emes-nju
06.04.10, 11:03
Moj wyjazd wielkanocny obfitowal w spotkania ze zwierzetami.
Jeszcze w Warszawie uratowalem zycie jezowi, ktory poczatkowo przypominal kawalek zszarganego plastiku przesuwanego przez jezdnie przez wiatr. W ostatniej chwili zauwazylem drepczace nozki i dalem po hamulcu.
Potem lania, lis (ominiete bez wiekszych klopotow) i tytulowy zajaczek. Dzieki zajaczkowi przy ok. 90 km/h wykonalem test lo... zajaczka oczywiscie! Auto spisalo sie swietnie, ale autorowi tych slow po jakims czasie zrobilo sie mniej swietnie. Bo autor ma wyobraznie i wyobrazil sobie ten "test" na wysokosci wysepki, a potem, jak juz oszacowal pokazne zniszczenia jakimi ta zabawa musialaby zaowocowac, wyobrazil sobie to samo, ale nie z zajaczkiem w roli glownej...