Dodaj do ulubionych

Ryzykowna teoria !!

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.06, 12:47
Witam!!

Śmiem zaryzykować pewną teorię. Otóż uważam, że najbezpieczniej byłoby na
drogach gdyby kierowcy jeździli w taki sposób aby jak najrzadziej używać
hamulców; w zasadzie ograniczając się do używania hamulca do zatrzymania lub w
trudnej sytuacji. Wydaje mi się, że gdyby uczono świeżych kierowców do takiego
stylu jazdy, byloby o wiele bezpieczniej. Hamowanie silnikiem przy odpowiednim
odstepie i odrobinie wprawy daje wystarczajace rezultaty!!

Nie przyjmuje argumentu, ze taki styl jazdy spowalnia ruch, bo to zjawisko
marginalne albo w ogole nie wystepujace... a chyba lepiej troche wolniej a o
ile bezpieczniej!!
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Ryzykowna teoria !! 14.03.06, 12:51
      Teoria do zastanowienia, ale tylko poza miastem.

      W miescie, w gestym ruchu absolutnie nie. W miescie silnikiem mozna podhamowywac (nie wciskac sprzegla w czasie zwalniania - ze wzgledu na oszczednosc benzyny), ale dynamika miejskiej jazdy wymaga uzywania hamulcow - chocby po to, zeby jadacy blisko za mna wiedzial co robie.
      • Gość: kierownik Re: Ryzykowna teoria !! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.06, 13:24
        Nie zgadzam sie, ze w warunkach miejskich nie da sie tego stosować!!
        Oczywiscie zakres jest mocno ograniczony ale z powodzeniem jezdze w ten sposob i
        wcale nie przeszkadzam tym innym! Potrzebne jest zaangażowanie i szkolenie.. tak
        aby nawet nie sygnalizujac hamowania inni wiedzieli, ze redukujesz predkość.
        Myśle, że to pomoże w uspokojeniu i usprawnieniu ruchu!!

        A pragne wspomniec, ze wiaze sie to z oszczednoscia paliwa, klocków hamulcowych
        i nerwów!!

        Jeździjcie tak aby hamulec byl "zlem koniecznym" a bedzie bezpieczniej!!
        • emes-nju Re: Ryzykowna teoria !! 14.03.06, 13:43
          Ja tez hamuje silnikiem ile sie da. Ale w gestym ruchu da sie dosc rzadko :-)
      • Gość: harthausen Re: Ryzykowna teoria !! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 13:45
        akurat ta teoria nie jest ryzykowna, ale (wedlug mnie) jak najbardziej
        logiczna. Ja przynajmniej zawsze staram się jeździć tak, żeby hamulec wciskać
        jak najrzadziej. Bodajże Stirling Moss powiedział kiedyś (możliwe , że nie dla
        wszystkich jest autorytetem), że hamulca należy uźywać od prędkośi 30km/godz w
        dół w celu zatrzymanie pojazdu.
        Jeżdżę dieslem , więc moje spostrzeżenia do silnika benzynowego niekoniecznien
        pasują. I tak : między prędkościami 50 a 100 km zmiana biegów miedzy IV a V i
        odpowiednie manewrowanie pedałem gazu w zupełności wystarczają na dobre
        przyspieszanie i skuteczne hamowanie. Poza terenem zabudowanym jest to
        zupełnie prościutkie, bo odstępy między samochodami są dość duże, jak się uważa
        na drogę i odpowiednio daleko patrzy do przodu i odpowiednio często w lusterko
        wsteczne, to samochód prawie "sam" jedzie.
        Ciekawiej jest w mieście, no bo ciaśniej. Według mnie w zupełności wystarcza
        wybieranie biegów między III a IV, a drogach szybszych V bieg jak najbardziej
        się przydaje. Pomaga znajomość miasta, po którym się jeździ, bo wiadomo jak
        jest rozmieszczona sygnalizacja lampowa, wtedy wystaczy patrzyć jaka odległość
        do skrzyżowania, jaki kolor na sygnalizatorach i ile samochodów już stoi, jeśli
        jest właśnie czerwone. Jak wtedy mam na plecach jakiegoś niecierpliwca, który
        MUSI siedzieć mi pół metra od zderzaka to zawsze wpuszczam, leć chłopie jeszcze
        te 20 - 50 metrów, póżniej i tak hamuje z pełnym wdepnięciem.
        Czy akurat on szybciej dojedzie do celu? Możliwe, ale jeśłi już to niewielką
        przewagą, o którą nie warto się szarpać. Najczęsciej po dwóch trzech ,
        skrzyżowaniach znowu wpuszczam tego samego zawodnika przed siebie. Tylko , że
        ja korzystam ze wszystkich pasów ruchu w danym kierunku, bo w mieście mogę
        wyprzedzać z prawej strony o ile dobrze pamiętam.
        Coś mi się zdaje, że mój sposób jazdy nie zakłoca w żaden sposób płynności
        ruchu .
        Nie zawsze się daje przestrzegać wszystkich ograniczeń prędkości, nie będę z
        siebie robił świętszego niż jestem.
        Ciekaw jestem , jak to inni widzą w praktyce. W opiniach panów teoretyków
        oraż uznających zero-jedynkowe połóżenie pedałów hamulca proszę o przykłady z
        życia a nie wymyślanie bajek na poparcie własnych teoryjek.
        • x-man66 Re: Ryzykowna teoria !! 14.03.06, 13:54
          Masz rację: w mieście jest ciekawiej !!!!! (oczywiście w swoim)
        • Gość: harthausen Re: Ryzykowna teoria !! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 14:02
          Oczywiście jak się jedzie w godzinach szczytów komunikacyjnych, wszystkie pasy
          zajęte i więcej się stoi niż jedzie ( czyli codziennośc w naszych miastach) to
          oczywiści o płynnej jeździe raczej musimy zapomnieć.
          Wtedy samo dojechanie w końcu do celu w tym koszmarze jest nagrodą :-))))
    • x-man66 Re: Ryzykowna teoria !! 14.03.06, 13:44
      Miałem to szczęście (teraz to wiem) do instruktora nauki jazdy, który był też
      kierowcą rajdowym i uczył nas jak najrzadszego używania hamulca, co dziś stosuję
      z powodzeniem. Oczywiście jest to wymuszone trybem jazdy (miasto lub poza
      miastem), lecz jak zwykle potrzebne jest myślenie i jeszcze raz myślenie.
      Lecz jak widzę gościa na trasie hamującego (świecące światła stopu) przed każdym
      zakrętem, to po prostu jestem zdziwiony taką techniką jazdy. I jest to męczące,
      bo nie wiadomo czy coś się przede mną dzieje, czy to tylko tak z przyzwyczajenia
      trzeba trochę zwolnić, bo dojeżdża się do zakrętu.
    • klemens1 Teoria sprawdzona w praktyce 14.03.06, 15:17
      > Śmiem zaryzykować pewną teorię. Otóż uważam, że najbezpieczniej byłoby na
      > drogach gdyby kierowcy jeździli w taki sposób aby jak najrzadziej używać
      > hamulców; w zasadzie ograniczając się do używania hamulca do zatrzymania lub w
      > trudnej sytuacji.

      To prawda - gdy jadę z kierowcą "dynamicznym" jako pasażer, ma on zawsze na
      odcinku kilkunastu kilometrów kilka niebezpiecznych sytuacji - ja nie mam
      prawie nigdy żadnej. Czas przejazdu taki sam w mieście, do 10 minut różnicy na
      trasie pow. 100 km.
    • mejson.e Z umiarem! 14.03.06, 21:47
      Doba metoda do zastosowania jednak w miescie jedynie jako wspomagacz a nie jako
      podstawowy środek do zwalniania.
      Miasto ma swoje prawa - tzn. wiele samochodów, ktore muszą się w miarę płynnie
      poruszać.
      Jeden oszczędny może zdenerwować wielu swoim dłuuuuugim zwalnianiem przed
      sygnalizatorem, nawet jeśli prawidłowo wyliczy czas zmiany świateł.

      Najważniejsze to nie być egoistą i liczyć się z innymi na drodze.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • callafior Re: Ryzykowna teoria !! 14.03.06, 22:18
      No w duzym ruchu to chyba nie bardzo. Na trasie to nawet miałoby sens. Ale
      przede wszystkim trzeba (nie tylko na kursach) uczyć przyszłych kierowców (i nie
      tylko) KULTURY i LOGICZNEGO MYŚLENIA.
      • Gość: kierownik Re: Ryzykowna teoria !! IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 22:28
        Sprostowanie!!

        Uważam, że szkolenie młodych kierowców to duze wyzwanie. Większosc czeka na
        gotowe przepisy na bezpieczna, sprawna jazde. Wiekszosc chce logiki 0/1.
        Zasada jak najrzadszego używania hamulca łączy w zwięzłą całość wiekszosc
        najwazniejszych sposobów na "skuteczny styl jazdy"
        m.in.

        - odpowiedni odstęp
        - hamowanie silnikiem (przynosi wymierne oszczednosci)
        - odpowiedni dobór biegu i praca biegami (jak najmniej na luzie!)
        - przewidywanie sytuacji na drodze w celu zapobiegania pakowania siebie i innych

        w klopoty

        I wcale nie jest tak, ze taki styl jazdy da sie uprawiac tylko poza miastem!!
        Ćwiczcie sie w doskonaleniu wlasnych umiejetnosci!! Wkrótce zobaczycie, ze nie
        jestescie jedyni!!! ;D
    • zzz12 Re: Ryzykowna teoria !! 14.03.06, 23:22
      W dawniejszych czasach, gdy jezdzilam glownie wyrobem samochodopodobnym marki
      fiat 126el, wraz z pierwszymi sniegami przestawalam uzywac hamulca i az do
      wiosny hamowalam wylacznie silnikiem. Teraz zdarza mi sie zima jednak uzywac
      hamulca, choc w ostatnej fazie hamowania, i zgadzam sie z kierownikiem, ze
      technika jest do zastosowania, gdy po pierwsze, przewiduje sie potencjalne
      wydarzenia na drodze, oraz zachowuje odpowiedni odstep do poprzedzajacego
      pojazdu. Wole hamowac silnikiem, bo przy braku tych roznych
      cudownych_trojliterowych_skrotow (ABS etc) mam poczucie panowania nad pojazdem
      podczas hamowania na bardzo sliskiej nawierzchni.
    • Gość: nie ważne Popieram IP: *.funduszmikro.pl 15.03.06, 15:28
      bo to rzeczywiście dużo bardziej "upłynnia" tempo jazdy.
      Sama stosuję, kiedy trzeba wcisnąć hamulec no to wciskam, ale jeżdżę po Warszawie i udaje mi się najczęsciej hamować właśnie silnikiem. Polecam wszystkim.

      Za to nie lubię i się denerwuję jak ktoś (jadący przede mną - w korku) wyskakuje jak filip z konopii tylko po to by za 5 sekund wciskać hamulec. To Chyba Ci co mylą jazdę z żabimi skokami, a myslą że jeżdżą dynamicznie.

      No ale popadać w przesadę tez nie ma co, w mieście jest sporo takich sytuacji że trzeba szybko hamować, choćby wczoraj - jakiś kierowca wyskoczył mi na skrzyżowaniu z lewej prosto pod koła. Obtrąbiłam, bo takie gapiostwo trudno pominąć uśmiechem, a przynajmniej ja się denerwuję w takich sytuacjach. Ciągle - jeszcze. Może kiedyś mi przejdzie.
      • stefan4 Re: Popieram 15.03.06, 17:11
        nie ważne:
        > To Chyba Ci co mylą jazdę z żabimi skokami, a myslą że jeżdżą dynamicznie.

        Jak to myślą? Oni jeżdżą dynamicznie. Dynamizm na drodze polega na tym, żeby
        (1) zrobić zadymę,
        (2) wkurzyć innych,
        (3) nie myśleć.

        nie ważne:
        > jakiś kierowca wyskoczył mi na skrzyżowaniu z lewej prosto pod koła.
        > Obtrąbiłam, bo takie gapiostwo trudno pominąć uśmiechem

        Ja nie trąbie w takich przypadkach. Po pierwsze jak sytuacja jest nerwowa, to
        lepiej trzymać obie ręce na kierownicy i nie rozpraszać się na działania, które
        nie są konieczne, takie jak robienie hałasu. Po drugie klakson z bliskiej
        odległości nie ostrzega tylko przeraża; i wobec tego powoduje, że reakcje tego
        drugiego stają się jeszcze bardziej nieprzewidywalne. Trąbka jest dobra do
        tego, żeby z daleka zwrócić uwagę na to, że ,,uważaj, bo jeszcze ja tu jestem z
        moją toną żelastwa''.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • dziedzicznacytadelafinansjery Kontrteoria 15.03.06, 17:28
      Jest też taka teoria, która mówi, że hamulca nalezy używać, żeby utrzymywac na
      jezdni stałą prędkość. Jednak są pewne warunki stosowani tej zasady:

      1. Najpierw trzeba koniecznie wyprzedzić kolumnę ruszających spod świateł
      samochodów pasem służącym wyłącznie do skręcania, przejechać na pas zanikający
      po drugiej stronie skrzyżowania i niemal szorując kołpakiem po krawężniku
      wcisnąc się między jadące auta.

      2. Wciskając się nie można znaleźć się przed wszystkimi wyprzedzanymi
      pozostałymi samochodami - musi być jszcze jakiś z przodu.

      Dopiero w takich warunkach można stosować tę kontrteorię. Jak to się robi?
      Samóchód z przodu utrzymuje stałą prędkość wyłącznie operując pedałem gazu. Siłą
      rzeczy ten za nim również utrzymuje stałą prędkość, bo przecież ani nie odstaje
      od niego z tyłu, ani też nie rozkwasza mu kupra. A jednak co chwila zapalają mu
      się światła stopu. Może paliwo w ten sposób oszczędzają?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka