Dodaj do ulubionych

Nerwowi hamulcowi

18.07.10, 20:25
Skąd u ludzi taka skrajna głupota? Wczoraj miałem okazję jechać za taką
(okazało się kobietką) w Hondzie Civic, która na przestrzeni każdego kilometra
hamowała może z 1000 razy (raczej dotykała hamulca tak, że zapalały się
światła niczym kierunkowskazy). Zdajecie sobie sprawę jak irytująca jest jazda
za takim kretynem/kretynką? Po 10km takiej jazdy już nie zwracałem uwagi na
jej światła, bo wiedziałem że i tak nie hamuje a tylko dotyka hamulca...
Chociaż nie, przepraszam, hamowała do 40-50km/h przed każdym fotoradarem na
trasie z limitem do 90... Po co ludzie tak bawią się hamulcem? Przecież taka
jazda musi być strasznie nerwowa i męcząca, co chwilę przekładanie nogi z gazu
na hamulec
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Nerwowi hamulcowi 18.07.10, 20:52
      Czepiasz sie. Przeciez jak poooniooooosloooo, to trzeba hamowac ;-)

      Ta Twoja przynajmniej nie zmieniala predkosci. Mi kiedys zdarzylo sie jechac z mistrzem, ktory "oscylowal" pomiedzy 70, a 80 km/h. 80-tki nie przekraczal. Jezeli wskazowka zaczynala przepelzac za liczbe 80, nastepowalo dosc zdecydowane hamowanie do 70-tki. Potem noga na gaz i z powrotem lekkie przyspieszanie.

      Jadacym z tylu bylo niemilo. Ale w porowaniu z jadacymi z tym miszczem w jednym aucie...
      • rekrut1 Re: Nerwowi hamulcowi 19.07.10, 09:56
        Z tym nie dotykaniem hamulca też nie można przesadzać.Kiedyś
        zdarzyło mi się że na stację benzynową wjechał za mną kierowca żeby
        zakomunikować mi o uszkodzonych światłach stop(przeciętnie wymieniam
        klocki co 70tyś.km.).
        • harthausen Re: Nerwowi hamulcowi 19.07.10, 21:05
          :D, :D, :D, doskonałe.

          Nie ma się czym przejmować, ja tam jak widzę takiego aktywnego hamowniczego to
          po prostu trzymam większy odstęp, dopóki go się nie da wyprzedzić.
          Zabawni są ci, co wykorzystują tę większą lukę przede mną i wskakują.
          Wtedy widzę przed sobą dwóch takich hamulcowych pracujących synchronicznie. Bo
          oczywiście ten drugi ma przemiły zwyczaj jechać góra 5 metrów za poprzednikiem.
          • edek40 Re: Nerwowi hamulcowi 20.07.10, 14:33
            > Nie ma się czym przejmować, ja tam jak widzę takiego aktywnego hamowniczego

            Nieznaczni inaczej bedziesz sie smial, jak z przyslowiowego hamulcowego taki
            typek zmieni sie w naprawde hamujacego. Ciekawe jak odroznisz hamowanie awaryjne
            od opierana nogi na hamulcu? Jesli zwiekszysz odstep - ktos wjedzie i jemu
            staniesz na d..pie, jesli nie to zaparkujesz na hamulcowym.
            • harthausen Re: Nerwowi hamulcowi 20.07.10, 16:05
              czytasz nieuważnie albo bez zrozumienia.
              Utrzymuję odpowiedni odstęp. A jeśli ktoś w ten odstęp wjedzie (jak
              napisano powyżej ) to do tego drugiego utrzymuję tenże odstęp.
              Oprócz tego staram się patrzeć przed siebie możliwie daleko. Nawet
              przed tych hamulcowych.

              Być może robię źle i nieprawidłowo. Ale że przez tyle lat jakoś się
              sprawdza, to nie będę się uczył na razie innego zachowania .
              Po co?
              • edek40 Re: Nerwowi hamulcowi 20.07.10, 16:27
                > Oprócz tego staram się patrzeć przed siebie możliwie daleko. Nawet
                > przed tych hamulcowych.

                Rowniez tak robie. Jednak np. psa wchodzacego pod hamulcowego nie zauwazysz. A
                gdy jedziesz juz 30 km, nawet ze sporym odstepem, za takim szkodnikiem to
                czujnosc spada, a rosnie irytacja.

                > Być może robię źle i nieprawidłowo.

                Zle robi ten, ktory uwaza hamulec za podporke.

                > Ale że przez tyle lat jakoś się
                > sprawdza, to nie będę się uczył na razie innego zachowania .

                Po tylu latach prowadzenia moge napisac tylko jedno: sprawdza sie, ale tylko do
                czasu. Rosnie ruch, drog przybywa w zolwim tepie, a tzw. modernizacje prowadza
                czesto do coraz wiekszego burdelu. Idiotow od powolnej jazdy za wszelka cene
                rowniez przybywa. Kwestie mojej bezwypadkowosci, jak dotychczas, zaczynam
                traktowac nieco w kategoriach farta.
                • analny_wybawca Re: Nerwowi hamulcowi 20.07.10, 16:38
                  edek40 napisał:


                  > Rowniez tak robie. Jednak np. psa wchodzacego pod hamulcowego nie zauwazysz. A
                  > gdy jedziesz juz 30 km, nawet ze sporym odstepem, za takim szkodnikiem to
                  > czujnosc spada, a rosnie irytacja.
                  >

                  O to to, przyzwyczajam się że idiota wali po hamulcu co 5 sekund, a jak naprawdę
                  będzie hamował to mu wpadnę w zad. Utrzymywanie odstępu? Ok, ale nie u nas,
                  zaraz znajdzie się jeszcze większy kretyn który tam wjedzie i będzie się tak
                  trzymał, robisz kolejny odstęp i witasz tam kolejnego kretyna i tak do posrania.
                  Jedyną metodą to wyprzedzić na wariata jak najszybciej się da
                  • jerzyjerzy2 Re: Nerwowi hamulcowi 20.07.10, 17:27
                    Ale masz wtedy kretyna przed sobą a nie za sobą a zrobienie bezpiecznego odstępu
                    przed sobą jest dziecinnie proste a ciekawe jak zrobisz bezpieczny odstęp za
                    sobą bez wytracenia prędkości do prawie 0km/h ?
                    • turbo_wesz Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 08:58
                      na debila z tyłu nie poradzisz, inaczej niż masywnym samochodem - a to nie zawsze sie da, zwłaszcza jak debilem okaże się kierowca czegoś cięższego niż twój pojazd
                    • q-ku pojawia się tu drugi typ: kretyn - wciskacz 27.07.10, 09:18
                      a Polsce nie sposób jechać z kimś z dobrym odstępem - jedziesz tak by widzieć
                      sytuację przed tym powolnym żółwiem i w stosownej chwili wyprzedzić, a tu
                      natychmiast ktoś cie wyprzedza i wciska się między was, by wisieć temu
                      pierwszemu 5cm za zderzakiem

                      obu typów idiotów nie lubię, ale tak naprawdę to ten drugi to jest dopiero
                      niemyślący cham
                      • whitenabuchodonozor Re: pojawia się tu drugi typ: kretyn - wciskacz 27.07.10, 10:38
                        > natychmiast ktoś cie wyprzedza i wciska się między was, by wisieć temu
                        > pierwszemu 5cm za zderzakiem
                        >

                        jeszcze do tego jedzie wysadzając lewą połówkę swojej błyszczącej fury na
                        przeciwległy pas
                        • tiges_wiz Re: pojawia się tu drugi typ: kretyn - wciskacz 27.07.10, 11:09
                          jedzie ciezarowka 70 km/h
                          dosc spora luka i nikt nie wyprzedza, pozniej 2, 3, 4 ...
                          i dalej nic sie nie dzieje to zaczynam wyprzedzac.

                          wiele razy jak luka jest na poltora kilometra to zwalniam i puszczam tego z
                          przodu przed siebie

                          albo luka na kilometr i gosc zaczyna wyprzedzac .. to ja za nim.
                          a pan zero redukcji i wyprzedza taka ciezarowke z predkoscia 75 km/h ...

                          wyprzedzajcie sprawnie, to sie nikt nie bedzie wam wciskal
                          ja zostawiam odstep i jakos rzadko ktos mi sie wciska.
                          czasem sie trafia ktos kto ma >250 KM, ale ten tez wjezdza na chwile i zaraz
                          jedzie dalej.
                          • q-ku "luka na kilometr i gosc zaczyna wyprzedzac .. to 28.07.10, 13:29
                            "luka na kilometr i gosc zaczyna wyprzedzac .. to ja za nim. "

                            czyli niebezpiecznie i nieprzepisowo

                      • lucusia3 Re: pojawia się tu drugi typ: kretyn - wciskacz 27.07.10, 23:14
                        Ludzie, ci hamulcowi są wyedukowani w specjalnych szkołach. jechałam
                        za taka L-ka. Masakra. Zaznaczam, że nie prowadził uczeń, ale chyba
                        instruktor, bo siedział w samochodzie sam. Najpierw zajął mu dobre 20
                        minut wyjazd na główną. Ruch był, ale naprawdę nie szczególnie
                        natężony, a teren zabudowany. Wystarczyło, że gdzieś instruktor
                        widział samochód na głównej, to stał. Powstał wielki zator za
                        instruktorem. Potem jechał. Ten sam system "hamuję, nie hamuję,
                        hamuję". Był budowany chodnik, więc przy każdym słupku kostki
                        samochód stawał i przepuszczaj jadących z przeciwka. Tyle, ze słupki
                        stały na poboczu i absolutnie nie blokowały drogi. Ten idealny
                        kierowca był otoczony przez szaleńców, bo kilku omineło go na
                        wyjeździe (lewą stroną!), reszta ryzykował i wyprzedzała dalej. ja
                        też. W pobliżu dużego z dobrą widocznością zakrętu. Instruktor na
                        mnie, podobnie jak na innych szaleńców go otaczających trąbił.
                        Nie pozwolę dziecku iść do szkoły jazdy z Liszek. Nie chce, zeby ktos
                        go kiedyś zabił, albo o niego się zabił.
        • nazimno Z pewnoscia mu wylewnie podziekowales...buhaha 20.07.10, 10:48

    • rapid130 Re: Nerwowi hamulcowi 20.07.10, 15:19
      To nie jest głupota, tylko takie dziwaczne nawyki.

      Znam taki domowy przypadek (wuj rodzony).
      On nie zna pojęcia jazdy ze stałą prędkością.
      Nawet na prostej pustej drodze przyspiesza - zwalnia - przyspiesza -
      zwalnia....

      Przez lata wielu jego pasażerów odkrywało ze zdziwieniem, że oni
      również mogą cierpieć na chorobę lokomocyjną. :PPPPPP
      • analny_wybawca Re: Nerwowi hamulcowi 20.07.10, 16:35
        Ten twój wuj nie ma może firmy która zakłada instalacje alarmowe? Znam prezesa
        jednej który właśnie tak jeździ, bo mechanik mu powiedział że turbodieslem tak
        trzeba
        • jerzyjerzy2 Re: Nerwowi hamulcowi 20.07.10, 17:29
          Że niby trzeba z tym turbodieslem hamować ?
        • rapid130 Re: Nerwowi hamulcowi 21.07.10, 01:29
          Nie, to ksiądz kanonik. :XXXXXXXXX Tak, ma turbodiesla.

          Mechanik miał dobrą myśl przewodnią, tylko źle wyjaśnił.
          Faktycznie turbosprężarki o zmiennej geometrii lubią, gdy co jakiś
          czas wykorzysta się pełne możliwości.
          • mrarm Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 15:04
            Powiedziały Ci to?
    • hazzard Re: Nerwowi hamulcowi 26.07.10, 11:46
      ja bym ją wyprzedziła;)) Często też zauważam, jak ktoś przykleja się komuś go
      zderzaka i co chwila delikatnie przyhamowuje i jadą tak ileś kilometrów - a
      skoro nie wyprzedza, to czy nie prościej byłoby trzymać większą odległość??

      Natomiast w kwestii deptania hamulców na widok fotoradaru, to nie dalej jak
      wczoraj miałam okazję zaobserwować w akcji takich "hamulcowych" - najpierw
      pojawiła się niebieska tabliczka (czyli już w tym momencie można zacząć
      zwalniać), potem znak z ograniczeniem do 70, a potem fotoradar, a ktoś nagle tak
      dał po heblach, że w rezultacie cała kolumna wyhamowała do zera!!! Zaś innym
      razem przy ograniczeniu do 60 wlekliśmy się 40. Rozumiem, że radar i
      ograniczenie prędkości, ale bez przesady!

      Że już nie wspomnę o mistrzach prostej, którzy każdy zakręt pokonują z
      wciśniętym hamulcem;/
    • sevennationarmy Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 09:23
      Kiedyś jechałam za miastem za babką, która wciskała hamulec (dość mocno) za
      każdym razem, jak mijał ją samochód jadący z przeciwka. To dopiero była zabawa :/
    • lady_sybil Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 09:26
      I właśnie przeczytałam o sobie :(
      Niedawno zaczęłam kurs prawa jazdy i turlam się z instruktorem przepisowe 50*, a
      przed kazdym manewrem zwalniam do jakichś 10. Od samochodu przedemną trzymam
      dość duży odstęp - bo czuje sie pewnie za kierownicą. Mam trudności z wyczuciem
      - jak utrzymać stałą prędkość. I jeszcze nie zawsze wychodzi mi dynamiczny start
      na światłach. Nie jestem urodzonym kierowcą i jadąc zawsze myślę o tym, że za
      mną jedzie ktoś komu przeszkadzam, a droga jest zbyt wąska żeby mnie wyprzedzić.
      Więc jeśli ktoś mnie spotka na drodze to z góry przepraszam - jestem świadoma
      tych błędów i idzie mi coraz lepiej. Proszę o wyrozumiałość w imieniu wszystkich
      'elek' i mlodych kierowców.
      [choć też uważam 'miganie' stopem za niebezpieczne]

      *50 trudno w moim mieście znaleźć, zazwyczaj dozwolona prędkość jest niższa.
      Jeśli mam ograniczenie do 40 i prostą drogę to jade 40 - bo musze nauczyc się
      utrzymywać prędkość, a na egzaminie łamanie przepisów nie jest mile widziane.
      Regularnie kierowcy z tyłu na mnie z tego powodu trąbią. Proszę nie trąbcie, nie
      pojade przez to szybciej niż mówi ograniczenie. Ja musze jeździć przepisowo i
      nie ja stawiałam ograniczenia. Kursant tez człowiek!
      • eruiluvatar Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 10:32
        Akurat ludzie trąbiących na L-ki totalnie nie rozumiem, chyba logiczne, że na
        kursie uczą jeździć do bólu zgodnie z przepisami? Ja taką elkę po prostu
        wyprzedzam, dając instruktorowi pożywkę do narzekania i pokazania "jak nie
        należy jeździć" ;)
      • turbo_wesz Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 11:02
        ale nie pokonujesz kilkusetkilometrowych dystansów drogami krajowymi? to jednak nie o tobie ten wątek
    • zakaz.pedalowania Nie ma rady, trzeba trzymać odpowiedni dystans. 27.07.10, 09:26
      A tak poza tym skoro to było w trasie to dlaczego nie wyprzedziłeś
      tej baby?
    • impag Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 09:37
      Kobitka w Hondzie to pryszcz. Zwróćcie uwagę, najgorsze są paniusie
      w Toyotach Yaris względnie Auris. To jakaś specjalna "rasa"
      kierowców musi być.
      • risteard Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 14:26
        Rzeczywiście, to chyba jakaś reguła. Moja koleżanka jeżdżąca Yaris
        ma taki zwyczaj, że przy skręcie w prawo (np. przy zjeżdzie z
        głównej) najpierw wykonuje pełny stop, następnie włącza
        kierunkowskaz i dopiero wtedy wykonuje manewr. Dla tych z tyłu to
        musi byc wkurzające.
    • hella_79 Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 09:40
      geniusze radarowi sa faktycznie nieźli, spotykam takich ciągle w pewnej miejscowości, w której jest 70km/h - widza radar to momentalnie po heblach i zwalniają do 40-50 - bo przeciez radar. ciekawe jest to ze widza znak radaru i sam radar, ale wcześniejszych znaków pozwalajacych jechać 70km/h nie widzą
      • kirith Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 10:20
        "Zwalniający" nie ma bladego pojęcia, z jaka maksymalną prędkością może jechać,
        bo znaki są przecież tylko dla początkujących, a on jest miszczem kierownicy...
        IMHO można to rozwiązać w prosty sposób - wystarczy do niebieskiej tabliczki pod
        napisem "Kontrola radarowa" dodać informację o maksymalnej prędkości, np.
        pomniejszoną wersję znaku. Problem zniknie.
        • erasms25 Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 16:12
          > "Zwalniający" nie ma bladego pojęcia, z jaka maksymalną prędkością może jechać,
          > bo znaki są przecież tylko dla początkujących, a on jest miszczem kierownicy...

          Zwalniający nie pamięta jaki znak był pod tablicą z nazwą wioski i jakie ograniczenie obowiązuje na kolejnym całym terenem zabudowanym.

          Jeżeli to krajowa piątka, to niemal pewne jest 40 na godzinę.
          Ale co zrobić, gdy któryś sołtys się wyłamał i nie uległ presji opinii lokalnej i ograniczenie obowiązuje 50, a 60 w nocy?

          Normalni kierowcy (a nie niedzielni) nie uczą się na pamięć, czy kolejny kilkukilometrowy odcinek zabudowany miał na wlocie 40, czy 50 ale zwalniają tylko przed fotoradarami aktywnymi.
    • qardonia możesz wyprzedzić i nie przynudzać 27.07.10, 10:09
      po co pisać post na forum o tym, że spotkałeś kierowcę - idiotę, który się
      głupio zachowywał na drodze, skoro po każdej przejażdżce samochodem można
      wymienić takich kierowców kilku? ja mogłabym długo wymieniać: kierowca -
      wciskacz, który wyprzedza w każdych warunkach i zmusza innych do wpuszczania go
      na pas z litości aby nie zabił go tir z naprzeciwka, kierowca - przyklejacz
      jadący na twoim błotniku że aż boisz się pomyśleć o hamulcu, kierowca - kierowca
      - hazardzista wyprzedzający na trzeciego i grający w rosyjską ruletkę: zjedzie
      czy nie zjedzie? to tylko przykłady z dzisiejszego dnia, wymieniać można
      dłuuuuugo! każdy zna fatalne zachowania drogowe bliźnich, opisywany przez ciebie
      przypadek jest o tyle nieszkodliwy, że właściwie nie stwarza zagrożeń o ile
      zachowuje się bezpieczny dystans, no i zawsze możesz dać w długą i zapomnieć o
      tej hondzie, prawda?
      • czwarty.wymiar Re: możesz wyprzedzić i nie przynudzać 27.07.10, 10:39
        qardonia napisała:
        "... no i zawsze możesz dać w długą i zapomnieć o tej hondzie, prawda?"

        Z tym zawsze, to bym nie przesadzał. No chyba, że wyprzedzasz na ciągłych, zakrętach, lub wymuszając na tych jadących z przeciwka ucieczkę na pobocze.
        • whitenabuchodonozor Re: możesz wyprzedzić i nie przynudzać 27.07.10, 10:58
          dokładnie. Kiedyś miałem nieprzyjemność jechać za takim pacjentem dłuższy
          kawałek, bo na każdej prostej deptał do 130 a na byle zakręcie zwalniał do 70
          obficie racząc samochody za nim światłami stopu. Również przy każdym znaku
          drogowym, skrzyżowaniu, przystanku PKS i pojedynczym drzewie na poboczu kładł
          nogę na hamulcu. Tak jechałem za nim co rusz się zbliżając i oddalając aż
          zatrzymałem się na kawę i pojechał sobie w pyry.
      • kellss Re: możesz wyprzedzić i nie przynudzać 27.07.10, 10:45
        chocby po to, by uswiadomic niektorym, ze ich z pozoru 'bezpieczne' i
        asekuracyjne manewry na drodze tak naprawde przyczyniaja sie do powstawania
        sytuacji niebezpiecznych? Jezdze juz dosc dlugo (21 lat) i bardziej sie boje
        dziadziusiow w tico hamujacych na widok podrywajacego sie stadka wron na mijanym
        trawniku niz dresow w wiejskim sprzecie kaskaderskim.
      • edwood1 Re: możesz wyprzedzić i nie przynudzać 27.07.10, 10:58
        wakacje są najgorsze - jest pełno wakacyjnych kierowców, którzy jak
        widza kawałek asfaltu to dostają jakiegos seksualnego pobudzenia i
        muszą of razu wyprzedzić. cokolwiek ale wyprzedzić. najlepiej na
        trzeciego kiedy z naprzeciwka jedzie kolumna samochodów.

        3/4 kierowców w tym kraju nie ma pojęcia o tym jak przejechac przez
        zakręt nie ścinając go. po prostu jest to wiedza tak wysoce tajemna,
        że niegdy nawet nie zbliża się w jej okolice.

        fantastycznie za to potrafią jechać na zderzaku, na grubość żyletki
        przez kupę kilometrów. ostatnio wielka toyota hilux z jakimś
        barankiem nie chciała się odkleić od mojego zderzaka. po jakimś
        czasie na zakazie wyprzedzanie i zakręcie poleciała przed siebie z prędkością 140 - szlag mnie trafił i zadzwoniłem na 112 z informacja
        o niebezpiecznym kierowcy. dla kutafonów którzy chcą mnie zabić nie
        ma litości.

        jak ustępujesz komuś miejsce do wyprzedzania - zjeżdżając na pobocze
        i dając znak kierunkowskazem - zdarza się jeden na 100 który
        podziękuje mignięciem awaryjnymi. dlatego jak widzę buraka to
        najczęściej ustępuję mu dopiero przed fotoradarem. w 90% dają się na
        to nabrać i mkną szczęśliwi wspomagać budżety samorządów.

        moim zdaniem polacy są jednymi z największych buraków na drodze w
        skali naszego kontynentu - możemy się ścigać z albańczykami czy
        południowymi włochami. wszystkie kompleksy i setki lat upokorzeń przy
        odrabianiu pańszczyzny muszą rekompensować sobie za kółkiem
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: możesz wyprzedzić i nie przynudzać 27.07.10, 14:36
          dlatego jak widzę buraka to
          > najczęściej ustępuję mu dopiero przed fotoradarem. w 90% dają się na
          > to nabrać i mkną szczęśliwi wspomagać budżety samorządów.

          Boski sposób! :-D

          > moim zdaniem polacy są jednymi z największych buraków na drodze w
          > skali naszego kontynentu - możemy się ścigać z albańczykami czy
          > południowymi włochami. wszystkie kompleksy i setki lat upokorzeń przy
          > odrabianiu pańszczyzny muszą rekompensować sobie za kółkiem

          Święta prawda. Gorzej jest tylko na Sycylii.
        • erasms25 Re: możesz wyprzedzić i nie przynudzać 27.07.10, 16:19
          > najczęściej ustępuję mu dopiero przed fotoradarem. w 90% dają się na
          > to nabrać i mkną szczęśliwi wspomagać budżety samorządów.


          Pusty fotoradar to najlepsze miejsce do wyprzedzania wszelakiej maści nauczycieli drogowych i buraków w mocnych furach.

          Ich miny obserwowane we wstecznym lusterku - bezcenne.
          • edwood1 Re: możesz wyprzedzić i nie przynudzać 27.07.10, 16:37
            Pusty fotoradar to najlepsze miejsce do wyprzedzania wszelakiej
            maści nauczycie
            > li drogowych i buraków w mocnych furach.
            >
            > Ich miny obserwowane we wstecznym lusterku - bezcenne.

            a może po prostu ludzi których jedyną ambicja nie jest rozwalenie się
            na drzewie albo dzieciaków na pasach.

            no ale to już są wyżyny abstrakcji, niedostępne dla dla facetów
            którzy muszą odreagować swoje krzywdy życiowe za kółkiem.
    • hanni01 Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 10:50
      Jesli taka sytuacja sprawia ci az takie problemy i wywoluje tak wielka irytacje,
      to moze powinienes generalnie pomyslec o tym, cze nie zmienic srodka lokomocji?

      Ty nigdy nie byles poczatkujacym? Nigdy nie popelniles bledu, ktory moglby
      wywolac u innych irytacje?
      • czwarty.wymiar Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 10:58
        Często zdarza się tak, że nie są to pojedyncze błędy czy początkujący kierowcy, tylko ludzie jeżdżący latami i mający złe nawyki.
        • hanni01 Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 11:17
          Wiekszosc ludzi ma jakies zle nawyki i trzeba z tym jakos zyc.
          A takie nawyki jak opisane powyzej sa bez porownania mniej grozne niz np. nawyk
          jazdy 90-100 w obszarze zabudowanym.
          • czwarty.wymiar Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 11:55
            No i za czym niby ten "argument", że są groźniejsze sytuacje? Zawsze znajdzie się coś gorszego, ale to jeszcze nie powód, żeby nie poruszać takich czy innych tematów.
          • erasms25 Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 16:54
            > A takie nawyki jak opisane powyzej sa bez porownania mniej grozne niz np. nawyk
            > jazdy 90-100 w obszarze zabudowanym.

            Maksymalna dopuszczalna prędkość na obszarze zabudowanym to 80 km/h.
            Do pracy mam ograniczenie 70 km/h. Rzadko da się pojechać więcej w korkach.

            O 60 na godzinę w nocy na zabudowanym już lepiej nie pisać, bo i tak większość, która na każdym fotoradarze zwalnia do 40 - bo tak, nie zrozumie, o czym mowa.


    • szurum.burum Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 11:10
      Wyluzuj kierowco, wyprzedzasz hamulcowego nie poświęcając mu więcej niż 3 sek.
      pracy mózgu.
      • emes-nju Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 11:32
        szurum.burum napisała:

        > Wyluzuj kierowco, wyprzedzasz hamulcowego nie poświęcając mu
        > więcej niż 3 sek. pracy mózgu.

        Rozumiem, ze tylko po autostradach jezdzisz?
        • szurum.burum Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 13:21
          Niestety nie jeżdżę tylko po autostradach.

          Mam następującą refleksję, nie każdy musi być mistrzem gazu, sprzęgła i hamulca, nie każdy również powinien prowadzić danego dnia, o danej porze itd, itp. Istnieje jednakże podstawowa zasada, a mianowicie ograniczonego zaufania, którą uzupełnia doświadczenie w prowadzeniu pojazdu, przejawiające się np. umiejętnością antycypowania co najmniej 2 ruchów wprzód współużytkownika drogi.

          Hamulcowy na tym nieszczęsnym lewym pasie jedzie jak najlepiej potrafi (w co nie wątpię), natomiast ja jako pewniejszy i bardziej doświadczony kierowca wykonuję szybki i zdecydowany manewr zmiany pasa bądź wyprzedzania a następnie oddalam się. Bardziej obawiam się kierowców jadących zbyt szybko w stosunku do warunków, nie używających hamulca i zajeżdzających drogę, bo żal im wytracać prędkość. Takich przepuszczam i niech zjeżdzają mi z oczu.
          • emes-nju Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 13:24
            szurum.burum napisała:

            > Niestety nie jeżdżę tylko po autostradach.

            To skad ten smialy tekst o 3 sek.? Zrozumielam, ze tyle wlasnie czasu zajmuje Ci
            wyprzedzanie :-P
            • szurum.burum Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 15:47
              otóż źle zrozumiałaś

              pozdrawiam
    • wypasiona_foczka Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 11:24
      Oooo, znam ten typ kierowców! Odkąd mam prawo jazdy zawsze zwracali moją uwagę.
      Na własny użytek nazywam ich "mistrzami jazdy na hamulcu". Pełno ich wszędzie:
      starzy i młodzi, blond panienki i wąsaci skodziarze. Mnie taki styl prowadzenia
      auta trochę przeraża bo jak na dłoni widać, że kierowca nie ma wyczucia
      samochodu, nie wsłuchuje się w obroty silnika i nad półtoratonowym sprzętem po
      prostu nie panuje. Najczęściej jedzie na zbyt wysokim, niedopasowanym do
      okoliczności biegu a to ciągłe dotykanie hamulca może wprowadzić w błąd
      człowieka jadącego z tyłu i kraksa gotowa. No i hamowanie już w zakręcie. Nie
      przed ale już na łuku. Lekka gołoledź czy zalegający śnieg i taki artysta leci
      jak z procy do rowu/na drzewo ale on o tym nie będzie wiedział dopóki mu się
      taka historia nie przydarzy. :/
      Taki styl jazdy strasznie obnaża braki w technicznych umiejętnościach
      prowadzącego. Nie zna taki instytucji redukcji biegów, nie umie nad autem
      panować innymi sposobami niż tylko gazem i hamulcem. Poza tym to ciągłe
      dotykanie hamulca odkrywa jakies niezdecydowanie, nerwowość, niepewność za
      kółkiem. Strasznie nie lubię znaleźć sie na tyłku takiego kierowcy bo nigdy nie
      wiem co się wydarzy (a najczęściej wydarza się skręt bez kierunkowskazu albo
      kombinacja: długi hamulec i kierunkowskaz już w momencie zjazdu,
      brrrr....).Widzę problem w niedoedukowaniu. System szkolenia kierowców jest jaki
      jest. Jeśli masz szczęscie zdajesz egzamin a dalej braki nadrabiasz sam, często
      metodą prób i błędów na pustym parkingu. Jeśli masz szczęście i innego dobrego
      kierowcę w domu jego doświadczenie może wiele pomóc ale jeśli po zdaniu egzaminu
      kierowca jest pozostawiany sam sobie, nie szkoli warsztatu, nie rozumie zasad
      jazdy to jest potencjalnym sprawcą/współuczestnikiem wypadków. Drugim problemem
      wielu hamulcowych jest to, że ktoś nawkładał im do głowy bredni o "ekonomicznej
      jeździe" gdzie instruktorzy wręcz zmuszają by wrzucać piątkę już przy 50-60km/h.
      Sunie sie taki bezwładnie, niepanując nad autem, niemogąc dynamicznie
      przyśpieszyć w razie zagrożenia a na rozpędzający sie samochód reakcją jest to
      nerwowe wciskanie hamulca.
      Jestem wielką przeciwniczką uczenia ludzi "ekonomicznej jazdy" w wydaniu w jakim
      widzę to najczęściej. Z nakazującym mi taką jazdę instruktorem darłam koty i
      ostatecznie nie godziłam się na taką "naukę" bo widać było, że jemu w tej całej
      "ekonomicznej jeździe" tylko o paliwo idzie a nie o bezpieczeństwo w razie
      sytuacji kryzysowej. Nauczyłam sie jeździć z maksymalnie częstą redukcja biegów.
      Zawsze gdy widzę samochód z hamulcem przede mną redukuję bieg i auto samo
      dojeżdza do poprzedzającego z równą prędkością i w bezpiecznej odległości.
      Biegami zwalniam, z piątki dochodzę czasem do dwójki :D. Hamulca używam tylko do
      ostatecznego zatrzymania się. Byłam niedawno na drugim przegladzie auta i
      okazało się, że klocki wygladają jak nówki sztuki. Identycznym samochodem
      (model, silnik, nawet kolor)jeździ znajoma, klocki wymieniano jej już
      dwukrotnie. I czy to nie jest właśnie ekonomiczna jazda :D? Klocki nie majątek
      ale oszczędność większa niż te parę kropel benzyny "zaoszczędzone" (lub nie) na
      piątce przy 60 na godzinę.
      Tak czy inaczej, hamulcowi to stuprocentowi kandydaci na kursy doszkalające.
      • kobietoniewariuj Re: Nerwowi bagażnikowi 27.07.10, 12:30
        jakoś mniej mnie irytuje nerwowy hamulcowy (nikt nie każe jechać 3 mm za nim)
        niż nerwowy bagażnikowy, który przykleja się do poprzedzającego go samochodu.
        nie bardzo potrafię naśladować tok myslowy takiego kogoś. myśli, że zmusi do
        szybszej jazdy, przestraszy, sprowokuje do zmiany pasa?? nakłoni do łąmania
        przepisów, bo bagażnikowemu się spieszy i chce jechać lewym pasem 120/h przy
        ograniczeniu do 70?
        celują w tym panowie typu BardzoMałyWacuś + łysa czacha + szeroki kark + spalona
        na czarno tleniona blondyna u boku oraz panie typu Trzy Szare Komórki +
        terenówka:DDDD
        • emes-nju Re: Nerwowi bagażnikowi 27.07.10, 12:35
          kobietoniewariuj napisał:

          > chce jechać lewym pasem 120/h przy ograniczeniu do 70?

          Chce, niech jedzie. Co Ty spoleczny milicjant ze pilnujesz przestrzegania przepisow?
          • tiges_wiz Re: Nerwowi bagażnikowi 27.07.10, 12:47
            ostatnio taki siadmi na zderzak jak jechalem lewym pasem, bo szykowalem sie do
            wjazdu na pas do skretu w lewo. teren zabudowany prawy pusty po horyzont
            skrzyzowanie za 200m

            az sie prosil o hamowanie :P
      • erasms25 Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 17:02
        > wąsaci skodziarze.

        Skodzinka to najpopularniejsza służbówka.
        Wąsów nie noszę i nie nosiłem.
        To mam jeździć yariską?!


        PS
        Wyżej cenię sobie octawkę kombi niż flotową foczkę, choćby ford był wypasiony.
      • majakw84 Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 18:23
        Wszystko spoko, tylko jest jedno ale. Podejrzewam, że gdybyś mnie spotkała na drodze przed Tobą, to też byś klęła pod nosem i wyzywała mnie od osób, które nie wiedzą co to redukcja biegów itp. Przecież nie przypuszczałabyś, że moja mała starsza fiesta przed Tobą, ma automatyczną skrzynię biegów. I tu jest właśnie pies pogrzebany. Jadąc tą moją fiestą, niestety nie mogę zredukować biegu, bo to automat. Jadąc autami z manualem umiem zmniejszyć prędkość dzięki redukcji biegów, jadąc już moją fiestą tak się jednak nie da. Jedyna możliwość to albo puścić gaz i czekać aż auto zwolni (trochę to jednak trwa), albo właśnie trochę wcisnąć hamulec. Zdaję sobie sprawę, że osoba za mną dostaje co jakiś czas stopem po oczach i pewnie warczy już z nerwów. Ale czasem ludziska zastanówcie się, czy to może nie automat jedzie przed Wami ;)
        • 1ysy Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 22:16
          No właśnie to samo miałem napisać... zawsze jeździłem automatami i po prostu
          często się tam używa hamulca... a ludzie mają klapki na oczach i tego nie rozumieją
    • ignatz Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 12:50
      Hmm. Pewnie i ja tak jeżdżę bo mam samochód z małym silnikiem i pojęcie
      hamowania silnikiem praktycznie nie istnieje. Nie bardzo mam wybór.
    • taja11 Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 13:07

      A ja mam taki problem.Nie nauczyłam się rozwijać prędkości poza 80 km na h
      Jak ognia boję się jeździć poza miastem-a w moim mieście korki są zawsze:-)więc
      nie mam gdzie rozwinąć skrzydeł:-)
    • idz.do.konta Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 14:53
      Mam koleżankę, która sama uważa się za świetnego kierowcę, na innych nie
      zostawiając suchej nitki, jeśli coś, według niej, zrobią nie tak. Tyle że ona
      popełnia dokładnie takie same błędy. Nie lubię z nią jeździć, bo potem przez
      kilka dni bolą mnie obojczyki od pasów, kiedy ona hamuje. I gdyby to było
      hamowanie, to tylko mocne szarpnięcie (oczywiście nie z jej winy...). Gdyby nie
      pasy, wielokrotnie miałabym rozkwaszony nos (więc może te bolące obojczyki to w
      końcu jakiś kompromis?).
    • mynia_pynia Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 18:04
      A już myślałm, że to ja mam omamy.
      Czasami faktycznie spotykam nadpobudliwe jednostki, ale u mnie
      wzmaga to czujność, zawsze zastanawiam się czy szukają łosia do
      tylnego ataku, czy są na przysłowiowej bani.
      Ogólne za takimi jadę z 30-40 m z tyłu, bo wtedy nie muszę depać na
      hamulec, albo wyprzedzam jak jest sens.
    • komentarzowicz Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 18:34
      Nie wiem czy to jest głupota. Może np. skurcz mięśni łydki, albo tik
      nerwowy. Dzisiaj widziałem takie dwie laski w nówce audi TT jakaś
      sportowa seria i też migała hamulcowymi jak kierunkowskazami :D może
      bała się rozpędzić hie hie
    • miecio1313 Re: Nerwowi hamulcowi 27.07.10, 18:52
      Jechałem kiedyś z gościem Tico na tylnej kanapie. Facet miał zwyczaj
      hamowania co skrzyżowanie a nawet jak był wyjazd z parkingu. Rzecz
      działa się w Kołoobrzegu lub Koszalinie. Wyglądało to mniej więcej
      tak- facet się rozpędzał do 60/70 i jak widział krzyżowkę ostro po
      hamulcach a za krzyżówka znowu pedał, ja z tyłu oparty o siedzenie
      leciałem do przodu a chwilę potem waliłem o oparcie. W mieście
      miałem to co paredziesiąt sekund. Po paru takich razach jak
      widziałem krzyżówkę to łapałem się za fotel z przodu i lot mnie
      omijał. Było to ładnych parę lat temu ale tą jazdę pamiętam do dziś.
      Podobno ten facet jeździł tak zawsze a jak ktoś z nim jechał drugim
      samochodem w dłuższą trasę wolał trzymać się za nim pareset metrów-
      jazda bezpośrednio za mim wykańczała nawet największego twardziela.
    • peppers01 Coz.... 27.07.10, 19:37
      Coz, nie kazdy jest takim swietnym kierowca jak autor tego wpisu i
      czasem zbytnio asekuruje sie podczas jazdy hamulcem. Uwazam jednak
      ze jest to zdecydowani zdrowsza sytuacja niz dociskanie przez
      `niedzielnych kieorwcow` peadlu gazu do podlogi gdy tylko nadarzy
      sie taka okazja.
    • izbkp Re: Nerwowi hamulcowi 28.07.10, 06:59
      hehe, analny_wybawco - moim zdaniem jesteś tak mocno technicznie zacofany, że po
      prostu fakt istnienia automatycznej skrzyni biegów Tobie umknął ;P A przecież
      mamy XXI wiek i taki "cud" techniki w Hondzie może się zdarzyć? ;P
    • przylga Też jeżdżę Hondą Civic i jestem gejem. 28.07.10, 11:12
      Też lubię przyhamować, wtedy jestem bepieczny. A jak się komuś nie
      podoba za mną jechać niechaj wyprzedza i pędzi po śmierć.
    • radiounitra Re: Nerwowi hamulcowi 07.08.10, 08:44
      Taa, ostatno tez jechalam za takim kretynem. Finalnie malo mu w d.. nie
      wjechalam, jak naprawde zachamowal-) Podczas 45 minutowej jazdy za nim nie
      nacisnelam ani razu hamulca. Nie wiem, czy ci ludzie nie potrafia zdjac nogi z
      gazu? Smielismy sie, ze moze sobie muzyczke puscil i podryguje, a co trzeci takt
      wypada mu wlasnie na hamulec..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka