Dodaj do ulubionych

Zakorkowani w korku...

19.10.15, 20:16
www.prw.pl/articles/view/46052/Zrob-sobie-selfie-w-korku-i-pokaz-ze-tez-stoisz
We Wroclawiu zainstalowano ITS/Inteligentny System Transportu/.

Buhaha.
Obserwuj wątek
    • silencius Zablokowani na osiedlu - to jest hit! 19.10.15, 21:20
      olsztyn.wyborcza.pl/olsztyn/1,48726,19046828,tramwajowa-inwestycja-uwiezila-mieszkancow-ul-zolnierskiej.html#BoxLokOlszImg
      "Jeszcze rano wszystkie wjazdy i wyjazdy z posesji były otwarte. Kiedy jednak około godz. 10 wsiadłam do samochodu, żeby pojechać do pracy, wszystko było już zamknięte."


      • nazimno Re: Zablokowani na osiedlu - to jest hit! 19.10.15, 22:12
        To palec bozy.
        Teraz tylko modlitwa pozostaje.


    • bimota Re: Zakorkowani w korku... 19.10.15, 23:00
      JAKIM TRZEBA BYC KRETYNEM BY STAC CODZIENNIE 2 GODZ. W KORKU...
      • jureek Re: Zakorkowani w korku... 19.10.15, 23:07
        bimota napisał:

        > JAKIM TRZEBA BYC KRETYNEM BY STAC CODZIENNIE 2 GODZ. W KORKU...

        To też była moja pierwsza myśl, gdy czytałem ten tekst. Pieszo by się prędzej doszło, nie mówiąc już o rowerze.
        • bimota Re: Zakorkowani w korku... 19.10.15, 23:47
          NO ALE W SUMIE MOZNA W AUCIE ROBIC TYLE CIEKAWYCH RZECZY, NIE MA CO SIE SPIESZYC, NIEPRAWDAZ ? :p
          • jureek Re: Zakorkowani w korku... 19.10.15, 23:54
            bimota napisał:

            > NO ALE W SUMIE MOZNA W AUCIE ROBIC TYLE CIEKAWYCH RZECZY, NIE MA CO SIE SPIESZY
            > C, NIEPRAWDAZ ? :p

            No właśnie że w aucie aż tyle zrobić się nie da. Ponieważ prowadzę aktywne życie, wybrałem komunikację publiczną. W pociągu mogę pracować, czytać, a w aucie trzeba się skupić na jeździe.
            Poza tym co innego, jakaś nieprzewidziana sytuacja, gdy trzeba stać, wtedy także w aucie zamiast się wściekać, wolę ten czas jakoś sensownie wykorzystać, a co innego regularne codzienne dwugodzinne korki, wtedy lepiej pomyśleć o alternatywie.
        • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 10:29
          > To też była moja pierwsza myśl, gdy czytałem ten tekst. Pieszo by się prędzej d
          > oszło, nie mówiąc już o rowerze.

          Oczywiscie,

          Winni sa obywatele i dlatego musza chodzic. Nie urzedasy, ktore brakiem planow zagospodarowania rozciagaja miasta w nieskonczonosc, a potem nie maja zadnego pomyslu na skomunikowanie burdelu, ktory zrobili.

          Dzis musialem odwiezc rodzicow do lekarza. Z miasta do miasta. Komunikacja zajeloby im to ponad godzine. Samochodem, w korkach, okolo 20 minut. Ci starsi ludzie jakos nie potrafia zrozumiec, ze aby komunikacja byla punktualna linie musza byc skracane, co oznacza 3 przesiadki (przed zmianami 1 tramwaj). Niestety oni sa juz straceni. Ale nadchodza mlodzi, ktorzy ze spiewem na ustach beda korzystac z komunikacji...
          • jureek Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 11:30
            edek40 napisał:

            > Winni sa obywatele i dlatego musza chodzic. Nie urzedasy, ktore brakiem planow
            > zagospodarowania rozciagaja miasta w nieskonczonosc, a potem nie maja zadnego p
            > omyslu na skomunikowanie burdelu, ktory zrobili.

            W mojej podopolskiej wsi pobudowało się całe osiedle tzw. nowej klasy średniej. To urzędnicy są winni, że dzieci z tego osiedla wożone są codziennie do szkół w Opolu, chociaż we wsi jest szkoła? To urzędnicy są winni, że nastolatki mieszkające na tym osiedlu do szkół średnich w Opolu też wożone są samochodami (albo sami prowadzą te auta i wtedy jeszcze narzekają na brak bezpłatnych parkingów w Opolu), chociaż akurat w godzinach dojazdu do szkół i powrotów oferta autobusów jest wystarczająca?

            > Dzis musialem odwiezc rodzicow do lekarza. Z miasta do miasta. Komunikacja zaje
            > loby im to ponad godzine. Samochodem, w korkach, okolo 20 minut. Ci starsi ludz
            > ie jakos nie potrafia zrozumiec, ze aby komunikacja byla punktualna linie musza
            > byc skracane, co oznacza 3 przesiadki (przed zmianami 1 tramwaj). Niestety oni
            > sa juz straceni. Ale nadchodza mlodzi, ktorzy ze spiewem na ustach beda korzys
            > tac z komunikacji...

            Gdyby samochodami wożeni byli tylko starsi ludzie do lekarza, to nie byłoby korków.
            • jureek Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 11:33
              jureek napisał:

              > Gdyby samochodami wożeni byli tylko starsi ludzie do lekarza, to nie byłoby kor
              > ków.

              Na tych selfie robionych we wrocławskich korkach nie widzę jednak ludzi starszych czy schorowanych. Wręcz przeciwnie. Niektórzy wyglądają tak, jakby te korki przeszkadzały im w dojeździe na siłkę.
              • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 12:02
                > Na tych selfie robionych we wrocławskich korkach nie widzę jednak ludzi starszy
                > ch czy schorowanych. Wręcz przeciwnie. Niektórzy wyglądają tak, jakby te korki
                > przeszkadzały im w dojeździe na siłkę.

                Dzis podwozilem biedaka, ktory spoznil sie na autobus (nastepny za poltorej godziny). Do pracy po drugiej stronie Warszawy dojezdza: autobusem (okolo 10 minut), pociagiem (wraz z niedopasowaniem rozkladu okolo 55 minut), metrem (wraz z oczekiwaniem okolo 25 minut), autobusem (wraz z oczekiwaniem okolo 10 minut, pod warunkiem, ze sie wcisnie). Wychodzi okolo godziny i 40 minut. Powiedzial mi, ze jak tylko odlozy choc 1000 zl natychmiast kupi auto. Nawet w najwiekszych korkach (pomijam armagedon typu wypadek, bo nawet pociag moze zawiesc) nie zajmie mu to wiecej niz 60 minut. I nie na silke...
                • bimota Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 14:20
                  NO TO CHYBA KOKOSOW NIE ZARABIA. SERIO NIE DA SIE ZNALEZC PRACY PO SWOJEJ STRONIE MIASTA ?
                  • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 14:22
                    > NO TO CHYBA KOKOSOW NIE ZARABIA. SERIO NIE DA SIE ZNALEZC PRACY PO SWOJEJ STRON
                    > IE MIASTA ?

                    Slawny Mordor to pracodawca dla okolo 100 000 osob. To bardzo znaczny odsetek obywateli. Uwazasz, ze taka ilosc moze pochodzic wylacznie z najblizszych okolic?
                    • bimota Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 14:27
                      A CO MNIE OBCHODZI SKAD BIERZE PRACOWNIKOW ? JA PYTAM CZY NIE MA PRACY PO DRUGIEJ STRONIE..

                      SWOJA DROGA DZIWNE, ZE TAKI MOLOCH NIE ORGANIZUJE TRANSPORTU PRACOWNIKOW...
                      • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 14:32
                        > A CO MNIE OBCHODZI SKAD BIERZE PRACOWNIKOW ? JA PYTAM CZY NIE MA PRACY PO DRUGI
                        > EJ STRONIE..

                        Skoro nie potrafisz wyciagnac wnioskow z koncentracji miejsc pracy w jednym miejscu. Koncentracji siegajacej 5% mieszkancow Warszawy, z niemowlakami i starcami liczac.

                        > SWOJA DROGA DZIWNE, ZE TAKI MOLOCH NIE ORGANIZUJE TRANSPORTU PRACOWNIKOW...

                        Moloch ma organizowac? Przeciez to biura do wynajecia, a organizacja transportu ma zajmowac sie miasto. Pozwolili na taka koncentracje, znaczy, ze chyba jakis plan mieli.
                        • bimota Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 14:54
                          JA P... WY JESTESCIE PRZEZARCI KOMUNA BARDZIEJ NIZ ZJEDNOCZONA LEWICA... BRAK SLOW...

                          TAKIE SA SKUTKI PANSTWOWEJ "DARMOWEJ" EDUKACJI...
                • jureek Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 10:10
                  edek40 napisał:

                  > Dzis podwozilem biedaka, ktory spoznil sie na autobus (nastepny za poltorej god
                  > ziny). Do pracy po drugiej stronie Warszawy dojezdza: autobusem (okolo 10 minut
                  > ), pociagiem (wraz z niedopasowaniem rozkladu okolo 55 minut), metrem (wraz z o
                  > czekiwaniem okolo 25 minut), autobusem (wraz z oczekiwaniem okolo 10 minut, pod
                  > warunkiem, ze sie wcisnie). Wychodzi okolo godziny i 40 minut.

                  Gdy są mrozy poniżej minus dwadzieścia i zostawiam rower w domu, to mój dojazd do pracy też mi tyle mniej więcej czasu zajmuje, ale nie płaczę z tego powodu, ani nie zamierzam ponownie kupować auta po tym, jak się go parę lat temu pozbyłem.
                  Po prostu prowadzę aktywne życie i szkoda mi tego czasu marnowanego za kółkiem, kiedy nie mogę robić niczego innego, tylko skupiać się na jeździe.
                  • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 10:38
                    > Po prostu prowadzę aktywne życie i szkoda mi tego czasu marnowanego za kółkiem,
                    > kiedy nie mogę robić niczego innego, tylko skupiać się na jeździe.

                    Z wyrazami szacunku.

                    Ja niestety potrzebuje samochodu w firmie.

                    A oceniac tego chlopaka nie mam zamiaru, szczegolnie ze nowe i nowoczesne pociagi nie bardzo nadaja sie do przewozu rowerow. Znaczy sie maja haki, ale tak ustawione, ze rowery wystaja do polowy pociagu, ograniczaja ruch, a w tloku po prostu brudza tych, ktorzy podrozuja nieaktywnie. Postoj dla rowerow buduja juz 4 lata.
                    • jureek Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 10:45
                      edek40 napisał:

                      > > Po prostu prowadzę aktywne życie i szkoda mi tego czasu marnowanego za kó
                      > łkiem,
                      > > kiedy nie mogę robić niczego innego, tylko skupiać się na jeździe.
                      >
                      > Z wyrazami szacunku.
                      >
                      > Ja niestety potrzebuje samochodu w firmie.

                      Jasne, że niektórzy mają taką pracę, że potrzebują auta do pracy. Ale na boga, chyba nie wszyscy, którzy stoją w tych korkach i wściekają się.
                      • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 12:44
                        > Jasne, że niektórzy mają taką pracę, że potrzebują auta do pracy. Ale na boga,
                        > chyba nie wszyscy, którzy stoją w tych korkach i wściekają się.

                        Kilka dni temu pewien Kanadyjczyj wylewal kubly pomyj na warszawiakow, ze az 30% z nich uzywa samochodu do dojazdu do pracy. Ogromnie jestem ciekaw jak te liczby wygladaja w innych miastach, najlepiej o podobnej rozleglosci i o podobnie zorganizowanych korkach do nielicznych i za malych parkingow P+R.
                        • uthark Re: Zakorkowani w korku... 22.10.15, 19:07
                          > Kilka dni temu pewien Kanadyjczyj wylewal kubly pomyj na warszawiakow, ze az 30
                          > % z nich uzywa samochodu do dojazdu do pracy.

                          Akurat w Kanadzie procent dojeżdżających samochodem jest wyższy.
                          • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 23.10.15, 10:19
                            > Akurat w Kanadzie procent dojeżdżających samochodem jest wyższy.

                            O ile wiem Warszawa ma ten odsetek bardziej zblizony do cywilizacji "przed samochodowych". A mimo to korkuje sie poteznie, choc dysponuje unikalna i antypiesza siecia szerokich drog. I od razu, jak na dloni, widac brak pojecia wladcow, co to jest organizacja ruchu. Minimalna ilosc wybierajacych samochod robi w miescie armagedon nieodmiennie plasujacy Warszawe w czolowce najbardziej zakorkowanych miast. I to zawsze w poblizu miast, ktorych wojna nie pozbawila ich waskich uliczek z poprzednich wiekow....
            • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 11:57
              > W mojej podopolskiej wsi pobudowało się całe osiedle tzw. nowej klasy średniej.
              > To urzędnicy są winni, że dzieci z tego osiedla wożone są codziennie do szkół
              > w Opolu, chociaż we wsi jest szkoła? To urzędnicy są winni, że nastolatki miesz
              > kające na tym osiedlu do szkół średnich w Opolu też wożone są samochodami (albo
              > sami prowadzą te auta i wtedy jeszcze narzekają na brak bezpłatnych parkingów
              > w Opolu), chociaż akurat w godzinach dojazdu do szkół i powrotów oferta autobus
              > ów jest wystarczająca?

              W pobliskim osiedlu warszawskim (czyli tuz kolo odleglej 25 km miasta wsi) nie wybudowano przychodni, szkoly podstawowej (jest gimnazjum, co w rejonie mlodych rodzicow jest znakomitym pomyslem), przedszkola, zlobka. Nie wybudowano zadnej nowej ulicy, a siec drogowa odpowiada zapotrzebowaniu... Lat 60-70, gdy byly to tereny rolnicze i bardzo rzadko zaludnione. Ba, aby dotrzec do miasta w pelnym tego slowa znaczeniu, trzeba sie wytrzasc w autobusie okolo 25 minut. Potem juz tylko przesiadka i przesiadka i przesiadka i juz jestesmy na miejscu, w tym np. w najblizszym liceum.

              W mojej wsi jest szkola podstawowa. Gdy najstarsza corka do niej poszla, bylo okolo 120 uczniow. Teraz ich liczba zbliza sie do 500 i dzieci chodza na 3 zmiany. Coraz wiecej rodzicow nie decyduje sie na poslanie do niej dzieci i wybiera inne szkoly.

              W mojej gminie (nie wsi) jest jedno przedszkole panstwowe z komunikacja tak skonstruowana, ze aby dowiezc dziecko (okolo 5 km) musze w jedna strone liczyc okolo 45 minut. Znaczna czesc gminy w ogole nie ma zadnej komunikacji do przedszkola (i przychodni).

              Byc moze u Ciebie jest OK. Choc ciekaw jestem np. tego, jak klasyfikuje sie w rankingach szkola, bo to moze byc powod nieposylania dzieci. Wielu rodzicow pracuje bardzo dlugo i obawiaja sie czy zdarza po odbior dzieci przed zamknieciem swietlicy (u mnie jest na okolo 30 dzieci)

              Swoja droga, gdy ja chodzilem do szkoly, nie mialem tyle zadawane do domu. Teraz moje dzieci spedzaja nad lekcjami nawet kilka godzin dziennie. M.in. dlatego woze je.

              > Gdyby samochodami wożeni byli tylko starsi ludzie do lekarza, to nie byłoby korków.

              Te kwestie podaje jako przyklad wzorcowej, jakoby, komunikacji w Warszawie. Ona jest wzorcowa statystycznie. I, jak zawsze, nie wiem czy mam sie cieszyc, ze komunikacja jest tak punktualna, czy zgrzytac zebami, ze na coraz krotszych trasach musze tracic dlugie minuty na przesiadki. Coraz czesciej jest tak, ze wedlug planu podrozy sama jazda jest o wiele krotsza niz czas przesiadek. To tak, jak ze srednia pensja krajowa - nie jest zla, ale znamy znacznie wiecej osob, ktore maja ponizej.
              • bimota Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 14:25
                TO MAZOWSZE TO NORMALNIE JAKIS 5-SWIAT... :)

                GLOSUJ NA KORWINA, TO POWSTANIE OD GROMA PRYWATNYCH SZKOL. :p
                • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 14:32
                  > GLOSUJ NA KORWINA, TO POWSTANIE OD GROMA PRYWATNYCH SZKOL. :p

                  Ja Korwin obieca mi notarialnie, ze bedzie placil za moje dzieci, jesli nie spowoduje, ze bedzie mnie stac na takie ksztalcenie.
                  • bimota Re: Zakorkowani w korku... 20.10.15, 14:49
                    A TERAZ KTO PLACI ZA ICH KSZTALCENIE ? NA BEZROBOCIU JESTES, PASOZYCIE ? :p
                • tbernard Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 10:28
                  > GLOSUJ NA KORWINA, TO POWSTANIE OD GROMA PRYWATNYCH SZKOL. :p

                  No i ze służbą zdrowia zrobi porządek i każdy chory będzie mógł udać się do weterynarza. W końcu biologicznie patrząc jesteśmy zwierzętami.
                  • bimota Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 14:53
                    PATRZAC NA OBECNA "SLUZBE ZDROWIA" TO NAWET NIEGLUPI POMYSL....
              • jureek Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 10:42
                edek40 napisał:

                > Byc moze u Ciebie jest OK. Choc ciekaw jestem np. tego, jak klasyfikuje sie w r
                > ankingach szkola, bo to moze byc powod nieposylania dzieci.

                Autobus normalnie jedzie do Opola 20 minut, rano z powodu korków powodowanych między innymi przez tych, dla których nasza wiejska podstawówka jest za słaba, także autobus jedzie około 15 minut dłużej. W samym Opolu technika i licea są w promieniu co najwyżej kilometra od dworca autobusowego, więc można spokojnie dojść na nogach.
                Rankingi szkół podstawowych? Ludzie! Przecież to jest chore.
                No ale żeby nie było, że się wymiguję od odpowiedzi. Nasza podstawówka ma status szkoły społecznej, dzięki temu udało się ją uratować przed zamknięciem. Szkoła jest oczkiem w głowie wiejskiej społeczności. Jest nowe boisko typu "orlik", obok stoją urządzenia do ćwiczeń, coś w rodzaju siłowni na wolnym powietrzu, z której korzysta cała wieś, a panie z Koła Gospodyń Wiejskich ćwiczą tam nawet regularnie z instruktorką. Jeśli zaś chodzi o poziom nauczania, to jest on nawet wyższy niż w sąsiednich szkołach państwowych. Nie wiem, czy są np. w Opolu podstawówki, w których niemieckiego uczyłby nativ speaker. U nas niemieckiego uczy zaś emerytowana nauczycielka, która przeprowadziła się do naszej wsi z Niemiec. Tak więc na pewno nie poziom szkoły jest przyczyną, dla której "imigranci" nie posyłają swoich dzieci do miejscowej szkoły. Wygląda mi to bardziej na niechęć do integrowania się z miejscową społecznością. Mieszka u nas we wsi jeden Marokańczyk z żoną, jest kilku Ukraińców, dwie rodziny z Niemiec - oni są bardziej zintegrowani niż to nowo wybudowane osiedle.

                > Wielu rodzicow prac
                > uje bardzo dlugo i obawiaja sie czy zdarza po odbior dzieci przed zamknieciem s
                > wietlicy (u mnie jest na okolo 30 dzieci)

                Dzieci odbiera się ze szkoły? Rozumiem, że z przedszkola, ale ze szkoły? Może na początku pierwszej klasy przez kilka tygodni odprowadza się dzieci do szkoły, ale potem dzieci chodzą już same.
                • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 13:12
                  > Autobus normalnie jedzie do Opola 20 minut, rano z powodu korków powodowanych m
                  > iędzy innymi przez tych, dla których nasza wiejska podstawówka jest za słaba, t
                  > akże autobus jedzie około 15 minut dłużej. W samym Opolu technika i licea są w
                  > promieniu co najwyżej kilometra od dworca autobusowego, więc można spokojnie do
                  > jść na nogach.

                  Czyli sa to odleglosci rowerowe.

                  Z mojej, wzglednie malo zakorkowanej czesci pobrzeza Warszawy, autobus jedzie okolo 30 minut do pierwszej mozliwosci przesiadki w samym miescie (stad do metra jest jeszcze z 20 minut, wliczajac czas potrzebny na przesiadke), lub okolo 10 minut w druga strone, gdzie jednak z powodu niezsynchronizowania rozkladu TEGO SAMEGO przewoznika, czas oczekiwania na pociag moze wyniesc nawet godzine. Co polaczone z czestotliwoscia kursowania autobusu co 1-2 godzny daje obraz komfortu dojazdu.

                  Minimalny czas dotarcia do pracy z mojej wsi, z uzyciem samochodu na okolo 20% calosci trasy wynosi okolo 1 godziny 15 minut. Minimalny czas dotarcia do pracy tymze samochodem to okolo 25 minut (z reguly nie wiecej niz 35 minut). Uzycie roweru na dystansie okolo 25 kilometrow w jedna strone wykluczam. Nawet po solidnym treningu zajmuje okolo 1 godziny 30 minut z uwagi na piach w lesie oraz nieuniknione postoje na swiatlach.

                  > Rankingi szkół podstawowych? Ludzie! Przecież to jest chore.

                  Takie czasy. Okazuje sie, ze 1/5 nauczycieli matematyki ma powazne braki w wiedzy na poziomie szkoly podstawowej!!! A w dzisiejszych czasach wiedza jest bezcenna.

                  > No ale żeby nie było, że się wymiguję od odpowiedzi. Nasza podstawówka ma statu
                  > s szkoły społecznej, dzięki temu udało się ją uratować przed zamknięciem. Szkoł
                  > a jest oczkiem w głowie wiejskiej społeczności. Jest nowe boisko typu "orlik",
                  > obok stoją urządzenia do ćwiczeń, coś w rodzaju siłowni na wolnym powietrzu, z
                  > której korzysta cała wieś, a panie z Koła Gospodyń Wiejskich ćwiczą tam nawet r
                  > egularnie z instruktorką. Jeśli zaś chodzi o poziom nauczania, to jest on nawet
                  > wyższy niż w sąsiednich szkołach państwowych.

                  U mnie jest panstwowa, ale reszta, jak piszesz. Powodem wozenia jest jej straszliwe przeladowanie.

                  Jesli Twoja szkola jest OK, zupelnie nie rozumiem rodzicow, ktorzy woza. Moze powodem jest to, o czym pisalem - godziny odbioru/dostawy.

                  > Wygląda mi to bardziej na niechęć do integrowania się z miejscową społecznością.

                  Mozliwe. Z pewna satysfakcja (ale nie zlosliwa) zauwazam, ze przynajmniej na poziomie nauczania dzieci, spolecznosc "miedzynarodowa" mojej wsi dziala reka w reke. Czy autochtoni, czy naplywowi (jak ja) w tej materii nie maja watpliwosci i posylaja dzieci do miejscowej, jednej z najlepszych szkol w powiecie. I wspieraja ja ile moga.

                  > ć do integrowania się z miejscową społecznością. Mieszka u nas we wsi jeden Mar
                  > okańczyk z żoną, jest kilku Ukraińców, dwie rodziny z Niemiec - oni są bardziej
                  > zintegrowani niż to nowo wybudowane osiedle.

                  Nowobogactwo uwiera. I, choc miastowi, sloma im z butow wylazi.

                  > Dzieci odbiera się ze szkoły? Rozumiem, że z przedszkola, ale ze szkoły? Może n
                  > a początku pierwszej klasy przez kilka tygodni odprowadza się dzieci do szkoły,
                  > ale potem dzieci chodzą już same.

                  Moje najmlodsze nie ma prawa poruszac sie po drogach bez opieki rodzicow (moze to robic powyzej 7 lat, ale konia z rzedem temu, kto odwazy sie puscic dziecko siedmioletnie, wobec braku chodnikow). Starsze czesto jezdzi rowerem, ale wobec calkowitego braku infrastruktury rowerowej mam obawy przed puszczaniem po ciemaku w potezny ruch po woziutkiej szosie. Najstarsze jezdzi juz autobusem do pobliskiego gimnazjum. Z wyjatkiem poniedzialkow, bo wtedy ma treningi na basenie. Zaczyna o 6:00 i konczy o 7:30. Nie ma zadnej szansy, przy obecnym ukladzie komunikacji, aby zdarzyla dwoma autobusami z przesiadka, ktora zajmuje.... 30 minut na godzine 8:00. Wobec tego, ze trenuje od kilku lat nie chcemy przepisac jej do innego trenera w miescie, w ktorym uczy sie w gimnazjum. Chcial - nie chcial tluczemy wiec kilometry, choc wszystko mamy zalatwione lokalnie.

                  Do tego, jak sadze, dochodza doniesienia medialne. Jurek, ja wcale nie zartuje. Wszelkie informacje o pedofilach i temu podobnych wywoluja w ludziach strach. A takie informacje, obok klesk zywiolowych czy jakichs masakrach to smietanka serwisow. I ludziska zyja w coraz wiekszym poczuciu zagrozenia. Za moich czasow przeplyw informacji byl na tyle powolny, ze rezygnowano z podawania sensacji, ktore mialy miejsce wczoraj czy kilka dni wczesniej, Przyznam, ze choc staram sie odsuwac od siebie wrazenie, ze jest coraz gorzej, z wyjatkiem najmlodszego, pozostale maja komorki. Tak na wszelki wypadek...
                  • bimota Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 15:11
                    Okazuje sie, ze 1/5 nauczycieli matematyki ma powazne braki w wiedzy na poziomie szkoly podstawowej!!!

                    Z ART. WYNIJKA, ZE 1/5 TO RACZEJ ICH NIE MA... I NIE CHODZI TU O WIEDZE, A O UMIEJETNOSC MYSLENIA. BO TE ZADANIA MOZNA SPOKOJNIE ROZWIAZAC NIE MAJAC WIEDZY.

                    ""Wstążka ma długość 20 cm. Należy pociąć ją na kawałki, z których każdy będzie miał długość 2 cm. Ile cięć należy wykonać?".

                    Z tym zadaniem poradziło sobie ok. 45 proc. polskich trzecioklasistów. Ale to nie jest największy problem. Większym jest to, że nie potrafiła go poprawnie rozwiązać również jedna czwarta ich nauczycieli. Popełnili dokładnie ten sam błąd, co uczniowie - podzielili 20 przez dwa."

                    A PRZEZ ILE MIELI PODZIELIC ? PRZEZ 5 ??

                    I TYLE SA WARTE TE MGR... UCZELNIE KTORE NADALY IM TE TYULY POWINNY NATYCHMIAST STRACIC JAKIEKOLWIEK DOFINANSOWANIE.

                    I TYLE JEST WARTA TA WASZA "DARMOWA" EDUKACJA, O KTOREJ WSPOMINALEM...
                    • edek40 Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 15:14
                      > A PRZEZ ILE MIELI PODZIELIC ? PRZEZ 5 ??

                      Mieli podzielic przez 2 i odjac 1. Wpytaniu chodzilo o ilosc ciec, a nie ilosc kawalkow po pocieciu.
                      • bimota Re: Zakorkowani w korku... 21.10.15, 15:19
                        CZYLI TRZEBA PODZIELIC 20/2...
              • poohdell Re: Zakorkowani w korku... 22.10.15, 10:43
                Tu raczej kłania się brak planowania przestrzennego i bezładne rozlewanie się miast. Developerzy buduja bez, bez składu i potem brakuje infrastruktury. Zła komuna sobie radziła z takim sprawami.
    • qqbek Yntelygentny system... 21.10.15, 09:52
      ...w wydaniu Lubelskim:
      Aleja Kraśnicka (w ciągu DK19)
      Ulica Narutowicza (śródmieście).
      Krakowskie Przedmieście (najnowsza odsłona "Yntelygencji").

      Tak więc Wrocław może jeszcze się sporo nauczyć. W Lublinie "Yntelygentny" system budują już 4 lata i jedyne co im się do tej pory udało zrobić, to do szewskiej pasji doprowadzić kierowców. Z 3 opisanych powyżej przypadków dwa (Narutowicza, Krakowskie) dało się załagodzić, ale najlepiej jeździło się i tak przy wyłączonej sygnalizacji. Na Kraśnickiej korki zelżały, ale jest i tak dużo gorzej niż wcześniej (dodano osobne fazy do lewoskrętu, więc skrócił się czas przejazdu na wprost dla obydwu kierunków jazdy).

      Wczoraj zabrali się za kolejne skrzyżowanie, skutek był natychmiastowy (paraliż całego miasta, po południowy wschód... choć zmieniają sygnalizację na północnym zachodzie, na wylocie w kierunku Warszawy!).
      • edek40 Re: Yntelygentny system... 21.10.15, 10:40
        > Tak więc Wrocław może jeszcze się sporo nauczyć. W Lublinie "Yntelygentny" syst
        > em budują już 4 lata i jedyne co im się do tej pory udało zrobić, to do szewski
        > ej pasji doprowadzić kierowców.

        W Warszawie wstrzymano prace. Po latach testow wyszlo, ze ten system w ogole nie dziala.

        Testowano go na czterech skrzyzowaniach..................
        • nazimno Znow na marginesie. 21.10.15, 12:33
          W realu istnieja struktury topologiczne szlakow transportowych. Kazda galaz tej struktury posiada okreslona przepustowosc, a kazdy wezel struktury posiada rowniez konkretna przepustowosc na konkretnych kierunkach.

          Juz na samym poczatku dokonuje sie rzeczywistych pomiarow natezenia strumieni pojazdow
          w kazdym skladniku wspomnianej topologii. Na drodze symulacji wyznaczyc mozna granice sterowalnosci takiego systemu.

          W sytuacji dynamicznego wzrostu strumieni pojazdow ponad dopuszczalne granice
          tej sterowalnosci - ZADEN system nie jest w stanie optymalizowac faz swiatel, poniewaz jest to FIZYCZNIE niemozliwe BEZ ZMIANY TOPOLOGII i jej parametrow.


          Sadze, ze geniusze z roznych biur projektowych widzac duza mamone ze zlecen, nawet nie probuja wytlumaczyc zleceniodawcy, iz ITS bedzie w takiej sytuacji "do dupy".
          Bo nikt by nie zarobil.
          Tak powstaja BZDETY.

          To wszystko.

          • edek40 Re: Znow na marginesie. 21.10.15, 13:28
            > Juz na samym poczatku dokonuje sie rzeczywistych pomiarow natezenia strumieni p
            > ojazdow

            Patrzac na organizacje wielu skrzyzowan w Warszawie nikt nie robil zadnych pomiarow, zadowalajac sie swoimi domniemaniami i chciejstwami. Bo jak inaczej zrozumiec skret w prawo na Most Polnocny z jednego pasa, a w lewo w drozyne jednopasmowa i wiecznie zatkany parking P+R z trzech, w tym z prawego, wspolnego z wjazdem na most? Tu idiotyzm sytuacji wynika z tego, ze uprzywilejowano wjazd na parking dla tych szczesliwych mieszkancow, ktorzy mieszkaja w osi metra i nie maja zadnej potrzeby cofac sie na parking!!! Taka koncepcja spowodowala gigantyczne korki dla tych, ktorzy dojezdzaja zza miasta. Pisalem o tym kilka dni temu.

            Na debilizm nic nie pomoze...
            • nazimno Zauwaz. 21.10.15, 13:43
              Ci panowie i panie, ktorzy napedzaja interesy takich genialnych decyzji sa chyba kompletnie nieswiadomi swojej indolencji albo wiedza o tym i sa tak cyniczni, iz maja to w tyle.
              • edek40 Re: Zauwaz. 21.10.15, 13:55
                > Ci panowie i panie, ktorzy napedzaja interesy takich genialnych decyzji sa chyb
                > a kompletnie nieswiadomi swojej indolencji

                Insz. Galas to postac slawna i nienaruszalna.

                On to wlasnie uwaza, ze takie na przyklad sekundniki przy sygnalizatorach sa:

                1. niezgodne (w Warszawie) z przepisami

                2. niemozliwe do wykonania w ogole...

                3. ...a juz w szczegolnosci niemozliwa na skrzyzowaniach z akomodacyjnym cyklem (ja takich nie znam)
      • bimota Re: Yntelygentny system... 21.10.15, 15:14
        KIEDY WRESZCIE ZROZUMIECIE, ZE IM NIE ZALEZY NA WIEKSZEJ PRZEPUSTOWOSCI, TYLKO ODWROTNIE...

        PODOBNIE Z BEZPIECZENSTWEM...
        • edek40 Re: Yntelygentny system... 21.10.15, 15:34
          > KIEDY WRESZCIE ZROZUMIECIE, ZE IM NIE ZALEZY NA WIEKSZEJ PRZEPUSTOWOSCI, TYLKO
          > ODWROTNIE...

          Nie zalezy im na niczym. Ani na przepustowosci, ani na nieprzepustowosci, ani na bezpieczenstwie, ani na niebezpieczenstwie. Im zalezy na stolkach.
          • bimota Re: Yntelygentny system... 21.10.15, 15:59
            I BY MIEC STOLKI TRZEBA WSZYSTKO PSUC ?
            • edek40 Re: Yntelygentny system... 21.10.15, 16:01
              > I BY MIEC STOLKI TRZEBA WSZYSTKO PSUC ?

              Psuc?

              To tez trzeba umiec.
        • tbernard Re: Yntelygentny system... 21.10.15, 21:38
          A ONI to z kosmosu, czy może MY ich ze swojego grona na owe stołki wybraliśmy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka