Dodaj do ulubionych

CZY POLSCY KIEROWCY MUSZĄ BYĆ BYDLAKAMI

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 23:39
Dlaczego w Polsce kierowcy nie przestrzegają przepisów i jeżdżą za szybko? Na
przejściach dla pieszych, wiele razy w ciągu dnia, kilkaset ludzi ociera się
o śmierć albo ciężkie kalectwo albo staje się ofiarami takich zdarzeń.
Spróbujcie w Polsce przejść bezpiecznie na ruchliwym skrzyżowaniu ulic, gdzie
nie ma świateł. W sobotę po południu lepiej nie wyjeżdżać na drogi, bo
zastępy młodych kierowców w swych samochodzikach wyciągają „ile fabryka
daje”. Wtedy nikt i nic się nie liczy i mało kto im w tym przeszkadza. Jechać
50 km/h? Nie wypada jechać tak głupio!
W krajach „starej Unii Europejskiej” w obszarze miast nikt nie odważy jechać
szybciej niż 50 km/h, a jeśli pieszy zbliży się do pasów – bezwzględnie
zatrzymują się wszystkie auta od osobowych aż po tiry.

W Polsce w wypadkach drogowych ginie ok. 5000 ludzi rocznie, głównie z powodu
nadmiernej prędkości i bezmyślności kierowców. Straty moralne i materialne
spowodowane wypadkami są ogromne. Kontrola ze strony słabo opłacanej policji
jest „rutynowa” tj. nieskuteczna i słaba i w efekcie kierowcy jeżdżą bardzo
źle, a wpływy z mandatów są niskie. Relacja między policjantami a kierowcami
na razie jest „sielska”.
Mam propozycję, której wdrożenie bez żadnych spektakularnych przedsięwzięć
zmieni radykalnie sytuację!

Proponuję aby na podstawie zmiany przepisów, wszystkie należności za mandaty
drogowe wpływały legalnie do dochodów osobistych policjantów (do
opodatkowania). Ja obywatel RP zgadzam się na to. Myślę, że policjanci będą
bardzo tym zainteresowani i zaczną wreszcie bardzo skutecznie realizować
swoje zadania. Ale pobranie przez policjanta należności od kierowcy i nie
przydzielenie należnych kierowcy punktów karnych równałoby się z
natychmiastowym zwolnieniem policjanta z pracy. To kategorycznie zmieni
relację między policjantami i kierowcami w kierunku przestrzegania przepisów.
Niech ktoś wykona wieloaspektowy bilans takiego przedsięwzięcia i udowodni,
że mój pomysł jest zły. Może warto przeprowadzić ogólnonarodową dyskusję na
ten temat i dokonać jeszcze jednej bardzo ważnej zmiany w życiu Polaków. A
może „Wyborcza” się tym zainteresuje?
Obserwuj wątek
    • kieca Re: CZY POLSCY KIEROWCY MUSZĄ BYĆ BYDLAKAMI 26.05.04, 00:04
      Gość portalu: Paweł napisał(a):

      > Dlaczego w Polsce kierowcy nie przestrzegają przepisów i jeżdżą za szybko?

      > W krajach „starej Unii Europejskiej” w obszarze miast nikt nie odwa
      > ży jechać
      > szybciej niż 50 km/h, a jeśli pieszy zbliży się do pasów – bezwzględnie
      > zatrzymują się wszystkie auta od osobowych aż po tiry.

      Sami tworzymy zwyczaje i prawo.
      Sami wybieramy polityków.
      A zwyczaje mamy takie, że olewamy prawo.
      Każde - skarbowe, budowlane, pracy.
      A ty się dziwisz, że olewamy też drogowe.

      Wysiądź z samochodu, którego kierowca łamie przepisy, nie stawiaj kieliszka
      przed człowiekiem, który odjedzie od ciebie samochodem, nie wsiadaj do pijanego
      kierowcy, zapinaj pasy z tyłu.
      Po prostu rób swoje i dawaj przykład innym a szczególnie swoim dzieciom.


      > Proponuję aby na podstawie zmiany przepisów, wszystkie należności za mandaty
      > drogowe wpływały legalnie do dochodów osobistych policjantów (do
      > opodatkowania). Ja obywatel RP zgadzam się na to. Myślę, że policjanci będą
      > bardzo tym zainteresowani i zaczną wreszcie bardzo skutecznie realizować
      > swoje zadania.

      Przestudiuj sobie taryfikator mandatów i w ciemno odgadniesz, co policjantom
      będzie opłacało się ścigać - najłatwiejsze i najwyższe mandaty.
      Czyli - jak w biznesie - niskie koszty, duża wydajność pracy.

      Kto będzie łapał łobuzów czy dilerów narkotykowych?
      Wszyscy gliniarze będą sprawdzali prawidłowość parkowania a szczęśliwcy dorwą
      się do radarów. Będą suszyć aż im się jaja bedą świecić w nocy.

      To nie takie proste, Pawełku, oj nie.
      Ale myśl dalej!

      pzdr
    • Gość: mkol Re: CZY POLSCY KIEROWCY MUSZĄ BYĆ BYDLAKAMI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.04, 06:12
      TAK MUSZĄ BYĆ BYDLAKAMI BO TAKA JEST NATURA TEGO NARODU.
      • mejson.e5 Bydlak 26.05.04, 09:23
        Gość portalu: mkol napisał(a):

        > TAK MUSZĄ BYĆ BYDLAKAMI BO TAKA JEST NATURA TEGO NARODU.

        To znaczy, ze Ty też?
        Czy jesteś z innego narodu?

        Bo ja nie czuję się bydlakiem i znam całe mnóstwo ludzi, których tak nazwać bym
        nie pozwolił.

        Nie ma jak proste recepty i łatwe opinie...

        Mejson
    • vatseq Re: CZY POLSCY KIEROWCY MUSZĄ BYĆ BYDLAKAMI 26.05.04, 09:22
      Gość portalu: Paweł napisał(a):

      > Dlaczego w Polsce kierowcy nie przestrzegają przepisów i jeżdżą za szybko?

      Primo: w Polsce łamie się każde prawo, drogowe również
      Secundo: Z doświadczeń kierowców wynika, że ograniczenia w ponad 50% są źle
      ustawione, zapomniane po budowie, na wyrost (klasyczny przykład: teren
      zabudowany zaczynający się na granicy administracyjnej miasta, często w szczerym
      polu). Nie korzysta się z możliwości podwyższania prędkości dozwolonej tam,
      gdzie jest to możliwe.

      > Na
      > przejściach dla pieszych, wiele razy w ciągu dnia, kilkaset ludzi ociera się
      > o śmierć albo ciężkie kalectwo albo staje się ofiarami takich zdarzeń.
      > Spróbujcie w Polsce przejść bezpiecznie na ruchliwym skrzyżowaniu ulic, gdzie
      > nie ma świateł.

      To już inna bajka! Zachowanie kierowców w okolicach przejść to temat na grubą
      ksiązkę z gatunku czarnego kryminału.

      > W sobotę po południu lepiej nie wyjeżdżać na drogi, bo
      > zastępy młodych kierowców w swych samochodzikach wyciągają „ile fabryka
      > daje”. Wtedy nikt i nic się nie liczy i mało kto im w tym przeszkadza. Je
      > chać
      > 50 km/h? Nie wypada jechać tak głupio!

      Tu ukłon w stronę policji.

      > W krajach „starej Unii Europejskiej” w obszarze miast nikt nie odwa
      > ży jechać
      > szybciej niż 50 km/h, a jeśli pieszy zbliży się do pasów – bezwzględnie
      > zatrzymują się wszystkie auta od osobowych aż po tiry.

      Bez przesady, stara Unia, to 15 krajów, nie tylko Niemcy!! :-) Jest jeszcze np.
      Grecja!


      > W Polsce w wypadkach drogowych ginie ok. 5000 ludzi rocznie, głównie z powodu
      > nadmiernej prędkości

      Statystyki mówią inaczej!

      > i bezmyślności kierowców.

      Tu się zgadzam.

      > Proponuję aby na podstawie zmiany przepisów, wszystkie należności za mandaty
      > drogowe wpływały legalnie do dochodów osobistych policjantów (do
      > opodatkowania). Ja obywatel RP zgadzam się na to.

      A ja się zdecydowanie nie zgadzam!!! To pole do poważnych nadużyć! Jak taki
      mechanizm działa mieliśmy okazję przekonać się na przykładzie Optimusa i JTT!!
      Urzędnik skarbowy dostaje premię od nałożonej na przedsiębiorcę kary, co
      powoduje, że nalicza jak największą karę, bo mysli o jak największym zysku.
      Nalicza często karę BEZPODSTAWNIE! I nie ponosi konsekwencji swojej pomyłki. Co
      powiedziałbyś policjantowi, który wlepia Ci mandat za 500 pln, odwołasz się do
      sądu, nawet mając pewność, że mandat wymierzony jest bezpodstawnie?? Udowodnisz
      w sądzie, że miałeś rację, gdy naprzeciw Ciebie stanie dwóch policjantów jako
      świadków zdarzenia?? Przypomina się wypadek policyjnego samochodu, który jechał
      bez świateł: w procesie chciano wrobić świadka w krzywoprzysięstwo!!! Jak Cię
      nie przekonałem, to mogę jeszcze z godzinę wymieniać inne argumenty przeciw
      Twojemu pomysłowi. No chyba, że jesteś policjantem, wtedy jestem na przegranej
      pozycji!!!

      vatseq


      • patyczako Re: CZY POLSCY KIEROWCY MUSZĄ BYĆ BYDLAKAMI 27.05.04, 21:53
        A ja się zdecydowanie nie zgadzam!!! To pole do poważnych nadużyć! Jak taki
        > mechanizm działa mieliśmy okazję przekonać się na przykładzie Optimusa i JTT!!
        > Urzędnik skarbowy dostaje premię od nałożonej na przedsiębiorcę kary, co
        > powoduje, że nalicza jak największą karę, bo mysli o jak największym zysku.
        > Nalicza często karę BEZPODSTAWNIE! I nie ponosi konsekwencji swojej pomyłki

        popieram i to stanowczo masz swietą racje...gdy damy policjantom wolna reke
        bedziesz za najmniejsze wykroczenie placil kary i to nie male...bo skoro za
        kazde wyykroczenie beda brali pieniadze do kieszeni to beda mieli swietna
        okazje by sie szybko oblowic...
        i tak jak bylo czy jest nadal z urzedniakmi od skarbowki...ostatnio slyszalam w
        radio ze oni specjalnie naliczaja wysokie kary bo to ich premiowy procent czy
        jakies nagrody dostaja cos w tym stylu...jezeli w ciagu roku z tych procentow
        wpadlo im 3 mln zlotych to oczyms to swiadczy ...podobnie byloby z
        glinami...albo i jeszcze gorzej...
    • Gość: misiu CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? IP: 5.2.* / *.chello.pl 26.05.04, 13:11
      Gość portalu: Paweł napisał(a):

      > W Polsce w wypadkach drogowych ginie ok. 5000 ludzi rocznie, głównie z powodu
      > nadmiernej prędkości i bezmyślności kierowców.

      W odniesieniu do wypadków z udziałem pieszych jest to g***o prawda. Podstawową
      przyczyną śmierci pieszych w wypadkach jest wtargnięcie pieszego na jezdnię.
      Tymczasem jezdnie nie są dla pieszych, tylko dla samochodów. Głupia,
      socjalistyczna propaganda, jakiej ślady widać w powyższej wypowiedzi, wpoiła w
      pieszych niezachwiane przekonanie o tym, że pieszy na ulicy jest świętą krową,
      o której bezpieczeństwo powinien martwić się cały świat z kierowcą na czele. W
      wyniku tego piesi łażą po ulicach jak krowy po pastwisku, wchodzą na jezdnię
      kilka-kilkanaście metrów przed jadącym pojazdem tak, jakby byli święcie
      przekonani, że zatrzyma się w miejscu. Jeśli przejście dla pieszych jest bez
      sygnalizacji świetlnej, to pieszy we własnym, dobrze pojętym interesie, ma
      czekać aż samochody przejadą i będzie miał wystarczająco dużo czasu na
      przejście. Jeśli będzie wchodził na jezdnię "na siłę", licząc na zatrzymanie
      się pojazdu, to kiedyś w koncu się przeliczy, bo akurat wtedy kierowca będzie
      pijany, rozkojarzony lub zagapiony na przydrożną reklamę z gołą d***. Jak by
      potem nie ukarano kierowcy za jego oczywistą winę, pieszemu nic to już nie
      pomoże.
      • Gość: alienor Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? IP: *.crowley.pl 26.05.04, 14:14
        Mieszkam we Wroclawiu i w tym miescie pieszy, ktory bedzie czekal, az wszystkie
        samochody przejada w ogole nigdzie nie dotrze, bo tu sa straszne korki.
        wejscie "na sile" jest jedynym sposobem.

        > Tymczasem jezdnie nie są dla pieszych, tylko dla samochodów.

        Na jezdniach namalowane sa pasy dla pieszych, co oznacza, ze jezdnie w tych
        miejscach sa dla pieszych.
        • bwv1004 Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? 26.05.04, 14:35
          W PL nie ma obowiązku prawnego zatrzymywać się, gdy pieszy zbliża się do
          przejścia lub czeka przed nim. Pewnie źle, że nie ma, ale skoro nie ma, to nie
          można mieć pretensji. Ale że kierowcy często przesadzają - też prawda. Inna
          sprawa, że piesi też często chodzą bezmyslnie. Ulubione 2 przykłady
          1. Zatrzymuję sie przed przejściem żeby przepuścić - pieszy tkwi na krawężnika.
          Rusza dopiero wtedy, kiedy ja nie mogąc się doczekać przebudzenia decyduję się
          wjechac na puste przejście. 2. Przechodzenie (najczesciej nie patrzac co sie
          dzieje) 5-10 m od przejscia.
        • Gość: misiu Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? IP: 5.2.* / *.chello.pl 26.05.04, 14:38
          Gość portalu: alienor napisał(a):

          > Mieszkam we Wroclawiu i w tym miescie pieszy, ktory bedzie czekal, az
          wszystkie
          > samochody przejada w ogole nigdzie nie dotrze, bo tu sa straszne korki.
          > wejscie "na sile" jest jedynym sposobem.

          Jeśli są korki, to z samej swojej natury samochody jadą wolno i kierowcy
          częściej zatrzymują się w ogóle, a przed przejściami w szczególności.
          Wchodzenie "na siłę" jest szkodliwe dla zdrowia i zabronione przez kodeks
          drogowy.

          > Na jezdniach namalowane sa pasy dla pieszych, co oznacza, ze jezdnie w tych
          > miejscach sa dla pieszych.

          Nie. Jezdnie w tych miejscach są również dla pojazdów. Namalowane pasy
          oznaczają tylko, że w tych miejscach dozwolone jest (jeśli spełnione są pewne
          dodatkowe warunki) przechodzenie przez jezdnię.
          • Gość: alienor Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? IP: *.crowley.pl 26.05.04, 16:31
            Jeśli są korki, to z samej swojej natury samochody jadą wolno i kierowcy
            > częściej zatrzymują się w ogóle, a przed przejściami w szczególności.
            > Wchodzenie "na siłę" jest szkodliwe dla zdrowia i zabronione przez kodeks
            > drogowy.

            Sa korki,w ktorych kierowcy poruszaja sie caly czas z niewielka predkoscia.
            Suna rowno i nikt sie nie zatrzymuje, zeby wpuscic pieszego, dopoki ten w
            desperacji nie wtargnie na jezdnie. Wtedy ma nastepny problem, bo musi wtargnac
            na pas dla jadacych z przeciwka.

            W kwestii pieszych na przejsciach, mam inne zdanie. Pieszy jest "slabszy" od
            pojazdu mechanicznego i to on w przypadku zderzenia placi zyciem lub zdrowiem.
            Dlatego kierowca moze narzucac na przejsciu swoje pierwszenstwo, co wielu u nas
            nagminnie czyni. Pieszy powinien byc uprzywilejowany, wlasnie dlatego, ze jest
            slabsza strona w tej relacji.
            Przejscie dla pieszych jest skrzyzowaniem drogi dla samochodow z droga dla
            pieszych. Nie widze powodu, dla ktorego na takim skrzyzowaniu samochod mialby
            byc wazniejszy. Wedlug mnie jest to relacja co najmniej rownorzedna, a z
            przyczyn opisanych powyzej uwazam, ze pieszy powinien w niej byc wrecz
            uprzywilejowany.
            • klemens1 Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? 27.05.04, 13:34
              > Sa korki,w ktorych kierowcy poruszaja sie caly czas z niewielka predkoscia.
              > Suna rowno i nikt sie nie zatrzymuje, zeby wpuscic pieszego, dopoki ten w
              > desperacji nie wtargnie na jezdnie.

              Ja zaobserwowałem że wtedy kierowcy przepuszczają pieszych wychodząc zapewne ze
              słusznego założenia i jak się na chwilę zatrzymają to i tak szybciej nie dojadą.

              > Pieszy powinien byc uprzywilejowany, wlasnie dlatego, ze jest
              > slabsza strona w tej relacji.

              Wg mnie powinien, ale nie dlatego że jest słabszy. Stosując taką logikę, mam
              pierwszeństwo przed pociągiem.
              Na czym miałoby to uprzywilejowanie polegać? Pewnie na tym że pieszy
              zamierzający przejść przez przejście ma pierwszeństwo przed pojazdem (a niejak
              teraz - gdy jest na przejściu)? Ciekawe jak jest w innych krajach gdzie
              przepuszczają pieszych - czy ze względu na zwyczaj czy przepisy?

              > Przejscie dla pieszych jest skrzyzowaniem drogi dla samochodow z droga dla
              > pieszych.

              Nie jest.
              "przejście dla pieszych" - powierzchnię jezdni, drogi dla rowerów lub torowiska
              przeznaczoną do przechodzenia przez pieszych, oznaczoną odpowiednimi znakami
              drogowymi,

            • Gość: misiu Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? IP: 5.2.* / *.chello.pl 27.05.04, 20:39
              Gość portalu: alienor napisał(a):

              > Sa korki,w ktorych kierowcy poruszaja sie caly czas z niewielka predkoscia.

              Takie korki to rzadkość na miarę dwugłowego cielęcia. Tworzą się właściwie
              tylko wtedy, kiedy wąską drogą porusza się jakaś zawalidroga w rodzaju ciągnika
              i nijak nie idzie jej wyprzedzić. Jeśli gdzieś po drodze jest przejście dla
              pieszych, to pieszy wcale nie musi długo czekać na zatrzymanie samochodów, bo
              kierowcy jadącemu wolno łatwiej się zatrzymać i mniej go to kosztuje. Wcale nie
              trzeba wymuszać zatrzymania. Wchodzisz na jezdnię, stajesz przy samym
              krawężniku i czekasz. Gwarantowane, że nie bedziesz musiał przepuścić więcej
              niż 10 samochodów.

              > W kwestii pieszych na przejsciach, mam inne zdanie. Pieszy jest "slabszy" od
              > pojazdu mechanicznego i to on w przypadku zderzenia placi zyciem lub
              > zdrowiem. Dlatego kierowca moze narzucac na przejsciu swoje pierwszenstwo, co
              > wielu u nas nagminnie czyni.

              Skoro jest z przyczyn obiektywnych słabszy, to powinien o tym pamiętać, bo
              takiej dysproporcji sił nie wyrówna żadne prawo. Z prostej przyczyny - ci,
              którzy prawa przestrzegają, nie są zagrożeniem dla pieszych, a ci, którzy
              przepisy nagminnie łamią bedą mieli w nosie również takie, o których byś
              marzył. Pamiętaj cały czas, że wiekszość wypadków z udziałem pieszych jest z
              winy pieszych właśnie, więc może to dla nich zaostrzaj prawo?

              > Pieszy powinien byc uprzywilejowany, wlasnie dlatego, ze jest
              > slabsza strona w tej relacji.

