Dodaj do ulubionych

Pan Redaktor Kublik się rozpędził...

03.11.10, 10:37
...bo prowokuje rozdwojenie jaźni u p. Prezydenta. To, że Sejm "odpuszcza" z dozwolonych prędkości, to cześć i chwała. Po co nam hipokryzja? Na autostradzie 130 jadą tylko słabsze auta. Kto może wali 180 a i 200 się zdarzy. Że nieprawda? To zapraszam na autostradę, warto tam zajrzeć, zanim się coś napisze. Przesada? Zapewne, ale ja zakładam, jak większość obywateli tego kraju, że skoro tak jedzie to pewnie może i potrafi. Tak, wiem, że niektórzy źle oceniają swoje możliwości. Tak było, jest i będzie. Zakazy i tak nie pomogą. Pomogą tylko dwie sprawy: kultura (jesteśmy parę pokoleń za Europą, nie z własnej winy) oraz ograniczanie możliwości kolizji jakichkolwiek. Ale nie przez ograniczanie prędkości, bo to rodzi efekt sprzeciwu. Zbudowaliśmy - jako ludzkość - cywilizację, która wymaga od nas przemieszczania się na spore odległości. Czas też jest coraz cenniejszy. Czas podróży to czas stracony. Dlatego wszystko, co wydłuża podróż, jest przeciw nam. Ograniczenia, często naprawdę bezsensowne, martwi policjanci, ronda wielkości weselnego tortu, wysepki kręte jak węże boa, wystające albo zapadnięte studzienki etc etc. A samochody coraz szybsze i coraz bezpieczniejsze. I szefowie w pracy coraz bardziej wymagający, i dzieci - szkoła, kółko, trening, lekcje języka... Kiedy zdążyć? Panie Redaktorze, niech Pan pomoże, a nie występuje przeciwko ludziom. Niech się Pan domaga raczej usunięcia pieszych i rowerzystów z ulic na ścieżki, usunięcia wszelkich elementów zakłócających płynność jazdy i tak dalej. Uczyniliśmy z prędkości fetysz - jedyny winny. Otóż wcale nie jest winny. Czy Pan wie, z jaką prędkością kręci się Ziemia? I jakoś nie pospadaliśmy. Tylko niektórym zakręciło się w głowie...
Pozdrawiam.
PS - Niemcy wcale nie jeżdżą lepiej, tylko się bardziej boją. Jakby musieli na co dzień jeździć u nas, toby na szosach była rzeź!
Obserwuj wątek
    • hannni Fajnie sie to czyta 03.11.10, 10:57
      esempe napisał:

      > kultura (jesteśmy parę pokoleń za Europą

      > PS - Niemcy wcale nie jeżdżą lepiej, tylko się bardziej boją.

      Daje sporo do myslenia.


      > Jakby musieli na co dzień jeździć u nas, toby na szosach była rzeź!

      Mozesz wyjasnic roznice miedzy najczestszym rodzajem drog, przecietna niemiecka i polska droga krajowa? Bo prawde powiedziawszy jakiejs wiekszej rozncy nie widze: dwa pasy ruchu, po jednym w kazdym kierunku, znaki prawie identyczne, skrzyzowania, nawet ograniczenia...

      Czemu zatem w Niemczech na dwukierunkowych kolizyjnych drogach krajowych, (ktore wszedzie na swiecie naleza do najniebezpieczniejszych drog) nie dosc, ze nie ma "rzezi" to zabija sie statystycznie ponoc nawet mniej ludzi niz na polskich autostradach?

      • nazimno Czyzby? (no comments) 03.11.10, 11:06

        > Czemu zatem w Niemczech na dwukierunkowych kolizyjnych drogach krajowyc
        > h, (ktore wszedzie na swiecie naleza do najniebezpieczniejszych drog) nie dosc,
        > ze nie ma "rzezi" to zabija sie statystycznie ponoc nawet mniej ludzi niz na p
        > olskich autostradach?
        >

        www.auto.de/magazin/showArticle/article/45403/Verkehrsstatistik-Unfaelle-auf-Landstrassen-besonders-gefaehrlich
        • hannni Czyzby. 03.11.10, 11:20
          nazimno napisał:

          > www.auto.de/magazin/showArticle/article/45403/Verkehrsstatistik-Unfaelle-auf-Landstrassen-besonders-gefaehrlich

          I co? Czyzby bylo tam cos, co by przeczylo temu, co napisalem powyzej?
        • nazimno Short comment. 03.11.10, 11:56
          """
          zabija sie statystycznie ponoc nawet mniej ludzi niz na polskich autostradach?
          """"
          Twoim "prawdom" zaprzeczaja FAKTY w oczywisty sposob. Czytac umiesz?
          Wiec porownaj podane liczby ofiar.
          Bez comm.


          • hannni Re: Short comment. 03.11.10, 12:07
            nazimno napisał:

            > """
            > zabija sie statystycznie ponoc nawet mniej ludzi niz na polskich autostradach?
            > """"
            > Twoim "prawdom" zaprzeczaja FAKTY w oczywisty sposob. Czytac umiesz?
            > Wiec porownaj podane liczby ofiar.

            A ty zanim zblaznisz sie po raz kolejny, popros kogos, zeby wytlumaczyl ci, co znaczy slowo "statystycznie".

            > Bez comm.

            No to by bylo rzeczywiscie cos nowego.

            • nazimno Nie ucz mnie statystyki. 03.11.10, 12:25
              Natomiast slowo "statystycznie" w twoim wydaniu NIC nie oznacza.
              Doslownie nic. "Statystycznie" powinienes nalezec do grupy ludzi myslacych.
              • hannni Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 12:38
                nazimno napisał:

                > Natomiast slowo "statystycznie" w twoim wydaniu NIC nie oznacza.
                > Doslownie nic.

                Owszem oznacza, trzeba tylko to rozumiec.
                Ludzie rozumiejacy to pojecie, wiedza dlaczego np. w miescie A moze panowac statystycznie wieksza przestepczosc niz w miescie B choc laczna ilosc przestepstw w miescie B jest duzo wyzsza niz w miescie A.
                • grzeg1968 Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 12:46
                  Podobno w Niemczech jest więcej wypadków niż w Polsce, jednak mniej śmiertelnych. Z czego to wynika? Wystarczy porównać auto przeciętnego Polaka i auto przeciętnego Niemca...
                  • hannni Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 12:57
                    grzeg1968 napisał:

                    > Podobno w Niemczech jest więcej wypadków niż w Polsce, jednak mniej śmiertelnyc
                    > h. Z czego to wynika?

                    Plynnosc pojecia "wypadek", zglaszanie (lub nie zglaszanie) wypadkow policji, stopien urbanizacji itd. ma z pewnoscia niemale znaczenie.
                    Okreslenie zabitego w wypadku jest natomiast w obu krajach identyczne.

                    > Wystarczy porównać auto przeciętnego Polaka i auto przeciętnego Niemca...

                    I co sie okaze? Masz jakies dane?
                    Auto na wschodzie Europy to bez porownania wiekszy fetysz niz na Zachodzie.
                    • edek40 Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 13:25
                      > Auto na wschodzie Europy to bez porownania wiekszy fetysz niz na Zachodzie.

                      Oczywiscie. I to wlasnie dla mieszkancow wschodu wymysla sie coraz lepsze, bezpieczniejsze i nowoczesniejsze auta. Niemiec jezdzilby wciaz modernizowanym oplem kadetem z 1935 roku gdyby nie parcie wschodu Europy na poduszki, ABSy, xenony i takie tam.
                      • hannni Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 13:47
                        edek40 napisał:

                        > Oczywiscie. I to wlasnie dla mieszkancow wschodu wymysla sie coraz lepsze, bezp
                        > ieczniejsze i nowoczesniejsze auta.

                        Alez ty pierniczysz edek.
                        Coraz lepsze, nowoczesniejsze i coraz lepsze auta wymysla sie po to, zeby je lepiej sprzedawac a nie " dla mieszkancow wschodu".

                        To zas, kto bardziej i dlaczego pozada nowy samochod to juz calkiem inna para kaloszy, ktora soebie lepiej daruj.
                        • edek40 Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 14:03
                          > Coraz lepsze, nowoczesniejsze i coraz lepsze auta wymysla sie po to, zeby je le
                          > piej sprzedawac a nie " dla mieszkancow wschodu".

                          Ale co Niemcowi, dla ktorego auto to nie fetysz, przeszkadza modernizacja kadeta z 1935 roku?

                          > To zas, kto bardziej i dlaczego pozada nowy samochod to juz calkiem inna para k
                          > aloszy, ktora soebie lepiej daruj.

                          To dosc osobliwe podejscie. Niemiec nie porzada nowego auta, ale go na niego stac, Polak porzada, ale go nie stac. To moze zrobic wymiane - bogaty i nieporzadajacy Niemiec sfinansuje nowe auto Polakowi, a sam zadowoli sie uzywanym od Polaka?
                          • hannni Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 15:06
                            edek40 napisał:

                            > To dosc osobliwe podejscie. Niemiec nie porzada nowego auta, ale go na niego st
                            > ac, Polak porzada, ale go nie stac.

                            I co w tym takiego osobliwego?

                            > To moze zrobic wymiane - bogaty i nieporzadajacy Niemiec sfinansuje nowe auto Polakowi,
                            > a sam zadowoli sie uzywanym od Polaka?

                            Tak sie glupio sklada, ze kraje (kregi kulturowe) gdzie najmniej licza sie pozory i szpan (np. kraje skandynawskie) zaliczaja sie akurat do tych najbogatszych a te gdzie szpan to wszystko (Ameryka Lacinska, Afryka, czesci Europy Wschodniej) zaliczaja sie akurat do tych biedniejszych.
                            • trypel Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 15:26
                              hannni napisał:

                              >
                              > Tak sie glupio sklada, ze kraje (kregi kulturowe) gdzie najmniej licza sie pozo
                              > ry i szpan (np. kraje skandynawskie) .

                              To w Skandynawii wymyslono coś takiego jak okno dębowe które składa sie z 2-3 mm dębiny na zewnątrz (z obydwu stron) i sosny w środku. Na wyraźne żądania ludzi którzy oczywiscie nie ze wzglądów szpanu chcieli mieć dębowe okna ale nie chcieli za dąb płacić. I tak powstało kuriozum na skalę swiatową. Bez sensu z punktu widzenia technicznego ale dające klientom ułudę posiadania czegoś lepszego :) zaden inny kraj tego nie wymyslił.
                              • hannni Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 15:39
                                I teraz pewnie jeszcze masz nadzieje, ze takim przykladem uda ci sie jakos zdyskredytowac cos, co zostalo juz dawno zbadane i opisane przez ludzi zajmujacych sie zawodowo takimi sprawami?

                                I Francuzi pewnie tez w niczym nie roznia sie od Rosjan bo przeciez widziales kiedys spitego do nieprzytomnosci Francuza?
                                • trypel Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 15:43
                                  nie dyskredytuje niczego. Mówie jak jest.
                                  Róznice miedzy krajami (regionami) jakie wymieniłeś opierają się w wiekszej mierze na wyznawanej przez nich wierze (biedny katolicyzm (włączając prawosławie) kontra bogaty protestantyzm) i to zostało dawno udowodnione.

                                  A to że akurat dla Skandynawa auto nie jest przedmiotem kultu nie oznacza że takich przedmiotów materialnych on nie posiada. Bo i owszem

                                  Przy okazji - z wykształcenia własnie ja zajmuje sie zawodowo takimi sprawami od lat 20 i jak czytam takie banialuki to tylko śmiać mi sie chce :)
                                  • hannni Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 15:55
                                    trypel napisał:

                                    > nie dyskredytuje niczego. Mówie jak jest.

                                    Usilujesz dyskredytowac jednym przykladem, ktory mialby wygladac na to "jak jest" ale wcale nie jest.

                                    > A to że akurat dla Skandynawa auto nie jest przedmiotem kultu nie oznacza że ta
                                    > kich przedmiotów materialnych on nie posiada. Bo i owszem

                                    No wlasnie, posiada ale przede wszystkim, zeby poruszac sie bezpiecznie i wygodnie z A do B a nie zeby przede wszystkim, pokazac, jaki to z niego burzuj i macho. Ten rodzaj motywacji przy kupnie dominuje w nwymienionych przeze mnie wyzej regionach.


                                    > Przy okazji - z wykształcenia własnie ja zajmuje sie zawodowo takimi sprawami
                                    > od lat 20 i jak czytam takie banialuki to tylko śmiać mi sie chce :)

                                    Jesli nie slyszales do tej pory nic o roznicach zachowan konsumpcyjnych w zaleznosci od kregow kulturowych i nigdy nie otarles sie o doniesienia, ktore powyzej cytuje to moze lepiej byloby nie przyznawac otwarcie, ze zajmujesz sie "takimi sprawami" zawodowo.
                                    • trypel Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 03.11.10, 18:44
                                      hannni napisał:

                                      > No wlasnie, posiada ale przede wszystkim, zeby poruszac sie bezpiecznie
                                      > i wygodnie z A do B

                                      Do tego to wystarcza silnik 50KM i V max na poziomie max predkosci dopuszczonej w danym kraju. Jakoś nie widać żeby Szwedzi słynęli z takich aut.

                                      a nie zeby przede wszystkim, pokazac, jaki to z nieg
                                      > o burzuj i macho. Ten rodzaj motywacji przy kupnie dominuje w nwymienionych prz
                                      > eze mnie wyzej regionach.

                                      ten rodzaj motywacji dominuje wszedzie. Tylko nie wszedzie w ten sam sposób. Jeden żeby zaszpanować kupuje priusa bo jego PR i pozycja w grupie wymaga takich zachowań a drugi porsche (chociaż zaraz sie dowiem że porsche kupują głownie mieszkańcy Europy Wschodniej). Zyjemy w grupie od tysięcy lat i budowa pozycji w grupie to jedno z głównych zajeć nad jakimi tracimy czas, zdrowie i pieniądze. Zaraz usłyszę że "ja nie". OK -nie neguję że Ty nie. Ale rozmawiamy o osobniku statystycznym. A dla wiekszosci pozycja w grupie jest warta daleko idących wyrzeczeń. Tak w Polsce jak i w Monaco.



                                      > Jesli nie slyszales do tej pory nic o roznicach zachowan konsumpcyjnych w zalez
                                      > nosci od kregow kulturowych i nigdy nie otarles sie o doniesienia, ktore powyze
                                      > j cytuje to moze lepiej byloby nie przyznawac otwarcie, ze zajmujesz sie "takim
                                      > i sprawami" zawodowo.

                                      Jest mi niesamowicie głupio że mimo iz staram sie nadążać za aktualnymi teoriami społecznymi umknał mi fakt iż ktoś udowodnił istnienie społeczeństw w których budowanie pozycji w grupie nie ma nic wspólnego z nabywaniem dóbr powszechnie uznawanych za luksusowe/drogie/nie dostepne dla wiekszosci, do tej pory WSZYSTKIE teorie na tym bazowały i niezależnie czy był to kosciany rzeźbiony łuk u Eskimosa, viggen w garażu u Szweda czy helikopter u Teksańczyka to wszystkie te 3 rzeczy miały jeden główny cel. Wyraźną demonstrację pozycji jaką posiadacz zajmuje w swojej grupie.
                                      Jesli faktycznie takie teorie pojawiły się i zostały uznane za prawdziwe to serdecznie proszę cię o podrzucenie autorów/prac na w/w temat. Oczywiscie nawet nie zakładam odpowiedzi typu: życzenia to do św Mikołaja bo przecież wiesz co piszesz i znasz temat na który sie wypowiadasz.
                                      • hannni Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 04.11.10, 08:33
                                        trypel napisał:

                                        > Do tego to wystarcza silnik 50KM i V max na poziomie max predkosci dopuszczonej
                                        > w danym kraju. Jakoś nie widać żeby Szwedzi słynęli z takich aut.

                                        Napisalem przecez wyraznie "wygodnie i bezpiecznie". Jesli jedziesz z cala rodzina i kupa bagazu 1300 km na urlop, byc moze jeszcze miejscami przez gory dosyc szybko poznasz roznice miedzy samochodem z 50 i 150 KM.

                                        > ten rodzaj motywacji dominuje wszedzie. Tylko nie wszedzie w ten sam sposób.

                                        I o tym wlasnie pisze - w krajach skandynawskich ludzie przywiazuja duzo mniejsza wage do szpanu i zwracaja wieksza uwage na jakosc i wartosci uzytkowe. W innych krajach liczy sie przede wszystkim szpan. Wartosci uzytkowe odgrywaja duzo mniejsza role.


                                        > Ale rozmawiamy o osobniku statystycznym. A dla wiekszosci pozycja w grupie jest warta
                                        > daleko idących wyrzeczeń. Tak w Polsce jak i w Monaco.

                                        Owszem ale nie wiem ile razy jeszcze bede musial powtarzac, ze miedzy Polska a np. Szwecja istnieja spore roznice jakosciowe.

                                        Wszedzie sa "osobniki statystyczne" konsumujace wodke, ale chaba nie bedziesz twierdzil, ze w ilosciu i rodzaju konsumcji wodki nie ma roznicy miedzy Francja i Rosja.
                                        Tak samo sprawa ma sie z wartoscowaniem prestizu i wartosci funkcjonalnych przy zakupie produktow uzytkowych, dobr konsumpcyjnych - wszedzie role odgrywa jedno i drugie ale istnieja miedzy poszczegolnymi kregami kulturowymi istnieja bardzo wyraznie roznice.

                                        > Jest mi niesamowicie głupio że mimo iz staram sie nadążać za aktualnymi teoria
                                        > mi społecznymi umknał mi fakt iż ktoś udowodnił istnienie społeczeństw w któryc
                                        > h budowanie pozycji w grupie nie ma nic wspólnego z nabywaniem dóbr powszechnie
                                        > uznawanych za luksusowe/drogie/nie dostepne dla wiekszosci,

                                        Jak widze, nalezysz rowniez do frakcji zerojedynkowcow. I albo cos moze byc albo nie byc. Stanow posrednich i roznic w ich obrebie o ktorych pisze od samego poczatku nie moze byc, co?

                                        Przeciez wyraznie pisze, ze w jednym kregu kulturowym pewne aspekty odgrywaja wieksza role niz w innym, nigdzie nie pisze, ze pewien aspekt nie odgrywa zadnej roli.


                                        > do tej pory WSZYST
                                        > KIE teorie na tym bazowały i niezależnie czy był to kosciany rzeźbiony łuk u Es
                                        > kimosa, viggen w garażu u Szweda czy helikopter u Teksańczyka to wszystkie te 3
                                        > rzeczy miały jeden główny cel. Wyraźną demonstrację pozycji jaką posiadacz zaj
                                        > muje w swojej grupie.

                                        Jesli uwazasz, ze ten aspekt (demonstracja pozycji w obrebie spolecznosci) odgrywa wylaczna role przy zakupie przedmiotu uzytkowego i to niezaleznie od kregu kulturowego i pozycji spolecznej to radzilbym domagac sie zwrotu pieniedzy od organizatroa kursu, ktory cos takiego ci opowiedzial.
                                        Istnieje tez oczywiscie inna mozliwosc, ze czegos nie zrozumiales.

                                        > Jesli faktycznie takie teorie pojawiły się i zostały uznane za prawdziwe to ser
                                        > decznie proszę cię o podrzucenie autorów/prac na w/w temat. Oczywiscie nawet ni
                                        > e zakładam odpowiedzi typu: życzenia to do św Mikołaja bo przecież wiesz co pis
                                        > zesz i znasz temat na który sie wypowiadasz.

                                        Powaznie myslisz, ze przechowuje wszystkie czasopisma albo linki, zeby ludziom takim jak ty, nie majacym o tym pojecia moc pomoca w takich sytuacjach?
                                        Nie, niestety nie przechowuje ich ale jesli poszukasz (nawet w necie) to jestem pewien, ze szybko cos znajdziesz.
                                        • trypel Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 04.11.10, 09:02
                                          hannni napisał:

                                          >
                                          > Powaznie myslisz, ze przechowuje wszystkie czasopisma albo linki, zeby ludziom
                                          > takim jak ty, nie majacym o tym pojecia moc pomoca w takich sytuacjach?
                                          > Nie, niestety nie przechowuje ich ale jesli poszukasz (nawet w necie) to jestem
                                          > pewien, ze szybko cos znajdziesz.

                                          nie znajdę. Ciezko znalezc w necie rzeczy które narodziły sie tylko w twojej głowie a istnieja w wyimaginowanym swiecie gdzies na peryferiach galaktyki.
                                          Tradycyjnie udowodniłes ze nic nie wiesz na temat procesów społecznych i wydaje ci sie ze twoje osobiste przemyslenia to prawda objawiona.

                                          Dobra rada - poczytaj Mertona. Zrozum. Potem podrzuce nastepne lektury. Jak się sprężysz to 1-2 lata i bedziesz mógł sie wypowiadać na takie tematy nie będąc kojarzonym z miernotą umysłową.
                                          EOT

                                          • hannni Re: Wcale cie przeciez nie ucze. 04.11.10, 15:43
                                            trypel napisał:

                                            > nie znajdę. Ciezko znalezc w necie rzeczy które narodziły sie tylko w twojej gł
                                            > owie a istnieja w wyimaginowanym swiecie gdzies na peryferiach galaktyki.
                                            > Tradycyjnie udowodniłes ze nic nie wiesz na temat procesów społecznych i wydaje
                                            > ci sie ze twoje osobiste przemyslenia to prawda objawiona.

                                            Nie mam zamiaru pomagac ci w kompensowaniu twojej niewiedzy. Czlowiekowi, ktory uwaza, ze jedynym motywem zakupu produktu uzytkowego jest demonstracja jego pozycji spolecznej(!) i tak nie sposob pomoc.

                                            > Dobra rada - poczytaj Mertona.

                                            Dobra rada - przynajmniej tutaj nie blaznij sie wymachiwaniem takimi fetyszami w nedziei, ze ktos zaliczy cie do grupy ludzi oczytanych. :-)
                • nazimno Zimny prysznic: 03.11.10, 13:18
                  Napisales:
                  > Czemu zatem w Niemczech na dwukierunkowych kolizyjnych drogach krajowyc
                  > h, (ktore wszedzie na swiecie naleza do najniebezpieczniejszych drog) nie dosc,
                  > ze nie ma "rzezi" to zabija sie statystycznie ponoc nawet mniej ludzi niz na p
                  > olskich autostradach?

                  W podanym przeze mnie linku stoi:
                  3012 ofiar smiertelnych na niemieckich drogach lokalnych w 2007 roku.
                  """"
                  ...2007 ereigneten sich auf Landstraßen etwa 86.000 Unfälle mit Personenschaden, dabei starben 3.012 Menschen
                  """"
                  Na polskich autostradach nigdy jeszcze nie zginelo 3000 ludzi.
                  Wiec wypisujesz po prostu BREDNIE.
                  Jesli tego jeszcze nie rozumiesz, to szkoda czasu z mojej strony.

                  Koniec dowodu.
                  Im wiecej napiszesz, tym bardziej sie osmieszysz, jasne?
                  • hannni Przydalby ci sie ale czy by pomogl? 03.11.10, 13:42
                    nazimno napisał:

                    > W podanym przeze mnie linku stoi:
                    > 3012 ofiar smiertelnych na niemieckich drogach lokalnych w 2007 roku.
                    > Na polskich autostradach nigdy jeszcze nie zginelo 3000 ludzi.
                    > Wiec wypisujesz po prostu BREDNIE.

                    Jakos dziwnie wiedzialem, ze tlumaczenie ci czegokolwiek i nawet posilkowanie sie prostym przykladem nie na wiele sie zda.

                    Skoro w miescie A, ktore jest 100 razy wieksze niz miasteczko B popelnianych jest rocznie 2 razy wiecej przestepstw niz w miescie B to oczywiscie statystycznie bardziej niebezpieczne jest miasto A niz miasteczko B.

                    To, ze na kazdego pojedynczego mieszkanca miasteczka B przypada statystycznie 50 razy wiecej przestepstw niz na mieszkanca miasta A nie gra juz roli bo przeciez w miasteczku B "jeszcze NIGDY" nie popelniono tylu przestepstw, co w miescie A.

                    > Jesli tego jeszcze nie rozumiesz, to szkoda czasu z mojej strony.
                    > Koniec dowodu.

                    Dowod twojego "rozumienia" rzeczywiscie mamy powyzej.

                    > Im wiecej napiszesz, tym bardziej sie osmieszysz, jasne?

                    Mozlwe, ale watpie, zebym byl w stanie osmieszyc sie bardziej niz ty do tej pory.
                    • nazimno Przecietna owca na hali w Zakopanem 03.11.10, 14:02
                      ma wiecej rozumu, niz ty.
                      Twoje brednie na tematy oboczne mnie nie interesuja. Koniec komunikacji.
                      • hannni Uo jezusicku: "Przecietna owce na hali" wymyslil 03.11.10, 15:00
                        do tego "na hali w Zakopanem" .

                        Najwazniejsze, ze statystycznie nie moze ginac wiecej ludzi na autostradach w Polsce bo psecie:
                        "3012 ofiar smiertelnych na niemieckich drogach lokalnych w 2007 roku.
                        Na polskich autostradach nigdy jeszcze nie zginelo 3000 ludzi. "

                        :-)
                        • nazimno Nie tylko owca ma wiecej. Baran tez ma wiecej. 03.11.10, 15:29
                          Owczarek zas bedzie w porownaniu z toba geniuszem.
                          Stad tez pilnuje on owiec i baranow.
                          • hannni Fajnie ze znalazles wreszcie temat 03.11.10, 15:40
                            ...w sam raz dla ciebie: Owce, barany, psy...

                            Ale statystyke to ty lepiej zostaw w spokoju.
                            • nazimno W spokoju trzeba zostawic ciebie. 03.11.10, 15:58
                              Inaczej wygenerujesz wiecej bredni, baranku bozy.
                              • hannni Jak zostawisz w spokoju statystyki... 04.11.10, 08:34
                                i poswiecisz sie barankom, kozom i psom... bedzie duzo lepiej.
                                • nazimno ...slychac zalosne skamlanie autora paplaniny 04.11.10, 09:37
                                  Co do koz i kapusty, to nie bede ci odbieral "autorytetu snafcy".
                                  (Jesli posiadasz resztki marginalnej inteligencji, to sie domyslisz, o co chodzi.)
                                  • hannni i ta "przecietna owca na hali" sie nie zamknie. 04.11.10, 15:47
                                    Dlugo jeszcze masz zamiar paplac? Wreszcie znalazles temat w sam raz dla siebie.
    • jureek Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 11:19
      esempe napisał:

      > PS - Niemcy wcale nie jeżdżą lepiej, tylko się bardziej boją. Jakby musieli na
      > co dzień jeździć u nas, toby na szosach była rzeź!

      Kolejny "Sienkiewicz" ku pokrzepieniu serc :D
      Jura
      • emes-nju Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 12:39
        Pomieszkaj tutaj, popracuj, sprobuj prowadzic jakis swoj drobny biznesik (firme transportowa, czy umiejscowiony w pierdziuchowicach maly sklepik, do ktorego raz na jakis czas nie dojezdza towar, bo kierowcy go wiozacemu, po wielokilemetrowym snuciu sie za niewyprzedzalnymi durniami-egoistami skonczyl sie limit czasu pracy i nocuje 2 dni 5 km od Ciebie). Jak juz przeprowadzisz sie do Polski na stale, bedziesz mial prawo wyszydzac to nasze "krzepienie serc" :-> Jezeli oczywiscie nadal bedziesz ta to widzial :-P
        • jureek Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 12:48
          No nie. Ty wolność słowa uzależniasz od miejsca zamieszkania?
          Jura
          • emes-nju Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 12:50
            Nie wolnosc slowa, a zasadnosc jego gloszenia. Sorry, ale Twoje szydzenie z naszych klopotow jest wysoce niesmaczne. Ty ich nie masz, wiec nasze masz za nic :->

            Zupelnie jak ta krolowa co ja scieli :-P
            • jureek Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 13:10
              emes-nju napisał:

              > Nie wolnosc slowa, a zasadnosc jego gloszenia. Sorry, ale Twoje szydzenie z nas
              > zych klopotow jest wysoce niesmaczne. Ty ich nie masz, wiec nasze masz za nic :

              W którym miejscu szydzę z kłopotów?
              Czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Przecież zacytowałem fragment, z którego się nabijam. Nabijam się z tej narodowej fanfaronady, z tego ciągłego porównywania się, z tego pocieszania się, że jako kierowcy nie jesteśmy gorsi od innych, bo gdzie indziej też... i tu następuje wyliczanka. To nie jest nabijanie się z kłopotów, to jest nabijanie się z takiego rodzaju pocieszania się, że pepiki to tchórze, szwaby wiadomo potrafią, bo mają lepiej, a kacapy to dzicz itd.
              Jura
              Jura
              • emes-nju Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 14:06
                To ciagle "pocieszanie sie" to efekt ciaglej nagonki na polskich kierowcow. Nie jestesmy tak zli, jak waaadza nas maluje. Jestesmy, w zdecydowanej wiekszosci, normalni. A waaadza robi z kazdego pirata, bo to daje powod do jeszcze absurdalniejszego, za to jakze zyskownego dociskania sruby (absurdalnego juz do tego stopnia, ze sama waaadza zaczyna robic sobie ze swoich "regulacji" otwarte jajca zwiekszajac limit bezkarnego przekraczania predkosci z 5 do 10 km/h - nie potrafia zalatwic sprawy znakologii stosowanej, to dopuszczaja lamanie prawa w majestacie prawa. ZALOSNE).
                • jureek Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 14:17
                  emes-nju napisał:

                  > To ciagle "pocieszanie sie" to efekt ciaglej nagonki na polskich kierowcow.

                  Tak, tak, ciągła nagonka na polskich kierowców, a polski kierowca umęczonym nagonkami Chrystusem narodów. I jak tu nie kpić z takich mazgajów? Czy Ty sam nie widzisz, jakie to dziecinne?
                  A co do tych rzekomych nagonek, to ten tak strasznie podobno umęczony polski kierowca według przepisów ma i tak wieksze prawa w stosunku do pieszych i rowerzystów niż w większości krajów Europy.
                  Jura
                  • emes-nju Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 14:35
                    Nie mazgajow, a ludzi, ktorzy maja coraz wieksze klopoty z szeroko pojeta codziennoscia. Od czasow podrozy, po ponoszenie coraz wyzszych, miedzy innymi z powodu katastrofalnie niewydolnej i infrastruktury, kosztow zycia i prowadzenia jakiejkolwiek dzialanosci.

                    Spojrzyj na to mazgajenie sie inaczej. Ze wszystki stron trabi sie, ze jestesmy piraty i bandyci. Co ciekawe malo kto gloszac takie slowa ma na mysli faktycznych piratow (wyprzedzanie bez widocznosci, na przejsciach, na trzeciego, zajezdzanie drogi, wymuszanie itd.). Nie - piratem jest ktos, kto jedzie za szybko w punkcie pomiaru predkosci albo na szerokiej prostej gdzie mozna natknac sie na nieoznakowany radiowoz. Zauwaz jednak, ze mimo naszego piracenia (rozumianego jako przekraczanie predkosci) powodujemy mniej wypadkow niz nasi zdyscyplinowani sasiedzi. Co to znaczy? Ano to, ze umiemy calkiem niezle "dostosowywac" tam, gdzie jest to konieczne, a "piracimy" tam, gdzie jest to stosunkowo bezpieczne i gdzie przy okazji waaadza z uporem maniaka "dba o bezpieczenstwo", calkiem odpuszczajac sobie miejsca faktycznie niebezpieczne (bo wie, ze tam nie zarobi...).

                    Wyglada wiec na to, ze nadmierna restrykcyjnosc naszych drog nie wplywa radykalnie na bezpieczenstwo, a tylko pogarsza warunki zycia. Warunki zycia, czyli to, o czym zyjac na stale za granica masz dosc mgliste pojecie, za to dajesz sobie prawo do oceniania naszych narzekan...

                    - Lud nie ma chleba!
                    - Niech je ciastka :-P
                    • jureek Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 15:20
                      Granice są otwarte, za parę miesięcy znikną wszelkie ograniczenia w zatrudnianiu w krajach Unii, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś sam spróbował, jaki to miód jest wszędzie, tylko nie w Polsce.
                      Narzekanie jest uniwersalne i ponadnarodowe, i wcale nie jest tak, że najwięcej narzekają ci, którzy mają najgorzej.
                      Kierowcy też wszędzie uważają się za najbardziej pokrzywdzonych, myślisz, że w Niemczech nie narzekają?
                      Jura
                      • emes-nju Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 15:46
                        Po pierwsze nie kazdy chce emigrowac, a po drugie ja widze bardzo wyrazne roznice pomiedzy infrastruktura i jej organizacja na Zachodzie i w Polsce. Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze wszyscy znajda powody do narzekan, ale caly klopot w tym, ze na tle "doznan drogowych" przecietnego obywatela Zachodu my naprawde mamy powody. Nawet tam, gdzie wydano mase kasy na poprawe stanu drog, zrobiono to kladac wiekszy nacisk na tamowanie niz na plynnosc ruchu (np. zdecydowanie za male ronda na drogach tranzytowych - pan ekspert z gdaki wyraznie napisal, ze nie o uplynnianie ruchu na nich chodzi, a o maksymalne jego spowolnienie, bez ogladania sie na skutki w postaci wielokilometrowych korkow).
    • 0rwell Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 03.11.10, 12:51
      Może byś tak napisał o co chodzi z tym Komorowskim i Kublikiem? Dodając link?
      Myślisz, ze każdy tu przeszukuje internet na artykuły krytykujące podwyższanie prędkości by je potem wyśmiewać? Nie każdy.
      A dopiero potem pisz błyskotliwe hasełka typu "Na autostradzie 130 jadą tylko słabsze auta",
      bo jak to czytam to przychodzi mi na myśl tylko jedno: że ja 'auto' nie mówię tak mniej-więcej od opuszczenia przedszkola.

      > Kto może wali 180 a i 200 się zdarzy.
      > ja zakładam, jak większość obywateli tego kraju, że skoro tak jedzie to pewnie może i potrafi.

      Proszę proszę! Potrafi wciskać pedał gazu! I ty też! A kto tyle nie jedzie, to zakładasz, że on nie potrafi wciskać.

      > Ale nie przez ograniczanie prędkości, bo to rodzi efekt sprzeciwu.

      Tak tak, oczywiście, jeszcze by się kierowca zdenerwował, a on ma przecież dużo do powiedzenia, sfrustrowany ograniczeniami może nawet spowodować umyślnie wypadek!
      Takie ma możliwości! Zaprawdę: może i potrafi.

      > Zbudowaliśmy - jako ludzkość - cywilizację, która wymaga od nas przemieszczania się na spore odległości.

      Jejku, jaka cię musi duma rozpierać po napisaniu tej kolejnej mądrości. Nie ma to jak dojeżdżać do pracy na drugim końcu kraju i importować marchewkę ze słonecznej Portugalii. Czyż to nie piękne? Taki prestiż! Taka duma! To nasze największe osiągnięcie cywilizacyjne, bez wątpienia.

      > Czas podróży to czas stracony.
      A jakże! Tak samo jak wizyta w WC.

      > martwi policjanci, ronda wielkości weselnego tortu, wysepki kręte jak węże boa, wystające
      >albo zapadnięte studzienki etc etc. A samochody coraz szybsze i coraz bezpieczniejsze.

      Tak tak, jak nie będzie ograniczeń wcale to twoje problemy się skończą, bo będziesz mógł śmigać po tym wszystkim szybko i bezpiecznie, swoim coraz szybszym i coraz bezpieczniejszym samochodem. A rozwalać będą się tylko ci, którzy "źle oceniają swoje możliwości. Tak było, jest i będzie. Zakazy i tak nie pomogą." Oczywiście, ty się do nich nie zaliczasz. Jestes ponad tym wszystkim.

      > I szefowie w pracy coraz bardziej wymagający
      I proszę, o co na prawdę chodzi. Naprawisz wyzysk, znosząc ograniczenia. Ty jesteś geniuszem! Nie myślałeś czasem żeby kandydować?

      > Uczyniliśmy z prędkości fetysz
      Owszem, uczyniliście. To wasz jedyny cel, reszta się nie liczy.

      >Czy Pan wie, z jaką prędkością kręci się Ziemia?
      A czy ty wiesz z jaką prędkością przepływają impulsy nerwowe?
      Lepiej nie sprawdzaj, bo umrzesz.

      > I jakoś nie pospadaliśmy. Tylko niektórym zakręciło się w głowie...
      Ach ten styl, ach ten dowcip! Wyślij to do Interii - na pewno opublikują.
      Pomyśl, ile pochlebnych komentarzy dostaniesz - setki, nie to, co tutaj.


    • esempe Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 04.11.10, 07:29
      Widzę, że muszę sam sobie odpowiedzieć, bo dyskusja poszła jakby nieco obok problemu. Chodzi mi o to, że w Polsce, w imię źle pojętego bezpieczeństwa na drogach, obowiązuje doktryna uprzykrzania jazdy każdemu kierowcy a to zakazami, a to uatrakcyjnianiem jezdni przeróżnymi siurpryzami. Piszę: doktryna, bo z innym zdaniem trudno się przebić. Zaraz mi się zarzuca, że występuję przeciwko bezpieczeństwu i że chcę sobie poszaleć. Otóż nie chcę poszaleć, ale chcę dojechać do celu w rozsądnym i przewidywalnym czasie. Tymczasem, mimo że budujemy i remontujemy drogi, jest coraz mniej "przewidywalnie". Nowe drogi są zaćpane rondkami, które TIRy pokonują na wprost, bo się nie mieszczą na ciasnych łukach. Czy to jest poprawa bezpieczeństwa? Rzekomo dla bezpieczeństwa chlapie się gdzie bądź wysepki, podobno dla lewoskrętów, z wystającymi wysoko krawężnikami, z krętą i wąską jezdnią między krawężnikiem wysepki a krawężnikiem chodnika. Rowerzysty się tam nie wyprzedzi, że nie wspomnę o traktorach czy innych kaskaderskich pojazdach. Czy to jest poprawa bezpieczeństwa? Widzę uliczki ze stadami martwych policjantów (na którejś naliczyłem ich 17). Czy to jest poprawa bezpieczeństwa? Jestem ciekaw, co powie właściciel ostatniej posesji na tej uliczce, gdy będzie zmuszony wezwać pogotowie lub straż pożarną. Jadę długim przedmieściem, na lewo i prawo wille głęboko w ogrodach, żywego ducha, ale 50-tki nie przekraczaj, już w krzakach suszarka. Czy to jest poprawa bezpieczeństwa? A kto próbował utrzymać 50 na trzecim biegu w ruchliwym mieście? A w końcu i ekonomia też powinna się liczyć: najtańszy kilometr wypada w dolnej strefie najwyższego biegu, czyli 80-90 km/h. I to powinna być współczesna prędkość w tzw terenie zabudowanym. Oczywiście pomijam drogi osiedlowe i temu podobne.
      Ja się z takim pojmowaniem problemu jaki prezentują odpowiedzialni za ruch nie zgadzam. Tak jak z samolotami - na wypadek składa się wiele przyczyn, nigdy jedna. Statystyki podają prędkość jako główną przyczynę, bo to jest jedyny parametr mierzalny. Policja nic innego nie wpisze, taki ma prikaz, nic innego nie zmierzy, bo czym? Wszyscy, którzy kiedykolwiek zapłaciliście mandat - przypomnijcie sobie, za co? 99% mandatów za prędkość!. Dlatego mówię: odczarujmy prędkość jako jedyną inajważniejszą przyczynę braku bezpieczeństwa na drodze, bo to nieprawda! A wariaci i tak się znajdą, w każdych warunkach. Szerokości!
      • jureek Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 04.11.10, 11:06
        esempe napisał:

        > Widzę, że muszę sam sobie odpowiedzieć, bo dyskusja poszła jakby nieco obok pro
        > blemu. Chodzi mi o to, że w Polsce, w imię źle pojętego bezpieczeństwa na droga
        > ch, obowiązuje doktryna uprzykrzania jazdy każdemu kierowcy a to zakazami, a to
        > uatrakcyjnianiem jezdni przeróżnymi siurpryzami.

        I w ramach tej doktryny buduje się autostrady, drogi ekspresowe i obwodnice?
        Kolejny z manią prześladowczą, że jakieś siły uwzięły się na niego, żeby mu życie uprzykrzyć?
        Jura
        • emes-nju Re: Pan Redaktor Kublik się rozpędził... 04.11.10, 11:21
          jureek napisał:

          > I w ramach tej doktryny buduje się autostrady, drogi ekspresowe i obwodnice?

          Nie. W ramach tej doktryny buduje sie wszelkiej masci szykany majace z bezpieczenstwem tylko tyle wspolnego, ze faktycznie jak ruch stoi czy ledwie pelznie, to jest bezpieczniej niz jak jedzie.

          Na ruchliwych miedzynarodowkach buduje sie mikroronda, po ktorych nawet wiekszym dostawczakiem trudno sie przejezdza. Buduje sie wysepki zawezajace jezdnie tak, ze nie da sie w zaden ludzki sposob ominac rowerzysty czy pieszego (a skoro nie da sie ominac, to trzeba praktycznie sie zatrzymac, zeby nie rozjechac - pomijam realnosc i bezpieczenstwo takich zabiegow w nocy; skupiam sie teraz tylko na plynnosci ruchu, bo ktos widocznie uznal, ze wysepka zwieksza bezpieczenstwo). A ostatnio ktos wrzucil filmik z progami zwalniajacymi w Pulawach. Na drodze wojewodzkiej zdaje sie, a nie na osiedlowce.
          • nazimno A propos mikrorond: 04.11.10, 13:02
            Niedawno czytalem, ze na jednym z mikrorond wykopyrtnela sie siezarowka.

            Nastepne osiagniecie projektanta, ktory mial dwoje z geometrii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka