mejson.e 05.01.11, 23:17 Jeśli jest ślisko to wyprzedzać nie wolno! Skoro ja nie wyprzedzam, to nikomu nie wolno wyprzedzać. Jak ktoś mnie spróbuje wyprzedzić, to ja go otrąbię i oświetlę długimi. By było bezpieczniej... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
superjazda-blogspot Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 06.01.11, 00:02 Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałem, że to gorzki żart? :) Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 06.01.11, 00:10 superjazda-blogspot napisał: > Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałem, że to gorzki żart? :) Dobrze zrozumiałeś, nie martw się! ;-) Chyba nie podążyłeś za linkiem i nie obejrzałeś filmu? Odpowiedz Link Zgłoś
dogberry Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 06.01.11, 07:05 Szczerze powiedziawszy też nie lubię chamów wciskających się przed maskę. Dlaczego nie wyprzedziłeś całej kolumny ? Dlaczego nie puściłeś "pierwszego za zawalidrogą" ? No chyba że jechaliście tak kilka kilkometrów i partner nie zamierzał wyprzedzić ciężarówki. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 06.01.11, 09:57 Klasyczny domorosły moralizator i nauczyciel... Jechać kurczowo trzymając się zderzaka poprzedzajacego, widząc tylko wąski odcinek drogi przed własną maską, maksymalnie utrudniać życie innym, nawet kosztem własnego bezpieczeństwa i pouczać kogo się da.:( Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 06.01.11, 09:58 dogberry napisał: > Szczerze powiedziawszy też nie lubię chamów wciskających się przed maskę. Ja nie mam z takimi żadnego problemu, może dlatego, że trzymam dystans. > Dlacz > ego nie wyprzedziłeś całej kolumny ? Przecież widać na filmie, że nie mógł, bo pojawił się samochód z przeciwka. > Dlaczego nie puściłeś "pierwszego za zawal > idrogą" ? No chyba że jechaliście tak kilka kilkometrów i partner nie zamierzał > wyprzedzić ciężarówki. Widziałeś na filmie jakieś sygnały od niego, że chce wyprzedzać? Jura P.S. Ja sam nie wyprzedzałbym na miejscu Mejsona, ale nie przeszkadzałoby mi też wcale, że Mejson mnie wyprzedził. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 09:31 > > Szczerze powiedziawszy też nie lubię chamów wciskających się przed maskę. > > > Ja nie mam z takimi żadnego problemu, może dlatego, że trzymam dystans. Nawet jak jesteś za zawalidrogą i wyczekujesz klarownej sytuacji do wyprzedzenia? > > Dlaczego nie puściłeś "pierwszego za zawal > > idrogą" ? No chyba że jechaliście tak kilka kilkometrów i partner nie zam > ierzał > > wyprzedzić ciężarówki. > > Widziałeś na filmie jakieś sygnały od niego, że chce wyprzedzać? Bo jak się okazało nie było warunków, do bezpiecznego wyprzedzenia ciężarówki. Bo ciężarówka jest od osobówki większa a ponadto daje słabszą widoczność i decyzję w takich warunkach należy podejmować rozważniej. Jedyne co autor nagrania uzyskał to ambicjonalna satysfakcja z przetasowania. Żaden to zysk czasowy a niepotrzebne ryzyko. Tym niemniej błyskający też klasą się nie popisał. Może jego irytację wzmogło zwolnienie ciężarówki w celu ułatwienia wyprzedzania co mogło poskutkować zmniejszeniem dystansu i może wymagało to większego przyhamowania niż tylko poprzez zdjęcie nogi z gazu. Odstęp bezpieczny to nie taki który ma w założeniu ułatwiać komuś wyprzedzanie lecz zapewnienie, żeby w tył komuś nie wjechać i ktoś taki wciskający się przy spowolnieniu dotychczasowego poprzednika może mocno ów odstęp zaburzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 11:56 tbernard napisał: > > > Szczerze powiedziawszy też nie lubię chamów wciskających się przed > maskę. > > > > > > Ja nie mam z takimi żadnego problemu, może dlatego, że trzymam dystans. > > Nawet jak jesteś za zawalidrogą i wyczekujesz klarownej sytuacji do wyprzedzeni > a? Wtedy tym bardziej. Jadąc bez odstępu za zawalidrogą mam dużo gorsze mozliwości oceny sytuacji na drodze, a jeśli zamierzam wyprzedzać, to tego tym bardziej potrzebuję. Samo wychylenie się, żeby zobaczyć, czy nie jedzie coś z przeciwka jest dużo mniej ryzykowne, gdy ma się odstęp. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 12:37 > > Nawet jak jesteś za zawalidrogą i wyczekujesz klarownej sytuacji do wyprz > edzeni > > a? > > Wtedy tym bardziej. Jadąc bez odstępu za zawalidrogą mam dużo gorsze mozliwości > oceny sytuacji na drodze, a jeśli zamierzam wyprzedzać, to tego tym bardziej p > otrzebuję. Samo wychylenie się, żeby zobaczyć, czy nie jedzie coś z przeciwka j > est dużo mniej ryzykowne, gdy ma się odstęp. > Jurajest krótsza i daje sporą widocz No i wtedy trafia się Mejson, który nie byłby w stanie pojazdu o dużych gabarytach przeskoczyć w tych warunkach ale Ciebie jak najbardziej bo jesteś w osobówce która jest krótka i na dodatek daje dobrą widoczność. Potem wlecze się tak samo przez parę kilometrów za ciężarówką aż natrafi się sytuacja aby tak duży pojazd przeskoczyć a Ty nadal czekasz z bezpieczną odległością na następną okazję, co wykorzystuje zaraz pokrewna dusza Mejsona. W efekcie będziesz za zawalidrogą tak długo jechał aż się wasze drogi rozejdą. Chyba, że postulujesz jazdę parokilometrową z lewym migaczem oznaczającym "nie wyprzedzać, bo ja wyczekuję klarownej sytuacji na taki długi pojazd". Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 13:03 Tak, jak to opisałeś, często bywa. Trzymanie bezpiecznego odstępu traktowane jest często jako zachęta "wyprzedź mnie". Mówi się trudno, moje bezpieczeństwo jest dla mnie ważniejsze niż to, że ktoś jadący za mną zinterpretuje to tak, że nie mam chęci wyprzedzać. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 12:37 Do wyprzedzenia samej ciezarowki raczej warunki byly, nie bylo pewnosci co do wyprzedzenia ciezarowki i osobowki. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 12:48 Guzik były. Oto link z szerszym kontekstem: www.youtube.com/watch?v=8WSqbGd7o6g To dlaczego jeszcze potem spory kawałek wlókł się za nią? Na dodatek z krótkim odstępem aby przypadkiem nikomu nie przyszło do głowy wskakiwać między niego a ciężarówkę w czasie gdy wyczekuje na stosowny moment. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 12:58 Potem czyli potem jak sie te warunki skonczyly, czy potem jak zjechal i przejechal jeszcze spory kawalek zanim sie skonczyly ? :) Krotki odstep pewnie trzymal by nie hamowac, bo koles zaabsorbowany mruganiem i trabieniem moglby tego nie zauwazyc... Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 13:15 > Krotki odstep pewnie trzymal by nie hamowac, bo koles zaabsorbowany mruganiem i > trabieniem moglby tego nie zauwazyc... Tłumacz sobie to tak. Gdyby nie to co obserwuję na drodze może bym Ci uwierzył. Odpowiedz Link Zgłoś
hannni "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 10:36 Sorry mejson ale po wyjatkowo mulowatym tempie tego "wyprzedzania", koniecznosci dwukrotnej ucieczki prawie na zderzak poprzednika i po nastepnej kolumnie widocznej dalej z przodu manewr ten wyglada mi na kolejny zupelnie zbyteczny popis jeszcze jednego.... zestresowanego... goscia. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 10:48 Hannnnniu, wyprzedzanie dwóch pojazdów, w tym jednego ciągnika siodłowego z naczepą ma to do siebie, że odbywa się na dość długim odcinku, szczególnie przy stosunkowo niskich prędkościach (siłą rzecay, warunki drogowe nie pozwalały tu na poruszanie się z ulubionymi przez hanię 300km/godz) i na ośnieżonej drodze. Nie jest to manewr zabroniony (chyba że tam był zakaz wyprzedzania) i wcale nie musi być niebezpieczny pod warunkiem zachowania pewnych zasad. Wypowiedź hani wygląda mi na kolejnny rzyg zakompleksionego i niezbyt rozgarniętego osobnika, zupełnie nie na temat.:P Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 10:55 koza-pod-koniem napisała: > wyprzedzanie dwóch pojazdów, w tym jednego ciągnika siodłowego z naczepą > ma to do siebie, że odbywa się (...) przy stosunkowo niskich prędkościach :) Bo w przypadku kozy wszystko odbywa sie "przy stosunkowo niskich prędkościach". P.S. jak to jeszcze bylo Julka? "Widzę, że stałem się twoim koszmarem, nie możesz przestać o mnie myśleć i wszystkie moje wypowiedzi śledzisz i analizujesz i głęboko przeżywasz (albo raczej przeżuwasz) " Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 11:56 hannnnnia napisała: > :) Bo w przypadku kozy wszystko odbywa sie "przy stosunkowo niskich prędkościac > h". Czy hania by mogła przybliżyć tę haniową złotą myśl? O co właściwie hani się rozchodzi? Znów psychotropów zabrakło i majaczymy?:) > P.S. jak to jeszcze bylo Julka? > "Widzę, że stałem się twoim koszmarem, nie możesz przestać o mnie myśleć i w > szystkie moje wypowiedzi śledzisz i analizujesz i głęboko przeżywasz (albo racz > ej przeżuwasz) " Tak tak, widzę że hania jak zwykle w formie i stosuje swój standardowy zestaw: inwektywy, przeinaczenia, stale te same odzywki bez śladu pomysłowości oraz komentowanie pojedynczych, wyrwanych z kontekstu zdań. A kiedy hania nazwie mnie gó...arzem?:DDD Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 11:14 hannni napisał: > Sorry mejson ale po wyjatkowo mulowatym tempie tego "wyprzedzania", koniecznosc > i dwukrotnej ucieczki prawie na zderzak poprzednika i po nastepnej kolumnie wid > ocznej dalej z przodu manewr ten wyglada mi na kolejny zupelnie zbyteczny popis > jeszcze jednego.... zestresowanego... goscia. No dobra, po Mejsonie już sobie pojechałeś, a co sądzisz o tym trąbiącym? Zestresowany, czy wyluzowany był? Jura Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 11:48 Trabienie i mruganie bylo oczywiscie bez sensu ale facet mogl byc jak najbardziej zirytowany. Z takich sytuacji powstaja np. na autostradach ciezkie wypadki, ktore wcale nie dotycza tych wyprzedzajacych, (ktorzy sobie spokojnie jada dalej) tylko wlasnie tych z tylu: Wyprzedzajacy, ktory wjezdza z lewego pasa w mala luke miedzy dwoma samochodami musi zdecydowanie wyhamowac, przez co zmusza samochod z tylu do jeszcze bardziej energicznego hamowania. Jesli jeszcze do tego wszystkiego przyhamuje pierwszy, to sytuacja moze raz dwa stac sie bardzo krytyczna - zwlaszcza dla kolejnych samochodow jadacych z tylu (cofajaca fala). Kierowca ciezarowki przyhamowal, zeby ratowac mejsona. Przez to i tak juz maly odstep za nim jeszcze bardziej sie skurczyl. W ten maly i jeszcze zmniejszajacy sie odstep (prawdopodobnie tuz przed maske goscia z tylu) wepchnal sie rowniez hamujacy(!) mejson, co zmusilo goscia z tylu z pewnoscia do dosyc zdecydowanego hamowania. Uwzgledniajac kiepskie warunki pogodowe, natezenie ruchu (kolejne samochody widac dalej z przodu), i tak mulowata jazde mejsona, manewr byl zupelnie zbyteczny, zupelnie niepotrzebnie zmuszajacy innych do szybkiego reagowania z powodu "niecierpliwego", ktory odstawianiem takich szopek (zapewne) i tak niewiele zyskal. Jak widac, pozostale samochody tylko zwolnily a ich kierowcy (najbardziej ten wyprzedzony) musieli sie niezle "pogimnastykowac" tylko po to, zeby umozliwic mejsonowi poprawienie "pozycji" w peletonie. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 12:06 hannni napisał: > Trabienie i mruganie bylo oczywiscie bez sensu ale facet mogl byc jak najbardzi > ej zirytowany. No to trzeba trzymać odstęp (szczególnie w takich warunkach) i nie będzie powodów do irytacji. Napisałem, że będąc na miejscu Mejsona nie wyprzedzałbym (choćby dlatego, że w takich warunkach nie da się porządnie przyspieszyć), ale też będąc na miejscu wyprzedzanego zachowałbym dużo większy odstęp za ciężarówką, nie miałbym wtedy problemu nawet, gdyby ciężarówka zwalniała. Ogólnie natomiast masz rację co do tego, że takie skokowe wyprzedzanie w kolumnach sprawia, że cała kolumna zamiast jechać w miarę równym tempem, jedzie tempem szarpanym. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 12:24 jureek napisał: > No to trzeba trzymać odstęp (szczególnie w takich warunkach) i nie będzie powod > ów do irytacji. Moze i trzeba. Odstep pewnie mogl byc wiekszy ale uwzgledniajac niewielka predkosc i to, ze droga wyglada na dojazd do jakiejs innej drogi z pewnoscia nie mozna mu zarzuci, ze byl za maly. > Napisałem, że będąc na miejscu Mejsona nie wyprzedzałbym (choćby dlatego, że w > takich warunkach nie da się porządnie przyspieszyć), Ano wlasnie, widac, ze nawet gdyby wyprzedzil, jechalby potem niewiel szybciej. Pytanie czy ewentualne zyski uzasadniaja takie popisy i wciaganie w to wszystko jeszcze innych. > Ogólnie natomiast masz rację co do tego, że takie skokowe wyprzedzanie w kolumn > ach sprawia, że cała kolumna zamiast jechać w miarę równym tempem, jedzie tempe > m szarpanym. ..czyli w sumie kolumna porusza sie wolniej i w mniej uporzadkowany sposob, ergo ogolnie nizsza efektywnosc, wiekszy stres, wyzsze ryzyko bledu. Przez efekty powodowane takimi manewrami sa na domiar zlego najbardziej dotknieci ci, ktorzy z samym manewrem maja najmniej do czynienia. Kwestia tego, czy preferuje sie tylko swoj interes kosztem ogolu czy sprawne funkcjonowanie systemu, ktorego jestem czescia i z ktorego tez profituje, tym bardziej im lepiej i sprawniej ten system funkcjonuje. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 13:38 z pewnoscia nie moz > na mu zarzuci, ze byl za maly. Mozna skoro sie zirytowal albo zirytowal sie bez powodu. > > Ogólnie natomiast masz rację co do tego, że takie skokowe wyprzedzanie w > kolumn > > ach sprawia, że cała kolumna zamiast jechać w miarę równym tempem, jedzie > tempe > > m szarpanym. Ale dlatego, ze wyprzedzaja, czy dlatego, ze odstepy sa za male ? JEst takie miejsce w Poznaniu gdzie dwupasmowka przechodzi w 1 pas. Strasznie na tym 1 pasie ludzie zwalniaja. JEstem w stanie zrozumiec zwalnianie na samym zwezeniu, ch wg mnie wystarcza odpowiednie odstepy i zdecydowana jazda. Ale oni zwalniaja juz za zwezeniem. Jest tam co prawda ograniczenei do 70, ale oni jada 2x wolniej. Cholery mozna dostac. I tak przez kilkase metrow... Pozniej znow sie robia 2 pasy i nagle ludzie przypominaja sobie o gazie, robi sie mozliwosc wyprzedzania, ale wyprzedzanie juz nie jest potrzebne. Ni cholery nie moge tego pojac... Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 19:37 bimota napisał: > Mozna skoro sie zirytowal Ty bys sie nie zirytyowal, gdyby ktos wjechal ci tuz przed maske i dal po hamulcach? > Ale dlatego, ze wyprzedzaja, czy dlatego, ze odstepy sa za male ? Dlatego, ze wyprzedzaja na pale zmuszajac innych do gwaltownych reakcji w sytuacji, gdzie wyprzedzanie i tak niewiele daje poza zamieszaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 23:13 > Ty bys sie nie zirytyowal, gdyby ktos wjechal ci tuz przed maske i dal po hamul > cach? Nie, ale mejson tak nie zrobil. > Dlatego, ze wyprzedzaja na pale zmuszajac innych do gwaltownych reakcji w sytua > cji, gdzie wyprzedzanie i tak niewiele daje poza zamieszaniem. Dlatego, ze "inni" jada na pale w zbyt malych odstepach. Czasem niewiele, czasem wiele... Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 00:02 bimota napisał: > Nie, ale mejson tak nie zrobil. Wzruszajace jak niewzruszona masz wiare w mejsona. Odstep do ciezarowki nie byl za duzy: kierowca ciezarowki widzac mejsona dal po hamulcach. Jak myslisz odstep sie wtedy zwiekszyl czy raczej zmniejszyl? Potem jeszcze w ten raczej juz zmniejszony odstep wtranzolil sie jeszcze mejson. Z jakichs 15 metrow zrobilo sie najpierw mniej a potem jeszcze raz znacznie mniej. Ale wiara (w mejsona) czyni cuda. > Dlatego, ze "inni" jada na pale w zbyt malych odstepach. Wszedzie znana jest zasada odstep = polowa wskazan szybkosciomierza, wedlug ciebie powinno byc najwidoczniej odstep = wskazanie szybkosciomierza albo nawet wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 08:49 hannnnnia napisała: > Wszedzie znana jest zasada odstep = polowa wskazan szybkosciomierza, wedlug cie > bie powinno byc najwidoczniej odstep = wskazanie szybkosciomierza albo nawet wi > ecej. Haniu, niech hania zajrzy do swoich tabelek i sobie policzy ile powinien wynosić odstęp na śliskiej nawierzchni a ile na suchej; ile przy 30 a ile przy 300km/godz; z ABS i bez... I niech już hania nie zawraca gitary. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 12:26 1. NIE MUSZE MIEC WIARY W MEJSONA, trwalo to na tyle dlugo, ze nie moze byc mowy o zaskoczeniu, czyli o wepchnieciu tez nie. 2. Nawet jesli przyjac, ze sie wepchnal to byla to wylacznie wina wyprzedzanego, bo zostawil za maly odstep. 3. Wg mnie odstep = tyle ile trzeba by zdazyc wyhamowac i by zmiescil sie spokojnie wyprzedzajacy, jak trzeba nawet kilku. Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 12:52 bimota napisał: > 1. trwalo to na tyle dlugo, ze nie moze byc mowy o zaskoczeniu, czyli o wepchnieciu tez nie. Dlugosc nie ma tu raczej nic do rzeczy. Mejson mial do wyprzedzenia tylko dwa samochody jadace stosunkowo blisko siebie i wyprzedzajac dojechal juz do tylnego zderzaka ciezarowki. Jako wyprzedzany kierowca moge chyba w tym momencie przyjac, ze mejson raczej zaraz zakonczy manewr z jednoznacznym zamiarem wyprzedzenia ciezarowki. Czy moze uwazasz, ze kazdy wyprzedzany kierowca powinien automatycznie hamowac tylko na widok wyprzedzajacego go samochodu? > 3. Wg mnie odstep = tyle ile trzeba by zdazyc wyhamowac i by zmiescil sie spoko > jnie wyprzedzajacy, jak trzeba nawet kilku. Troche tego duzo w jednej zasadzie. Zeby zdazyc wyhamowac za poprzednikiem wystarczy ponoc polowa wskazan predkosciomierza. Co robic gdy przykladowo przy 50 km/h i wzorcowym odstepie 25 metrow do poprzednika ktos (lub nawet trzech!) cie wyprzedza? Dawac od razu grzecznie po hamulcach, za kazdym razem(!) zeby z 25 metrow zrobilo sie 50 metrow, tak na wszelki wypadek? Wyprzedzajacy potrzebuje przeciez tylko lekko skrecic kierownica (to ulamek sekundy) zeby wjechac na twoj pas. Jesli nie hamujesz i masz ciagle twoje 25 metrow odstepu to po tym ulamku sekundy masz problem bo twoj odstep do (nowego) poprzednika w jedna chwile zmieni sie z 25 metrow do np. 10. Co wtedy, jesli dodatkowo oba samochody przed toba hamuja? Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 13:07 > Czy moze uwazasz, ze kazdy wyprzedzany kierowca powinien automatycznie hamowac > tylko na widok wyprzedzajacego go samochodu? Tylko jesli zachodzi taka potrzeba. Nie tylko ja tak uwazam ale kodeks chyba tez. Ty nie zauwazasz hamowania, zwlaniania, ze wyprzedzajacy moze nie zdazyc, nie potrafisz odczytac oczywistych zamiarow wiec jestes zaskakiwany, ja nie jestem. > Troche tego duzo w jednej zasadzie Jak dla ciebie za duzo to stosuj zasade tyle metrow jaka predkosc... Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 13:13 bimota napisał: > > Czy moze uwazasz, ze kazdy wyprzedzany kierowca powinien automatycznie ha > mowac > > tylko na widok wyprzedzajacego go samochodu? > > Tylko jesli zachodzi taka potrzeba. Kiedy i jak wyprzedzany kierowca mial rozpoznac "potrzebe" mejsona skoro ten - jak widac - doplezl nawet do tylnego zderzaka ciezarowki? > Jak dla ciebie za duzo to stosuj zasade tyle metrow jaka predkosc... Do podanego konkretnego przykladu nie jestes w stanie sie odniesc? Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 13:52 > Kiedy i jak wyprzedzany kierowca mial rozpoznac "potrzebe" mejsona skoro ten - > jak widac - doplezl nawet do tylnego zderzaka ciezarowki? Po czerwonych swiatelkach. > > Jak dla ciebie za duzo to stosuj zasade tyle metrow jaka predkosc... > > Do podanego konkretnego przykladu nie jestes w stanie sie odniesc? Jakiego ? Myslalem,z e gadamy caly czas o jednym. Naprawde najlepiej bedzie gdy bedziesz sie trzymal tej zasady... Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 14:15 bimota napisał: > > Kiedy i jak wyprzedzany kierowca mial rozpoznac "potrzebe" mejsona skoro > ten - > > jak widac - doplezl nawet do tylnego zderzaka ciezarowki? > > Po czerwonych swiatelkach. Czyli w momencie gdy kierowca ciezarowki dal po hamulcach a mejson wisial mu na tylnym zderzaku (dajac jeszcze bardziej po hamulcach), kierowca z tylu mial "rozpoznac potrzebe". Czyli w tym momencie, gdy dwa samochody przed nim hamuja on jeszcze ma do nich "zwiekszyc odstep". Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe z tego, ze mozliwe jest to tylko przez ostrzejsze hamowanie niz jego poprzednicy. Uwzgledniajac jeszcze czas na reakcje (np.0,8 s) mamy znacznie ostrzejsze hamowanie niz dwaj delikwenci przed nim. Czyli jestesmy dokladnie tam, gdzie opisalem to juz jurkowi: forum.gazeta.pl/forum/w,510,120593503,120637774,Re_Po_co_bylo_to_wyprzedzanie_.html > Jakiego ? Myslalem,z e gadamy caly czas o jednym. Naprawde najlepiej bedzie gdy > bedziesz sie trzymal tej zasady... Za trudne, co? I do tego jeszcze zbyt konkretne :) Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 13:22 > > tylko na widok wyprzedzajacego go samochodu? > > Tylko jesli zachodzi taka potrzeba. Nie tylko ja tak uwazam ale kodeks chyba te > z. Bzdura. Kodeks nakłada na wyprzedzającego aby upewnił się, że żadnemu uczestnikowi ruchu nie będzie utrudniał. Bezpieczne odstępy uwzględniające bycie wyprzedzanym, to zdaje się, że dotyczy pojazdów ciężarowych. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 13:55 MAly odstep utrudniajacy wjazd to nie jest utrudnianie ? Naprawde to taki problem zachowac wiekszy odstep ?? Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 14:06 > MAly odstep utrudniajacy wjazd to nie jest utrudnianie ? 2. Kierujący pojazdem jest obowiązany: 1. jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym; 2. hamować w sposób niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia; 3. utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub zatrzymania się poprzedzającego pojazdu. Przepisy nakazują jedynie bezpieczny odstęp za pojazdem poprzedzającym. Chyba, że 3. Poza obszarem zabudowanym, na jezdniach dwukierunkowych o dwóch pasach ruchu, kierujący pojazdem objętym indywidualnym ograniczeniem prędkości albo pojazdem lub zespołem pojazdów o długości przekraczającej 7 m jest obowiązany utrzymywać taki odstęp od pojazdu silnikowego znajdującego się przed nim, aby inne wyprzedzające pojazdy mogły bezpiecznie wjechać w lukę utrzymywaną między tymi pojazdami. Przepisu tego nie stosuje się, jeżeli kierujący pojazdem przystępuje do wyprzedzania lub gdy wyprzedzanie jest zabronione. Ale ten ostatni fragment nie dotyczył tej sytuacji. > Naprawde to taki problem zachowac wiekszy odstep ?? Naprawdę to taki problem dać szansę wyprzedzenia zawalidrogi pierwszemu w kolejności? Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 16:37 Nie widze w tych przepisach odpowiedzi na zadane pyt.. > Naprawdę to taki problem dać szansę wyprzedzenia zawalidrogi pierwszemu w kolej > ności? Znaczy poprzez dodanie energii trabikiem badz swiatlami ? Bo nie rozumiem... Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: "wyprzedzaniu", hmmm 07.01.11, 12:53 > 3. Wg mnie odstep = tyle ile trzeba by zdazyc wyhamowac i by zmiescil sie spoko > jnie wyprzedzajacy, jak trzeba nawet kilku. To według Ciebie. A teraz przeczytaj w kodeksie drogowym co to jest bezpieczny odstęp i czy ma to coś wspólnego z wyprzedzaniem (ograniczmy się do osobówek). Polecam też fragment o obowiązkach jakie musi spełnić prawidłowo wyprzedzający, dla przykładu upewnienie się, czy nie będzie utrudniał ruchu innym uczestnikom. Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e Po co było to wyprzedzanie? 06.01.11, 19:46 hannni napisał: > Moze i trzeba. Odstep pewnie mogl byc wiekszy ale uwzgledniajac niewielka predk > osc i to, ze droga wyglada na dojazd do jakiejs innej drogi z pewnoscia nie moz > na mu zarzuci, ze byl za maly. Niewielka prędkość spowodowana była warstwą lodu w koleinach, co powodowało ustawiczne ślizganie się samochodów. Sądzisz, że odstęp wyprzedzanego by wystarczający? Droga zaś nie była żadnym dojazdem tylko prawdziwą drogą, jedną z takich po których jeździmy (w Polsce) nawet i setki km. > Ano wlasnie, widac, ze nawet gdyby wyprzedzil, jechalby potem niewiel szybciej. > > Pytanie czy ewentualne zyski uzasadniaja takie popisy i wciaganie w to wszystko > jeszcze innych. Oblicz sobie ewentualne zyski z jazdy 50-60 km/godz w porównaniu z prędkością 30-40, jaką najczęściej osiągają kierowcy jadący na letnich oponach albo/i z niewielkim doświadczeniem zimowym. Policz to na dystansie dwustu km jakie zrobiłem tamtego wieczoru. > ..czyli w sumie kolumna porusza sie wolniej i w mniej uporzadkowany sposob, erg > o ogolnie nizsza efektywnosc, wiekszy stres, wyzsze ryzyko bledu. > Przez efekty powodowane takimi manewrami sa na domiar zlego najbardziej dotknie > ci ci, ktorzy z samym manewrem maja najmniej do czynienia. > Kwestia tego, czy preferuje sie tylko swoj interes kosztem ogolu czy sprawne fu > nkcjonowanie systemu, ktorego jestem czescia i z ktorego tez profituje, tym bar > dziej im lepiej i sprawniej ten system funkcjonuje. Jak zwykle wyciągnąłeś daleko idące wnioski na podstawie króciutkiego fragmentu mojej podróży. Szarpanie kolumny na krótkim dystansie nie ma sensu, ale wyprzedzenie marudera umożliwia często jazdę spokojniejszą, płynniejszą i szybszą. A co do płynności jazdy kolumny, to miałeś kiedyś okazje zaobserwować, jak płynnie rusza kolumna na śliskiej jezdni, np. spod świateł? Naprawdę doceniam fakt, iż kładziesz największy nacisk na bezpieczeństwo i kulturę jazdy, ale uwierz mi - nie wiesz wszystkiego o uwarunkowaniach jazdy w Polsce, gdzie często lepiej wybrać oblodzone boczne drogi niż odśnieżone główne. To nie jest kraj, gdzie wszyscy założą zimowe opony, albo podszkolą swoje umiejętności jazdy w złych warunkach. A dla umożliwienia Ci obejrzenia mojego wyprzedzania w szerszej perspektywie, zapraszam na dłuższy fragment tej podróży: LINK Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Po co było to wyprzedzanie? 06.01.11, 23:31 mejson.e napisał: > Niewielka prędkość spowodowana była warstwą lodu w koleinach, co powodowało ust > awiczne ślizganie się samochodów. Sądzisz, że odstęp wyprzedzanego by wystarcza > jący? Sadze, ze byl o wiele bardziej wystarczajacy niz wyprzedzanie w takich warunkach. > Droga zaś nie była żadnym dojazdem tylko prawdziwą drogą, jedną z takich po któ > rych jeździmy (w Polsce) nawet i setki km. Zdawalo mi sie, ze pod koniec tego krotkiego filmu widzialem znak "uwaga na droge z pierwszenstwem przejazdu". > Oblicz sobie ewentualne zyski z jazdy 50-60 km/godz w porównaniu z prędkością 3 > 0-40, Po pierwsze nawet w ttrakcie wyprzedzania jechales prawie tak samo wolno jak wyprzedzane samochodyi. Nawet gdybys jechal 10-20 km/h szybciej od nich, to i tak tylko do nastepnych samochodow widocznych dalej z przodu. > Policz to na dystansie dwustu km jakie zrobiłem tamtego wieczoru. Przeciez jechales tak samo wolno jak wyprzedzane samochody, od czasu do czasu poprawiajac tylko swoja "pozycje" w peletonie swoim powolnym wyprzedzaniem. Nawet w tym trwajacym kilka minut filmie nie udalo ci sie prakktycznie nic zyskac. Przez to, ze kierowca ciezarowki musial zwolnic prawdopdobnie nawet straciles nawet troche czasu. Kierowca, ktorego wyprzedziles stracil go definitywnie i pewnie niezle musial sie nagimnastykowac hamujac przez ciebie gwaltownie na "lodzie w koleinach", ktory juz bez tego powodowal "ustawiczne ślizganie się samochodów". Liczyc z roznica jaka podajesz (10-20 km/h) mozna byloby, gdybys mial wolna droge. Na to jednak bynajmniej nie wyglada. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Po co było to wyprzedzanie? 06.01.11, 23:37 hannni napisał: > Sadze, ze byl o wiele bardziej wystarczajacy niz wyprzedzanie w takich warunkac > h. Gdyby był wystarczający, nie byłoby powodów do trąbienia. Samo trąbienie i walenie długimi świadczy o tym, że nie był wystarczający. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Po co było to wyprzedzanie? 06.01.11, 23:52 jureek napisał: > Gdyby był wystarczający, nie byłoby powodów do trąbienia. Samo trąbienie i wale > nie długimi świadczy o tym, że nie był wystarczający. Tobie to trzeba wszystko tlumaczyc jak edkowi: Byl wystarczajacy do poprzednika. Czemu propagujesz (chyba ty?) regule o odstepie majacym wynosic w metrach polowe wskazan predkosciomierza, skoro teraz najwidoczniej powinien wynosic dwa razy tyle (z rezerwa na mejsona) albo moze lepiej trzy razy wiecej (z rezerwa na dwoch mejsonow)? Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 00:23 hannni napisał: > Tobie to trzeba wszystko tlumaczyc jak edkowi: Byl wystarczajacy do poprzedn > ika. Wystarczający odstęp do poprzednika nie powoduje żadnych problemów, jeżeli w ten odstęp ktoś wjedzie. Zdejmuję po prostu nogę z gazu i za chwilę mam już prawidłowy odstęp do tego, który wjechał. Problemy z wjeżdżającym w odstęp pojawiają się wtedy, gdy jest on zbyt mały. > Czemu propagujesz (chyba ty?) regule o odstepie majacym wynosic w metrach polow > e wskazan predkosciomierza, skoro teraz najwidoczniej powinien wynosic dwa razy > tyle (z rezerwa na mejsona) albo moze lepiej trzy razy wiecej (z rezerwa na dw > och mejsonow)? Tak, to ja propaguję (za niemieckim ustawodawcą) odstęp wynoszący co najmniej połowę wskazań prędkościomierza. Z minimalnym odstępem jest jednak tak samo jak z maksymalną prędkością - jedno i drugie zależy od warunków. Nie pojedziesz chyba w gęstej mgle osiemdziesiątką tylko dlatego, że znaki na to pozwalają? Tak samo z odstępem - jeśli jest ślisko (przez co wydłuża się droga hamowania), odstęp musi być większy. Na filmie nie było jednak nawet tych 15 metrów (przy założeniu, że ciężarówka jechała trzydziestką). 15 metrów to przecież prawie 5 długości samochodu osobowego, a tam były góra trzy długości. Dlatego jadący za ciężarówką miał problemy. Widać zresztą, że gdy Mejson już był w trakcie wyprzedzania, to on tego odstępu wcale nie zwiększał lecz wręcz przeciwnie. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 10:55 jureek napisał: > Wystarczający odstęp do poprzednika nie powoduje żadnych problemów, jeżeli w te > n odstęp ktoś wjedzie. Zdejmuję po prostu nogę z gazu i za chwilę mam już prawi > dłowy odstęp do tego, który wjechał. Kolejna fikcja. Zalozmy, ze jadac 50-tka masz (wlasciwy) odstep wynoszacy 25 m do poprzednika. W odstep ten, mniej wiecej w srodku wciska sie nagle mejson. W tym momencie twoj odstep do (nowego) poprzednika skraca sie raptem do jakichs 10 metrow. To nie polowa a 1/5 wskazan predkosciomierza. Ale to jeszcze nie wszystko. Mejson tez hamuje bo ma blisko do poprzednika (co widac nawet na filmie, jego odstep do ciezarowki po zakonczeniu "wyprzedzania" szybko rosnie). Tym samym twoj juz i tak minimalny odstep jeszcze bardziej sie kurczy. Jedyne, co pozostaje to nie zdjecie nogi z gazu tylko zdecydowane hamowanie. Nawet gdyby mejson nie hamowal, to do zwiekszenia odstepu do 25 metrow potrzebowalbys (przykladowo) w ciagu dwoch sekund opoznienia odpowiadajacego pelnemu hamowaniu na osniezonej drodze z lancuchami na kolach. Sytuacja dla wyprzedzonego kierowcy byla jeszcze gorsza, bo kierowca ciezarowki chcac ratowac mejsona przyhamowal. > Tak, to ja propaguję (za niemieckim ustawodawcą) odstęp wynoszący co najmniej p > ołowę wskazań prędkościomierza. Z minimalnym odstępem jest jednak tak samo jak > z maksymalną prędkością - jedno i drugie zależy od warunków. Nie pojedziesz chy > ba w gęstej mgle osiemdziesiątką tylko dlatego, że znaki na to pozwalają? Nie bardzo rozumiem, co kwestia widocznosci we mgle ma do odstepu do poprzednika? > Tak samo z odstępem - jeśli jest ślisko (przez co wydłuża się droga hamowania), odst > ęp musi być większy. Bzdura. Jesli jest slisko, to i droga hamowania poprzednika sie wydluza. To, co przede wszystkim "musi" zostac dostosowane to predkosc. Sadzac po wyjatkowo mulowatym tempie "wyprzedzania" mejsona nawet on jechal bardzo blisko limitu. > Na filmie nie było jednak nawet tych 15 metrów (przy założeniu, że ciężarówka jechała > trzydziestką). Skad zalozenie, ze ciezarowka jechala 30-tka i co do oceny odstepu ma w ogole szybkosc ciezarowki? Przy okazji: Gdyby bylo "az" 15 metrow, to po uwzglednieniu czasu "wyprzedzania" tego dystansu wychodzi roznica predkosci wynoszaca zaledwie jakies 5 km/h. Sprawne wyprzedzanie "zawalidrogi" wyobrazam sobie nieco inaczej, zwlaszcza przy szwadronowaniu mejsona o docelowej roznicy predkosci rzedu 20 km/h. > 15 metrów to przecież prawie 5 długości samochodu osobowego, Chyba najwyzszy czas, zebys przesiadl sie ze smarta na jakis normalny samochod. > a tam były góra trzy długości. Przecietny samochod kompaktowy 4,3 metra + 0,5 metra odstepu = 15 metrow. > Widać zresztą, że gdy Mejson już był w trakcie wyprzedzania, to on tego odstępu > wcale nie zwiększał lecz wręcz przeciwnie. Co "wrecz przeciwnie"? Na jakiej podstawie twierdzisz, ze zmniejszal odstep? Poza tym dlaczego mialby hamowac, skoro mejson mial do wyprzedzenia tylko dwa samochody, co w normalnych warunkach nie powinno zabrac wiecej niz 6-7 sekund i byl juz na wysokosci tylnego zderzaka ciezarowki? Facet musial przyhamowac bo przyhamowal kierowca ciezarowki a potem jeszcze w ta zwezana luke wpakowal sie rowniez hamujacy mejson. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 13:10 > Wystarczający odstęp do poprzednika nie powoduje żadnych problemów, jeżeli w te > n odstęp ktoś wjedzie. Zdejmuję po prostu nogę z gazu i za chwilę mam już prawi > dłowy odstęp do tego, który wjechał. Problemy z wjeżdżającym w odstęp pojawiają > się wtedy, gdy jest on zbyt mały. Nawet gdy dotychczasowy poprzednik użyje hamulców i w ten zmniejszający się lecz do tej pory bezpieczny odstęp wpakuje Ci się tuż przed maskę ktoś kto będzie od razu hamulca używał? Na pewno tylko zdjęcie nogi z gazu wystarczy? Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 13:17 tbernard napisał: > Nawet gdy dotychczasowy poprzednik użyje hamulców i w ten zmniejszający się lec > z do tej pory bezpieczny odstęp wpakuje Ci się tuż przed maskę ktoś kto będzie > od razu hamulca używał? Na pewno tylko zdjęcie nogi z gazu wystarczy? Nawet jesli nie hamuje ten pierwszy, to wyprzedzajacy hamuje raczej zawsze ( skoro jechal wczesniej predzej). No ale jak widac, na widok hamujacego(!), ktory na dodatek skrocil odstep do poprzednika o polowe wystarczy "zdjac noge z gazu". Po co jeszcze hamulce? Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 13:33 tbernard napisał: > Nawet gdy dotychczasowy poprzednik użyje hamulców i w ten zmniejszający się lec > z do tej pory bezpieczny odstęp wpakuje Ci się tuż przed maskę ktoś kto będzie > od razu hamulca używał? Na pewno tylko zdjęcie nogi z gazu wystarczy? Jeżeli ktoś przede mną hamuje, to samo zdjęcie nogi z gazu nie wystarczy W każdym bądź razie nie zaskakuje mnie sytuacja, że ktoś musi odpuścić wyprzedzanie mojego poprzednika i wjechać w odstęp, który trzymam do niego. Dlatego będąc wyprzedzanym staram się ten odstęp jeszcze zwiększyć, a na filmie było niestety odwrotnie - w trakcie wyprzedzania odstęp ten się zmniejszał. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 13:47 jureek napisał: > Dlatego będąc wyprzedzanym staram się ten odstęp jeszcze zwiększyć, Czyli zwalniasz za kazdym razem, gdy jestes wyprzedzany - tylko na widok wyprzedzajacego cie samochodu. > a na filmie było niestety odwrotnie - w trakcie wyprzedzania odstęp ten się zmniejszał. Jestes tez w stanie wskazac miejsce (czas) kiedy mialo to miejsce i po czym to poznales? Prawde powiedziawszy jakos nie moglem sie nigdzie dopatrzyc, zeby wyprzedzany samochod zmniejszal odstep. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 14:16 hannni napisał: > Czyli zwalniasz za kazdym razem, gdy jestes wyprzedzany - tylko na widok wyprze > dzajacego cie samochodu. Tak. I co złego w takim lekkim zwolnieniu, żeby trochę zwiększyć odstep? Jura Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 15:23 jureek napisał: > Tak. I co złego w takim lekkim zwolnieniu, żeby trochę zwiększyć odstep? Nic, wydaje mi sie to po pierwsze dosyc absurdalne i irytujace dla kierowcow jadacych za toba. Jeszcze nigdy nie widzialem przed soba kogos, kto hamowalby automatycznie przy kazdym samochodzie, ktory go wyprzedza. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 16:46 Zwolnić to nie to samo co hamować. Nie zwalniam automatycznie przy każdym samochodzie, który mnie wyprzedza. Zwalniam wtedy, gdy widzę, że wyprzedzający ma jakieś problemy, że może nie zdażyć i gdy widzę, że mógłby mieć za mało miejsca do schowania się przede mną. Nieraz jestem wyprzedzany, gdy przede mną nic nie jedzie, wyprzedzający jedzie dużo szybciej, więc po co miałbym wtedy zwalniać? Jura Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 17:02 jureek napisał: > Zwolnić to nie to samo co hamować. Obawiam sie, ze w sytuacjach zblizonych do tych opisanych tutaj musialbys hamowac. > Nie zwalniam automatycznie przy każdym samochodzie, który mnie wyprzedza. No to cos nowego. Z tego, co pisales przed chwila wynikalo cos zupelnie innego. > Zwalniam wtedy, gdy widzę, że wyprzedzający ma jakieś problemy, Mejson dojechal wyprzedzajac do konca ciezarowki zanim zaczely sie "problemy". Bimota np. wlasnie ten punkt okreslil jako moment, w ktorym zaistnialaby "potrzeba" reakcji. Czyzbys ty widzial wiecej niz Bimota i inni? > Nieraz jestem wyprzedzany, gdy przede mną nic nie jedzie, wyprzedzający jedzie > dużo szybciej, więc po co miałbym wtedy zwalniać? O takich przypadkach tutaj jednak nie dyskutujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 21:06 > Bimota np. wlasnie ten punkt okreslil jako moment, w ktorym zaistnialaby "potrz > eba" reakcji. Bimota okreslil ten punkt dla ciebie ludzac sie, ze choc ta wskazowke zauwazysz. Sam Bimota wie co zrobi mejson zanim ten pomysli. :P Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 21:43 bimota napisał: > . Sam Bimota wie co zrobi mejson zanim ten pomysli. :P :) Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 13:55 Zmniejszał, bo kierowca ciężarówki zapewne miał dobre chęci i próbował ułatwić manewr poprzez przyhamowanie. Może gościa też nie tyle zaskoczyło, tylko poirytowało, że on czekał na czystą sytuację aby wyprzedzić dłuższy pojazd dający słabą widoczność. Oczywiście mrugania i trąbienia nie popieram. Jak się potem w drugim linku okazało, potem Mejson dość długo też czekał na okazję sam jednak pilnując poprzez trzymanie małego odstępu, żeby mu się nikt nie wciskał. To niestety częsta praktyka na naszych drogach. Tasowanie dla ambicji a bez istotnego zysku w czasie podróży. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 14:53 tbernard napisał: > Zmniejszał, bo kierowca ciężarówki zapewne miał dobre chęci i próbował ułatwić > manewr poprzez przyhamowanie. Też przypuszczam, że stąd się to wzięło, ja jednak na jego miejscu widząc, że ciężarówka zwalnia, też bym zwolnił, żeby nie zmniejszyć odstępu. > Może gościa też nie tyle zaskoczyło, tylko poirytowało, że on czekał na czystą > sytuację aby wyprzedzić dłuższy pojazd dający słabą widoczność. A skąd Mejson miał wiedzieć, że tamten czeka i może poczuć się poirytowany? Zauważam na forach takie milczące założenie, że oczywistą oczywistością jest konieczność wyprzedzenia ciężarówki. Dla mnie nie jest to wcale tak oczywiste. Pisałem już, że lubie nawet jechać za tirem, jeśli się nie wlecze, to taki tir jest dla mnie świetną tarczą przed wariatami jadącymi z przeciwka. > Oczywiście mrug > ania i trąbienia nie popieram. Jak się potem w drugim linku okazało, potem Mejs > on dość długo też czekał na okazję sam jednak pilnując poprzez trzymanie małego > odstępu, żeby mu się nikt nie wciskał. Takiego czegoś też nie popieram. Takiego trzymania małego odstepu, żeby tylko ktoś się nie wepchnął. > To niestety częsta praktyka na naszych drogach. Tasowanie dla ambicji a bez ist > otnego zysku w czasie podróży. Racja, tak to niestety wygląda. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 23:27 jureek napisał: > ja jednak na jego miejscu widząc, że ciężarówka zwalnia, też bym zwolnił, żeby nie > zmniejszyć odstępu. Zdajesz sobie sprawe z tego, ze w momencie, gdy widzisz, ze ciezarowka zwalnia odstep juz sie zmniejszl. Zeby odzyskac poprzedni odstep musisz zwolnic bardziej niz ciezarowka. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 08:46 hannnnnia napisała: > Tobie to trzeba wszystko tlumaczyc jak edkowi: Byl wystarczajacy do poprzedn > ika. > Czemu propagujesz (chyba ty?) regule o odstepie majacym wynosic w metrach polow > e wskazan predkosciomierza, skoro teraz najwidoczniej powinien wynosic dwa razy > tyle (z rezerwa na mejsona) albo moze lepiej trzy razy wiecej (z rezerwa na dw > och mejsonow)? Haniu, nie do poprzednika, tylko i swoimi tabelkami Wisły. Nie wiem jak tam w niemieckich przepisach, ale w polskich jest jeden taki, który traktuje o panowaniu nad pojazdem oraz inny o utrudnianiu ruchu. W pojeździe znajdują się urządzenia zwane lusterkami, z których powinno się korzystać - na przykład po to, by zauważyć że poprzedzający rozpoczął manewr wyprzedzania i w związku z tym zachować się odpowiednio, nie stwarzając dodatkowych zagrożeń. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 13:32 Lusterka są bardziej dla tych co zamierzają jakiś manewr wykonać. Oczywiście nie zaszkodzi co jakiś czas zerknąć aby jako tako mieć wyobrażenie jak się sytuacja rozwija ale nakazywanie tego to lekka przesada. Zwłaszcza gdy wypowiada to zwolennik obozu szybkich którym fotoradary przeszkadzają, bo zmuszają zerknięcie czasem na licznik co może tak uwagę rozproszyć, że bardzo niebezpieczeństwo rośnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: Po co było to wyprzedzanie? 07.01.11, 13:53 Lusterka są dla wszysztkich, bez wyjątku, a szczególnie dla zwolenników obozu "bezpieczników", dla których nie liczy się nic poza wskazówką prędkościomierza, którym przeszkadza wszystko co się dzieje dalej, jak pomiędzy ich nosami a tablicą przyrządów, bo zmusza to ich do zerknięcia czasem na lewo, na prawo, do przodu i do tyłu w celu zauważenia, że poza nimi na drodze znajduje także się wiele innych podmiotów, które poruszają się również mniej lub bardziej "zgodnie z przepisami". Powoduje to konieszność rozumnego reagowania na zmieniające się okoliczności, co w wykonaniu "bezpieczników" sprawia że bardzo rośnie ogólne niebezpieczeństwo.:D Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 12:07 hannnnnia napisała: > Z takich sytuacji powstaja np. na autostradach ciezkie wypadki, ktore wcale nie > dotycza tych wyprzedzajacych, (ktorzy sobie spokojnie jada dalej) tylko wlasni > e tych z tylu: Haniu, do zdarzenia nie doszło na autostradzie. Niech hania dokładnie obejrzy załączony filmik. > Kierowca ciezarowki przyhamowal, zeby ratowac mejsona. Przez to i tak juz maly > odstep za nim jeszcze bardziej sie skurczyl. Hania kłamie albo konfabuluje. Hani tam nie było i hania nic nie wie o zdarzeniu. Hania także nie obejrzałą dokłądnie załączonego filmiku. W ten maly i jeszcze zmniejszajacy > sie odstep (prawdopodobnie tuz przed maske goscia z tylu) wepchnal sie rowniez > hamujacy(!) mejson, co zmusilo goscia z tylu z pewnoscia do dosyc zdecydowaneg > o hamowania. Tamten gość powinien uwzględnić rozwój sytuacji i widząc w lusterku wyprzedzajacego powinien był zwiększyć odstęp. Ciężarówka nie hamowała (na filmie nie widać żadnych objawów jej hamowania), gdyż to by mogło mieć sens jedynie w sytuacji gdyby mejson już kończył wyprzedzanie jej. > Uwzgledniajac kiepskie warunki pogodowe, natezenie ruchu (kolejne samochody wid > ac dalej z przodu), i tak mulowata jazde mejsona, Z jaką prędkością i dynamiką w tych warunkach by jechała hania? manewr byl zupelnie zbyteczny > , zupelnie niepotrzebnie zmuszajacy innych do szybkiego reagowania z powodu "ni > ecierpliwego", ktory odstawianiem takich szopek (zapewne) i tak niewiele zysk > al. Nie hani o tym decydować, bo hani tam nie było i hania nic nie wie o okolicznościach. Jak widac, pozostale samochody tylko zwolnily a ich kierowcy (najbardziej t > en wyprzedzony) musieli sie niezle "pogimnastykowac" tylko po to, zeby umozliw > ic mejsonowi poprawienie "pozycji" w peletonie. Hania kłamie. Żaden z pozostałych pojazdów oprócz rezygnującego z rozpoczętego wyprzedzania tam nie zwolnił a wyprzedzony uprzednio "nauczyciel" być może nawet nieco przyspieszył - oczywiście, myśląc "ja ci pokażę ty takiowaki wyprzedzaczu piracie bandyto".:D Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 12:26 "Widzę, że stałem się twoim koszmarem, nie możesz przestać o mnie myśleć i wszystkie moje wypowiedzi śledzisz i analizujesz i głęboko przeżywasz" (przeżuwasz) :) Nie zalamuj sie Julka, jakos to bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 12:42 Czegoś mi tu brakuje, hannnnniu... Napisz jeszcze, że "byłoby" pisze się razem, to je odpiszę, że po polsku nie mówi się "dlatego bo", tylko "dlatego że". Coby jeszcze hannnnnia dodała? Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: "wyprzedzaniu", hmmm 06.01.11, 12:57 koza-pod-koniem napisała: > Napisz jeszcze, że "byłoby" pisze się razem, Jest was wiecej Julka! To symptomatyczne, co wypluwa wyszukiwarka na "bylo by" (pisane oddzielnie): "Czy nie było by lepiej gdybym sie zabił?" (Nie rob tego koza!) "Mam 25 lat nigdy nie miałem dziewczyny , nie mam praktycznie żadnego wykształcenia ; nic nie umiem robić" - (to juz wiadomo koza) pytamy.pl/title,czy-nie-by-o-by-lepiej-gdybym-sie-zabi,pytanie.html?smclgnzlticaid=6b8d5 "Jestem beznadziejna i bez sensu, życie beze mnie było by lepsze" (Ano zapewne Julka ale co poczac, skoro jeszcze zyjesz) "Jak pokonać depresję? Nie wiem od czego zacząć. Już od ponad 4 lat mam depresję" (Tutaj, zwlaszcza taka ortografia jej nie pokonasz Julka) abcdepresja.pl/pytania/jestem-beznadziejna-i-bez-sensu-zycie-beze-mnie-bylo-by-lepsze-jak-pokonac-depresje Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 06.01.11, 13:44 Mialem niedawno ciekawszy motyw... Wyprzedzam taryfiarza i ten zaczyna trabic. Zdziwiony zwalniam, rozgladam sie za jakims niebezpieczenstwem i nie wiem o co chodzi. Ten trabi nadal... W koncu faktycznie wjebalem mu sie przed maske bo pas mi sie konczyl, a ten wyciaga aparat i pstryka mi fotki. :) A ja nadal nie wiem o co mu chodzilo... Odpowiedz Link Zgłoś
hazzard Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 06.01.11, 23:21 też tak miałam - skręciłam w lewo nie wpychając się nikomu przed nos, a koleś za mną nagle zaczął trąbić. Jadę środkowym pasem, on prawym i nadal trąbi. Do dziś nie wiem, o co mu chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
hazzard Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 06.01.11, 23:25 może się zdenerwował, że wpychasz mu się przed maskę? Raz miałam podobną sytuację, z tym, że wyprzedzałam tira i nagle okazało się, że ten tir niemalże siedzi na zderzaku jakiejś terenówki, a ja stwierdziłam, że nie zdążę już wyprzedzić tej terenówki, więc wepchnęłam się przed tira. Gość też mnie strąbił, bo musiał przyhamować, ale z drugiej strony mógł zachować większy odstęp. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 13:42 Oddział 3 Prędkość i hamowanie Art. 19. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu. 2. Kierujący pojazdem jest obowiązany: 1. jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym; 2. hamować w sposób niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia; 3. utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub zatrzymania się poprzedzającego pojazdu. 3. Poza obszarem zabudowanym, na jezdniach dwukierunkowych o dwóch pasach ruchu, kierujący pojazdem objętym indywidualnym ograniczeniem prędkości albo pojazdem lub zespołem pojazdów o długości przekraczającej 7 m jest obowiązany utrzymywać taki odstęp od pojazdu silnikowego znajdującego się przed nim, aby inne wyprzedzające pojazdy mogły bezpiecznie wjechać w lukę utrzymywaną między tymi pojazdami. Przepisu tego nie stosuje się, jeżeli kierujący pojazdem przystępuje do wyprzedzania lub gdy wyprzedzanie jest zabronione. Kierowca tira po prostu zapomniał o przepisach. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 14:02 No masz... wyplodzili przepis, bo akurat w przypadku TIRow ma to szczegolne znaczenie i madrzy kierowcy wysnuli z tego wniosek, ze osobowka powinna jechac na zderzaku poprzednika... Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 14:52 Udajesz głupszego niż jesteś, czy tak faktycznie rozumujesz jak piszesz o tej jeździe na zderzaku? Więc wytłumaczę na wszelki wypadek jak prostakowi. Ciężarówka ma zachować odstęp taki aby bezpiecznie mógł się schować wyprzedzający. Osobówka ma zachować taki odstęp aby nie stuknąć pojazdu który przed nim jedzie (czyli nie na zderzaku) i nie musi on uwzględniać wyprzedzających go. To wyprzedzający ma upewnić się przed podjęciem decyzji o wyprzedzaniu, że nikomu nie utrudni ruchu. Możesz mi tu wskazać przesłanki pozwalające wysnuć wniosek, że osobówka powinna jechać na zderzaku poprzednika? Odpowiedz Link Zgłoś
dewulot1 Mejson lingwista? 07.01.11, 07:17 > to ja go otrąbię i oświetlę długimi. Mejson, z calym szacunkiem, ale wytlumacz mi jedna rzecz: Jade samochodem i nagle slysze trabienie. Jak na razie wiem tylko ze ten kto trabi to nie jestem ja. A jakim cudem Ty nie tylko wiesz kto trabi, ale jeszcze wiesz co on chce tym trabieniem powiedziec? Ja w sytuacji pokazanej na tym filmiku bedac na Twoim miejscu zrozumialbym tego goscia trabienie jako wyraz szacunku dla mnie za to ze w trakcie tego wyprzedzania nie majac mocy, zjechalem na prawo i nikogo nie zabilem.... Odpowiedz Link Zgłoś
dogberry Re: Mejson lingwista? 07.01.11, 12:59 Mejson a dlaczego tak mało dynamicznie wyprzedzałeś ? Przecież ci idioci jechali na letnich oponach, na pewno łysych i byli zestrachani a ty, super bryką, na nówkach-zimówkach z ABS, EBD, CBA, EDF i co tam jeszcze. Trzeba było nadusić i zawstydzić ich wszystkich ! Ale co tam, takie auto i taki szofer usprawiedliwia nawet wje..nie się przed maskę na hamulcach. Nie wiem czym ci idioci się stresowali, mogli przecież wjechać w rów. Chyba nie zauważyli że to Mejson jedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Pies ogrodnika 07.01.11, 14:47 Sam nie wyprzedzi, a innym nie da. Ja nawet go rozumiem. Slisko, niebezpiecznie, mozna liczyc sie z utrata sterownosci czy hamowania. Hm.... Tylko czemu do diaska boi sie tego wszystkiego, poza brakiem miejsca na skuteczne hamowanie, wynikajacym ze zbyt bliskiej jazdy? Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pies ogrodnika 07.01.11, 14:59 > Sam nie wyprzedzi, a innym nie da. Na drugim linku rozszerzającym kontekst ja zobaczyłem takie zachowanie psa ogrodnika u Mejsona który potem ładny kawałek wlókł się za ciężarówką szukając dobrej sytuacji ale z małym odstępem aby czasem komuś do głowy nie przyszło go wyprzedzać. No bo JAK TO? Przecież to ON chciał wyprzedzać. Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Pies ogrodnika 07.01.11, 15:08 > zedzać. No bo JAK TO? Przecież to ON chciał wyprzedzać. Jest drobna roznica. W tym konkretnym wypadku jadacy za ciezarowka nie wyprzedzal jej. Moze sie obawial? Nie wiem. Faktem jest, ze czesto, niezaleznie od warunkow, widuje sie takich osobnikow - lapia swoja ciezarowke i jada w jej cieniu (choc nie oszczedza to paliwa), blokujac innym mozliwosc wyprzedzania na raty. Kiedys na Zakopiance, w nocy, wyprzedzilem z 10 samochodow jadacych okolo 40 km/h. Bylo to we wrzesniu, droga byla prosta, samochod z przeciwka pokazywal, ze droga jest prosta, ciemnosci byly duze, wiec mozna bylo liczyc na ewentualny odblask swiatel, jesli po drodze pojawilby sie dolek. Kolumna jednak jechala, jak barany, jeden zderzak w drugi. A mi sie spieszylo. Wyszedlem na wyprzedzanie. A za mna jeden z tych jelopow rowniez wyszedl i dal mi dlugimi. A ja naprawde odczekalem, bo wyznaje zasade, ze marudera nalezy wyprzedzac w kolejnosci na trasie. Ale skoro nie bylo chetnych tak dlugo. Widac jednak, ze sa tacy, ktorzy na ocene sytuacji przed soba potrzebuja bardzo dlugiego czasu. A ja z kolei nie mam czasu, aby domyslac sie, ze gosc chce wyprzedzic, ale dzwoni wlasnie do zony i konsultuje ten zamiar... Odpowiedz Link Zgłoś
dogberry Re: Pies ogrodnika 07.01.11, 15:18 Przekalkulujmy na spokojnie. Co zyskał Mejson ? Przesunął się o jedno auto bliżej w peletonie i nic więcej. Jego "partner" stracił jedno miejsce, czyli przesunął się o jedno auto do tyłu. Poza tym powstała potencjalnie niebezpieczna a na pewno denerwująca sytuacja. Gdyby wstrzymał się ze "sraczką wyprzedzaczką" i pozwolił "partnerowi" wyprzedzić ciężarówkę też byłby o jedno auto bliżej, czyli zaraz za ciężarówką ale ten drugi też by zyskał. Wszyscy jechaliby równo, płynnie, bezstresowo. I kto tu jest psem ogrodnika ? Dlatego w krajach o wyższej kulturze motoryzacyjnej i ogólnej obowiązuje niepisana zasada że wyprzedza pierwszy za zawalidrogą. Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Pies ogrodnika 07.01.11, 16:50 > pewno denerwująca sytuacja. Gdyby wstrzymał się ze "sraczką wyprzedzaczką" i p > ozwolił "partnerowi" wyprzedzić ciężarówkę też byłby o jedno auto bliżej, czyli > zaraz za ciężarówką ale ten drugi też by zyskał. Jakie widziales przeslanki ku temu, ze gosc za ciezarowka w ogole myslal o wyprzedzaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pies ogrodnika 08.01.11, 10:15 > Jakie widziales przeslanki ku temu, ze gosc za ciezarowka w ogole myslal o wypr > zedzaniu? A co, miał jechać parę kilometrów z włączonym migaczem aż się sytuacja wyklaruje? Czy Mejson potem wlókł się cały czas z migaczem czekając na sposobność? Podejrzewam, że nie. On sobie zapewnił to małym odstępem. Tak więc mimowolnie nazwałeś też Mejsona psem ogrodnika. Bo ewentualny chcący też wyprzedzić zawalidrogę musiałby Mejsona i ciężarówkę przeskakiwać. Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Pies ogrodnika 08.01.11, 11:52 > A co, miał jechać parę kilometrów z włączonym migaczem A jechal? Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pies ogrodnika 08.01.11, 14:53 > > A co, miał jechać parę kilometrów z włączonym migaczem > > A jechal? Prawdę mówiąc to nie wiem. Trzeba by Majsona zapytać, czy miał przez cały czas lewy migacz do momentu aż sytuacja stała się czysta do wyprzedzenia ciężarówki. Odpowiedz Link Zgłoś
hannni "Kolega" 07.01.11, 16:55 dogberry napisał: > Jego "partner" stracił jedno miejsce, czyli przesunął się o jedno auto do tyłu. Poza tym > powstała potencjalnie niebezpieczna a na pewno denerwująca sytuacja. Nie "partner" tylko "KOLEGA". "Kolega" frajer, ktory razem z drugim "kolega" z ciezarowki musieli zwolnic(!) i sie pogimnastykowac na oblodzonej drodze, zeby z tego calego burdelu nie zrobil sie prawdziwy "event". Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e Re: "Kolega" 09.01.11, 20:34 hannni napisał: > Nie "partner" tylko "KOLEGA". > "Kolega" frajer, ktory razem z drugim "kolega" z ciezarowki musieli zwolnic(!) > i sie pogimnastykowac na oblodzonej drodze, zeby z tego calego burdelu nie zrob > il sie prawdziwy "event". A kolega hanni chyba nigdy w Polsce nie miał włączonego CB, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Pies ogrodnika 07.01.11, 15:20 edek40 napisał: > > zedzać. No bo JAK TO? Przecież to ON chciał wyprzedzać. > > Jest drobna roznica. W tym konkretnym wypadku jadacy za ciezarowka nie wyprzedz > al jej. Różnicy nie widzę żadnej. Mejson też długo jechał blisko za ciężarówką zanim ją wyprzedził. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pies ogrodnika 08.01.11, 10:28 > > Jest drobna roznica. W tym konkretnym wypadku jadacy za ciezarowka nie wy > przedz > > al jej. > > Różnicy nie widzę żadnej. Mejson też długo jechał blisko za ciężarówką zanim ją > wyprzedził. > Jura Otóż to. Tu się kryje całe sedno tego problemu. Aby dobrze ocenić sytuację i podjąć prawidłową decyzję o wyprzedzaniu ciężarówki która jest dłuższa i powoduje słabszą widoczność potrzeba więcej nieco czasu. Zwłaszcza w warunkach gdy nie możemy za bardzo pozwolić sobie na mocne przyśpieszenie. W tych samych warunkach przeskoczenie osobówki jest o wiele prostsze, bo jest krótsza i obserwacja jest łatwiejsza. W takich sytuacjach należało by chyba cały czas migać jadąc zaraz za zawalidrogą. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: Pies ogrodnika 08.01.11, 12:19 tbernard napisał: > W takich sytuacjach należało by chyba cały czas migać jadąc zaraz za zawalidrog > ą. Otóż, każdy pojazd silnikowy jest wyposażony w specjalne urządzenia, służące do orientowania się oraz komunikowania z innymi uczestnikami ruchu. Do urządzeń tych należą: 1/ lusterka, dzięki którym widzę co się dzieje za mną; 2/ kierunkowskazy, którymi pokazuję innym zamiar wykonania manewru. Dobrze piszę: zamiar a nie sam fakt jego wykonywania, ani też braną pod uwagę ewentualność jego wykonania w bliżej nieokreślonym miejscu i czasie. Otóż, tamten gość niczego nie sygnalizował, więc widząc w lusterku że jadący za nim zasygnalizował i rozpoczął wykonywanie manewru, gdy tamten zaczął się z nim równać, powinien zdjać nogę z gazu i zwiększyć odstęp aby w razie jakiejś nieprzewidzianej sytuacji ułatwić mu powrót na swój pas ruchu nie ryzykując kolizji, potrącenia kogoś itp.. Ja tak zawsze robię i chyba wszyscy zawsze są zadowoleni, gdyż żadne wnioski i rfeklamacje dotąd nie wpłynęły. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pies ogrodnika 08.01.11, 15:34 > 2/ kierunkowskazy, którymi pokazuję innym zamiar wykonania manewru. Dobr > ze piszę: zamiar a nie sam fakt jego wykonywania, ani też braną pod uwag > ę ewentualność jego wykonania w bliżej nieokreślonym miejscu i czasie. Tu masz rację. Od jakiegoś czasu włączam ten migacz w momencie wymijania się z pojazdem z przeciwka po którym podejrzewam, że będą warunki. Potem się wychylam i decyduję czy brnąć dalej. > Otóż, tamten gość niczego nie sygnalizował, więc widząc w lusterku że jadący za > nim zasygnalizował i rozpoczął wykonywanie manewru, gdy tamten zaczął s > ię z nim równać, powinien zdjać nogę z gazu i zwiększyć odstęp aby w razie jaki > ejś nieprzewidzianej sytuacji ułatwić mu powrót na swój pas ruchu nie ryzykując > kolizji, potrącenia kogoś itp.. Tu się mylisz. Nic nie powinien aż sytuacja tego nie będzie wymagać. Weźmy nieco inną sytuację: korek w jedną stronę a z przeciwka raz na jakiś czas coś się pojawia ale dominuje luz. Niech to będzie taki "szybki" korek przy którym więcej się jedzie niż stoi i jest to "niekończący" się sznur i każdy tylko pilnuje aby poprzednika nie stuknąć. No i trafia się taki któremu śpieszy się bardziej. Według Twoich rad wszyscy do których się zbliżył powinni się zatrzymać bo jaśnie pan jedzie. Mi bardziej odpowiada zasada zapisana w przepisach: 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy: ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu; kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania; kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu. Ale faktycznie nasza policja zajmuje się tylko fotoradarami zamiast wyłapywać też inne łamanie przepisów, dla przykładu nie upewnienie się przed wyprzedzeniem, że jest dostateczne miejsce aby innym nie utrudniać ruchu. Tu muszę się zgodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: Pies ogrodnika 08.01.11, 15:50 tbernard napisał: > Według Twoich rad wszyscy do których się zbliżył powinni się zatrzymać > bo jaśnie pan jedzie. Sam sobie przeczysz: > Mi bardziej odpowiada zasada zapisana w przepisach: > > > 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczegó > lności, czy: > > ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnie > nia komukolwiek ruchu; > kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania; > kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiar > u wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu. > Poza tym, przepisy zabraniają zwiększania prędkości będąc wyprzedzanym, nic natomiast nie mówią o zachowaniu stałej prędkości lub jej zmniejszeniu. Zapewne ustawodawca w tym wypadku jednak dopuścił możliwość posiadania i korzystania z narządu zwanego mózgiem i pozwala dostosować zachowanie do okoliczności...:) Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e Sześć odpowiedzi. 07.01.11, 21:02 Widzę, ze nie tylko hanni "widzi inaczej", więc albo coś sobie wyjaśnimy, albo dalsza dyskusja nie ma już sensu. Po pierwsze tematem wątku był brak współpracy przez kierującego wyprzedzanym kombi w sytuacji, gdy wyprzedzanie dwóch pojazdów okazało się niemożliwe. Hanni natomiast poprowadził dyskusję w kierunku nieopłacalności wyprzedzania, rozrywania kolumny, zajeżdżania drogi i itp. Jureek słusznie zauważył, że będąc wyprzedzanym należy zadbać nie tylko o "swój" odstęp ale i o miejsce dla wyprzedzającego, jeśli ten postanowi zakończyć manewr przed nami - wolno mu przecież. I naprawdę wystarczy do tego zwykłe cofnięcie nogi z pedału gazu W TRAKCIE wyprzedzania a nie dopiero przy jego przerywaniu. Bezpieczny odstęp nie zostanie zlikwidowany nawet gdy wyprzedzający wjedzie przed nas. Ja to robię odruchowo, pewnie większość normalnych kierowców tak robi i nie jest to żadna sensacja. Sensacją jest trzymanie małego odstępu i pozwalanie na drastyczne jego zmniejszanie w przypadku wjechania przed nas pojazdu wyprzedzającego. Hanni i inni natomiast uznali, ze wyprzedzany miał prawo nie zostawiać miejsca a ja nie miałem prawa przed niego wjechać. Po drugie edek słusznie zauważył, że kierujący kombiakiem nie przejawiał żadnych oznak chęci wyprzedzania furgonu, w czym mu nie przeszkadzałem od początku spotkania. Po wyprzedzeniu przeze mnie furgonetki on jechał za nią przynajmniej dopóki widziałem ich w lusterku. I to były tematy do rozstrzygnięcia w tym wątku. Ale... Hanni zobaczył jeszcze (w pierwszym filmie) że niczego nie zyskałem na wyprzedzaniu, jechałem w kolumnie dojazdem do głównej drogi i mułowato wyprzedzałem. Więc... Po trzecie przyśpieszałem na lodzie oceniając że wolne miejsce jest wystarczające do wyprzedzenia obu pojazdów, nie wykluczałem jednak wyprzedzania na raty - przyśpieszałem więc i hamowałem łagodnie, co wg kryteriów hanniego oznacza mułowato. Jednak wystarczająco dynamicznie, by zaskoczyć biednego wyprzedzanego... Po czwarte po wyprzedzeniu przez 15 minut spotkałem dwa samochody, które na krótko mnie spowolniły i zjechały szybko w boczną drogę. To by było tyle na temat rozrywania kolumny i nieopłacalności wyprzedzania. Po piąte moje "trzymanie" krótkiego odstępu za furgonem nie było blokowaniem wyprzedzania tylko ... rozpędzaniem nas obu po przejechaniu ronda. Mułowatym rozpędzaniem, jak to bywa z ciężarówką na lodzie. Znający moje filmy wiedzą, że przed wyprzedzaniem zwiększam odległość dla poszerzenia kąta widoczności i rozpędzenia się na prawym pasie. Na pewno nie przyklejam się do poprzednika. A po szóste co do samej odległości, to nikt nie zwrócił uwagi, że wg kamery skręcałem w prawo wjeżdżając na lewą stronę drogi albo wracałem na prawy pas z przednim zderzakiem PRZED tylną osią ciężarówki! Tak to już bywa, gdy kamera zamontowana jest za fotelem kierowcy a nie chce się filmować jego kabiny... Jak widać każdy może zobaczyć i zrozumieć coś innego i odpowiednio to skomentować. Wpisem w wątku albo klaksonem i błyskiem długich na drodze... Odpowiedz Link Zgłoś
hannni Re: Sześć odpowiedzi i jedno klamstwo. 07.01.11, 21:41 mejson.e napisał: > Po pierwsze tematem wątku był brak współpracy przez kierującego wyprzedzanym ko > mbi w sytuacji, gdy wyprzedzanie dwóch pojazdów okazało się niemożliwe. "Wspolpraca" to jest wtedy, gdy obie strony cos z tego maja. Ty oczekiwales tylko, ze kierowca kombi ci ustapi. > Bezpieczny odstęp nie zostanie zlikwidowany nawet gdy wyprzedzający wjedzie > przed nas. Sorry, ale to musialbys chyba jakos lepiej objasnic. Gdy wyprzedzajacy wjedzie "przed nas" to chyba on wtedy staje sie moim nowym poprzednikiem i to "przed nami". Czy moze uwazasz, ze poprzednikiem jest ciagle ten sam a ten "przed nami" sie nie liczy? > Sensacją jest trzymanie małego odstępu i pozwalanie na drastyczne jego zmniejsz > anie w przypadku wjechania przed nas pojazdu wyprzedzającego. "pozwalanie na drastyczne zmniejszanie (odstepu)hmmm. W poscie do jurka, na ktory nie byl w stanie odpowiedziec, przedstawilem z przykladami, co dzieje sie w sytuacji, gdy samochod jadacy przed innym samochodem hamuje (zmniejsza sie odstep) i co dzieje sie, gdy w ten zmniejszajacy sie odstep wciska sie kolejny samochod (jeszcze bardziej zmniejsza sie odstep) i jesli ten samochod hamuje bardziej niz ten pierwszy (odstep zmniejsza sie jeszcze bardziej). Jako wyprzedzany kierowca, mozesz tylko usilowac ograniczyc tempo zmniejszania sie odstepu. Na to, ze sie zmniejszy i to czesto "drastyczniej" niz bys chcial wplywu nie masz. Chyba, ze (tak jak jurrek) zwalniasz automatycznie na widok kazdego wyprzedzajacego cie samochodu w podobnej sytuacji. > Hanni i inni natomiast uznali, ze wyprzedzany miał prawo nie zostawiać miejsca > a ja nie miałem prawa przed niego wjechać. To najzwyklejsze klamstwo. Nigdzie nie napisalem nic o tym, ze "wyprzedzany mial prawo nie zostawic miejsca" a ty "nie miales prawa przed niego wjechac". Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Hannnnnia kłamie 07.01.11, 22:09 hannnnnia napisała: > "Wspolpraca" to jest wtedy, gdy obie strony cos z tego maja. Ty oczekiwales tyl > ko, ze kierowca kombi ci ustapi. Po co ten cudzysłów? Czym się różni "współpraca" od współpracy? Co ma wyprzedzany z braku współpracy z wyprzedzającym? > Sorry, ale to musialbys chyba jakos lepiej objasnic. Gdy wyprzedzajacy wjedzie > "przed nas" to chyba on wtedy staje sie moim nowym poprzednikiem i to "przed na > mi". Czy moze uwazasz, ze poprzednikiem jest ciagle ten sam a ten "przed nami" > sie nie liczy? Po co te cudzysłowy? Czy hania wie do czego służy cudzysłów? A w ogóle, to widzę że hani pieprzy się już do n-tej potęgi - bo to już nie są zwykłe haniowe banały i truizmy. > "pozwalanie na drastyczne zmniejszanie (odstepu)hmmm. > W poscie do jurka, na ktory nie byl w stanie odpowiedziec, przedstawilem z przy > kladami, co dzieje sie w sytuacji, gdy samochod jadacy przed innym samochodem h > amuje (zmniejsza sie odstep) i co dzieje sie, gdy w ten zmniejszajacy sie odste > p wciska sie kolejny samochod (jeszcze bardziej zmniejsza sie odstep) i jesli t > en samochod hamuje bardziej niz ten pierwszy (odstep zmniejsza sie jeszcze bard > ziej). Jeśli taki samochód w takiej sytuacji przyhamuje, jego kierowca może zostać sprawcą kolizji. To jest oczywiste. Jeśli kierowca samochodu wyprzedzony uprzednio nie współpracuje i będąc wyprzedzonym nie zwiększa odstępu, również może być sprawcą kolizji. > Jako wyprzedzany kierowca, mozesz tylko usilowac ograniczyc tempo zmniejszania > sie odstepu. Na to, ze sie zmniejszy i to czesto "drastyczniej" niz bys chcial > wplywu nie masz. W sytuacji przedstawionej na filmie masz, choć nie chcesz mieć. > Chyba, ze (tak jak jurrek) zwalniasz automatycznie na widok kazdego wyprzedzaja > cego cie samochodu w podobnej sytuacji. Tak robi każdy kulturalny i przewidujący kierowca, by skrócić i ułatwić ten manewr. Nie robią tego tylko ćwoki. klamstwo. Nigdzie nie napisalem nic o tym, ze "wyprzedzany mia > l prawo nie zostawic miejsca" a ty "nie miales prawa przed niego wjechac". Hania nie wie co sama napisała, albo wie ale tego nie rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Sześć odpowiedzi. 08.01.11, 10:44 > Jureek słusznie zauważył, że będąc wyprzedzanym należy zadbać nie tylko o "swój > " odstęp ale i o miejsce dla wyprzedzającego, jeśli ten postanowi zakończyć man > ewr przed nami - wolno mu przecież. I tu się mylisz z tym wolno. Otóż nie wolno mu było rozpocząć manewru jeśli nie upewnił się, że innym uczestnikom ruchu nie będzie utrudniał. Innymi słowy jeśli przed nami jest ktoś kto by chciał też wyprzedzić i trzyma tylko odstęp bezpieczny oczekując na okazję za zawalidrogą, to ci nie wolno na raty wyprzedzać. Jak się ma upewnić, to jego sprawa, może nawet telepatii użyć, ważne aby upewnienie było prawdziwe. Inna sprawa, że jak już rozpoczniesz ten manewr zakładając, że jakby co, to będziesz się wciskał i sytuacja staje się niebezpieczna, to każdy ma obowiązek czynić wszystko aby bezpieczeństwo poprawić, czyli musi w sytuacji krytycznej ułatwić. Ale liczyć na to, że ktoś na kim wymusiłeś to zachowanie będzie do Ciebie pałał sympatią to lekka przesada. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 07.01.11, 21:55 Mejson mnie wyprzedzil swymi wyjasnieniami, bo akurat, przez was (bo wierzyc mi sie nie chcialo w to co piszecie), obejrzalem ten dluzszy fragment. Zobaczylem ze: Gosc przed mejsonem jechal sporo czasu przed ciezarowka, chyba mogl ja wczesniej wyprzedzic, chocby w miejscu gdzie wyprzedzal mejson. Mejson popelnil bledu, jak przypuszczalem, zle ocaniajac sytuacje, lecz wyjechalo auto zza zakretu i musial wjechac za ciezarowe. Nie trzymal sie na jej zderzaku, zachowywal normalny odstep proporcjonalny do predkosci, byla seria zakretow i wyprzedzil ja przy pierwszej nadarzajacej sie okazji. To wszystko, oczywiscie, nie na temat... Odpowiedz Link Zgłoś
superjazda-blogspot Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 08.01.11, 12:53 Napisałem na początku a potem jakoś umknął mi ten wątek. Dopiszę jeszcze swoje trzy grosze. Ja nie widzę w manewrze Mejsona (w sensie - w samym wyprzedzaniu) niczego zdrożnego. Być może tylko można było lepiej ten manewr wykonać w szczegółach (choć trudno to ocenić na filmie). Np. wcześniej zdecydować, że nie ma już miejsca na wyprzedzanie TIR-a, i nie zaczynać go w ogóle, zamiast rezygnować z niego de facto już po rozpoczęciu tego manewru. Może trzeba było wcześniej zasygnalizować prawym kierunkowskazem powrót na prawą stronę (ale nie wiemy - może Mejson powie - kiedy i czy go włączył). To by mogło zmniejszyć ryzyko przestraszenia kierowcy tego samochodu, który migał i trąbił - bo prawdopodobnie on się po prostu przestraszył. Z drugiej strony, co do migania i trąbienia, to niektórzy po prostu tacy są - uważają, że lepiej wiedzą, co jest bezpieczne czy właściwe. Nie uniknie się całkowicie takich "nauczycielskich" zachowań. Miałem niedawno przyjemność jeździć z instruktorem o naprawdę ogromnych umiejętnościach prowadzenia samochodu - praktycznie najwyższy możliwy poziom, jaki da się osiągnąć. Przed jednym z zakrętów ten instruktor (za kierownicą) mocno zwolnił ze względu na okoliczności, za co został niemiłosiernie otrąbiony przez kierowcę jadącego za nami, który uważał, że dla niego to zdecydowanie za wolno. Śmialiśmy się wtedy, ale tak to jest - kierowcy często reagują agresją obserwując zachowania, których nie rozumieją, uważając że są mądrzejsi. Dużo się na to nie poradzi. Z drugiej strony, jeśli co chwilę ktoś na nas trąbi, być może to jest sygnał dla nas, że może przekraczamy granicę akceptowalności społecznej naszych zachowań. Pytanie, czy tego właśnie chcemy, i czy to jest właściwe? Na to już każdy musi ocenić sam dla siebie. No i z czysto pragmatycznego punktu widzenia - jeśli naszymi działaniami będziemy wzbudzać bunt wśród innych uczestników ruchu, to jakby one nie były słuszne, narażamy się na brak współpracy ze strony tych innych użytkowników, a możemy jej za chwilę potrzebować. Podsumowując - moim zdaniem trąbienie i błyskanie ani nie są właściwe, ani niczemu nie służą. Ale jeśli ktoś trąbi i błyska na mnie, to dla mnie jest to sygnał, że być może popełniłem jakiś błąd. Nie mówię, że Mejson go popełnił, bo na wideo trudno jest tego rodzaju rzeczy ocenić, ale sam w ten sposób bym do tego podszedł. Ale się rozpisałem :) Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 08.01.11, 13:21 wcześniej zdecydować, że nie ma już miejsca na wyprze > dzanie TIR-a Wczesniej nie bylo widac, ze cos nadjezdza, wiec skad mial wiedziec ? A co by to wczesniej dalo ? Biedak trabiacy mial by jeszcze mniej czasu... Znajac Mejsona - migacz wlaczyl od razu... który migał i trąbił - bo prawdopodobnie on się po prostu przestr > aszył. Niby czego sie mial przestraszyc ? To kretyn... Nie uniknie się całk > owicie takich "nauczycielskich" zachowań Wogole sie nie uniknie skoro mandatow sie za to nie daje. Odpowiedz Link Zgłoś
dogberry Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 08.01.11, 14:34 Widzę że niektórzy uważają w kolumnie jadącej za zawalidrogą wyprzedzać powinien ostatni, przeskakując po jednym samochodzie do przodu. Pierwszy za zawalidrogą czeka aż wszyscy go wyprzedzą, zostawiając oczywiście im miejsce zdejmując nogę z gazu, i wyprzedza zawalidrogę jako ostatni. Nie jest to ani szybciej ani bezpieczniej ani przyjemniej ale trudno, na głupotę nie ma lekarstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 08.01.11, 15:58 A co powinni zrobić inni, jeśli taki "zawalidroga" nie wyprzedza i nie utrzymuje wygpdnego dystansu - bo nie chce? Na przykład dlatego, że się boi albo po prostu tak mu jest wygodniej? Czy wszyscy mają grzecznie jechać za nim póki nie osiągnie celu swej podróży i nie zjedzie na bok? PS Jestem zdecydowanym przeciwnikiem rozpychania się łokciami i kopniakami - tak na drodze, jak w pozostałych dziedzinach życia ale bywa, że nie ma innego wyjścia... Odpowiedz Link Zgłoś
dogberry Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 08.01.11, 16:50 Nie utrzymuje wygodnego dystansu bo się boi ? Trochę to naciągane. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 08.01.11, 17:06 Co naciągane??? Nigdy nie jeździłeś po polskich drogach i nie widziałeś takich jadących sobie na zderzakach "pociągów", prowadzonych przez wlokącą się ciężarówkę albo "pekaesa"? W razie czego, droga zatrzymania takiego dużego pojazdu zawsze będzie dłuższa od drogi zatrzymania samochodu osobowego a wielu celowo nie utrzymuje tystansów, bo nie lubią być wyprzedzanymi. Poza tym, niektórym po prostu wygodniej jest jechać za takim "przecieraczem szlaku"... Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 08.01.11, 19:33 Widze, ze dla niektorych 2 samochody to "kolumna". Umiejacy jezdzic nie da sie wyprazedzic bo sam zaczyna wyprzedzac wczesniej. Ciolek mysli, ze jak on nie umie jezdzic to inni tez nie powinni i domaga sie tego trabieniem... Odpowiedz Link Zgłoś
dogberry Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 08.01.11, 21:06 No tak, preferujesz wyprzedzanie na wyścigi. Nawet wtedy gdy, tak jak w tym wypadku, NIC NIE ZYSKUJESZ w sensie drogi ale możesz pokazać "ciołkowi" klasę. Zakompleksieni w ten sposób się dowartościowują. Długa droga przed nami zanim będziemy mogli porównać sie do kierowców z normalnych krajów. Najgorsza jest zmiana mentalności. Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 08.01.11, 21:20 Przechodziłam obok, zauważyłam, że jest setka do upolowania. to upolowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 08.01.11, 22:22 Interpretuj sobie jak chcesz, nie mam zamiaru tlumaczyc kazdego g... Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 09.01.11, 15:18 > Widze, ze dla niektorych 2 samochody to "kolumna". Umiejacy jezdzic nie da sie > wyprazedzic bo sam zaczyna wyprzedzac wczesniej. Ciolek mysli, ze jak on nie um > ie jezdzic to inni tez nie powinni i domaga sie tego trabieniem... Należy na drodze publicznej się ścigać aby nie dać się wyprzedzić i pokazać frajerom ich miejsce w szeregu i nawet jak gó... zyskam to przynajmniej zobaczą jak wspaniale wyprzedzam. To jak to w końcu jest? Należy ułatwiać wyprzedzanie, czy też nie dać się wyprzedzić. Aha, jak pan miszcz umiejący jeździć jedzie, to ciołki muszą mu ułatwiać. Sam z kolei nie dając się wyprzedzać pokazuje miszczostwo ciołkom. Chyba faktycznie powinni wprowadzić badania psychiatryczne na PJ. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Pomóż koledze w wyprzedzaniu! Klaksonem... 09.01.11, 18:04 I jakies testy na logike i zrozumienie slowa pisanego... Odpowiedz Link Zgłoś