              To socjalistyczny i wielce szkodliwy w swojej istocie zabobon. Pieszy ma
              polegać na własnym rozsądku, a nie liczyć na opiekę ze strony "silniejszego"
              kierowcy. Rozumujesz podobnie jak obrońcy życia poczętego, silny wiarą w moc
              sprawczą słowa pisanego. Wprowadźmy przepis i on wszystko załatwi. Nic nie
              załatwi, bo nie ma tylu policjantów, żeby postawić po jednym przy każdym
              przejściu. Gdyby od początku wpajano w pieszych przekonanie, że wstępując na
              jezdnię, robią to na własną wyłączną odpowiedzialność - byłoby znacznie mniej
              wypadków związanych z wtargnięciem, bo pieszy nie miałby złudnego poczucia
              bezpieczeństwa, jakie daje kodeksowe pierwszeństwo. Złudnego, ponieważ prawo
              nie jest w stanie uzdrowić czy wskrzesić ofiary wypadku. Potrafi tylko ukarać
              sprawcę, a jakby to nie było słuszne, zabitemu nie przyniesie żadnej korzyści.
              Trzeba sobie odpowiedzieć na proste pytanie: czy zależy nam na tym, żeby mieć
              piękne i humanitarne prawo, czy na tym, żeby było mniej wypadków?

              > Przejscie dla pieszych jest skrzyżowaniem drogi dla samochodow z droga dla
              > pieszych. Nie widze powodu, dla ktorego na takim skrzyzowaniu samochod mialby
              > byc wazniejszy. Wedlug mnie jest to relacja co najmniej rownorzedna, a z
              > przyczyn opisanych powyzej uwazam, ze pieszy powinien w niej byc wrecz
              > uprzywilejowany.

              Nic podobnego. Jak już pisał klemens1, jest to oznakowane miejsce na jezdni,
              gdzie przechodzenie jest dozwolone.
            • Gość: misiu Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? IP: 5.2.* / *.chello.pl 27.05.04, 20:39
              Gość portalu: alienor napisał(a):

              > Sa korki,w ktorych kierowcy poruszaja sie caly czas z niewielka predkoscia.

              Takie korki to rzadkość na miarę dwugłowego cielęcia. Tworzą się właściwie
              tylko wtedy, kiedy wąską drogą porusza się jakaś zawalidroga w rodzaju ciągnika
              i nijak nie idzie jej wyprzedzić. Jeśli gdzieś po drodze jest przejście dla
              pieszych, to pieszy wcale nie musi długo czekać na zatrzymanie samochodów, bo
              kierowcy jadącemu wolno łatwiej się zatrzymać i mniej go to kosztuje. Wcale nie
              trzeba wymuszać zatrzymania. Wchodzisz na jezdnię, stajesz przy samym
              krawężniku i czekasz. Gwarantowane, że nie bedziesz musiał przepuścić więcej
              niż 10 samochodów.

              > W kwestii pieszych na przejsciach, mam inne zdanie. Pieszy jest "slabszy" od
              > pojazdu mechanicznego i to on w przypadku zderzenia placi zyciem lub
              > zdrowiem. Dlatego kierowca moze narzucac na przejsciu swoje pierwszenstwo, co
              > wielu u nas nagminnie czyni.

              Skoro jest z przyczyn obiektywnych słabszy, to powinien o tym pamiętać, bo
              takiej dysproporcji sił nie wyrówna żadne prawo. Z prostej przyczyny - ci,
              którzy prawa przestrzegają, nie są zagrożeniem dla pieszych, a ci, którzy
              przepisy nagminnie łamią bedą mieli w nosie również takie, o których byś
              marzył. Pamiętaj cały czas, że wiekszość wypadków z udziałem pieszych jest z
              winy pieszych właśnie, więc może to dla nich zaostrzaj prawo?

              > Pieszy powinien byc uprzywilejowany, wlasnie dlatego, ze jest
              > slabsza strona w tej relacji.

              To socjalistyczny i wielce szkodliwy w swojej istocie zabobon. Pieszy ma
              polegać na własnym rozsądku, a nie liczyć na opiekę ze strony "silniejszego"
              kierowcy. Rozumujesz podobnie jak obrońcy życia poczętego, silny wiarą w moc
              sprawczą słowa pisanego. Wprowadźmy przepis i on wszystko załatwi. Nic nie
              załatwi, bo nie ma tylu policjantów, żeby postawić po jednym przy każdym
              przejściu. Gdyby od początku wpajano w pieszych przekonanie, że wstępując na
              jezdnię, robią to na własną wyłączną odpowiedzialność - byłoby znacznie mniej
              wypadków związanych z wtargnięciem, bo pieszy nie miałby złudnego poczucia
              bezpieczeństwa, jakie daje kodeksowe pierwszeństwo. Złudnego, ponieważ prawo
              nie jest w stanie uzdrowić czy wskrzesić ofiary wypadku. Potrafi tylko ukarać
              sprawcę, a jakby to nie było słuszne, zabitemu nie przyniesie żadnej korzyści.
              Trzeba sobie odpowiedzieć na proste pytanie: czy zależy nam na tym, żeby mieć
              piękne i humanitarne prawo, czy na tym, żeby było mniej wypadków?

              > Przejscie dla pieszych jest skrzyżowaniem drogi dla samochodow z droga dla
              > pieszych. Nie widze powodu, dla ktorego na takim skrzyzowaniu samochod mialby
              > byc wazniejszy. Wedlug mnie jest to relacja co najmniej rownorzedna, a z
              > przyczyn opisanych powyzej uwazam, ze pieszy powinien w niej byc wrecz
              > uprzywilejowany.

              Nic podobnego. Jak już pisał klemens1, jest to oznakowane miejsce na jezdni,
              gdzie przechodzenie jest dozwolone.
      • j.ang Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? 26.05.04, 15:55
        > Podstawową przyczyną śmierci pieszych w wypadkach jest wtargnięcie
        > pieszego na jezdnię.

        Nawet jeśli tak jest, to nie znaczy, że kierowcy nie mają tu nic do zrobienia.
        Przede wszystkim: niejeden pieszy, który wtargnął na jezdnię, mógłby przeżyć, gdyby kierowca nie jechał zbyt szybko.


        > Tymczasem jezdnie nie są dla pieszych, tylko dla samochodów.

        Bzdura. Są dla ludzi.


        > Głupia, socjalistyczna propaganda wpoiła w pieszych niezachwiane
        > przekonanie o tym, że pieszy na ulicy jest świętą krową, o której
        > bezpieczeństwo powinien martwić się cały świat z kierowcą na czele.

        Socjalistyczna propaganda różne rzeczy wpajała, ale takiej na pewno nie.


        > W wyniku tego piesi łażą po ulicach jak krowy po pastwisku,
        > wchodzą na jezdnię kilka-kilkanaście metrów przed jadącym pojazdem

        Jak ty to robisz, że nigdy nie chodzisz po ulicach?
        • Gość: misiu Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? IP: 5.2.* / *.chello.pl 26.05.04, 16:40
          j.ang napisał:
          > Nawet jeśli tak jest, to nie znaczy, że kierowcy nie mają tu nic do zrobienia.
          > Przede wszystkim: niejeden pieszy, który wtargnął na jezdnię, mógłby przeżyć,
          > gdyby kierowca nie jechał zbyt szybko.

          Nie powinno się obarczać jednego człowieka odpowiedzialnością za czyny drugiego
          i nie powinno się na niego nakładać ciężarów, których przyczyną jest
          niestosowanie się drugiego do przepisów. Prosty przykład: ktoś ma w mieszkaniu
          jedną odklejoną klepkę w podłodze. Złodziej, który się do niego włamie, może
          przypadkiem (nie wiedząc o niej) potknąć się, upaść i doznać obrażeń. Paranoją
          byłoby w związku z tym obciążanie właściciela mieszkania winą za spowodowanie
          obrażeń u złodzieja i co więcej - nasyłanie prewencyjnych kontroli, które
          sprawdzałyby u losowo wybranych właścicieli mieszkań, czy wszystkie klepki są u
          nich przyklejone. Ktoś, kto wpadłby na taki pomysł, sam dowodziłby kiepskiego
          stanu swoich własnych klepek.

          > Bzdura. Są dla ludzi.

          Dla ludzi w pojazdach. Gdyby nie było pojazdów, nie byłoby i jezdni. Pieszym
          wystarczają ścieżki i chodniki.

          > Socjalistyczna propaganda różne rzeczy wpajała, ale takiej na pewno nie.

          Owszem, wpajała i dalej wpaja. Socjalizm w ch*jni europejskiej rozwija się
          planowo i metodycznie.

          > Jak ty to robisz, że nigdy nie chodzisz po ulicach?

          Przechodzę przez ulice tak, aby nie powodować niepotrzebnych problemów. Czas
          oczekiwania na wolne przejście jest zawsze mniejszy niż na wypis ze szpitala.


          • j.ang Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? 27.05.04, 12:13
            > Prosty przykład [...]

            Ten przykład jest nie tyle prosty, ile idiotyczny. I nie ma nic do rzeczy.


            > > Bzdura. Są dla ludzi.
            >
            > Dla ludzi w pojazdach. Gdyby nie było pojazdów, nie byłoby i jezdni. Pieszym
            > wystarczają ścieżki i chodniki.

            Oho! Ludzie w pojazdach są inni!
            Weź chłopie i wbrew sobie użyj rozumu.


            > > Socjalistyczna propaganda różne rzeczy wpajała, ale takiej na pewno nie.
            >
            > Owszem, wpajała i dalej wpaja. Socjalizm w ch*jni europejskiej rozwija się
            > planowo i metodycznie.

            Aaaa! I wszystko jasne: LPR-owiec.
            Lubię LPR-owców na czele z ich guru, ale to tak jak z lubieniem Maradony - był świetny, ale dziś trzeba go na siłę odratowywać.


            > > Jak ty to robisz, że nigdy nie chodzisz po ulicach?
            >
            > Przechodzę przez ulice tak, aby nie powodować niepotrzebnych problemów. Czas
            > oczekiwania na wolne przejście jest zawsze mniejszy niż na wypis ze szpitala.

            Ale niektórzy nie są tak świetni jak ty. I trzeba im pomóc, a nie zabijać.
            • Gość: misiu Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? IP: 5.2.* / *.chello.pl 27.05.04, 14:59
              j.ang napisał:
              > Ten przykład jest nie tyle prosty, ile idiotyczny. I nie ma nic do rzeczy.

              Idiotyczna jest tylko Twoja odpowiedź, bo pozbawiona śladu argumentacji.

              > Oho! Ludzie w pojazdach są inni!
              > Weź chłopie i wbrew sobie użyj rozumu.

              Kolejny "argument" gościa, który nawołuje innych do tego, czego sam nie
              potrafi. Ludzie w samochodach są tacy sami, jak piesi, ale drogi dla ludzi w
              samochodach nie są drogami dla pieszych, tak jak chodniki nie są przeznaczone
              do jazdy samochodami. Czy człowiek przemieszczający się samolotem lub pociągiem
              jest inny niż pieszy? Nie, a jednak po pasach startowych i torach kolejowych
              piesi NIE CHODZĄ. Ogarniasz? Przeznaczenie różnych miejsc nie musi być
              uzależnione od "rodzaju" człowieka, tylko od czynności, jaką akurat wykonuje.
              Człowiek robiący kupę nie różni się swoją naturą od jedzącego śniadanie, czasem
              nawet to ten sam człowiek, a jednak kupę robi się w kiblu, a śniadanie zjada
              się w jadalni, nie odwrotnie. Uważaj, żebyś się nie pomylił.

              > Aaaa! I wszystko jasne: LPR-owiec.
              > Lubię LPR-owców na czele z ich guru, ale to tak jak z lubieniem Maradony -
              > był świetny, ale dziś trzeba go na siłę odratowywać.

              Dla prostego umysłu każdy, kto nie przepada za czerwonym,o od razu musi być UPR-
              owcem. Świat jest trochę bardziej złożony i sympatie polityczne również.

              > Ale niektórzy nie są tak świetni jak ty. I trzeba im pomóc, a nie zabijać.

              Kolejna bzdura. Alternatywą dla "pomocy" nie jest zabicie, ciemny człowieku.
              Owszem, niektórym trzeba pomóc zrozumieć, że na drodze mają liczyć tylko na
              siebie, a nie na innych. Zastanów się przez chwilę, czy do pierwszego
              napotkanego kierowcy miałbyś tyle zaufania, że pożyczyłbyś mu na słowo np.
              1000zł? Czy Twoje życie warte jest więcej czy mniej?
        • klemens1 Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? 27.05.04, 13:47
          > Nawet jeśli tak jest, to nie znaczy, że kierowcy nie mają tu nic do zrobienia.
          > Przede wszystkim: niejeden pieszy, który wtargnął na jezdnię, mógłby przeżyć,
          g
          > dyby kierowca nie jechał zbyt szybko.

          Przede wszystkim niech nie włazi pod koła i wtedy będzie bez znaczenia czy
          kierowca jechał szybko czy wolno. Podobnie można usprawiedliwiać
          nieoświetlonych rowerzystów: kierowca go nie widział, ale gdyby jechał
          wolniej... Może wprowadzimy ograniczenie prędkości dla pociągów - bo gdyby
          jeździły wolniej to nie przejeżdżałyby po śpiących na torach. Albo zmniejszymy
          napięcie w kontaktach - nie powinien wkładać paluchów, ale gdyby napięcie było
          niższe ...

          > > Tymczasem jezdnie nie są dla pieszych, tylko dla samochodów.
          >
          > Bzdura. Są dla ludzi.

          Skąd masz takie dane? Wg KD jezdnia jest to część drogi przeznaczona do ruchu
          pojazdów.
      • pozeracz Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? 26.05.04, 20:55
        Gość portalu: misiu napisał(a):

        > Gość portalu: Paweł napisał(a):
        >
        > > W Polsce w wypadkach drogowych ginie ok. 5000 ludzi rocznie, głównie z pow
        > odu
        > > nadmiernej prędkości i bezmyślności kierowców.
        >
        > W odniesieniu do wypadków z udziałem pieszych jest to g***o prawda. Podstawową
        > przyczyną śmierci pieszych w wypadkach jest wtargnięcie pieszego na jezdnię.
        > Tymczasem jezdnie nie są dla pieszych, tylko dla samochodów. Głupia,
        > socjalistyczna propaganda, jakiej ślady widać w powyższej wypowiedzi, wpoiła w
        > pieszych niezachwiane przekonanie o tym, że pieszy na ulicy jest świętą krową,
        > o której bezpieczeństwo powinien martwić się cały świat z kierowcą na czele. W
        > wyniku tego piesi łażą po ulicach jak krowy po pastwisku, wchodzą na jezdnię
        > kilka-kilkanaście metrów przed jadącym pojazdem tak, jakby byli święcie
        > przekonani, że zatrzyma się w miejscu. Jeśli przejście dla pieszych jest bez
        > sygnalizacji świetlnej, to pieszy we własnym, dobrze pojętym interesie, ma
        > czekać aż samochody przejadą i będzie miał wystarczająco dużo czasu na
        > przejście. Jeśli będzie wchodził na jezdnię "na siłę", licząc na zatrzymanie
        > się pojazdu, to kiedyś w koncu się przeliczy, bo akurat wtedy kierowca będzie
        > pijany, rozkojarzony lub zagapiony na przydrożną reklamę z gołą d***. Jak by
        > potem nie ukarano kierowcy za jego oczywistą winę, pieszemu nic to już nie
        > pomoże.


        Za przeproszeniem - pier**** Kierowca powinien zwolnić natychmiast gdy widzi
        człowieka przy przejściu dla pieszych! Tak jest w wszystkich cywilizowanych
        krajach. Ale jezeli beda w polsce dalej tacy ludzie jak pan - nic sie nie zmieni
        na lepsze :(
        • Gość: misiu Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? IP: 5.2.* / *.chello.pl 26.05.04, 22:18
          pozeracz napisał:
          > Za przeproszeniem - pier**** Kierowca powinien zwolnić natychmiast gdy widzi
          > człowieka przy przejściu dla pieszych! Tak jest w wszystkich cywilizowanych
          > krajach. Ale jezeli beda w polsce dalej tacy ludzie jak pan - nic sie nie
          > zmieni na lepsze :(

          Dopóki za "cywilizację" będzie się uważać traktowanie jezdni jako deptaka dla
          pieszych, nic się nie zmieni na lepsze. Przyjmując, że tylko kierowca jest
          odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się na jezdni, siłą rzeczy głosujemy za
          zasadą "mądry głupiemu ustępuje". A skoro mądry głupiemu ustępuje, to cały ten
          świat wygląda tak, jak wygląda.
          Nikt nie oczekuje od maszynisty, że zatrzyma pociąg przed pieszym, więc
          pieszemu nie przyjdzie do głowy wchodzić na tory tuż przed jadącym składem.
          Odzywa się tu prosty instynkt samozachowawczy. W przypadku jezdni i samochodu
          instynkt ten jest jednak w zaniku. Dlaczego? Ponieważ w tym przypadku stwarza
          się pieszym złudne poczucie bezpieczeństwa. Po cóż mam się martwić - myśli
          sobie pieszy - skoro mam pierwszeństwo na przejściu, pojazdy mają ograniczenia
          prędkości i przecież MUSZĄ się przede mną zatrzymać. Kierowca niech się martwi!
          Codziennie jeżdżę samochodem i widzę taką bezmyślność i beztroskę ze strony
          pieszych, że aż mnie dziw bierze, że tych wypadków zdarza się TYLKO tyle, a
          przecież liczba wypadków i ofiar wśród pieszych w wyniku samych tylko wtargnięć
          na jezdnię jest większa niż wszystkich razem wypadków i ofiar spowodowanych
          przez pijanych kierujących. To chyba wystarczająco wymowne.
        • albert.flasz Re: CZY POLSCY PIESI MUSZĄ BYĆ SAMOBÓJCAMI? 27.05.04, 08:35
          pozeracz napisał:

          > Za przeproszeniem - pier**** Kierowca powinien zwolnić natychmiast gdy widzi
          > człowieka przy przejściu dla pieszych! Tak jest w wszystkich cywilizowanych
          > krajach. Ale jezeli beda w polsce dalej tacy ludzie jak pan - nic sie nie
          zmien
          > i
          > na lepsze :(


          Za przeproszeniem - pier**** prawo obowiązuje (teoretycznie) wszystkich, bez
          wyjątku: Dz. U. z 2003 r., Nr 58, poz. 515 (z późn. zm.).
    • Gość: nelsonek Re: CZY POLSCY KIEROWCY MUSZĄ BYĆ BYDLAKAMI IP: 80.249.1.* 26.05.04, 14:48
      przez cala moja kariere kierowcy nauczylem sie jednego: "Na drodze trzeba umiec przezyc". NIe oznacza to jednak, ze mozna sobie olewac przepisy! na jednym z cmentarzy jest taka alejka grobow nad ktora wisi tabliczka z napisem: "Tu leza Ci co mieli pierwszenstwo".
      • staruch5 Re: CZY POLSCY KIEROWCY MUSZĄ BYĆ BYDLAKAMI 26.05.04, 16:17
        przyznaje sie, ze przeczyatlem tylko pierwszy post.

        czesto narzekamy, ze u nas kierowcy jezdza zle=niebezpiecznie,a w Unii... Jak
        tak mowimy, to za Unie uwazamy takie kraje jak RFN, Skandynawia i Szwajcaria.
        Ale Unia to tez Wlochy, Francja i Hiszpania czy Grecja.
        Tam wcale sie tak grzecznie nie jezdzi. przechodzenie na przejsciach jest
        czasem tez niebezpieczne. Czesto po zmroku kierowcy nie uzywaja swiatel. No a
        juz poza Unia... Turcja, Iran itp itd. Reasumujac - nie przesadzajmy! I bez
        takich inwektyw!
    • albert.flasz Re: CZY POLSCY KIEROWCY MUSZĄ BYĆ BYDLAKAMI 26.05.04, 16:34
      Trochę jeżdziłem po innych krajach Unii (Francja, Niemcy), ale jakoś nie za
      często widywałem kierowców zatrzymujących się tylko dlatego, że ktoś stoi przy
      pasach, chyba że na małych - lokalnych drogach i ulicach. Gdybyś nie wiedział
      dlaczego, zrób sobie 200 - 300 km wycieczkę i zatrzymuj się za każdym razem,
      gdy widzisz kogoś stojącego przy drodze! Co do przekazywania policjantom kwot z
      mandatów... widzę, że inni napisaji już mniej więcej wszystko, co chciałem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka