lidka449 10.02.12, 20:00 mam prawko od 2 m-cy a nie jestem juz malolatka tylko osoba w tzw srednim wieku prosze o kilka rad jak nabrac pewnosci siebie w prowadzeniu autka najgorsze sa dla mnie na razaie ronda Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
opelotka Re: nowicjuszka 10.02.12, 22:13 "Rozjeżdzić się".Wykorzystać zimowo-niedzielne zgnuśnienie narodu i rozprawić się z "najgorszymi" rondami.Kanapka,termos,benzyna,i heja bez umiaru. Odpowiedz Link Zgłoś
marta_msz Re: nowicjuszka 23.02.12, 13:43 Jazda - tylko i wyłącznie. Jeżeli boisz się sama to może poproś doświadczonego kierowcę przy którym czułabyś się pewniej i w razie wątpliwości np. z podjęciem decyzji czy lewo czy w prawo zrobiłby to za Ciebie? Jak na kursie na prawo jazdy, tyle że pasażer nie ma pedałów? :-) I może spróbuj od jazdy wieczorem i w nocy, kiedy drogi są puste. Odpowiedz Link Zgłoś
rekrut1 Re: nowicjuszka 10.02.12, 22:30 najgorsze sa dla mnie na razaie ronda Dlaczego?? Po rondzie jeździ się jak wszędzie tyle że w kółko. No chyba że "turbo" albo z "palmą" ale tam proszę się nie pchać. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: nowicjuszka 11.02.12, 00:07 lidka449 napisała: > i te pedzace tiry,a ja w malej fiescie Mamy źródło problemu: 1. zmienić "toto" na samochód (4,5m długości to już "samochód"), jak się ciężarówki boisz 2. jak sugerowali poprzednicy - jeździć, jeździć, jeździć... pokończą się mrozy i ferie, to do wakacji będzie już tylko gorzej. A prawdziwe ronda lubię... gorzej z rondami zamienionymi (z pomocą sygnalizacji) w zwykłe skrzyżowania. Odpowiedz Link Zgłoś
lidka449 Re: nowicjuszka 11.02.12, 00:50 dzieki za rade na razie moja fiesta to tzw woz treningowy juz obrysowalam zderzak tylny przy cofaniu moj maz powidzial ze kia carens nie dla mnie musz uczyc sie na malej pszczolce Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: nowicjuszka 11.02.12, 01:39 lidka449 napisała: > dzieki za rade > na razie moja fiesta to tzw woz treningowy Taki sam "wóz treningowy" nabyłem żonie kiedyś... jakieś 4,5 roku temu. > juz obrysowalam zderzak tylny przy cofaniu A żona, biedna... nawet kołpaka przez 3 lata nie zgubiła... jak jej "wóz treningowy" w drzazgi w wypadku rozbiłem (inna sprawa - nie z mojej winy). > moj maz powidzial ze kia carens nie dla mnie musz uczyc sie na malej pszczolce A u mnie na odwrót- chcę żonę przekonać do jeżdżenia też i większym (fakt- "większy" u nas ciut dłuższy niż ta KIA... no i pozycja za kierownicą jeszcze mniej korzystna dla niewysokiej kobiety)... a ona mnie zmusza do tolerowania jej "Opelka" (Astra), w charakterze najwyższego objawienia motoryzacyjnego i jedynego samochodu, który ona zgadza się prowadzić. Inna sprawa, że ślubna wynalazków z segmentów A i B nie traktuje w charakterze pełnosprawnych samochodów i gdy 1,5 roku temu (po moim "dzwonie") padła, w charakterze propozycji, nazwa Toyota Yaris, to zostałem wyśmiany. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: nowicjuszka 11.02.12, 10:33 qqbek napisał: > Mamy źródło problemu: > 1. zmienić "toto" na samochód (4,5m długości to już "samochód"), jak się ciężar > ówki boisz Wiele to zmienia w konfrontacji z tirem? Nie sądzę. Wiem, chodzi o strefy zgniotu i takie tam, ale jak dojdzie co do czego, to ani pancerna terenówka nie wyjdzie dobrze ze spotkania z tirem. Lepiej więc skoncentrować się na uniknięciu tego spotkania niż minimalizacji jego skutków. Myślę, że większe znaczenie niż długość samochodu miałby jakiś wściekły kolor, żeby tirowiec Cię widział. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: nowicjuszka 11.02.12, 14:05 jureek napisał: > Wiele to zmienia w konfrontacji z tirem? Z punktu widzenia newtonowskiej fizyki nic to nie zmienia. Konfrontacja osobówki z 30-tonowym zestawem skończy się prawie tak samo dla osobówki, niezależnie od tego, czy osobówka waży niecałą tonę, czy ponad dwie tony. > Wiem, chodzi o strefy zgnio > tu i takie tam, ale jak dojdzie co do czego, to ani pancerna terenówka nie wyjd > zie dobrze ze spotkania z tirem. Chodzi raczej o subiektywne odczucia związane z poruszaniem się większym samochodem. Tak niewiele, ale i aż tak wiele. > Lepiej więc skoncentrować się na uniknięciu te > go spotkania niż minimalizacji jego skutków. Racja. > Myślę, że większe znaczenie niż długość samochodu miałby jakiś wściekły kolor, > żeby tirowiec Cię widział. > Jura Też racja. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: nowicjuszka 12.02.12, 01:28 > Chodzi raczej o subiektywne odczucia związane z poruszaniem się większym samoch > odem. Tak niewiele, ale i aż tak wiele. Oj, czasem to poczucie nadmiernie napompowane może być zgubne. Odpowiedz Link Zgłoś
lysy.liberal Re: nowicjuszka 11.02.12, 08:07 Moja żonsia uzyskała PJ będąc podwójną nastolatką. Na początku jeździła bardzo niepewnie, po prostu źle. Zaskutkowało to jedną niegroźną, ale bolesną dla lakieru obcierką, oraz konkretniejszym - na szczęście niebogatym w skutki - dzwonem. Od tej pory 3 lata jeździ jak złoto. Często pozwalam się "zostać odwiezionym" i stwierdzam, że ogólnie jeździ lepiej ode mnie. Natomiast jej piętą achillesową jest jazda po ciemku. Odpowiedz Link Zgłoś
lidka449 Re: nowicjuszka 11.02.12, 22:26 powiem tak po ciemku tez nie jezdzi sie zbyt dobrze lepiej 1000 razzy w dzien Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: nowicjuszka 11.02.12, 10:39 > najgorsze sa dla mnie na razaie ronda Zastanawiasz się może, czy na rondzie da się skręcić w lewo i czy w związku z tym przed rondem należy używać lewego kierunkowskazu? :P Zawsze mnie zastanawia, skąd u kierowców ten strach przed rondami. Przecież dużo trudniej jest skręcić na zwykłym skrzyżowaniu, gdzie należy obserwować OBIE strony.... Odpowiedz Link Zgłoś
lidka449 Re: nowicjuszka 11.02.12, 22:30 > > najgorsze sa dla mnie na razaie ronda > > Zastanawiasz się może, czy na rondzie da się skręcić w lewo i czy w związku z t > ym przed rondem należy używać lewego kierunkowskazu? :P > > Zawsze mnie zastanawia, skąd u kierowców ten strach przed rondami. Przecież duż > o trudniej jest skręcić na zwykłym skrzyżowaniu, gdzie należy obserwować OBIE s > trony.... moze to i racja ale strach przed ronem na razie jest jesli moge to omijam co jest smieszne bo nadkladam drogi ,zawracam gdzie tylko mozna mysle ze z czasem sie naucze i oswoje Odpowiedz Link Zgłoś
staszek585 Re: nowicjuszka 12.02.12, 11:47 Skoro masz jakieś rondo pod ręką to najpierw w domu zastanów się gdzie i jak będziesz jechała. Zacznij od tego, a potem wykonaj w praktyce. Wybierz porę o małym ruchu. Obecność kogoś kto umie jeździć pomaga o ile jest osobą pomocniczą, a nie tylko krytykującą. I zastanów się jak i co widzisz. Bo obserwacja jest podstawą do podjęcia sensownych decyzji. Jeżeli słabo Ci wychodzi obserwacja, zwolnij. Będziesz miała więcej czasu na decyzję. Szczególnie przed cofaniem warto dokładnie się rozejrzeć, mamy na to przecież mnóstwo czasu. A TIR-ów należy się bać. To sensowne i logiczne. Tylko ten strach nie powinien nas paraliżować, ale wyczulać na zagrożenie. I od TIR-ów (i wszystkich innych, którymi czujemy się zagrożeni) trzymać się możliwie daleko. No i jeździć, jeździć. Ćwiczenie czyni Mistrza. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lidka449 Re: nowicjuszka 12.02.12, 20:52 staszek585 napisał: > Skoro masz jakieś rondo pod ręką to najpierw w domu zastanów się gdzie i jak bę > dziesz jechała. Zacznij od tego, a potem wykonaj w praktyce. Wybierz porę o mał > ym ruchu. > Obecność kogoś kto umie jeździć pomaga o ile jest osobą pomocniczą, a nie tylko > krytykującą. > I zastanów się jak i co widzisz. Bo obserwacja jest podstawą do podjęcia se > nsownych decyzji. Jeżeli słabo Ci wychodzi obserwacja, zwolnij. Będziesz miała > więcej czasu na decyzję. Szczególnie przed cofaniem warto dokładnie się rozejrz > eć, mamy na to przecież mnóstwo czasu. > A TIR-ów należy się bać. To sensowne i logiczne. Tylko ten strach nie powin > ien nas paraliżować, ale wyczulać na zagrożenie. I od TIR-ów (i wszystkich inny > ch, którymi czujemy się zagrożeni) trzymać się możliwie daleko. > No i jeździć, jeździć. Ćwiczenie czyni Mistrza. Powodzenia. dzieki jutro wypuszczam sie rano do pracy sama i mam nadzieje ze bedzie ok :) Odpowiedz Link Zgłoś
superjazda-blogspot Re: nowicjuszka 13.02.12, 23:10 Jeżdżenia z "kimś doświadczonym", podobnie jak przedmówcy, nie polecam, bo w ten sposób tylko od razu nabierzesz złych nawyków. Natomiast na pewno dobrym pomysłem jest: - Kupienie sobie dobrej książki na temat bezpiecznej jazdy samochodem (z polskich - polecam książki Tomasza Talarczyka) - Umówienie się z DOBRYM instruktorem techniki jazdy na indywidualne zajęcia. Jest sens to zrobić po uzyskaniu elementarnej sprawności za kierownicą, czyli po przejechaniu kilku tysięcy kilometrów. To powinny być zajęcia doskonalące technikę jazdy w warunkach normalnego ruchu na drodze publicznej; zajęcia dotyczące reagowania w sytuacjach awaryjnych, poślizgów itp. można sobie zrobić dla przyjemności. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lidka449 Re: nowicjuszka 13.02.12, 23:39 superjazda-blogspot napisał: > Jeżdżenia z "kimś doświadczonym", podobnie jak przedmówcy, nie polecam, bo w te > n sposób tylko od razu nabierzesz złych nawyków. Natomiast na pewno dobrym pomy > słem jest: > - Kupienie sobie dobrej książki na temat bezpiecznej jazdy samochodem (z polski > ch - polecam książki Tomasza Talarczyka) > - Umówienie się z DOBRYM instruktorem techniki jazdy na indywidualne zajęcia. J > est sens to zrobić po uzyskaniu elementarnej sprawności za kierownicą, czyli po > przejechaniu kilku tysięcy kilometrów. To powinny być zajęcia doskonalące tech > nikę jazdy w warunkach normalnego ruchu na drodze publicznej; zajęcia dotyczące > reagowania w sytuacjach awaryjnych, poślizgów itp. można sobie zrobić dla przy > jemności. > > Pozdrawiam chetnie poczytam dzieki za adres pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Drogi bimoto... 12.02.12, 22:32 bimota napisał: > Jezdzic z kims kto umie.. ...jakkolwiek szanuję Twoją opinię w wielu kwestiach, tak jednak tutaj jestem jej (ponownie) przeciwny. Najlepiej i najszybciej nauczyć się jazdy można samemu... bez elementów dekoncentrujących w postaci "drugiego, mądrzejszego, kierowcy" na siedzeniu pasażera. Stwierdzę wprost... taki "drugi mądrzejszy" może być wprost przeciwskuteczny. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: Drogi bimoto... 12.02.12, 23:09 bimota napisał: > Niby w jaki sposob przeciw... ? W ten, że sprzeciwiam się pomysłowi, by przez pierwsze kilka miesięcy po "usamodzielnieniu się w roli kierowcy" jeździć z kimkolwiek "na pokładzie". A już "doświadczonego kierowcę" (z zapewne tysiącem, nie do końca słusznych, rad i porad na godzinę) jako współpasażera skreśliłbym w pierwszej kolejności. Powiem to tak - żona moja prawo jazdy zrobiła 5 czy 6 lat temu dopiero. Jak kupiliśmy "jej" samochód, którym miała jeździć, powiedziała, żebym z nią jeździł... po tygodniu się wściekłem i powiedziałem, że dobrze jeździ, ale ja będę na nią swoje nawyki narzucał. Zrozumiała, jeździ od tamtej pory w większości sama... dobrze i pewnie. "Doświadczony kierowca" jako współpasażer to źródło stresu dla młodego kierowcy... i wku..wienia dla kierowcy mojego pokroju (czyli takich z bardzo sporym doświadczeniem za kółkiem). Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Drogi bimoto... 17.02.12, 13:17 Ze ty sie nie nadajesz, nie znaczy, ze wszyscy... Odpowiedz Link Zgłoś
lidka449 Re: Drogi bimoto... 13.02.12, 23:22 qqbek napisał: > bimota napisał: > > > Jezdzic z kims kto umie.. > > ...jakkolwiek szanuję Twoją opinię w wielu kwestiach, tak jednak tutaj jestem j staram sie jezdic samodzielnie fakt turlam sie moze zbyt wolno ale w razie czego chce mic panowanie nad kierownica choc dzis nie jestem z siebie zbyt dumna wyprzedalam autobus i z naprzeciwka jechal samochod dotknelismy sie lekko lusterkami przestraszylam sie okropnie na razie nie bede wyprzedaz autobusow w duzym ruchu > ej (ponownie) przeciwny. > Najlepiej i najszybciej nauczyć się jazdy można samemu... bez elementów dekonce > ntrujących w postaci "drugiego, mądrzejszego, kierowcy" na siedzeniu pasażera. > Stwierdzę wprost... taki "drugi mądrzejszy" może być wprost przeciwskuteczny. Odpowiedz Link Zgłoś
0rwell Re: Drogi bimoto... 17.02.12, 02:57 lidka449 napisała: > wyprzedalam autobus > i z naprzeciwka jechal samochod > dotknelismy sie lekko lusterkami Czy to było takie dotknięcie: www.youtube.com/watch?v=kpd5E5lf8JE&t=19s ??? Odpowiedz Link Zgłoś
0rwell Re: nowicjuszka 13.02.12, 21:48 Nie słuchaj tych bzdur które tu wypisują, że masz tylko dużo jeździć i wszystko się samo zrobi. Sama to możesz sobie jedynie narobić złych nawyków i je na amen utrwalić. Ja ci polecam obejrzeć wszystkie dostępne odcinki programu "Jedź bezpiecznie", każdy trwa 10 minut i jest ich około 265: www.tvp.pl/krakow/motoryzacja/jedz-bezpiecznie/wideo Miej do tego pod ręką kodeks drogowy. Na pewno poczujesz się pewniej i będziesz coś umieć, a nie tylko myśleć, że umiesz, bo tym koledzy forumowicze cię chcą cię jak widzę zarazić. Odpowiedz Link Zgłoś
lidka449 Re: nowicjuszka 13.02.12, 23:26 0rwell napisał: > Nie słuchaj tych bzdur które tu wypisują, że masz tylko dużo jeździć i wszystko > się samo zrobi. Sama to możesz sobie jedynie narobić złych nawyków i je na ame > n utrwalić. > > Ja ci polecam obejrzeć wszystkie dostępne odcinki programu "Jedź bezpiecznie", moge obejrzec ale najczesciej ogladam drogowke uwaga pirat na drodze i az wlosy sie jeza na glowie > każdy trwa 10 minut i jest ich około 265: > > www.tvp.pl/krakow/motoryzacja/jedz-bezpiecznie/wideo > Miej do tego pod ręką kodeks drogowy. > > Na pewno poczujesz się pewniej i będziesz coś umieć, a nie tylko myśleć, że umi > esz, bo tym koledzy forumowicze cię chcą cię jak widzę zarazić. Odpowiedz Link Zgłoś
dewuwuzelator Zabawa w autobus 17.02.12, 13:42 Od czasu do czasu kole północka wsiąść w auto, wybrać sobie trasę jakiegoś autobusu dziennego możliwie skomplikowaną) i przemierzyć od pętli do pętli i z powrotem, starannie zatrzymując się na każdym przystanku. Odpowiedz Link Zgłoś
kass_1 Re: Zabawa w autobus 13.03.12, 21:12 Ze swojego doświadczenia wiem, że zbyt długa jazda z kimś, kto pełni rolę anioła stróża na siedzeniu pasażera nie jest dobra. Człowiek się przyzwyczaja, że zawsze obok jest ktoś, kto czuwa i wtedy jeszcze trudniej nabrać pewności siebie i zacząć jeździć samemu. Odpowiedz Link Zgłoś
hazzard Re: nowicjuszka 20.03.12, 13:08 Jedyna rada to jak najwięcej jeździć i najlepiej samej. Osobiście nie chciałabym wozić w fotelu dla pasażera ględzącego co chwila "pouczacza". Ja kupiłam samochód w 3 tyg. po odbiorze prawka, wróciłam autem do domu, a na drugi dzień zapakowałam męża do samochodu, zawiozłam go do pracy i pojechałam dalej do swojej pracy. Nie było nawet czasu na strach;) Pierwszy miesiąc był najgorszy, bo zdarzały się jakieś wpadki typu zbyt długie skręcanie w lewo (podczas gdy inny kierowca zdążyłby skręcić trzy razy;p), ale potem się rozjeździłam i już było ok. Odpowiedz Link Zgłoś