Gość: galwa
IP: *.acn.pl
05.07.04, 19:15
czy też spotykacie sie na trasach meidzymiastowych z kierowcami ktorzy
usilnie trzymająsie środka jezdni??
opisze sytuacje zeby wszystko bylo jasne:
droga jednopasmowa....z naprzeciwka ruch ciągły....lecę spokojnie yariską te
120-130.....doganiam duzego fiata....a on slimaczy sie 60km/h....i cagle
trzyma sie srodka jezdni....ma spokojnie 70 cm do prawej krawędzi pasa....i
jeszcze z 1,5 metra pobocza.....doganiam...czekam az zjedze a on nic....mysle
sobie ze widocznie cos poboczem sie przemieszcza (rowerzysta, pieszy, krowa
czy jeszcze cos innego)... zjezdzam troche ku poboczu....pytam pasazera czy
cos na poboczu jest...mowi mi ze pusto...no wiec mrugam dlugimi kierowcy
fiata zeby zjechal....a on nic....mrygam znowu....0 reakcji.... zaczynam
trąbic....dalej sie trzyma i nie zjedzie ani o milimetr...za mna juz
sznureczek samochodow...ale z naprzeciwka ciagle leci masa samochodw....w
koncu sie wnerwilem i wziąłem go z prawej strony patrząc tylko wczesniej czy
aby policji niewidac bo wiem ze to złamanie przepisow.... jak go mijalem i
spojrzalem kto prowadzi zobaczylem faceta w kapeluszu i garniaku.....kobite o
wyglądzie typowo wiejskim (nie ujmujac nic mieszkancom wsi)....i dwojke
dzieci z tylu....pewnei z kosciola wracali bo niedziela byla.... patrzyli na
mnei jak na debila ze ich z prawej biore...
czy ludzie naprawde nie maja za grosze pojęcia o kulturze jazdy?? bo takie
cos to jzu ejst przegiecie...
jesli widzisz ze ktos cie dogania to zjedź człowieku na to pieprzone pobocze
bo widocznie on jest szybszy..... albo mu sie spieszy i nei ma czasu zeby
turlac sie 60km/h....