xsqr
27.11.13, 07:25
Taki tytuł ma ten temat - bo jest najwłaściwszy - i tak kolejno można wymieniać przymioty które do tego pasują, spotykamy je codziennie:
- Mogę jechać środkiem pasa ruchu lub skrajnie po jego lewej stronie - bo przecież muszę widzieć co się tam dalej dzieje. Nic to, że zagrażam bezpieczeństwu, że nie mogą mnie minąć jednoślady;
- Chętnie ścinam zakręty - mając linie rozdzielające pasy ruchu pod środkiem auta a lewe koła na pasie dla przeciwnego ruchu - niech frajerzy uciekają na pobocze lub chodnik;
- Nie muszę ustawiać świateł - ważne, że ja widzę. To że oślepiam jadącego przede mną lub z naprzeciwka - to już nie moje zmartwienie. Jak on kogoś potrąci albo zjedzie z pasa ruchu, oślepiony kiedy spróbuje spojrzeć w lusterko - to jego wina;
- Kiedy dwa pasy zamieniają się w jeden - mamy "suwak" - spróbuję wepchnąć się na ten jadący szybciej pas 50 albo 100 metrów przed zwężeniem - mnie się śpieszy, niech tamta hołota za mną stoi i czeka;
Ludzie - do cholery - trochę kultury w ruchu. Wczoraj mnie jakiś ku**** strąbił za ustąpienie pieszemu na przejściu a potem zaraz wyprzedził mnie na podwójnej ciągłej (zahaczając o kolejne przejście)