Dodaj do ulubionych

Przemysl fotoradarowy

02.09.10, 17:07
LINK

Zwracam szczegolna uwage na to:

"W ubiegłym miesiącu media informowały, że wojewoda śląski zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez straż gminną w Mykanowie. Stało się to po przeprowadzonej wiosną kontroli urzędu wojewódzkiego, która wykazała, że w 2009 roku w Mykanowie wystawiono 9 tys. 52 mandaty kierowcom złapanym na fotoradar. Tymczasem w przypadku innych wykroczeń takich mandatów w ciągu całego roku strażnicy wypisali jedynie 22".

Jak co poniektorzy pisza, ze waaadza znika z drog i pozwala zastepowac sie fotoradarami, to czytamy, ze to nieprawda ;-P
Obserwuj wątek
    • nazimno Sredniowiecze wraca. 02.09.10, 18:57
      Daaaaawno temu na drogach grasowali zbojcy, ktorzy lupili co sie dalo.
      Czesto byli to "zaufani ksiecia pana", ktory jakos tak slabo ich scigal.

      A dzisiaj mamy waaaaaadze gminna + fotoradary.
      Skutek ten sam.
      Ksiaze pan (waaaadza gminna) jest zadowolony, bo kasa wypelnia sie "datkami".
      No i jest na swieze mlodki do fraucymeru (sekretatarki), wino, miod, swiece, miesiwo.
          • jureek Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 12:09
            sokolasty napisał:

            > Jeżeli fotoradar stoi na zbędnej czterdziestce, to ja nie widzę żadnej, poza
            > techniczną.

            W takim przypadku rzeczywiście istotnej różnicy nie ma. Ale to ta zbędna
            czterdziestka jest zbrodnicza, a nie fotoradar.
            Jura

            P.S. Gdy przyjeżdżam do Polski, to widzę trochę zbędnych ograniczeń. Radaru na
            takim zbędnym ograniczeniu nie widziałem do tej pory jednak nigdy. pewnie czasem
            i taki się zdarzy, ale nie jest o przeważająca większość przypadków.
            • kozak-na-koniu Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 12:25
              jureek napisał:

              > P.S. Gdy przyjeżdżam do Polski, to widzę trochę zbędnych ograniczeń. Radaru na
              > takim zbędnym ograniczeniu nie widziałem do tej pory jednak nigdy. pewnie czase
              > m
              > i taki się zdarzy, ale nie jest o przeważająca większość przypadków.

              Niestety, zdarza się i to wcale nie tak rzadko. Szczególnie straże gminne
              uwielbiają takie miejsca i tam właśnie stosunkowo często umieszczają swe
              ukrywane w koszach na śmieci przyrządy...
              • jureek Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 14:47
                Możesz mi nie wierzyć, ale ja tak postawionego radaru jeszcze nie widziałem.
                Zbędne ograniczenia widuję czasami, chociaż też mniej niż kiedyś. Np. przed
                Bolesławcem od strony Zgorzelca przesunięto o prawie kilometr granicę obszaru
                zabudowanego, na autostradzie pod Wrocławiem zlikwidowano to słynne bezsensowne
                ograniczenie koło parkingu. Może gdzie indziej jest inaczej, ale ja nie mam
                wrażenia, żeby jakoś nadmiernie kosili. Nawet w tej słynnej Pszczynie fotoradary
                były ustawione na plus dwadzieścia. To takie zbójectwo?
                Jura
                • kozak-na-koniu Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 23:05
                  jureek napisał:

                  > Możesz mi nie wierzyć, ale ja tak postawionego radaru jeszcze nie widziałem.

                  Ja na tomiast widziałem wielokrotnie. Także w realu...
                  www.google.com/images?q=fotoradar+w+%C5%9Bmietniku&rls=com.microsoft:pl:IE-SearchBox&oe=UTF-8&rlz=1I7GGLJ_pl&um=1&ie=UTF-
                  8&source=univ&ei=g2KBTNOKLMHAswaqo6ioBw&sa=X&oi=image_result_group&ct=title&resnum=
                  4&ved=0CDEQsAQwAw&biw=1259&bih=606
        • jorn Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 00:57
          Jurku, ja nic złego o fotoradarach nie powiem, ani nie napiszę, jeśli będą one rzeczywiście służyły poprawie bezpieczeństwa na drogach. A będą wtedy, kiedy ograniczenia prędkości będą zasadne, bo szlag mnie trafia, kiedy np. przejeżdżam przez miejscowość, w której tablice oznaczające początek lub koniec obszaru zabudowanego ustawiono na granicy administracyjnej i zanim dojadę do zabudowań muszę jechać pięćdziesiątką wśród pól lub lasów, choć standardowe 90 byłoby tam jak najbardziej bezpieczne. A strażnicy gminni lubią w takich właśnie miejscach swoje urządzenia ustawiać.

          Gdy kilka lat temu dano strażom miejskim i gminnym uprawnienia do kontroli ruchu drogowego (wcześniej mogli tylko wystawiać mandaty za nieprawidłowe parkowanie), czułem, że to się źle skończy, ale przez myśl mi nie przeszło, że może być aż tak źle.

          Pozdrawiam
          • jureek Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 12:05
            No to walczyć z nieuzasadnionymi ograniczeniami, a nie z egzekwowaniem
            ograniczeń w ogóle. Jak nie było fotoradarów, to jakoś te ograniczenia nie
            przeszkadzały?
            Jura
            • sokolasty Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 14:09
              Dobrą drogę wskazujesz Jurku, ale w tym narodzie władza jest od rządzenia, a nie
              od służenia: od lat jest MY kontra ONI (i to się tak szybko nie zmieni).
              Pamiętam jakiś program typu "Sprawa dla reportera" sprzed kilku lat.
              Spółdzielnia mieszkaniowa stwierdziła, że musi powymieniać posadzki na balkonach
              w całym bloku, mimo, że części lokatorów to do szczęścia nie było potrzebne.
              Prezes się uparł i robotnicy włazili po rusztowaniach na balkony pod nieobecność
              mieszkańców. Podczas spotkania między jedną a drugą stroną jeden z pracowników
              spółdzielni odgryzał się, że on jest kierownikiem technicznym i lokatorzy nie
              mają nic do gadania.
              Drugi przykład, z wątku z wczoraj bodajże o policjancie, który kazał kobiecie
              wleźć w kałużę: Pan Policjant jest władza i prawo - i ch.j. Nie dostrzega
              prostej zależności: prawo dla ludzi, a nie ludzie dla prawa.
            • emes-nju Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 14:35
              jureek napisał:

              > No to walczyć z nieuzasadnionymi ograniczeniami, a nie z egzekwowaniem
              > ograniczeń w ogóle.

              Mozna tez, mimo duzej liczby nieuzasadnionych ograniczen, skupic sie na egzekwowaniu GLOWNIE tych zasadnych. To odniesie zdecydowanie lepszy skutek spoleczny niz nagminna praktyka polowan na jeleni czym waaadza w upojeniu sie zajmuje, twierdzac, ze poprawia bezpieczenstwo.

              Naprawde sadzisz, ze dopiero po zweryfikowaniu ograniczen da sie od policji wymagac solidnej, majacej realny wplyw na bezpieczenstwo pracy?
              • jureek Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 14:51
                emes-nju napisał:

                > Mozna tez, mimo duzej liczby nieuzasadnionych ograniczen, skupic sie na egzekwo
                > waniu GLOWNIE tych zasadnych. To odniesie zdecydowanie lepszy skutek spoleczny
                > niz nagminna praktyka polowan na jeleni czym waaadza w upojeniu sie zajmuje, tw
                > ierdzac, ze poprawia bezpieczenstwo.

                Można i tak, ale ja na tym nic nie zyskam. Dlatego w moim egoistycznym interesie
                chciałbym przede wszystkim zlikwidowania ograniczeń bezsensownych.
                Dodatkowym skutkiem takiego pozostawienia ograniczeń ale ich nieegzekwowania
                będzie wyrobienie wśród ludzi przekonania, że znaki można olewać, a liczą się
                tylko fotoradary. O to chodzi?
                Jura
                • edek40 Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 15:16
                  > Można i tak, ale ja na tym nic nie zyskam. Dlatego w moim egoistycznym interesie
                  > chciałbym przede wszystkim zlikwidowania ograniczeń bezsensownych.

                  Problemem moze byc fakt, ze "ustawiacze" nie do konca znaja lub rozumieja polski KD. Zaowocowalo to tym, ze zlikwidowano gdzies tam nieuzasadniony obszar zabudowany i zastapiono go znakiem. 50 km/h. Jesli ktos zadal sobie odrobine trudu to nawet nie jest zamienil stryjek siekierke na kijek. To jest zwiekszenie restrykcji, bo w nocy mozna bylo tu jechac 60 km/h...
                • emes-nju Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 15:26
                  jureek napisał:

                  > Dodatkowym skutkiem takiego pozostawienia ograniczeń ale ich nieegzekwowania
                  > będzie wyrobienie wśród ludzi przekonania, że znaki można olewać, a liczą się
                  > tylko fotoradary.

                  Ten skutek juz jest. OTO POSZLAKA

                  W Polsce "sie nie da" zdjac tysiecy zbednych znakow, BO NIE. Skoro zatem tak jest, to praktyka polowan zamiast poprawiac postrzeganie prawa i roznych regulacji, pogarsza je. Radykalnie!

                  Prosty przyklad z Warszawy. Niesmiertelna Wislostrada z jej "sie nie dajaca" zmienic 50-tka. Wszyscy (z policja na czele!) juz od co najmniej dwoch lat trabia, ze trzeba ten idiotyzm zmienic, i ze 70, a nawet 80 km/h nie pogorszy bezpieczenstwa. I co? Jezeli jade do pracy samochodem, to z ok. 14 km trasy, ok. 2,5 pokonuje po Wislostradzie. Czesc identycznym technicznie jak Wislostrada Walem Miedzeszynskim z ograniczeniem do 70 km/h. Ok. 5-6 km jade roznymi drogami wsrod gestej zabudowy, z czestymi przejciami dla pieszych i skrzyzowaniami. Policjantow i SM ofiarnie strzegacych bezpieczenstwa widze (nieomal zawsze jak jazde) WYLACZNIE na wspomnianym 2,5 km odcinku Wislostrady. Czasem najpierw mijam SM, a potem policje...

                  Jak sadzisz jak ludzie postrzegaja takie dzialania? Nie sadzisz, ze skoro odlogiem lezy te 5-6 km wsrod gestej zabudowy, to, bez pogarszania egzekwowania przepisow!!!, moznaby tez zostawic odlogiem 2,5 km Wislostrady i przeniesc radary w miejsca naprawde niebezpieczne? Ludzie i tak wiedza, ktore ograniczenia sa od czapy, a ktore nie, ale praktyka polowan znieczula na wszystko.
                  • edek40 Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 15:38
                    > tow i SM ofiarnie strzegacych bezpieczenstwa widze (nieomal zawsze jak jazde) W
                    > YLACZNIE na wspomnianym 2,5 km odcinku Wislostrady.

                    Wlasnie sobie przypomnialem. Pisalem, ze na Trasie Torunskiej (80 km/h) nie
                    widzialem nigdy radaru, na Wislostradzie, choc jezdze nia rzadko - widze nieomal
                    zawsze. Niestety rozminalem sie z prawda. Widzialem radar na Torunskiej.
                    Robotnicy naprawiali zapadnieta studzienke na PASIE AWARYJNYM. W celu poprawy
                    bezpieczenstwa postawiono tam ograniczenie do 40 km/h. I wtedy widzialem tam
                    radar, slusznie ukryty za barierkami i dodatkowo "zamaskowany" glebokim cieniem
                    wiaduktu idacego gora. Naszczescie jechal ciagnik z przyczepa (co na drodze o
                    podwyzszonej predkosci jest dozwolone, ale tylko wtedy, gdy jedzie on "sluzbowo"
                    - wtedy nie powoduje groznych perturbacji, bo sluzbowo) i utknalem za nim...
            • jorn Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 15:41
              jureek napisał:
              No to walczyć z nieuzasadnionymi ograniczeniami, a nie z egzekwowaniem ograniczeń w ogóle.


              1. Nikt tu nie postuluje zaniechania egzekwowania ograniczeń w ogóle.
              2. Zgadzam się, że lepiej by było, gdyby ograniczenia urealnić, ale zanim to nastąpi, to - biorąc pod uwagę, że ani policja, ani straż miejsko-gminna, ani fotoradary nie są w stanie kontrolować 100% dróg w żadnym kraju - wolałbym, żeby kontrole skupiły się na tych miejscach, gdzie ograniczenie jest zasadne i egzekwowanie służy poprawie bezpieczeństwa. I żeby tę kontrolę powierzyć Służbie Ruchu Drogowego policji, bo ani funkcjonariusze straży gminnych, ani nawet pozostałych służb policji nie mają na ogół odpowiednich kwalifikacji.
              3 (trochę obok tematu wątku). Dlaczego w przypadku wykroczeń związanych z ruchem drogowym nie stosuje się normalnego w przypadku innych wykroczeń, a nawet przestępstw przepisu o szkodliwości społecznej czynu zabronionego? Bo w życiu zdarza się, że uczestnik ruchu drogowego przekracza przepisy, ale szkodliwości w tym nie ma żadnej, bo zagrożenia nie tworzy. Ma to miejsce właśnie na tych przesadnie niskich ograniczeniach prędkości, w miejscach, gdzie niepotrzebnie wymalowano linię prostą itp.

              Pozdrawiam
              • jureek Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 16:19
                jorn napisał:

                > 1. Nikt tu nie postuluje zaniechania egzekwowania ograniczeń w ogóle.

                Porównywanie egzekwowania ograniczeń do praktyk zbójeckich można tak odczytać.

                > 2. Zgadzam się, że lepiej by było, gdyby ograniczenia urealnić, ale zanim to na
                > stąpi, to - biorąc pod uwagę, że ani policja, ani straż miejsko-gminna, ani fot
                > oradary nie są w stanie kontrolować 100% dróg w żadnym kraju - wolałbym, żeby k
                > ontrole skupiły się na tych miejscach, gdzie ograniczenie jest zasadne i egzekw
                > owanie służy poprawie bezpieczeństwa. I żeby tę kontrolę powierzyć Służbie Ruch
                > u Drogowego policji, bo ani funkcjonariusze straży gminnych, ani nawet pozostał
                > ych służb policji nie mają na ogół odpowiednich kwalifikacji.

                No nie. Kontrolę tylko służbie ruchu, a znak może ustawić sobie byle kierownik
                budowy? Nie uważasz, że trochę więcej kwalifikacji wymaga zadecydowanie o
                postawieniu znaku, niż postawienie fotoradaru? Sorry, ale obsługa fotoradaru to
                nie jest żadna szkoła wyższa, tego można szybko się nauczyć. Więcej kwalifikacji
                wymagałbym od stawiaczy znaków.

                > 3 (trochę obok tematu wątku). Dlaczego w przypadku wykroczeń związanych z ruche
                > m drogowym nie stosuje się normalnego w przypadku innych wykroczeń, a nawet prz
                > estępstw przepisu o szkodliwości społecznej czynu zabronionego? Bo w życiu zdar
                > za się, że uczestnik ruchu drogowego przekracza przepisy, ale szkodliwości w ty
                > m nie ma żadnej, bo zagrożenia nie tworzy. Ma to miejsce właśnie na tych przesa
                > dnie niskich ograniczeniach prędkości, w miejscach, gdzie niepotrzebnie wymalow
                > ano linię prostą itp.

                Może dlatego, że adwokaci nie podnoszą tego aspektu? Kodeksowego wyłączenia
                niskiej szkodliwości w przypadku wykroczeń drogowych nie ma chyba.
                Jura
                • jorn Re: Sredniowiecze wraca. 04.09.10, 14:31
                  Porównywanie egzekwowania ograniczeń do praktyk zbójeckich można tak odczytać.
                  Tyle, że nie porównywano egzekwowania ograniczeń w ogóle, a egzekwowania tych ograniczeń, których nie powinno być, względnie które powinny być łagodniejsze. Tak trudno to zrozumieć?

                  No nie. Kontrolę tylko służbie ruchu, a znak może ustawić sobie byle kierownik budowy? Nie uważasz, że trochę więcej kwalifikacji wymaga zadecydowanie o postawieniu znaku, niż postawienie fotoradaru? Sorry, ale obsługa fotoradaru to nie jest żadna szkoła wyższa, tego można szybko się nauczyć. Więcej kwalifikacji wymagałbym od stawiaczy znaków.
                  Wiesz, jeden z moich kolegów ze szkoły został w dorosłym życiu policjantem z prewencji. Czasem zdarzało mu się interweniować w sprawach kontroli ruchu drogowego i zawsze się bał, że zrobi z siebie idiotę, bo przeszkolenie w tej kwestii przeszedł zaledwie kilkugodzinne i bazował na tym, czego się nauczył na kursie na prawo jazdy, a wielu rzeczy z tego kursu nie zapamiętał. Dlatego uważam, że nie każdy może się kontrolą ruchu drogowego zajmować, choć oczywiście masz rację, że od ustawiaczy znaków należy wymagać jeszcze więcej.

                  Kodeksowego wyłączenia niskiej szkodliwości w przypadku wykroczeń drogowych nie ma chyba.
                  W PoRD takiego wyłączenia chyba rzeczywiście nie zawiera, ale zdecydowana większość czynów zabronionych przez tę ustawę, to są wykroczenia, a kodeks wykroczeń ogranicza odpowiedzialność sprawców wyłącznie do czynów społecznie szkodliwych:

                  USTAWA
                  z dnia 20 maja 1971 r.
                  Kodeks wykroczeń

                  Art. 1. § 1. Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 5.000 złotych lub nagany.
                  • jureek Re: Sredniowiecze wraca. 04.09.10, 15:11
                    jorn napisał:

                    > Tyle, że nie porównywano egzekwowania ograniczeń w ogóle, a egzekwowania tych o
                    > graniczeń, których nie powinno być, względnie które powinny być łagodniejsze. T
                    > ak trudno to zrozumieć?

                    Przeczytaj tekst otwierający wątek. Tam nie ma nic o niesłusznych
                    ograniczeniach, tam epatuje się tylko wielkimi liczbami. Żadnego różnicowania,
                    tylko ogólna teza, że radary są be, bo gminy mają z tego zyski. To co, pieniądze
                    z mandatów na głodujące dzieci w Etiopii wysyłać, żeby takiego zarzutu nie było?

                    > Wiesz, jeden z moich kolegów ze szkoły został w dorosłym życiu policjantem z pr
                    > ewencji. Czasem zdarzało mu się interweniować w sprawach kontroli ruchu drogowe
                    > go i zawsze się bał, że zrobi z siebie idiotę, bo przeszkolenie w tej kwestii p
                    > rzeszedł zaledwie kilkugodzinne i bazował na tym, czego się nauczył na kursie n
                    > a prawo jazdy, a wielu rzeczy z tego kursu nie zapamiętał. Dlatego uważam, że n
                    > ie każdy może się kontrolą ruchu drogowego zajmować, choć oczywiście masz rację
                    > , że od ustawiaczy znaków należy wymagać jeszcze więcej.

                    Skoro egzekwowanie przepisów jest takie skomplikowane, że policjanci mają z tym
                    problemy, to może dobrze, że w Pszczynie oddano to fachowcom. Mam brzydkie
                    podejrzenie, że część płaczów policji, że inni a nie tylko oni radary stawiają,
                    wynika też z tego, że suszenie dawało dochody na boku, a głupia skrzynka nie
                    dyskutuje ("dokąd to tak się spieszymy, panie kierowco") tylko rejestruje. I to
                    wszystkich rejestruje - dla wójta, burmistrza, komendanta policji, weterynarza,
                    proboszcza i pana posła głupia skrzynka nie robi wyjątków.
                    Pozdrawiam
                    Jura
                    • jorn Re: Sredniowiecze wraca. 05.09.10, 00:38
                      A tobie to trzeba tak wszystko łopatologicznie za każdym razem tłumaczyć, jak Habudzikowi? Przecież jesteś na tym forum nie od dzisiaj i wielokrotnie czytałeś teksty czy to Emesa, czy to Edka, albo moje i wiesz doskonale, że nam nie chodzi o zaprzestanie kontroli prędkości, tylko o to, żeby te kontrole rzeczywiście służyły poprawie bezpieczeństwa i żeby przestały być niemal jedyna formą walki z wykroczeniami. To samo dotyczy rzekomego oddawania kontroli fachowcom. Gdybyś uważnie przeczytał zalinkowany tekst (i wiele innych w sieci opisujących to zjawisko), to byś wiedział, że o tym, gdzie maszynkę ustawić decyduje funkcjonariusz, a pracownik firmy zajmuje się stroną techniczną. A może ja się jednak mylę co do ciebie i ty nie udajesz głupiego?
                      • jureek Re: Sredniowiecze wraca. 05.09.10, 14:59
                        jorn napisał:

                        > To samo dotyczy rzekomego oddawania kontroli fachowcom. Gdyby
                        > ś uważnie przeczytał zalinkowany tekst (i wiele innych w sieci opisujących to z
                        > jawisko), to byś wiedział, że o tym, gdzie maszynkę ustawić decyduje funkcjonar
                        > iusz, a pracownik firmy zajmuje się stroną techniczną. A może ja się jednak myl
                        > ę co do ciebie i ty nie udajesz głupiego?

                        Nie, nie udaję głupiego. Wiem jak takie gminne układy działają. Wójt
                        sfotografowany przez fotoradar natychmiast dzwoni do komendanta policji i
                        opieprza go, że nie poinformował go wcześniej, gdzie będzie ustawiony radar. Po
                        paru tygodniach komendant dla świętego spokoju sporządzi sobie listę osób do
                        informowania o fotoradarach. Takie układy tylko z zewnątrz można przeciąć.
                        Dlatego taka histeria w Pszczynie.
                        Jura
        • emes-nju Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 11:03
          jureek napisał:

          > Mam nadzieję, że przy wszystkich podobieństwach widzisz też zasadniczą różnicę
          > między fotoradarem a zbójcami.

          Jak sie temu przyjrzec... Przypuszczam, ze nawet najlepsi "panscy" zboje nie
          zapewniali dworowi 20% dochodow ;-P
          • jureek Re: Sredniowiecze wraca. 03.09.10, 12:06
            emes-nju napisał:

            > Jak sie temu przyjrzec... Przypuszczam, ze nawet najlepsi "panscy" zboje nie
            > zapewniali dworowi 20% dochodow ;-P

            No, chociaz jeden jakąś różnice zauważył. Co prawda nie jest ona
            najistotniejsza, ale zawsze to coś.
            Jura
        • nazimno Zasadnicza roznica jest to, ze... 03.09.10, 11:34
          nawet przed dobrze uzbrojonymi zbojcami rycerz mogl sie jednak obronic, jesli mial
          inteligentnego giermka stosownych rozmiarow (masa, umiesnienie), a obaj
          potrafili sie bic i mieli porzadna bron.

          Radary zas sa zimnymi metalowymi puszkami z jednym okiem na uslugach gminnej kasy
          oraz przedsiebiorstwa kolesi, ktorym umozliwiono te "biznes-plan".

          No i w tym bardziej podobni sa do mafijnych poborcow miesiecznych naleznosci.
          • jureek Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 03.09.10, 12:03
            nazimno napisał:

            > nawet przed dobrze uzbrojonymi zbojcami rycerz mogl sie jednak obronic,

            A ja bez żadnego giermka jakoś nie dałem się jeszcze ograbić żadnemu gminnemu
            fotoradarowi.
            Jak mi ostatnio zrobił zdjęcie, gdy jechałem na rowerze, to z tym strasznym
            zbójem obsługującym tę skrzynkę nawet sobie pożartowałem. Nie wiem, czy z
            prawdziwym średniowiecznym zbójem mógłbym tak sobie pożartować.
            Jura
            • edek40 Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 03.09.10, 15:26
              > A ja bez żadnego giermka jakoś nie dałem się jeszcze ograbić żadnemu gminnemu
              > fotoradarowi.

              1. fart (mejson pokazywal wjazd w obszar zabudowany bez odnosnej tablicy - jak przyjdzie fotka zaplacisz, bo nawet nie bedziesz dokladnie odtwarzal miejsca)

              2. spora czesc jest pusta

              3. wzmozona uwaga skierowana na pobocze, a nie droge
              • jureek Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 03.09.10, 16:22
                edek40 napisał:

                > 1. fart (mejson pokazywal wjazd w obszar zabudowany bez odnosnej tablicy - jak
                > przyjdzie fotka zaplacisz, bo nawet nie bedziesz dokladnie odtwarzal miejsca)

                Jeśli wiem, że przestrzegam prędkości, to nie zapłacę. Sytuację niepewności
                mógłbym mieć, gdybym raz przestrzegał, raz nie. Wtedy rzeczywiście można nie
                pamiętać.

                > 2. spora czesc jest pusta

                Mało mnie to rusza.

                > 3. wzmozona uwaga skierowana na pobocze, a nie droge

                A nie lepiej na znaki, zamiast na pobocze?
                Jura
                • emes-nju Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 03.09.10, 16:32
                  jureek napisał:

                  > edek40 napisał:
                  >
                  > > 1. fart (mejson pokazywal wjazd w obszar zabudowany bez odnosnej tablicy
                  > > - jak przyjdzie fotka zaplacisz, bo nawet nie bedziesz dokladnie odtwarzal
                  miejsca)
                  >
                  > Jeśli wiem, że przestrzegam prędkości, to nie zapłacę. Sytuację niepewności
                  > mógłbym mieć, gdybym raz przestrzegał, raz nie. Wtedy rzeczywiście można nie
                  > pamiętać.

                  Zalozmy, ze przestrzegasz zawsze. Ale oczywiscie stosujesz sie do oznakowania, a
                  nie wlasnego "nosa". Jezeli zatem oznakowania nie ma, a byc powinno, jest za to
                  fotoradar, to mozesz miec klopoty z udowodnieniem, ze w chwili kiedy jechales,
                  znakow nie bylo. Pomijam nieoplacalnosc owego udowadniania jezeli akcja zdarzyla
                  sie daleko od miejsca zamieszkania.
                  • jureek Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 03.09.10, 16:38
                    To oni maja mi udowodnić, a nie ja im. Nie przesadzaj. Wszyscy w Polsce tak
                    grzecznie jeżdżą, że z braku jeleni musieliby się na mnie zawziąć i takie
                    sztuczki robić? Przecież nawet ustawiając radar na +20 można wystarczająco
                    zapełnić kasę gminy.
                    Czytając ten wątek wyłania się obraz horroru, jak to jacys zbójcy polują na
                    grzecznie jeżdżących kierowców. Bez jaj. Takie wizje to można wciskać komuś, kto
                    nigdy Polski na oczy nie widział.
                    Jura
                    • emes-nju Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 03.09.10, 16:59
                      jureek napisał:

                      > To oni maja mi udowodnić, a nie ja im.

                      Przy zdjeciu z fotoradaru to na Tobie lezy obowiazek udowadniania swojej niewinnosci. Bo to wykroczenie, a nie np. zabojstwo, gdzie i owszem obowiazuje domniemanie niewinnosci :-P

                      > Wszyscy w Polsce tak grzecznie jeżdżą, że z braku jeleni musieliby się na mnie zawziąć i takie
                      > sztuczki robić?

                      Jakie sztuczki?

                      Znaku nie ma od np. polnocy, a magik z aparatem wjezdza od poludnia, instaluje co trzeba i wraca "po sladach". Nie wpadnie mu do glowy (bo zapewne nie ma nawet takiego obowiazku) sprawdzenia czy z drugiej strony ciagnacego sie kilometrami terenu zabudowanego jest oznakowanie.

                      > Czytając ten wątek wyłania się obraz horroru, jak to jacys zbójcy polują na
                      > grzecznie jeżdżących kierowców.

                      Nie zbojcy i nie grzeczni kierowcy.

                      Ale chyba przyznasz, ze z fotoradaru, szczegolnie rozne straze, zrobily sobie maszynke do zarabiania - przyklad z pierwszego postu (9 tys mandatow za predkosc i 22 szt. za CALA RESZTE wykroczen) jest oczywiscie skrajny. Ale juz moj przyklad z Wislostrada i reszta mojej trasy do pracy skrajny nie jest, bo jest standardowy az do bolu - zapraszam do Warszawy.
                • edek40 Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 03.09.10, 19:13
                  > Jeśli wiem, że przestrzegam prędkości, to nie zapłacę. Sytuację niepewności
                  > mógłbym mieć, gdybym raz przestrzegał, raz nie. Wtedy rzeczywiście można nie
                  > pamiętać.

                  Zawsze mialem spory respekt dla ludzu, ktorzy pamietaja, ze przestrzegaja
                  przepisow, nawet wtedy, gdy znak wyparowal...

                  > A nie lepiej na znaki, zamiast na pobocze?

                  Fotoradar oznacza, ze w danym miejscu obowiazuje znaczne ograniczenie predkosci
                  (znam tylko dwa wyjatki na DK8). Jesli wiec jedziesz juz 10 km 50 km/h i wydaje
                  Ci sie, ze dawno juz bylo odwolujace to ograniczenie skrzyzowanie, znaczy ze sie
                  mylisz i musisz zwolnic. Wypatrywanie fotoradaru jest duzo skuteczniejsze od
                  wypatrywania znaku ktory ukradziono, rozwazania czy skrzyzowanie odwolalo zakaz
                  czy nie itp. Jesli jest fotortadar - nieomal na 100%jest ograniczenie.
                  • jureek Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 03.09.10, 19:56
                    edek40 napisał:

                    > Zawsze mialem spory respekt dla ludzu, ktorzy pamietaja, ze przestrzegaja
                    > przepisow, nawet wtedy, gdy znak wyparowal...

                    Jeżeli znak wyparował, to nie ma ograniczenia i tyle.
                    Jeżeli chodzi o pamięc, to nie ma czego podziwiać. Jeżeli jeździ się zasadniczo
                    zgodnie z przepisami, bez kombinowania, że tu moge pojechać szybciej, bo radaru
                    nie ma, to nie trzeba sobie obciążać pamięci zapamiętywaniem, czy wtedy jechałem
                    tak jak znaki, czy sobie pozwoliłem. Proste, nie? I ileż mniej stresu. Ja tam
                    lubię święty spokój, dla paru minut zysku czasowego nie będę się stresował i
                    wypatrywał radarów.

                    > Wypatrywanie fotoradaru jest duzo skuteczniejsze od
                    > wypatrywania znaku ktory ukradziono, rozwazania czy skrzyzowanie odwolalo zakaz
                    > czy nie itp. Jesli jest fotortadar - nieomal na 100%jest ograniczenie.

                    Oj, żebyś się nie zdziwił. Widziałem już w Polsce radary tam, gdzie nie było
                    ograniczeń (poza kodeksowymi).
                    Dziękuję za dobre rady, pozostanę jednak przy obserwowaniu znaków zamiast
                    wypatrywania fotoradaru. Znaki są jednak przeważnie dużo lepiej widoczne. No i
                    jak na razie sprawdza mi się ta taktyka.
                    Jura
                    • edek40 Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 04.09.10, 12:37
                      > Jeżeli znak wyparował, to nie ma ograniczenia i tyle.

                      I wlasnie tak bedziesz sie tlumaczyl panu policjantowi, ktory przyslal Ci
                      zdjecie. A pan policjant wyjmie dokumentacje drogi i powie, ze byl i jest. O,
                      pan patrzy, jest. I udowadniaj, zes nie los. Ilosc luk w oznakowaniu jest
                      porazajaca. Dlaczego wiec te luki nie maja dotyczyc spraw "fotoradarowych".

                      > Oj, żebyś się nie zdziwił. Widziałem już w Polsce radary tam, gdzie nie było
                      > ograniczeń (poza kodeksowymi).

                      Ja rowniez. Dwa. To oznacza, ze mozna smialo powiedziec, ze nie tylko zaraz za
                      biala tablica mierza, no nie?
                      • jureek Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 04.09.10, 14:24
                        edek40 napisał:

                        > I wlasnie tak bedziesz sie tlumaczyl panu policjantowi, ktory przyslal Ci
                        > zdjecie. A pan policjant wyjmie dokumentacje drogi i powie, ze byl i jest.

                        No to odwołam się do sądu, wezmę świadków. Choć ze świadkami faktycznie może być
                        problem, bo kto tam jeszcze zwraca uwagę na znaki. A jak jeszcze zgodnie z
                        pomysłami niektórych populistycznych posłów podzieli się znaki na ważne (gdzie
                        wolno stawiać radar) i nieważne (gdzie radaru stawiać nie wolno), to już chyba
                        nikt nie będzie sobie głowy zawracał takimi pierdołami, jak znaki. Więc może
                        rzeczywiście miałbym problemy z udowodnieniem swojej niewinności, ale i tak bym
                        się odwoływał. Zresztą są to teoretyczne rozważania, ile jest takich przypadków,
                        że ktoś niesłusznie został sfotografowany (obiektywnie niesłusznie, bo
                        subiektywnie niesłusznie to jest 99,99% sfotografowanych, nawet jak radar był
                        ustawiony +20)

                        > Ja rowniez. Dwa. To oznacza, ze mozna smialo powiedziec, ze nie tylko zaraz za
                        > biala tablica mierza, no nie?

                        No jasne, że to tyle właśnie oznacza. Nie miałeś w szkole matematyki? Albo
                        akurat byłeś chory, gdy o kwantyfikatorach uczyli?
                        Jura
                        • emes-nju Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 05.09.10, 14:29
                          jureek napisał:

                          > edek40 napisał:
                          >
                          > > I wlasnie tak bedziesz sie tlumaczyl panu policjantowi, ktory przyslal Ci
                          > > zdjecie. A pan policjant wyjmie dokumentacje drogi i powie, ze byl i jest.
                          >
                          > No to odwołam się do sądu, wezmę świadków.

                          Tjaaa...

                          Dostaniesz niesluszny mandat na 300 zl za wykroczenie, ktorego nie popelniles 300 km od miejsca zamieszkania. Juz widze te tabuny swiadkow, ktore beda walic drzwimi i oknami, zeby odbyc z Toba co najmniej jedna (jezeli nie bedzie odwolan albo sprawa nie spadnie z wokandy, bo policja cos spierd... w papierach) dwudniowa podroz 2x300 km... Juz widze jak radosnie wezmiesz urlop, zaplacisz swiadkom za stracone zarobki (urlopy bezplatne), o koszcie podrozy i noclegow nie wspominajac...

                          Jura, troche realizmu, poprosze uprzejmie.
                          • jureek Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 05.09.10, 14:55
                            emes-nju napisał:

                            > Dostaniesz niesluszny mandat na 300 zl za wykroczenie, ktorego nie popelniles 3
                            > 00 km od miejsca zamieszkania. Juz widze te tabuny swiadkow, ktore beda walic d
                            > rzwimi i oknami, zeby odbyc z Toba co najmniej jedna (jezeli nie bedzie odwolan
                            > albo sprawa nie spadnie z wokandy, bo policja cos spierd... w papierach) dwudn
                            > iowa podroz 2x300 km...

                            Świadkowie jeżdżący 300 km? A skąd świadkowie oddaleni o 300 km mają wiedzieć,
                            że tam tego dnia znaku nie było. To mogą przecież poświadczyć tylko miejscowi.

                            > Juz widze jak radosnie wezmiesz urlop, zaplacisz swiadk
                            > om za stracone zarobki (urlopy bezplatne), o koszcie podrozy i noclegow nie wsp
                            > ominajac...

                            > Jura, troche realizmu, poprosze uprzejmie.

                            Otóż to. Realizm. Realia zaś są takie, że to, co próbuje się przedstawić jako
                            masowe zjawisko (naciąganie na mandaty za niewinność) jest absolutnym marginesem
                            i cała ta sytuacja jest raczej teoretycznie wymyślona. A gdyby nawet tak było,
                            to przecież nie byłbym chyba jedynym w danym dniu niesłusznie sfotografowanym.
                            Gdyby do sądu wpłynęło więcej odwołań i wszystkie z tym samym uzasadnieniem, z
                            tego samego miejsca, to nie byłaby to dla sądu jakaś wskazówka, że coś nie gra z
                            tymi mandatami? No ale, gdy każdy będzie podchodził tak jak Ty (czyli nie warto
                            walczyć o swoje, lepiej ponarzekać u cioci na imieninach), to rzeczywiście mogę
                            być jedynym odwołującym się.
                            Jura


                        • edek40 Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 05.09.10, 16:30
                          > nikt nie będzie sobie głowy zawracał takimi pierdołami, jak znaki.

                          Slusznie!!! Tak wlasnie jest na naszych drogach. Nikt, ze znakologami i policja na czele, nie zawraca sobie glowy takimi pie...mi. To widac. I z roku na rok jest coraz gorzej. Jeszcze ze dwa lata temu mialbym problem z licznymi konkretami. Teraz mam inny problem - chcialbym porobic fotki, ale nie wiem od czego zaczac, a nie mam nadmiaru czasu.

                          > się odwoływał. Zresztą są to teoretyczne rozważania, ile jest takich przypadków
                          > ,
                          > że ktoś niesłusznie został sfotografowany

                          Tego nie mozesz wiedziec. Gdy mnie zlapia na przekroczeniu w mojej okolicy od razu moge zweryfikowac z pamieci. Rowniez to czy znak byl i wyparowal. Jesli wlepia mi mandat w nieznanej okolicy mam wiekszy problem, bo nawet nie wiem, ze znak byl, tylko wyparowal. A nie wierze, ze przejedziesz sie, niechby tylko 100 km, aby zapytac starych tubylczych ludzi jak to z tymi znakami bylo. Po prostu przyjmiesz na wiare i zaplacisz. Skoro wiec na oko widac jakie sa luki w oznakowaniu - a widac, gdy sie uwaznie patrzy, skad pewnosc, ze np. 20% mandatow byla wystawiona zaocznie za znak postawiony na mapie, ale nie w plenerze? A moze to "tylko" 5%, a moze az 50%. Nie wiem. Wiem, ze zaginiony raport policji powiadal, ze srednio raz na 2 km skontrolowanych drog, 1 znak obarczony jest wiekszym lub mniejszym bledem.
                          • jureek Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 05.09.10, 17:49
                            edek40 napisał:

                            > Po prostu przyjmiesz na wiare i zaplacisz.

                            Kurcze, od kilku dni dyskutujemy, że nie zapłacę i że nie jest to dla mnie
                            sprawa pamiętania, bo jeżeli z zasady znaków przestrzegać, to nie muszę wysilać
                            się na przypominanie, bo jedyna mozliwość jest taka, że znaku nie było. Ile razy
                            można to samo powtarzać?
                            Jura
                            • edek40 Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 05.09.10, 17:52
                              > Kurcze, od kilku dni dyskutujemy, że nie zapłacę i że nie jest to dla mnie
                              > sprawa pamiętania, bo jeżeli z zasady znaków przestrzegać, to nie muszę wysilać
                              > się na przypominanie, bo jedyna mozliwość jest taka, że znaku nie było. Ile razy
                              > można to samo powtarzać?

                              Kurcze, ile razy mam powtarzac, ze w Polsce wazniejsze od tego czy znak
                              stoi przy drodze jest to, czy stoi na mapie.

                              Kilak razy w mediach pisano o magicznym wyparowywaniu dziur, na ktorych obywatel
                              rozwalal auto. Bylo to tak: obywatel rozwalal auto, robil fotke, ale nie wzywal
                              policji. Zglaszal sie do zarzadcy po odszkodowanie, a ten odpieral zarzut, bo
                              dziury nie bylo. Skad wiec masz pewnosc, ze na Twoj sprzeciw znak znajdzie sie
                              nie tylko na mapie, ale i przy drodze?
                              • tiges_wiz Re: Zasadnicza roznica jest to, ze... 08.09.10, 14:33
                                ja przypominam o sprawie gdzie ktos zakosil znak ustap pierwszenstwa i problem z ustaleniem winnego wypadku.

                                w zaleznosci od bieglego albo pani co nie miala znaku, bo na mapie znak byl i powinna uwazac, po pana co jechal na pamiec i przy braku znaku powinien ustapic z prawej.

                                nikt nie pomyslal o zarzadcy drogi
        • miecio1313 Re: Sredniowiecze wraca. 08.09.10, 10:00
          >... widzisz też zasadniczą różnicę między fotoradarem a zbójcami.

          fakt zbójcom jak nie dałeś to mogli żywota pozbawić a ci od fotoradarów do więżnia wsadzą
          lub naślą tylko komornika (choć z tym bym dyskutował kto lepszy- zbójec czy komornik)
    • kozak-na-koniu Re: Przemysl fotoradarowy 03.09.10, 08:07
      Klub Lewicy zapowiedział w czwartek złożenie do NIK wniosku o zbadanie
      prawidłowości współpracy gmin z prywatnymi firmami dotyczącej fotoradarów.


      Moim zdaniem, to jest najzwyklejsza w świecie "kiełbasa wyborcza". Gdyby ktoś
      chciał rzeczywiście rozwiązać ten problem, wystąpiłby o odebranie strażom
      gminnym tego rodzaju uprawnień
      . Nie po to straże gminne utworzono i nie tym
      powinny się zajmować. Niestety, umiłowania do osiągania maksymalnego zysku
      minimalnym nakładem sił i środków wzięło górę.:(
    • rysiekk111 słyszeliście o outsourcingu ? tym właśnie jest 03.09.10, 12:43
      ta współpraca z firmami zewnętrznymi
      nie twierdzę na 100 % że to zlecania usługi monitorowania jest gospodarne, ale zamiast wieszania
      psów na władzach które sie na to zdecydowały oczekiwałbym podania przykładu ze wykonanie tej
      funkcji fotoradarowej bezpośrednio przez władze było efektywniejsze z punktu widzenia podatnika

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka