Gość: czepialska
IP: *.azylnet.com / *.com
06.11.04, 18:21
dzisiaj na spacerze (z dzieckiem w wózku)cudem uniknęłam potrącenia przez kretyna nadjeżdżającego z tyłu i wyprzedzającego w tym czasie z prędkością światła traktor. Zawiadomiomiony pan policjant (podałam numer rejestracyjny idioty) powiedział, że: powinnam chodzić chodnikiem (nie ma - to wiejska droga), poboczem (nie ma - jest płot) i ustępować miejsca pojazdom. Auto stało na posesji jednego z domów. Policja przyjechała (chciałam zrezygnować, ale przyjmujący zgłoszenie upieral się, że przyjadą)i?? Dostało sie mojemu mężowi za zawracanie im głowy, na zwróconą uwagę, żeby nie krzyczał - pan policjant powiedział, że mówi głośno, bo mąż nie rozumie co się do niego mówi. (jestem po psychologii - była jakaś luka programowa, albo wyszłam w tym czasie po kredę - nie uczyli, że głośność wypowiedzi wpływa na rozumienie treści). Na pytanie, czy pofatygują się do kretyna (ok. 200 m) i zwrócą mu uwagę prychnął i polecił złożyć skargę do sądu grodzkiego. Pojechali...