Dodaj do ulubionych

Bo ja mogę!

27.11.13, 07:25
Taki tytuł ma ten temat - bo jest najwłaściwszy - i tak kolejno można wymieniać przymioty które do tego pasują, spotykamy je codziennie:
- Mogę jechać środkiem pasa ruchu lub skrajnie po jego lewej stronie - bo przecież muszę widzieć co się tam dalej dzieje. Nic to, że zagrażam bezpieczeństwu, że nie mogą mnie minąć jednoślady;
- Chętnie ścinam zakręty - mając linie rozdzielające pasy ruchu pod środkiem auta a lewe koła na pasie dla przeciwnego ruchu - niech frajerzy uciekają na pobocze lub chodnik;
- Nie muszę ustawiać świateł - ważne, że ja widzę. To że oślepiam jadącego przede mną lub z naprzeciwka - to już nie moje zmartwienie. Jak on kogoś potrąci albo zjedzie z pasa ruchu, oślepiony kiedy spróbuje spojrzeć w lusterko - to jego wina;
- Kiedy dwa pasy zamieniają się w jeden - mamy "suwak" - spróbuję wepchnąć się na ten jadący szybciej pas 50 albo 100 metrów przed zwężeniem - mnie się śpieszy, niech tamta hołota za mną stoi i czeka;

Ludzie - do cholery - trochę kultury w ruchu. Wczoraj mnie jakiś ku**** strąbił za ustąpienie pieszemu na przejściu a potem zaraz wyprzedził mnie na podwójnej ciągłej (zahaczając o kolejne przejście)
Obserwuj wątek
    • agios_pneumatos Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 07:41
      Im więcej takich doniesień tym lepiej widzę jak przerąbana jest ta polska waaadza.
      • kozak-na-koniu Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 08:22
        agios_pneumatos napisał:

        > Im więcej takich doniesień tym lepiej widzę jak przerąbana jest ta polska waaad
        > za.

        A poza tym, wszyscy w rodzinie zdrowi?
        • agios_pneumatos Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 08:25
          kozak-na-koniu napisał:

          > agios_pneumatos napisał:
          >
          > > Im więcej takich doniesień tym lepiej widzę jak przerąbana jest ta polska
          > waaad
          > > za.
          >
          > A poza tym, wszyscy w rodzinie zdrowi?

          U mnie tak.

          Ale jak się poczyta to forum...
    • klemens1 Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 09:00
      > - Kiedy dwa pasy zamieniają się w jeden - mamy "suwak" - spróbuję wepchnąć się
      > na ten jadący szybciej pas 50 albo 100 metrów przed zwężeniem - mnie się śpiesz
      > y, niech tamta hołota za mną stoi i czeka;

      Chodzi ci o tych, co zmieniają kończący się pas wcześniej, zamiast pojechać nim do końca?
      • xsqr Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 09:01
        Tak - o tych właśnie mi chodzi, a przed nimi jeszcze kilkadziesiąt metrów wolnego pasa....
        • qqbek Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 09:17
          xsqr napisał(a):

          > Tak - o tych właśnie mi chodzi, a przed nimi jeszcze kilkadziesiąt metrów wolne
          > go pasa....

          Kurcze, odpowiadałem robiąc sobie kawę - dzięki za uściślenie (bo w międzyczasie odpowiedź mi się zdezaktualizowała).
          Jazda "na suwak" to jazda na suwak... do końca pasem, który się kończy, jeżeli nim wcześniej jechaliśmy. Tak jest szybciej, płynniej i bez powodowania zatorów na pasie, który ma swoją kontynuację.
        • klemens1 Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 11:14
          Tylko że oni się ładują właśnie na wolniejszy pas, a nie na szybszy.
          Ale faktycznie - źle czynią.
    • qqbek Część rzeczy mogę: 27.11.13, 09:15
      xsqr napisał(a):

      > - Mogę jechać środkiem pasa ruchu lub skrajnie po jego lewej stronie - bo przec
      > ież muszę widzieć co się tam dalej dzieje. Nic to, że zagrażam bezpieczeństwu,
      > że nie mogą mnie minąć jednoślady;

      Pas ruchu, który zajmuję wolno mi wykorzystywać zgodnie z przepisami.
      Jeżeli kierującemu jednośladem przeszkadza to w manewrze mijania, to znaczy, że zapier_ala pod prąd na trzeciego, jednocześnie wyprzedzając pojazd jadący z naprzeciwka (który również mijam).

      Jak ktoś nie rozróżnia mijania, omijania i wyprzedzania powinien wrócić na kurs a nie próbować strofować innych.

      > - Chętnie ścinam zakręty - mając linie rozdzielające pasy ruchu pod środkiem au
      > ta a lewe koła na pasie dla przeciwnego ruchu - niech frajerzy uciekają na pobo
      > cze lub chodnik;

      A to akurat nagminne i naganne.

      > - Nie muszę ustawiać świateł - ważne, że ja widzę. To że oślepiam jadącego prze
      > de mną lub z naprzeciwka - to już nie moje zmartwienie. Jak on kogoś potrąci al
      > bo zjedzie z pasa ruchu, oślepiony kiedy spróbuje spojrzeć w lusterko - to jego
      > wina;

      Gdzieś ktoś podawał badania, które wskazywały, że ponad 80% kierujących z bożej łaski nie wie, po co jest pokrętło/przełącznik pozycji świateł. Całe szczęście ksenonów z układami samopoziomowania coraz więcej.
      A na oślepiających z tyłu są lusterka fotochromatyczne (najlepiej aktywne, z układem elektronicznym) - bardzo niedoceniany wynalazek :)

      > - Kiedy dwa pasy zamieniają się w jeden - mamy "suwak" - spróbuję wepchnąć się
      > na ten jadący szybciej pas 50 albo 100 metrów przed zwężeniem - mnie się śpiesz
      > y, niech tamta hołota za mną stoi i czeka;

      Nie do końca rozumiem o co chodzi.
      Załóżmy, że kończy się lewy, jedzie prawy.
      Jeżeli facet jechał lewym, dojechał do jego końca i zmienił (wpuszczony przez kogoś z prawego) na prawy, to wszystko w porządalu.
      Jeżeli jechał prawym, zobaczył, że lewy jest jeszcze wolny na odcinku 100m i zjechał na lewy, żeby te kilka aut stojących/toczących się na prawym ominąć/wyprzedzić, to da się coś takiego usprawiedliwić tylko, jeżeli miało na celu odkorkowanie skrzyżowania za nim (bo nierzadko ludzie miast korzystać z wolnego pasa wolą się tłoczyć na "tym właściwym", blokując w ten sposób niepotrzebnie ruch i tworząc niepotrzebne korki). W przeciwnym wypadku to chamstwo w czystej postaci.

      > Ludzie - do cholery - trochę kultury w ruchu. Wczoraj mnie jakiś ku**** strąbił
      > za ustąpienie pieszemu na przejściu

      Jak pieszy był już na przejściu - nie miał racji.
      Jak pieszy stał i czekał przed przejściem - nie było powodu by się zatrzymywać, ergo - był powód, żeby ostrzec Ciebie o niebezpieczeństwie, które powodujesz.

      > a potem zaraz wyprzedził mnie na podwójnej
      > ciągłej (zahaczając o kolejne przejście)

      Mnie ostatnio babka strąbiła, bo zamiast wyprzedzić autobus MPK, który jechał lewym i zwalniał, też zwolniłem (a potem zatrzymałem się, żeby puścić pieszego, którego puszczał ten z autobusu). Jeszcze się na kolejnych światłach w głowę pukała... a gdyby nie moje przepisowe zachowanie, miała przecież spore szanse zabić tego pieszego (zwłaszcza, że jechała dużym SUV-em).

      Pewnie byłoby "wtargnięcie" (przez dwa pasy do jazdy w przeciwnym kierunku i lewy pas do jazdy w tym kierunku, w którym jechała), jak z tym 85-letnim dziadkiem, którego opisywałem w jednym z wcześniejszych wątków.

      Jaki z tego morał?
      • xsqr Re: Część rzeczy mogę: 27.11.13, 09:21
        qqbek napisał:

        > > Ludzie - do cholery - trochę kultury w ruchu. Wczoraj mnie jakiś ku**** s
        > trąbił
        > > za ustąpienie pieszemu na przejściu
        >
        > Jak pieszy był już na przejściu - nie miał racji.
        > Jak pieszy stał i czekał przed przejściem - nie było powodu by się zatrzymywać,
        > ergo - był powód, żeby ostrzec Ciebie o niebezpieczeństwie, które powodujesz.

        Uważasz, że płynna redukcja prędkości i zatrzymanie przed przejściem kiedy dochodził do niego pieszy, który wyglądał jakby miał wleźć na nie bez rozejrzenia się (tak też zrobił) to stworzenie zagrożenia?! Gdybym gwałtownie zahamował w ostatniej chwili to właśnie takie bym stworzył, ale w sytuacji jaka miała miejsce to nie zgadzam się z tobą Mieszkam przy ulicy, gdzie ludzie parkują mając za nic przepisy, bezpieczeństwo i widoczność, a piesi przełażą przez jezdnię gdzie popadnie, nie zwracając na auta, często wyłażąc zza innych zaparkowanych pojazdów, słupów, itd. To kilkukilometrowy odcinek gdzie jazda szybciej niż 30km/h może się naprawdę źle skończyć.
        • qqbek Re: Część rzeczy mogę: 27.11.13, 09:33
          xsqr napisał(a):

          > Uważasz, że płynna redukcja prędkości i zatrzymanie przed przejściem kiedy doch
          > odził do niego pieszy, który wyglądał jakby miał wleźć na nie bez rozejrzenia s
          > ię (tak też zrobił) to stworzenie zagrożenia?!

          Nie.
          To przepisowe zachowanie kierującego, zbliżającego się do przejścia dla pieszych.
          Co nie zmienia faktu, że pieszy miał obowiązek "zatrzymać się i upewnić", miast leźć jak krowa.

          > Gdybym gwałtownie zahamował w os
          > tatniej chwili to właśnie takie bym stworzył, ale w sytuacji jaka miała miejsce
          > to nie zgadzam się z tobą

          Być może - wszystko zależy od sytuacji na drodze.
          "Zachęcanie" stojących pieszych do wejścia na przejście, poprzez zatrzymywanie się przed tym przejściem, w azjatyckich realiach polskiego ruchu drogowego, zwłaszcza zaś na drogach o więcej niż jednym pasie ruchu w danym kierunku, to podżeganie do samobójstwa (niestety).

          > Mieszkam przy ulicy, gdzie ludzie parkują mając za n
          > ic przepisy, bezpieczeństwo i widoczność, a piesi przełażą przez jezdnię gdzie
          > popadnie, nie zwracając na auta, często wyłażąc zza innych zaparkowanych pojazd
          > ów, słupów, itd. To kilkukilometrowy odcinek gdzie jazda szybciej niż 30km/h mo
          > że się naprawdę źle skończyć.

          Też racja.
          • xsqr Re: Część rzeczy mogę: 27.11.13, 09:40
            qqbek napisał:

            > Co nie zmienia faktu, że pieszy miał obowiązek "zatrzymać się i upewnić", miast
            > leźć jak krowa.
            Czy myślisz, że tłumaczenie przed Policją i w sądzie, że "pieszy miał obowiązek" coś by mi pomogło ?

            > "Zachęcanie" stojących pieszych do wejścia na przejście, poprzez zatrzym
            > ywanie się przed tym przejściem, w azjatyckich realiach polskiego ruchu drogowe
            > go, zwłaszcza zaś na drogach o więcej niż jednym pasie ruchu w danym kierunku,
            > to podżeganie do samobójstwa (niestety).
            Zgadzam się z tym, jednak czasem wyraźnie widać, że taki pieszy się "waha" i lepiej wtedy znacznie zwolnić, niż "chojrakować". Bezwględne egzekwowanie pierwszeństwa źle się kończy.
      • xsqr Re: Część rzeczy mogę: 27.11.13, 09:23
        qqbek napisał:

        > Pas ruchu, który zajmuję wolno mi wykorzystywać zgodnie z przepisami.
        > Jeżeli kierującemu jednośladem przeszkadza to w manewrze mijania, to zna
        > czy, że zapier_ala pod prąd na trzeciego, jednocześnie wyprzedzając pojazd jadą
        > cy z naprzeciwka (który również mijam).

        Ja zasadniczo staram się trzymać się prawej strony pasa jezdni. Wtedy jego lewa część zostaje dla jednośladów, łatwiej mi też wtedy zrobić miejsce dla karetki/policji.
        • qqbek Re: Część rzeczy mogę: 27.11.13, 09:37
          xsqr napisał(a):

          > Ja zasadniczo staram się trzymać się prawej strony pasa jezdni. Wtedy jego lewa
          > część zostaje dla jednośladów, łatwiej mi też wtedy zrobić miejsce dla karetki
          > /policji.

          Prawej strony jezdni, czy pasa?
          Bo chyba mylisz pojęcia.

          A co, jeśli jedziesz lewym, spośród dwóch pasów przeznaczonych do ruchu w tym samym kierunku?

          No i nadal nie odpowiedziałeś, dlaczego mam ułatwiać motocyklistom niedozwolone zachowania na drodze (wyprzedzanie na trzeciego, w trakcie którego zmuszeni są skorzystać z pasa do ruchu w przeciwnym kierunku - bo o taką sytuację pytałeś)?
          • xsqr Re: Część rzeczy mogę: 27.11.13, 09:40
            qqbek napisał:


            > > /policji.
            >
            > Prawej strony jezdni, czy pasa?
            > Bo chyba mylisz pojęcia.
            Mam na myśli pas ruchu, na jezdni o dwóch pasach ruchu (dla każdego kierunku po jednym).

            > No i nadal nie odpowiedziałeś, dlaczego mam ułatwiać motocyklistom niedozwolone
            > zachowania na drodze (wyprzedzanie na trzeciego, w trakcie którego zmuszeni są
            > skorzystać z pasa do ruchu w przeciwnym kierunku - bo o taką sytuację pytałeś)
            > ?
            Bo i tak często gęsto to zrobią, tylko jeśli będę jechał bliżej prawej krawędzi, to będzie to bezpieczniejsze?!
            • qqbek Re: Część rzeczy mogę: 27.11.13, 09:55
              xsqr napisał(a):

              > Mam na myśli pas ruchu, na jezdni o dwóch pasach ruchu (dla każdego kierunku po
              > jednym).

              A to się zgodzę.

              > Bo i tak często gęsto to zrobią, tylko jeśli będę jechał bliżej prawej krawędzi
              > , to będzie to bezpieczniejsze?!

              Jak daleko chcesz taką regułę rozciągać?
              Może od razu czas zacząć jeździć poboczem, bo przecież nie tylko kierowcy jednośladów wyprzedzają "na trzeciego"?

              Śmieszy mnie po prostu Twoje uzasadnienie.
              "Jeżdżę na drogach dwukierunkowych przy prawej krawędzi, ponieważ potencjalny dawca rogówek [bo nie oszukujmy się, inne "podroby" motocyklistów po wypadkach rzadko nadają się do przeszczepu] może wyprzedzać na trzeciego i mijać mnie z wykorzystaniem mojego pasa ruchu. Do tego zawsze łatwiej przejechać pojazdowi uprzywilejowanemu."

              Wolałbym:
              "Jeżdżę przy prawej krawędzi pasa ruchu, ponieważ:
              1. tako rzecze "biblia" (PoRD),
              2. ułatwia to życie kierującym za mną, pozwalając na obserwację dłuższego odcinka drogi przed nimi (oraz sprawniejsze i bezpieczniejsze wyprzedzenie mnie, gdy się na to zdecydują)"

              Nie lepiej tak?
              • xsqr Re: Część rzeczy mogę: 27.11.13, 09:56
                qqbek napisał:

                > Wolałbym:
                > "Jeżdżę przy prawej krawędzi pasa ruchu, ponieważ:
                > 1. tako rzecze "biblia" (PoRD),
                > 2. ułatwia to życie kierującym za mną, pozwalając na obserwację dłuższego odcin
                > ka drogi przed nimi (oraz sprawniejsze i bezpieczniejsze wyprzedzenie mnie, gdy
                > się na to zdecydują)"
                >
                > Nie lepiej tak?
                Oczywiście, że tak lepiej. Tak też myślę, jednak odpowiadałem akurat na twoje pytanie dotyczące jednośladów.
              • jureek Re: Część rzeczy mogę: 27.11.13, 10:28
                qqbek napisał:

                > Jak daleko chcesz taką regułę rozciągać?
                > Może od razu czas zacząć jeździć poboczem, bo przecież nie tylko kierowcy jedno
                > śladów wyprzedzają "na trzeciego"?

                Poboczem jest nieprzepisowo (oraz - co najważniejsze - niebezpiecznie). Co prawda wielu "dynamicznych i bezpiecznych" uważa, że moim obowiązkiem jest zjechać na pobocze, żeby ułatwić im szybszą od przepisowej jazdę, ale do tego nie przekonają, natomiast jazda możliwie blisko prawej krawędzi jest jak najbardziej OK. No chyba, że jest korek i widzę rowerzystów, którzy mogliby mnie ominąć z prawej, wtedy robię im miejsce.
                Jura
      • klemens1 Re: Część rzeczy mogę: 27.11.13, 15:42
        > A na oślepiających z tyłu są lusterka fotochromatyczne (najlepiej aktywne, z uk
        > ładem elektronicznym) - bardzo niedoceniany wynalazek :)

        Bardzo gó...any wynalazek. Jak jest częściowo zasłonięta tylna szyba, to lusterko się nie ściemnia.
    • poohdell Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 09:44
      Z tą jazdą na suwak, mam takie spostrzeżenie - owszem, ma ona sens, gdy jest miejsce na płynny wjazd w zwężenie, bez zatrzymywania się. Jeśli to nie jest możliwe, to lepiej, jesli się wcześniej wszyscy potasują. Nie widzę żadnej korzysci w tym, ze 2 rzedy aut dojeżdzają do zwężenia, a potem po wersalsku, proszę pan z prawej, a potem pan z lewej.
      • qqbek Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 09:49
        poohdell napisał(a):

        > Z tą jazdą na suwak, mam takie spostrzeżenie - owszem, ma ona sens, gdy jest mi
        > ejsce na płynny wjazd w zwężenie, bez zatrzymywania się.

        Ma sens, nawet jak pas mający kontynuację stoi.

        > Jeśli to nie jest możl
        > iwe, to lepiej, jesli się wcześniej wszyscy potasują.

        Nie, to właśnie jest typowe buractwo - zamiast korzystać z wolnego pasa blokujesz go.

        > Nie widzę żadnej korzysci
        > w tym, ze 2 rzedy aut dojeżdzają do zwężenia, a potem po wersalsku, proszę pan
        > z prawej, a potem pan z lewej.

        Nie jesteś sam/sama. Niestety.
        • poohdell Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 10:32
          Z tym, ze ja nie piszę, że suwak jest beeee. Suwak jest dobry, jeśli jest miejsce na płynny wjazd w zwężenie. A to w Polsce rzadkie. Jeśli w 2 rzędach auta stoją przed zwężeniem i się nawzajem puszczają, to przejazd trwa wolniej niż gdyby wcześniej wszyscy się potasowali. Niestety, ale chyba sobie to potraficie wyobrazić. Z kwestią blokowania skrzyżowań nie dyskutuje, to oczywiste.
      • tiges_wiz Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 10:01
        1. krótszy korek, nie blokuje się skrzyżowań z tylu
        2. nie denerwują cię "cwaniaki"
      • nazimno Ci, ktorzy takiego spostrzezenia nie mieli, 27.11.13, 10:02
        wprowadzili suwak, nawet nie jako kurtuazyjny gest, ale jako przepis.
        I to juz dosc dawno temu.
      • hasch1 Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 10:47
        Właśnie wjazd na suwak ma na celu nie zatrzymywanie się na końcu pasa.
        Jeśli oczywićie nie znajdą się durnie jadący na suwaku "jeszcze JA" i tak zmusając do zatrzymania wpuszczających na, zakładamy prawy pas. Często widuję zwłaszcza w wypadku ciężarówki, kiedy takich wpuszczanych całe stado uznaje że przed ciężarówkę to wjedzie 10 aut.
        A tasowanie się przed skrzyżowaniem to droga do nikąd, bo kiedy zwolni się lewy, zaraz zostanie ponownie napełniony.
        W takiej sytuacji ciężarówki najczęściej zamykają lewy i jadą tak do końca. Jasne nie jest to prawidłowe, ale jednak częściowo porządkujące.
        • samspade Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 10:53
          hasch1 napisał:

          > W takiej sytuacji ciężarówki najczęściej zamykają lewy i jadą tak do końca. Jas
          > ne nie jest to prawidłowe, ale jednak częściowo porządkujące.

          Nie jest prawidłowe? To za mało powiedziane. Każdy, który to robi to buc. I te tłumaczenie, że to to chodzi o sprawiedliwość. Żałosne.
          • hasch1 Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 10:59
            ....że to to chodzi o sprawiedliwość....

            Pomyliłeś pojęcia, nie sprawiedliwość, a sprawność.....
            • hasch1 ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 11:01
              Kiedy ruch na suwak odbywa się sprawnie nikt nie ma powodu do zamykania lewego.
              • tiges_wiz Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 11:04
                to kosztuje od 100 zł za blokowanie pasa
                na zakopiance daja
                • hasch1 Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 11:14
                  A widziałeś kiedyś milicję jak się robi korek ?
                  • tiges_wiz Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 11:19
                    robi sie bo nie jest wykorzystywana cala droga.
                    www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/zasada-zamka-blyskawicznego/12777695
                    • hasch1 Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 11:41
                      I !!! Gdyby Pokazany Nam, program TVP-Kraków, był normą, a nie zapchaj dziurą, pojawiającą sie czasem między reklamami, to się zgadzam. Kiedy suwak będzie wiedzą powszechną, a i zwyczaj traktowania się ze wzajemnym szacunkiem, to nikomu nie przyjdzie do głowy świadomie postępować w sposób, zgoda, dyskusyjny. Bo przecież gdyby kierowca tej ciężarówki mógł liczyć na płynne wpuszczenie na suwaku, zapewniam że nie robił by takiej sztuki.
                      • qqbek Acha... 27.11.13, 11:48
                        ...czyli "jadę jak ci..., bo inni też tak jeżdżą".

                        No to fajne uzasadnienie jest... tylko za bardzo nie ma już o czym rozmawiać w takim przypadku.
                      • tiges_wiz Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 11:53
                        widocznie ja mam blizej zachodniej granicy, bo nigdy nie mialem wiekszego problemu na zwezeniu. moze to jakies fluidy z niemiec.
                        • tiges_wiz Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 11:58
                          i jak pisalem wyzej ... ustawienie sie rowno na dwoch pasach wyeliminuje tych "cwaniakow" co tak cie denerwuja. i nie trzeba bedzie nic blokowac.
                          • hasch1 Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 12:33
                            > i jak pisalem wyzej ... ustawienie sie rowno na dwoch pasach wyeliminuje tych "
                            > cwaniakow" co tak cie denerwuja. i nie trzeba bedzie nic blokowac.
                            >
                            Ot i cała filozofia.
                            Zbyt wielu, nadal uważa , że ciężarówka to zło wcielone i wpuszczenie, zgodnie z zasadami suwaka, jeśli nie skieruje ich do bram piekła, to napewno ubliży. A przecież i tak na zwężeniu nie przyśpieszysz, więc turlamy się sznurkiem, czy z przodu czy z tyłu.
                            I nie było by konfliktu gdyby nie fakt, że zbyt często kiedy zsuwam się na suwaku z lewego, to jakaś śmigła menda nie wpadnie na pomysł wciśnięcia się bo się zmieści, a Ja nic nie wiem że On tam jest przy stopniach pasażera.
                            • samspade Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 12:41
                              hasch1 napisał:

                              > I nie było by konfliktu gdyby nie fakt, że zbyt często kiedy zsuwam się na suwa
                              > ku z lewego, to jakaś śmigła menda nie wpadnie na pomysł wciśnięcia się bo się
                              > zmieści, a Ja nic nie wiem że On tam jest przy stopniach pasażera.

                              Nie było by problemu gdybyś dojeżdżał do końca pasa. Wtedy nikt ci się nie wciśnie.
                              • hasch1 Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 12:53
                                Ale Ja dojeżdżam, przysięgam. Jedynie kiedy widzę że nikt nie respektuje suwaka, bo lewy się kończy, a prawy stoi jak zamórowany, kogoś łapie Qrwica i drąc sie w CB w niebogłosy wypada ze sznurka i zamyka.
                                Nie jest to więc normą, a jedynie aktem rozpaczy.
                                • samspade Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 12:55
                                  hasch1 napisał:

                                  > Ale Ja dojeżdżam, przysięgam. Jedynie kiedy widzę że nikt nie respektuje suwaka
                                  > , bo lewy się kończy, a prawy stoi jak zamórowany, kogoś łapie Qrwica i drąc si
                                  > e w CB w niebogłosy wypada ze sznurka i zamyka.

                                  Jak już napisałem buc.

                                  > Nie jest to więc normą, a jedynie aktem rozpaczy.

                                  Po utraconym rozumie.
                                  • hasch1 Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 13:11
                                    Dobra zakończmy. Niech będzie że nie jestem dość zdolny Ci tego wyjaśnić.
                                    Fakt rozum się zadział........komu ?
                                    • samspade Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 13:24
                                      hasch1 napisał:

                                      > Dobra zakończmy. Niech będzie że nie jestem dość zdolny Ci tego wyjaśnić.

                                      Nawet nie próbujesz. Zresztą czy da się wyjaśnić w logiczny sposób celowe BLOKOWANIE pasa?

                                      > Fakt rozum się zadział........komu ?

                                      Temu kto uważa że tworząc korek poprawia sprawność ruchu.
              • samspade Re: ps. Bo ja mogę! 27.11.13, 11:08
                Ale jak może się odbywać sprawnie skoro miszczowie uzurpują sobie prawo do kierowania ruchem.
            • samspade Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 11:07
              hasch1 napisał:

              > ....że to to chodzi o sprawiedliwość....
              >
              > Pomyliłeś pojęcia, nie sprawiedliwość, a sprawność.....

              To nie ja ale te buce blokujące lewy pas.
    • edek40 Byle 50 km/h... 27.11.13, 10:43
      Wtedy wszystko jest dozwolone.
    • emes-nju Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 12:06
      xsqr napisał(a):

      > - Mogę jechać środkiem pasa ruchu lub skrajnie po jego
      > lewej stronie - bo przecież muszę widzieć co się tam
      > dalej dzieje. Nic to, że zagrażam bezpieczeństwu,
      > że nie mogą mnie minąć jednoślady

      W nocy poza terenem zabudowanym inaczej po jednojezdniówkach nie jeżdżę.

      Czasem, szczególnie na węższych drogach, jeżdżę lewymi kołami po kresce, a nawet środkiem. G... mnie obchodzą motocykliści, którzy nie mogą mnie wyprzedzić (tym bardziej, że mogą - trochę szerszym łukiem). Jeżdżąc jak najdalej od prawej krawędzi jezdni (chodni) mam minimalnie mniejszą szansę zabić jakiegoś nieoświetlonego kretyna na rowerze albo w butach :/
      • qqbek Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 12:20
        emes-nju napisał:

        > W nocy poza terenem zabudowanym inaczej po jednojezdniówkach nie jeżdżę.

        A to też racja.
        W nocy środkiem i na "długich" tyle ile się da. Przyznam się szczerze, że potrafię w "gęsto zabudowanym łąką i polem", o ile jest "oświetlony" a nie oświetlony z prawdziwego zdarzenia, na długich jechać (choć wiem, że jak są latarnie, to nie wolno... ale jak nazwać drogę, przy której latarnie są co 100-150m, z czego co druga nie świeci?)
        • edek40 Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 12:26
          > nie wolno... ale jak nazwać drogę, przy której latarnie są co 100-150m, z czeg
          > o co druga nie świeci?)

          Zgodna i zatwierdzona.
          • qqbek Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 13:02
            edek40 napisał:

            > Zgodna i zatwierdzona.

            Tu kiedyś mojemu wujowi próbowali wręczyć mandat za "jazdę na długich" ("pojedź" do końca prostej, policz latarnie, uwzględnij to, że na całym odcinku świeciły się dwie, stali za zakrętem w zatoczce autobusowej) geniusze z poniatowskiej drogówki.
            Nie przyjął a oni dali sobie siana, jak wyciągnął za zakręt i zapytał aspiranta, czy ta droga aby na pewno jest oświetlona.
            • edek40 Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 13:10
              > Nie przyjął a oni dali sobie siana, jak wyciągnął za zakręt i zapytał aspiranta
              > , czy ta droga aby na pewno jest oświetlona.

              A wystarczylo zwolnic i wywalic na mroz pacholka z czerwona choragwia i latarnia. Nie byloby problemu najechania na odpoczywajacego na jezdni obywatela czy jadacego pod prad rowerzyste.
              • qqbek Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 13:18
                edek40 napisał:

                > A wystarczylo zwolnic i wywalic na mroz pacholka z czerwona choragwia i latarni
                > a. Nie byloby problemu najechania na odpoczywajacego na jezdni obywatela czy ja
                > dacego pod prad rowerzyste.

                Tyż racja;)
                Tylko ja byłem jedynym pasażerem, więc pewnie to ja, zdaniem waadzy, powinienem zapierniczać z tą latarnią ;)

                A droga tam taka, że co nie jadę tamtędy po zmierzchu (a kilka razy do roku jeżdżę), to obywateli dogrzewających się wyrobami akcyzowymi napotykam (czy to na rowerach, czy to spieszonych/zalegających). Raz, w czerwcu czy lipcu ubiegłego roku, na odcinku od Poniatowej do Bełżyc czterech "batmanów" wężykujących na rowerach spotkałem... a to nawet nie 20 kilometrów trasy. A w sierpniu (żniwa!) bywa jeszcze gorzej.
                • edek40 Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 13:24
                  > A droga tam taka, że co nie jadę tamtędy po zmierzchu (a kilka razy do roku jeż
                  > dżę), to obywateli dogrzewających się wyrobami akcyzowymi napotykam (czy to na
                  > rowerach, czy to spieszonych/zalegających). Raz, w czerwcu czy lipcu ubiegłego
                  > roku, na odcinku od Poniatowej do Bełżyc czterech "batmanów" wężykujących na ro
                  > werach spotkałem... a to nawet nie 20 kilometrów trasy. A w sierpniu (żniwa!) b
                  > ywa jeszcze gorzej.

                  Sam widzisz jak sluszna byla interwencja policji. Wszak nie mozna oslepiac obywateli, nawet gdy leza na asfalcie i maja zamkniete oczy.
                  • qqbek Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 13:32
                    edek40 napisał:

                    > Sam widzisz jak sluszna byla interwencja policji. Wszak nie mozna oslepiac obyw
                    > ateli, nawet gdy leza na asfalcie i maja zamkniete oczy.

                    Prawdę mówisz!
                    Zaiste daleko bardziej rozsądne jest rozjeżdżanie tychże (byleby z prędkością do 50km/h w zabudowanym i do 90km/h poza zabudowanym)!
                    Przynajmniej zgodnie z przepisami, nakazującymi wyłączanie świateł drogowych na drogach "oświetlonych".
                    • edek40 Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 13:38
                      > Prawdę mówisz!
                      > Zaiste daleko bardziej rozsądne jest rozjeżdżanie tychże (byleby z prędkością d
                      > o 50km/h w zabudowanym i do 90km/h poza zabudowanym)!
                      > Przynajmniej zgodnie z przepisami, nakazującymi wyłączanie świateł drogowych na
                      > drogach "oświetlonych".

                      Ustalilismy zatem, ze przepisy sa spojne i opierajace sie na realiach.
        • tiges_wiz Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 12:35
          a gdzie jest cos o tych latarniach? tak pobieznie przejrzalem pord i nie znalazlem
          • qqbek Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 12:45
            tiges_wiz napisał:

            > a gdzie jest cos o tych latarniach? tak pobieznie przejrzalem pord i nie znalaz
            > lem

            Art. 51 ust. 3
            (podkreślenie mojego autorstwa):
            W czasie od zmierzchu do świtu, na nieoświetlonych drogach, zamiast świateł mijania lub łącznie z nimi, kierujący pojazdem może używać świateł drogowych, o ile nie oślepi innych kierujących albo pieszych poruszających się w kolumnie.
    • bimota Re: Bo ja mogę! 27.11.13, 12:33
      CO ZLEGO W OSTATNIEJ SYTUACJI ? JAKA "HOLOTA ZA MNA"... ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka