Dodaj do ulubionych

Agresywni kierowcy?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.02, 17:03
Chlopcy i dziewczeta
Obserwujac ten kawalek Forum nasuwa mi sie jedna uwaga. Kiedy tylko ktos
chce wrzucic jakis problem i uzyskac na niego rozwiazanie pojawiaja sie
odpowiedzi wskazujace na podniesiony poziom agresji (Jarmush, Michau, Waldek
itd). Zjazd z tematu ktory ma komus udowodnic jaki ktos jest madry albo jacy
inni sa glupi jest sprawa powszechna. Dlaczego kierowcy w Polsce sa tacy
agresywni - nie tylko na forum ale i na drodze?
Obserwuj wątek
    • Gość: lombard Re: Agresywni kierowcy? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 00:46
      To lezy w psyche naszego poglowia.
      I nie da sie tego niestety zmienic,
      bo byloby to juz zupelnie inne poglowie.

      Rozejrzyj sie dookola i wszystko, co widzisz
      znad kierownicy, zobaczysz tez bardzo blisko siebie,
      przerazajaco blisko. To jest stado wlasnie.
      Tak zachowuje sie stado, wlasnie ono, nic innego.
      A wyjatki ? - Zapytasz , a coz one znacza, nic.


      ciao,lombard
    • qrakki999 Re: Agresywni kierowcy? 30.10.02, 16:54
      Racja!
      Qmpel przesłał mi ostatnio jakies info o naukowacach, ktorzy przez internet
      wymienili usciski /za pomoca specjalnych urzadzen/! Sadze, ze gdyby forumowicze
      mieli takie wynalazki to pewnie wiekszosc lezalaby z poobijanymi ryłami przed
      monitorami:)

      Taka juz nasz ulanska fantazja i w jezdzie samochodem i we wladaniu ozorem za
      pomoca klawiatury!

      pzdr.
      Q
    • Gość: KOREK. Re: Agresywni kierowcy? IP: *.lot.pl 30.10.02, 20:38
      W dobie ogólnego zbydlęcenia naszego społeczeństwa nie możesz niestety
      spodziewać sie czegoś innego. Ten, kto Cię nie przepuści w kolejce i w drzwiach
      w sklepie, ten również nie przepuści na drodze. Stopniowy upadek obyczajów,
      jakielkolwiek etyki, dewaluacja autorytetów i upowszechnianie chamstwa przez
      media powodują brutalizację życia codziennego. Dlaczego na drodze miałoby być
      inaczej ? Przy żle funkcjonującym prawie i bezkarności w każdej dziedzinie, nie
      wiele osób szanuje przepisy i innych współużytkowników dróg. Jedyną regułą
      staje się to, żeby nie wkitrać się pod większego samochoda. A poza tym - dzicz
      i corrida.
      • Gość: Michał Re: Agresywni kierowcy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.02, 15:12

        Chyba juz nie spodziewam sie niczego innego, w koncu pare dobrych lat zyje w
        tym kraju-raju. Dzisiaj widzialem na Puławskiej w W-wie ułana pędzącego do
        pracy (?!) grubo powyżej 120 km/h. Ludziom odbija jak np. wsiada do sluzbowego
        samochodu albo wystarczy, ze na horyzoncie pali sie jakis czas zielone, ktore
        zaraz zgasnie. Gaz do deski!
        Bezprawie, agresja i brak wyobrażni jest w Polsce wszędzie. Nawet na tym
        forum. I nie wiem, co mogloby to zmienic. Moze policja? Wlasnie wrocilem z
        Holandii i jestem troche odzwyczajony od Warszawki. Tak to jest, ze tam
        wszyscy tak szanuja sie nawzajem. U nas ludzie sie nienawidzą.
        • Gość: hip Re: Agresywni kierowcy? IP: *.pgi.waw.pl 04.11.02, 09:54
          Gość portalu: Michał napisał(a):

          Ludziom odbija jak np. wsiada do sluzbowego
          > samochodu albo wystarczy, ze na horyzoncie pali sie jakis czas zielone, ktore
          > zaraz zgasnie. Gaz do deski!

          hip: To prawda. Obserwuję takie zachowanie z okien mojego mieszkania. To chyba
          kompleks bycia całe życie niczym i próba odreagowania. Bo jak inaczej takie
          psychopatyczne reakcje tłumaczyć?

          > Bezprawie, agresja i brak wyobrażni jest w Polsce wszędzie. Nawet na tym
          > forum. I nie wiem, co mogloby to zmienic. Moze policja?

          hip: Tylko, że policja też wywodzi się z tego społeczeństwa i generalnie niczym
          się nie różni. Chociaż nawiasem mówiąc rzadko widzę tego typu psychopatyczne
          zachowania kierowców-policjantów, ale zarazem zupełny brak reakcji na idiotów
          pędzących 120 po mieście w ryczących samochodach.

          Wlasnie wrocilem z
          > Holandii i jestem troche odzwyczajony od Warszawki. Tak to jest, ze tam
          > wszyscy tak szanuja sie nawzajem. U nas ludzie sie nienawidzą.

          hip: Podobnie w Irlandii. Tam widać szacunek do ludzi, społeczeństwa i państwa
          (chociaż też krytykują).
    • kilroy_was_here Re: Agresywni kierowcy? 05.11.02, 12:23
      Miło znaleźć się tu w towarzystwie miłych i kulturalnych, uprzejmych kierowców.
      Miło, tylko że...

      Zdarza mi się, że jestem agresywnym kierowcą.

      Tak.

      I wiecie co?
      Ani trochę nie wierzę w to, że sześciu moich przedmówców zawsze i wszędzie
      reprezentuje sobą ideał. Może gdyby nie te uwagi o "pogłowiu", "władaniu
      ozorem", "zbydlęceniu" itd. - może gdyby nie to - uwierzyłbym. Wierzę w
      istnienie ludzi, którym agresja jest obca. Wierzę, że istnieją też tacy
      kierowcy.

      Myślę, że sztuka polega nie na tym, by dostrzegać i napiętnować agresję u
      innych, lecz na tym, by rozpoznać ją, kiedy już się wprosi w nas samych, i na
      tym też, by potrafić zdławić ją w zalążku. Kiedy jeszcze nie będzie za późno.

      Zdarza mi się, że jestem agresywnym kierowcą.
      Kiedy się na tym przyłapuję, jest mi wstyd.
      • qrakki999 Re: Agresywni kierowcy? 05.11.02, 13:09
        kilroy_was_here napisał:

        > I wiecie co?
        > Ani trochę nie wierzę w to, że sześciu moich przedmówców zawsze i wszędzie
        > reprezentuje sobą ideał.

        > Może gdyby nie te uwagi o "pogłowiu", "władaniu
        > ozorem", "zbydlęceniu" itd. - może gdyby nie to - uwierzyłbym. Wierzę w
        > istnienie ludzi, którym agresja jest obca. Wierzę, że istnieją też tacy
        > kierowcy.
        >
        > Myślę, że sztuka polega nie na tym, by dostrzegać i napiętnować agresję u
        > innych, lecz na tym, by rozpoznać ją, kiedy już się wprosi w nas samych, i na
        > tym też, by potrafić zdławić ją w zalążku. Kiedy jeszcze nie będzie za późno.
        >
        > Zdarza mi się, że jestem agresywnym kierowcą.
        > Kiedy się na tym przyłapuję, jest mi wstyd.
        Masz racje! Ale uwierz, ze istnieja ludzie, ktorzy przynajmniej sie staraja!:)
        Szkoda tylko, ze na tak duze forum tylko siedem osob o tym rozmawia:( Bo ja
        sadze, ze ma to sens - sam wiele juz sie nauczylem od innych wiec chyba zdaje
        to egzamin:)

        pzdr.
        Q

      • Gość: hip Re: Agresywni kierowcy? IP: *.pgi.waw.pl 05.11.02, 13:33
        kilroy_was_here napisał:

        > Miło znaleźć się tu w towarzystwie miłych i kulturalnych, uprzejmych
        kierowców.
        >
        > Miło, tylko że...
        > Zdarza mi się, że jestem agresywnym kierowcą.

        hip: To nic nadzwyczajnego. Każdemu normalnemu człowiekowi zdarzają się chwile
        jakiejś tam agresji i zdenerwowania.
        >
        > I wiecie co?
        > Ani trochę nie wierzę w to, że sześciu moich przedmówców zawsze i wszędzie
        > reprezentuje sobą ideał. Może gdyby nie te uwagi o "pogłowiu", "władaniu
        > ozorem", "zbydlęceniu" itd. - może gdyby nie to - uwierzyłbym. Wierzę w
        > istnienie ludzi, którym agresja jest obca. Wierzę, że istnieją też tacy
        > kierowcy.

        hip: Jak wyjeżdżam na ulicę samochodem to, słowo daję, nie ma we mnie agresji.
        A wiem, że istnieje taka kategoria kierowców, których celem samym w sobie taka
        agresja jest. Wyprzedzanie za wszelką cenę, z sensem czy bez sensu, wpychanie
        się przed każdego kto jedzie przed tobą, jazda slalomem między samochodami
        zmuszająca do hamowania itp. chamstwo. Aby być pierwszym zawsze i wszędzie. To
        jest cel sam w sobie dla tych ludzi. Taka jazda powoduje reakcje negatywne
        nawet u całkiem spokojnego obywatela.

        > Myślę, że sztuka polega nie na tym, by dostrzegać i napiętnować agresję u
        > innych, lecz na tym, by rozpoznać ją, kiedy już się wprosi w nas samych, i na
        > tym też, by potrafić zdławić ją w zalążku. Kiedy jeszcze nie będzie za późno.

        hip: Moją agresję tłumię dla własnego zdrowia i spokoju. I problem nie polega
        na sporadycznej agresji człowieka na ogół nieagresywnego tylko na agresji tych,
        dla których agresja jest sposobem na życie, a ulice miejscem jej ekspresji.

        > Zdarza mi się, że jestem agresywnym kierowcą.
        > Kiedy się na tym przyłapuję, jest mi wstyd.

        hip: To reakcja człowieka generalnie zrównoważonego. Jeśli tacy będą na
        polskich drogach to będzie wspaniale. Najpierw należy jednak wyeliminować
        psychopatów.
        pozdrowienia
    • kilroy_was_here Nonszalanccy kierowcy 06.11.02, 08:31
      Nie wiem, czy to jest do końca agresja. Agresja jest rozładowaniem złości czy
      gniewu, na innych. Agresja łaknie reakcji sprowokowanego - obiekt zaatakowany
      jest jej celem. W ruchu drogowym podobne objawy daje na przykład nonszalancja
      czy coś, co można by przyrównać do narcyzmu - w każdym razie nieliczenie się z
      innymi, ale niekoniecznie zbudowane na agresji. Czasem jest to tylko pośpiech,
      który gotowi byśmy byli zrozumieć, gdybyśmy spojrzeli na to z drugiej strony
      (to wcale nie jest dobrze, że gotowi byśmy byli zrozumieć, ale bylibyśmy i już).
      Efekty są równie niebezpieczne.


      Wczoraj zdarzyło mi się coś takiego:
      są światła, są dwa pasy, prawym jedzie się prosto, skręcać w lewo wolno tylko
      z lewego (co jest bardzo dobrze oznakowane zarówno znakami pionowymi, jak i
      strzałkami na jezdni, a sam sygnalizator świetlny jest kierunkowy).

      Po skręcie (w jezdnię jednokierunkową) można zająć jeden z dwóch pasów.
      Większość kierowców zajmuje lewy, bo prawy zaraz odbija w bok, w osiedle, poza
      tym jest na nim końcowy przystanek autobusowy i w dodatku pas ten jest
      wykorzystywany do parkowania, przez co nieraz okazuje się, że zamiast całego
      pasa dla siebie ma się go tylko pół. Ogólnie rzecz biorąc bardzo nieprzyjazny
      to pas, no ale zaraz skręca tam, gdzie ja chcę skręcać. Dlatego zwykle zajmuję
      po skręcie właśnie ten - prawy, gorszy pas.

      No i wczoraj o mało nie staranował mnie rozpędzony bus skręcający w lewo po
      zewnętrznej, tzn. z pasa, z którego skręcać w lewo nie miał prawa. Po skręcie
      zajął oczywiście ten nieprzyjazny, prawy pas, a że kierowca busa skręcać w
      osiedle nie zamierzał, więc jeszcze na bardzo krótkim odcinku przy dużej
      szybkości po wymuszeniu pierwszeństwa na mnie wymusił je na paru innych
      kierowcach, wpychając się przed nich, po czym zniknął w dali i tyleśmy go
      widzieli.

      Właściwie szkoda się zasatanawiać, czy to agresja, czy nonszalancja "tylko",
      czy też jakaś sytuacja absolutnie wyjątkowa i na pewnych poziomach "zrozumiana",
      bo jak wspomniałem, efekty są równie niebezpieczne. Trzeba się po prostu liczyć
      z tym, że takie sytuacje się zdarzają. Ja się z tym liczę, i własnie dlatego go
      zauważyłem w porę i żyję.
      • qrakki999 Re: Sfrustrowani kierowcy 06.11.02, 09:36
        Tak jak większośc społeczeństwa!

        Być moze staramy sie byc Panami swojego losu chociaz w samochodzie nie mogac
        poradzic sobie w innych codziennych sprawach?

        Ciekway temat dla roznej masci psycholowgow i socjologow:(

        pzdr.
        Q
    • Gość: maro Re: Agresywni kierowcy? IP: *.jagiellonia.krakow.pl 06.11.02, 17:55
      Jeżdziłem trochę autem po świecie, ale takiej wrednej zawiści jak w PL nigdzie
      nia ma. Nasz kraj bije rekordy w ilosci szaleńców zmieniajacych pasy jezdni,
      ruszajcych z piskiem opon spod świateł, zajeżdzajacych droge przy wyprzedzaniu
      i mimo ograniczenia prędkości zmuszających cie do zjechania na drugi pas by
      ustapic im miejsca. Nie jestem aniołkiem ma szybki i mocny samochód, ale
      szalency ktorzy robia to wszystko nie zyskując ani troche na czasie przejazdu a
      jedynie na poziomie adrenaliny najnormalniej mnie wkurzaja. Najlepiej jeżdzic
      po Kalifornii - szerokie drogi, senna jazda automatem, piekne widoki i zero
      stresu. Wszystkim tego zyczę. Maro
      • Gość: KOREK. Jest lekarstwo ? IP: *.lot.pl 07.11.02, 08:27
        Jest. Jest lekarstwo na agresję! Dlaczego w krajach wysokozmotoryzowanych,
        gdzie ruch jest o wiele większy nie widzi się tylu debili na drodze, co u nas ?
        Czy tylko dlatego, że tam ludzie szanują się wzajemnie ? Czy dlatego, że
        kultura kierowców jest inna ? Pewnie tak. Ale są też inne powódy. Wysoki
        stopień egzekwowania przepisów przez policję, nieuchronność kary i wysokie
        mandaty, a także możliwość znalezienia się w więzieniu. Np. w Hiszpanii można
        mieć 0.3 promila alkoholu w sobie i nic. Ale jak ktoś ma więcej, to dostaje
        mandat w przeliczeniu na nasze 1800 zł. W Irlandii za rozmowę przez komórę w
        czasie jazdy jest za pierwszym razem 150 funtów, a za trzecim 3 miesiące paki.
        A u nas ? Debile i szaleńcy są praktycznie bezkarni przez dziurawe prawo i
        niemrawą policję. W ciągu kilku lat w zastraszającym tępie wzrosła liczba
        dziczy na drodze i nie wiele się robi, żeby to wyplenić. Dorobiliśmy się
        drogowych zwyczjów azjatyckich i przejeżdżanie na czerwonym jest normą. Ginie
        nas coraz więcej mimo coraz bezpieczniejszych samochodów. I co ? Dalej mamy
        omijać agresje, bo tak jest bezpieczniej ? A może sprzedać samochód ?
        • Gość: lupo Re: Jest lekarstwo ? IP: 141.39.41.* 07.11.02, 10:44
          No jako, ze podpisuje sie lupo , polecam goraco artykul:
          ( traktat o spoleczenstwie wilkow )

          kliker.pieski.eu.org/Off_topic/social_behavior.html
          Zaczyna sie niezle:
          --------------------
          Przez dwanascie tysiecy lat zwiazku psa i czlowieka zachowania psa ksztaltowano
          tak, by roznil sie od swojego dzikiego przodka, wilka. W pierwszym artykule tej
          serii mielismy okazje przekonac sie, jak agresja, cecha rzadko spotykana u
          nastawionego obronnie dzikiego drapieznika, rozkwitla u wspolczesnego psa, by
          sluzyc czlowiekowi.

          Nic dodac , nic ujac. Przeczytajcie, nie pozalujecie.

          To w zwiazku z dyskusja o agresji.

          PZDR,
          lupo
        • Gość: marba Re: Jest lekarstwo ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.02, 07:11
          Gość portalu: KOREK. napisał:

          > Jest. Jest lekarstwo na agresję! Dlaczego w krajach wysokozmotoryzowanych,
          > gdzie ruch jest o wiele większy nie widzi się tylu debili na drodze, co u
          nas ?
          >
          > Czy tylko dlatego, że tam ludzie szanują się wzajemnie ? Czy dlatego, że
          > kultura kierowców jest inna ? Pewnie tak. Ale są też inne powódy. Wysoki
          > stopień egzekwowania przepisów przez policję, nieuchronność kary i wysokie
          > mandaty, a także możliwość znalezienia się w więzieniu. Np. w Hiszpanii można
          > mieć 0.3 promila alkoholu w sobie i nic. Ale jak ktoś ma więcej, to dostaje
          > mandat w przeliczeniu na nasze 1800 zł. W Irlandii za rozmowę przez komórę w
          > czasie jazdy jest za pierwszym razem 150 funtów, a za trzecim 3 miesiące
          paki.
          > A u nas ? Debile i szaleńcy są praktycznie bezkarni przez dziurawe prawo i
          > niemrawą policję. W ciągu kilku lat w zastraszającym tępie wzrosła liczba
          > dziczy na drodze i nie wiele się robi, żeby to wyplenić. Dorobiliśmy się
          > drogowych zwyczjów azjatyckich i przejeżdżanie na czerwonym jest normą. Ginie
          > nas coraz więcej mimo coraz bezpieczniejszych samochodów. I co ? Dalej mamy
          > omijać agresje, bo tak jest bezpieczniej ? A może sprzedać samochód ?

          Wiekszość tego co napisałeś jest prawdą, ale nie wszystko. W ciągu kilku
          ostatnich lat ruch się systematycznie uspokaja i cywilizuje jednak, naprawde
          dziś i powiedzmy rok 96' to dwa inne światy, co wiecej tendencja wydaje się być
          trwała i z roku na rok jest lepiej, bez popadania w eufoerie, do ideału dużo
          brakuje, ale jest lepiej.
          I na jakiej podstawie twierdzisz że ginie nas coraz wiecej?
    • Gość: lupo-again Re: Agresywni kierowcy? IP: 141.39.41.* 07.11.02, 10:51
      I jeszcze cos o agresji, bardziej naukowo:

      www.wiedzaizycie.pl/99113200.htm
      PZDR,
      lupo
    • jerrylee Komentuje znany komentator Jerry Lee 07.11.02, 11:29
      Dobry temat.
      Agresja kierowców - to przecież przykład agresji w ogóle w naszych
      zachowaniach. Przejawia się ona w Polsce częściej, niż w innych społeczeństwach.
      Warto przeczytać artykuły, do których odnośniki daje lupo.
      Ja polecam też książkę "Inteligentne emocje" Frances Wilk:
      www.jsantorski.com.pl/opisy-ksiazki/inteligentne_emocje.htm
      Sądzę, że można ją też znaleźć w czytelniach/bibliotekach, ale kto z nas tam
      jeszcze chodzi?

      Pozdrawiam wszystkich agresywnych i tych mniej. Szerokiej drogi!
      • Gość: Student Re: Agresywni kierowcy IP: *.acn.pl 25.11.02, 18:29
        Czytając wszystkie posty, doszedłem do wniosku, że przydałaby się bardziej
        szczegółowa definicja agresywnego kierowcy i zaznaczenia w jakim kontekście
        trzeba rozumieć agresywnego kierowcę - pozytywnym, czy nie. Jak się okazuje,
        dla jednych agresywność i chamstwo totalne, to jechanie na Puławskiej ponad
        120km/h, dla innych zajeżdżanie drogi, skręcanie z pasów do tego nie
        przeznaczonych, wymuszanie pierwszeństwa itd.
        Ja uważam, że agresywny kierowca jako taki nie jest zjawiskiem negatywnym.
        Przez agresywnego kierowcę, rozumiem kierowcę jeżdżącego szybko (powyżej
        dopuszczalnych limitów), dynamicznie, z piskiem itd. Sam jestem takim kierowcą,
        nie lubię ciągnąć się jak flegma i być zawalidrogą. Naginam przepisy, ale mam
        jedną generalną złotą zasadę: JEŹDZIĆ TAK BY NIE UTRUDNIAC ŻYCIA INNYM!!! Czyli
        wpuszczam innych z podporządkowanej, nie zajeżdżam komuś drogi, kto szybciej
        ode mnie jedzie, nie wykonuję niebiezpieczncyh manewrów (bo np.: zapomniałem
        skręcić na skrzyżowaniu i cuduję, by za wszelką cenę manewr ten jednak wykonać)
        itd. Natomiast same przekroczenie prędkości jeszcze nic nie oznacza. Nie bądźmy
        śmieszni. Jeżeli mam przed sobą pusty pas, to przecież nic się nie stanie, jak
        pojadę sobie np.: 140, a nie 70. Poza tym, gdyby wyższa prędkość była taka zła
        i powodowała tyle zagrożeń, to czemu producenci samochodów wstawiają silniki,
        zdolne do osiągnięcia takowej? Po co te wszystkie pojemności 1,4 1,6 2,0 2,5
        3,0 i lepiej? Należy zastanowić się dlaczego nie ma ograniczników prędkości (do
        np 70). Jeżeli wolniej znaczy bezpieczniej, to najlepiej jechać 20 na godzinę,
        albo pchać samochód. Widać, że tak się nie dzieje, więc zamiast biadolić o tym,
        że przekracza się prędkość i to jest przyczyną wypadków, należy poprawić stan
        dróg, budować skrzyżowania bezkolizyjne, dla pieszych kładki, obwonnice itd.
        Dziwią się niektórzy z Was, że jeździ się slalomem, wpycha, gdzie popadnie itd.
        By odpowiedzieć na to pytanie, proponuję spojrzeć bezstronnym okiem (np.: z
        pokładu autobusu, albo tramwaju) na zakorokowaną, lub ciasną trasę. Niektórzy
        wloką się lewym pasem, odległość trzymają przed sobą, taką, żeby się niezły
        konwój ciężarówek zmieścił, brak płynności ruchu, brak zjawiska wpuszczania na
        zasadzie suwaka szybkobieżnego itd. Myślę, że w tym tkwi przyczyna
        akrobatycznych manewrów na drodze. W Polsce (tak jak w większości krajów)
        obowiązuje ruch prawostronny i NALEŻY BEZWZGLĘDNIE ustępować samochodom
        szybszym drogi poprzez zjechanie na prawy pas. Tak właśnie dzieje w całym
        cywilizowanym świecie, m. in. w Niemczech, Szwajcarii, Francji itd. Tam
        wszędzie, gdzie tak zazdrościmy im kultury na drogach.
        Tępić natomiast należy z całą bezwzględnością jak zaznaczyłem na początku
        skręcanie z pasów do tego nie służących, wymuszanie pierwszeństwa, wleczenie
        się na lewym pasie utrudniając ruch, zajeżdżanie drogi i uniemożliwienie przez
        to włączenie się z podporządkowanej do ruchu, i wszelkie brudne kombinacje (gdy
        wszyscy grzecznie czekają w korku, a paru "mądrych" próbuje nadrobić to
        poboczem, wysepkami itp., wciskając się na siłę potem przed maskę. To uważam
        jest prawdziwe chamstwo i bydło.
        • _ovidius Re: Agresywni kierowcy 25.11.02, 21:00
          Niepopularne tutaj poglądy, ale poza tym "piskiem" - pełna zgoda.

          Pozdrawiam
        • Gość: hip Re: Agresywni kierowcy IP: *.pgi.waw.pl 26.11.02, 09:37
          Gość portalu: Student napisał:

          > Ja uważam, że agresywny kierowca jako taki nie jest zjawiskiem negatywnym.

          hip: Agresja w ruchu drogowym nie jest negatywna! Rewelacja.

          > Przez agresywnego kierowcę, rozumiem kierowcę jeżdżącego szybko (powyżej
          > dopuszczalnych limitów), dynamicznie, z piskiem itd. Sam jestem takim
          kierowcą,

          hip: Jeśli jeździsz z piskiem opon to:
          1. Jesteś pospolitym chamem powodującym bezmyślny hałas na drodze (podobnie jek
          nieuzasadnione używanie sygnałów dźwiękowych) lub
          2. Masz braki w wyszkoleniu i nie potrafisz panować nad pojazdem.
          >
          > nie lubię ciągnąć się jak flegma i być zawalidrogą.

          hip: To dobry nawyk starać się nie być zawalidrogą.

          Naginam przepisy, ale mam
          > jedną generalną złotą zasadę: JEŹDZIĆ TAK BY NIE UTRUDNIAC ŻYCIA INNYM!!!

          hip: Zdecydowanie popieram.
          >
          > wpuszczam innych z podporządkowanej, nie zajeżdżam komuś drogi, kto szybciej
          > ode mnie jedzie, nie wykonuję niebiezpieczncyh manewrów (bo np.: zapomniałem
          > skręcić na skrzyżowaniu i cuduję, by za wszelką cenę manewr ten jednak
          wykonać)

          hip: Bardzo słusznie.

          >
          > itd. Natomiast same przekroczenie prędkości jeszcze nic nie oznacza.

          hip: Oj, nierzadko oznacza bardzo wiele. Czasem ograniczenia prędkości są
          ustawione ze względów, które mogą zaskakiwać. I takie ograniczenie może być
          bardzo rozsądne.

          Nie bądźmy
          > śmieszni. Jeżeli mam przed sobą pusty pas, to przecież nic się nie stanie,
          jak
          > pojadę sobie np.: 140, a nie 70.

          hip: Bzdura. A dlaczego akurat 140 a nie 200? Skąd wiesz, że nic się nie
          stanie? Skoro jest ograniczenie do 70 to jest też tego jakiś powód.

          Poza tym, gdyby wyższa prędkość była taka zła
          > i powodowała tyle zagrożeń, to czemu producenci samochodów wstawiają silniki,
          > zdolne do osiągnięcia takowej? Po co te wszystkie pojemności 1,4 1,6 2,0 2,5
          > 3,0 i lepiej? Należy zastanowić się dlaczego nie ma ograniczników prędkości
          (do
          > np 70).

          hip: Jeżeli pozwolenie na wielkie prędkości nie stwarzałoby zagrożenia to
          dlaczego na całym świecie obowiązują ograniczenia prędkości na drogach
          publicznych?

          Jeżeli wolniej znaczy bezpieczniej, to najlepiej jechać 20 na godzinę,
          > albo pchać samochód.

          hip: Nie dyskutujmy na takie argumenty!!! Bo jedzie kpiną lub infantylizmem.

          Widać, że tak się nie dzieje, więc zamiast biadolić o tym,
          > że przekracza się prędkość i to jest przyczyną wypadków, należy poprawić stan
          > dróg, budować skrzyżowania bezkolizyjne, dla pieszych kładki, obwonnice itd.

          hip: BRD to cały szereg różnych zachowań i czynników, które wzajemnie się
          uzupełniają. Prędkości są tu istotnym czynnikiem. Efekty kolizji są różne przy
          70 i 140km/h.

          > Dziwią się niektórzy z Was, że jeździ się slalomem, wpycha, gdzie popadnie
          itd.
          >
          > By odpowiedzieć na to pytanie, proponuję spojrzeć bezstronnym okiem (np.: z
          > pokładu autobusu, albo tramwaju) na zakorokowaną, lub ciasną trasę. Niektórzy
          > wloką się lewym pasem, odległość trzymają przed sobą, taką, żeby się niezły
          > konwój ciężarówek zmieścił, brak płynności ruchu, brak zjawiska wpuszczania
          na
          > zasadzie suwaka szybkobieżnego itd. Myślę, że w tym tkwi przyczyna
          > akrobatycznych manewrów na drodze. W Polsce (tak jak w większości krajów)
          > obowiązuje ruch prawostronny i NALEŻY BEZWZGLĘDNIE ustępować samochodom
          > szybszym drogi poprzez zjechanie na prawy pas.

          hip: Kolego. Przede wszystkim należy stosować się do obowiązującego prawa o
          ruchu drogowym i znaków drogowych. Poza tym obowiązuje też kultura osobista.
          Zjeżdżanie na inny pas bo jakaś swołocz chce sobie jechać 140 zamiast np. 60 (w
          terenie zabudowanym) to nieporozumienie.

          > Tępić natomiast należy z całą bezwzględnością jak zaznaczyłem na początku
          > skręcanie z pasów do tego nie służących, wymuszanie pierwszeństwa, wleczenie
          > się na lewym pasie utrudniając ruch, zajeżdżanie drogi i uniemożliwienie
          przez
          > to włączenie się z podporządkowanej do ruchu, i wszelkie brudne kombinacje
          (gdy
          > wszyscy grzecznie czekają w korku, a paru "mądrych" próbuje nadrobić to
          > poboczem, wysepkami itp., wciskając się na siłę potem przed maskę. To uważam
          > jest prawdziwe chamstwo i bydło.

          hip: I tu masz rację.
          pozdr
        • Gość: hip Re: Agresywni kierowcy IP: *.pgi.waw.pl 26.11.02, 09:38
          Gość portalu: Student napisał:

          > Ja uważam, że agresywny kierowca jako taki nie jest zjawiskiem negatywnym.

          hip: Agresja w ruchu drogowym nie jest negatywna! Rewelacja.

          > Przez agresywnego kierowcę, rozumiem kierowcę jeżdżącego szybko (powyżej
          > dopuszczalnych limitów), dynamicznie, z piskiem itd. Sam jestem takim
          kierowcą,

          hip: Jeśli jeździsz z piskiem opon to:
          1. Jesteś pospolitym chamem powodującym bezmyślny hałas na drodze (podobnie jek
          nieuzasadnione używanie sygnałów dźwiękowych) lub
          2. Masz braki w wyszkoleniu i nie potrafisz panować nad pojazdem.
          >
          > nie lubię ciągnąć się jak flegma i być zawalidrogą.

          hip: To dobry nawyk starać się nie być zawalidrogą.

          Naginam przepisy, ale mam
          > jedną generalną złotą zasadę: JEŹDZIĆ TAK BY NIE UTRUDNIAC ŻYCIA INNYM!!!

          hip: Zdecydowanie popieram.
          >
          > wpuszczam innych z podporządkowanej, nie zajeżdżam komuś drogi, kto szybciej
          > ode mnie jedzie, nie wykonuję niebiezpieczncyh manewrów (bo np.: zapomniałem
          > skręcić na skrzyżowaniu i cuduję, by za wszelką cenę manewr ten jednak
          wykonać)

          hip: Bardzo słusznie.

          >
          > itd. Natomiast same przekroczenie prędkości jeszcze nic nie oznacza.

          hip: Oj, nierzadko oznacza bardzo wiele. Czasem ograniczenia prędkości są
          ustawione ze względów, które mogą zaskakiwać. I takie ograniczenie może być
          bardzo rozsądne.

          Nie bądźmy
          > śmieszni. Jeżeli mam przed sobą pusty pas, to przecież nic się nie stanie,
          jak
          > pojadę sobie np.: 140, a nie 70.

          hip: Bzdura. A dlaczego akurat 140 a nie 200? Skąd wiesz, że nic się nie
          stanie? Skoro jest ograniczenie do 70 to jest też tego jakiś powód.

          Poza tym, gdyby wyższa prędkość była taka zła
          > i powodowała tyle zagrożeń, to czemu producenci samochodów wstawiają silniki,
          > zdolne do osiągnięcia takowej? Po co te wszystkie pojemności 1,4 1,6 2,0 2,5
          > 3,0 i lepiej? Należy zastanowić się dlaczego nie ma ograniczników prędkości
          (do
          > np 70).

          hip: Jeżeli pozwolenie na wielkie prędkości nie stwarzałoby zagrożenia to
          dlaczego na całym świecie obowiązują ograniczenia prędkości na drogach
          publicznych?

          Jeżeli wolniej znaczy bezpieczniej, to najlepiej jechać 20 na godzinę,
          > albo pchać samochód.

          hip: Nie dyskutujmy na takie argumenty!!! Bo jedzie kpiną lub infantylizmem.

          Widać, że tak się nie dzieje, więc zamiast biadolić o tym,
          > że przekracza się prędkość i to jest przyczyną wypadków, należy poprawić stan
          > dróg, budować skrzyżowania bezkolizyjne, dla pieszych kładki, obwonnice itd.

          hip: BRD to cały szereg różnych zachowań i czynników, które wzajemnie się
          uzupełniają. Prędkości są tu istotnym czynnikiem. Efekty kolizji są różne przy
          70 i 140km/h.

          > Dziwią się niektórzy z Was, że jeździ się slalomem, wpycha, gdzie popadnie
          itd.
          >
          > By odpowiedzieć na to pytanie, proponuję spojrzeć bezstronnym okiem (np.: z
          > pokładu autobusu, albo tramwaju) na zakorokowaną, lub ciasną trasę. Niektórzy
          > wloką się lewym pasem, odległość trzymają przed sobą, taką, żeby się niezły
          > konwój ciężarówek zmieścił, brak płynności ruchu, brak zjawiska wpuszczania
          na
          > zasadzie suwaka szybkobieżnego itd. Myślę, że w tym tkwi przyczyna
          > akrobatycznych manewrów na drodze. W Polsce (tak jak w większości krajów)
          > obowiązuje ruch prawostronny i NALEŻY BEZWZGLĘDNIE ustępować samochodom
          > szybszym drogi poprzez zjechanie na prawy pas.

          hip: Kolego. Przede wszystkim należy stosować się do obowiązującego prawa o
          ruchu drogowym i znaków drogowych. Poza tym obowiązuje też kultura osobista.
          Zjeżdżanie na inny pas bo jakaś swołocz chce sobie jechać 140 zamiast np. 60 (w
          terenie zabudowanym) to nieporozumienie.

          > Tępić natomiast należy z całą bezwzględnością jak zaznaczyłem na początku
          > skręcanie z pasów do tego nie służących, wymuszanie pierwszeństwa, wleczenie
          > się na lewym pasie utrudniając ruch, zajeżdżanie drogi i uniemożliwienie
          przez
          > to włączenie się z podporządkowanej do ruchu, i wszelkie brudne kombinacje
          (gdy
          > wszyscy grzecznie czekają w korku, a paru "mądrych" próbuje nadrobić to
          > poboczem, wysepkami itp., wciskając się na siłę potem przed maskę. To uważam
          > jest prawdziwe chamstwo i bydło.

          hip: I tu masz rację.
          pozdr
        • Gość: Michał Re: Agresywni kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.02, 12:48
          Dobry samochód z silnikiem 3,0 turbo nie oznacza uprawnien do przekraczania
          dozwolonej predkości, no chyba że zasuwasz do szpitala z rodzącą żoną. Co z
          tego że masz pusty pas przed Tobą, może na ten pas za 2 sekundy wjade ja
          starajać się wyprzedzić kolumne pojazdów sunącą po prawym pasie 50 km/h.
          Wkurza mnie jak w mieście przed zmianą pasa patrze w lusterko i musze oceniać
          swoje szanse na zmiane pasa nie odległością lecz markami pojazdów z tyłu. Dla
          jaskrawego przykładu - jak widze w lusterku stare BMW, nawet gdy jest daleko,
          to sobie odpuszczam. Na trasach typu gierkówka to zeza można dostać po
          wjeździe na lewy pas - trzeba non stop obserwować co sie dzieje za tobą nawet
          jak jedzie sie 100 km/h. A gdy nie zdąże sie usunąć wściekłość faceta/ kobiety
          (!) widziana w lusterku wstecznym sprawia, że czuje się jakoś głupio.
        • Gość: AndrzejM Re: Agresywni kierowcy IP: *.acn.pl 26.11.02, 21:49
          Gość portalu: Student napisał:

          >
          > Ja uważam, że agresywny kierowca jako taki nie jest zjawiskiem negatywnym.
          > Przez agresywnego kierowcę, rozumiem kierowcę jeżdżącego szybko (powyżej
          > dopuszczalnych limitów), dynamicznie, z piskiem itd. Sam jestem takim
          kierowcą,
          >
          > nie lubię ciągnąć się jak flegma i być zawalidrogą.

          Szanowny młody (?)kolego
          Pozwól że coś Ci powiem bez jakiejkolwiek agresji...
          Otóż agresywny kierowca na drodze publicznej - to zły, niebezpieczny kierowca z
          punktu widzenia tych funkcji, jakie pełnia drogi publiczne i jeżdżące po nich
          samochody. Chyba nie muszę wyjaśniać, jakie to funkcje.
          To gorzej, niż agresywny przechodzeń, rozpychający się i rozdeptujący dzieci,
          staruszki i spokojnych przechodniów na chodniku.
          Dla obu jest miejsce na torze, odcinku specjalnym rajdu lub na bieżni. Tam
          agresja - szczególnego rodzaju agresja - jest warunkiem zwyciężtwa, jeżeli nie
          nad przeciwnikiem ,to nad sobą samym...
          Czasem ja też jestem na drodze agresywny. Nikt nie jest doskonały.. ale ja się
          tego potem wstydzę (tak tu ktoś już napisał) a nie chwalę i nie próbuję do tego
          dorabiać pożałowania godnej teorii.
          Sobiesław Zasada - nasz sławny niegdyś kierowca rajdowy - w swych książkach i
          artykułach zawsze podkreślał, że należy jechać po drodze publicznej DEFENSYWNIE.
          Widzisz, żaden ze mnie Zasada, ale jednak też wiele dziesiątków tysięcy
          kilometrów przejechałam na odcinkach specjalnych i treningach. I dlatego bardzo
          dokładnie rozumiem, co mówi Zasada.
          Jestem inżynierem specjalności bardzo zbliżonej do techniki samochodowej, ale
          nie zamierzam tu wypisywać wykładu o technice jazdy czy fizyce ruchu sanochodu.
          Jedno Ci tylko powiem: największy patałach jadący takim sobie przeciętnym
          samochodzikiem 90 km/h jest nieporównanie bezpieczniejszy dla siebie i
          otoczenia od mistrza (prawdziwego) kierownicy jadącego specjalnie do tego
          przystosowanym samochodem 180km/h W TYM SAMYM MIEJSCU I TYCH SAMYCH WARUNKACH.
          A podstawową zasadą, której uczą w USA, gdzie wypadków jest wielokroć mniej,
          niż u nas , jest KEEP YOUR LANE.
          Jeżeli chcesz być dawcą - Twoja (czy na pewno?) sprawa. Ale nie jesteś sam.
          Wokół Ciebie (i w Twoim samochodzie też chyba czasem?) są inni. Wśrod nich
          gorsi kierowcy, albo akurat nie w formie, albo akurat popełniający jakiś błąd
          albo przechodnie zamyśleni albo pijani albo niepełnosprawni, albo starzy...
          Czy zdajesz sobie sprawę, że poprócz bycia dawcą albo wyroku przekreślającego
          wiele lat życia można jeszcze zwyczajnie do końc życia mieć wyrzuty sumienia?
          I jeszcze raz powtarzam: ja mimo swych wieloletnic doświadczeń i powyższego
          wymądrzania też - bywa - jestem agresywny, też przekraczam l9imity prędkości.
          Ale nie dorabiam do tego uzasadniających teorii..

          Pozdrawiam
          AndrzejM
          • Gość: Student Re: Agresywni kierowcy IP: *.acn.pl 27.11.02, 18:02
            Do moich szanownych adwersarzy:

            Po pierwsze: proszę mnie nie wyzywać od chamów, ani nie zarzucać mi tego, że
            nie panuję nad pojazdem bo ruszam z piskiem opon (od czasu do czasu, ale nie w
            środku nocy, gdy cała Warszawa śpi). Proponuję trochę wzajemnego szacunku.
            Po drugie: proszę mi wyjaśnić pojęcie agresywnego kierowcy i nie opowiadać, że
            to automatycznie cham i fagas. Jeżeli np w koszykówkę i piłkę nożną gram
            agresywnie, to znaczy, ze non stop kopię innych, fauluję i zachowuję się w
            sposób ordynarny do innych graczy?
            Po trzecie: przykładowo podałem 140. Można i dwieście, lecz niestety z mym
            samochodem potrzebuję pasa startowego, by osiągnąć taką prędkość. I nie mówcie,
            że ktoś mi wjedzie. Jeżeli widoczność jest dobra, to widzę kogoś kto
            sygnalizuje zamiar włączenia się na pas szybszy i wtedy dla bezpieczeństwa
            zwalniam. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że jakiś uczestnik ruchu, nie
            upewniwszy się, właduje mi się na pas i nieszczęście gotowe. W porządku. Tylko
            to samo może się zdarzyć, gdy jadę przepisową prędkością. Tylko, że gdy przy
            prędkości 140 ja jestem dawcą, to przy prędkości 70, sam będę potrzebował dawcy
            by normalnie później żyć.
            Po czwarte: dla mnie takim samym infantylizmem i kpiną trąci wleczenie się przy
            dobrych warunkach i trasie wielopasmowej 70 - 100
            Po piąte: jeżeli, kogoś wkurza patrzenie się w lusterko i ocenianie możliwości
            włączenia się na pas - to ja bardzo przepraszam! Od czego jest lusterko? Jeżeli
            widzi się samochód na szybszym pasie dojeżdżający do nas, należy mu ustąpić.
            Chyba, że wyprzedzamy kolumnę tirów, żuków i innych traktorów, a nasz samochód
            nie pozwala na osiągnięcie tak dużej prędkości, by np BMW nas nie dogoniło.
            Wtedy gościu w tym BMW widzi, że ktoś wyprzedza inne wolniejsze pojazdy i
            zrozumie to (jeśli nie zrozumie, to dopiero jest kawał chama i tłuka)
            Po szóste: Panie Hip, w przepisach ruchu drogowego wyraźnie stoi, że należy
            ustąpić pierwszeństwa samochodowi znajdującemu się na lewym pasie, nawet jeżeli
            ten samochód łamie przepisy (sam miałem taką sprawę, że wyprzedziłem po zakazie
            wyprzedzania, na trasie. Wyprzedziłem 2 samochody, i nagle maluch jak gdyby
            nigdy nic skęcił sobie w lewo. Odbiłem raptownie kierownicą i dzięki temu
            maluch uderzył w mój tylny prawy błotnik, a nie w drzwi (było to zdarzenie
            kilka lat temu). Policja akurat była wtedy na miejscu i raźno zabrała sie do
            sprawy. Wina, orzekła, była połowiczna. Moja: bo wyprzedzałem za znakiem "zakaz
            wyprzedzania", jego: bo nie ustąpił mi miejsca, choć byłem na lewym pasie (nie
            tłumaczyło malucha to, że złamałem przepis)).
            Po siódme: jakim cudem największy patałach robi mniejsze zagrożenie, niż
            najlepszy kierowca jadący z większą prędkością? Patałach jedzie sobie
            zadowolony, najczęściej lewym pasem, nie patrzy w lusterka, nie wie co się
            dookoła niego dzieje i w jego łepetynie najważniejszy na drodze jest on, a inni
            niech się za siebie marwią. Dojeżdża sie do takiego patałacha i kombinuje jak
            go wyprzedzić, bo krew człeka zalewa, że się wlecze i nie ustępuje. Kombinuje,
            kombinuje i z tego właśnie są wypadki. Nie ważne jest to, że patałach zachował
            się jak samolub, że stworzył zagrożenie. Najważniejsze, że ktoś przekroczył
            prędkość i mógł spowodować wypadek.

            Pozdrawiam szanownych mych adwersarzy
            Mam nadzieję, ze przy spotkaniu się na drodze unikniemy nieszczęścia.
            • Gość: Student Re: Agresywni kierowcy IP: *.acn.pl 27.11.02, 20:46
              Przepraszam Panie Ovidius, zapomniałem odpowiedzieć na Twe pozdrowienie i
              poparcie. Niniejszym nadrabiam ten niewybaczalny błąd:
              Naprawdę miło jest, gdy człowiek nie jest osamotniony w swych poglądach, że
              jednak ktoś się z nim zgadza. Dla Ciebie również moc gorących pozdrowień i
              podziękowań za podtrzymanie na duchu!
            • Gość: AndrzejM Re: Agresywni kierowcy IP: *.acn.pl 27.11.02, 22:27
              Gość portalu: Student napisał:

              > Do moich szanownych adwersarzy:
              >
              140 ja jestem dawcą, to przy prędkości 70, sam będę potrzebował dawcy
              >
              > by normalnie później żyć.

              ?!
              >

              Po czwarte: dla mnie takim samym infantylizmem i kpiną trąci wleczenie się przy
              >
              > dobrych warunkach i trasie wielopasmowej 70 - 100

              Gratuluję!!

              >
              Po piąte: jeżeli, kogoś wkurza patrzenie się w lusterko i ocenianie możliwości
              > włączenia się na pas - to ja bardzo przepraszam! Od czego jest lusterko?
              Jeżeli
              >
              > widzi się samochód na szybszym pasie dojeżdżający do nas, należy mu ustąpić.
              > Chyba, że wyprzedzamy kolumnę tirów, żuków i innych traktorów, a nasz
              samochód
              > nie pozwala na osiągnięcie tak dużej prędkości, by np BMW nas nie dogoniło.
              > Wtedy gościu w tym BMW widzi, że ktoś wyprzedza inne wolniejsze pojazdy i
              > zrozumie to (jeśli nie zrozumie, to dopiero jest kawał chama i tłuka)
              > Po szóste: Panie Hip, w przepisach ruchu drogowego wyraźnie stoi, że należy
              > ustąpić pierwszeństwa samochodowi znajdującemu się na lewym pasie, nawet
              jeżeli
              >
              > ten samochód łamie przepisy (sam miałem taką sprawę, że wyprzedziłem po
              zakazie
              >
              > wyprzedzania, na trasie. Wyprzedziłem 2 samochody, i nagle maluch jak gdyby
              > nigdy nic skęcił sobie w lewo. Odbiłem raptownie kierownicą i dzięki temu
              > maluch uderzył w mój tylny prawy błotnik, a nie w drzwi (było to zdarzenie
              > kilka lat temu). Policja akurat była wtedy na miejscu i raźno zabrała sie do
              > sprawy. Wina, orzekła, była połowiczna. Moja: bo wyprzedzałem za
              znakiem "zakaz
              >
              > wyprzedzania", jego: bo nie ustąpił mi miejsca, choć byłem na lewym pasie
              (nie
              > tłumaczyło malucha to, że złamałem przepis)).
              > Po siódme: jakim cudem największy patałach robi mniejsze zagrożenie, niż
              > najlepszy kierowca jadący z większą prędkością? Patałach jedzie sobie
              > zadowolony, najczęściej lewym pasem, nie patrzy w lusterka, nie wie co się
              > dookoła niego dzieje i w jego łepetynie najważniejszy na drodze jest on, a
              inni
              >
              > niech się za siebie marwią. Dojeżdża sie do takiego patałacha i kombinuje jak
              > go wyprzedzić, bo krew człeka zalewa, że się wlecze i nie ustępuje.
              Kombinuje,
              > kombinuje i z tego właśnie są wypadki. Nie ważne jest to, że patałach
              zachował
              > się jak samolub, że stworzył zagrożenie. Najważniejsze, że ktoś przekroczył
              > prędkość i mógł spowodować wypadek.
              >
              > Pozdrawiam szanownych mych adwersarzy
              > Mam nadzieję, ze przy spotkaniu się na drodze unikniemy nieszczęścia.


              Witam Studenta,
              Bez agresji: widzę, że jesteś teflonowy na jakiekolwiek argumenty, dyskusja nie
              ma sensu. Mała uwaga: ja osobiście takich kozaków oczywiście się nie "boję", w
              pewnym sensie - no bo przyjacielu w każdych okolicznościch najprawdopodobniej
              potrafię pojechać szybciej od ciebie i uniknąć wypadków, o których ty nawet nie
              zdążysz pomyśleć. To żadna zasługa, jestem zwyczajnie w porównaniu z Tobą
              profesjonalistą - tak przynajmniej wynika z lektury Twoich postów i
              prezentowanych tam naiwnych infantylnych mądrości. Ale skóra mi cierpnie na
              myśl o tych tysiącach niewinnych, którzy muszą z takimi teflonowymi
              mądralaluszkami egzystować na tej samej drodze...a chodzi im tylko o to, aby
              dotrzeć do celu, a nie na cmentarz albo do więzienia.

              Pozdrawiam, życzę szczęścia w nieszczęsciu, jakim jest Twoje biedne EGO

            • Gość: hip Re: Agresywni kierowcy IP: *.pgi.waw.pl 28.11.02, 09:18
              Gość portalu: Student napisał:

              > Po pierwsze: proszę mnie nie wyzywać od chamów, ani nie zarzucać mi tego, że
              > nie panuję nad pojazdem bo ruszam z piskiem opon (od czasu do czasu, ale nie
              w środku nocy, gdy cała Warszawa śpi).

              hip: Powtarzam. Kto powoduje bezmyślny hałas musi liczyć się z tym, że zostanie
              określony mianem chama. Ulice miast nie są przeznaczone do rajdów z piskiem
              opon. Też proponuję trochę wzajemnego szacunku.

              > Po drugie: proszę mi wyjaśnić pojęcie agresywnego kierowcy i nie opowiadać,
              że to automatycznie cham i fagas.

              hip: Kierowcy nagminnie nie przestrzegający przepisów o ruchu drogowym,
              powodujący bezmyślny hałas, montujący przeróżne gówna w układzie wydechowym w
              celu jego emisji i pozbawieni samokrytycyzmu w tych kwestiach są, niestety
              pospolitymi chamami.

              > Po trzecie: przykładowo podałem 140. Można i dwieście, lecz niestety z mym
              > samochodem potrzebuję pasa startowego, by osiągnąć taką prędkość. I nie
              mówcie,

              hip: Więc przenieś się na pas startowy i tam realizuj swoje zachcianki z
              piskiem opon i prędkością 140.

              > że ktoś mi wjedzie. Jeżeli widoczność jest dobra, to widzę kogoś kto
              > sygnalizuje zamiar włączenia się na pas szybszy i wtedy dla bezpieczeństwa
              > zwalniam. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że jakiś uczestnik ruchu, nie
              > upewniwszy się, właduje mi się na pas i nieszczęście gotowe. W porządku.
              Tylko
              > to samo może się zdarzyć, gdy jadę przepisową prędkością.

              hip: Efekty kolizji są różne przy 140 i 70. Kierowca posiadający prawo jazdy
              powinien to wiedzieć.

              > Po czwarte: dla mnie takim samym infantylizmem i kpiną trąci wleczenie się
              przy
              > dobrych warunkach i trasie wielopasmowej 70 - 100

              hip: Nieuzasadnione wleczenie się 70 po drodze z dozwoloną np.100 jest
              bezmyślnością. Ale różne bywają sytuacje. Staraj się zrozumieć innych, nie
              tylko swoje zachcianki prędkościowe. Szczególnie tych, którzy przestrzegają
              prawa.

              > Po piąte: jeżeli, kogoś wkurza patrzenie się w lusterko i ocenianie
              możliwości
              > włączenia się na pas - to ja bardzo przepraszam! Od czego jest lusterko?
              Jeżeli
              > widzi się samochód na szybszym pasie dojeżdżający do nas, należy mu ustąpić.

              hip: Każdego kierowcę obowiązuje korzystanie z lusterka. Tak jak każdego
              kierowcę obowiązują przepisy o ruchu drogowym (w tym ograniczenia prędkości).

              Panie Hip, w przepisach ruchu drogowego wyraźnie stoi, że należy
              > ustąpić pierwszeństwa samochodowi znajdującemu się na lewym pasie, nawet
              jeżeli ten samochód łamie przepisy

              hip: A może należy im ułatwiać łamanie przepisów?

              >wyprzedziłem po zakazie
              wyprzedzania, na trasie. Wyprzedziłem 2 samochody, i nagle maluch jak gdyby
              > nigdy nic skęcił sobie w lewo. Odbiłem raptownie kierownicą i dzięki temu
              > maluch uderzył w mój tylny prawy błotnik, a nie w drzwi (było to zdarzenie
              > kilka lat temu). Policja akurat była wtedy na miejscu i raźno zabrała sie do
              > sprawy. Wina, orzekła, była połowiczna. Moja: bo wyprzedzałem za
              znakiem "zakaz wyprzedzania", jego: bo nie ustąpił mi miejsca, choć byłem na
              lewym pasie (nie
              > tłumaczyło malucha to, że złamałem przepis)).

              hip: Ostrożność to jedna sprawa, a łamanie przepisów druga. W ruchu drogowym
              należy zarówno przestrzegać prawa jak i zachować ostrożność.

              > Po siódme: jakim cudem największy patałach robi mniejsze zagrożenie, niż
              > najlepszy kierowca jadący z większą prędkością?

              hip: A kto jest "patałachem" i kto to jest dobry kierowca? Czy Ty
              jesteś "patałachem" czy dobrym kierowcą? Czy masz na to jakiś certyfikat? Czy
              tzw. "dobrego kierowcę" nie obowiązują przepisy i kultura ogólna?

              Patałach jedzie sobie
              > zadowolony, najczęściej lewym pasem, nie patrzy w lusterka, nie wie co się
              > dookoła niego dzieje i w jego łepetynie najważniejszy na drodze jest on, a
              inni
              > niech się za siebie marwią. Dojeżdża sie do takiego patałacha i kombinuje jak
              > go wyprzedzić, bo krew człeka zalewa, że się wlecze i nie ustępuje.
              Kombinuje,
              > kombinuje i z tego właśnie są wypadki. Nie ważne jest to, że patałach
              zachował
              > się jak samolub, że stworzył zagrożenie. Najważniejsze, że ktoś przekroczył
              > prędkość i mógł spowodować wypadek.


              hip: ważne są wszelkie bezmyślne i nieprzepisowe zachowania w ruchu drogowym.
              BRD to wypadkowa wielu czynników i zachowań kierowców.

              > Pozdrawiam szanownych mych adwersarzy
              > Mam nadzieję, ze przy spotkaniu się na drodze unikniemy nieszczęścia.

              hip: ja również pozdrawiam i życzę bezpiecznej jazdy zgodnej z obowiązującym
              prawem oraz jak najmniej idiotów na drodze
            • kilroy_was_here Re: Agresywni kierowcy 28.11.02, 12:07
              Gość portalu: Student napisał(a):

              > Po szóste: Panie Hip, w przepisach ruchu drogowego wyraźnie stoi, że należy
              > ustąpić pierwszeństwa samochodowi znajdującemu się na lewym pasie, nawet
              > jeżeli ten samochód łamie przepisy (sam miałem taką sprawę, że wyprzedziłem
              > po zakazie> wyprzedzania, na trasie. Wyprzedziłem 2 samochody, i nagle maluch
              > jak gdyby nigdy nic skęcił sobie w lewo. Odbiłem raptownie kierownicą i
              > dzięki temu maluch uderzył w mój tylny prawy błotnik, a nie w drzwi (było to
              > zdarzenie kilka lat temu). Policja akurat była wtedy na miejscu i raźno
              > zabrała sie do sprawy. Wina, orzekła, była połowiczna. Moja: bo wyprzedzałem
              > za znakiem "zakaz wyprzedzania", jego: bo nie ustąpił mi miejsca, choć byłem
              > na lewym pasie


              Nie ma takiego przepisu! Jego wina polegała na tym, że zajechał Ci drogę ("jak
              gdyby nigdy nic skęcił sobie w lewo"). Miałeś pierwszeństwo, bo byłeś na SWOIM
              pasie (a tamten pas zmieniał), a nie dlatego, że byłeś na lewym!

              Art.22. ust.4. Kierujący pojazdem, zmieniając poza skrzyżowaniem zajmowany pas
              ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu,
              na który zamierza wjechać, oraz wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.

              Jeśli uważasz, że nie mam racji, podaj konkretny przepis.
              • Gość: Student Re: Agresywni kierowcy IP: *.acn.pl 28.11.02, 23:26
                Do Pana AndrzejaM:

                Rzeczywiście, z jednym zgadzam się zupełnie. Dalsza dyskusja nie ma sensu.
                Cokolwiek bym nie powiedział, dla Ciebie pozostanę tylko teflonowym (swoją
                drogą ciekawe określenie, nie znałem go) zakałą, głuchym na wszelkie argumenty.
                Nie ważne, że nie ustosunkowałeś się (jak kolega Hip) do mych argumentów. W
                Twej opinii są one infantylne i żałosne. Zresztą po co tracić czas na wszelkie
                dyskusje? Przecież można podważyć autorytet osoby, która z Tobą dyskutuje,
                zarzucając jej brak profesjonalizmu i zwykłe nieudactwo. W Twej opinii zawsze
                pozostaniesz lepszym kierowcą, który pokaże jak należy jeździć i że się nie boi
                (i to podobno ja mam biedne EGO). Cóż..... nigdy nie twierdziłem, że jestem
                lepszym kierowcą od Ciebie, ani w ogóle od nikogo. Starałem się tylko przekazać
                moje zdanie na temat agresywnego kierowcy i przekraczania prędkości na drodze
                (bo w końcu do tego dyskusja się sprowadziła).
                Jeżeli cierpnie Ci skóra na myśl, że poruszam się z innymi po drodze, to
                odsyłam do mego pierwszego postu na tym temacie. Powtarzając: moja zasadza
                brzmi, żeby JEDŹDZIĆ TAK, BY NIE UTRUDNIAC ŻYCIA INNYM. Moim zdaniem to jest
                najważniejsze, no chyba, że w Twej opinii samo przekroczenie prędkości dowodzi
                tego, że inni męczą się ze mną na drodze. Taka jest Twa opinia i ja jej nie
                zmienię, a nie zamierzam dać się sprowokować i obrzucić Cię niewybrednymi
                epitetami, gdyż uważam, że nie ma miejsca na takie wyskoki tu na tym Forum. To
                nie rynsztok.
                Życzę zdrowia, szerokiej drogi i nie spotykania takich "teflonowych
                mądraluszków" na drodze jak ja. Życzę też powodzenia na rajdach i świetnego
                WyRCa (wywnioskowałem z Twych postów, że startujesz w tego typu imprezach).

                Do Pana Hip(a):

                Przede wszystkim dziękuję Ci za prowadzenie ze mną merytorycznej dyskusji. Co
                do tego patałacha na drodze, to po prostu odpisałem na post Pana AndrzejaM,
                podobnie jak w sprawie tych lusterek w poście Pana Michała. Mianem patałacha
                nie określiłem żadnego z szacownych uczestników tego Forum (podobnie, jak nie
                określiłem siebie mianem dobrego kierowcy). Jeżeli jednak tak się poczułeś,
                jeżeli pomyślałeś, że to np. do Ciebie ten cały patałach, to przepraszam Cię
                bardzo serdecznie.
                Masz rację. Różne są skutki zderzenia przy prędkości 70 i 140. Napisałem w mym
                poście o tym. Napisałem tam, że alternatywa dla zderzenia przy 140 jest
                kalectwo (przy prędkości 70). Co jest lepsze? Opinię pozostawiam uczestnikom
                Forum.
                Oczywiście, nie należy umożliwiać innym uczestnikom łamania przepisów, ale nie
                należy ich też egzekwować, poprzez tamowanie ruchu i działanie na złość. Jeżeli
                np. jadę sobie 140, to ktoś za mną może sobie jechać wolniej, jeżeli on jedzie
                np. 70, to ja za nim nie mogę już jechać 140. Mogę jechać tyle samo lub
                wolniej. Jeżeli ten uczestnik ustąpi mi drogi (gdy ma taka możliwość), będzie
                to świadczyć o jego uprzejmości. Ja też się ucieszę i pomigam kierunkami jako
                podziękowanie, jeżeli mi nie ustąpi, bo uważa że tyle nie powinno się w tym
                miejscu jechać, to niestety zachowa się w sposób niezbyt ładny nieprawdaż?
                Co do rozwoju dalszej dyskusji między mną a Tobą, to chyba utknęliśmy w
                impasie. To znaczy, nie przekanam Cię, że uzasadnione jest przekroczenie w
                większości przypadków prędkości. Zresztą nigdy nie byłem na tyle naiwny, by
                próbować kogoś przekonywać. Po prostu przedstawiłem swoją opinię. Co do
                buczącej końcówki wydechu, jak i ruszaniem z piskiem opon (nie za często, bo
                opony kosztują), uważasz, że to jest przejaw chamstwa. Twe prawo i należy je
                uszanować (gdybym np. wiedział, że stoję obok Ciebie na skrzyżowaniu, to nie
                ruszyłbym z piskiem). Ja tam bardzo lubię, gdy słyszę buczącą końcówkę u innych
                uczestników ruchu drogowego, albo start z piskiem. Może jestem trochę
                perwersyjny, ale gdy rozmawiam z mymi kolegami, znajomymi itd., nie spotkałem
                się z opinią, że bucząca końcówka, czy pisk opon, to chamstwo (nie są to -
                uprzedzam z góry - podobni mi kierowcy). Mnie osobiście bardziej wkurza
                rozwalona muzyka w samochodzie na full.

                Na koniec mam do Ciebie jedno pytanie Panie Hip:
                Powiedz mi z ręką na sercu, czy nigdy nie przekraczasz dozwolonej prędkości?

                Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie, szerokiej drogi i oby nieszczęścia na niej
                omijały Cię z daleka.

                Do Pana Kilroy(a):

                Podczas tego zdarzenia policjant wyraźnie powiedział mi, że na lewym pasie,
                samochód zawsze ma pierszeństwo i należy mu ustąpić nawet gdy nie stosuje się
                do przepisów. Co do Twej prośby, to postaram się sprawdzić dokładniej to w
                Kodeksie, z tym, że nie mogę zapewnić o mej szybkiej odpowiedzi (mam trochę
                spraw teraz na studiach)

                Pozdrowienia i szerokiej drogi.
                • Gość: hip Re: Agresywni kierowcy IP: *.pgi.waw.pl 29.11.02, 11:27
                  Gość portalu: Student napisał(a):

                  > Do Pana Hip(a):
                  >
                  Mianem patałacha
                  > nie określiłem żadnego z szacownych uczestników tego Forum (podobnie, jak nie
                  > określiłem siebie mianem dobrego kierowcy). Jeżeli jednak tak się poczułeś,
                  > jeżeli pomyślałeś, że to np. do Ciebie ten cały patałach, to przepraszam Cię
                  > bardzo serdecznie.

                  hip: Absolutnie nie poczułem się urażony. Nie ma w ogóle sprawy.

                  > Masz rację. Różne są skutki zderzenia przy prędkości 70 i 140. Napisałem w
                  mym
                  > poście o tym. Napisałem tam, że alternatywa dla zderzenia przy 140 jest
                  > kalectwo (przy prędkości 70). Co jest lepsze? Opinię pozostawiam uczestnikom
                  > Forum.

                  hi: No, ale to już temat do pofilozofowania.

                  Jeżeli np. jadę sobie 140, to ktoś za mną może sobie jechać wolniej, jeżeli on
                  jedzie np. 70, to ja za nim nie mogę już jechać 140. Mogę jechać tyle samo lub
                  > wolniej. Jeżeli ten uczestnik ustąpi mi drogi (gdy ma taka możliwość), będzie
                  > to świadczyć o jego uprzejmości. Ja też się ucieszę i pomigam kierunkami jako
                  > podziękowanie, jeżeli mi nie ustąpi, bo uważa że tyle nie powinno się w tym
                  > miejscu jechać, to niestety zachowa się w sposób niezbyt ładny nieprawdaż?

                  hip: Ja w takich przypadkach jestem egoistą i ustępuję ale raczej dla własnego
                  bezpieczeństwa, ewentualnie dla bezpieczeństwa innych, ale tych jadących
                  przepisowo.

                  Co do
                  > buczącej końcówki wydechu, jak i ruszaniem z piskiem opon (nie za często, bo
                  > opony kosztują), uważasz, że to jest przejaw chamstwa. Twe prawo i należy je
                  > uszanować (gdybym np. wiedział, że stoję obok Ciebie na skrzyżowaniu, to nie
                  > ruszyłbym z piskiem). Ja tam bardzo lubię, gdy słyszę buczącą końcówkę u
                  innych uczestników ruchu drogowego, albo start z piskiem. Może jestem trochę
                  > perwersyjny, ale gdy rozmawiam z mymi kolegami, znajomymi itd., nie spotkałem
                  > się z opinią, że bucząca końcówka, czy pisk opon, to chamstwo (nie są to -
                  > uprzedzam z góry - podobni mi kierowcy). Mnie osobiście bardziej wkurza
                  > rozwalona muzyka w samochodzie na full.

                  hip: I tu się zupełnie nie zgadzam. Jeśli pod Twoim domem co chwila
                  manewrowałby taki ryczący cham, albo startowałby z pedałem gazu wciśniętym do
                  oporu i piskiem opon to szybko zmieniłbyś zdanie. Przynajmniej zrobiłby to
                  każdy kto potrzebuje choć trochę względnego spokoju we własnym mieszkaniu. A
                  powodowanie bezmyślnego hałasu i zakłocanie spokoju jakimikolwiek metodami jest
                  chamstwem i wykroczeniem zabronionym w przepisach o ruchu drogowym i w prawie
                  karnym. Nie mówiąc już o kulturze osobistej.
                  >
                  > Na koniec mam do Ciebie jedno pytanie Panie Hip:
                  > Powiedz mi z ręką na sercu, czy nigdy nie przekraczasz dozwolonej prędkości?

                  hip: Nawet bez ręki powiem Ci, że przekraczam. Ale staram się to robić jak
                  najrzadziej i się powstrzymywać. Jak przekraczam to nie więcej niż 10-20.

                  > Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie, szerokiej drogi i oby nieszczęścia na niej
                  > omijały Cię z daleka.

                  hip: Dzięki, the same to you
            • Gość: Misiek Re: Agresywni kierowcy IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 29.11.02, 18:58
              Gość portalu: Student napisał(a):I nie mówcie,
              >
              > że ktoś mi wjedzie.
              Brak wyobraźni-typowa cecha kierowców takich jak Ty.
              >Jeżeli widoczność jest dobra, to widzę kogoś kto
              > sygnalizuje zamiar włączenia się na pas szybszy i wtedy dla bezpieczeństwa
              > zwalniam. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że jakiś uczestnik ruchu, nie
              > upewniwszy się, właduje mi się na pas i nieszczęście gotowe. W porządku.
              Tylko
              > to samo może się zdarzyć, gdy jadę przepisową prędkością. Tylko, że gdy przy
              > prędkości 140 ja jestem dawcą, to przy prędkości 70, sam będę potrzebował
              dawcy
              >
              > by normalnie później żyć.
              Skutki wypadku przy 140 km/h będą 4 razy większe niż przy 70. Tak mówi fizyka.
              Przeciw jej prawom też znajdziesz "argumenty"
              I jeszcze co do zjeżdżania z lewego pasa: Jadący lewym i przekraczający
              dozwoloną szybkość są święcie oburzeni, gdy ktoś jadący z prędk. dozwoloną
              przyblokuje ich choć na chwilę, bo "łamie przepis o ruchu prawostronnym".
              Zapominają tylko, że sami łamią przepis o dozwolonej szybkosci, w czym więc sa
              niby lepsi? Moim skromnym zdaniem ci przekraczający limit szybkosci są o wiele
              bardziej niebezpieczni. W wielu cywilizowanych krajach za przekroczenie
              szybkości o 30-40 km/h traci się natychmiast prawo jazdy, czasem nawet ląduje w
              areszcie. Nigdzie natomiast nie ma takich restrykcji za jazdę lewym pasem.
              PS. Pomimo, ze jeżdżę zgodnie z przepisami, nie blokuję nigdy lewego pasa. Wolę
              uniknąć ataków furii naszych rodzimych ścigantów.
              Ozywiście, gdy ktoś blokuje lewy pas jadąc poniżej limitu szybkości, to jest
              oczywiście godne potępienia.
            • Gość: Michał Re: Agresywni kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.02, 14:10
              Student napisał:
              >>>Po piąte: jeżeli, kogoś wkurza patrzenie się w lusterko i ocenianie
              możliwości włączenia się na pas - to ja bardzo przepraszam! Od czego jest
              lusterko? Jeżeli widzi się samochód na szybszym pasie dojeżdżający do nas,
              należy mu ustąpić.
              Chyba, że wyprzedzamy kolumnę tirów, żuków i innych traktorów, a nasz samochód
              nie pozwala na osiągnięcie tak dużej prędkości, by np BMW nas nie dogoniło.
              Wtedy gościu w tym BMW widzi, że ktoś wyprzedza inne wolniejsze pojazdy i
              zrozumie to (jeśli nie zrozumie, to dopiero jest kawał chama i tłuka)<<<

              Michał: Wkurza mnie, że na lewym pasie czuje sie jak intruz mimo, że jade z
              dozwoloną prędkością. Wcale nie należy ustępować szybszemu samochodowi dlatego
              że on jest w tym momencie dwa razy szybszy i nie lubi mieć przed sobą zajętego
              pasa, jeśli jedzie się z maxymalną dozwoloną prędkością. Ja też jeżdże szybkim
              samochodem i co z tego? Czy upoważnia mnie to do rozpychania się na drodze i
              łamania przepisów? Trochę szacunku dla innych, panie Student.
    • Gość: wujek Re: Agresywni kierowcy? IP: *.crowley.pl 29.11.02, 18:05
      jazda po naszych drogach rzeczywiście przypomina czasami szkołę przezycia
      wielu kierowców utrudnia życie wszystkim dookoła gdyż poruszają się w myśl
      zasady ja jadę a co mnie obchodzą inni (oczywiście nie tolerują tych innych
      którzy również hołdują tej zasadzie)
      ruszanie z piskiem opon, jazda gaz-podłoga i zaraz ostro po hamulach (niektórzy
      nazywają ją dynamiczną) świadczy, jak już było napisane wyżej, o brakach w
      technice jazdy (uwaga- umiejętność wyciśnięcia 180 km/h to nie sztuka, sztuką
      jest przewidzenie co się może stać gdy pędeząc tak wejdzie nam pod koła np.
      pies) albo o potrzebie dowartościowania się lub też wyżycia ( ale dlaczego na
      drodze)
      trochę więcej życzliwości wobec innych i pokory
      styl jazdy i zachowanie za kółkiem również świadczy o naszej kulturze osobistej
      (a nie tylko krawatka i autko za 100 tysięcy)
      • Gość: KOREK. Na każdym cmentarzu... IP: *.lot.pl 01.12.02, 21:27
        ... jest aleja tych, co mieli pierwszeństwo przejazdu. Na polskich cmentarzach
        aleja ta jest szczególnie długa. Wszyscy dziarscy ułani, którzy tu chwalą się
        kosmicznymi prędkościami, powinni o tym pamiętać. Super fura to dopiero połowa
        sukcesu. Muszą być jeszze warunki drogowe, a tych u nas nie ma i długo nie
        będzie. Kultury drogowej również. Rozpędzić furkę to nie problem. Problem to
        zatrzymać się na czas. Pusta droga w Polsce to nie zezwolenie na depnięcie ale
        pułapka. Bo na drodze w Polsce można spotkać wszystko: krówki, pieski, kurki,
        płyty betonowe, rury i śpiącego pijaka... Super fura to dopiero połowa sukcesu.
        Bo trzeba znać się na niej i wykorzystać wszystko, co potrafi. Nie tylko do
        rozpędzania ale i stawania. No i trzeba umieć się nią posługiwać, a to już dla
        niektórych jest niedosiężne. Kto pamięta, że ABS nie działa przy bocznym
        poślizgu? Kto pamięta, do jakiej prędkości są jego opony? Jeżeli dwóch gości ma
        identyczne furki, to obaj mogą gnać 200/h? No nie, bo każdy z nich ma inny
        organizm, inne oczy, inny refleks, inne umiejętności. Czasami robi się za
        kierownicą ten sam błąd latami. Nie widząc o tym, bezkarnie. Aż trafi się
        jadący z przeciwka gość, który wyprowadzi nas z błędu. Jak przeżyjemy...
        Pomyślcie przez sekundę, że jadący z przeciwka zmienia właśnie kasetę lub
        odbiera telefonik... Super fura i dobry kierowca mogą na naszych drogach stać
        się bezradni jak dziecko. Kiepscy kierowcy, w kiepskich samochodach, gnają po
        kiepskich drogach - taka jest opinia o nas wśród zachodnich kierowców. Ktoś,
        kto ma głębokie wewnętrzne przekonanie, że może jeździć szybciej niż inni, że
        powinno mu się ustępować z lewego pasa, bo ten należy się tylko jemu z
        oczywistych względów, ten ktoś powinien przez chwilę zastanowić się: czy
        wszyscy dookoła są szurnięci, czy on. Czy żona i dzieci, które czasem wiezie
        swoją furką, pożyją dłużej, jak przesiądą się do tramwaju? Czy ci, których
        kraksy pokazują w TV, też byli sprytni i odważni, czy po prostu jemu to się nie
        ma prawa zdarzyć? Super furka i dobry kierowca, to dopiero połowa sukcesu.
        Zwykle trafia się jescze drugi gość w swojej nie mniej super furce. Jesteś
        pewny siebie? A zaręczysz za niego? No, zaręczysz???!!!
    • Gość: Robert Swiadomosc IP: *.astercity.net 03.12.02, 14:26
      Gość portalu: Michał napisał(a):

      Dlaczego kierowcy w Polsce sa tacy
      > agresywni - nie tylko na forum ale i na drodze?

      Dla wielu kierowcow mozliwosc kierowania samochodem wiaze sie z
      pewnym "przywilejem". Jakim? Nie wiem. Oni sa jeszcze zacofani i zyja w swiecie
      komuny gdzie kazdy przywilejej wiazal sie ze statusem i wiekszymi prawami.
      Tymczasem posiadanie samochodu jest obecnie tak powszechne, ze ten status juz
      nie istnie. Jednak kierowcy nadal chelpia sie swoimi czterema kolkami. Ta
      sytuacja zmieni sie wowczas jak zmieni sie postrzeganie samochodu: nie jako cos
      prestizowego tylko jako jeden ze sposobow na komunikacje. Oby zmiana
      swiadomosci nastapila jak najszybciej.
      • Gość: hip Re: Swiadomosc IP: *.pgi.waw.pl 03.12.02, 14:39
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Gość portalu: Michał napisał(a):
        >
        > Dlaczego kierowcy w Polsce sa tacy
        > > agresywni - nie tylko na forum ale i na drodze?
        >
        > Dla wielu kierowcow mozliwosc kierowania samochodem wiaze sie z
        > pewnym "przywilejem". Jakim? Nie wiem. Oni sa jeszcze zacofani i zyja w
        swiecie
        > komuny gdzie kazdy przywilejej wiazal sie ze statusem i wiekszymi prawami.
        > Tymczasem posiadanie samochodu jest obecnie tak powszechne, ze ten status juz
        > nie istnie. Jednak kierowcy nadal chelpia sie swoimi czterema kolkami. Ta
        > sytuacja zmieni sie wowczas jak zmieni sie postrzeganie samochodu: nie jako
        cos
        > prestizowego tylko jako jeden ze sposobow na komunikacje. Oby zmiana
        > swiadomosci nastapila jak najszybciej.

        hip: Świadomość znacznej części społeczeństwa trzeba kształtować. I powinny to
        robić elity intelektualne, media, odpowiednie instytucje itp. A jak oglądam
        programy motoryzacyjne np. telewizyjne to zawsze na pierwszym miejscu
        prezentuje się pojazdy dla zmanierowanych gnojów, którzy ulice traktują jak
        tory wyścigowe i obszar prymitywnej rywalizacji, a samochód jak zabawkę. Wiele
        razy podkreślałem, że należy wzmocnić kontrole na drogach i bezwzględnie
        egzekwować prawo łącznie z odbieraniem praw jazdy na całe życie. Nie każdy musi
        mieć samochód i nim jeżdzić. Tak jak nie każdy musi być posłem czy senatorem
        albo profesorem uniwersytetu.
        z pozdrowieniami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka