Dodaj do ulubionych

Pole rażenia.

20.04.11, 20:13
W wątku "Mieszanka wybuchowa" gdzie zaaplikowałem wam trzy minuty tortur jazdy za Wolnym-Ale-Niebezpiecznym, padły argumenty, że to były wszakże "tylko" trzy minuty, więc żaden problem.
Twierdzę, że to nie był wcale tylko mały problem, bo maruder narobił zamieszania już parę minut wcześniej, a kierowca wywrotki musiał się za nim wlec dużo dłużej niż wynikało to z poprzedniego filmu.

Na tym filmie widać, że niektórzy kierowcy wyprzedzali marudera nawet tam, gdzie było to zabronione.
Obserwuj wątek
    • silver.arrow Re: Pole rażenia. 20.04.11, 20:32
      Mi nadal wydaje się, że zdecydowanie bardziej nabroił kierowca Clio niż projektant modernizacji drogi. Może ta długaśna wysepka na lewym łuku na początku filmu mogła być trochę krótsza. I zakaz wyprzedzania w wiosce może niepotrzebny, ale nadal nie uważam, żeby to była jakaś tragedia - ciężarówka raczej nie wyprzedziłaby tam Clio bezpiecznie, bo w wiosce były skrzyżowania.
      • edek40 Re: Pole rażenia. 21.04.11, 10:15
        > Mi nadal wydaje się, że zdecydowanie bardziej nabroił kierowca Clio niż projekt
        > ant modernizacji drogi. Może ta długaśna wysepka na lewym łuku na początku film
        > u mogła być trochę krótsza. I zakaz wyprzedzania w wiosce może niepotrzebny, al
        > e nadal nie uważam, żeby to była jakaś tragedia - ciężarówka raczej nie wyprzed
        > ziłaby tam Clio bezpiecznie, bo w wiosce były skrzyżowania.

        Bardzo dobrze rozpatruje sie "naukowo" takie rzeczy na przykladzie kilkuminutowego filmu, ogladanego w zaciszu domowym. Ja jednak widze co najmniej trzy problemy:

        1. dluzszy dystans to nie kilkuminutowy film

        2. ludzie maja rozne temperamenty i progi "odpornosci, co nalezy rozpatrywac w oparciu o punkt pierwszy - malo kto eksploduje na odcinku 50 km/h "europejskiej" szosy tranzytowej

        3. calkowity brak spojnosci i przewidywalnosci drog, z uwagi na rozdrobnienie wladzy drogowej - na jednym odcinku jezdzimy jak za Gierka, na innym wysepki zaszczycaja kazdy zjazd na pole, a jeszcze na innym odcinku tej samej szosy mamy uklad pasow 2+1 i za cholere nie wiemy, czy musimy spieszyc sie z wyprzedzaniem, bo przeciez zaraz moze byc krolestwo wysepkowicza czy jakis czas komfort i bezpiecznestwo beda priorytetem znakologa...
        • silver.arrow Re: Pole rażenia. 21.04.11, 10:33
          edek40 napisał:

          >
          > Bardzo dobrze rozpatruje sie "naukowo" takie rzeczy na przykladzie kilkuminutow
          > ego filmu, ogladanego w zaciszu domowym. Ja jednak widze co najmniej trzy probl
          > emy:

          Z samochodu mam pisać posty na forum, żeby nie było naukowo?

          > 1. dluzszy dystans to nie kilkuminutowy film

          No i? Ja ponieważ wiem, że w Polsce możesz spotkać gościa w traktorze albo w Clio, któremu wybitnie się nie spieszy, zakładam że pokonam jakiś odcinek ze średnią od 50 do 60 km/h (wariant pesymistyczny i optymistyczny) - jak jadę kawałek autostradą, to dokładam po 10 km/h do tych prognoz. I to się sprawdza. U mnie na Dolnym Śląsku masz całe odcinki dróg, gdzie nie ma mowy o wyprzedzaniu, bo są pagórki i duży ruch z przeciwka. Albo tamtędy nie jeździsz, albo godzisz się na to i już. Dopóki nie będzie dwupasmówek między największymi miastami albo chociaż dróg 2+1 to nic się nie zmieni.

          > 2. ludzie maja rozne temperamenty i progi "odpornosci, co nalezy rozpatrywac w
          > oparciu o punkt pierwszy - malo kto eksploduje na odcinku 50 km/h "europejskiej
          > " szosy tranzytowej

          Jak ktoś ma problem z panowaniem nad nerwami, powinien zastanowić się, czy prowadzenie samochodu to w jego wypadku najlepszy pomysł.

          > 3. calkowity brak spojnosci i przewidywalnosci drog, z uwagi na rozdrobnienie w
          > ladzy drogowej - na jednym odcinku jezdzimy jak za Gierka, na innym wysepki zas
          > zczycaja kazdy zjazd na pole, a jeszcze na innym odcinku tej samej szosy mamy u
          > klad pasow 2+1 i za cholere nie wiemy, czy musimy spieszyc sie z wyprzedzaniem,
          > bo przeciez zaraz moze byc krolestwo wysepkowicza czy jakis czas komfort i bez
          > piecznestwo beda priorytetem znakologa...

          Ja nie kombinuję - po prostu jak mogę bezpiecznie wyprzedzać, to wyprzedzam. Ze znanych mi dróg kojarzę tylko jedną, którą popsuli podczas modernizacji zabierając kilkasetmetrów miejsca do wyprzedzania - to drogowy odcinek lotniskowy koło Środy Śląskiej, gdzie były kiedyś cztery pasy, a teraz jest 2+1.
          • edek40 Re: Pole rażenia. 21.04.11, 10:44
            > Jak ktoś ma problem z panowaniem nad nerwami, powinien zastanowić się, czy prow
            > adzenie samochodu to w jego wypadku najlepszy pomysł.

            To prosty mechanizm, ktory z powodzeniem stosuja nasi drogowcy. Jak kierowcy cos robia zle, nalezy wymienic spolecznenstwo. Jakiego odsetka by to nie dotyczylo.

            > Ja nie kombinuję

            Zawsze jestem pod wrazeniem, gdy widze kogos naprawde grzecznego i milego. Zawsze.
            • silver.arrow Re: Pole rażenia. 21.04.11, 11:19
              edek40 napisał:

              > > Jak ktoś ma problem z panowaniem nad nerwami, powinien zastanowić się, cz
              > y prow
              > > adzenie samochodu to w jego wypadku najlepszy pomysł.
              >
              > To prosty mechanizm, ktory z powodzeniem stosuja nasi drogowcy. Jak kierowcy co
              > s robia zle, nalezy wymienic spolecznenstwo. Jakiego odsetka by to nie dotyczyl
              > o.

              No ale na drodze nietkniętej modernizacją możesz mieć problemy z wyprzedzaniem maruderów, jak masz duży ruch. Po prostu - nie ma dwupasmówek, nie ma mowy o sprawnej jeździe na dłuższych odcinkach. Ja już się przyzwyczaiłem.
              • edek40 Re: Pole rażenia. 21.04.11, 11:32
                > No ale na drodze nietkniętej modernizacją możesz mieć problemy z wyprzedzaniem
                > maruderów, jak masz duży ruch.

                Oczywiscie. Zauwaz jednak, ze nadmierne owysepkowanie sila rzeczy spietrza ruch rowniez po drugiej stronie.

                > Po prostu - nie ma dwupasmówek, nie ma mowy o sp
                > rawnej jeździe na dłuższych odcinkach. Ja już się przyzwyczaiłem.

                Ja tak prosto sobie tego nie tlumacze. Na bardzo wielu odcinkach ruch daloby sie dobrze zorganizowac chocby pasami 2+1. Obawiam sie jednak, ze drogowcom latwiej walic wysepki. Zakres robot mniejszy, przemyslen zero - nie trzeba nawet podjechac na miejsce i spojrzec, gdzie droga jedzie w gore, a gdzie w dol, aby odpowiednio przemalowac droge.
                --
                Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
                I niech tak juz zostanie.
          • emes-nju Re: Pole rażenia. 21.04.11, 11:26
            silver.arrow napisał:

            > Jak ktoś ma problem z panowaniem nad nerwami, powinien zastanowić się, czy
            > prowadzenie samochodu to w jego wypadku najlepszy pomysł.

            Nie duzo ryzykuje - zaloze sie o dyszke, ze jak ktos ma problem z panowaniem nad nerwami, to bedzie ostatnia osoba, ktora sie nad tym zastanowi.

            Zastanawiac sie powinien DEZorganizator ruchu. I raczej nie powinien dochodzic do wnioskow podobnych do Twoich - powinien drogi organizowac dla wszystkich. Zeby ci o nerwach ze stali nie stawali sie ofiarami nieco mniej meznych...
            • jureek Re: Pole rażenia. 21.04.11, 11:33
              emes-nju napisał:

              > Zastanawiac sie powinien DEZorganizator ruchu. I raczej nie powinien dochodzic
              > do wnioskow podobnych do Twoich - powinien drogi organizowac dla wszystkich. Ze
              > by ci o nerwach ze stali nie stawali sie ofiarami nieco mniej meznych...

              No więc organizuje w ten sposób. W miejscach, gdzie wcześniej takie nerwusy wyłaziły mi na czołówkę, teraz nie mają takiej mozliwości.
              Jura
              • edek40 Re: Pole rażenia. 21.04.11, 11:37
                > No więc organizuje w ten sposób. W miejscach, gdzie wcześniej takie nerwusy wył
                > aziły mi na czołówkę, teraz nie mają takiej mozliwości.

                Oczywiscie. Zrobia to, jeszce bardzie wkurzeni, w miejscu ktorego nie skalala jeszcze "modernizacja".
              • emes-nju Re: Pole rażenia. 21.04.11, 11:41
                jureek napisał:

                > emes-nju napisał:
                >
                > > powinien drogi organizowac dla wszystkich. Zeby ci o nerwach ze stali nie stawali sie
                > > ofiarami nieco mniej meznych...
                >
                > No więc organizuje w ten sposób. W miejscach, gdzie wcześniej takie nerwusy
                > wyłaziły mi na czołówkę, teraz nie mają takiej mozliwości.

                Ale nadal pozostawia inne mozliwosci. Wylicze je:

                - pasy do skretu w lewo (sam kiedys lyknalem pasem do skretu w lewo goscia, ktory w Minsku Mazowieckim, na DK2 ani razu nie przekroczyl 15 km/h - pewnie oszczedzal biegi od jedynki w gore :P )
                - pasy do skretu w prawo
                - pobocza
                - skrzyzowania
                - coraz krotsze odcinki normalnych drog

                I na tym ostatnim punkcie sie skupie. Odcinki do wyprzedzania sa coraz krotsze, a ruch nie chce byc coraz mniejszy. Do tego wcale nie zmniejsza sie (a nawet chyba zwieksza...) liczba zawalidrog, ktorzy widzac tylko koniec swojego nosa wloka sie grubo ponizej limitu (nie pisze oczywiscie o niewyprzedzalnych w "rynnach" rowerzystach czy traktorach - stalych elementach naszych lokalnych duktow miedzynarodowych).

                Teraz zapewne mi napiszesz, ze nie tworzy to przeciez mieszanki wybuchowej, bo wystarczy, zeby wszyscy zaczeli jezdzic idealnie...
      • emes-nju Re: Pole rażenia. 21.04.11, 10:43
        silver.arrow napisał:

        > Mi nadal wydaje się, że zdecydowanie bardziej nabroił kierowca Clio niż projekt
        > ant modernizacji drogi

        POZWOL, ZE SIE NIE ZGODZE ;D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka