Dodaj do ulubionych

Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczniej?

18.08.10, 13:21
Ciekaw jestem Waszych opinii.
Obserwuj wątek
    • kozak-na-koniu Re: Co zrobić , żeby... 18.08.10, 13:28
      ...Piesi, rowerzyści, woźnice itd. nie zachowywali się jak samobójcy, żeby osoby
      odpowiedzialne za stan dróg, oznakowanie i organizację ruchu zmądrzeli i choć
      trochę "zeszli na ziemię", żeby dziennikarze zainteresowali się trochę na serio
      tematem bezpieczeństwa na drogach publicznych - zamiast "trzepać kasę" na
      pierdołach itp. itd?
      Czekam na opinie...:P
      • wolfgang87 Re: Co zrobić , żeby... 18.08.10, 13:30
        A wczoraj bylem w Radzyminie na jakims osiedlu zamknietym. Jechalem. A ze to bylo ogladane autko do kupienia, wiec jechalem dosyc niepewnie po tym osiedlu. Bawia sie dzieci, psy, etc. A tu nagle jedno dziecko z obledem w oczach chce wskoczyc idealnie przed maske... Nawet nie zahamowalem (pomimo ze bylo max 30kmh), ojciec je chwycil w pore. MASAKRA!

        Tak wiec edukacja od malego :) I to od bardzo malego, jak tylko zacznie łazić samodzielnie.
      • nazimno Odpowiadam calym zdaniem: 18.08.10, 13:38
        Aby kierowcy jezdzili bezpieczniej nalezy ich wszystkich poprosic,
        aby od jutra jezdzili bezpieczniej. Spowoduje to, ze juz jutro
        wyjedziemy na bezpieczne drogi, po ktorych kierowcy beda jezdzic
        bezpiecznie.
        Ufff...(trudna odpowiedz byla)
        • wolfgang87 Re: Odpowiadam calym zdaniem: 18.08.10, 13:41
          Odpowiedz niestety jest trudna.

          Gdaka poprosila, zebysmy sie nie zabijali 6-8 sierpnia. I co polska przekuratna mysl zrobila? Ano w ten weekend zabilo sie wiecej niz w weekendy do tej pory w wakacje.

          A mysle, ze 99,9999% ofiar wypadkow to nie samobojcy, wiec prosic o niezabijanie sie nie trzeba...
          • kozak-na-koniu Re: Odpowiadam calym zdaniem: 18.08.10, 13:44
            Czepiasz się... Kolo postawił bardzo inteligentne oraz niezwykle oryginalnie
            sformułowane pytanie i otrzymuje adekwatne odpowiedzi. Na pewno jest zadowolony.:D
            • wolfgang87 Re: Odpowiadam calym zdaniem: 18.08.10, 14:08
              No nie, nie czepiam sie, odpowiadam dla nazimno, ze proszenie juz przerabialismy. I choc to smutny weekend byl, to jednak mozemy odfajkowac ten sposob na poprawianie bezpieczenstwa. Bo naprawde Gdaka sprobowala nas poprosic, zeby nie bylo trupow.
          • nazimno Wlasnie te akcje wykpilem. 18.08.10, 14:13
            I bynajmniej nie kpilem z ofiar. Wcale nie mialem ich na mysli.
            Niech spoczywaja w spokoju - RiP.

            Problem bowiem lezy calkiem gdzie indziej i jest o wiele bardziej
            skomplikowany.

            I my tu o tym ciagle piszemy.
            Niestety oni wydaja sie to ignorowac.

    • emes-nju Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 18.08.10, 13:37
      Drogi sa uzytkowane nie tylko przez kierowcow.

      Wynika z tego (co potwierdzaja przerazajace statystyki!), ze my, kierowcy, mozemy robic stojki na intymnych czesciach ciala, zeby bylo bezpiecznie, ale dopoki bedziemy jezdzili, to bedziemy tez zabijali...
    • edek40 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 18.08.10, 14:09
      To proste. Przekonac ich, ze jezdza niebezpiecznie.

      Moze byc to jednak bardzo trudne, bo zbyt wiele argumentow wkladaja im do rak
      ci, ktorzy jakoby dbaja o ich bezpieczenstwo.
    • bimota Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 18.08.10, 14:31
      Teoretycznie widze 3 glowne sposoby:

      1. Poprawic kierowcow
      2. Poprawic policje
      3. Poprawic prawo i interpretatorow

      Czyli nic sie nie da zrobic...
      • emes-nju Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 18.08.10, 14:35
        bimota napisał:

        > Teoretycznie widze 3 glowne sposoby:
        >
        > 1. Poprawic kierowcow

        A co z tymi NIEkierowcami, ktorzy sa odpowiedzialni za polowe zdarzen ze swoim
        udzialem?
        • bimota Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 19.08.10, 23:31
          No conajmniej o polowe by ich bylo wiecej... :)
    • tiges_wiz Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 18.08.10, 14:38
      a ty nie masz wlasnych?
    • emes-nju Mam pewien pomysl 18.08.10, 15:14
      Zwezic pasy ruchu do 2/3 standardowego pasa. Wszystkie. Calkowicie zlikwidowac dwujezdniowki. Co mniej wiecej 20 m wybudowac progi zwalniajace z materialu, ktory pozostalby po demontazu niepotrzebnej reszty pasow ruchu. Progi nie musialyby byc zgodne z jakimikolwiek normami - wystarczy, zeby porozrzucane bezladnie resztki asfaltu byly solidnie umocowane, zeby ktos nie zechcial ich, sabotazysta! usunac. Wszystkie skrzyzowania przekwalifikowac na rownorzedne (juz teraz sie to robi i nazywa rondami :-P ). Z resztek asfaltu pobudowac wysokie na co najmniej pol metra bandy uniemozliwiajace ucieczke z tego raju drogowego.

      Zapewniam, ze po wyeliminowaniu w jezdni pieszych i rowerzystow bedzie bezpiecznie jak w niebie. Nawet ograniczenia predkosci nie beda potrzebne.
      • bimota Re: Mam pewien pomysl 19.08.10, 23:33
        Spoko.. takie pomysly juz sie pojawiaja na poznanskim forum. Tylko, ze jeszcze
        chca calkiem eliminowac auta z ulic...
    • grzeg1968 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 19.08.10, 13:44
      A co uważacie o akcji Stowarzyszenia Kierowców i Pasażerów?
      Oni dają zniżki na ubezpieczenie za bezpieczną jazdę. Myślicie , że to dobra
      mobilizacja?
      • kozak-na-koniu Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 19.08.10, 13:48
        Jeśli chodzi o mnie, nie słyszałem ani o takim stowarzyszeniu, ani o takiej
        akcji. W ogóle, na samo słowo "akcja" zwykle od razu budzi się we mnie odruch
        wymiotny.
        • wolandlodz Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 24.08.10, 11:43
          Jeśli słowo "akcja" budzi u Ciebie odruch wymiotny, mogę zastąpić je
          słowem-INICJATYWA.

          Proponuje zapoznać się z tym stowarzyszeniem. Myślę, że wykonują dobrą roboty na
          rzecz bezpiecznej jazdy.

          Ja popieram wszystkie działania, które promują bezpiecznych kierowców. W Polsce
          jest przekonanie, że tylko szybka jazda jest modna i "fajna", a jeśli ktoś
          stosuje się do znaków drogowych jest kimś gorszym...Trzeba zacząć walczyć z
          takimi stereotypami...
          • kozak-na-koniu Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 24.08.10, 14:39
            wolandlodz napisał:

            > Ja popieram wszystkie działania, które promują bezpiecznych kierowców. W Polsce
            > jest przekonanie, że tylko szybka jazda jest modna i "fajna", a jeśli ktoś
            > stosuje się do znaków drogowych jest kimś gorszym...Trzeba zacząć walczyć z
            > takimi stereotypami...

            forum.gazeta.pl/forum/w,510,115458937,115459195,Re_Co_zrobic_zeby_.html
      • nazimno Wszystkie "akcje" sa ....warte. 19.08.10, 14:11
        Szkoly jazdy ucza do d....y. I to widac.

        Zanim ten poziom sie podniesie, minie jeszcze dobrych 10 lat.
        To musi byc proces samoczynnego eliminowania zlych nauczycieli.
        Tam, gdzie ucza slabo ludzie nie powinni uczeszczac na lekcje.

        Rankingi szkol moglyby pomoc.

        Wszelkie "lewe" przedsiewziecia powinno sie z hukiem ujawniac,
        a "umoczonych" pozbawiac uprawnien ezaminatorsko/instruktorskich.

        Krotko mowiac te stajnie Augiasza nalezy wyplukac.
        Inaczej nigdy nie bedzie obiektywnych selekcji na kierowcow
        i nie-kierowcow.

        I trzeba ludziom uswiadomic, ze nie kazdy sie do tego nadaje,
        aby z niego zrobic kierowce.

        • staszek585 Re: Wszystkie "akcje" sa ....warte. 20.08.10, 13:35
          nazimno napisał:

          > Szkoly jazdy ucza do d....y. I to widac.
          >
          > Zanim ten poziom sie podniesie, minie jeszcze dobrych 10 lat.
          > To musi byc proces samoczynnego eliminowania zlych nauczycieli.
          > Tam, gdzie ucza slabo ludzie nie powinni uczeszczac na lekcje.
          >
          > Rankingi szkol moglyby pomoc.
          >
          > Wszelkie "lewe" przedsiewziecia powinno sie z hukiem ujawniac,
          > a "umoczonych" pozbawiac uprawnien ezaminatorsko/instruktorskich.
          >
          > Krotko mowiac te stajnie Augiasza nalezy wyplukac.
          > Inaczej nigdy nie bedzie obiektywnych selekcji na kierowcow
          > i nie-kierowcow.
          >
          > I trzeba ludziom uswiadomic, ze nie kazdy sie do tego nadaje,
          > aby z niego zrobic kierowce.
          >

          Coś w tym jest. Ale nie do końca. Pomyśl ilu przepisów sam nie przestrzegasz ?
          Wziąć należy też pod uwagę, że większość kierowców wypadków nie powoduje. Przy całym narzekaniu na kierowców!
          Natomiast przy całym gąszczu przepisów, pojęć, interpretacji nie uczy się rzeczy podstawowych. Albo się ich nie uświadamia :
          1.Konieczności obserwacji drogi. I dostosowania swojego zachowania (prędkości też) do tego co widzę.
          2.Świadomości tego, że ruch może być groźny.
          3.Świadomości, ze każdemu może zdarzyć się błąd. Nawet mistrzom! Czyli potrzeby takiej jazdy, aby była rezerwa na ten właśnie błąd.
          4.Wiedzy, ze do powstania tragicznego zdarzenia nie potrzeba "strasznego" błędu. Wystarczy:
          - nie popatrzeć,
          - nie zauważyć,
          - nie zasygnalizować,
          - zacząć za późno zwalniać, itd....
          5.Konieczności wzajemnej tolerancji, życzliwości.
          Za to aż w nadmiarze jest:
          - pośpiechu,
          - dynamiki,
          - rekordów czasu przejazdu,
          - wyprzedzania za wszelką cenę, itd.
          PS:
          No i oczywiście różnych "akcji".
          • nazimno Re: 20.08.10, 13:58
            Staram sie przestrzegac, czasem nie wyjdzie - trudno, wtedy place.
            jak na razie - tylko za umiarkowane przekroczenia predkosci,
            a nigdy za bledy formalne.

            Wedlug mojego rozeznania - nie robie idiotyzmow lub staram sie ich
            nie robic. To jest oczywiscie moje prywatne zdanie.

            Jak dotad mam kilkaset tysiecy przejechanych kilometrow i odpukac
            nie bralem udzialu w zadnym wypadku. Staram sie jak moge.

            Gdy czasem obserwuje jakie idiotyzmy ludzie robia, nawet nie zdajac
            sobie z tego sprawy, to trace nadzieje, ze bedzie lepiej.
            Gdy jade jako pasazer, to czasem mowie, co mysle, ale dopiero PO
            jezdzie. Niektorzy sie obrazaja, ale inni mi podziekowali.

            Wk...ja mnie akcje, ktore opieraja sie na poboznych zyczeniach,
            bo z gory wiadomo, ze nie przynosza one zadnych rezultatow.

            pozdr
            • staszek585 Do nazimno 20.08.10, 14:39
              Zgadzam się z Tobą.
              Większość chyba właśnie tak jeździ, bardziej rozsądnie niż dokładnie przepisowo. Mnie też dziwią idiotyzmy wyprawiane przez kierowców. Wygląda na to,że rzeczywiście nie zdają sobie sprawy z tego co robią.
              Dla części z nich solidne wytłumaczenie już by wiele dało, nie ?
              Natomiast akcje są bez sensu. A raczej z sensem tylko dla organizatorów. Bo mogą pokazać, ze coś robią.
              Pozdrawiam.
              • nazimno Nooo, to jest juz "dwoch takich, co..." 20.08.10, 14:50
                ...maja podobne zdanie na ten temat. Tak trzymac.
                "Gdyby nie bylo grzesznikow, duchowni nie mieliby co robic"


                Dziwie sie wielu dziennikarzom motoryzacyjnym, ze ZADEN z nich
                nie poczuwa sie do skutecznego propagowania pozytywnego sposobu
                myslenia za kolkiem. Ida na latwizne. Najlepiej byc bowiem
                recenzentem poewnych marek samochodowych. Pojezdzi sie za darmo,
                zaplaca za hoteliki, dadza na paliwo...

                I dlatego w zadnym medium nie bedzie: PRAWDZIWEJ SZKOLY JAZDY.
                To jest dla nich zbyt trudne.

                Pewne rzeczy probuje robic Kuba Bielak i dobrze.
                Moze jemu pierwszemu sie uda.

      • tiges_wiz Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 19.08.10, 14:30
        no to juz wiadomo czemu pan greg nie mial wlasnych opinii :P
        ale zachowane dosc typowe :>
        • bimota Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 19.08.10, 23:36
          Ja nie wiem, powiedz...
          • tiges_wiz Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 19.08.10, 23:59
            domysl sie :>
            chyba masz iq powyzej 80?
            • bimota Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 20.08.10, 13:39
              A jak mam 60 to po jakim czasie bedzie mi wiadomo ? A jak 100... ?
              • tiges_wiz Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 20.08.10, 15:34
                nie wiem, to juz twoj problem. moze inni cie oswieca
                • bimota Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 20.08.10, 21:38
                  Szkoda, chcialem sie upewnic czy masz wlasnie 80... :)
                  • tiges_wiz Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 20.08.10, 21:55
                    o mnie sie nie martw.
                    • staszek585 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 22.08.10, 10:29
                      Ciekawe do czego dojdziecie ? Kibicuję :-)
                      PS:
                      Drugie ciekawe, to w GW zepsuł się datownik ?
                      • staszek585 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 22.08.10, 11:00
                        To jeszcze jedno ciekawe: datownik "się naprawił".
                        • bimota Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 22.08.10, 19:04
                          eKSCYTUJACE...

                          A doszlismy chyba do tego, ze jak ktos nie zwraca uwagi na podpis pod
                          wypowiedzia to ma ponizej 80... :)
    • anula405 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 23.08.10, 10:47
      Uważam że najlepszą formą edukacji, która wpływa na świadomość
      kierowców i bezpieczeństwo na drodze są
      szokujące spoty i filmiki
      z wypadków drogowych. Po obejrzeniu
      czegoś takiego noga sama schodzi z gazu.
      • kozak-na-koniu Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 23.08.10, 11:17
        Bzdura. Ja się takich trochę naoglądałem (w necie z ciekawości,) i kompletnie i
        robią na mnie tyle samo wrażenia, co reklamy proszku do prania.:P
        • nazimno Strach to nie jest srodek edukacyjny. 23.08.10, 11:22
          Podstawowa sprawa jest rozumienie tego co sie robi i dlaczego
          tak sie robi. No i do tego powinno sie miec dar szybkiej oceny
          sytuacji. To jednak przychodzi wraz z doswiadczeniem.

          Rozumienie i wyciagnie wnioskow.

          • grzeg1968 Re: Strach to nie jest srodek edukacyjny. 25.08.10, 14:50
            Podobno w Australii chcą już 12letnie dzieci przygotowywać w szkole do jazdy
            samochodem, uczyć o bezpieczeństwie, zasadach ruchu po to, aby w przyszłości
            były bardziej odpowiedzialnymi kierowcami. Myślicie , że to dobry pomysł?
            • nazimno Normalnie kazde inteligentne 25.08.10, 14:58
              dziecko wozone w samochodzie przez rodzica/rodzicow obserwuje,
              co te "autorytety" wyprawiaja i w zaleznosci od poziomu umiejetnosci
              rodzicow, dziecko otrzymuje pewna dawke wiedzy w sposob niejako
              automatyczny. To ojcowie i matki daja przyklad dziateczkom.

              Oczywiscie, ze w szkole powinni dostarczyc dzieciom wiedze
              usystematyzowana. Draka bedzie wtedy, gdy ddziecko uswiadomi sobie,
              ze i tatus i mamusia to....

              .....




              .....rasowi piraci drogowi.

              Polecam opowiadanie Slawomira Mrozka pt. "Slon".
              Tam bedzie cos o skutkach bledow wychowawczych.




              • grzeg1968 Re: Normalnie kazde inteligentne 26.08.10, 12:16
                Dokładnie, problem tkwi w tym, że mama i tatuś jako kierowcy nie zawsze dają
                dobry przykład swoim dzieciom. W ten sposób od małego zostaje wpajane
                przekonanie, że ograniczenia prędkości są tylko dla policjantów i fotoradarów, a
                wyprzedzać na ciągłej można zawsze kiedy w pobliżu nie widać radiowozu… Takie
                przyzwyczajenie bardzo trudno później wytępić…
                • kozak-na-koniu Re: Normalnie kazde inteligentne 26.08.10, 12:29
                  Takie rzeczy robiło się już za głębokiej komuny: przy harcerstwie działała
                  Młodzieżowa Służba Ruchu, w szkołach masowo organizowano kursy na kartę
                  rowerową, mocno propagowano temat w ówczesnych "siermiężnych" - ale wbrew
                  pozorom o wiele bardziej profesjonalnych mediach... Dziś ze wszystkiego
                  pozostało tylko pomstowanie i nagonki na "kierowców" - cokolwiek by to miało
                  znaczyć.
                  • nazimno Niezaleznie od historycznych uwarunkowan. 26.08.10, 17:21
                    WSZELKA rozsadna edukacja ma sens jesli nie jest manipulacja
                    ideologiczna. Akurat w tym obszarze (ruch drogowy) nie powinno
                    byc zadnej ideologii.

                    Po prostu wiedza merytoryczna + praktyka.
                    Dzieciaki sa czesto bardziej inteligentne i chetne niz rodzice.
                    I na tym mozna sie oprzec.
                    • grzeg1968 Re: Niezaleznie od historycznych uwarunkowan. 27.08.10, 11:40
                      Edukacja młodzieży to program długoterminowy. Efekty będą dopiero odczuwalne za
                      kilka/kilkanaście lat. Co zrobić by na naszych drogach było bezpiecznie już teraz?
                      • nazimno Juz teraz? Nie ma takiego remedium 30.08.10, 12:21
                    • rysiekk111 idea niezbędna do zdefiniowania celu 29.08.10, 12:50
                      ideami mogą i powinny być: zaspokajanie (tylko) wspólnych potrzeb,
                      oszczędzane i ochrona jednych przed drugimi
                      obecnie właśnie przez brak idei u podstaw jest chamska przepychanka
                      postaw roszczeniowych i zatrucie umysłów motopropagandą
                      niedouczonych żurnalistów
                • tiges_wiz Re: Normalnie kazde inteligentne 29.08.10, 11:57
                  nasza szkola brala udzial w konkursach wiedzy o rychu drogowy. Szczebel
                  dzielnicowy wygrywalismy, a i w wojewodzkim trafialy sie wygrane. nieskromnie
                  powiem, ze sie do tego przyczynilem ;) byla jazda na rowerze i test teoretyczny.

                  od poczatku kariery kierowcy nie dostalem punktu karnego.
    • oixio Piłeczka w organizacji ruchu 29.08.10, 11:51
      Za stan bezpieczeństwa odpowiada w pierwszej kolejności stan infrastruktury.

      Jeśli ona z roku na rok będzie pozwalała się poruszać szybciej między p.A a p.B
      wraz z mniejszą ilością potencjalnych zagrożeń bezpieczeństwa(mniej kolizyjnych
      przejść,przejazdów,skrzyżowań) nastąpi automatyczna poprawa bezpieczeństwa.
      Wtedy nawet błędy uczestników ruchu stracą na znaczeniu.

      Obecne polityczne wskazywanie tylko na kierowców nie ma szans na powodzenie.

      Zezwolenie na korkowanie, szykanowanie ruchu powoduje chwilową poprawę jego
      bezpieczeństwa ale prowadzi do całkowitej ruiny gospodarczej kraju
      (nieprzewidywalność obiegu towarów, usług ludzi).
      Stajemy się trzecim światem, gdzie nikt poważny nie będzie inwestować.
      • rysiekk111 uspokojenia warunkiem koniecznym 29.08.10, 12:23
        oixio napisał:

        > Za stan bezpieczeństwa odpowiada w pierwszej kolejności stan
        >infrastruktury.
        o tak, w rzeczy samej, przy czym infrastrukturę należy rozumieć nie
        tylko jako bezkolizyjną drogę umożliwiającą zap..lanie furami i
        wepchanie się nimi prawie wszedzie,lecz również jako system
        sterowania ruchem wymuszający uspokojenie ruchu, a także centra
        przesiadkowe i wszystko to co służy kolei, zbiorkomowi (nie w
        obecnej monopolistycznej formie !), miejskim autom elektrycznym itd

        > Jeśli ona z roku na rok będzie pozwalała się poruszać szybciej
        między p.A a p.B
        sprecyzujmy : przemieścić sie miedzy tymi punktami, co nie jest
        jednoznaczne z osiąganiem dużych chwilowych prędkości

        > wraz z mniejszą ilością potencjalnych zagrożeń bezpieczeństwa
        >(mniej kolizyjnych przejść,przejazdów,skrzyżowań) nastąpi
        >automatyczna poprawa bezpieczeństwa.
        docelowo oczywiście likwidacja takich miejsc jest wskazana. Na dziś
        ze względu na brak kasy efektywniejszym sposobem jest naprawdę
        skuteczne uspokojenie przy nich ruchu

        > Obecne polityczne wskazywanie tylko na kierowców nie ma szans na
        >powodzenie.
        w tym temacie jest we władzach rozdwojenie jaźni, gdyż oprócz
        słusznych lub nie restrykcji polityka transportowa pod wpływem
        zaczadzonych spalinami umysłów ukierunkowana jest na "rózwój"
        obecnej patologicznej formy przemieszczania

        > Zezwolenie na korkowanie, szykanowanie ruchu powoduje chwilową
        >poprawę jego bezpieczeństwa
        tu wewnętrzna sprzeczność. Szykanowanie, ale przemyślane
        (sygnalizacją) może zapobiegać korkowaniu.
        Płynność Was wyzwoli !

        >ale prowadzi do całkowitej ruiny gospodarczej kraju
        Do ruiny prowadzi głównie kilku(nasto)krotne zawyżenie wszelkich
        kosztów transportu łącznie z tzw.zewnętrznymi
        • kozak-na-koniu Re: uspokojenia warunkiem koniecznym 29.08.10, 12:38
          rysiekk111 napisał:

          > docelowo oczywiście likwidacja takich miejsc jest wskazana. Na
          dziś
          > ze względu na brak kasy efektywniejszym sposobem jest naprawdę
          > skuteczne uspokojenie przy nich ruchu

          Słowem: "czemuś głupi - boś biedny, czemuś biedny - boś głupi"...:D

          > Do ruiny prowadzi głównie kilku(nasto)krotne zawyżenie wszelkich
          > kosztów transportu łącznie z tzw.zewnętrznymi

          Wytłumacz to przedsiębiorcom, którzy na całym świecie mimo wyższych
          kosztów wybierają raczej transport drogowy jako zdecydowanie
          wygodniejszy, kolej pozostawiając dla dużych dostaw na duże
          odległości.:P
          • rysiekk111 Każdy niech płaci za swoje ( szkody) 29.08.10, 14:49
            kozak-na-koniu napisał:

            > Słowem: "czemuś głupi - boś biedny, czemuś biedny - boś głupi"...:D

            jest, w pewnym sensie, wrecz przeciwnie " głupi - bo nie dość
            biedny"
            wytłumaczmy do końca: zawyżone koszty transportu wynikają z głupoty
            bedącej skutkiem tego, że motywacja do oszczędzania niewystrczajaca -
            widocznie jest jeszcze za dobrze

            > Wytłumacz to przedsiębiorcom,
            Nie chodzi o "tłumaczenie" w sensie propagandowego pustosłowia w
            stylu globalnego ocieplenia, tylko o ekonomiczna motywację

            > którzy na całym świecie mimo wyższych kosztów wybierają raczej
            >transport drogowy
            bo te wysokosci nie uwzględniają kosztów ponoszonych przez innych
            ..i nie pisz o "całym świecie" tylko o krajach, o ile takie
            istnieją, w którym skutecznie zwalczono patologie obecniej
            motoryzacji

            > jako zdecydowanie wygodniejszy, kolej pozostawiając dla dużych
            >dostaw na duże odległości.:P
            analogicznie. wygodniejszy ale tylko dla nich, gdyz opłty dopiero w
            minimalnym stopniu i w ułomnej formie zaczynaja odzwierciedlać
            niewygody dla innych (opłaty wjazdowe do niektórych miast )
            Nigdy nie ośmielibym sie rozstrzygać jakie powinny być proporcje
            poszczególnych rodzajó transportu , czy "kolej tylko na duze
            odległości". To właśnie powinien uregulować rynek pod warunkiem
            sprawiedliwego obciążania za szkodzenie.
            • kozak-na-koniu Re: Każdy niech płaci za swoje ( szkody) 29.08.10, 15:57
              rysiekk111 napisał:

              > ..i nie pisz o "całym świecie" tylko o krajach, o ile takie
              > istnieją, w którym skutecznie zwalczono patologie obecniej
              > motoryzacji

              Są takie?

              > Nigdy nie ośmielibym sie rozstrzygać jakie powinny być proporcje
              > poszczególnych rodzajó transportu , czy "kolej tylko na duze
              > odległości". To właśnie powinien uregulować rynek pod warunkiem
              > sprawiedliwego obciążania za szkodzenie.

              Już uregulował i póki ktoś nie podciągnie i nie będzie utrzymywał
              linii kolejowej w każdej wiosce i przynajmniej w każdej dzielnicy
              miasta, moim zdaniem sytuacja się nie zmieni, a jak się zmieni -
              będziemy mieli dyskusję o opłacalności oraz kosztaxch energetycznych
              przewiezienia jednego pasażera lub tony towaru na niewystarczająco
              obciążonych połączeniach.:D
              • rysiekk111 dziś rynek nie uwzględnia kosztów zewnętrznych 29.08.10, 21:38
                kozak-na-koniu napisał:

                > Są takie?
                No właśnie chyba nie za bardzo, więc ostrożnie z argumentami
                typu "na całym świecie.."

                > Już uregulował
                sam mechanizm regulacji owszem działa ale mając złe dane wejściowe
                (nieuwzględnianie szkodliwości w kosztach) daje zły wynik

                > i póki ktoś nie podciągnie i nie będzie utrzymywał
                > linii kolejowej w każdej wiosce i przynajmniej w każdej dzielnicy
                > miasta, moim zdaniem sytuacja się nie zmieni,
                jeżeli spełni się warunek podstawowy czyli uwzglednienie
                szkodliwosci w kosztach to "podciagnięcie lini" bedzie niekiedy
                opłacalne biznesowo więc znajdzie sie inwestor
                Faktem jest natomiast że rolą władzy publicznej jest działać w tym
                temacie wyprzedzajaco i wraz z wprowadzeniem stosownych opłat czynić
                inwestycje m.in.w kolej PRZED zbudowaniem autostrady na określonym
                odcinku

                >a jak się zmieni -
                > będziemy mieli dyskusję o opłacalności oraz kosztaxch
                >energetycznych
                no i własnie by to pustosłowie ograniczyć potrzebna jest prawidłowa
                samoregulacja ekonomiczna
    • inguszetia_2006 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 29.08.10, 19:15
      grzeg1968 napisał:

      > Ciekaw jestem Waszych opinii.
      Witam,
      Trzeba ich surowo karać i nastawiać więcej betonowych zapór na jezdniach, żeby
      odczuwali respekt przed Państwem. I drzew dosadzić przy autostradach, żeby nie
      czuli się zbyt pewnie. I uprzywilejować pieszych, żeby biegali przed samochodami
      i nauczać już małe dzieci w przedszkolu, że kierowca musi(MUSI!) się zatrzymać
      przed pieszym i już. Bo jak nie - to jest bandytą. I taka jest moja opinia, choć
      się z nią nie zgadzam;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
    • rysiekk111 no i zlikwidować przymus ubezpieczeń 29.08.10, 23:17
      traktując to jako oczywista oczywistość zapomniałem nieopatrznie że
      trzeba przypominać wiekszościm, nawet krzyczącym "antylewakom".
      O czym ma myśleć kierowca podczas jazdy ? oczywiście o uniknięciu
      wypadku a w drugiej kolenjości o optymalnym sterowaniu prędkością
      (co przy właściwej organizacji ruchu prowadzi do tego samego )
      Kiedy kierowca będzie naprawdę o tym myślał ?
      Gdy naprawdę będzie sie obawiał finansowych skutków swego ewent.
      błędu. Przy braku przymusu OC zapewne część nie ubezpieczyłaby się
      i tym samym straciła katastrofalne poczucie prawie bezkarności

      Ileż to razy pokazują w TV obrazki eksmitowanych , z jakiegoś
      powodu, na bruk matek z dziećmi
      Czy choć raz przeprowadzono i publicznie pokazano taką eksmisję i
      komornicze zajęcie całości majatku sprawcy wypadku !!!!!?????
      • edek40 Re: no i zlikwidować przymus ubezpieczeń 30.08.10, 11:18
        > Gdy naprawdę będzie sie obawiał finansowych skutków swego ewent.
        > błędu. Przy braku przymusu OC zapewne część nie ubezpieczyłaby się
        > i tym samym straciła katastrofalne poczucie prawie bezkarności

        Ty musisz miec jednak jakis defekt glowy. Rozumiem, ze poszkodowany przez
        nieubezpieczonego bedzie swoje auto naprawial za pomoca sadowego nakazu zaplaty,
        potem papierka o nieskutecznej probie sciagniecia komorniczego, a na sam koniec
        zamiast blotnika wstawi sobie stara komode, ktora jednak komornikowi udalo sie
        zajac. Brawo! To dopiero optymalne podejscie do sprawy.
        • rysiekk111 Re: no i zlikwidować przymus ubezpieczeń 30.08.10, 20:31
          edek40 napisał:

          > Ty musisz miec jednak jakis defekt glowy.
          Twa zaś wciąż pełna ograniczeń n.p. takich że pomaganie
          poszkodowanym musi odbywać się z OC.
          a może przeciez podlegac ogólnym zasadom pomocy osobom które doznały
          szkód. To że zasady te nie są opracowane pokazuje przykład specustaw
          po ostatniej powodzi
          ..niemniej to osobny temat

          >Rozumiem, ze poszkodowany przez nieubezpieczonego bedzie swoje auto
          >naprawial za pomoca sadowego nakazu zaplaty

          oprócz tego oczym wyzej można jeszcze podtrzymać tymczasowo twór
          zwany ubezpieczeniowym funduszem gwarancyjnym zasilany centralnie

          > potem papierka o nieskutecznej probie sciagniecia komorniczego,
          zakładasz zapewnie że w większości wypadków będzie nieskuteczne, a
          tak być nie musi


          > Brawo! To dopiero optymalne podejscie do sprawy.
          ano właśnie, od tego pojęcia nie można abstrachować i trzeba
          próbować oceniać jak statystycznie zmieniłaby sie sytuacja. Nie
          zaprzeczysz chyba że statystyczny wzrost ilości osób bojących sie
          wypadku spowodowałby adekwatny spadek szkóda a to po pierwsze i
          najwazniejsze byłoby korzystne z ogólnoekonomicznego punktu widzenia
          oraz pozwoliłoby wygospodarować rezerwę na pomoc nielicznym ofiarom
          niewypłacalnych sprawców.
          Kolejna sprawa to samo funkcjonawanie ubezpieczycieli. Obecnie ,
          analogicznie do OFE, są one "zespsute" naganianiem klientów pod
          przymusem. Większa motywacja do dostosowania oferty mogłaby również
          wymusić jakieś działania motywujące wysokością składki kierowców do
          stwarzania mniejszego ryzyka (pojazdy wolniejsze , lżejsze, miękkie
          obicia z przodu itp. ).
          Spróbuj choc raz wykazać się szerszym ogarnięciem tematu
          • lusitania2 Re: no i zlikwidować przymus ubezpieczeń 30.08.10, 20:46
            rysiekk111 napisał:

            >> Twa zaś wciąż pełna ograniczeń n.p. takich że pomaganie
            > poszkodowanym musi odbywać się z OC.
            > a może przeciez podlegac ogólnym zasadom pomocy osobom które
            doznały
            > szkód.

            najpierw się doucz, prawniczy analfabeto, potem ewentualnie pisz na
            forum.
            Nie ma żadnego przepisu, wyłączającego odpowiedzialność (z deliktu,
            na podstawie art. 436 kodeksu cywilnego) osoby ubezpieczonej.
            Odpowiada ona solidarnie z ubezpieczającym. Chcesz - pozywasz
            i ubezpieczonego od odpowiedzialności cywilnej sprawcę wypadku i
            ubezpieczyciela, a sąd zasądza od nich solidarnie (czyli obaj mają
            obowiązek zapłacic, tyle, że jeżeli jeden z nich zapłaci, to drugi,
            w stosunku do poszkodowanego jest z zapłaty zwolniony) odszkodowanie.
            • rysiekk111 Re: no i zlikwidować przymus ubezpieczeń 30.08.10, 22:15
              najpierw sam sie zastanów sie o czym mowa.
              a była nie o rozdziale odpowiedzialności miedzy ubezpieczajacym a
              ubezpieczanym, lecz o czyś niezależnym od OC, czyli pomocy
              świadczonej przez państwo
          • edek40 Re: no i zlikwidować przymus ubezpieczeń 31.08.10, 14:53
            > szkód. To że zasady te nie są opracowane pokazuje przykład specustaw
            > po ostatniej powodzi

            Oczywiscie. Dzieki tej specustawie gosc, ktoremu wymylo cala ziemie uprawna oraz te, na ktorej posadowil dom, dostanie 100 000 zl. Za te kwote, to trzeba przyznac, nachla sie bardzo gruntownie. I nic wiecej.

            A lepiej by bylo, aby wszyscy uzytkownicy nieruchomosci musieli sie obowiazkowo ubezpieczac. Wtedy polisy bylyby duzo tansze, jak to ma miejsce w OC. Ja place za moje auto okolo 550 zl i mam w tym jeszcze ubezpieczenie szyb. Uwazasz, ze ubezpieczyciel doklada do interesu? A kwota gwarancyjna jest (pozornie) astronomiczna.

            > zaprzeczysz chyba że statystyczny wzrost ilości osób bojących sie
            > wypadku spowodowałby adekwatny spadek szkóda

            Zaprzecze. Gdyby bowiem tak bylo, ludzie jezdziliby ostrozniej glownie z uwagi na mozliwosc poniesienia uszczerbku na zdrowiu lub nawet utraty zycia. To sa "rzeczy" nieubezpieczalne i co? Widzisz wplyw tej wiedzy na sposob prowadzenia aut?

            > Kolejna sprawa to samo funkcjonawanie ubezpieczycieli. Obecnie ,
            > analogicznie do OFE, są one "zespsute" naganianiem klientów pod
            > przymusem.

            Zepsute to one by byly, gdyby ubezpieczali sie w nich glownie tacy, ktorzy wiedza, ze sa szkodowi. No po prostu tak im raz do roku wychodzi i juz. Ja od ponad 20 lat place OC i nigdy nic z niego nie wyplacili innym uzytkownikow. Znaczy wyplacili, ale z puli, a nie z polisy. Dzieki temu "szkodowego" w ogole stac na ubezpieczenie.
            • rysiekk111 Re: no i zlikwidować przymus ubezpieczeń 31.08.10, 22:03
              edek40 napisał:

              > Oczywiscie. Dzieki tej specustawie gosc, ktoremu wymylo cala
              >ziemie uprawna oraz te, na ktorej posadowil dom, dostanie 100 000
              >zl. Za te kwote, to trzeba przy znac, nachla sie bardzo gruntownie.
              >I nic wiecej.

              pytanie fundamentalne: czy posiadanie jakiejś wartościowej rzeczy w
              sposób z założenia narażajacy na mozliwość jej utraty powinno dawać
              prawo do przerzucania na innych tego ryzyka (w stopniu wykraczającym
              poza obowiązkowe działanie ochronne państwa tzn policyjne
              zabezpieczjące przed powodziami itp możliwe do wymagania w obecnej
              sytuacji )
              Twierdzę że nie. Stawiajac dom, zwłaszcza na obszarze zagrożonym
              powodzią, nie powinno się uzyskiwać innych uprawnień niż każda inna
              bezdomna rodzina.
              Pewne analogie występują przy wyjeżdżaniu na droge publiczną.

              > A lepiej by bylo, aby wszyscy uzytkownicy nieruchomosci musieli
              >sie obowiazkowo ubezpieczac
              no i mamy jasność kto jest liberałem a kto wręcz przciwnie

              > Uwazasz, ze ubezpieczyciel doklada do interesu?
              Nie, skąd ten pomysł?

              > zaprzeczysz chyba że statystyczny wzrost ilości osób bojących sie
              > > wypadku spowodowałby adekwatny spadek szkóda
              >
              > Zaprzecze. Gdyby bowiem tak bylo, ludzie jezdziliby ostrozniej
              >glownie z uwagi na mozliwosc poniesienia uszczerbku na zdrowiu lub
              >nawet utraty zycia. To sa "rzeczy" nieubezpieczalne i co? Widzisz
              >wplyw tej wiedzy na sposob prowadzenia aut?

              Nie można stwierdzić na pewno bo to wymagałoby znajomosci historii
              alternatywnej gdyby nie było akcji medialnych.
              Można natomiast wnioskować na podstawie historii niejakiego Ralpha
              Nadera który sprawę ryzyka drogowego nagłośnił. Przedtem amerykańska
              motoryzacji osiągała szczyty swej patologiczności.
              Końcowy efekt edukacyjny jest funkcją wielu czynników więc poprawa
              jednego z nich czyli silnie oddziałujących na psychikę wiadomości i
              obrazów (eksmitowanych na bruk sprawców wypadków ) miałaby
              znakomity wpływ. różnica polega również na tym że najbardziej
              drastycznych zdjęć ofiar wypadków nie można ludzom "wtłaczać", zaś
              obraz lamentującego eksmitowanego i pozbawianego majątku i owszem.

              > Zepsute to one by byly, gdyby ubezpieczali sie w nich glownie
              >tacy, ktorzy wiedza, ze sa szkodowi.
              Chodziło o zepsucie mentalne wąłdz tych firm które nei sa az tak
              bardzo zmuszane do ulepszania oferty jak powinny
              • edek40 Re: no i zlikwidować przymus ubezpieczeń 01.09.10, 12:55
                > pytanie fundamentalne: czy posiadanie jakiejś wartościowej rzeczy w
                > sposób z założenia narażajacy na mozliwość jej utraty powinno dawać
                > prawo do przerzucania na innych tego ryzyka

                Skoro wiec moja polisa od lat jest wykorzystywana do pokrywania szkod innych kierowcow, oznacza to, ze mam podniesc lament? Przeciez nie moge wykluczyc, ze w koncu wdzwonuje w kogos i to na kwote przewyzszajaca moje dotychczasowe skladki. Wtedy "dolozy" mi sie kto inny.

                > Twierdzę że nie. Stawiajac dom, zwłaszcza na obszarze zagrożonym
                > powodzią, nie powinno się uzyskiwać innych uprawnień niż każda inna
                > bezdomna rodzina.

                Postawilem dom w terenie nie zalewowym, ale mam ubezpeczenie. Poza powodzia istnieja inne czynniki, ktore moga mnie pozbawic dachu nad glowa. Acha, od zalania tez mam te polise.
    • rysiekk111 no i nie finansować leczenia sprawców 29.08.10, 23:26
      analogicznie do sprawy likwidacji przymusu OC wprowadzajacego strach
      przed finansowymi skutkami ewent. wypadku. należy wprowadzić
      element obawy o własne życie i zdrowie.
      należy więc nie finansować leczenia tych którzy doznają szkody z
      własnej winy czyli m.in. sprawców wypadków
      (ale również palaczy, pijaków, obżartuchów itd )
      ..oczywiście z zachowaniem cywilizowanych zasad tzn ratowanie w
      sytuacji "podbramkowej" a rozstrzygnięcie o (nie)obciążąniu kosztami
      i (nie)kontynuacji leczenia po prawomocnym wyroku orzekającym o winie
      • grzeg1968 Re: no i nie finansować leczenia sprawców 30.08.10, 11:21
        Widzę , że zdania są dosyć zróżnicowane, chociaż pomysłów jest dużo. Zastanawiam
        się tylko, czy faktycznie likwidacja przymusu OC w istotny sposób wpłynęłaby na
        poprawę bezpieczeństwa jazdy… Osobiście, wątpię. Wystarczy spojrzeć na
        statystykę wypadków samochodowych spowodowanych przez pijanych kierowców… Pomimo
        tego, że kary są surowe-liczby nie spadają… Może zamiast karania, lepiej zacząć
        od nagradzania kierowców, którzy jeżdżą bezpiecznie?
        • edek40 Re: no i nie finansować leczenia sprawców 30.08.10, 12:31
          > Może zamiast karania, lepiej zacząć
          > od nagradzania kierowców, którzy jeżdżą bezpiecznie?

          To dziala w Warszawie. Gdy jedziesz przepisowo na pewno nie zalapiesz sie na
          nastepnym skrzyzowaniu na zielone.
        • rysiekk111 Nie oceniać wg chorej psychiki pijaków 30.08.10, 20:35
          Choć stasowią oni znaczny odsetek sprawców to całą resztę można
          jeszcze skutecznie wychować n.p. nagłaśnianiem każdego
          przypadku "puszczenia w skarpetkach" sprawcy.
          (na pijaków też by może zadziałało, wszak miedzy stanami upicia
          miewają okresy trzeźwości podczas których coś tam do nich dociera z
          radia i TV )
      • edek40 Re: no i nie finansować leczenia sprawców 30.08.10, 11:24
        > należy więc nie finansować leczenia tych którzy doznają szkody z
        > własnej winy czyli m.in. sprawców wypadków

        O ile jestem za tym, aby jezdzacy bez pasow ubezpieczali sie na te okolicznosc,
        to Twoj pomysl to jakas masakra. Czlowiek jest zwierzeciem omylnym. Twoje
        propozycje sa o tyle do bani, ze czasem wypadki dzieja sie z niewielka "pomoca"
        kierowcow. Wez taki np. karambol we mgle na autostradzie. Policja musi ustalic
        "winnego" w celach ubezpieczeniowych. Czy ma rowniez "skazywac" na dozywotni
        dlug goscia, ktory jadac 50 km/h wjechal w stojaca we mgle ciezarowke? Chyba za
        to, ze nie zatrzymal sie i nie dal sie staranowac innemu?
        • rysiekk111 chodzi o przypadki ewidentne 30.08.10, 20:42
          Nie o jakies "zagapienie sie" , ale o takie sytuacje w których wina
          jest stwierdzana sądownie po przeanalizowaniu sytuacji a nie na
          szybko przez policjanta. w sytacjach wątpliwych należy oczywiście
          rozstrzygać na korzyść delikwenta.
          Niemniej są sytuacje gdy wina nie budzi wątpliwości gdy n.p.
          niedostosowując prędkości wyleci, bez żadnej dodatkowej przyczyny, z
          drogi na drzewo i jakimś cudem przeżyje
          • grzeg1968 Re: chodzi o przypadki ewidentne 31.08.10, 13:25
            Synchronizacja sygnalizacji w dużych miastach na pewno jest bardzo potrzebna. To
            nie ulega wątpliwości… Jedną z głównych przyczyn wypadków drogowych jest
            niepoprawne wykonywanie manewru wyprzedzania. Jak można wpłynąć na kierowców, by
            oduczyli się np. wyprzedzać na trzeciego?
            • kozak-na-koniu Re: chodzi o przypadki ewidentne 31.08.10, 13:37
              Już dawno się oduczyli. To, co niedouczeni dziennikarze nazywają "wyprzedzaniem
              na trzeciego" jest wyprzedzaniem z wymijaniem, który to manewr nie zawsze jest
              niebezpieczny, chyba że zahacza o wyprzedzanie kolizyjne - czyli "na czołówkę".
            • rysiekk111 oduczyć można tylko pełnym nadzorem 31.08.10, 14:13
              o systemie nagród za słuszne i potrzebne donosy wspominałem,
              nieprawdaż ?
              no..więc jedna z kategorii przestęstw która powinna byc nimi objęta
              jest stwarzanei niebezpieczeństwa na drodze.
              a jeszcze co do tego wyprzedzania na 3-go, to nalezy przestac dawac
              sie terroryzować i zjeżdzać na pobocze. Dość długo chciałem być
              uprzejmy i zjeżdżałem, ale zaniechałem tego uświadamiając sobie że
              jeszcze bardziej rozbestwiam w ten sposób ścigantów
              • nazimno Re: 01.09.10, 12:12
                Cytuje:
                "a jeszcze co do tego wyprzedzania na 3-go, to nalezy przestac dawac
                sie terroryzować i zjeżdzać na pobocze. Dość długo chciałem być
                uprzejmy i zjeżdżałem, ale zaniechałem tego uświadamiając sobie że
                jeszcze bardziej rozbestwiam w ten sposób ścigantów."

                Jezdzisz transporterem opancerzonym?
                www.amz.pl/pl/pojazdy_wojskowe/transporter/zubr/zubr/
                • rysiekk111 mamy się bać ścigantów !? 01.09.10, 20:55
                  nazimno napisał:

                  > Jezdzisz transporterem opancerzonym?
                  zdarzało sie jeździć prawie transporterem - naprawdę wytrzymałą
                  prawie terenówką
                  www.youtube.com/watch?v=bbMeNCF0gdI
                  a przy tej okazji znów powraca wątek zapewnienia bezpieczenstwa
                  pojeżdzikom delikatnym ,gdyż to one są przyszłoscia transportu,
                  przynajmniej miejskiego
              • rapid130 Re: oduczyć można tylko pełnym nadzorem 01.09.10, 20:15
                rysiekk111 napisał:

                > a jeszcze co do tego wyprzedzania na 3-go, to nalezy przestac
                > dawac sie terroryzować i zjeżdzać na pobocze.

                Jeżeli ktoś celuje Ci w głowę z odbezpieczonego pistoletu, to nie
                bój się! Pokaż odwagę, zabierz mu pistolet! :DDDDDD
          • edek40 Re: chodzi o przypadki ewidentne 31.08.10, 14:44
            > Niemniej są sytuacje gdy wina nie budzi wątpliwości gdy n.p.
            > niedostosowując prędkości wyleci, bez żadnej dodatkowej przyczyny, z
            > drogi na drzewo i jakimś cudem przeżyje

            Ale wiesz o tym, ze policja chetnie napisze o niedostosowaniu, gdy taki gosc
            wyjedzie na np. wylanym paliwie dieslowskim? Gdyby bowiem dostosowal, to sliska
            nawierzchnia by go nie zaskoczyla.

            Oprzytomniej i rozejrzyj sie z otwartymi oczami i mozgiem po realiach.
            • rysiekk111 Ewidentne w pełnym tego słowa znaczeniu 31.08.10, 21:34
              przypadek rozlanego oleju takiej ewidentności nie spełnia. Raczej
              mamy tu do czynienia z ofiarą czyjegoś działania a tym że o
              niemozliwym do ustalenia sprawcy.
              Niemniej znaczną część samookaleczeń motoryzacyjnych stanownią
              takie gdzie delikwent nie ma się na co wymówić i tu właśnie jest
              pole do oszczędności z jednej strony, a z drugiej do uzyskania
              przykładów edukacyjnych.
              (nawiasem mówiąc, gdyby tamtędy przechodziła Wasza matka, i
              wjechałby w nią ścigant, to nie sądzę byście chętnie przyjęli
              tłumaczenie "bo plamy oleju nie widziałem" )
              • tiges_wiz Re: Ewidentne w pełnym tego słowa znaczeniu 31.08.10, 22:39
                prosta droga, pickup na dachu na poboczu.
                dla ciebie to jazna sprawa?
                Okazalo sie po malych sladach na asfalcie, ze gosc najechal na opone w nocy.
                Opona znaleziona zostala 100m od miejsca zdarzenia.

                niestety to nie w Polsce. U nas nie ma profesjonalnych zespolow badajacych
                przyczyny wypadkow. to ze ktos znalazl sie po za droga, nie zonacza ze sam sie
                przyczynil. Wlasciwie wiekszosc wypadkow w Polsce nie ma dokladnie okreslonych
                przyczyn. Chyba ze akurat monitoring zlapie.
                • edek40 Re: Ewidentne w pełnym tego słowa znaczeniu 01.09.10, 12:59
                  > przyczynil. Wlasciwie wiekszosc wypadkow w Polsce nie ma dokladnie okreslonych
                  > przyczyn. Chyba ze akurat monitoring zlapie.

                  Eee, tam nie ma. Ma!!! Nadmierna predkosc lub jej niedostosowanie.
              • edek40 Re: Ewidentne w pełnym tego słowa znaczeniu 01.09.10, 12:57
                > Niemniej znaczną część samookaleczeń motoryzacyjnych stanownią
                > takie gdzie delikwent nie ma się na co wymówić i tu właśnie jest
                > pole do oszczędności z jednej strony, a z drugiej do uzyskania
                > przykładów edukacyjnych.

                Naturalnie. W szczegolnosci dotyczy to takich miejsc, gdzie znak postawiono
                zamiast naprawy drogi. A ze multum u nas znakow postawionych przypadkowo, to i
                ten sie olewa. I wpada sie w dziure. Czyli kierowca sam sobie winien, wiec na
                bruk go!!!

                > (nawiasem mówiąc, gdyby tamtędy przechodziła Wasza matka, i
                > wjechałby w nią ścigant, to nie sądzę byście chętnie przyjęli
                > tłumaczenie "bo plamy oleju nie widziałem" )


                A jakie chcialbys wytlumaczenie skoro na nogach trudno ustac?
                • grzeg1968 Re: Ewidentne w pełnym tego słowa znaczeniu 02.09.10, 12:14
                  Rysiek111:zaniechałeś zjeżdżać na pobocze i co teraz robisz? Jedziesz na
                  czołowe? Metoda może wychowawcza, ale jakim kosztem….Tiges-wiz, skąd
                  stwierdzenie, że praktycznie większość wypadków w Polsce nie ma określonych
                  przyczyn?
                  Proponuje zerknąć na raport drogowy zamieszczony na stronie policji. Tam masz
                  wszystko dokładnie opisane. Przecież, będąc na miejscu wypadku-po wyglądzie
                  samochodu, jego zniszczeń, śladach na jezdni, relacji świadków-można
                  wywnioskować kto zawinił…monitoring nie zawsze jest niezbędny….
                  • nazimno Re. 02.09.10, 12:52
                    Pytalem Go (Ryska111), czy jezdzi transporterem opancerzonym.
                    Nie odpowiedzial, bo nie zrozumial.

                    Z idiotami jezdzacymi "na czolowe" poradzi sobie albo natura albo policja.
                    Kto tych ludzi tego "nauczyl"? Pewnie tez jacys instruktorzy idioci.

                    Co mi z tego, kto zawinil, jesli maja ginac ludzie przez betonowego idiote?


                    • rysiekk111 "blokowanie" tego z tyłu nie wymaga transportera 02.09.10, 20:52
                      ale jak widzę równeiż myślałeś o pójściu na czołówkę
                  • rysiekk111 Chodzi o nieustepowanie tym za mną 02.09.10, 20:49
                    o "pojściu na czołowe" ani mi w głowie mysleć i dziwi mnie że Wam to przyszło do głowy
                    To zas ze delikwent siedzący na ogonie wk..wia się mym niezjechaniem nie stwarza żadnego
                    poważnego niebezpieczeństwa.
                    • nazimno Ci za Toba powinni sie martwic sami o siebie. 03.09.10, 12:55
                      Nie naprawiaj swiata, jesli nie musisz.

                      Czy idiota jest przed Toba czy tez idiota jest za Toba - ma to tylko takie znaczenie, ze
                      stwierdza sie fakt pojawienia sie idioty w Twoim sasiedztwie.

                      Idiotom nie mozna niczego wytlumaczyc, to jest zawsze dzialanie bezcelowe.

                      Jesli mu ustapisz, pomysli, ze mial racje.
                      Jesli mu nie ustapisz, pomysli on, ze to TY jestes "idiota, ktory nie rozumie".

                      Jakakolwiek akcja utwierdzi idiote w tym, ze bedzie przekonany o jego wlasnej "racji".
                      I przekonan na pewno nie zmieni.
                      Stosuj te zasade na codzien, to ulatwia zycie.
                      • rysiekk111 Chodzi o skuteczne,fizyczne wymuszenie 03.09.10, 19:32
                        nazimno napisał:

                        > Nie naprawiaj swiata, jesli nie musisz.
                        No właśnie chodzi o zmianę takiego leniwego podejścia. jezeli drażni Was "nauczycielska
                        motywacja" to czyńcie to z "bardziej szlachentych " pobudek. Wszystko jedno, byle nie zaniechiwać

                        > Idiotom nie mozna niczego wytlumaczyc, to jest zawsze dzialanie bezcelowe.
                        można natomiast fizycznie uniemozliwić pewne poczynania n.p. poprzez niezjeżdżanie w bok i tylko
                        o to tu chodzi
                  • tiges_wiz Re: Ewidentne w pełnym tego słowa znaczeniu 03.09.10, 13:11
                    >.Tiges-wiz, skąd
                    stwierdzenie, że praktycznie większość wypadków w Polsce nie ma określonych
                    przyczyn?

                    bo nikt tego nie bada, nikomu sie nie chce robic odpowiedniego dochodzenia.
                    policjant stawia krzyzyk w rubryce i po krzyku. Auto po za droga? Nadmierna
                    predkosc, zderzenie czolowe? nadmierna predkosc. zderzenie w bok - wymuszenie.
                    bez refleksji, bez badan. A przyczyn moze byc wiecej: zaslabniecie, uszkodzenie
                    ukladu hamulcowego, zle ustawiona geometria zawieszenia, oslepienie czy zwykle
                    kichniecie nie w pore, moze tez i byc nadmierna predkosc. Tak naprawde u nas
                    tylko w sadach czasem odtwarza sie przebieg wypadku. Szczegolnie jak policjanci
                    wjada do jeziora. wtedy okazuje sie ze winne jest zalodzenie a nie nadmierna
                    predkosc.
                    • nazimno Re:...otoz to wlasnie... 03.09.10, 14:04
                      • grzeg1968 Re:...otoz to wlasnie... 03.09.10, 15:08
                        Tigez_wiz, jest w tym dużo racji co mówisz. Jednakże, mam wrażenie, że zbyt
                        negatywnie oceniasz pracę policji. Mimo wszystko, wydaje mi się, że w przy wielu
                        kolizjach/wypadkach nie trzeba być nie wiadomo jakim super detektywem… Nie wiem,
                        w ilu wypadkach przysłowiowe „kichnięcie” było przyczyną… Myślę, że w niewielu.
                        Odnośnie kierowców „ brawurowców” –jak w takim razie możemy na nich wpłynąć?
                        Rozumiem już Rysiek 111 co miałeś na myśli, jednak zgadzam się też z
                        naziemno-takie zachowanie niestety ich nie oduczy… ( chociaż mimo wszystko
                        uważam tak jak Ty, że nie należy zjeżdżać na pobocze)
                        • tiges_wiz Re:...otoz to wlasnie... 03.09.10, 15:41
                          jakby tacy ludzie pracowali w lotnictwie, to w 100% wypadkow jak przyczyna
                          byloby: spadl na ziemie.
                          albo lecial za szybko i za wysoko. no bo w koncu wszystko widac i nie trzeba do
                          tego jakiegos super detektywa.
                          • grzeg1968 Re:...otoz to wlasnie... 06.09.10, 11:16
                            Wypadki lotnicze i samochodowe to zupełnie co innego i myślę, że nie należy tego porównywać. W przypadku wypadków samochodowych często możemy liczyć na świadków zdarzenia, poza tym po odpowiedniej weryfikacji uszkodzenia samochodów możemy wywnioskować jaka była przyczyna kolizji. Również badanie alkomatem kierowców, znajomość warunków atmosferycznych w danym momencie, etc. może pomóc ustalić przyczyny… Być może jest tak jak mówisz, część wypadków w policyjnych statystykach nie jest dokładnie weryfikowana, jednakże nie wydaje mi się, aby wynosiła ona duży procent…
    • miecio1313 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 08.09.10, 09:38
      na dzień dobry zreformować kursy na prawo jazdy by absolwent zamiast znać w szczegółach trasy egzaminacyjne potrafił mysleć, przewidywać i wiedział o samochodzie i jeździe parę innych rzeczy.
      zlikwidować ograniczenie szybkości poza terenem zabudowanym. W zabudownym bym zostawił ale też dużo większe- oczywiście jakieś ograniczenia musiały bybyć np przed ostrymi zakrętami, w miejscach naprawdę niebezpiecznych, zlikwidować 75 procent znaków na drogach. Żeby nie było za słodko to wprowadzić pokrywanie kosztów przez sprawcę gdy dojdzie do wypadku. Zniszczył znak- płaci za naprawę i nowy, zmiótł wiatę przystankową- płaci za nową, przyjechała straż czy karetka- płaci za przyjazd i obsługę.
      Na początku byłoby pewnie więcej trupów ale ludzie zaczeli by uważać, zanim by wjechał na skrzyżowanie czy włączył się do ruchu piętnaście razy by się upewnił czy może. To samo z pieszymi- zanim by włazł na jezdnię dobrze by popatrzył czy coś nie śmiga a jak śmiga to czy zdąży
      • grzeg1968 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 08.09.10, 12:09
        @Miecio, zgadzam się z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi, ale już do drugiej mam zastrzeżenia… Wątpię, żeby zlikwidowanie ograniczenia prędkości poza terenem zabudowanym wpłynęło na bezpieczeństwo jazdy. W jaki niby sposób?
        • miecio1313 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 08.09.10, 13:24
          >W jaki niby sposób?
          Wydaje się to dosyć proste. każdy by bardziej uważał nie będąc pewnym z jaką szybkością ktoś jedzie, samo ocenianie szybkości trwało by dłużej, trzeba by było się dłużej przyglądać samochodowi nadjeżdżającemu by w miarę dobrze ocenić czy jedzie szybko czy wolno. Np włączanie się do ruchu czy skręt w lewo. Mając świadomość braku ograniczeń każdy by lepiej się przyjrzał czy coś jedzie i ewntualnie z jaką szybkością. Czy włączając się do ruchu lub skrecając nie właduje się komuś pod koła bo tamten śmiga nie osiemdzisiąt tylko sto piędziesiąt. Teraz widząc jakiś samochód zakładamy że jedzie w miarę poprawnie, nie mówię że zgodnie z przepisami ale w granicach rozsądku i często decydujemy się na jakiś manewr nie do końca się upewniając czy napewno zdążymy- np lewoskręt. Dojeżdżamy, zerkamy że coś jedzie ale jest jeszcze daleko i jedziemy nawet się nie zatrzymując. to zerknięcie nie daje nam wcale pewności że prawidłowo oceliśmy szybkość. Pozatym nie zatrzymując się musimy od razu także ocenić czy przez jezdnie w którą skręcamy nie przechodzi pieszy lub czy nie dzieje sie nic innego więc musimy przenieś wzrok w bok nie obserwując dalej nadjeżdżającego samochodu. Gdybyśmy wiedzieli że nie ma ograniczeń instykt kazałby się nam zatrzymać i lepiej ocenić sytuację. Tak samo bybyło w każdej innej sytuacji na drodze, choćby przy zmianie pasa ruchu- zdecydowanie lepiej byśmy się upewnili czy możemy to zrobić. To samo gdybyśmy byli w roli pieszego.
          co do znaków- jest zdecydowanie za dużo. Jedziesz np sto kilometrów i co parę masz ograniczenie szybkości. Na pierwszych paru zwolnisz ale im dalej tym mniej sie nimi przejmujesz. podobnie z innymi- np niebezpieczny zakręt. przejeżdżasz jeden , drugi, trzeci nawet szybciej niż można i żyjesz więc po iluś tam zaczynasz je olewać. dochodzi do tego ilość w jednym miejscu, na przestrzeni parunastu metrów można ich spotkać nawet parę albo na jednym słupku. Znaki zamiast ostrzegać czy informować stają się elementem krajobrazu. Jest jeszcze jeden aspekt- wzrok ludzki jest tak skonstrułowany że może pomijać elementy nieruchome- wykorzystują to np przy dwóch obrazkach gdzie każa wychwycić różnice, obrazki z pozoru wydają się nam takie same ale różnią się szczegółami. Przy takiej ilości znaków wzrok może ich poprostu nie zarejestrować traktując jako element krajobrazu. Napewno jeżdżąc znaną drogą nie raz złapałeś się natym że po minięciu jakiegoś znaku nie zauważyłeś go. Przy mniejszej ilości znaków szansa na nie zauważenie by się zdecydownie zmiejszyła
          Lata temu czytałem że w stanach w jednym ze stanów przez rok był eksperyment- znieśli ograniczenia i pare innych rzeczy. okazało się że na początku ilość wypadków wzrosła ale po pewnym czasie znacznie zmalała. Po roku wrócili do starych zasad bo coś kolidowało z ogólnymi przepisami w stanach- było to lata świetlne temu więc wszystkiego dokładnie już nie pamiętam.
          • grzeg1968 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 09.09.10, 15:35
            Dziękuję za dokładne wytłumaczenie:) Muszę przyznać, że to dosyć oryginalna i ciekawa koncepcja…Zastanawiam się tylko, czy faktycznie zlikwidowanie przepisów wpłynęłoby na wszystkich jednakowo? Czy jednak mimo wszystko część kierowców ignorowałaby fakt, że zrobiło się niebezpieczniej i trzeba bardziej uważać? Wówczas liczba wypadków mogłaby wzrosnąć….Obawiam się niestety,że właśnie tak to by się skończyło…
            Co do zmniejszenia znaków drogowych-w pełni się zgadzam. Pisałem nawet kiedyś o tym na swoim blogu.
            • miecio1313 Re: Co zrobić , żeby kierowcy jeździli bezpieczn 15.09.10, 21:25
              >...zlikwidowanie przepisów...
              Niechcę likwidować przepisów, jakieś unormowania zachowań i przwidywalność na drodze muszą być, że czerwone to stoimy a zielone że jedziemy,że żółty odwrócony trójkąt to mam komus ustąpić. Myślę o szybkości a nie paragrafach

              >Czy jednak mimo wszystko część kierowców ignorowałaby fakt, że zrobiło się niebezpieczniej i trzeba bardziej uważać?

              Na początku na pewno tak- wypadków było by więcej. Jednak nie każde zdarzenie kończyłoby się wypadkiem, myślę że tacy kierowcy po paru razach gdy włosy staneły by im dęba, zrobiło się mokro na plecach zaczeli by mimo wszystko myśleć. Instykt przeżycia jest silny, więc choćby z tego powodu woleliby trochę dłużej jechać niż pakować się w następną wątpliwą sytuację na drodze mając za soba parę doświadczeń z włosami na jeża. Za którymś razem- gdyby przeżyli- już nie wyprzedzaliby na podwójnej ciągłej czy przed wzniesieniem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka