Dodaj do ulubionych

I godzinka zleci...

06.12.10, 11:05
Tyle sie mowi o kiepskich szkoleniach kierowcow. O tu prosze. Jade sobie i widze, jak instruktor nakazal adeptowi uczyc sie jednego z najniebezpieczniejszych manewrow, na ktore slusznie polozono wielki nacisk - czyli parkowania. Samochod stoi 45o do osi jezdni i stoi i stoi i stoi. Wysiadlem, aby pomoc. Instruktor wybral jedyne wolne miejsce na parkingu. Wolne z uwagi na zaspe sniegu na wjezdzie. No i yariska sie powiesila na amen. Zagadniety instruktor oswiadczyl, ze pomoc jest zbedna, bo kurasant musi sobie sam radzic. No, trzeba przyznac, racja. Pojechalem.

I tak mnie teraz naszlo. Co, do jasnej ..., na znaczyc radzenie sobie samemu w takiej sytuacji? Tu bez pomocy raczej malenstwo nie wyjedzie. Tu radzenie sobie oznacza wiedziec kiedy poprosic o pomoc. Druga rzecz, ktora mnie uderzyla to opony. Letnie.

No i godzinka intensywnego kursu zleci. Brawo dla instruktora!!! Nie mozna powiedziec, ze naraza kursanta na niebezpieczenstwa jazdy na letnich oponach w trudnych warunkach. On go po prostu uziemia i wtedy kursant nie zrobi sobie lub innym krzywdy i nie dojdzie do glosnego procesu, ktory w koncu wina za smiertelny wypadek obaczyl instruktora, a nie kursantke.
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 11:18
      Postaraj sie, zeby minusy nie przeslonily Ci ewidentnych plusow! Kursant juz na poczatku swojej kariery kierowcy dokladnie przyswoi sobie do czego sluza opony zimowe ;-)
      • qqbek Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 11:40
        emes-nju napisał:

        > Postaraj sie, zeby minusy nie przeslonily Ci ewidentnych plusow! Kursant juz na
        > poczatku swojej kariery kierowcy dokladnie przyswoi sobie do czego sluza opony
        > zimowe ;-)

        Też racja.
        Ale nie po to płacą ludzie za kurs, żeby w ramach kursu machać łopatą :)
        Choć godzinka z łopatą będzie miała daleko lepsze walory edukacyjne niż trąbienie o wymianie opon i doroczne przekonywanie niedowiarków.
        Wczoraj w ostatniej chwili uszedłem bez szwanku na łuku... jechałem sobie po zaśnieżonej uliczce osiedlowej, spokojnie (strefa 30, śnieg) zza łuku (w lewo z mojej strony patrząc) i górki wyfrunęło Clio... odbiłem w lewo, minęliśmy się "po angielsku" po czym Clio wyrżnęło w zaspę po mojej prawej.
        Wyszedłem, paniusia po 30-tce w płacz, bo zderzak pęknięty i mąż ją prześwięci... opony letnie, paniusia w kozaczkach na obcasiku. Wypchnąłem ją z zaspy i pożyczyłem bezpiecznej jazdy (stwierdziła, że i tak wraca do domu w związku z tym).
        • kozak-na-koniu Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 11:54
          W warunkach, jakie panują od tygodnia (nieusuwane zwały śniegu, albo wyślizgany do perfekcji i oczywiście niczym nie posypywany śniegolód) i zimowe opony często nie wystarczają - prędzej kolce i łańcuchy... W zeszły poniedziałek, na jednej powiatowej dróżce, w lesie nagle "odjechał" mi tył (był lekki zakręt), obróciło mnie niemal o 180 stopni i zatrzymałem się na krawędzi rowu. Wszystko odbywało się jak na zwolnionym filmie, drugi raz w życiu coś takiego mi się przytrafiło...
        • a_weasley Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 12:10
          Qqbek napisał:

          > emes-nju napisał:
          >> przyswoi sobie do czego sluza opony zimowe ;-)

          > Też racja.
          > Ale nie po to płacą ludzie za kurs, żeby w ramach kursu machać łopatą :)
          > Choć godzinka z łopatą będzie miała daleko lepsze walory edukacyjne niż trąbien
          > ie o wymianie opon i doroczne przekonywanie niedowiarków.

          Następna powinna być godzinka z łopatą w sytuacji analogicznej z oponami zimowymi, co będzie miało daleko większe walory edukacyjne niż doroczne kopanie się z reklamowym koniem i klarowanie naiwniakom, że opony zimowe nie mają właściwości nadprzyrodzonych i że jak się wóz zawiesi albo wiedzie kołami napędanymi w porządną zaspę, to mu nawet kolce nie pomogą.
          Może by na przykład kursanta nauczyć, że wóz z tylnym napędem w tych warunkach lepiej parkować przodem, a wóz z przednim napędem - tyłem?
          • edek40 Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 12:16
            > Następna powinna być godzinka z łopatą w sytuacji analogicznej z oponami zimowy
            > mi, co będzie miało daleko większe walory edukacyjne niż doroczne kopanie się z
            > reklamowym koniem i klarowanie naiwniakom, że opony zimowe nie mają właściwośc
            > i nadprzyrodzonych

            Nie maja wlasciwosci nadprzyrodzonych. To fakt, ktory wielu miszczom umyka. To takie samo uproszczenie, jak tlumaczenie, ze powolna jazda zbawi dusze kierowcy oraz ocali mu zycie.

            > i nadprzyrodzonych i że jak się wóz zawiesi albo wiedzie kołami napędanymi w po
            > rządną zaspę, to mu nawet kolce nie pomogą.

            Tu zaspa nie byla szczegolnie mocno ubita. Mysle, ze na zimowkach przekopalby sie przez nie. Wazne jest to, ze nie mial szans sprobowac, a opony letnie calkowicie uniemozliwily mo cokolwiek.
          • nazimno Konsekwencja jest sluzka logiki. 06.12.10, 12:51
            Dwa cytaty ( a nie mowilem, ze Dziadek Mroz, Santa Claus i Swiety Mikolaj
            to ksywki tego samego osobnika?)

            1. "I dokładnie wiadomo, że nie ma opon zimowych, są opony śniegowe. "

            2. "Następna powinna być godzinka z łopatą w sytuacji analogicznej z oponami zimowymi...."

            Krotko mowiac: "pooooo....M+S....looooo" sie koledze a-weasleyowi.
            Zaraz powie, ze to moja wina.
            Ale ja "se mysle", ze to te ostatnie mrozy.
            • a_weasley Specjalność zakładu: kawa na ławę 06.12.10, 22:40
              Widzę, że niektórym trzeba rzeczywiście podać specjalność zakładu, aplikując łopatą do głowy.

              Opon zimowych nie ma, są tylko śniegowe = to, co się przyjęło nazywać oponami zimowymi, czyli opony M+S, to są opony o właściwościach w istotny sposób poprawiających zachowanie samochodu jedynie na śniegu.
              • nazimno Coz za kompetentne wyjasnienie. 07.12.10, 10:00
                Cala Europa nazywa te opony zimowymi:

                les pneus hiver, winter tyres, Winterreifen, opony zimowe,...(poszukaj sobie)


                Tylko jeden a_weasley, czlowiek konsekwentny(?) i kompetentny nazywa je sniegowymi.
                A nazywaj sobie jak chcesz.

                PS
                Byli tacy, co mowili, ze Swietego Mikolaja nie ma,
                a jest tylko Dziadek Mroz. I teraz im glupio.

                • a_weasley Re: Coz za kompetentne wyjasnienie. 07.12.10, 11:51
                  nazimno napisał:

                  > Cala Europa nazywa te opony zimowymi:

                  Poniekąd trafnie, bo istotnie nie są przeznaczone do używania w lecie ;)

                  > nazywa je sniegowymi.
                  > A nazywaj sobie jak chcesz.

                  Toteż przeważnie używam tego ogólnie przyjętego określenia.
                  Co nie zmienia faktu, że nie oddaje ono trafnie istoty problemu.
                • a_weasley Zimowe czy śniegowe - stary link 07.12.10, 11:55
                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,73490229,73490229,Letnie_vs_zimowe_w_zimie.html
                  • nazimno Ta Marylka ma rzeczywiscie ...rdolca.... 07.12.10, 12:12

                    www.youtube.com/watch?v=GlYEMH10Z4s
                    PS
                    Eksperyment zastepuje 1000 slow.

                    PS
                    Ja tez znam pare wierszykow, ale one z pewnoscia
                    nie nadaja sie na to forum. Nie przejmuj sie za bardzo
                    literackimi gniotami ( to tak na marginesie).
              • nazimno Lopata skojarzyla mi sie z... zima, a_weasley. 07.12.10, 10:46
                Abys juz dalej nie musial "dywagowac":

                www.dunloptires.com/care/winter.html
                Jezeli jakakolwiek inna firma lamie przyjete zasady, to skazuje sie sama na plajte
                na wlasne zyczenie. To jest proste i nie wymaga filozofowania.

                Jezeli natomiast PRAWO jest dziurawe, to winni sa POLITYCY.
                Niech wiec sie wezma do lopat i uporzadkuja ten teren.

                PS
                A snieg zwykle ma to do siebie, ze na polnocnej polkuli pada w takiej porze roku,
                ktora my przyjelismy nazywac zima. Choc zdarza sie tez inaczej.
              • smcalfa Re: Specjalność zakładu: kawa na ławę 19.12.10, 14:02
                > Jak na razie testy ADAC pokazują, że można znaleźć takie warunki, w których zim
                > owe opony są porównywalne do wielosezonowych. I że te warunki występują w kilku
                > procentach przypadków. A w pozostałych 90% zimówki są zapewne lepsze, czy może
                > ADAC przetestowało różnice we wszystkich występujących na drogach warunkach?

                tu co nieco o sensowności takiego wnioskowania:
                dysonans.blox.pl/2010/12/Statystyka.html
    • oixio Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 11:36
      Dobra nauka - powrót do kołyski?, balans ciałem?, balans masą pojazdu?, ruszanie na pograniczu wpadania w poślizg, może odkopanie (czym?), może posypanie(czym?), umiejętność proszenia o pomoc, .... próba uruchomienia szarych komórek ?

      Wszystko to jest pożyteczne.
    • superjazda-blogspot Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 11:37
      edek40 napisał:

      > jednego z najniebezpieczniejszych
      > manewrow, na ktore slusznie polozono wielki nacisk - czyli parkowania.

      Ciekawy pogląd. Z jakiego powodu uważasz, że parkowanie to jeden z najniebezpieczniejszych manewrów? Potencjalne konsekwencje błędu przy takim manewrze wydają się dość nieistotne w porównaniu z błędami podczas wyprzedzania, zmiany pasa, omijania pieszego albo rowerzysty, itp.
      • edek40 Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 11:47
        > Ciekawy pogląd.

        Byc moze.

        > Z jakiego powodu uważasz, że parkowanie to jeden z najniebezpie
        > czniejszych manewrów?

        Skoro na kursach az tak duzo czasu sie na to poswieca to chyba tak. Ja wprawdzie uwazam, ze lepiej by bylo uczyc jazdy z wiekszymi (niz 50 km/h) predkosciami, awaryjnego hamowania i takich tam, ale ja to za pirata robie.

        > Potencjalne konsekwencje błędu przy takim manewrze wydają
        > się dość nieistotne w porównaniu z błędami podczas wyprzedzania, zmiany pasa,
        > omijania pieszego albo rowerzysty, itp.

        To nie moze byc prawda. Najwazniejsze na drodze jest opanowanie parkowania, jazdy tylem po luku i topografii okolic bliskich WORDu.
        • superjazda-blogspot Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 12:17
          edek40 napisał:

          > To nie moze byc prawda. Najwazniejsze na drodze jest opanowanie parkowania, jaz
          > dy tylem po luku i topografii okolic bliskich WORDu.

          :)
          • edek40 Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 12:25
            > :)

            Niby smieszne. A jednak ani troszke. Ten fakt jest porazajacy. Kursy nie ucza jazdy tylko zdania egzaminu.
            • emes-nju Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 12:40
              edek40 napisał:

              > Kursy nie ucza jazdy tylko zdania egzaminu.

              A kto jest temu winny? UWAGA!

              Tada!

              KURSANCI.
              W TV uslyszalem.

              Ci ktorzy wymyslili egzeminy wiecej majace wspolnego z powtarzaniem cyrkowych sztuczek niz z jazda, sa ABSOLUTNIE bez winy :-/
              • edek40 Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 12:58
                > Ci ktorzy wymyslili egzeminy wiecej majace wspolnego z powtarzaniem cyrkowych s
                > ztuczek niz z jazda, sa ABSOLUTNIE bez winy :-/

                Absolutnie bez winy!!! To ci sa ci sami, ktorzy wmowili sporej czesci spoleczenstwa, ze predkosc zabija i zaczeli stawiac fotoradary, jak panaceum na.... wszystko.
        • bimota Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 15:41
          Ja wprawdzi
          > e uwazam, ze lepiej by bylo uczyc jazdy z wiekszymi (niz 50 km/h) predkosciami,
          > awaryjnego hamowania i takich tam, ale ja to za pirata robie.

          Niby gdzie ? Na drogach publicznych i tak sie niczego nie nauczy. Niech sie choc troche parkowac naucza... Skad wiesz ile czasu poswiecaja parkowaniu ? Wg moich obserwacji malo albo w zlej kolejnosci...
          • edek40 Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 16:05
            > Niby gdzie ? Na drogach publicznych i tak sie niczego nie nauczy

            Czyli niedasie?
            • bimota Re: I godzinka zleci... 07.12.10, 12:08
              Hmm...

              Bywalem swego czasu dosc czesto w Berlinie. Rzadko trafialem tam na nauke jazdy, nie przypominam sobie sytucaji by spowalniala ruch. W Poznaniu na krotkim odcinku spotykam kilka i zwykle telepia sie albo stoja blokujac innyc...

              Ot ciekawostka...
              • edek40 Re: I godzinka zleci... 07.12.10, 12:12
                > Bywalem swego czasu dosc czesto w Berlinie. Rzadko trafialem tam na nauke jazdy
                > , nie przypominam sobie sytucaji by spowalniala ruch. W Poznaniu na krotkim odc
                > inku spotykam kilka i zwykle telepia sie albo stoja blokujac innyc...
                >
                > Ot ciekawostka...

                To proste. Niemcy to kraj szatanow predkosci, ktory do tego nic sobie nie robi ani z derektyw unijnych na temat emisji CO2, ani z bezpiecznestwa matek z dziecmi. Dlatego oni ucza jezdzic, a u nas robia to do tego z "bezpieczna" predkoscia. Trudniejsze jest oczywiscie do wyjasnienia, jak to sie dzieje, ze w kraju demonow predkosci kierowcy wyszkoleni sa na tyle dobrze, ze nie powoduja masakry, a w kraju w ktorym bezpiecznestwo ruchu drogowego jest tak waznym elementem szkolenia, masakra ma miejsce.
          • tomek854 Re: I godzinka zleci... 07.12.10, 03:02
            Moje najniedawniejsze prawo jazdy które robiłem, kategorii C w roku 2006 to było 20 godzin jazdy, w tym:
            11 godzin na placyku
            jeden, około 20 minutowy wyjazd za miasto (z Wrocławia przez Partynice do Ślęzy, tam to BIelan Wrocławskich, do Ronda przy fabryce Cadbury i z powrotem normalnie wlotówką)
            0 godzin jazdy ciężarówką załadowaną...

            Ale za to jak kiedyś wjechałem po łuku pod tylne drzwi w jednym hotelu to aż się cała załoga zleciała, bo hotel jest tam od 10 lat i wszyscy kierowcy mówili, ze podjechanie pod same drzwi jest niemożliwe...

            Szkoda tylko, ze nauka jazdy ciężkim pojazdem oznaczała parę awaryjnych hamowań, wlot na autostradę na dwóch kołach i różne inne dzikie manewry których szczęsliwe zakończenie zawdzięczam Jego Makaronowej Opatrzności...
      • kozak-na-koniu Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 11:48
        superjazda-blogspot napisał:

        > Potencjalne konsekwencje błędu przy takim manewrze wydają
        > się dość nieistotne w porównaniu z błędami podczas wyprzedzania, zmiany pasa,
        > omijania pieszego albo rowerzysty, itp.

        Otóż to. Tym bardziej dziwi maniacki upór, z jakim wszystkie szkoły jazdy zamiast maksymalnie uczyć sprawnego i bezpiecznego wyprzedzania, zmiany pasa, omijania pieszego albo rowerzysty i w ogóle umiejętności zachowania w ruchu, największy nacisk kładą na umiejętność parkowania z dokładnością do ćwierć milimetra.:D
      • emes-nju Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 11:49
        superjazda-blogspot napisał:

        > Ciekawy pogląd. Z jakiego powodu uważasz, że parkowanie to jeden z najniebezpie
        > czniejszych manewrów?

        Poswieca sie mu (i innym rownie niebezpiecznym manewrom, jak ruszanie pod gorke czy cofanie po luku) polowe kursu jazdy wiec manewry te musza byc skrajnie niebezpieczne. W koncu na cala reszte nauki jazdy musi wystarczyc druga polowa jazd :-P
    • bimota Re: I godzinka zleci... 06.12.10, 15:43
      Ja od dawna sie dziwie dlaczego ludzie godza sie placic za stanie. Ale ich pieniadze, ich sprawa... Gorzej, ze przy okazji dodatkowo korkuja miasto.
    • tomek854 Re: I godzinka zleci... 07.12.10, 02:57
      Hehe, z oponami to ja się dzisiaj rozbawiłem.

      Pług miał problem z ruszeniem pod górkę. Kierowca wysiadł i próbował podsypać piasku pod koła, ale nie miał łopaty. Miałem akurat woreczek w aucie, więc wysiadłem i mu pożyczyłem...

      Ja bez problemu ruszyłem... Autobus bez problemu ruszył...

      Pług na letnich? :>
      • staszek585 Długosz się kłania 19.12.10, 18:50
        Pewnie nie rozumiecie ?
        Dawno temu stwierdził doświadczalnie, ze w Polsce najwięcej jest lekarzy.
        Jak czytam, nic się nie zmieniło.
        Wszyscy się na wszystkim znają. Mało tego, znają też panaceum. Mimo, że panaceum (lek na wszystko) nie istnieje. Ale to dla "znawców" nieistotne.
        Sprostowania:
        1.Wbrew obiegowej opinii, na kursie prawa jazdy (kategorii B) nie ma parkowania na placu. Tylko na drodze. Wystarczy popatrzeć na dowolny parking, aby zobaczyć z jaką dokładnością.
        A tu "eksperci" mylą centymetr z metrem! Jedno i drugie służy do zmierzenia odległości, ale jedno od drugiego różni się sto razy. Nie zauważacie różnicy ?
        2.Nawet TIR nie mógł ruszyć pod górkę. Ale uczenie ruszania pod górkę jest be. Może jednak umiejętność ruszenia pod górkę powinna być znana adeptom kierownicy ? Za duże wymagania ?
        3.Wystarczy zobaczyć przepisy, aby dowiedzieć się czego powinienem nauczyć się na kursie. Dlaczego, płacąc przecież prawdziwe, ciężko zarobione pieniądze, nie wymagam towaru dobrej jakości? Potrafię tylko narzekać ? I nabijać kabzę pseudo- instruktorom ?
        4.Dlatego panuje teraz w szkoleniu selekcja negatywna. Kiepskie OSK górą.
        A prawo jazdy powinno być dawane każdemu.
        5.Śmieszą i straszą rozważania nt. zimówek jako kolejnym panaceum. Nie przecząc oczywiście ich lepszym własnościom trakcyjnym na śniegu czy lodzie niż mają letnie.
        6.Podobnie jak dywagacje dotyczące możliwości ruszenia samochodu "powieszonego" na warstwie śniegu.
        • edek40 Re: Długosz się kłania 19.12.10, 19:18
          > A tu "eksperci" mylą centymetr z metrem! Jedno i drugie służy do zmierzenia odl
          > egłości, ale jedno od drugiego różni się sto razy. Nie zauważacie różnicy ?

          Jak dla mnie prawidlowe zaparkowanie to takie, ktore nie powoduje porysowania sasiada i nie blokuje nikogo. Mierzenie milimetrem, centrymetrem, hektometrem, czy czymkolwiek tylko osmiesza egzaminatora.

          > 2.Nawet TIR nie mógł ruszyć pod górkę.

          Za slisko, za mala moc, za duzy ladunek, za wielka pochylosc? Przybliz nieco temat, bom ciekaw.

          > Może jednak umiejętność ruszenia pod górkę powinna być znana adeptom kierownicy
          > ? Za duże wymagania ?

          W gorzystych terenach - obowiazkowo. Na nizinach? Hm. Pewnie tez. Tylko ta slawna "gorka" sprawia problem nie z powodu swojej gorzystosci, tylko z niedokladnego opanowania samochodu w ogole. Gdy, po jakims czasie, samochod przestaje przeszkadzac, gorka i inne manewry wychodza jakos same.

          > 3.Wystarczy zobaczyć przepisy, aby dowiedzieć się czego powinienem nauczyć się
          > na kursie. Dlaczego, płacąc przecież prawdziwe, ciężko zarobione pieniądze, nie
          > wymagam towaru dobrej jakości? Potrafię tylko narzekać ? I nabijać kabzę pseud
          > o- instruktorom ?

          Najlepszy instruktor to taki, ktory najlepiej zna okolice WORDu. Kursanci kreuja popyt, ktory jest odpowiedzia na praktyke egzaminacyjna. Przepisy nie precyzuja miejsca, w ktorym ma sie odbyc egzamin. Egzaminatorzy zas maja swoje ulubione drozki i niezbyt dobrze widoczne znaki/linie. A wszystko sprowadza sie do tego, ze instruktor ma placone "od lebka", a powinien miec placona wysoka pensje i koniec. Placenie od lebka sklania go do szukania dziury w calym. I znajduje. Ide o zaklad, ze oblalbym egzamin. Nie znam kruczkow, ktore sa podstawa egzaminu. A instruktorzy znaja i ucza. A ze braknie czasu na nauke jazdy...

          > 5.Śmieszą i straszą rozważania nt. zimówek jako kolejnym panaceum.

          O przepraszam. Ja jezdze na all-season i to przecietnych, wiec zakladam, ze dla mnie zimowki to nie panaceum na wszysko. Ale all-season to opony caloroczne. A opony letnie, to opony letnie. Jesli wiec ktos zdecydowal o zakupie letnich, to musi liczyc sie z koniecznoscia zmiany na zimowe. Moze tez zalozyc all-season i wyrzucic letnie. Ale nie powinien jezdzic na letnich w zimie (snieznej). A juz na pewno nie powinien zmuszac kursanta do nauki jazdy na oponach, na ktorych on nawet ruszyc nie moze.

          > 6.Podobnie jak dywagacje dotyczące możliwości ruszenia samochodu "powieszonego"
          > na warstwie śniegu.

          Ty jestes genialnym teoretykiem, to fakt. Jakos nie przychodzi Ci do glowy to, ze powieszenie sie moglo byc efektem nieudanych prob wjazdu. Po prostu letnie opony nie dawaly wystarczajacego oparcia, aby auto jechalo, za to wkrecily sie w snieg.
          • staszek585 Re: Długosz się kłania Edkowi 19.12.10, 19:54
            Edek napisał:
            "Jak dla mnie prawidlowe zaparkowanie to takie, ktore nie powoduje porysowania s
            > asiada i nie blokuje nikogo. Mierzenie milimetrem, centrymetrem, hektometrem, c
            > zy czymkolwiek tylko osmiesza egzaminatora."
            Znasz może choć jeden przypadek mierzenia co do centymetra ? Ja taką wiedzą nie dysponuję, albo odwrotnie, z tego co wiem, zasady parkowania są dokładnie określone w Rozporządzeni w sprawie zasad szkolenia i egzaminowania... W dodatku zgadzają się z tym co napisałeś. Egzamin jest nagrywany, każdy kto ma zastrzeżenia może się odwołać.
            Nie rozumiem w czym problem ?
            Edek napisał:
            "W gorzystych terenach - obowiazkowo. Na nizinach? Hm. Pewnie tez. Tylko ta slaw
            > na "gorka" sprawia problem nie z powodu swojej gorzystosci, tylko z niedokladne
            > go opanowania samochodu w ogole. Gdy, po jakims czasie, samochod przestaje prze
            > szkadzac, gorka i inne manewry wychodza jakos same."
            Rzeczywiście problem i to poważny !!!!
            Jak budowa cepa:
            1.zaciągnij ręczny, włącz jedynkę,
            2.dodaj gazu , podnoś nogę na pedale sprzęgła,
            3.jak zauważysz, że auto już chce ruszyć, zwolnij ręczny.
            Straszliwy problem, prawie taki wielki jak ruszanie na płaskim. Jak tego kursant nie opanuje to z czym się wybiera na drogę ?
            Edek napisał:"Najlepszy instruktor to taki, ktory najlepiej zna okolice WORDu. Kursanci kreuj
            > a popyt, ktory jest odpowiedzia na praktyke egzaminacyjna. Przepisy nie precyzu
            > ja miejsca, w ktorym ma sie odbyc egzamin. Egzaminatorzy zas maja swoje ulubion
            > e drozki i niezbyt dobrze widoczne znaki/linie. A wszystko sprowadza sie do teg
            > o, ze instruktor ma placone "od lebka", a powinien miec placona wysoka pensje i
            > koniec. Placenie od lebka sklania go do szukania dziury w calym. I znajduje. I
            > de o zaklad, ze oblalbym egzamin. Nie znam kruczkow, ktore sa podstawa egzaminu
            > . A instruktorzy znaja i ucza. A ze braknie czasu na nauke jazdy..."
            Bzdura goni bzdurę. Wzorem wielu dziennikarskich specjalistów nie rozróżniasz egzaminatora od instruktora. To niejako norma ! Nawet nie zdajesz sobie sprawy, że ani instruktor ani egzaminator nie jest wynagradzany od lepka. Kolejna bzdura. Egzaminator ma pensję miesięczną. Instruktor najczęściej godzinową.
            Edek napisał:
            "Ty jestes genialnym teoretykiem, to fakt."
            Dziękuję :-)
            Edek napisał:
            " Jakos nie przychodzi Ci do glowy to, ze powieszenie sie moglo byc efektem nieudanych prob wjazdu. Po prostu letnie opony nie dawaly wystarczajacego oparcia, aby auto jechalo, za to wkrecily sie w snieg."
            Edku, nie zajmowałem się powodem dla którego samochód "się powiesił". Natomiast jak już nie ma kontaktu opony z jezdnią to i teoretycznie i praktycznie może już jedynie kręcić oponami. W powietrzu !!! O czym, myślę, że doskonale wiesz.
            PS:
            Natomiast bardzo podoba mi się Twoje zamiłowanie do opon całorocznych. W naszych warunkach klimatycznych to chyba najsensowniejsze rozwiązanie.
            A TIR nie mógł ruszyć z prozaicznego powodu - zerwanie przyczepności (zbyt małe tarcie miedzy oponami a jezdnią). Też myślę, że doskonale o tym wiesz :-) Pozdrawiam.
            • edek40 Re: Długosz się kłania Edkowi 19.12.10, 23:30
              > Rzeczywiście problem i to poważny !!!!

              Ja, po tylu latach prowadzenia, potrafie sam rozebrac samochod na pojedyncze srobki i zlozyc go do kupy, czego najlepszym przykladem jest to, ze wlasnie czyms takim jezdze. Wiecej powiem, to ciezka robota, zajmujaca duzo czasu, ale latwiutka. Gdy zaczynalem prowadzic nie tylko gorka byla dla mnie problemem...
              • bimota Re: Długosz się kłania Edkowi 20.12.10, 13:46
                A co ma gorka do rozbierania auta ??
                • edek40 Re: Długosz się kłania Edkowi 21.12.10, 00:11
                  > A co ma gorka do rozbierania auta ??

                  W zasadzie nic. Z wyjatkiem tego, ze kiedys i to i to wydawalo mi sie skomplimkowane. Dzis zas nie. Co wiecej, nigdy nikomu auta nie rozbilem, bo gorka mi nie wychodzila.
          • bimota Re: Długosz się kłania 19.12.10, 20:37
            > Jak dla mnie prawidlowe zaparkowanie to takie, ktore nie powoduje porysowania s
            > asiada i nie blokuje nikogo.

            Dla mnie dodatkowo zostawienie jak najwiecej miejsca innym. Czasem to oznacza zaparkowanie na srodku miedzy wyznaczonymi liniami. Dla ciebie prawidlowo jest gdy zostawiamy sobie po 1.5m z kazdej strony ?
            • edek40 Re: Długosz się kłania 19.12.10, 23:27
              > Dla mnie dodatkowo zostawienie jak najwiecej miejsca innym. Czasem to oznacza z
              > aparkowanie na srodku miedzy wyznaczonymi liniami. Dla ciebie prawidlowo jest g
              > dy zostawiamy sobie po 1.5m z kazdej strony ?

              Od tego jesst instruktor, aby powiedziec, ze to "niekolezenskie"
              • bimota Re: Długosz się kłania 20.12.10, 13:47
                A egzaminator by to sprawdzic.
                • edek40 Re: Długosz się kłania 21.12.10, 00:14
                  > A egzaminator by to sprawdzic.

                  Mozna sie spierac w nieskonczonosc na temat wyzszosci naszego systemu szkolenia i egzaminowania nad wszelkimi nacjami na swiecie. Oczywiscie, zanim kursant zakonczy z powodzeniem egzamin i zacznie siac strach na drodze :) Na szczescie zasadniczej wiekszosci udaje sie nauczyc jezdzic po egzaminie. Skoro jednak robi to po egzaminie, to po cholere w ogole udawac, ze sie uczy. Dawaj na droge i sie ucz sam!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka