bonarossa
21.09.05, 20:00
Te wypadki z pasami chociaż były niespecjalnie mocnymi stłuczkami skończyły
się dla mnie wielodniowymi bólami klatki piersiowej i barku.
Przez parę dni nie byłem w stanie używać szyi ani prawej ręki a ślad po pasie
noszę do dzisiaj.
Najgorsze jest jednak to ,że po użyciu to świństwo nie daje się odpiąć i
trzyma człowieka jak przymurowanego do fotela akurat wtedy kiedy jest się w
największym szoku.
W razie pożaru samochodu nie ma szans na ucieczkę.
Po drugim wypadku - żaden nie z mojej winy wyłączyłem airbaga i przestałem
używać pasów.
W tym stanie zaliczyłem najgorszy wypadek w życiu z obywatelem Niemiec który
po prostu wjechał mi tuż przed maskę Mercedesem na drodze ekspresowej przy
szybkości powyżej stówy - licznik zatrzymał się na 114 km.
Jedynie zdążyłem mu uratować życie i zamiast w jego drzwi klepnąłem w
przednie lewe koło wyleciałem w powietrze zaliczyłem kilka koziołków i
stanąłem na kołach.
Wóz był do kasacji a ja mimo ,że bez pasów wyszedłem nawet bez guza ,
podobnie jak mój pies który jechał ze mną.
Od tej chwili nigdy nie używam pasów i wyłączam poduszki - wszystkim radzę to
samo.