Dodaj do ulubionych

Do tych od świateł, zimówek i innych kompleksów

IP: *.c156.petrotel.pl 17.05.05, 08:49
Śmiałbym się z waszych kompleksów ale to przestało być śmieszne a stało się
denerwujące. Posłuchajcie może ludzi, którzy są od was lepsi (a są tacy!!!),
więcej widzieli i naprawdę znają się na rzeczy. Mówię tu o kierowcach
rajdowych. Oni tym żyją lub z tego żyją (nie w Polsce), że spędzają w
samochodzie więcej czasu niż wy w domu, że jeżdżą na granicy ryzyka w
warunkach nieporównywalnych z tymi na codzień, więc wiedzą jak to jest i z
poziomem waszej świadomości motoryzacyjnej dla nich jesteście dziećmi w
piaskownicy. Dlatego w******** mnie tacy "mądrale", którzy starają się w
dodatku innych przekonać do swoich fanaberii: że światła w dzień
przeszkadzają, że ich oślepiają, że pieszych przez nie nie widać, że opony
zimowe to bzdura, że na letnich a już najlepiej to się jeździ na
wielosezonowych i tym podobne idiotyzmy. Zawsze znajdzie się ktoś "inny". Ale
kiedy wyjeżdża mi z tymi swoimi chorymi pomysłami na droge, to już mnie
wkurza, bo mam swoje problemy a tu jeszcze na takich "sprawnych inaczej"
muszę uważać, bo swoje i innych życie szanuję!!!
Obserwuj wątek
    • jaro_ss Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks 17.05.05, 09:24
      Ale się gościu napompował...

      Spokojnie:

      1.Zimowe opony są bardzo w zimie potrzebne, i kupuję zawsze dobre....
      2.Światła, nie tyle może w dzień, ale przy jasnym i dobrym oświetleniu
      słonecznym są niepotrzebne
      3. świecenie świateł bez potrzeby jest przejawem histerii i pewnego placebo na
      normalną w pewnym zakresie, niekontrolowalność ruchu drogowego, który jest
      przejawem życia społecznego....
      4. Jazda to nie rajd, a panowie kierowcy rajdowi, niech udzielają rad co do
      techniki jazdy, i co do taktyki jazdy w rajdach, a o bezpieczeństwie w
      normalnym ruchu wiedzą tyle, co inni użytkownicy dróg....
      5. Bezpieczeństwo przede wszystkim, i nigdy nie mówiłem nic innego... ale
      wracjonalny sposób.... i tu jeszcze jedna uwaga, jak ktoś, kto jeździ na
      granicy bezpieczeństwa, z powodu tego, że ktoś mu za to zapłaci, gada o
      bezpieczeństwie podstawione przez scenarzystę teksty - to jest mało wiarygodne,
      dla bardziej rozgarniętego wida, jeśli nawet mówi od siebie - to jest to tylko
      jeszcze jeden głos w sprawie....
      • Gość: czubek Michelin? IP: 217.8.12.* 17.05.05, 09:59
        > Ale się gościu napompował...

        ...azotem?

        ;o)
    • Gość: raj Rajdowiec na drodze publicznej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 09:58
      Gdyby Twój post przeczytał psycholog - wnioskowałby o odebranie Ci prawa jazdy.

      Moim zdaniem kierowca rajdowy i jego umiejętności są zagrożeniem bezpieczeństwa
      w ruchu drogowym:
      - przekonanie o swojej supersprawności jest powodem stałego naruszania
      przepisów, prowadzenia na granicy ryzyka swojego i zagrożenia dla innych,
      - wpojony duch walki i wyprzedzania wszystkich i za każdą cenę w każdych
      warunkach,
      - zły przykład dla młodych próbujących taki styl naśladować bez odpowiedniego
      sprzętu i umiejętności,
      - postawa aspołeczna wyrażająca się brakiem akceptacji dla kierowców mniej
      sprawnych fizycznie i umysłowo,
      - - "Oni tym żyją lub z tego żyją (nie w Polsce)," - i niech tak zostanie przy
      upadku naszego przemysłu motoryzacyjnego z którego mogli czerpać korzyści( tam
      ich wiedza, doświadczenie i badania były potrzebne).
      Tak więc zapraszam do piaskownicy a nie na drogę publiczną.
      pozdr

      • Gość: RallyTeam Re: Rajdowiec na drodze publicznej IP: *.c156.petrotel.pl 17.05.05, 12:45
        Jasne, lepiej być ciemniakiem, bo wtedy przynajmniej nikt nie będzie chciał
        brać z ciebie przykładu...
        Rany, jak czytam te brednie, to aż mi ręce opadają... Ludzie, jaką wy
        świadomość macie?!
        ...wpojony duch walki...zły przykład dla młodych... postawa antyspołeczna...
        Chłopie!!! Ile ty masz lat??? To, że Ty masz takie podejście nie oznacza, że
        inni też!!!!!!!!!
        • vatseq Re: Rajdowiec na drodze publicznej 17.05.05, 13:20
          Niech Ci ręce nie opadają, tylko pomyśl: czy Kulig zginąłby, gdy pomyslał trochę
          i zastosował "zasadę ograniczonego zaufania" w stosunku do dróżnika????!?!??!?!?!?!?

          Na kursie uczą na pierwszej lekcji zasady ograniczonego zaufania do wszystkich
          innych, od których zależy Twoje bezpieczeństwo na drodze, również w odniesieniu
          do dróżnika!

          Już rozumiesz, że czymś innym jest jazda na rajdzie (nota bene NIE WSZYSCY
          rajdowcy zapalają światła w dzień - popatrz na relacje w TV!!!), a czymś
          zupełnie innym po drogach. Idąc Twoim tokiem rozumowania, należałoby zastosować
          światła w samochodach formuły 1 :-D

          vatseq
          • Gość: RallyTeam Re: Rajdowiec na drodze publicznej IP: *.c156.petrotel.pl 20.05.05, 08:12
            Jak już napisałem: dlaczego zginął Kulig to zainteresowani wiedzą. Ty
            najwidoczniej nie jesteś zainteresowany, więc nie wiesz jak było. Dlatego
            lepiej się nie wypowiadać w kwesti, w której nie ma się nic do powiedzenia, ok?
        • Gość: raj Re: Rajdowiec na drodze publicznej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 13:48
          Byłbym zapomniał o najważniejszej różnicy:
          - kierowca rajdowy zawsze doprowadza i prowadzi pojazd w maksymalnym możliwym
          ryzyku zagrożenia dla siebie, na granicy wypadku - ta sytuacja jest dla niego
          źródłem adrenaliny i sukcesem przy zwycięstwie lub śmiercią przy porażce.
          - normalny kierowca nie doprowadza do zagrożeń, unika ich, jest przygotowany i
          chętnie udzieli pomocy innym na drodze, rezygnując nawet ze swego
          pierwszeństwa...
          pozdrawiam normalnych
      • Gość: RallyTeam Re: Rajdowiec na drodze publicznej IP: *.c156.petrotel.pl 20.05.05, 08:16
        Gdyby twój post przeczytał instruktor jazdy, odebrałby Ci prawo jazdy.
        Jeśli nie wiesz, co to jest rajd, nie wiesz na czym on polega, nigdy nie
        widziałeś nie mówiąc już o tym, żeby w czymś takim wystartować, to grzecznie
        proszę: nie odzywaj się. Spróbuj tego sportu, a zobaczymy jak będziesz jeździł
        w ruchu publicznym... bo przecież o tym nie wiesz: rajdy odbywają się na
        drogach publicznych a odcinki dojazdowe w ruchu drogowym!!!
    • Gość: fragi Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks IP: *.zebyd.com.pl 17.05.05, 10:06
      W takim razie nawołuj do demontażu poduszek powietrznych, no bo rajdowcy ich nie
      używają. A Oni są przecież, wg Ciebie godni naśladowania.
      • yagres Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks 17.05.05, 11:41
        Ależ mądry jesteś, panie rajdowiec.
        Tylko pamiętaj, że nawet najlepszy pływak może się utopić i najlepszy kierowca
        może się zabić w aucie. Czyżbyś zapomniał o ś.p. Januszu Kuligu?
        • Gość: ehh Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 12:08
          o rany, to niech wam bedzie zamiast kierowców rajdowych (co sam uwazam za lekką
          przesade ) kierowcy zawodowi, którz na drogach przebywają równie sporo czasu, i
          przebiegi sięgają ponad 100tyś km. rocznie, i to przy niekórych tez nie jest
          dużo...
          • Gość: RallyTeam Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks IP: *.c156.petrotel.pl 17.05.05, 12:46
            O to przecież chodzi - rajdowy/zawodowy - chodzi o ludzi, którzy zjedli na tym
            zęby!!!
            • magda_su Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks 17.05.05, 12:58
              No dobra, ale co to ma do świateł, bo rozumiem, że o oponach już wiedzą....

              na światłach mogą sobie podczas rajdu jeżdzić, ja im nie zabraniam....

              Z kolei TiRa widać w słoneczku jasnym i bez lampek... z kolei ten patrzy z góry
              i ma dobry widok....

              W przypadku oślepienia światłem słonecznym i tak lepiej zwolnić, a nie
              rozglądać się za jeszcze innymi światłami... poza tym można i najechać na czyjś
              tył, gdzie nie ma świateł mijania i to się częściej TiRom zdarza niż najechanie
              na kogoś jadącego z przeciwka......

              Więc Jaro pyta grzecznie po co te światełka?

              (tak się składa, że ja też laikiem nie jestem).....
              • kolowr RAC JA !!!! ;) :)))))) 18.05.05, 18:49
                tak, tak, dokłądnie, tira widać w słonku pięknie. i inne pojazdy też. ale tylko
                jak słońce masz za sobą, bo jak już to tobie ono w oczy świeci, to widać czesto
                G. (co z kolei jest bardzo dobre dla tych własnie z naprzeciwka). jeśli nie
                miałas takich przypadków, to czuj się wybrańćem losu :D też bym tak chciał.

                a co do tyłu - nie ma problemu raczej, jadąc powiedzmy 120 kmh z zauważeniem w
                porę auta jadącego powiedzmy 100 kmh (różnica to zaledwie 20 kmh). ale jak ty
                jedziesz 120 kmh, a az przeciwka jedzie ktoś 100 kmh to razem "różnica" czyli
                suma, to już 220 kmh :) policz ile czasu zajmuje przybliżenie się o powiedzmy
                100m w obu przypadkach :)

        • Gość: RallyTeam Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks IP: *.c156.petrotel.pl 17.05.05, 12:50
          Oczywiście, że tak... tylko, dlaczego On zginął to zainteresowani tym dobrze
          wiedzą...
          • vatseq Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks 17.05.05, 13:23
            ... bo jechał jak rajdowiec: byle prędzej!! Gdyby pomyślał i zwolnił/zatrzymał
            się przed przejazdem, to żyłby do dzisiaj!!!

            Zasada ograniczonego zaufania!!

            vatseq
    • Gość: CIWD Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 13:23
      RallyTeam, nie warto sie denerwowac. Podejrzewam ze wiekszosc tych ktorzy z
      tobą dyskutuja nie zeszli jeszcze z rowerka, i to na trzech kółkach. Najwiekszą
      zmorą tego i nie tylko tego forum jest uzależnienie od klawiatury. Nie temat
      wątku ale obsesja pcha ich do wypowiadania sie i pisania potwornych bzdetów. To
      faktycznie jest w........ce.
      • vatseq Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks 17.05.05, 13:25
        Masz rację, jeżdżę na rowerze, ale prawo jazdy mam i je wykorzystuję od ponad
        ćwierćwiecza! Rocznie ok. 30000 km nawijam, policz ile już zrobiłem?

        Jak ja robiłem prawko, to Ty chyba na baczność pod stół wchodziłeś? ;-)

        vatseq
    • Gość: gosc Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks IP: 195.94.201.* 18.05.05, 08:37
      mi tez juz rece opadaja jak czytam o tym, ze swiatla mijania kogos oslepiaja w
      dzien. przy slonecznej pogodzie swiatla mijania nie moga oslepiac. duzo czesciej
      oslepiaja i tworza refleksy w nocy, ale czy przez to mamy zakazac jazdy na
      swiatlach w dzien?

      poza tym po kilku ostatnich deszczowych dniach, naszla mnie taka refleksja, ze
      niektorym kierowcom nalezaloby przynajmniej polaczyc wlacznik wycieraczek z
      wlacznikiem swiatel.
      • bolo737 Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks 18.05.05, 09:44
        > mi tez juz rece opadaja jak czytam o tym, ze swiatla mijania kogos oslepiaja w
        > dzien. przy slonecznej pogodzie swiatla mijania nie moga oslepiac.

        "oślepianie" to pewien skrót myślowy i potoczne sformułowanie. na pewno możemy
        mówić o niepożądanym i niedopuszczalnym "dyskomforcie" (głównie dla
        nadjeżdzających z przeciwka) powodowanym przez włączone światła.

        to że ciebie nie "oślepia" (w sensie wyjaśnionym wyżej) nie oznacza że inni
        takiego dyskomfortu nie odczuwają i że jest on dla nich akceptowalny.

        ręce mi opadają jak czytam tego rodzaju kategoryczne, aroganckie chociaż niczym
        nie podparte sformułowania.
        • robertek Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks 18.05.05, 10:02
          > "oślepianie" to pewien skrót myślowy i potoczne sformułowanie. na pewno możemy
          > mówić o niepożądanym i niedopuszczalnym "dyskomforcie" (głównie dla
          > nadjeżdzających z przeciwka) powodowanym przez włączone światła.

          A na czym polega ten dyskomfort? Musisz mrużyć oczy czy co? Pytam poważnie, ja
          żadnego dyskomfortu nie czuję.
          • Gość: hm Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 10:17
            Tego "dyskomfortu = niepotrzebne rażenie impulsami świetlnymi siatkówki oka"
            nie będziesz czuł gdy jesteś młody i przebywasz tylko godziną w ruchu drogowym.
            Po wielogodzinnym siedzeniu przed komputerem lub wielogodzinnej jeździe będzie
            to bardzo ważne.
            Ciekawy jestem co ten temat powiedzieliby lekarze-okuliści.
            Jaki jest czas akomodacji oka?
            Niech światła włączają (w sytuacjach nieobowiązkowych) Ci co im się baaardzo
            spieszy i w związku z tym jadą niezgodnie z przepisami.
            pozdr
            • robertek Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks 18.05.05, 10:26
              > Tego "dyskomfortu = niepotrzebne rażenie impulsami świetlnymi siatkówki oka"
              > nie będziesz czuł gdy jesteś młody i przebywasz tylko godziną w ruchu drogowym.
              > Po wielogodzinnym siedzeniu przed komputerem lub wielogodzinnej jeździe będzie
              > to bardzo ważne.

              Cóż, pracuję prawie 8h dziennie przy kompie, w ruchu drogowym przebywam ok. 1h
              dziennie (czasami dużo dłużej), i nie odczuwam tego "rażenia". Być może jestem
              na razie na to odporny. Poza tym natężenie tego "rażenia" jest niewielkie,
              chyba, że ktoś jedzie na światłach drogowych. Wtedy owszem, światła rażą.
              • jaro_ss "dwie ciemne beemki na światłach".... 18.05.05, 12:59
                Ja już nie chcę za bardzo kombinować, opiszę swoje wrażenia: przy ściemnionym
                niebie: chmury, zamglenie, wieczór, noc - nie rażą, przy jasnym słońcu,
                jaskrawo rozświeconym niebie - rażą, najgorzej jest przy tym, jak warstwa
                powietrza ciepłego "załamuje" świato przy gorącym asfalcie - wtedy zwłaszcza
                mnie rażą, głównie mijania, "dzienne" i postojowe nie.....

                Nie wiem dlaczego tak jest i nie chcę się zgrywać na wyszukiwanie wyjaśnień....

                Za to nocą pomykam, że aż miło, ktoś już kiedyś się pytał czy lubię czosnek,
                ale to chyba wybiega poza temat.....

                Wracając do tematu - wczoraj sobie jadę (za dnia), wyprzedzam i patrzę przed
                siebie - takie głupie wrażenie, jadą dwa auta, jedno za drugim, widzę trzy
                reflektory (jeden jest zasłonięty przez autko jadące przed tym drugim), autka
                się zlewają, bo oczywiście przede wszystkim rzucają się w oczy reflektory - i
                nie wiem które światła są które, co owocuje,ze nie wiem, według których ocenić
                odległość... takie głupie uczucie, kiedy dwie miary (z perspektywy i z rozstępu
                świateł) dają na raz różniące się wyniki.... wysiliłem się aby ocenić z
                perspektywy, a zignorować wrażenie z "rozstępu", ale nie było łatwo.... trochę
                niepotrzebnego stresu, ale kogo to obchodzi....

                Tak sobie myślę, że bez tych świateł byłoby widać, które jedzie pierwsze, a
                które drugie i w jakiej odległości....

                Pozdrawiam...
                • Gość: fragi Re: "dwie ciemne beemki na światłach".... IP: *.zebyd.com.pl 18.05.05, 13:14
                  Jaki argument przemawia za paleniem świateł w dzień? Pojazdy uprzywilejowane
                  używają tych świateł, ale nie dlatego że ich nie widać, tylko po to żeby rzucały
                  się w oczy. I to ma sens. Ale co ma dać to, żeby wszystkie pojazdy rzucały się w
                  oczy ?
                  Jeśli na zadrukowanej kartce zaznaczę markerem jedno zdanie to ma to sens, ale
                  jaki sens ma zamalowanie markerem całej kartki ? Przecież w dzień nadjeżdżające
                  samochody i tak widać. Jak ktoś nie widzi to niech idzie do lekarza. Pieszo albo
                  tramwajem.
                • Gość: Pol Re: "dwie ciemne beemki na światłach".... IP: *.zwm.osi.pl 18.05.05, 13:21
                  Bardzo subiektywnie: A. O oponach zimowych - zimą przejeżdżam nie więcej niz
                  1000km i to po mieście - pytanie ile lat mozna jeździć na oponach zimowych, czy
                  co dwa trzy lata kupować nowe (bo guma się starzeje), a stare wyrzucać po
                  przebiegu 3000 km?
                  B. Coraz więcej krajów o starszej niż nasza tradycji samochodowej wprowadza
                  obowiązek jazdy na światłach mijania przez cały rok (- nawiasem mówiąc nasze
                  przepisy w tym względzie są zupełnie idiotyczne, ale to nasza specjalność, jak
                  temn prze[is, że rano 50, a wieczorem 60 km/?g)). Może więc koniec dyskusji?
                  • Gość: bolo737 Re: coraz więcej krajów ? IP: *.polkomtel.com.pl 18.05.05, 14:04
                    > B. Coraz więcej krajów o starszej niż nasza tradycji samochodowej wprowadza
                    > obowiązek jazdy na światłach mijania przez cały rok (- nawiasem mówiąc nasze
                    > przepisy w tym względzie są zupełnie idiotyczne, ale to nasza specjalność,
                    >jak temn prze[is, że rano 50, a wieczorem 60 km/?g)). Może więc koniec
                    >dyskusji?

                    Nie bardzo rozumiem co ma oznaczać ten "może więc koniec dyskusji" ?
                    Jeżeli ma oznaczać że kwestia (świateł za dnia) jest trudna do rozstrzygnięcia
                    to ok.
                    Jeżeli ma oznaczać że kwestia jest bezdyskusyjna (sądząc z kontekstu zapewne
                    na "tak") - bo "coraz więcej krajów o starszej niż nasza tradycji samochodowej
                    wprowadza obowiązek jazdy na światłach mijania przez cały rok" - to jest to
                    demagogiczna bzdura.

                    Sformułujmy to inaczej a prawdziwiej: "W przeważającej liczbie krajów Europy,
                    również tych o starszej niż nasza tradycji samochodowej NIE ma obowiązku jazdy
                    na światłach mijania przez cały rok".

                    A z "tradycjami" to trzeba uważać: W takiej Szwecji, nazkaz obowiązuje, a nie
                    przypuszczam aby mieli tam "starszą od naszej tradycję samochodową" - raczej
                    przeciwnie (Volvo produkuje samochody od 1927r, Saab zaczął się 1936r. i nie
                    robił początkowo samochodów; Centralne Warsztaty Samochodowe działały w Polsce
                    od 1922r...). W takiej Francji z kolei tradycję mają zapewne starszą (o
                    zakładach L. Renaulta z końca XIX, kilka lat przed H. Fordem słyszał ?) a
                    świateł za dnia w przeważającej większości do dziś NIE używają...
                    • bratmarzeny Coraz więcej krajów i coraz wiecej kierowcow 18.05.05, 21:57
                      Gość portalu: bolo737 napisał(a):

                      > a świateł za dnia w przeważającej większości do dziś NIE używają...

                      I po co w kolko powtarzasz te bujdy? Masz nadzieje, ze twoje pobozne zyczenie
                      stanie sie faktem?
                      Czy ciagle jeszcze nie mozesz zrozumiec, ze brak nakazu wcale nie jest
                      rownoznaczny z zakazem?
                      Przeciez walkowalismy to juz na wszystkie mozliwe sposoby i powinienes chyba
                      pamietac, ze w takiej Austrii (gdzie nie ma nakazu uzywania swiatel) tylko 7%
                      kierowcow nie uzywa ich w dzien?

                      • bolo737 Re: bujdy bratamarzenki 18.05.05, 22:09
                        > > a świateł za dnia w przeważającej większości do dziś NIE używają...
                        >
                        > I po co w kolko powtarzasz te bujdy? Masz nadzieje, ze twoje pobozne zyczenie
                        > stanie sie faktem?

                        > I po co w kolko powtarzasz te bujdy? Masz nadzieje, ze twoje pobozne zyczenie
                        > stanie sie faktem?

                        czy w stwierdzeniu, że we Francji ludzie w przeważającej większości nie używają
                        świateł za dnia - co napisałem - jest coś nieprawdziwego ?

                        bujdy ??? skończ wreszcie chrzanić pajacu. pojedź sobie do Francji i przekonaj
                        się. a w dzisiejszych czasach nie musisz nawet jechać - znajdź sobie jakiegoś
                        webcama z Paryża czy Lionu, poobserwuj sobie i daruj te nawiedzone wypociny -
                        dosyć się już tu ideologicznie napracowałeś.

                        twoje dalsze brednie, jak zwykle nie na temat, pominę milczeniem.
                        • bratmarzeny cienizna bolka 18.05.05, 22:32
                          To bardzo rozsadne, ze Austrie i Szwajcarie juz sobie odpusciles. Liczby, ktore
                          przytoczylem byly w koncu az nadto wymowne. Z Wlochami tez nieciekawie. Na
                          drogach szybkiego ruchu i autostradach obowiazuja swiatla przez caly rok.

                          I dlatego probujesz teraz z Francja... Zawsze mozna liczyc na to, ze Francuzi
                          swoim zachowaniem na drogach diametralnie roznia sie od Austriakow, Szwajcarow,
                          Wlochow i Skandynawow...

                          Nie zapominaj tylko, ze we Francji OFICJALNIE ZALECA SIE stosowanie swiatel na
                          drogach w dzien.
                          • bolo737 Re: cienizna bolka 18.05.05, 22:56
                            napisz jeszcze cuś ciekawego.
                            ale - tak wiesz od siebie - nie od Marzenki
                            dobrze ?
                • robertek Re: "dwie ciemne beemki na światłach".... 18.05.05, 13:23
                  Ja opiszę swoje
                  Południe pięknego, słonecznego dnia. Jadę drogą, przy której gęsto rosną sobie
                  drzewa, mam delikatnie pod słońce. Doganiam matiza i zaczynam go wyprzedać.
                  Nagle w niedużej odległości przede mną widzę nagły błysk świateł jakiegoś
                  samochodu, którego kierowca wystraszył się mojego manewru i dał mi po oczach.
                  Przyspieszyłem i prawie na styk minąłem ten samochód. Gdyby ten kierowca miał
                  włączone światła mijania, to na pewno bym go zauważył z większej odległości.
                  Ps.
                  Światłą mijania czasami mnie rażą, ale tylko w nocy i jak są źle ustawione (w
                  innych samochodach oczywiście). W dzień nigdy. Pewnie dlatego, że różnica między
                  natężeniem oświetlenia słonecznego w stosunku do natężenia świateł mijania jest
                  znacznie mniejsza niż w nocy, kiedy jest ciemno.
                  • Gość: hm Re: o światłach".... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 14:17
                    A więc światła są potrzebne dla tych, którzy chcą wyprzedzać wszystkich i
                    wszędzie.
                    popzdr
                    • kolowr tak, ale nie tylko.... 20.05.05, 20:57
                      w drugą stronę tez to działa :) jak nie chcę wyprzedzać i jade sobie spokojnie
                      to ja jestem ok, ale ten z przeciwka, co możę chcieć kogoś tam wyprzedzic i
                      zrobi to dokładnie przede mną (bo mnie nei widział) i skasuje mi furkę, lub, co
                      gorsza, wyśle do Krainy Wiecznych Łowów (wcale mi tam nei śpieszno)

                      ale zostawmy wyprzedzanie... dalej masz wyjazd z podporządkowanej - też można
                      widzać lepiej i szybciej pojazd nie wcinać sie kompletnie nieumyślnie.

                      pieszy chcący przejść przez jezdnie - podobnie :)
                  • ruter30 Re: "dwie ciemne beemki na światłach".... 18.05.05, 14:18
                    ja wam cos kochani powiem, ci wasi idole, kierowcy rajdowi wcale nie sa lepsi,
                    nauczyli sie troche techniki ale sa poprostu "glupsi" od normalnego uzytkownika
                    drog
                    tylko idiota dla paru groszy ryzykuje wlasne zycie
                    co do samej jazdy, jak wyzej, techniki mozna sie lepiej lub gorzej nauczyc ale
                    jak sie nie ma, tzw. drygu do kierownicy, rozsadku i wyobrazni to ci nic nie
                    pomoze
                    najczescie gina nie ci co "slabo" jezdza ale ci, co jezdza bez wyobrazni a
                    tylko z fantazja
                    odosnie swiatel i kierowcow rajdowych, maga robic jak im sie podoba, z
                    naprzeciwka nic nim nie wjezdza i na rajdzie, nie ma to najmniejszego znaczenia
                    o ile panuja normalne warunki

                    • Gość: japko Re: "dwie ciemne beemki na światłach".... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 21:26
                      co wy zescie sie tak uczepili tych swiatel???ja jezdze na swiatlach przez
                      okragly rok, zabroni mi ktos???
                    • vatseq Re: "dwie ciemne beemki na światłach".... 20.05.05, 08:04
                      Ostatnio oglądałem na TV4 relację z rajdu na Cyprze - żadna rajdówka NIE miała
                      włączonych świateł w dzień, specjalnie uważałem.

                      Co do kierowców rajdowych w ruchu normalnym, to chyba masz rację - gdyby Kulig
                      myślał jak doświadczony kierowca, a nie jak rajdowiec (byle szybciej), to
                      zapewne żyłby do dzisiaj!!

                      vatseq
                  • Gość: gosc Re: "dwie ciemne beemki na światłach".... IP: 195.94.201.* 20.05.05, 08:38
                    Światłą mijania czasami mnie rażą, ale tylko w nocy i jak są źle ustawione (w
                    innych samochodach oczywiście). W dzień nigdy. Pewnie dlatego, że różnica między
                    natężeniem oświetlenia słonecznego w stosunku do natężenia świateł mijania jest
                    znacznie mniejsza niż w nocy, kiedy jest ciemno.

                    Swiete slowa!!!
                • Gość: gosc Re: "dwie ciemne beemki na światłach".... IP: 195.94.201.* 20.05.05, 08:35
                  prawdopodobnie gdyby jechali bez swiatel w ogole bys nie zauwazyl tego drugiego
                  samochodu. a tak ten "trzeci" reflektor, zaniepokoil Cie przez co wyostrzyl
                  Twoja uwage. i moze uratowal Ci zycie
                  • kolowr szkoda słów, on tego i tak nei zrozumie :) 20.05.05, 20:59
                    chyba, ze kiedyś się "natnie" ;)
                  • jaro_ss Re: "dwie ciemne beemki na światłach".... 21.05.05, 15:07
                    A właśnie,że włąśnie dlatego się zlali, ze mieli włączone światła, normalnie
                    inne samochody były dobrze widoczne, bo była dobra pogoda.... poza tym jak
                    napisałem, wziąłem odległość z perspektytwy, tylko to dziwne uczucie...

                    Zwykle takie przekłamania czę ściej zdarzają się w nocy, ale wtedy nie idze
                    tego zweryfikować no i .. trudno jeździć bez świateł :o)
          • kolowr w dzień "rażenie", w nocy "oślepianie" 20.05.05, 20:52
            o ile w nocy oślepia zawsze, o tyle w dzień razi tylko wtedy gdy są ŹLE
            ustawione światła (co niestety w jkaichś 50% kierowcy mają w d.)
        • Gość: gosc Re: Do tych od świateł, zimówek i innych kompleks IP: 195.94.201.* 20.05.05, 08:32
          a mnie oslepiaja refleksy swiatla odbijane od lakieru metalicznego samochodow,
          oraz od szyb samochodow. proponuje zakazac uzywania lakierow metalicznych oraz
          montowania szyb w samochodach!
          no i absolutnie zakazac jazdy na swiatlach w nocy, bo wtedy dopiero sie oslepia!
    • kolowr ja bym porównał do wizyty u dentysty tą sprawę.... 20.05.05, 21:06
      wg niektórych (przeciwników swiateł w dzień) po co łazić do dentysty jak się
      dziura robi, a nie boli jeszcze i ceirpieć gdy boruje, lepiej poczekać jak już
      boli, i wtedy dopiero iść.

      i tak ze swiatłami - po co palić wszędzie i zawsze, przecież wystarczy zapalić
      tylko, gdy warunki są trudne (mgła, deszcz, wśród drzew, itp....).
      przecież po co widzieć od razu ze coś jedzie (nie ważne jak, ważne że widać
      wogóle) i przeczekać nawet dłużej jakiś manewr, niż sie właśńie "nadziać" na to,
      ze akurat ten z przeciwka wpadł w "martwą strefę" niewidzialnosci i wyprzedzic
      na spotkanie czołowe, bo AKURAT TERAZ go nie zauważyłem?

      a już najgorsze jest to, zę kierowcy bywają często jakby to powiedzieć
      "bezinteligentni" - skoro ja mam słońce za plecami i śwetnie wszytsko widzę, to
      po co właczać swaitła???? (bo juz nei pomyśli, zę skoro on widzi swietnie, to
      akurat wtedy tym z naprzeciwka słońce daje w slepia i MOCNO utrudnia obserwację
      drogi, a wtedy światła tych jadących ze słońćem są dla nich zbawieniem.
      no ale cóż, moze niektózy są szcześciarzami i tylko ze słońćem jeżdzą :)))
      jak to się mówi, "biednemu wiatr zawsze w oczy" ;)
      • Gość: caroll Racjonalność przede wszystkim IP: *.toya.net.pl 21.05.05, 02:26
        Panowie! Te wszystkie spory za i przeciw światłom w dzień (mówię tu oczywiście o
        normalnych, dobrych warunkach) zaczynają irytować i są moim zdaniem coraz mniej
        racjonalne. Sadzę również, że u niektórych dyskutantów da się wykryć brak
        doświadczenia. A polega ono również, a może przede wszystkim, na odpowiednim
        zachowaniu w różnych warunkach jazdy, do czego zresztą grzecznie nakłania kodeks.
        Niektórzy wręcz przejawiają jakieś chorobliwe zacietrzewienie w podtrzymywaniu
        swoich racji, czy to za, czy przeciw. Skutkiem może być wręcz wymuszenie przez
        bezwzględnych fanów całorocznych świateł wprowadzenie tego obowiązku przez
        ustawodawcę.O czajeniu się w krzakach przez chłopaków z drogówki i waleniu
        mandatów zapominalskim nie wspomnę.Z drugiej strony lekceważenie gorszych
        warunków jazdy. Doświadczony kierowca wie, gdzie i w jakich warunkach powinien
        zapalić światła. I uczyni to np. na krętej, wysadzanej drzewami drodze lokalnej.
        Ale na litość boską po jaką cholerę wszyscy niemalże zapalają światła w czysty,
        jasny dzień na takiej drodze, jak "jedynka", gdzie wszyscy jadą ciurkiem jeden
        za drugim?To nie jest przecież wąska i zadrzewiona dróżka!Do tego niemal co
        drugi spec od jazdy nie potrafi skontrolować ustawienia świateł. Nawet w biały
        dzień te zezowate reflektory potrafią oślepiać! Rację też miał ktoś, piszący
        wyżej, że przy zlewających się światłach trudniej jest ocenić dystans od
        pojazdów, jadących z przeciwka. Jeżdżę dość często właśnie "jedynką", moja trasa
        to 6-7 godzin jazdy. I stwierdzam jedno: błyskające bez końca światła, widziane
        choćby kątem oka, powodują jednak szybsze zmęczenie i po kilku godzinach po
        prostu ma się dość tych "zapobiegliwych" kierowców.Warto sie więc czasem
        zastanowić: kiedy i z jakiego powodu włączam światła w pogodny dzień, czy pomaga
        to mnie, czy oddzaływuje (to zawsze) na innych.Uczmy się i doświadczajmy,
        starajmy się być racjonalni, ale nigdy bezmyślni. I na koniec prośba do
        wszystkich: jeśli naprawdę leży Wam na sercu zwiększenie bezpieczeństwa, to
        niezależnie od pory, kiedy włączacie światła, miejcie je zawsze PRAWIDŁOWO
        USTAWIONE!!!
        C.
        Rocznik prawa jazdy-1981
        Bez wypadku.
        • jaro_ss Re: Racjonalność przede wszystkim 21.05.05, 15:08
          Wreszcie ktoś normalny, miło mi i pozdrawiam...
          • Gość: caroll Re: Racjonalność przede wszystkim IP: *.toya.net.pl 21.05.05, 23:55
            Mnie również miło, dziękuję i pozdrawiam.
        • kolowr hmmm... no cóż lenistwo się panoszy 21.05.05, 20:10
          jakoś nigdy nie zauważyłem, aby pojazd jadacy w dobrych warunkach, nagle zapalił
          swiatła jak wiechał chocby w ciemne drzewa.....

          owszem zdaża się większości (niestety nie wszystkim, zę właczają swiatła jak
          zaczyna lać, czy jest mgła)

          z dwojga złego lepiej mieć je włączone "na zaś" jak mawiają w opolskiem :)
          oczywiscie ODPOWIEDNIO USTAWIONE. wtedy nie ma problemu.

          co do przydatności swiateł na tej "prostej jedynce" - podam choćby dwa powody:
          1) "niesmiertelni", którzy podejmują decyzję np. o wyprzedzaniu w ułamku sekundy
          (fajnie, by w tym ułamku zauważyli, zę nadjeżdżam z naprzeciwka)
          2) kątem oka widać w lusterku, ze nadjeżdza szybko pojazd z tyłu i mozńa
          odpowiednio reagować, w zależnosci od sytuacji
    • bolo737 Re: debilowi "go" dedykuję 19.03.06, 18:01
      i o tym wątku tez chyba zapomniałeś...
      • Gość: aaaaa debilow bolo737 IP: *.c29.msk.pl 20.03.06, 01:41
        bolo737 napisał:

        ty naprawde jestes chory - odgrzewac watki sprzed roku !!!!
        • bolo737 Re: aaaaa cieniasek anonimek 20.03.06, 09:00
          powiedz to oszołomkowi "go"
          pogadajcie sobie razem o światełkach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka