Dodaj do ulubionych

Znów agresja kierowcy BMW

09.12.13, 16:53
Zajechał 2 razy drogę. Za pierwszym razem udało się go ominąć. Pięknie to sfilmował rejestrator
Czy naprawdę tą marką jeżdżą troglodyci? Samochód został użyty jako narzędzie przestępstwa. Ja bym temu bandycie tą BMWicę skonfiskował.
Mam kamerkę. Dołożyłem do wyposażenia mojego auta metrowy odcinek wielożyłowego kabla fi ok 50 mm Działa jak kij baseballowy. Nie zawaham się użyć przeciwko takiemu bydlakowi w razie czego.
M.
Obserwuj wątek
    • nazimno Oskarza Cie o napad z uzyciem 09.12.13, 16:59
      niebezpiecznego narzedzia.

      ZADEN kauzyperda za zadne pieniadze Cie nie uratuje.
      Tamci powiedza, ze nie mieli zadnych zlych zamiarow.


      • qqbek To jedno. 09.12.13, 19:31
        nazimno napisał:

        > niebezpiecznego narzedzia.
        >
        > ZADEN kauzyperda za zadne pieniadze Cie nie uratuje.
        > Tamci powiedza, ze nie mieli zadnych zlych zamiarow.

        To jedno.
        A drugie to fragment opisu do filmu:
        "Prawdopodobnie przy zjeździe z Chorzowskiej przypadkowo zajechałem Panu z BMW drogę."

        Nic nie uzasadnia przemocy na drodze.
        Ale dwójka dzieci na pokładzie nie zwalnia z zachowywania się w sposób przepisowy, a to oznacza, że nie "zajeżdżamy przypadkowo" komuś drogi.

        Tak więc nie przemocą na przemoc to jedno, ale nie uzasadniajmy wymuszeń pierwszeństwa dziećmi na pokładzie.

        A pan z BMW następnym razem nauczy się czegoś z linczu, jaki urządzą mu "Internauci" i zamiast wpierw hamować a potem się wyżywać następnym razem "niewyhamuje" i wtedy dopiero cała ta sytuacja będzie miała tragiczny finał.
        • jureek Re: To jedno. 09.12.13, 19:36
          Jaki opis, jaki film? O czym Ty piszesz?
          Jura
          • qqbek Re: To jedno. 09.12.13, 19:41
            jureek napisał:

            > Jaki opis, jaki film? O czym Ty piszesz?
            > Jura

            O tym, o czym pisze też autor wątku.
            • jureek Re: To jedno. 10.12.13, 09:08
              qqbek napisał:

              > [url=http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/galeria/2095066,pobicie-kierowcy-w-
              > katowicach-debie-winny-znow-wlasciciel,id,t.html#b191e6b076e8e1a2,1,3,5]O tym[/
              > url], o czym pisze też autor wątku.

              Dziękuję. Autor wątku nie podał tego linku, więc opierałem się tylko na jego opisie.
              Jura
          • mariner4 Tutaj masz: 10.12.13, 14:48
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15108367,Internauci_na_tropie__Agresywny_kierowca_bmw_namierzony.html?lokale=szczecin#BoxWiadTxt
            Pozdrowienia
            M.
        • jureek Re: To jedno. 10.12.13, 08:52
          qqbek napisał:

          > Ale dwójka dzieci na pokładzie nie zwalnia z zachowywania się w sposób przepiso
          > wy, a to oznacza, że nie "zajeżdżamy przypadkowo" komuś drogi.
          >
          > Tak więc nie przemocą na przemoc to jedno, ale nie uzasadniajmy wymuszeń pierws
          > zeństwa dziećmi na pokładzie.

          Gdzie Ty tam wyczytałeś uzasadnianie wymuszenia pierwszeństwa dziećmi na pokładzie?

          > A pan z BMW następnym razem nauczy się czegoś z linczu, jaki urządzą mu "Intern
          > auci" i zamiast wpierw hamować a potem się wyżywać następnym razem "niewyhamuje
          > " i wtedy dopiero cała ta sytuacja będzie miała tragiczny finał.

          Aha. To są tylko takie dwie możliwości? Pierwsza to hamowanie, żeby uniknąć kolizji, ale potem bawienie się w nauczyciela i dawanie nauczek pięściami. Albo druga, gdy bawienie się w nauczyciela nie "opłaca się" (bo "lincz" albo policja), to celowe nieunikanie kolizji, czyli takie dziecinne "na złość mamie odmrożę sobie uszy". A trzeciej możliwości, czyli wyhamowanie w celu uniknięcia kolizji i zrezygnowanie z nauczki, nie widzisz?
          Jura
          • tbernard Re: To jedno. 10.12.13, 09:05
            > obie uszy". A trzeciej możliwości, czyli wyhamowanie w celu uniknięcia kolizji
            > i zrezygnowanie z nauczki, nie widzisz?
            > Jura

            Ja jeszcze widzę inną możliwość. Nie zapierdzielać najpierw tak aby innym uniemożliwiać wykonanie prawidłowych manewrów bez "zajeżdżania drogi".
            • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 09:25
              tbernard napisał:

              > Ja jeszcze widzę inną możliwość. Nie zapierdzielać najpierw tak aby innym uniem
              > ożliwiać wykonanie prawidłowych manewrów bez "zajeżdżania drogi".

              Jakie zapierdzielać?
              Robaczku! - w tamtym miejscu dozwolona prędkość to 100km/h!
              To, że "autor filmu" jedzie znacznie poniżej tej prędkości jeszcze nie oznacza, że jadąc 100km/h kierowca BMW "zapierdziela"... bo jedzie w tamtym miejscu przepisowo jadąc tyle.
              • jureek Re: To jedno. 10.12.13, 09:41
                qqbek napisał:

                > Jakie zapierdzielać?
                > Robaczku! - w tamtym miejscu dozwolona prędkość to 100km/h!

                No i co z tego? Jak jest gęsty ruch, to jedzie się wolniej i pozwala się innym zmienić pas, a nie tak, że gdy czasem widzę jakąś lukę, w którą można by się władować, to jadący z tyłu przyspiesza, gdy tylko włączę migacz. Na drodze trzeba współpracować, a nie egzekwować prawa do jazdy setką, bo na tyle pozwalają znaki.
                Jura
              • tbernard Re: To jedno. 10.12.13, 09:49
                > Jakie zapierdzielać?
                > Robaczku! - w tamtym miejscu dozwolona prędkość to 100km/h!
                > To, że "autor filmu" jedzie znacznie poniżej tej prędkości jeszcze nie oznacza,
                > że jadąc 100km/h kierowca BMW "zapierdziela"... bo jedzie w tamtym miejscu prz
                > episowo jadąc tyle.

                A ja widzę, że autor jedzie jak większość prawdopodobnie w pobliżu tego dozwolonego 100 i tylko niektórzy "lepsi" się wyłamują. Kierowca BMW na pewno nie jechał tam przepisowo.
                • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 10:00
                  tbernard napisał:

                  > A ja widzę, że autor jedzie jak większość prawdopodobnie w pobliżu tego dozwolo
                  > nego 100 i tylko niektórzy "lepsi" się wyłamują. Kierowca BMW na pewno nie jech
                  > ał tam przepisowo.

                  Ok - każdy widzi co widzi.
                  Ja widzę przed "filmowcem" ostro zwalniający samochód i dużo szybciej poruszające się pojazdy tak na prawym jak i lewym pasie.
                  Ja niezawodnej "Iskry" w oczach nie mam, więc kończę wypowiedź stwierdzeniem, że podług mojego doświadczenia to nawet 65km/h nie jest (popatrz na latarnie).
                  • tbernard Re: To jedno. 10.12.13, 10:05
                    Niezależnie ile jechał, bo też w oczach radaru nie mam, to jazda szybsza w takich warunkach tasowania się między pasami jest zwykłym niedostosowaniem prędkości. Bez wnikania kto ile jechał i ile wynosi prędkość dopuszczalna.
          • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 09:23
            jureek napisał:

            > Aha. To są tylko takie dwie możliwości? Pierwsza to hamowanie, żeby uniknąć kol
            > izji, ale potem bawienie się w nauczyciela i dawanie nauczek pięściami. Albo dr
            > uga, gdy bawienie się w nauczyciela nie "opłaca się" (bo "lincz" albo policja),
            > to celowe nieunikanie kolizji, czyli takie dziecinne "na złość mamie odmrożę s
            > obie uszy". A trzeciej możliwości, czyli wyhamowanie w celu uniknięcia kolizji
            > i zrezygnowanie z nauczki, nie widzisz?
            > Jura

            Widzę.
            W zdecydowanej większości przypadków o spowodowaniu zagrożenia na drodze informuję sprawcę klaksonem.
            Na prawie 18 lat "za kółkiem" wysiadłem z auta raz - nawrzeszczeć, bo musiałem jakoś wyładować złość i oswoić adrenalinę.

            Nie podoba mi się jedynie jawny lincz na kierowcy, który w tamtym miejscu miał prawo jechać 100km/h (to już za tabliczką "koniec terenu zabudowanego") nawet prawym pasem. To, że mu się ciamajda wtoczyła jakieś 50-60km/h na pas, wymuszając pierwszeństwo mogło go wzburzyć.

            Jak pisałem już też, nic nie usprawiedliwia agresji.

            Ale nie urządzajcie sobie linczu na baranie, bez dostrzeżenia przewin pobitego.
            • jureek Re: To jedno. 10.12.13, 09:36
              qqbek napisał:

              > Nie podoba mi się jedynie jawny lincz na kierowcy, który w tamtym miejscu miał
              > prawo jechać 100km/h (to już za tabliczką "koniec terenu zabudowanego") nawet p
              > rawym pasem. To, że mu się ciamajda wtoczyła jakieś 50-60km/h na pas, wymuszają
              > c pierwszeństwo mogło go wzburzyć.

              Skąd Ty znasz te szczegóły?

              > Jak pisałem już też, nic nie usprawiedliwia agresji.
              >
              > Ale nie urządzajcie sobie linczu na baranie, bez dostrzeżenia przewin pobitego.

              Te przewiny nie stoją w żadnej proporcji do agresji typa z bmw.
              Jura
              • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 09:41
                jureek napisał:

                > Skąd Ty znasz te szczegóły?

                Z artykułu?
                Mam rodzinę na Śląsku (w Chorzowie).
                Wiem, że Chorzowska w Katowicach to:
                1. teren niezabudowany (tak jest oznaczona),
                2. trasa szybkiego ruchu (zwana też Drogową Trasą Średnicową).

                > Te przewiny nie stoją w żadnej proporcji do agresji typa z bmw.
                > Jura

                Też racja.
                Ale od razu pada porównanie do poprzedniego jełopa.
                A porównania być nie może - poprzedni jełop sprowokowany został przepisowym zachowaniem kierującego, tego jełopa sprowokowało ordynarne wymuszenie.
                • jureek Re: To jedno. 10.12.13, 09:44
                  qqbek napisał:

                  > Z artykułu?
                  > Mam rodzinę na Śląsku (w Chorzowie).
                  > Wiem, że Chorzowska w Katowicach to:
                  > 1. teren niezabudowany (tak jest oznaczona),
                  > 2. trasa szybkiego ruchu (zwana też Drogową Trasą Średnicową).

                  Skąd wiesz, jaką prędkością jechali uczestnicy zajścia?

                  > Ale od razu pada porównanie do poprzedniego jełopa.
                  > A porównania być nie może - poprzedni jełop sprowokowany został przepisowym zac
                  > howaniem kierującego, tego jełopa sprowokowało ordynarne wymuszenie.

                  Ten drugi jełop jest nawet gorszy, bo pierwszy nie posunął się do rękoczynów (chociaż samo zmuszenie do zatrzymania się to moim zdaniem także przemoc, szkoda tylko, że sądy tak tego nie widzą).
                  Jura
                  • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 09:47
                    jureek napisał:

                    > Skąd wiesz, jaką prędkością jechali uczestnicy zajścia?

                    A czy to tak trudno ocenić?
                    Na pewno nie było to dozwolone w tamtym miejscu 100km/h.

                    > Ten drugi jełop jest nawet gorszy, bo pierwszy nie posunął się do rękoczynów (c
                    > hociaż samo zmuszenie do zatrzymania się to moim zdaniem także przemoc, szkoda
                    > tylko, że sądy tak tego nie widzą).
                    > Jura

                    Mam dziwne wrażenie, że gdyby nie przytomna ucieczka tamtego kierowcy z pierwszego filmu, to skończyłoby się tak samo.
                    • jureek Re: To jedno. 10.12.13, 09:52
                      qqbek napisał:

                      > A czy to tak trudno ocenić?
                      > Na pewno nie było to dozwolone w tamtym miejscu 100km/h.

                      Bezwzględną prędkość trudno ocenić. Natomiast widać, że "filmowiec" jedzie mniej więcej z taką samą prędkością, jak większość tam jadących.
                      Jura
                    • tbernard Re: To jedno. 10.12.13, 10:00
                      > jureek napisał:
                      >
                      > > Skąd wiesz, jaką prędkością jechali uczestnicy zajścia?
                      >
                      > A czy to tak trudno ocenić?
                      > Na pewno nie było to dozwolone w tamtym miejscu 100km/h.

                      Na pewno jechał z prędkością zbliżoną. Czyli podobnie jak większość.
                      Jełop z BMW jechał znacznie szybciej.

                      Ale tak czy owak chyba nie rozumiesz pojęcia prędkości dopuszczalnej. Postaram się Tobie wyjaśnić. Oznacza ona, że nie można jechać szybciej. Nie jest to jakaś gwarancja, że na tym odcinku zawsze w każdych warunkach tyle można jechać. Jak jest ruch gęsty, to należy prędkość dostosować do warunków.
                • poohdell Re: To jedno. 10.12.13, 10:00
                  Czym odróżnisz ordynarne wymuszenie od wymuszenia? Na podstawie czego to wywnioskowałeś?
                  Znasz to miejsce, jeździsz tam? To bardzo ruchliwy odcinek drogi kilkupasamowej, ludzie często zmieniają pasy. Jeżeli uważasz, że kierowca z BMW jest usprawiedliwiony, to jeśli kiedyś komuś tez przez przypadek zajedziesz drogę, a facet w odwecie zdemoluje ci facjatę, to nie miej pretensji. Przecież mógł być wzburzony.
                  • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 10:03
                    poohdell napisał(a):

                    > Czym odróżnisz ordynarne wymuszenie od wymuszenia? Na podstawie czego to wywnio
                    > skowałeś?
                    > Znasz to miejsce, jeździsz tam? To bardzo ruchliwy odcinek drogi kilkupasamowej
                    > , ludzie często zmieniają pasy.

                    Wiem.

                    > Jeżeli uważasz, że kierowca z BMW jest usprawie
                    > dliwiony,

                    Raz jeszcze (po raz czwarty) - nie zamierzam usprawiedliwiać agresji.

                    > to jeśli kiedyś komuś tez przez przypadek zajedziesz drogę, a facet w
                    > odwecie zdemoluje ci facjatę, to nie miej pretensji. Przecież mógł być wzburzo
                    > ny.

                    Nie zajeżdżam, ani przez "przypadek" (piękne słowo na maskowanie braku umiejętności lub braku należytej uwagi), ani celowo.
                    • jureek Re: To jedno. 10.12.13, 10:19
                      qqbek napisał:

                      > Nie zajeżdżam, ani przez "przypadek" (piękne słowo na maskowanie braku umiejętn
                      > ości lub braku należytej uwagi), ani celowo.

                      Nie sądzę, żeby "przypadek" służył tylko maskowaniu braku umiejętności czy braku uwagi, myślę, że użyto tego słowa przede wszystkim w celu wskazania, że to zajechanie drogi nie było umyślne.
                      Jura
                    • tbernard Re: To jedno. 10.12.13, 10:20
                      > Nie zajeżdżam, ani przez "przypadek" (piękne słowo na maskowanie braku umiejętn
                      > ości lub braku należytej uwagi), ani celowo.

                      Prezentujesz niebezpieczne myślenie jako kierowca. Ja jestem bezbłędny i tylko inni popełniają błędy. Kierowca który uważa się za bezbłędnego cyborga jest znacznie bardziej niebezpieczny od ciapowatych.
                      • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 10:28
                        tbernard napisał:

                        > Prezentujesz niebezpieczne myślenie jako kierowca. Ja jestem bezbłędny i tyl
                        > ko inni popełniają błędy.
                        Kierowca który uważa się za bezbłędnego cyborga j
                        > est znacznie bardziej niebezpieczny od ciapowatych.

                        Nie wymuszam.
                        Przestrzegam przepisów.
                        Rozglądam się, zanim zmienię kierunek jazdy lub pas.
                        Tak niewiele, ale przerasta zdecydowaną większość kierowców.
                        • tbernard Re: To jedno. 10.12.13, 10:34
                          > Nie wymuszam.
                          > Przestrzegam przepisów.
                          > Rozglądam się, zanim zmienię kierunek jazdy lub pas.
                          > Tak niewiele, ale przerasta zdecydowaną większość kierowców.

                          Ale wiesz o tym, bo wszyscy kierowcy z którymi na drodze byłeś na dystansie wzrokowego kontaktu powiedzieli Ci o tym? Czy tylko przechwalasz się? Bo mandat za wymuszenie, zajechanie itp nie kończące się kolizją, to w naszym kraju dostanie większy pechowiec, niż szczęścia ma ten co w totolotka wygrał.
                          Mogę uwierzyć, że się starasz itp. Ale w deklaracje, że jest się bezbłędnym jak cyborg to szczerze wątpię.
                        • samspade Re: To jedno. 10.12.13, 10:38
                          Może i niewiele ale i tak nie daje stuprocentowej pewności że się komuś nie zajedzie drogi.
            • samspade Re: To jedno. 10.12.13, 09:43
              Zachowujesz się trochę jak osoba z mazur i i mająca drugi ośrodek życiowy w Krakowie. On twierdzi że kierujący pewną marką są wzorami zachowania na drodze i przestrzegania przepisów. Ty tłumaczysz tego z bmw.
              Ten z bmw to nie baran ale bandyta. Nic nie usprawiedliwia agresji. KROPKA
              • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 09:52
                samspade napisał:

                > Zachowujesz się trochę jak osoba z mazur i i mająca drugi ośrodek życiowy w Kra
                > kowie. On twierdzi że kierujący pewną marką są wzorami zachowania na drodze i p
                > rzestrzegania przepisów. Ty tłumaczysz tego z bmw.

                Trzeci raz w tym wątku napiszę - nic nie tłumaczy agresji na drodze.

                > Ten z bmw to nie baran ale bandyta. Nic nie usprawiedliwia agresji. KROPKA

                Jaki bandyta?
                Przecież policja mówi o wykroczeniu.
                Do "bandyty" to mamy po drodze występek jeszcze... do "bandyty" trzeba zbrodni.
                Zwykły zbir.

                Nie chce mi się długo nic opisywać (jak jesteś na Automobilu, to tam opisałem w sierpniu), ale sam ostatnio spotkałem takiego jełopa (tylko, że postawiłem się mu, zamiast siedzieć w środku i dać sobie po japie strzelić, wysiąść - w związku z tym skończyło się prawie tylko na pyskówce). Zgadnij w jakim kierunku prowadzi postępowanie policja? Wykroczenie w ruchu drogowym (ale zanim ustalili kierowcę, minął czas na ukaranie mandatem, tak więc i tak będzie miał sprawę w sądzie), tak skończyłoby się mandatem.
                • poohdell Re: To jedno. 10.12.13, 10:02
                  Aha, jeszcze jedna kwestia. Ten odcinek drogi nie nadaje sie do zatrzymywania i ucinania sobie dyskusji. To stricte kwestia bezpieczeństwa własnego.
                • samspade Re: To jedno. 10.12.13, 10:03
                  qqbek napisał:

                  > Trzeci raz w tym wątku napiszę - nic nie tłumaczy agresji na drodze.

                  Wystarczy raz ale bez dodawania o ciamajdach wtaczających się na pas. Szczególnie że nie wiemy czy miszczu sam nie jechał +50 ponad prędkość dopuszczalną.

                  > > Ten z bmw to nie baran ale bandyta. Nic nie usprawiedliwia agresji. KROPK
                  > A
                  >
                  > Jaki bandyta?
                  > Przecież policja mówi o wykroczeniu.
                  > Do "bandyty" to mamy po drodze występek jeszcze... do "bandyty" trzeba zbrodni.
                  > Zwykły zbir.

                  Pozostanę przy bandycie.
                • tbernard Re: To jedno. 10.12.13, 10:25
                  > Jaki bandyta?
                  > Przecież policja mówi o wykroczeniu.
                  > Do "bandyty" to mamy po drodze występek jeszcze... do "bandyty" trzeba zbrodni.
                  > Zwykły zbir.

                  Podczas zjazdu była próba celowe zajechanie ze spychaniem. To podpada pod próbę zabójstwa.
                  • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 10:29
                    tbernard napisał:

                    > Podczas zjazdu była próba celowe zajechanie ze spychaniem. To podpada pod próbę
                    > zabójstwa.

                    Mnie potrącono busem na parkingu.
                    Chcieli mu dać mandat "sto" za "spowodowanie zagrożenia poza drogą publiczną".
                    • tbernard Re: To jedno. 10.12.13, 10:47
                      > > Podczas zjazdu była próba celowe zajechanie ze spychaniem. To podpada pod
                      > próbę
                      > > zabójstwa.
                      >
                      > Mnie potrącono busem na parkingu.
                      > Chcieli mu dać mandat "sto" za "spowodowanie zagrożenia poza drogą publiczną".

                      Nie widzę analogii. Przede wszystkim działania celowego.
                      • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 11:25
                        tbernard napisał:

                        > > Mnie potrącono busem na parkingu.
                        > > Chcieli mu dać mandat "sto" za "spowodowanie zagrożenia poza drogą public
                        > zną".
                        >
                        > Nie widzę analogii. Przede wszystkim działania celowego.

                        Potrącono mnie celowo, po pyskówie próbowano mnie rozjechać sporym autem (Opel Vivaro).
                        Zdaniem policji "spowodowanie zagrożenia poza drogą publiczną" i grzywna 100 złotych się należała.
                        • tbernard Re: To jedno. 10.12.13, 11:30
                          W takich okolicznościach był to napad z usiłowaniem zabójstwa.
                          • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 11:43
                            tbernard napisał:

                            > W takich okolicznościach był to napad z usiłowaniem zabójstwa.

                            Przecież tłumaczę, że wykroczenie drogowe poza drogą publiczną.
                            Tutaj oryginalny opis sytuacji (cytuję sam siebie), z dnia 27.07.13:
                            "Jadę jedną z głównych arterii mej wsi, przede mną bardzo dupowato powożony Opel Vivaro.
                            Jako, że rejestracja wsiowa (LKR) nawet nie reagowałem na pierwsze wykroczenia (wymuszenie przy skręcie w prawo na strzałce [ja z zielonym], potem dupowate [bardzo] ruszenie spod świateł... w końcu wieś wsi odpuszcza. Skręciliśmy, dupowato jechaliśmy jeden za drugim, potem znów skręciliśmy, tym razem pod "Plazę" [to takie mega-wieś-centrum z kinem, kręgielnią i sklepami dla plebsu- pech chciał, że akurat tam interes miałem - konkretniej buty dla latorośli - ale z racji zepsutego podnośnika szyby, miast celować w podziemny, wolałem parking z obsługą, naprzeciw] - koniec dygresji - wracam do meritum. Opelek jechał w porywach 8km/h, ale to w tej uliczce norma - Plaza plebsowi dała kilka miejsc darmowych, miał prawo takiego szukać, po 150m miejsca nie znalazł [i już by nie znalazł, bo parking był 50m za nim] a jechał nadal te 5-8km/h... pogoniony został klaksonem. Klakson wyzwolił nauczyciela. Z zawrotnych 8km/h facet zwolnił do 2-3km/h [szła rodzina z wózkiem po chodniku i żwawo mnie i jego wyprzedzili]. Ch... z tym pomyślałem... mam 100m do parkingu. Kolejne 90m jechałem w tym tempie [na półsprzęgle, bo nawet "jedynka bez gazu" groziła wjechaniem gościowi w dupę] cierpliwie. Zatrzymał się [rzecz jasna tam gdzie go strąbiłem, był B36, linia podwójna, widoczności zza dostawczaka 0]. No to dałem jego bębenkom raz jeszcze poczuć miód mego klaksonu. Dałem kierunek w lewo (bo tam mój parking był) po kilkunastu sekundach i on skręcił na parking. On pojechał za budkę parkingowych (szlabanów brak), ja otworzyłem drzwi przy budce, chcąc zapłacić (bo szyba czeka na nowy podnośnik). Gnojek wyleciał i zamknął moje drzwi tak, że aż boczek odleciał. Wysiadłem więc i pytam o co mu chodzi. Po wysłuchaniu kilkudziesięciu inwektyw dotyczących mnie, mojej matki i używania klaksonu w odniesieniu do buraka usłyszałem, "chodź tu, to ci w mordę dam"... no to podszedłem. Wysiadł drugi i chyba zbiorczo, w związku z tym, że sam kierowca poczuł się nagle przerośnięty przez sytuację, chcieli mi ten wpie...spuścić. Pech chciał, że jechałem z małżonką i szwagrem. Szwagier wysiadł, więc nagle z 2:1 zrobiło się 2:2 i tamci "wrócili honorowo na wcześniej zabezpieczone pozycje". Stanąłem, by zrobić im fotkę... a ci mnie rozjechali... tzn ruszyli i klnąc cały czas we mnie wjechali. Walnąłem dupą w maskę i lewy błotnik... po czym ramieniem zdjąłem jeszcze lusterko.

                            Burak stanął, poprawił lusterko (złożyło się) i pojechał dalej.
                            Żona dodzwoniła się w końcu na 112.
                            Zgłosiłem, poczekałem (już po niecałej godzinie byli!)."

                            Teraz ciąg dalszy - mi nic nie było.
                            Poszedłem na komendę zgłosić do protokołu.
                            Zeznania złożyła też żona, szwagier, dwoje parkingowych z budki (potwierdzili na miejscu moją wersję).
                            Policja w końcu znalazła sprawcę (nie był właścicielem).
                            Ostatnio (październik) dostałem zawiadomienie, że sprawa trafia do sądu z paragrafu "spowodowanie zagrożenia" ponieważ sprawca przyznał się do winy, ale już po czasie w którym można go było ukarać mandatem. Jedyny zarzut to wykroczenie "poza drogą publiczną".
                        • jureek Re: To jedno. 10.12.13, 11:37
                          qqbek napisał:

                          > Potrącono mnie celowo, po pyskówie próbowano mnie rozjechać sporym autem (Opel
                          > Vivaro).
                          > Zdaniem policji "spowodowanie zagrożenia poza drogą publiczną" i grzywna 100 zł
                          > otych się należała.

                          I takie właśnie błędne kwalifikacje czynów tylko rozzuchwalają bandytów.
                          Jura
                          • qqbek Re: To jedno. 10.12.13, 11:58
                            jureek napisał:

                            > I takie właśnie błędne kwalifikacje czynów tylko rozzuchwalają bandytów.
                            > Jura

                            A co?
                            Mam jeszcze zażalenie na działania policji składać?
                            Chcesz, żebym się z koniem kopał? Już dość odwagi cywilnej w tym przypadku wykazałem - wpierw, jak człowiek nie dając się sterroryzować burakowi i stając z nim twarzą w twarz, potem zgłaszając sprawę na policję i narażając się na długie jej (policji) procedowanie (dojazd na miejsce zajął im niecałą godzinę, wezwanie mnie na komendę niecały tydzień, ustalenie personaliów kierowcy tylko kwartał - zapewne i do sądu zechcą mnie "zaprosić" więc to jeszcze nie koniec zabaw uciesznych).
                            • jureek Re: To jedno. 10.12.13, 12:05
                              qqbek napisał:

                              > jureek napisał:
                              >
                              > > I takie właśnie błędne kwalifikacje czynów tylko rozzuchwalają bandytów.
                              > > Jura
                              >
                              > A co?
                              > Mam jeszcze zażalenie na działania policji składać?

                              Nie do Ciebie mam pretensje, tylko do organów.
                              Jura
                              • nazimno Ooooo, organa.... sie obudzily.... 11.12.13, 17:01


                                katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,15118500,Agresywny_kierowca_bmw_sam_zglosil_sie_na_policje_.html#BoxSlotIIMT
                                • bimota Re: Ooooo, organa.... sie obudzily.... 11.12.13, 21:17
                                  "- Mężczyzna przyznał się już do zarzucanego mu czynu. Ze względu na interes społeczny sprawy oraz chuligański charakter zdarzenia prokurator zdecydował o ściganiu tego przestępstwa z urzędu, a nie na wniosek poszkodowanego - dodaje komisarz Jacek Pytel, rzecznik katowickiej policji."

                                  CIEKAWE CO WYJATKOWEGO BYLO W TYM POBICIU, ZE AKURAT NARUSZYLO INTERES...

                                  CZYLI MEDIA, ZAMIAST NA POLICJE...
              • rapid130 Re: To jedno. 10.12.13, 11:54
                samspade napisał:

                > Ten z bmw to nie baran ale bandyta. Nic nie usprawiedliwia agresji. KROPKA

                Ale umiem sobie łatwo wyobrazić sytuację, że kierowca BMW z trudem obronił się przed skutkami błędu melepety.
                Ciśnienie mu skoczyło, strąbił melepetę za błąd gruby błąd.
                Niestety, melepeta, zamiast z pokorą przeprosić za błąd, odpowiedziała "magicznym środkowym paluszkiem", który niezawodnie włącza road rage.

                Mając gorszy dzień łatwiej przekroczyć cienką czerwoną linię.
                • samspade Re: To jedno. 10.12.13, 15:20
                  rapid130 napisał:

                  > Ale umiem sobie łatwo wyobrazić sytuację, że kierowca BMW z trudem obronił się
                  > przed skutkami błędu melepety.
                  > Ciśnienie mu skoczyło, strąbił melepetę za błąd gruby błąd.
                  > Niestety, melepeta, zamiast z pokorą przeprosić za błąd, odpowiedziała "magiczn
                  > ym środkowym paluszkiem", który niezawodnie włącza road rage.

                  A ja umiem łatwo wyobrazić sobie sytuację że miszczo z bmw jedzie o 40 km\h za szybko i z trudem obronił się przed skutkami błędu jak go określiłeś melepety. A że jest bandziorem chce mu dać nauczkę. Bo od dawna nikomu nie dał w gębę. Wreszcie ma powód żeby włączyć road rage

                  > Mając gorszy dzień łatwiej przekroczyć cienką czerwoną linię.

                  Są typki w sportowym ubraniu w drogich samochodach, którzy nie muszą mieć gorszego dnia.
                  • tbernard Re: To jedno. 10.12.13, 15:31
                    > > Mając gorszy dzień łatwiej przekroczyć cienką czerwoną linię.
                    >
                    > Są typki w sportowym ubraniu w drogich samochodach, którzy nie muszą mieć gorszego dnia.

                    Nawet więcej, mają gorszy dzień, gdy nie ma okazji aby komuś pokazać jakimi są rycerzami.
              • agios_pneumatos Re: To jedno. 12.12.13, 14:26
                samspade napisał:

                > Zachowujesz się trochę jak osoba z mazur i i mająca drugi ośrodek życiowy w Kra
                > kowie. On twierdzi że kierujący pewną marką są wzorami zachowania na drodze i p
                > rzestrzegania przepisów. Ty tłumaczysz tego z bmw.
                > Ten z bmw to nie baran ale bandyta. Nic nie usprawiedliwia agresji. KROPKA

                Dobrze, że to nie o mnie bo na Mazury to ja na kajaki se jeżdżę. :P

                Bo jak wiadomo Warszawa leży na Podlasiu, Kraków w górach, Szczecin nad morzem, a Sosnowiec na Śląsku. :D

                Ciekawy temat o tych markach. Może być z tego dłuższa dyskusja.
    • rapid130 Road rage bez powodu? 09.12.13, 20:14
      Ależ to zawsze jest rewanż. I może być on za coś, czego ofiara sama nie uważa za przykrość. :PPP

      Tak jak mój ojciec, który wjeżdża na główną drogę, przy 3 km/h wrzuca dwójkę, w efekcie rozpędza się dostojnie i jedzie wolno. A potem się dziwi, że tamci - zmuszeni do sprawnego ograniczenia tempa z 90 do 50...60 km/h - wyprzedzają go na podwójnych ciągłych (to jeszcze nie road rage, ale krok przed).

      Niestety, moje uprzejme tłumaczenia, że robi źle, nie docierają.
      Ba, zwyczajowo naucza mnie ("Po co???"), gdy wykorzystuję pełne przyspieszenie, żeby innym nie przeszkadzać.

      Chyba jednak trzeba trąbić i mrugać.
      Bez przesady, bez obcesowego ciśnięcia klaksonu przez 10 sekund. Długie są łagodniejszą formą.
      Chodzi o wyrażenie niezadowolenia tylko na tyle, żeby uruchomić jakieś wątpliwości pt. "Może jednak coś źle robię?"
      • qqbek Widzisz... mnie też kiedyś poniosło. 09.12.13, 20:20
        I też jechałem BMW.
        Jadę 40km/h drogą z pierwszeństwem nawierzchnia to mieszanina błota pośniegowego i śniegu (wierzch) i lód pod spodem. Z drogi wewnętrznej wyjechał mi idiota w Śkodzie. Powoli, bezpiecznie... tuż przed maskę.
        Odbicie (o hamowaniu nie było już mowy), jadę prawym bokiem, kontra, jadę lewym bokiem... powrót na prawy pas.
        Wysiadłem, chciałem nawrzeszczeć.
        Przestraszyłem, nie chciał, bym na niego nawrzeszczał - przejechał skrzyżowanie na czerwonym, o mało nie powodując stłuczki po raz kolejny.
        • man_sapiens Re: Widzisz... mnie też kiedyś poniosło. 10.12.13, 00:03
          Taaa....
          Kierowcy z BMW nigdy nie popełniają błędów. Żadnych. :D
          • qqbek Re: Widzisz... mnie też kiedyś poniosło. 10.12.13, 00:12
            man_sapiens napisał:

            > Taaa....
            > Kierowcy z BMW nigdy nie popełniają błędów. Żadnych. :D
            >

            Nie wiem - BMW mam prawie 8 lat... za ostatnie 10 lat nie dostałem żadnego mandatu... więc chyba stanowię wyjątek :)
            A czy błędem było jechanie z pierwszeństwem, być może ciut szybko (przynajmniej jeżeli chodzi o panujące warunki), ale tempem rozwijanym też przez innych? Chyba nie. Błędem była pierwsza, zbyt ostra kontra co najwyżej... ale Śkoda włączała się do ruchu powoli, tak więc faza "sunięcia lewym bokiem" przypadła akurat tuż po tym momencie, w którym (w trakcie "fazy sunięcia prawym bokiem") wyprzedziłem wymuszającego. Druga kontra była idealna.
            Następnym razem, by nie popełniać błędu, wcisnę w takiej sytuacji hamulec i walnę jełopa prosto w bok, który wystawiał do "bicia" - wtedy wszyscy będą, mam nadzieję, kontent.
            • tbernard Re: Widzisz... mnie też kiedyś poniosło. 10.12.13, 08:58
              > Następnym razem, by nie popełniać błędu, wcisnę w takiej sytuacji hamulec i wal
              > nę jełopa prosto w bok, który wystawiał do "bicia" - wtedy wszyscy będą, mam na
              > dzieję, kontent.

              Sporo zależy kogo walniesz. Jeśli będzie to ktoś na przykład z klanu prawniczego lub zwyczajnie z wyższego feudalnego szczebla, to będzie Twoje niedostosowanie prędkości do warunków i nie panowanie nad pojazdem.
              • qqbek Re: Widzisz... mnie też kiedyś poniosło. 10.12.13, 09:05
                tbernard napisał:

                > Sporo zależy kogo walniesz. Jeśli będzie to ktoś na przykład z klanu prawniczeg
                > o lub zwyczajnie z wyższego feudalnego szczebla, to będzie Twoje niedostosowani
                > e prędkości do warunków i nie panowanie nad pojazdem.

                Klan prawniczy w starej Felci (a może to już Fabieda była - nie wiem, trochę czasu już minęło)?
                No jaja sobie robisz;)
                Z resztą sytuacja byłaby ewidentna - to było nieumiejętne włączanie się do ruchu a nie wymuszenie przez wyjazd z podporządkowanej. Akurat wtedy trudno by było mnie w cokolwiek wrobić (z resztą w tamtym miejscu roi się aż od kamer, a i świadków zapewne byłoby wielu).
            • jureek Re: Widzisz... mnie też kiedyś poniosło. 10.12.13, 09:04
              qqbek napisał:

              > Nie wiem - BMW mam prawie 8 lat... za ostatnie 10 lat nie dostałem żadnego mand
              > atu... więc chyba stanowię wyjątek :)
              > A czy błędem było jechanie z pierwszeństwem, być może ciut szybko (przynajmniej
              > jeżeli chodzi o panujące warunki), ale tempem rozwijanym też przez innych?

              Wydaje mi się, że przedmówcy nie chodzi o to, że w tamtej opisywanej sytuacji popełniłeś błąd, lecz o to, czy w ogóle nigdy nie zdarzyło Ci się popełnić błędu na drodze, że tak ostro traktujesz tych, którym się taki nieumyślny błąd zdarzył.
              Jura
              • qqbek Re: Widzisz... mnie też kiedyś poniosło. 10.12.13, 09:13
                jureek napisał:

                > Wydaje mi się, że przedmówcy nie chodzi o to, że w tamtej opisywanej sytuacji p
                > opełniłeś błąd, lecz o to, czy w ogóle nigdy nie zdarzyło Ci się popełnić błędu
                > na drodze, że tak ostro traktujesz tych, którym się taki nieumyślny błąd zdarz
                > ył.
                > Jura

                Być może.
                Nie, nie pamiętam za ostatnie kilka lat sytuacji, w której stworzyłbym zagrożenie na drodze dla kogokolwiek, poza moją skromną osobą.
                Niecały rok po kupnie BMW (a więc w 2006 roku) wykręciłem efektownego "slajda" ze zjazdem "w zielone" na skutek "niedostosowania, na łuku drogi do nawierzchni pokrytej jakimś mazidłem i gliną"... bez ofiar w ludziach i sprzęcie (w zabudowanym było, więc szybko nie jechałem).
                Zabiłem też dwie kury i (chyba-nie wiem, ciemno było) kota.

                Więcej grzechów nie pamiętam.

                A na pewno nie wymusiłem nigdy, wjeżdżając komuś tuż przed maskę (z resztą sądzę, że wyżej opisanej sytuacji 95% kierowców nie uniknęłoby kolizji).
      • tbernard Re: Road rage bez powodu? 09.12.13, 21:40
        Nie cierpię dupowatych na rozbiegówce. Wczoraj na A4 w tym miejscu miałem taką dupę przed sobą, co toczyła się po rozbiegówce niecałe 30 i wjechała z taką prędkością na pas właściwy. Nie miałem innego wyjścia jak wcisnąć gaz i na tej rozbiegówce wyprzedzić to dziwactwo i dopiero potem włączyć się z jako taką prędkością.
        Ale ten filmik z bandziorem to nie ta kategoria. Tu nie sądzę aby było jakiekolwiek zajechanie (czyli, że ten z BMW jechał z prawidłową prędkością). Za to bez wątpienia to on zajeżdżał drogę, tamował ruch i dopuścił się napaści.
        • edek40 Re: Road rage bez powodu? 10.12.13, 10:37
          > Nie cierpię dupowatych na rozbiegówce. Wczoraj na A4 w tym miejscu miałem taką dupę przed sobą, co toczyła się po rozbiegó
          > wce niecałe 30 i wjechała z taką prędkością na pas właściwy.

          To chyba dobrze, ze powolutku?

          Dzis w taki wlasnie sposob wjezdzalem na ulice o dopuszczalnej predkosci 80 km/h. Najlepsze przepisy na swiecie nie dopuszczaja (tak sadze) na podniesienie limitu juz na wjezdzie. A skoro na wjezdzie nalezy jechac 50, to i 30 km/h mozna i nikomu to nie szkodzi.

          Na tej z reszta trasie obowiazuje zakaz wjazdu ciagnikom. Aby, wobec podniesionego limitu i duzego ruchu, bylo bezpieczniej. Dopuszczono jednak ruch "sluzbowy" takich pojazdow...
        • mariner4 Weź pod uwagę, że po drogach poruszają się 10.12.13, 14:50
          kierowcy o różnym stopniu umiejętności. Drogi są dla wszystkich. Strata kilku sekund nie usprawiedliwia agresji tego bandyty.
          M.
          • rapid130 Re: Weź pod uwagę, że po drogach poruszają się 10.12.13, 15:30
            mariner4 napisał:

            > kierowcy o różnym stopniu umiejętności. Drogi są dla wszystkich. Strata kilku s
            > ekund nie usprawiedliwia agresji tego bandyty.

            Tu nie o czas chodzi!

            Zwróć uwagę, że zdecydowana większość agresorów lub nauczycieli podejmuje "akcję nauczania", pomimo że ona zajmuje im wielokrotnie więcej czasu niż te parę straconych sekund.

            Tu działają bardziej skomplikowane mechanizmy. Bardziej chodzi w nich o naruszenie "osobistej bańki nietykalności", którą w pewnym stopniu roztaczamy także na nasz samochód. Jeżeli ktoś ją naruszy bez zaproszenia, wtedy robi się nerwowo.

            Włącz myślenie (zarządco drogi!)
      • jureek Re: Road rage bez powodu? 10.12.13, 09:01
        rapid130 napisał:

        > Ależ to zawsze jest rewanż. I może być on za coś, czego ofiara sama nie uważa z
        > a przykrość. :PPP

        Ja też raz dałem powód. Nie zdematerializowałem się na lewym pasie autostrady podczas wyprzedzania z maksymalną dozwoloną prędkością długiej kolumny ciężarówek jadących prawym pasem. To wystarczyło, żeby panom w audi, które gdzieś w połowie manewru wyprzedzania siadło mi na zderzak, nagle przestało się spieszyć, bo gdy zakończyłem wyprzedzanie i zjechałem na prawy pas, jechali najpierw równolegle ze mną dziko przy tym gestykulując, a gdy na to nie reagowałem, wjechali przede mnie i zahamowali tak, że aby uniknąć na najechania musiałem ostro hamować. No ale według teorii, że zawsze jest to rewanż, widocznie zasłużyłem sobie na taką nauczkę.

        > Chyba jednak trzeba trąbić i mrugać.
        > Bez przesady, bez obcesowego ciśnięcia klaksonu przez 10 sekund. Długie są łago
        > dniejszą formą.
        > Chodzi o wyrażenie niezadowolenia tylko na tyle, żeby uruchomić jakieś wątpliwo
        > ści pt. "Może jednak coś źle robię?"

        No, no, no. Tego się nie spodziewałem, że postawa Ryśka-nauczyciela znajdzie takie poparcie.
        Jura
        • nazimno ...dom wariatow... 10.12.13, 10:01
          Porabani psychole jako "kierowcy lepszych modeli".
          Zalosne i jednoczesnie beznadziejne.
          Niestety, coraz czesciej sie zdarza.

          Lekarzy potrzeba, lekarzy....wielu lekarzy...

          PS
          Staram sie NIE ZBLIZAC DO IDIOTOW.
          To jedyne remedium.



          • tbernard Re: ...dom wariatow... 10.12.13, 10:08
            > PS
            > Staram sie NIE ZBLIZAC DO IDIOTOW.
            > To jedyne remedium.

            Ale niewiele możesz jeśli wyprzedzasz długą kolumnę ciężarówek z prędkością przepisową maksymalną a z tyłu zbliża się miszcz. Chyba, że postanowisz mocniej przycisnąć aby tempo zbliżania zmniejszyć.
            • nazimno Jesli to ja wyprzedzam... 10.12.13, 10:25
              i jesli przede mna nie ma nikogo, to ja tez potrafie przycisnac.

              Czasem robie to tak, ze "tamten" zostaje gleboko z tylu.
              I jest bardzo zdziwiony, bo zwykle w ogole nie jest w stanie dotrzymac kroku.
              Ludzie zle oceniaja liczbe KM pod maska.


              • tbernard Re: Jesli to ja wyprzedzam... 10.12.13, 10:28
                Przycisnąć to potrafi każdy jak ma czym. Nie każdy musi chcieć jechać ponad przepisowy limit.
                • nazimno A ty ZAWSZE jezdzisz jak "aptekarz"? 10.12.13, 10:30
                  • jureek Re: A ty ZAWSZE jezdzisz jak "aptekarz"? 10.12.13, 10:42
                    A co to ma do rzeczy? Tu nie chodzi o aptekarstwo lecz o własne bezpieczeństwo. Sam często piszesz, jak fatalnie jeżdżą kierowcy tirów, jak potrafią na przykład nagle wyjechać na lewy pas. W takiej sytuacji wyprzedzanie przy prędkości 140 (o 50-60 kmh szybciej niż tiry na prawym pasie) niesie już wysokie ryzyko, że nie zdążę zareagować, gdy któryś z tirów nagle wyskoczy z kolumny. Tak więc nie z powodu aptekarstwa, lecz ze względu na własne bezpieczeństwo, nie będę pokazywał typkom za mną, jakie to moje auto ma wspaniałe osiągi, chociaż przyznaję, że jak byłem młodszy, to nawet mnie to bawiło. Szczególnie, gdy jeździłem takim niepozornym autem rodzinnym jak volvo 850, które miało 250 koni pod maską i nie było najmniejszego problemu, żeby odskoczyć daleko do przodu jakiemuś ospoilerowanemu młodzianowi w golfie gti, czy w innej mancie.
                    Jura
                    • nazimno Jureek, robie to rozumnie, gdy mozna to zrobic. 10.12.13, 10:48
                      Nie jestem z tych, ktorzy ryzykuja bez sensu.

                      A idiotow wole miec ZA soba.
                      Dodatkowo idiota przekonuje sie, ze jest bezsilny.
                      A ja nie musze sie nim wiecej przejmowac.
                      • tbernard Re: Jureek, robie to rozumnie, gdy mozna to zrobi 10.12.13, 11:29
                        > A idiotow wole miec ZA soba.
                        > Dodatkowo idiota przekonuje sie, ze jest bezsilny.
                        > A ja nie musze sie nim wiecej przejmowac.

                        Czyli to idiota Tobą steruje. Może i jego celem życiowym nie jest wyprzedzenie Ciebie ale mimo wszystko udaje mu się Ciebie zmusić abyś tak jechał aby on nie musiał zmniejszyć prędkości. Od tego momentu nie masz wyjścia. MUSISZ "chcieć" jechać szybciej niż przepisy dopuszczają albo idiota się do Ciebie zbliży.
                        • nazimno Priorytetem jest odsuniecie sie od idioty. 10.12.13, 11:36
                          Kwalifikowanie tego jako "sterowanie" jest jedynie zabiegiem erystycznej ornamentacji
                          wypowiedzi.

                          Jesli idiote zamyka sie w szpitalu dla nerwowo chorych, to zasugerujesz, ze lekarze,
                          sa przez idiotow "sterowani" w podejmowaniu decyzji?

                          Tak czy inaczej idiota zostaje w takiej strefie, ze jego idiotyzm dla mnie nie stanowi zagrozenia. W tym kontekscie uwalniam sie od balastu.
                          I to jest rozsadne rozwiazanie.
                          • jureek Re: Priorytetem jest odsuniecie sie od idioty. 10.12.13, 11:43
                            nazimno napisał:

                            > Tak czy inaczej idiota zostaje w takiej strefie, ze jego idiotyzm dla mnie nie
                            > stanowi zagrozenia. W tym kontekscie uwalniam sie od balastu.
                            > I to jest rozsadne rozwiazanie.

                            Pod warunkiem, że masz warunki na ucieczkę do przodu i inne zagrożenia spowodowane taką ucieczką nie będą większe niż zagrożenie ze strony idioty. Poza tym nigdy nie masz gwarancji, że za chwilę wjedziesz w korek, w którym idiota i tak Cię dogoni.
                            Innym sposobem na uwolnienie się od idioty, jest stopniowe zwolnienie do prędkości poniżej prędkości wyprzedzanej kolumny ciężarówek i schowanie się na prawym pasie za ostatnią ciężarówką w kolumnie. Wtedy idiota też nie ma szans zrobić numeru z zajechaniem drogi.
                            Jura
                            • nazimno buhaha 10.12.13, 11:50
                              Wtedy dopiero tbernard wyzyje sie na tobie, ze "dajesz sie tak sterowac" do tego stopnia,
                              ze idiocie USTEPUJESZ.

                              PS
                              Rozwiazaniem skutecznym jest wbudowanie RPG-7 w kufer naszego samochodu.
                              Przycisk do odpalania mozna ukryc pod deska rozdzielcza.




                              • tbernard Re: buhaha 10.12.13, 12:58
                                > Wtedy dopiero tbernard wyzyje sie na tobie, ze "dajesz sie tak sterowac" do teg
                                > o stopnia, ze idiocie USTEPUJESZ.

                                Ale metoda Jurka ma pewną przewagę. Wystarczy, że na chwilę da satysfakcję idiocie i ma się go z głowy. A ucieczka wymaga ciągłej jazdy szybszej niż się miało początkowo w planach i przy dojeździe do zagęszczenia nadal masz go sfrustrowanego zaraz za sobą.
                                • nazimno Alez nie! 10.12.13, 13:12
                                  Jesli go za soba mocno zostawie, a w miedzyczasie, na skutek mojej spokojniejszej jazdy, tamten wyprzedzi mnie w miejscu, gdzie mnie to nie przeszkadza (np. slucham sobie muzyki jadac prawym pasem), to mi to osobiscie lata.

                                  On uzyskuje pelna "satysfakcje", ze jednak tego dokonal, a mnie to dalej lata obojetnie.
                                  W obu przypadkach pozbywam sie balastu.
                                  Facio osiaga "samorealizacje wyprzedzacza" i nie jest juz grozny.







                                  • tbernard Re: Alez nie! 10.12.13, 13:23
                                    Oczywiście masz rację, jeśli zagęszczenie jest umiarkowane.
                            • klemens1 Re: Priorytetem jest odsuniecie sie od idioty. 10.12.13, 17:21
                              > Innym sposobem na uwolnienie się od idioty, jest stopniowe zwolnienie do prędko
                              > ści poniżej prędkości wyprzedzanej kolumny ciężarówek i schowanie się na prawym
                              > pasie za ostatnią ciężarówką w kolumnie. Wtedy idiota też nie ma szans zrobić
                              > numeru z zajechaniem drogi.

                              Potwierdzam - idiota do kolejnego już nie podjeżdża zbyt blisko.
                  • tbernard Re: A ty ZAWSZE jezdzisz jak "aptekarz"? 10.12.13, 11:02
                    Nie znam osobiście żadnego aptekarza, więc trudno mi powiedzieć.
                    • nazimno Mialem na mysli aptekarska dokladnosc 10.12.13, 11:12
                      trzymania sie nominalnych wysokosci ograniczen.

                      PS
                      Zainteresuj sie lepiej jakas mila aptekarka.

                      Aptekarz to z reguly / zwykle dosc ponury typek....
                      • tbernard Re: Mialem na mysli aptekarska dokladnosc 10.12.13, 11:25
                        Nie trzymam się. Czasem przycisnę ponad limit. Ale robię to w warunkach nie "zmuszających innych do współpracy" przy mojej zachciance.
                      • jureek Re: OT 10.12.13, 11:25
                        nazimno napisał:

                        > Aptekarz to z reguly / zwykle dosc ponury typek....

                        Trafiłem kiedyś w Barcelonie na bardzo wesołego i rozmownego aptekarza. Na drugi dzień po meczu Barcelony, która wygrała z jakąś angielską drużyną, musiałem udać się do apteki po proszki od bólu głowy. Aptekarza, elegancko starszy gość w garniturze i z muszką był dość cienki jeśli chodzi o angielski, nawet gorszy ode mnie, ale mimo to aż palił się do konwersacji. Najpierw tylko ostrożnie zapytał, czy nie jestem Anglikiem (mile mnie to połechtało, bo mój angielski nie jest najwyższych lotów), a potem się zaczęło. Najpierw o meczu, potem przeszedł płynnie do tradycyjnej przyjaźni polsko-katalońskiej. Chyba kwadrans zajęło mi kupowanie tych proszków od bólu głowy, bo nie chciałem być niegrzeczny i wychodzić w środku monologu.
                        Jura
                        • nazimno Ja tam wole aptekarki... 11.12.13, 09:45
                          Pogadac tez mozna, ale nigdy nie wiadomo jak sie skonczy.
                          • tbernard Re: Ja tam wole aptekarki... 11.12.13, 10:37
                            > Pogadac tez mozna, ale nigdy nie wiadomo jak sie skonczy.

                            Ale akurat w przypadku aptekarzy lub aptekarek znacznie mniejszy jest ten stopień niepewności, gdyż są bardziej przewidywalni jeśli uwzględni się ich aptekarską dokładność. A właśnie ta ich dokładność była chyba powodem pojawienia się w tym wątku ;)
                            • nazimno Mozna napisac prace habilitacyjna. 11.12.13, 10:57
                              Czy bardziej dokladni sa aptekarze czy tez moze jednak aptekarki.

                              Calkiem tak na marginesie - dla mnie farmaceuta (facet) to symbol juz muzealny z innej epoki.

                              Co takiego moze robic facet z ....ami w aptece?
                              Czego taki facet moze jeszcze dokonac w zyciu?
                              Wydac 4587-y lek na recepte dla babci na emeryturze?
                              I czekac w napieciu na wydanie 4588-go?

                              Sto lat temu, noooo - 50 lat temu to byl jeszcze "ktos", ale dzisiaj?
                              To racej niedojda zyciowa, ofiara studiow dla kobiet.

                              Nooooo, chyba, ze ma w aptece kilka mlodych niedopieszczonych absolwentek farmacji...
                              To niech sobie siedzi "po godzinach"...
                              • bimota Re: Mozna napisac prace habilitacyjna. 11.12.13, 14:17
                                A TY CZYM SIE ZAJMUJESZ ?
                                • nazimno Fizyka stosowana. 11.12.13, 15:38
                                  • bimota Re: Fizyka stosowana. 11.12.13, 15:46
                                    NO TAK... PRZY ZAMIATANIU ULIC STOSUJE SIE FIZYKE... :p
                                    • nazimno Ty, bimota, z cala pewnoscia. 11.12.13, 15:49
                                      Na razie sie ciesz, gorzej bedzie jak Ci kaza ten snieg pozamiatac.
                                      • qqbek Nie rozumiem. 11.12.13, 15:58
                                        Po co dyskutujesz z trollem?
                                        Właśnie udowodniłeś, że dyskusja z głupkiem zawsze schodzi na jego poziom (głupoty), a na tym poziomie bije on Ciebie doświadczeniem.
                                        • nazimno To nie dyskusja. 11.12.13, 16:03
                                          To tylko smash tandetnej bimotowej pileczki.
                                          Niech sie ucieszy, ze jest wazny.

                                          • bimota Re: To nie dyskusja. 11.12.13, 16:53
                                            MI TO WISI, CZY JESTEM "WAZNY"...

                                            TO TY LECZYSZ KOMPLEKSY KPIAC Z LUDZI PRACY...
                                            • nazimno bimota, Lenin wiecznie zywy.... 11.12.13, 16:56
                                              • bimota Re: bimota, Lenin wiecznie zywy.... 11.12.13, 21:18
                                                SKORO KULTURA WYLACZNIE Z LENINEM CI SIE KOJARZY...
                                                • nazimno Chodzi o kulture zamiatania, co? 12.12.13, 11:07
                                                  Bimota - zrob cos pozytecznego i pomachaj miotla.
                                                  Bedziesz prawdziwym czlowiekiem pracy z ludu pracujacego miast i wsi.
                                                  No i zamiecione bedzie nareszcie.

    • bimota Re: Znów agresja kierowcy BMW 09.12.13, 22:53
      PROSTA SPRAWA... BEZKARNOSC...

      NIE BYLO POBICIA, MOZNA CO NAJWYZEJ Z CYWILNEGO O JAKIES NARUSZENIE NIETYKALNOSCI CZY COS... WLADZA MA WAZNIEJSZE SPRAWY...
      • jureek Re: Znów agresja kierowcy BMW 10.12.13, 07:37
        bimota napisał:

        > PROSTA SPRAWA... BEZKARNOSC...

        Otóź to. Bezkarność, a jeśli nawet taki celowy zajeżdżacz zostanie ukarany, to jest to śmieszna kara tylko za zajechanie drogi, a nie za kryminalne przestępstwo wymuszenia zatrzymania. W Niemczech takie zachowania podpadają nie pod kodeks drogowy, lecz kodeks karny, a sprawcy grozi do 3 lat więzienia - nawet jeśli było to tylko zmuszenie kogoś do zatrzymania się, bez żadnego pobicia. Polskie organy jednak nie bardzo kwapią się do tego, by zadzierać z bandytami, można jeszcze oberwać, a łatwiej wyrobić statystyki np. pieszym przechodzącym na czerwonym, gdy nic nie jedzie.
        Jura
        • jureek Re: Znów agresja kierowcy BMW 10.12.13, 09:14
          jureek napisał:

          > Otóź to. Bezkarność, a jeśli nawet taki celowy zajeżdżacz zostanie ukarany, to
          > jest to śmieszna kara tylko za zajechanie drogi, a nie za kryminalne przestępst
          > wo wymuszenia zatrzymania.

          Żenująca jest wypowiedź policjanta, który naruszenie nietykalności cielesnej uważa za ewidentne wykroczenie.
          Jura
          • qqbek Re: Znów agresja kierowcy BMW 10.12.13, 09:26
            jureek napisał:

            > jureek napisał:

            > Żenująca jest wypowiedź policjanta, który naruszenie nietykalności cielesnej uw
            > aża za ewidentne wykroczenie.
            > Jura

            A to swoją drogą.
          • nazimno A co to jest "wypowiedz policjanta"??? 10.12.13, 10:02
            Jakies nowe pismo swiete?
            • jureek Re: A co to jest "wypowiedz policjanta"??? 10.12.13, 10:14
              nazimno napisał:

              > Jakies nowe pismo swiete?

              Nie, pismo święte to nie jest, ale wypadałoby, żeby chociaż miał minimalne pojęcie o prawie.
              Jura
              • qqbek Re: A co to jest "wypowiedz policjanta"??? 10.12.13, 10:16
                jureek napisał:


                > Nie, pismo święte to nie jest, ale wypadałoby, żeby chociaż miał minimalne poję
                > cie o prawie.
                > Jura

                O czym ty do nas rozmawiasz? ;)
                • jureek Re: A co to jest "wypowiedz policjanta"??? 10.12.13, 10:26
                  qqbek napisał:

                  > O czym ty do nas rozmawiasz? ;)

                  Nie rozumiem pytania.
                  Jura
                  • nazimno qqbek sie tylko sarkastycznie zapytal... 10.12.13, 10:29
        • bimota Re: Znów agresja kierowcy BMW 10.12.13, 11:48
          DZIEKI ZA PODPOWIEDZ. NASTEPNYM RAZEM BEDE OSKARZAL O OGRANICZENIE WOLNOSCI. :)

          CO DO SYTUACJI... NIE WIDZE ZE STRONY OFIARY GWALTOWNYCH MANEWROW, WIEC KWESTIA JAKIEGOS WYMUSZENIA JEST MOCNO DYSKUSYJNA, ZWLASZCZA ZE NIE WIDAC PACANA...
    • mariner4 Sam się zgłosił na policje! 11.12.13, 17:28
      Brawo internauci.
      M.
      • klemens1 Re: Sam się zgłosił na policje! 11.12.13, 17:29
        > Brawo internauci.

        Ale już niekoniecznie "brawo policja".
        Zobaczymy czy będzie "brawo sąd".
      • edek40 Re: Sam się zgłosił na policje! 12.12.13, 10:38
        > Brawo internauci.

        Hura, hura, hura. Policja juz w ogole nie bedzie musiala prowadzic zadnych dzialan. Obywatele widzacy calkowita bezsilnosc wladz wzieli sprawy w swoje rece. Ty po jaka cholere nam taka policja? Zeby pensje i sluzbowie mieszkania mieli?
        • mariner4 Pleciesz głupoty 12.12.13, 11:10
          M.
          • edek40 Nic nie plote 12.12.13, 11:20
            Obserwuje drogi, dzialania policji i konfrontuje je z kolejnymi zapewnieniami dotyczacymi tego, ze wreszcie wezma sie za mordercow drogowych. Ma byc swietnie, a wychodzi jak zwykle.

            Dzis wlasnie niebezpiecznie wyprzedzil mnie policyjny transit. Duzo za szybko. Dojechal jakiegos opla i usiadl mu na zderzaku. No nie, nie zupelnie na zderzaku. Jakies 3-4 m przy (jego) 80-90 km/h. Gonil przestepce drogowego. Za niemanie swiatel...
        • tbernard Re: Sam się zgłosił na policje! 12.12.13, 11:34
          Ciekawie dopiero zacznie się dziać, gdy obywatele uznają system sądowy za niesprawny i wezmą tutaj sprawy w swoje ręce.
          • edek40 Re: Sam się zgłosił na policje! 12.12.13, 11:36
            > Ciekawie dopiero zacznie się dziać, gdy obywatele uznają system sądowy za niesp
            > rawny i wezmą tutaj sprawy w swoje ręce.

            A czemu, kuzwa, nie? Patrzac na olewanie swoich obowiazkow przez policje, kierowcy zbroja sie w kamery. Dlaczego to samo nie ma dotyczyc czesem trudnych do pojecia sentencji wyrokow?
            • pacanek_ten_prawdziwy Re: Sam się zgłosił na policje! 17.12.13, 15:30
              edek40 napisał:

              > > Ciekawie dopiero zacznie się dziać, gdy obywatele uznają system sądowy za
              > niesp
              > > rawny i wezmą tutaj sprawy w swoje ręce.
              >
              > A czemu, kuzwa, nie? Patrzac na olewanie swoich obowiazkow przez policje, kiero
              > wcy zbroja sie w kamery. Dlaczego to samo nie ma dotyczyc czesem trudnych do po
              > jecia sentencji wyrokow?

              Hallo

              To czemu sie kuzwa tak wszyscy oburzaja na tego kierowce , on wziol ta nowa sprawiedliwosc w swoje rece -
          • mariner4 Uważasz że za każdym kierocą powinien jechać 12.12.13, 12:23
            radiowóz?
            Ja uważam, ze póki kierowcy nie będą (mądrze) współpracowali z policją, to nic się nie zmieni.
            Kamerki kierowców to tylko jeden z elementów.
            Mam ją i mam zamiar wykorzystać.
            M.
            • edek40 Nie. 12.12.13, 12:33
              Ale cos jest zdecydowanie nie tak z ta policja, skoro wystepki sa powszechne. Nie mowie o regularnym piraceniu, a o sumie drobnych i niedrobnych zlaman przepisow. Jest ich mnostwo. I nie ubywa. I chyba nie swiadczy to o skutecznej pracy policji, ktora nie moze uporac sie z licznymi patologiami, choc wlepa mandaty na prawo i lewo.

              > Mam ją i mam zamiar wykorzystać.

              Planuje zakup. I bez watpienia wykorzystam, jesli bedzie "okazja". Dzis stracilem okazje zadenuncjowania policji, a jechali bez sygnalow i bardzo agresywnie. Czyli co, tez czuja sie bezkarni i... bezradni wobec wystepkow kierowcow?

              Traktuje to jednak nie jak zolta kartke dla policji, tylko jak od razu czerwona. Zolta jest sytuacja na drogach, bedaca CALKOWICIE poza jakakolwiek kontrola.
            • bimota Re: Uważasz że za każdym kierocą powinien jechać 12.12.13, 12:36
              CZYLI ZA POSREDNICTWEM MEDIOW, BO INACZEJ SIE NIE DA...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka