Dodaj do ulubionych

PROSZĘ NA MNIE NIE TRĄBIĆ!

IP: 80.48.129.* 03.07.04, 12:35
Szlag mnie trafia, bo w Warszawie jest taka moda na uzywanie klaksonu.
Jeżdźę od niedawna, mam na szybie zielonego liścia, lewego pasu nie zajmuję.
Sytuacje sa takie: Obok domu muszę wyjechać z podporzadkowanej na szybką
drogę główną. Ograniczenie jak w terenie zabudowanym, ale jest to akurat
dłuższy kawałek bez swiateł i nie muszę chyba mówić, jak szybko się tu jeżdzi.
Widoczność jest do dupy, prawego pasa, na który mam wjechać (a jest ich w
sumie trzy) praktycznie nie widzę, bo zasłaniają mi zaparkowane samochody.
Wyjeżdzam wtedy, kiedy widzę, że ruch na pozostałych pasach jest mały, co
oznacza, że czerwone ich przytrzymało. Ale czasem trąbią na mnie Ci, którzy
pędzą prawym pasem i muszą przeze mnie zdjąć noge z gazu, a jeśli nie oni, to
Ci którzy stają za mną i nudzi im się jak parę chwil muszą poczekać.
Sytuacja jest mocno wkurzająca: z tyłu czuję rosnące zniecierpliwienie, a
boję się wyjeżdżać przy dwóch pasach zajętych, bo trzeciego nie widzę.
W tym momencie (zwłaszcza na tych "popędzaczy") juz mnie tak szlag trafia na
to trąbienie, że następnym razem wyjdę z takim kimś podyskutować.
Tak samo trąbią, gdy zbyt długo waham się przy warunkowym w prawo, albo wtedy
kiedy zielona strzałka juz się nie świeci, ale oni chcą jechać, albo na
skrzyzowaniu przy skrecaniu w lewo. I nie myślcie, że ja tam stoję w
nieskończoność, wystarczy jakaś jedna niewykorzystana większa przerwa między
samochodami, a juz trąbią.
Ludzie, proszę na mnie nie trabić, ja jeszcze nie mam wprawy i nie zamierzam
się wpakować pod inny samochód, tylko dlatego, że Wam się spieszy!!!
Obserwuj wątek
    • cynick1 Re: PROSZĘ NA MNIE NIE TRĄBIĆ! 03.07.04, 15:46
      Wrzuc na luz Mikka po co dodatkowy stres.
      Niech sobie trabia.
      Ostatnio kiedy ruszalem bo bylo zielone klient za mna zaczal
      gwaltownie trabic gestykulujac rekami(myslal pewnie ze rusze juz na
      zoltym piszczac gumami) wyskoczylem z autka i podbieglem do niego
      mowiac ze wydawalo mi sie ze ma zawal serca.
      Szkoda ze nie widziales jego miny zdawalo mi sie ze z bezsilnosci
      przegryzie kierownice ( konus mniejszy o dwie glowy )
      Dawniej nieudacznicy chcac sie wyzyc kupowali psa a teraz montuja
      dodatkowe klaksony.

      pzdr.
    • mejson.e5 Klakson kreatywny 03.07.04, 16:55
      Po co uzywamy klaksonu?

      A - do ostrzeżenia
      B - do opieprzenia
      C - do powiadomienia
      D - do poderwania

      Wg mnie używanie klaskonu tylko po to, by wyładować swoją złość jest bezcelowe.
      Wkurzamy się my i wkurzamy gościa, na którego trąbimy.
      No bo jak Wy się czujecie słysząc klakson opieprzający?
      Skruszeni?
      Pouczeni?

      Nie! - Wku.wieni!

      Złość przerzuca się jak rak i nikomu nie pomaga a wręcz odwrotnie - potęguje
      agresję a więc i zagrożenie.

      Klakson jest pomocny, gdy powolutku wycofujemy na ślepo na jezdnię i wręcz na
      klakson czekamy.
      Budzi śpiocha na skrzyżowaniu, który przestał obserwować czerwone światło na
      sygnalizatorze.
      Pomaga podjać decyzję osobie zagubionej na skrzyżowaniu, która waha się, czy
      może ruszyć w sytuacji kto-tu-kurwa-ma-pierwszeństwo?!!!
      Ostrzega gapę przed wykonaniem błędnego manewru - np zajechania drogi przy
      zmianie pasa.
      No właśnie - PRZED a nie PO.
      PO to już PO rybach.
      Wtedy służy tylko do okazania swoich emocji.

      Babka maluchem z trójką dzieci wykonała szybki manewr zmiany pasa i
      władowała się pod mój przedni zderzak.
      Nie traciłem czasu na klakson tylko dałem po hamulcach. Maluch na centymetry
      przed zderzakiem machnął ogonem - jak usłyszała pisk opon, to odbiła z
      powrotem, już zupełnie niepotrzebnie. Przeprosiła, odjechała z twarzami
      dzieciaków przyklejonymi do szyb i może więcej tego nie zrobi.
      Szczęście, że za mną nie jechał jakiś wąchacz, bo uszkodziłby mi tylny zderzak i
      pewnie nie tylko zderzak.

      Podaję to jako przykład zdarzenia prowokującego do użycia klaksonu w trybie
      opieprzania - baba zmusiła mnie do awaryjnego hamowania!
      Ale czy klakson PO coś by zmienił? Myślę, że przerażenie wystarczyło - jak jej
      to niczego nie nauczyło to i syrena transatlantyku nie podziałałaby edukacyjnie.

      Nie wypuszczajmy pary przez klakson!
      Nie przerzucajmy agresji!
      Używajmy klaksonu ... kreatywnie!

      Mejson
      • oka5 Re: Klakson kreatywny 03.07.04, 19:44
        Ładny post, ale czasami aż ręka świerzbi, żeby nacisnąć ten klakson ;-).
        A Mikka powinna dużo bardziej przejmować się tymi, którzy trąbią na nią jadąc
        po drodze głównej, bo to znaczy, że nieprawidłowo włącza się do ruchu. Nie
        bardzo wiem, dlaczego ona nie widzi tego prawego pasa. Może oczekuje na
        sposobność za mało wysunięta? Jeśli zasłaniają zaparkowane samochody, to może
        one źle parkują? Może trzeba poprosić straż miejską albo policję o
        interwencję? Ja bardzo często jeżdżę prawym pasem i okropnie irytują mnie
        kierowcy, którzy potrafią mi wyjechać z podporządkowanej tuż przed maskę tak,
        że staję niemal dęba. Jeżeli sama się włączam do ruchu, to wolę poczekać
        dłużej, a nie wpychać się na siłę i zmuszać kierowców do hamowania. Prawo
        pierwszeństwa jest święte. Chyba że ktoś nas dobrowolnie wpuści.
        • Gość: olo Re: Klakson kreatywny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.04, 21:39
          I znów Warszawa. Trafiło mi się być parę razy w tej wiosce i nie zdarzylo mi
          się, żeby ktoś na mnie trąbił. Raz zatrąbiłem ja, ale reakcja mojej małżonki,
          siedzącej obok, raz na zawsze oduczyła mnie trąbienia. Nie dalej jak
          przedwczoraj, gdy wracałem z Arahji zgasł mi silnik - u mnie w wiosce nie ma
          kolein na krzyżówkach i gazu dodaję delikatnie - i co? Nikt na mnie nie
          zatrąbił. A czy w ogóle na mnie trąbią? Tak, kiedy wykazuję rażące
          niezdecydowanie. Zdarza mi się to coraz rzadziej, ale się zdarza.
          • Gość: galwa Re: Klakson kreatywny IP: *.acn.pl 05.07.04, 19:29
            ze tak powiem....odstosunkuj sie od wawy... :)

            a jak wam klaksony przeszkadzają...polecam krajoznawczą wycieczkę do
            turcji....i zapewniam was ze na polskie klaksony nie zwrocicie juz nigdy uwagi
            po kilku minutach jazdy czymkolwiek (czy nawet po spacerze na piechote) w
            turcji.... tam wyzjaą jeszcze ciekawszą zasade "nei trąbisz nie
            jedziesz" ...heh :D:D:D
            • Gość: olo Re: Klakson kreatywny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 06:15
              A jak Ci przeszkadzają dziury na drogach, wybierz się do Albanii. A jak Ci
              przeszkadzają nieuczciwi policjanci, to wybierz się do Bułgarii. Grunt to
              równać do najlepszych :)
            • jorn Re: Klakson kreatywny 07.07.04, 13:12
              W Turcji na niektórych skrzyżowaniach sygnalizatory mają zegary odliczajace
              czas do zmiany świateł na zielone. Gdy stałem pod czerwonym jako pierwszy,
              zaczynali trąbić 5 sek. przed zapaleniem się zielonego:o)
            • Gość: Ejdo Re: Klakson kreatywny IP: *.acn.waw.pl 22.07.04, 17:47
              A może brałbyś przykład z tych lepszych, a nie z tych gorszych lub najgorszych?
              Nie lubisz, wolisz się dowartościowywać? Biedaku...
              • Gość: galwa Re: Klakson kreatywny IP: *.acn.pl 22.07.04, 18:43
                wyznaje taka zasade: "zawsze mogloby byc gorzej"..... dlatego nie narzekam na
                klaksony bo to jest ostatnia rzecz ktora sie przejmuję na drodze :)
        • Gość: Mikka Re: Klakson kreatywny IP: 80.48.129.* 07.07.04, 12:29
          Oka, ja sie tymi na głównej strasznie przejmuję! Wiem, że cała sytuacja jest
          mocno niebezpieczna, przy duzym ruchu wole juz nadłozyc i jechać "inną drogą".
          Samochody parkują dobrze, (z resztą osobowe nie zawsze zasłaniają, ale jest to
          okolica sklepowo-usługowa i często stoja tu dostawcze, a wtedy to juz dupa
          blada) Ja tez wyjeżdzam ile mogę, problem najczęściej polega na tym, że prawo
          pierwszeństwa jest święte, ale obowiązek przestrzegania ograniczenia prędkości
          już nie.
          • gandzia_farmer2002 Re: Klakson kreatywny 07.07.04, 13:40
            to jest przerąbane... sam ostatnio tak wyjezdzalem... bmw mojego wujka... jak
            wiadomo maske ma toto baaaaaardzo dluga.... a na chodniku staly wulasnie
            dostawcze.... ze 3 transity chyba..... i po prsotu go*no bylo zza nich
            widac.... kierowcy z lewej oczywiscie mnie obtrabili... bo zanim cokolwiek
            moglem zobaczyc to juz 1,5 metra samochodu wystawalo.... nie znosze tego
            • Gość: olo Re: Klakson kreatywny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.04, 17:59
              Was to może tylko jedno uratować pechowcy - wyjazdowcy - puls nieboszczyka i
              serdeczny uśmiech na twarzy skierowany do tych, którzy na Was trąbią. Pokażcie
              im jak wygląda twarz pogodnego i kulturalnego człowieka. Nic więcej nie możecie
              zrobić, jak tylko z przyklejonym uśmiechem do twarzy czekać na lepsze czasy.
              olo
    • Gość: Ed Re: PROSZĘ NA MNIE NIE TRĄBIĆ! IP: *.pwradio.pl 07.07.04, 20:12
      A przy tym wyjeżdżaniu z podporządkowanej proponuję włączać kierukowskaz lewy,
      pomimo że faktycznie skręca się w prawo.
      Zostanie on najwcześniej zauważony przez jadących główną i zawczasu ich
      przygotuje do twojego manewru.
      Może to być trochę kłopotliwe, bo kierownica odbija przełącznik z powrotem i
      trzeba go umiejętnie przytrzymywać lub co chwila ponownie włączać, ale w tym
      wypadku jest ważniejsze komu i jaką informację chcesz przekazać.
      Pozdrawiam.
      • Gość: galwa Re: PROSZĘ NA MNIE NIE TRĄBIĆ! IP: *.acn.pl 07.07.04, 21:00
        mozna ewentualnie właczyc swiatla awaryjne....ci z lewej bede mysleli ze masz
        lewy kierunek.....bo rawej strony nie widza....ci z prawej wrecz odwrotnie ;P

        jest to jakas metoda :)
    • Gość: Ejdo Re: PROSZĘ NA MNIE NIE TRĄBIĆ! IP: *.acn.waw.pl 14.07.04, 19:56
      Moja rada - staraj się jeździć mądrze - nikt nie ma prawa za ciebie decydować.
      To Ty oceniasz sytuację. Znasz możliwości własnego auta, wiesz jakie ma
      przyspieszenie, wiesz kiedy możesz wyjechać, Ty obserwujesz jezdnię, jadące
      auta i znasz także własne umiejętności. To Ty i tylko Ty podejmujesz decyzję.
      Jeśli ktoś stojący za Tobą uważa inaczej to.. po prostu jest jego sprawa.
      Dobra rada Forumowicza, abyś spytała czy ten trąbiący przypadkiem nie
      potrzebuje pomocy... Może to niezbyt miłe, ale taka reakcja może oduczy
      trębacza trąbienia. Nie bądź jednak optymistką znajdą się następni już rosną.
      Powodzenia.
    • tallinn Re: PROSZĘ NA MNIE NIE TRĄBIĆ! 20.07.04, 10:26
      Witam,

      Oto zwiazany z tematem fragment opowiadania Roberta Sheckley'a "Cordle To Onion
      To Carrot", które zostalo wydane przed prawie pól wiekiem (1955) ...

      Cordle then reverted to his mild-mannered self, smoothly and without regrets.
      He stayed that way until his second day in Rome.
      He was in his rented car. He and seven other drivers were lined up at a traffic
      light on the Corso Vittorio Emanuele II. There were perhaps twenty cars behind
      them. All of the drivers were revving their engines, hunched over their
      steering wheels with slitted eyes, dreaming of Le Mans. All except Cordle, who
      was drinking in the cyclopean architecture of downtown Rome.

      The checkered flag came down! The drivers floored their accelerators, trying to
      spin the wheels of their underpowered Fiats, wearing out their clutches and
      their nerves, but doing so with éclat and brio. All except Cordle, who seemed
      to be the only man in Rome who didn't have to win a race or keep an
      appointment.

      Without undue haste or particular delay, Cordle depressed the clutch and
      engaged the gear. Already he had lost nearly two seconds—unthinkable at Monza
      or Monte Carlo.

      The driver behind him blew his horn frantically.

      Cordle smiled to himself, a secret, ugly expression. He put the gearshift into
      neutral, engaged the hand brake and stepped out of his car. He ambled over to
      the hornblower, who had turned pasty white and was fumbling under his seat,
      hoping to find a tire iron.

      "Yes?" said Cordle, in French, "is something wrong?"

      "No, no, nothing," the driver replied in French—his first mistake. "I merely
      wanted you to go, to move."

      "But I was just doing that," Cordle pointed out.

      "Well, then! It is all right!"

      "No, it is not all right," Cordle told him. "I think I deserve a better
      explanation of why you blew your horn at me."

      The hornblower—a Milanese businessman on holiday with his wife and four
      children—rashly replied, "My dear sir, you were slow, you were delaying us
      all."

      "Slow?" said Cordle. "You blew your horn two seconds after the light changed.
      Do you call two seconds slow?"

      "It was much longer than that," the man riposted feebly.

      Traffic was now backed up as far south as Naples. A crowd of ten thousand had
      gathered. Carabinieri units in Viterbo and Genoa had been called into a state
      of alert.

      "That is untrue," Cordle said. "I have witnesses." He gestured at the crowd,
      which gestured back. "I shall call my witnesses before the courts. You must
      know that you broke the law by blowing your horn within the city limits of Rome
      in what was clearly not an emergency."

      The Milanese businessman looked at the crowd, now swollen to perhaps fifty
      thousand. Dear God, he thought, if only the Goths would descend again and
      exterminate these leering Romans! If only the ground would open up and swallow
      this insane Frenchman! If only he, Giancarlo Morelli, had a dull spoon with
      which to open up the veins of his wrist!

      Jets from the Sixth Fleet thundered overhead, hoping to avert the long-expected
      coup d'état.

      The Milanese businessman's own wife was shouting abuse at him: Tonight he would
      cut out her faithless heart and mail it back to her mother.

      What was there to do? In Milan, he would have had this Frenchman's head on a
      platter. But this was Rome, a southern city, an unpredictable and dangerous
      place. And legalistically, he was possibly in the wrong, which left him at a
      further disadvantage in the argument.

      "Very well," he said. "The blowing of the horn was perhaps truly unnecessary,
      despite the provocation."

      "I insist on a genuine apology," insisted Cordle.

      There was a thundering sound to the east: Thousands of Soviet tanks were moving
      into battle formation across the plains of Hungary, ready to resist the long-
      expected NATO thrust into Transylvania. The water supply was cut off in Foggia,
      Brindisi, Bari. The Swiss closed their frontiers and stood ready to dynamite
      the passes.

      "All right, I apologize!" the Milanese businessman screamed. "I am sorry I
      provoked you and ever sorrier that I was born! Again, I apologize! Now will you
      go away and let me have a heart attack in peace?"

      "I accept your apology," Cordle said. "No hard feelings, eh?" He strolled back
      to his car, humming "Blow the Man Down," and drove away as millions cheered.

      War was once again averted by a hairbreadth.

      Cordle drove to the Arch of Titus, parked his car and—to the sound of a
      thousand trumpets—passed through it. He deserved this triumph as well as any
      Caesar.

      God, he gloated, I was loathsome!

    • michotek Re: PROSZĘ NA MNIE NIE TRĄBIĆ! 20.07.04, 10:42
      Nie stresuj się, nie zawsze klakson to jest nagana.
      A jeśli jest (klakson przeciągły o treści "ty [słowo niecenzuralne]"), to sposób jest prosty: odtrąbić, powtarzam: odtrąbić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka