napisał:

                                    > A który dokładnie przepis nakazuje jeżdżenie samochodem?

                                    A który przepis zakazuje jazdy samochodem i nakazuje jazdę rowerem?:)

                                    > Czytaj ze zrozumieniem. Odnosiłem się do opłat za paliwo i lamentowania, ile to
                                    > ja płacę, się mi nalezy więcej, niż innym i w ogóle. Nie stać Cię na samochód
                                    > - nie jeździj.

                                    "Płochomu dansioru i jajca mieszajut". Jak chcesz jeździć publicznymi drogami,
                                    po których poruszają się także pojazdy mechaniczne, to się dostosuj do ogólnie
                                    przyjętych zasad i nie marudź, a jak nie potrafisz, to nie jeździj. Ewentualnie,
                                    opodatkuj się, by państwo wybudowało Ci odpowiednią sieć wygodnych dróg
                                    rowerowych.:P
                                    • jureek Re: Parkowanie na drogach rowerowych 08.04.10, 10:28
                                      kozak-na-koniu napisał:

                                      > Jak chcesz jeździć publicznymi drogami,
                                      > po których poruszają się także pojazdy mechaniczne, to się dostosuj do ogólnie
                                      > przyjętych zasad

                                      Możesz bliżej wyjaśnić, na czym to dostosowanie się ma polegać? Ja tak sobie
                                      myślę, może naiwnie, że polegać to ma na przestrzeganiu przepisów. Czy może
                                      chodzi Ci o coś więcej?
                                      Jura
                                    • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 08.04.10, 12:59
                                      > "Płochomu dansioru i jajca mieszajut". Jak chcesz jeździć publicznymi drogami,
                                      > po których poruszają się także pojazdy mechaniczne, to się dostosuj do ogólnie
                                      > przyjętych zasad i nie marudź, a jak nie potrafisz, to nie jeździj.

                                      A czy ja gdzieś marudzę? To niektórym właścicielom tychże pojazdów mechanicznych nie podoba się, że rower nie chce stać w korku.

                                      > Ewentualnie
                                      > ,
                                      > opodatkuj się, by państwo wybudowało Ci odpowiednią sieć wygodnych dróg
                                      > rowerowych.:P

                                      Jak już kiedyś pisałem - mnie tam nie są one potrzebne do szczęścia. Większość pasów ruchu jest wystarczająco szeroka, by ominąć pojedynczego człowieka zajmującego pi razy drzwi 5m2. Zgodnie z przepisami.
                                      • kozak-na-koniu Re: Parkowanie na drogach rowerowych 08.04.10, 14:25
                                        shp80 napisał:

                                        > A czy ja gdzieś marudzę? To niektórym właścicielom tychże pojazdów mechanicznyc
                                        > h nie podoba się, że rower nie chce stać w korku.

                                        Jak nie chce stać, to niech zejdzie na chodnik i pcha rowerek, albo ewentualnie
                                        niech używa drogi dla rowerów (jak jest). Przepisy dość dokładnie określają
                                        zasady zachowania się w ruchu na drodze publicznej.

                                        > Jak już kiedyś pisałem - mnie tam nie są one potrzebne do szczęścia. Większość
                                        > pasów ruchu jest wystarczająco szeroka, by ominąć pojedynczego człowieka zajmuj
                                        > ącego pi razy drzwi 5m2. Zgodnie z przepisami.

                                        Większość pasów ruchu jest dostatecznie szeroka, by jadąc 90km/godz. móc minąć
                                        się z nadjeżdżającą z przeciwka ciężarówką, równocześnie wyprzedzając
                                        rowerzystę. Wszystko zgodnie z przepisami, czyli zachowując metrowy odstęp.:P
                                        • shp80 Re: Parkowanie na drogach rowerowych 13.04.10, 16:30
                                          kozak-na-koniu napisał:

                                          > Jak nie chce stać, to niech zejdzie na chodnik i pcha rowerek, albo ewentualnie
                                          > niech używa drogi dla rowerów (jak jest). Przepisy dość dokładnie określają
                                          > zasady zachowania się w ruchu na drodze publicznej.

                                          Tylko, że jeszcze nikt ich nie podał. Powoływanie się na przpisy, które dotyczą innych użytkowników dróg to tak, jakby chęć wjechania samochodem na skrzyżowanie po zapaleniu się pionowej kreski sygnalizatora dla tramwajów, pomimo, że nam pali się czerwone.

                                          > Większość pasów ruchu jest dostatecznie szeroka, by jadąc 90km/godz. móc minąć
                                          > się z nadjeżdżającą z przeciwka ciężarówką, równocześnie wyprzedzając
                                          > rowerzystę. Wszystko zgodnie z przepisami, czyli zachowując metrowy odstęp.:P

                                          Może i w skrajnych przypadkach się da, ale czy to faktycznie bezpieczne? Ciężko porównywać omijanie lub wyprzedzanie wlokących się samochodów przez rowerzystów przy niewielkiej różnicy prędkości, z wyprzedzaniem rowerzysty przez samochody przy dużo większej prędkości. Ale, jeśli ktoś stawia znak równości między tymi sytuacjami, to ja mu mogę polecić co najwyżej lekarza, bo na szkołę może być zbyt późno :)
    • a-portos-a Re: Parkowanie na drogach rowerowych 30.03.10, 13:45
      chyba wczoraj słyszałem w radiu, że lada dzień patrole rowerowe
      straży miejskiej mają ścigać kierwoców parkujących na ścieżkach....
      (na pewno w warszawie- nie wiem jak w innych miastach)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka