desiderio1
07.05.12, 19:03
Zabawa jest przednia. Potrzebna jest autostrada czteropasmowa (po dwa pasma w każdą stronę) i paczka znajomych TIRów jadących w tą samą stronę.
Robi się tak: kierowca TIRa zaczyna wyprzedzać drugiego i zrównują się szybkością. Wiadomo, że TIRy muszą oszczędzać paliwo, więc takie wyprzedzanie musi potrwać. Ale zabawa polega na tym, że zamiast wyprzedzić po (powiedzmy) paru minutach oba TIRy jadą obok siebie przez kwadrans. Za wyprzedzającą ciężarówką tworzy się oczywiście kolejka osobówek. W końcu osobowy za ciężarowym zaczyna najpierw mrugać światłami a potem trąbić. No i na to tylko czeka blokujący drogę TIR - minimalnie zwalnia, minimalnie przyspiesza, prowokując do dalszego trąbienia. W końcu jednak kiedyś wyprzedza kolegę i zjeżdża na prawo wykonując odpowiednie gesty i trąbiąc na osobówkę, która śmiała się niecierpliwić na władcę szos.
Osobówka wyprzedza, zadowolona, że wreszcie się zabawa skończyła i tu koledzy TIRowcy mają dla niej niespodziankę. Kolega powiadamia TIRa, który jedzie przed nim, że jest taki gościu, któremu trzeba dać nauczkę. Ten zajeżdża drogę osobówce i blokuje wszystkie próby wyprzedzenia. Prawda, że zabawne? Najśmieszniej jest jak osobowy dochodzi do połowy długości TIRa a ten mu zajeżdża drogę. Akrobacje TIRa kończą się po jakimś czasie podobnie jak wcześniejsze popisy kolegi tj. trąbieniem i gestami.
Cieszmy się, że za nasze i unijne pieniądze panowie kierowcy ciężarówek dostali taki wspaniały plac zabaw. My, kierowcy osobówek powinniśmy zrozumieć, że panowie w TIRach mają ciężką, nudną pracę i zasługują na odrobinę zdrowej rozrywki.