Dodaj do ulubionych

kolejny szybki, ale bezpieczny

18.08.06, 09:11
kilka mlodych spokojnych ludzi jechala sobie (wedlug niektorych komentujacych
scigali sie z innym samochodem) spokojnie okolo 140 km/h (wedlug swiadkow) na
ograniczeniu do 40 km/h ustawionym pewnie przez bolszewickiego urzednika i
nagle znienacka wyjechal im wcale niewidoczny malutki czerwony (kolor
makujacy) kombajn rolniczy (znaczy chlopaki wyjechali zza zakretu, a tam byla
niespodzianka). Fakt ze rolnik nie zdjal zagarniacza pewnie nic by nie zmienil
(chlopaki wycelowali idealnie w srodek), nie zmienia tego, ze powinien go zdjac.

motoryzacja.interia.pl/news?inf=782099
Obserwuj wątek
    • iberia30 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 09:20
      ....zdjecia robia wrazenie.....
    • Gość: gosia Re: kolejny szybki, ale bezpieczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 09:26
      Ale Ty potrafisz "naświetlić"! Jestem pod wrażeniem ;P
      Ale w zasadzie nie o to chodzi, że oni lekko ślepawi chyba byli, bo żal
      młodzieńców.
      Pies pogrzebany jest w innym miejscu. Otóż lato mamy, trwają żniwa i wiadomo, że
      na wsi się dzieje. Dziś nikt z kosą czy sierpem zbierać zboża nie lata. Trzeba
      się liczyć z tym, że maszyny rolnicze wejdą nam w drogę, a raczej to my im
      wchodzimy jako goście wiejskich dróg (często bez poboczy).

      Nalezy zatem wszystkim kierowcom życzyć rozumu, a właściwie uzywania szarych
      komórek, bo jak wiadomo, narząd nieuzywany zanika zgodnie z prawem ewolucji.
    • mejson.e Szybkość bezpieczna 18.08.06, 09:48
      tiges_wiz napisał:

      "Fakt ze rolnik nie zdjal zagarniacza pewnie nic by nie zmienil (chlopaki
      wycelowali idealnie w srodek), nie zmienia tego, ze powinien go zdjac"

      Nie masz racji, że chłopaki też zabiliby się mając przed sobą tylko kombajn, bez
      urządzenia koszącego.
      Mając przed sobą kolczastą ścianę na szerokość drogi trudno coś wymanewrować -
      można tylko hamować, a kombajn jadący po przeciwnym pasie można wyminąć.

      Z drugiej strony facet nie stawiał kolczatki na autostradzie tylko na wiejskiej
      drodze z ograniczeniem do 40/h, po której ktoś jechał 140/h.
      Nic ich nie mogło uratować.

      Kolejny dowód na to, że można zginąć nie (tylko) z własnej winy, lepiej więc nie
      kusić losu...

      Szybkość bezpiecna na drodze publicznej to nie tylko ta, która pozwoli utrzymać
      się na drodze, ale uwzględniająca ruch innych - pojazdów, pieszych i takich
      niespodzianek jak kombajny.

      Czy ktoś jest przekonany, że zachowując 40/h golf nie zdążyłby zahamować nawet
      zaskoczony takim kombajnem za zakrętem?

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: miecio Re: Szybkość bezpieczna IP: *.aster.pl 21.08.06, 10:40
        "Mając przed sobą kolczastą ścianę na szerokość drogi trudno coś wymanewrować.."
        Oglądałem zdjęcia i jak dla mnie to prawa strona jezdni ma wystarczająco
        miejsca by Golf się spokojnie zmieścił.
    • klemens1 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 11:30
      > spokojnie okolo 140 km/h (wedlug swiadkow) na
      > ograniczeniu do 40 km/h ustawionym pewnie przez bolszewickiego urzednika

      Co za różnica czy 140 czy 50? Ograniczenie do 40 było na pewno uzasadnione.
      • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 11:40
        ale pewnie nie.. taki wymysl lokalnego urzednika, widzisz .. tu sie okazalo, ze
        mozna bylo ten zakret wziac starym golfem z predkoscia 140 km/h. Wiec takie
        ograniczenie nalezy tam postawic!
        • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 12:14
          tiges_wiz napisał:

          > ale pewnie nie.. taki wymysl lokalnego urzednika, widzisz .. tu sie okazalo,
          > ze mozna bylo ten zakret wziac starym golfem z predkoscia 140 km/h.


          Nie, nie i jeszcze raz NIE! W zdecydowanej wiekszosci wypadkow ograniczenie do 40 km/h we wsi nie ma ZADNEGO uzasadnienia. W sytuacji podbramkowej zmniejszy tylko skutki wypadku, a do normalnej jazdy to za malo. Ustawianie znakow bo cos moze sie zdarzyc jest calkowicie chybione i nieskuteczne. Dlaczego w Holandii (obawiam sie, ze maja tam "nieco wiecej" maszyn rolniczych na km2 niz Polska) w wielu miejscowosciach obowiazuja ograniczenia do 70-80 km/h? Jak oni tak zyja?! Jak udaje im sie przezyc?! Przeciez za zakretem moze byc kombajn zajmujacy CALA szerokosc drogi! Albo MATKA WASZA... :-P

          We wtorek w nocy, stosujac sie z grubsza do obowiazujacych ograniczen (na trasie do 100 km/h, w terenie zabodowanym do 70 km/h jezeli zabudowania polegaly na lesie z jedna chalupa) przejchalem w znikomym ruchu ok. 150 km. Zajelo mi to ok. 2,5 godziny. NOCNA srednia na poziomie 60 km/h... Imponujacy rezultat! Wszystko dziki temu, ze do drogi tej nie dorwal sie maniak ograniczajacy ruch do tempa raczego roewrzysty - dodatkowe ograniczenia wystepowaly w sladowych ilosciach. A jednak srednia wyszla taka troche... no, wszyscy wiemy. A co dzieje sie na drogach z ograniczeniami nasr... przed kazdym zakretem i krzaczkiem (zza ktorego moze wyjechac co? KOMBAJN! :-P )? Co sie dzieje? To, co wszyscy obserwujemy na drogach - kompletny chaos. Jak ktos zlamie (ustawione na wypadek kombajnu - w zimie tez...) 40 km/h we wsi, to czy pojedzie 60 czy 160 km/h nie robi wiekszej roznicy - przepis zostal zlamany. Kwota przekroczenia zalezy wtedy tylko od odpornosci lub chwilowego widzimisie kierowcy. A moze lepiej jednak byloby znakowac w sposob nie uragajacy zdrowemu rozsadkowi...? Ot, tak sobie pomyslalem... Calkowicie nieodpowiedzialnie! Bo za zakretem moze byc KOMBAJN z gilotyna albo MATKA WASZA :-P
          • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 12:17
            a ja juz pisalem, ze tez widzialem w Polsce pozabierane tablice "teren
            zabudowany" i tylko 70 przed skrzyzowaniem oraz wyjazdowki, gdzie mozna jechac
            100 km/h

            ja po prostu uwazam, ze jak na 10 znakow 1 bedzie dobrze postawiony, to
            bezpieczniej jest je przestrzegac pomimo, ze 9 razy bylo to niekonieczne, nic 10
            razy je olac i raz sie pomylic.
            • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 12:17
              i zdaje sobie sprawe ze macie tam w Warszawie 3 pasmowki i 50-tka w miejscu,
              gdzie jest to niekonieczne.
              • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 12:35
                tiges_wiz napisał:

                > i zdaje sobie sprawe ze macie tam w Warszawie 3 pasmowki i 50-tka w miejscu,
                > gdzie jest to niekonieczne.


                A zdajesz sobie sprawe jak demoralizacje to rodzi? A zdajesz sobie sprawe jaka demoralizacje rodzi te 9 bezsensownych znakow na 10 ustawionych? Gdyby proporcja wynosila nawet 4 na 10, to nie byloby tak fatalnie. Teraz nie jest moze 9 na 10, ale dobrze tez nie jest. Sam doskonale zdajesz sobie zapewne sprawe, ze na ZDECYDOWANEJ wiekszosci ograniczen z powodu "niebezpieczniego zakretu" da sie jechac ZDECYDOWANIE szybciej niz nakazuje znak. Bezpiecznie jechac, a nie rajdowymi technikami walczyc o przetrwanie. W tej sytuacji ograniczenie predkosci w terenie zabudowanym (szczegolnie jezeli jest wieksze od dosc drastycznego obowiazujacego w KD) to maly pikus. Po zakretach jedzie sie szybciej niz waaaadza uwazala, to po co zwalniac w miescie? Praktyka znakowania drog w Polsce rodzi niewyobrazalna demoralizacje lub chocby "tylko" znieczulice - nigdzie w cywilizowanym swiecie nie widzialem tylu ograniczen co u nas. We wrzesniu pojezdze sobie troche po bocznych drogach we Wloszech i zobacze jak tam to wyglada - na autostradach sa odcinki gdzie dopuszczaja szybsza jazde niz "magiczne" 130 km/h i zyja...
                • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:05
                  masz racje ... zdaje sobie z tego sprawe, ale ja dostosowuje sie do tego co
                  jest. Ja mam zone i dzieci dowiesc calych i nie bede sie zastanawial czy znak
                  jest postawiony dobrze czy nie.
                  • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:15
                    tiges_wiz napisał:

                    > masz racje ... zdaje sobie z tego sprawe, ale ja dostosowuje sie do tego co
                    > jest. Ja mam zone i dzieci dowiesc calych i nie bede sie zastanawial czy znak
                    > jest postawiony dobrze czy nie.


                    Jezeli wymaga to zastanowienia, to pol biedy. Klopot w tym, ze dramatyczna ilosc znakow stoi tak, ze nawet sie zastanwiac nie trzeba - np. obowiazujace na 9 km odcinku ograniczenie do 40 km/h z powodu dziur w poboczu...
                    • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:30
                      to pewnie dla tych, co wyprzedzaja poboczem... ;)

                      Widzialem tez 40-tke, na zdradliwym nawrocie kolo Pily (zaczynal sie spokojnie i
                      nagle zaczynal sie zaciesniac). 40 tam bylo nawet za szybko. Jak wracalem lezala
                      ciezarowka na boku. Pewnie pan uznal, ze to znowu wymysl urzednika, bo droga
                      zakreca dosc lagodnie i jak sie zaczelo zaciesniac bylo juz za pozno :/.
                      • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:48
                        I na takim nawrocie i TYLKO na takim nawrocie powiny stac znaki. Ograniczenie powinno byc jednoznaczna informacja, a nie nakazem nijak nie powiazanym z rzeczywistoscia. Ograniczenia do 60 km/h na zakrecie, ktory bez klopotow pokonuje sie jadac 90 km/h rodza poczucie, ze znaki sa, zeby byly. Wtedy zwalnianie w terenie zabudowanym tez wydaje sie zbedne... :-(
                        • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:54
                          ze ty pokonasz go 90-tka, nie znaczy, ze to samo zrobi pan w zdezelowanym poldku
                          czy skodzie 105L. Wyobrazasz sobie sytuacje ze masz 5 znakow z ograniczeniami
                          poredkosci i napisy: nie dotyczy aut z ESP, nie dotyczy ciezarowek, nie dotyczy
                          Fiatow 126p itp ;)
                          • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 14:01
                            No dobra. Pan w zdezelowanym poldku przejedzie ten zakret 90 km/h z lekka walczac. Pozostaje pytanie czy ograniczanie predkosc do poziomow bezpiecznych dla zdezelowanego (a byc moze niesprawnego) poldka ma sens. "Zdrowa" wiekszosc widzi to ograniczenie jako szykane. Moze wiec rozsadniej i realniej byloby pozostawic panu z poldka decyzje jaka predkosc DLA NIEGO jest bezpieczna uwzgledniajac stan jego pojazdu, ktory zna tylko on? Gdyby ograniczenia byly realne, to bylby to tez czytelny sygnal dla pana z poldka - jak mozna 90 km/h, to ja pojade 70 km/h bo inaczej odpadnie mi zderzak; jak kaza 70 km/h, to ja pojade 30 km/h bo inaczej odfrunie mi dach. A ja chce, zebym jadac 70 km/h po zakrecie wiedzial, ze jade tak dla MOJEGO bezpieczenstwa. I nie bezpieczenstwa polegajacego na utrzymaniu sie w drodze - chce wiedziec, ze znak stoi po to, zeby rzetelnie mnie poinformowac o faktycznych warunkach. To chyba nie jest zbyt trudne?
          • ss85 kolejny szybki, ale na pewno nie bezpieczny 18.08.06, 20:43
            O ile pamiętm, to na żadnej drodze nie można jechać 140...
            Jeżeli ktoś leci przez wieś 140, to znaczy, że jest kretynem i w zasadzie lepiej żeby nie jeździł. Dobrze, że bogu ducha winny kombajnista przeżył. Można jeździć szybko, ale nie idiotycznie - na wsiach jest tyle potencjalnych zagrożeń (od dzieci, przez zwierzęta po kombajny), że trzeba naprawdę uważać.
            A propos ograniczeń: większość "40" jest bez sensu, bo ustawowe 50 jest w 100% wystarczające, ale znam kilka komicznych przypadków, kiedy "40" to o jakieś 20 za dużo (głównie na pomorzu, w miejscowościach wypoczynkowych, np. Karwia). Więc i tak wszystko w rękach kierowców i ich wyobraźni.
        • klemens1 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 18:37
          > ale pewnie nie.. taki wymysl lokalnego urzednika, widzisz .. tu sie okazalo,
          > ze mozna bylo ten zakret wziac starym golfem z predkoscia 140 km/h.

          Ale gdyby jechali 50 km/h to i tak by się nadziali a przy 40 już nie?
    • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 11:57
      Czego by nie pisac i nie mowic, zwalanie wcalej winy na jadych Golfem, bo jechali za szybko, jest POWAZNYM naduzyciem! Ja stawiam na wspolwine, z powazniejszym obciazeniem kierowcy kombajnu - gdyby nie zajmowal prawie calej szerokosci drogi, to Golf moglby grzac ile mu fabryka dala, a latka odebraly, bez tak oplakanych konsekwencji.

      Prosze tylko nie zrozumiec, ze pochwalam czy usprawiedliwiam szalencza jazde (swoja droga ciekawe czy swiadkowie mieli radar, ze wypowiadali sie nt. predkosci Golfa...). Tak jezdzi sie na wlasne zyczenie i ryzyko. I pol biedy jezeli to ryzyko skonczy sie wycieczka w krajobraz. Klopot w tym, ze tym razem krajobraz okazal sie ruchoma gilotyna, ktorej ZDECYDOWANIE nie powinno byc na drodze...
      • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 12:05
        jest cos takiego jad droga hamowania. mozna na jej podstawie i zniszczen
        samochodu dosc dokladnie oszacowac predkosc.
        Po drugie kombajn bez zagarniacza nie jest duza wezszy i na takie drodze i tak
        zajmowalby praktycznie cala szerokosc drogi. Przeprowadzilem sie na wies, to
        wiem jak szeroki potrafi byc ciagnik (czesc ma blizniacze ogomienie z tylu) i
        kombajn (to nie tylko kabina, ale calu mechanizm, kola bardzo szerokie oraz
        drabinka z boku) nawet z zagarniaczem na przyczepie.
        tinyurl.com/k6nek
        • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 12:26
          To, co piszesz w zaden sposob nie stoi w sprzecznosci z tym, co napisalem ja. Faktycznie droga hamowania i skutki wypadku pozwola SPECJALISTOM w przyblizeniu okreslic predkosc Golfa. Ale nie swiadkom... Podawanie zeznan swiadkow sluzy wylacznie zwiekszeniu dramatyzmu artykulu i ulatwia nam wydawanie sadow z gatunku jechal za szybko wiec jest winien. Jest winien, ale nie tylko on! I wienien jest popelnieniu wykroczenia, a nie doprowadzil do wypadku.

          Kombajn bez gilotynki jest na tyle waski, ze nawet na dosc waskiej drodze idzie go wyminac. A nawet ja sie nie uda, to uderza sie w cos nieco mniej morderczego od wystajacych do przodu SOLIDNYCH nozy.

          Dlatego tez nadal uwazam, ze w wiekszym stopniu do wypadku przyczynil sie "zabojca z lenistwa". Dzieciaki zaparkowaly w nim jednak na wlasne zyczenie jadac za szybko. Sek w tym, ze kombajnu z gilotyna na drodze nie powinno byc... I to jest nadrzedne! Nie da sie jezdzic nie domniemujac choc minimum zdrowego rozsadku u innych. Mozna sie zatrzymac i oberwac od kombajnu. Moj znajomy spod Ponania zyje tylko dzieki temu, ze polozyl sie na fotelu. Widzac kombajn zjechal na pobocze i sie zatrzymal. Kierowca kombajnu zle ocenil swoje gabaryty i zdjal koledze dach dokladnie nad miejscem kierowcy (zahaczyl go bokiem zagarniacza, a masa zrobila swoje). To ze kombajn nie mial OC pisze tylko dla pokazania jakiego poziomu odpowiedzialnosci mozna spodziewac sie po kierowcach tego sprzetu.
        • des4 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 12:34
          Nie zgodzę się z emesem. Wieś to takie szczegolne miejsce gdzie ograniczenia są
          szczegolnie potrzebne. Przynajmniej polska wieś - traktory i inne maszyny
          rolnicze, nieoświetlone rzęchy wyjeżdżające z bocznych gruntówek bez
          kierunkowskazu, nieoświetleni rowerzyści (czesto na gazie), dzieci, stare babki
          idące na wieczorne nabożeństwo poboczem. Powodów do ograniczeń jest jak widać
          mnostwo, a Holandia jest o lata świetlne stąd.

          W miastach jest nie lepiej. I znowu będzie historia o warszawskich kierowcach
          (bez obrazy) na występach gościnnych. Wczoraj natknalem się na takiego w swoim
          mieście. (foird fiesta rejestracja WF coś tam). Koleś dał się zauważyć już z
          deleka z tyłu zażarcie slalomując miedzy samochodami na dwupasmowej alei.
          Dojeżdzając do skrzyżowania ze światłami miałem go przed sobą na prawym pasie.
          Prze skrzyżowaniem aleja dostaje dodatkowy pas do skrętu w lewo czyli jest
          razem trzy - w lewo, prosto oraz prawo/prosto. Warszawski twardziel tak jak ja
          zamierzal skręcić prawo. Akuar było xczerwone światło, przed nami były dwa
          samochody - dostawcze furgonetki też zamierzające skręcać w prawo. To jednak
          było za dużo dla spieszącego się warszawiaka. Dał gazu, spalił gumę i
          przeskoczył na środkowy pas gdzie był pierwszy. Wskoczyło zielone światło,
          twardziel z piskiem opon wystartował i skręcił w prawo mając widok zasłonięty
          przez ruszającą w tym samym momencie i skręcającą furgonetkę po swojej prawej.
          Efektem był efektowny najazd na rowarzystę przejeżdzającego przez jezdnię,
          któremu wlaśnie włączyło się zielone światło na scieżce rowerowej. Jakiś czas
          temu narzekałem na warszawskich kierowców i ich jazdę u siebie za co parę osób
          na forum mnie zwymyślało i wyśmiało. Wczoraj utwierdziłem się w przekonaniu, że
          warszawscy kierowcy lubią eksportować swoje zwyczaje.....
          • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:13
            des4 napisał:

            > Nie zgodzę się z emesem. Wieś to takie szczegolne miejsce gdzie ograniczenia
            > są szczegolnie potrzebne. Przynajmniej polska wieś - traktory i inne maszyny
            > rolnicze, nieoświetlone rzęchy wyjeżdżające z bocznych gruntówek bez
            > kierunkowskazu, nieoświetleni rowerzyści (czesto na gazie), dzieci, stare
            > babki idące na wieczorne nabożeństwo poboczem. Powodów do ograniczeń jest jak
            > widać mnostwo, a Holandia jest o lata świetlne stąd.


            Z jednej strony zgoda, a z drugiej nie. Zgoda, ze stan faktyczny wymusza ograniczenia (ale te zawarte w KD powinny chyba wystarczyc...?). Natomiast zwalanie calej odpowiedzialnosci za bezpieczenstwo na kierujacych jest nieporozumieniem! W tym mechanizmie mozna, dla bezpieczenstwa wymienionych przez Ciebie, zmuszac kierowcow do przepychania swoich pojazdow przez wsie. Tylko, ze wtedy NIGDY nie pokonamy lat swietlnych dzielacych nas od Holandii! Ani gospodarczo (kto zechce inwestowac w kraju, w ktorym srednia predkosc jazdy zbliza sie do 40 km/h) ani cywilizacyjnych (jezeli nie zmusi sie WSZYSTKICH do zdyscyplinowania swoich zachowan na drodze, proby dyscyplinowania jednych nie dadza zadnych rezultatow - nawet jadac 30 km/h moge kogos zabic, co zaowocuje zwolnieniem jazdy do 20 km/h i tak w kolo Macieju).


            > W miastach jest nie lepiej. I znowu będzie historia o warszawskich kierowcach
            > (bez obrazy) na występach gościnnych. Wczoraj natknalem się na takiego w
            > swoim mieście. (foird fiesta rejestracja WF coś tam).


            Hm... A co ma zachowanie jednego debila (rejestracja nie wazna - w poniedzialek zostalem obtrabiony przez tubylca w miescie powiatowym za karygodny wyczyn polegajacy na przepuszczeniu pieszego. "Trebacz" zabral sie nawet za wyprzedzanie mnie na przejsciu, ale jadacy z przeciwka mu to uniemozliwil) do obowiazujacych przepisow i ograniczen? Debilowi przepisy nie przeszkadzaja... Zatem ustawianie nadmiernych ograniczen szkodzi tylko NORMALNYM! Nie widzisz tego? Zreszta kazde majace na celu zmniejszenie przestepczosci zaostrzanie przepisow robi klopoty normalnym, a przestepcom wisza jak kilo kitu u sufitu.
            • zbig72 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:30
              a ja w środę "szybko i bezpiecznie" przejechałem sobie z Częstochowy do
              Warszawy jadąc 130-150 km/h na całej gierkówce (poza 4 zwężeniami) - nie jest
              to jakiś specjalny wyczyn, sporo razy musiałem zjechać na prawy pas aby ustąpić
              jadacym jeszcze szybciej, więc pytam się po to jest tam 100, 90, a miejscami i
              70 km/h skoro w dobrych warunkach atmosferycznych BEZPIECZNIE można tam
              podróżować o 40-50 km/h szybciej? 90 km/h na gierkówce to jest może dobre w
              deszczu i przy dużym natężeniu ruchu - czy nie można by interpretować przepisu
              o "dostosowywaniu prędkości do warunków na drodze" również jako przyzwolenia na
              jazdę szybszą niż przewidują znaki o ile warunki na to pozwalają???
              • des4 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:32
                zbig72 napisał:

                > a ja w środę "szybko i bezpiecznie" przejechałem sobie z Częstochowy do
                > Warszawy jadąc 130-150 km/h na całej gierkówce (poza 4 zwężeniami) - nie jest
                > to jakiś specjalny wyczyn, sporo razy musiałem zjechać na prawy pas aby
                ustąpić
                >
                > jadacym jeszcze szybciej, więc pytam się po to jest tam 100, 90, a miejscami
                i
                > 70 km/h skoro w dobrych warunkach atmosferycznych BEZPIECZNIE można tam
                > podróżować o 40-50 km/h szybciej? 90 km/h na gierkówce to jest może dobre w
                > deszczu i przy dużym natężeniu ruchu - czy nie można by interpretować
                przepisu
                > o "dostosowywaniu prędkości do warunków na drodze" również jako przyzwolenia
                na
                >
                > jazdę szybszą niż przewidują znaki o ile warunki na to pozwalają???


                Szpitale i cmentarze, pelne są takich co jechali "szybko i bezpiecznie"...do
                czasu....
                • zbig72 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:42
                  des4 napisał:

                  > Szpitale i cmentarze, pelne są takich co jechali "szybko i bezpiecznie"...do
                  > czasu....

                  a pomyśl ilu takich "szybkich i bezpiecznych" szybko i bezpiecznie dojechało do
                  celu??? o wypadkach, szczególnie drastycznych jest głośno ale to tylko kropelka
                  w porównaniu z milionami aut które poruszają się codziennie po polskich drogach
                  (a z codziennych obserwacji jasno wynika, że może kilka procent przestrzega
                  wszystkich organiczeń)... wariat albo pijak równie dobrze może we mnie wjechać
                  jak będę po tej gierkówce sunął 90 km/h jak i 140 km/h, a nawet przy tej
                  większej szansa na wypadek jest mniejsza bo krócej będziemy na kursach
                  kolizyjnych :)

                  takie samo ryzko że samolot którym lecimy na wakacje spadnie albo że butla z
                  gazem turystycznym wywali nam w twarz - wstając rano codziennie podejmujemy
                  ryzyko...

                  wczesniej byłem w polskich i słowackich górach i tam nawet jak na zakręcie było
                  50 km/h to zwalniałem do 30 - bo nie jestem przyzwyczajony ani to takiej rzeźby
                  terenu ani do coponiektórych miejscowych kierowców ale jazda 90 km/h gierówka
                  to przegięcie - skoro ustawodawca uznaje że mam na tyle rozumu żeby ocenić
                  kiedy trzeba jechac wolniej niz maksymalna dozwolona, to niech konsekwentnie
                  uzna też że wiem kiedy i w jakich okolicznościach można przyspieszyć...
                  • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:46
                    ale od tego blisko do anarchii ...
                    nawet w najbadziej liberalnych panstwach przepisy ruchu drogowego sa dosc
                    restrykcyjne. Niestety nalezy rownac do tych gorszych a nie lepszych. Polsce
                    niestety blizej do Azji a nie Europy w tej dziedzinie. To JA mam dojechac, a nie
                    MY wszyscy mamy dojechac. Niestety jest to pozostalosc po komunie, gdzie
                    olewanie prawa bylo powodem do dumy. Brak swiadomosci spolecznej i
                    odpowiedzialnosci za innych uzytkownikow drogi.
                    • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:47
                      rowaniie do gorszych oznacza rownanie go mniej sprawnych kierowcow i slabszych
                      uzytkownikow drog.
                      • zbig72 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:58
                        tiges_wiz napisał:

                        > rowaniie do gorszych oznacza rownanie go mniej sprawnych kierowcow i slabszych
                        > uzytkownikow drog.

                        tylko po co "równać" - taka chęć do równania wszystkich ze wszystkimi bez
                        względu na obiektywne okoliczności do własnie spadek po komunie.

                        jesli ktoś jedzie gorszym, słabym autem, nie czuje się pewnie, boli go głowa,
                        ma kaca albo zwyczajnie jest rozkojarzony - niech jedzie wolniej, jego prawo,
                        tylko dlaczego ci, którzy danego dnia takich problemów nie mają mają się na
                        siłę do niego dostosowywać???

                        na rzeczonej "gierkówce" byli tacy co jechali 180, byli tacy co jechali 140 a
                        byli i tacy co 90 km/h - i wszyscy jechali - sprawnie i bezpiecznie... przez te
                        350 km drogi wolniejsi zjeżdzali na prawy zeby ustąpić szybszym, tiry za często
                        nie brały się za wyprzedzanie, nie było żadnych niebezpiecznych sytuacji,
                        trabienia, awaryjnych hamowań - pełna kultura - a w świetle prawa 90 % z nas
                        było przestępcami drogowymi...

                        nie czas "urealnić" prawo, zanim przepisy całkiem się zdewaluują i nikt nie
                        będzie ich już przestrzegał
                        • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 14:03
                          w USA ograniczenia predkosci to tez spadek po komunie?
                          • zbig72 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 14:11
                            tiges_wiz napisał:

                            > w USA ograniczenia predkosci to tez spadek po komunie?

                            nie mówię o likwidacji tylko o urealnieniu - i wtedy można pomysleć o
                            prawdziwym karaniu, nawet bardzo surowym tych nieprzestrzegajacych, bo już
                            wtedy nie będzie tłumaczenia że "40 km/h to przeceiż bezsens na pustej i
                            prostej drodze"... gdybym na tej "gierkówce" mogł zgodnie z prawem jechać 110-
                            120 km/h to nawet by mi przez myśl nie przeszło jechać 121 km/h

                            ale skoro na łagodnych zakrętach z dobrą widocznością, gdzi enawet mój dziadek
                            starym malucham przejechałby 90 km/h zmusza się mnie do 60 km/h to niestety...
                        • tiges_wiz gierkowka ... 18.08.06, 14:05
                          jakos zawsze kiedy jade ta droga to widza auto czy ciezarowke w rowie (raz tez
                          widzialem niezly wybuch silnika w lanosie jadacego dosc szybko (ja jechalem 110,
                          a ten wyprzedzal)
                          Moze to tak jak ze smiercia. Po co sie martwic, przeciez to inni umieraja.
                          po co sie martwic wypadkami, przeciez to inni je maja.
              • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:55
                zbig72 napisał:

                > a ja w środę "szybko i bezpiecznie" przejechałem sobie z Częstochowy do
                > Warszawy jadąc 130-150 km/h na całej gierkówce (poza 4 zwężeniami) - nie jest
                > to jakiś specjalny wyczyn, sporo razy musiałem zjechać na prawy pas aby
                > ustąpić jadacym jeszcze szybciej, więc pytam się po to jest tam 100, 90, a
                > miejscami i 70 km/h skoro w dobrych warunkach atmosferycznych BEZPIECZNIE
                > można tam podróżować o 40-50 km/h szybciej?


                To nie tak. Zreszta z tym bezpieczenstwem przy 150 km/h bym nie przesadzal... Zastanow sie jednak czy gdyby na gierkowce co kilkaset metrow/kilka kilometrow nie stalyby ograniczenia 50-70 km/h, mialbys potrzebe tak szybkiej jazdy. Czy nie byloby tak, ze jechalbys spokojnie i plynnie 100-110 km/h zachowujac wysoka srednia? Wedlug mnie ciagle ograniczenia wywoluja nerwowosc (skutkujaca nadganianiem na nieklopotliwych odcinkach), ktorej nie byloby przy spokojnej i plynnej jezdzie z rozsadna predkoscia.
                • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 14:02
                  kolejny raz sie z toba zgadzam, choc ja preferuje inne poglady. ja jednak bym
                  poswiecam te kilka minut i nie nadganiam. Moze dlatego, ze nie musze jezdzic w
                  sprawach biznesowych, a jak jade to na jakas wycieczke po prostu.
                  • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 14:15
                    tiges_wiz napisał:

                    > kolejny raz sie z toba zgadzam, choc ja preferuje inne poglady. ja jednak bym
                    > poswiecam te kilka minut i nie nadganiam. Moze dlatego, ze nie musze jezdzic
                    > w sprawach biznesowych, a jak jade to na jakas wycieczke po prostu.


                    Ja tez zwykle nie nadganiam. Sa jednak ludzie mniej cierpliwi czy tez rozliczani z czasu, ktorzy chca/musza nadganiac.
                • zbig72 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 14:04
                  emes-nju napisał:

                  > zbig72 napisał:
                  >
                  > > a ja w środę "szybko i bezpiecznie" przejechałem sobie z Częstochowy do
                  > > Warszawy jadąc 130-150 km/h na całej gierkówce (poza 4 zwężeniami) - nie
                  > jest
                  > > to jakiś specjalny wyczyn, sporo razy musiałem zjechać na prawy pas aby
                  > > ustąpić jadacym jeszcze szybciej, więc pytam się po to jest tam 100, 90,
                  > a
                  > > miejscami i 70 km/h skoro w dobrych warunkach atmosferycznych BEZPIECZNIE
                  > > można tam podróżować o 40-50 km/h szybciej?
                  >
                  >
                  > To nie tak. Zreszta z tym bezpieczenstwem przy 150 km/h bym nie przesadzal...
                  Z
                  > astanow sie jednak czy gdyby na gierkowce co kilkaset metrow/kilka kilometrow
                  n
                  > ie stalyby ograniczenia 50-70 km/h, mialbys potrzebe tak szybkiej jazdy. Czy
                  ni
                  > e byloby tak, ze jechalbys spokojnie i plynnie 100-110 km/h zachowujac wysoka
                  s
                  > rednia? Wedlug mnie ciagle ograniczenia wywoluja nerwowosc (skutkujaca
                  nadgania
                  > niem na nieklopotliwych odcinkach), ktorej nie byloby przy spokojnej i
                  plynnej
                  > jezdzie z rozsadna predkoscia.

                  no właśnie nie miałbym - jechałbym sobie swoje 120-130 km/h i wiedział, że
                  ewentualny minimalny zysk czasowy z jeszcze szybszej jazdy nie jest wart
                  rosnącego ryzyka...

                  ale jazda po naszych drogach (nawet tych krajowych i wielopasmowych) przypomina
                  czkawkę 90-40-100-70-50-90-50-110
                  • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 14:13
                    zbig72 napisał:

                    > (...) jechałbym sobie swoje 120-130 km/h i wiedział, że
                    > ewentualny minimalny zysk czasowy z jeszcze szybszej jazdy nie jest wart
                    > rosnącego ryzyka...


                    No wlasnie. Sklonnosc do podejmowania NADMIERNEGO ryzyka nie lezy w ludzkiej naturze. Czasem okolicznosci moga ja wyzwolic... Plynna, niezbyt szybka jazda jest wysoce pozadana - ja np. wole jechac spokojnie niz sie szarpac. Mysle, ze nie stanowie wyjatku.


                    > ale jazda po naszych drogach (nawet tych krajowych i wielopasmowych)
                    > przypomina czkawkę 90-40-100-70-50-90-50-110


                    Nawet tych samych slow uzywam piszac o tym na forum ;-)
            • des4 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:31
              emes-nju napisał:

              >
              >
              > Z jednej strony zgoda, a z drugiej nie. Zgoda, ze stan faktyczny wymusza
              ograni
              > czenia (ale te zawarte w KD powinny chyba wystarczyc...?). Natomiast zwalanie
              c
              > alej odpowiedzialnosci za bezpieczenstwo na kierujacych jest
              nieporozumieniem!
              > W tym mechanizmie mozna, dla bezpieczenstwa wymienionych przez Ciebie,
              zmuszac
              > kierowcow do przepychania swoich pojazdow przez wsie. Tylko, ze wtedy NIGDY
              nie
              > pokonamy lat swietlnych dzielacych nas od Holandii! Ani gospodarczo (kto
              zechc
              > e inwestowac w kraju, w ktorym srednia predkosc jazdy zbliza sie do 40 km/h)
              an
              > i cywilizacyjnych (jezeli nie zmusi sie WSZYSTKICH do zdyscyplinowania swoich
              z
              > achowan na drodze, proby dyscyplinowania jednych nie dadza zadnych
              rezultatow -
              > nawet jadac 30 km/h moge kogos zabic, co zaowocuje zwolnieniem jazdy do 20
              km/
              > h i tak w kolo Macieju).

              Wiesz, jak ktoś już na pisal, jadąc z rodzina wolę jechać te 40 km/h we wsi niż
              70....przynajmniej dopóki ta wieś nie będzie miała chodników, barierek, a
              miejscowi nie beda poruszać się nagrzani swoimi bolydami...

              >
              >>
              >
              > Hm... A co ma zachowanie jednego debila (rejestracja nie wazna - w
              poniedzialek
              > zostalem obtrabiony przez tubylca w miescie powiatowym za karygodny wyczyn
              pol
              > egajacy na przepuszczeniu pieszego. "Trebacz" zabral sie nawet za
              wyprzedzanie
              > mnie na przejsciu, ale jadacy z przeciwka mu to uniemozliwil) do
              obowiazujacych
              > przepisow i ograniczen? Debilowi przepisy nie przeszkadzaja... Zatem
              ustawiani
              > e nadmiernych ograniczen szkodzi tylko NORMALNYM! Nie widzisz tego? Zreszta
              kaz
              > de majace na celu zmniejszenie przestepczosci zaostrzanie przepisow robi
              klopot
              > y normalnym, a przestepcom wisza jak kilo kitu u sufitu.
              >

              Coś jednak w tym jest, moje biuro jest przy jednej z głównych ulic
              przelotowych, przed chwilą z rykiem przemknał czarny porsche boxter WI coś tam,
              grzał minimum 100...
              • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 14:21
                des4 napisał:

                > Wiesz, jak ktoś już na pisal, jadąc z rodzina wolę jechać te 40 km/h we wsi
                > niż 70....przynajmniej dopóki ta wieś nie będzie miała chodników, barierek, a
                > miejscowi nie beda poruszać się nagrzani swoimi bolydami...


                I nikt, nikomu tego nie broni jechac na wlasne zyczenie 40 km/h! Ale jezeli podejsc realnie do tematu 40 km/h w naszych wsiach jest rownie skuteczne jak lepienie plastra na raka skory. Ma uspokoic "leczonego"... Czy bedzie to 70 km/h, czy zgdone z KD 50 km/h, czy 40 km/h do wypadkow dochodzic bedzie, dopoki infrastruktura i ZACHOWANIE WSZYSTKICH uczestnikow ruchu nie beda na odpowiednim poziomie.


                > Coś jednak w tym jest, moje biuro jest przy jednej z głównych ulic
                > przelotowych, przed chwilą z rykiem przemknał czarny porsche boxter WI coś
                > tam, grzał minimum 100...


                No wlasnie. A z przepisowa predkoscia, byc moze klnac jak szewc z powodu powolnej jazdy :-), jechal ktos normalny. Debilowi ograniczenia nie przeszkadzaja...
          • Gość: miecio Re: kolejny szybki, ale bezpieczny IP: *.aster.pl 21.08.06, 13:47
            A skąd wiesz że za kierownicą siedział warszawiak a nie warszawista?
      • kaqkaba Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 13:56
        IMO gdyby za zakrętem byli piesi akurat przechodzący drogę to co była by ich
        wina że droge zawalają?? Gdyby kombajn jechał z odpiętym headerem i z
        naprzeciwka jechała rodzina z dziećmi i nie było by jak ominąć kombajnu????
        > Klopot w tym, ze tym razem krajobraz o
        > kazal sie ruchoma gilotyna, ktorej ZDECYDOWANIE nie powinno byc na drodze...
        Ale była. ZDECYDOWANIE to na drodze nie powinien stać np. dom. Wszystkiego co
        jest ruchome można się spodziewać. I dlatego ktoś kto myśli nie jedzie 140 przez
        zakręt zza którego nic nie widać.

        • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 14:06
          Przeciez mowa o kombajnie, a nie o pieszych.

          Piszesz w "misiowym" duchu - "a co by bylo gdyby matka wasza..." :-P To bez sensu! Bylo bez sensu za czasow "Misia" i jest bez sensu teraz! Jazda 140 km/h w terenie zabudowanym jest kompletnym kretynizmem (mozna nawet okreslic to mianem przestepstwa!), co wcale nie zmienia faktu, ze wypadek spowodowal parszywy len, ktoremu nie chcialo sie zdemontowac gilotyny!
          • Gość: gosia Re: kolejny szybki, ale bezpieczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 15:17
            Łatwo jest wchodzić w rolę sędziego zwłaszcza na forum.
            Myśle sobie, że dla takiej dysputy najważniejsze jest, by zapamiętać jedno:
            myślenie może nas uchronić na drodze od wypadku, myślenie racjonalne i przewidujące.

            Pozdro. gosia
          • Gość: kaqkaba Re: kolejny szybki, ale bezpieczny IP: 194.150.166.* 18.08.06, 15:57
            emes-nju napisał:

            > Przeciez mowa o kombajnie, a nie o pieszych.
            > co wcale nie zmienia faktu, ze wypadek spowodowal parszywy len,
            > ktoremu nie chcialo sie zdemontowac gilotyny!
            Bzdura. Wypadek spowodował kierowca samochodu. Bo nie myślał. To, że akurat
            wpakował się na header jest sprawą drugorzędną.
            Jechał z prędkością uniemożliwiającą odpowiednią reakcję na rzeczy które
            zdarzają się na drodze i to w terenie zabudowanym gdzie takie sytuacje występują
            nagminnie.
            Nie wiem jaka była szerokość drogi po której jechał, ani czy kombajn zajmował
            tyle miejsca że nie było miejcsca na wyminięcie. Ale to IMHO ą sprawy
            drugorzędne. Gdyby nie prędkość nie wpakowałby się centralnie w kombajn. A
            ludzie którzy z nim jechali nie byli by martwi tylko ranni.
            • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 16:11
              A gdyby jechal z predkoscia umozliwiajaca reakcje? I jaka to musialaby byc predkosc? 10 km/h? A moze 84,458 km/h byloby odpowiednio? A moze wystarczy w pelnym poczuciu wlasnej swietosci zaparkowac w kombajanie z przepisowymi 40 km/h?
            • klemens1 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 18:44
              > Bzdura. Wypadek spowodował kierowca samochodu.

              Jeżeli jechał po swoim pasie ruchu, to w takiej sytuacji nie on spowodował wypadek.
      • callafior Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 18.08.06, 16:16
        Według mnie winę za wypadek ponosi kierowca golfa. Kierujący ciągnikiem powinien
        zostać ukarany za zaniechanie demontażu urządzeń. Ale nie za spowodowanie wypadku.
        • sum_tzw_olimpijczyk Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 19.08.06, 10:27
          Może wprowadzimy w całym kraju obligatoryjnie ograniczenie do 30km/h? Przecież
          za zakrętem może czaić się wszystko. Mogą się mijać dwa kombajny, rodzina z
          dziećmi może sobie urządzić piknik, co tam jeszcze głupiego wpadnie ustawodawcy
          do głowy... Wina kierowcy golfa jest bezsprzeczna, ale należy zastanowić się
          czemu tak jechał. Jeśli nie był wariatem oczywiście. Może było tak, że na 9
          poprzednich ograniczeniach zwalniał do 40km/h, ale okazywały się one być
          ograniczeniami z sufitu, z uwagi na dziurawe pobocze albo występującą
          (szczególnie w lecie :>) gołoledź. Taka jazda bardzo frustruje, człowiek nie wie
          które ograniczenie jest stawiane z sufitu, a które nie.
          • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 19.08.06, 10:58
            cieakwa logika ... jak sie okaze ze w 3 gniazdkach nie ma pradu, to znaczy ze
            zlapalbys spokojnie za kable w czwartym?
            • sum_tzw_olimpijczyk Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 19.08.06, 11:06
              Niezbyt trafne porównanie. Jak złapię za kable w gniazdku, to w zasadzie czeka
              mnie śmierć (zależy od bezpieczników itp spraw:), jak pojadę 60km/h na
              ograniczeniu 40km/h to raczej nic się nie stanie. Chodzi mi o to, żeby znaki
              przedstawiały faktyczny stan dróg. Wg Ciebie przestrzeganie 100% znaków jest
              rozsądnym sposobem na jazdę? 50km/h Puławską w Warszawie?
              • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 19.08.06, 11:18
                ciekawe, ze na znaki narzekaja glownie warszwiacy .. juz to zauwazylem.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=47069860&a=47081064
                i kolejny post.

                emes-ju, zbig, klemens, piotr, ty
                sami warszawiacy
                • sum_tzw_olimpijczyk Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 19.08.06, 11:23
                  Bo w Warszawie i okolicach natężenie takich głupich znaków może jest większe?:)
                  Jakie ograniczenie widzisz na trasie 3 pasmowej, z pasem zieleni, bez świateł,
                  skrzyżowań, przejść dla pieszych, oddzielone od reszty terenu barierami
                  energochłonnymi i ekranami dźwiękoszczelnymi? Bo my w Warszawie mamy 70km/h, a
                  na podobnej trasie tylko z koleinami, jeżdżącymi autobusami i zwykłym ruchem
                  mamy 80km/h. A potem na TVN Ku.. w "Uwaga Pirat" widzimy szaleńca, co na
                  ograniczeniu 70km/h jedzie 110 :/
                  • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 19.08.06, 11:28
                    Na podobnej wylotowce w strone Olesnicy jest 100 km/h we Wroclawiu do Mirkowa
                    (chyba ze sie cos zmienilo). Tablica konczaca teren zabudowany jest zaraz za
                    wiaduktem. Jak sie jedzie do Walbrzycha to w niektorycg wsiach pozdejmnowali
                    wogole "teren" zostawiajac tylko 70 przed skrzyzowaniem. Moze cos sie zmieni.
                  • tiges_wiz kombajn 19.08.06, 12:37
                    wlasnie mialem sytuachje podobna, tylko ze ja jechalem 50 km/h.
                    Kombajn byl jakies 50 m przede mna i go spokojnie ominalem. Kierowca kombajnu
                    spokojnie zjechal na bok. Przy okazju przyjrzalem sie zagarniaczowi i nie jest
                    on duzo szerszy od pojazdu. Wydaje mi sie, ze te 30 cm mniej nie uratowaly by
                    zycia tym panom. Uderzenie z twarda sciana kombajnu nie skonczyloby sie lepiej.
                    • Gość: gosia Re: kombajn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 19:39
                      Ostatnio widuję kombajny codziennie :P Nareszcie mam podobne zdanie, co
                      przedmówca:) Kombajn sam w sobie jest potężny i zderzenie z nim przynosi
                      katastrofalne skutki, zwłaszcza, gdy prędkość mocno przesadzona.
                      Dobrze, że zniwa trwają tak krótko.
                      Wszystkim życze spokojnego i bezpiecznego weekendu.
                    • callafior Re: kombajn 20.08.06, 20:32
                      A ja właśnie miałem okazję wczoraj się przekonać, że ten golf to solidnie z
                      prędkością przesadził. Mianowicie teren niezabudowany, lekki ale niezbyt
                      widoczny zakręt, zjazd z wzniesienia. Moja prędkość niecałe 90 km/h, a tu za
                      zakrętem niespodzianka - w tym samym kierunku toczy się ciągnik z dwiema
                      przyczepami wyładowanymi "z górką". Ale wcale nie musiałem hamować z piskiem, po
                      prostu nieco mocniej niż np. przed światłami. Po prostu bardziej odczuwalne
                      zmniejszenie prędkości, mimo, że było dość znacznie z góry. Tam nie było
                      wzniesienia, mimo to gość nie wyrobił. Jak najbardziej wierzę w te 140 km/h,
                      zdecydowanie nie jest to oszacowanie przesadzone.
    • micra 3 grosze 20.08.06, 21:38
      - rolnik powinien zdjąć zagarniacz - postępować zgodnie z przepisami - co do
      tego nie ma wątpliwości chyba nikt na tym forum;

      - młodzi "spokojni" ludzie też powinni postępować zgodnie z przepisami - co do
      tego kilka osób jest odmiennego zdania i wymieniają kilka argumentów
      tłumaczących postępowanie tych ludzi spokojnych inaczej;

      - część znaków postawiona jest na wyrost, w złych miejscach lub brak
      odpowiednich znaków w innych miejscach, ale co do stosunku - dobra/zła
      lokalizacja lub potrzebny/nie potrzebny znak będę się kłócił - na pewno nie jest
      to 9/10 znaków zbędnych lub błędnie informujących kierowców o sytuacji na drodze;

      - przepisy są od tego, by się do nich stosować - nie znam prędkości z jaką
      jechali Ci ludzie, ale jeżeli było to powyżej 70km/h to zdrowo przegieli; jeżeli
      było to ponad 100km/h to nie wróżyłbym im innego finału tego spotkania bez
      względu na to, czy kombajn jechałby zgodnie z przepisami, czy nie;

      - mieszkanie przy trasie szybkiego ruchu nie należy do najprzyjemniejszych - a
      dzieci na prawdę mogą wbiec pod nadjeżdżający samochód - rozumiem ograniczenia w
      terenie zabudowanym;

      - na dwupasmówkach można by spokojnie zwiększyć dopuszczalną prędkość (osobówki)
      do 130km/h (bo i tak mniej więcej z takimi prędkościami ludzie tam jeżdżą),
      drogi ekspresowe do 150km/h, a autostrady do 170km/h i dopiero od tych pułapów
      rygorystycznie przestrzegać prędkości z uwzględnieniem ograniczeń na
      dwupasmówkach (skrzyżowania, przejścia); a w miastach dwupasmówki mogłyby mieć
      ograniczenie do 80-90 km/h poza przejściami i skrzyżowaniami;
      • emes-nju Re: 3 grosze 21.08.06, 11:47
        micra napisał:

        > - rolnik powinien zdjąć zagarniacz - postępować zgodnie z przepisami - co do
        > tego nie ma wątpliwości chyba nikt na tym forum;

        Przepraszam! Piep...yc przepisy! Rolnik powinien to zdjac, bo to urzadzenie, niezaleznie od swojej szerokosci, jest SMIERTELNYM zagrozeniem. Dla samochodow, rowerow, pieszych...

        > - młodzi "spokojni" ludzie też powinni postępować zgodnie z przepisami

        Co do przepisow j.w. Mlodzi ludzie powinni przede wszystkim zachowac minimum bezpieczenstwa. Przepisy maja SLUZYC bezpieczenstwu, a nie byc czyms nadrzednym. Dopoki nie bedzie swiadomosci koniecznosci zachowania bezpieczenstwa, najbardziej restrykcyjne przepisy nie pomoga!

        > - część znaków postawiona jest na wyrost, w złych miejscach lub brak
        > odpowiednich znaków w innych miejscach, ale co do stosunku - dobra/zła
        > lokalizacja lub potrzebny/nie potrzebny znak będę się kłócił - na pewno nie
        > jest to 9/10 znaków zbędnych lub błędnie informujących kierowców o sytuacji
        > na drodze;

        Nie jest to 9/10, ale praktyka wskazuje, ze rezultat ten lezy w zasiegu naszych "znakologow stosowanych" :-/ Sa miejsca, gdzie za punkt honoru przyjeli takie znakowanie, zeby KAZDY widzial, ze znak jest po to, zeby byl, a nie po to, zeby SLUZYL.

        > - przepisy są od tego, by się do nich stosować

        I tak i nie. Przepisy najpierw powinny SLUZYC spoleczenstwu, a nie temu spoleczenstwu przeszkadzac. I tu jest pies pogrzebany... Z jednej strony, zeby przepisy nie przeszkadzaly potrzebna jest swiadomosc ich koniecznosci, a z drugiej, KONIECZNE jest takie ustanawianie NIEZBEDNYCH przepisow i ograniczen, zeby odbiorca przekazu nie mial wrazenia, ze ktos sobie z niego robi jaja. Potrzebna jest WSPOLPRACA, a pileczka jest teraz po stronie kortu ustawodawcy/"znakologa", bo to oni zafajdali cala ideologie oznakowywania polskich drog.

        > - mieszkanie przy trasie szybkiego ruchu nie należy do najprzyjemniejszych -
        > a dzieci na prawdę mogą wbiec pod nadjeżdżający samochód - rozumiem
        > ograniczenia w terenie zabudowanym;

        Przez cale swoje mlode zycie mieszkalem przy niezwykle ruchliwym trakcie w Warszawie(ruch lokalny, tranzytowy, tramwaje). Chodzilem do szkoly, bawilem sie, "urywalem sie" staruszkom na jakies zakazane eskapady "za ulice". I zyje... Zapewne dlatego, ze moi starzy, przewidujac moje tendencje do zwiedzania swiata, od najmlodszych lat uczyli mnie co to jest ruch drogowy. NIGDY nie zdarzylo mi sie, zeby wybiegl na droge, a bylem bardzo zywym dzieckiem (dzis zapewne mialbym Zespol Nadpobudliwosci Psycho-ruchowej :-P ).

        > - na dwupasmówkach można by spokojnie zwiększyć dopuszczalną prędkość
        > (osobówki) do 130km/h (bo i tak mniej więcej z takimi prędkościami ludzie tam
        > jeżdżą), drogi ekspresowe do 150km/h, a autostrady do 170km/h i dopiero od
        > tych pułapów rygorystycznie przestrzegać prędkości z uwzględnieniem
        > ograniczeń na dwupasmówkach (skrzyżowania, przejścia); a w miastach
        > dwupasmówki mogłyby mieć ograniczenie do 80-90 km/h poza przejściami i
        > skrzyżowaniami;

        Nie ma potrzeby nic zwiekszac. Wystarczy przestac co kilkaset metrow ograniczac. I tak NIKT nie przestrzega odwiecznych 70 km/h na skrzyzownianiu, bo jazda "z czkawka" jest wysoce nieefektywna i niekomfortowa... Skoro nikt nie przestrzega 70 km/h na skrzyzowniu na gierkowce, to moze warto RESTRYKCYJNIE zaczac egzekwowac obowiazujace 100 km/h, zeby eliminowac debili grzejacych tam 180 km/h.

        No, moze warto by popodnosic zbyt restrykcyjne limity na miejskich przelotowkach (to zreszta trwa w stolicy od jakiegos czasu i jakos zaglady ludnosci miejscowj i naplywowej nie widac). I tak zreszta nikt przy zdrowych zmyslach (z kierowcami autobusow miejskich na czele) nie przestrzega 50 km/h na trzypasmowce ze wszystkimi naleznymi autostradzie udogodnieniami.
        • mejson.e Re: I żyję.. 22.08.06, 02:37
          emes-nju napisał:

          Przez cale swoje mlode zycie mieszkalem przy niezwykle ruchliwym trakcie w
          Warszawie(ruch lokalny, tranzytowy, tramwaje). Chodzilem do szkoly, bawilem sie,
          "urywalem sie" staruszkom na jakies zakazane eskapady "za ulice". I zyje...
          Zapewne dlatego, ze moi starzy, przewidujac moje tendencje do zwiedzania swiata,
          od najmlodszych lat uczyli mnie co to jest ruch drogowy. NIGDY nie zdarzylo mi
          sie, zeby wybiegl na droge, a bylem bardzo zywym dzieckiem (dzis zapewne mialbym
          Zespol Nadpobudliwosci Psycho-ruchowej :-P )."

          Ja sie wychowywałem przy drodze krajowej nr 74.
          Mieszkaliśmy po jednej stronie drogi, dziadkowie po przeciwnej.
          Ja żyję. Ale nie żyje mój brat i WSZYSTKIE moje psy i koty jakie miałem.

          Wtedy ruch był mniejszy a samochody wolniejsze.

          Teraz położyli tam nowiutką, równą nawierzchnię. Jak myślisz - jak jeżdżą teraz
          tam Przejezdni? Ano właśnie - szybciej.

          Jakie ograniczenie postawiłbyś przez taką wioskę?

          I jak przekonać do ich przestrzegania tych przekonanych o powszechnej głupocie
          oznakowania?

          "I tak NIKT nie przestrzega odwiecznych 70 km/h na skrzyzownianiu, bo jazda "z
          czkawka" jest wysoce nieefektywna i niekomfortowa... Skoro nikt nie przestrzega
          70 km/h na skrzyzowniu na gierkowce, to moze warto RESTRYKCYJNIE zaczac
          egzekwowac obowiazujace 100 km/h, zeby eliminowac debili grzejacych tam 180 km/h."

          To jakie masz rozwiązanie z wyjątkiem przebudowy skrzyżowania na bezkolizyjne?
          Społeczne treningi sprintu dla mieszkańców?
          Turbosprężarki dla traktorów?

          "No, moze warto by popodnosic zbyt restrykcyjne limity na miejskich
          przelotowkach (to zreszta trwa w stolicy od jakiegos czasu i jakos zaglady
          ludnosci miejscowj i naplywowej nie widac). I tak zreszta nikt przy zdrowych
          zmyslach (z kierowcami autobusow miejskich na czele) nie przestrzega 50 km/h na
          trzypasmowce ze wszystkimi naleznymi autostradzie udogodnieniami."

          Tylko najpierw trzeba wprowadzić sygnalizację świetlną na wszystkich
          przejściach, bo na kładki po pierwsze nie ma kasy, a po drugie wielu takie
          kładki omija, bo uciążliwe.

          A co do zagłady miejscowych, to ona się odbywa, tyle że po cichu.

          Tu tylko jeden slajd z prezentacji Komendy Stołecznej:

          strony.aster.pl/mejson/images/drogowka/pieszy_114.swf
          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • emes-nju Re: I żyję.. 22.08.06, 09:33
            mejson.e napisał:

            > Ja sie wychowywałem przy drodze krajowej nr 74.
            > Mieszkaliśmy po jednej stronie drogi, dziadkowie po przeciwnej.
            > Ja żyję. Ale nie żyje mój brat i WSZYSTKIE moje psy i koty jakie miałem.

            Wyrazy wspolczucia.

            > Wtedy ruch był mniejszy a samochody wolniejsze.
            >
            > Teraz położyli tam nowiutką, równą nawierzchnię. Jak myślisz - jak jeżdżą
            > teraz tam Przejezdni? Ano właśnie - szybciej.
            >
            > Jakie ograniczenie postawiłbyś przez taką wioskę?

            Zadnego, ba zadne nie zda egzaminu samo w sobie. Na przejsciu/przejsciach dla pieszych postawilbym garb/garby zwalniajace o konstrukcji umozliwiajacej plynne i bezpieczne przejechanie z zalozona predkoscia. I taka predkosc powinna figurowac na znakach ograniczenia w rejonie przejscia. Widzialem cos takiego w Danii - dziala rewelacyjnie! Dlugi najazd i dlugi zjazd - jedziesz 60 km/h i nie masz zadnych sensacji; pojedziesz 80 km/h i wytrzepie Cie tak, ze odechce Ci sie szalenstw.

            > I jak przekonać do ich przestrzegania tych przekonanych o powszechnej
            > głupocie oznakowania?

            Zlikwidowac faktycznie glupie ograniczenia. Wtedy te zasadne "wyjda z cienia". Bo zawsze widzi sie najbardziej dolegliwe rzeczy. To tak jak z piratami drogowymi. Kilka proc. kierowcow ma takie sklonnosci, ale jako ze sa dolegliwi, wydaje sie nam, ze cala Polska zapelniona jest piratami.

            > "I tak NIKT nie przestrzega odwiecznych 70 km/h na skrzyzownianiu, bo jazda
            > "z czkawka" jest wysoce nieefektywna i niekomfortowa... Skoro nikt nie
            > przestrzega 70 km/h na skrzyzowniu na gierkowce, to moze warto RESTRYKCYJNIE
            > zaczac egzekwowac obowiazujace 100 km/h, zeby eliminowac debili grzejacych
            > tam 180 km/h."
            >
            > To jakie masz rozwiązanie z wyjątkiem przebudowy skrzyżowania na
            > bezkolizyjne?
            > Społeczne treningi sprintu dla mieszkańców?
            > Turbosprężarki dla traktorów?

            Napisalem powyzej. Przeciez teraz te nieturbodoladowane traktory bez sprinterskiej obsady musza miescic sie pomiedzy smigajacymi 140-160 km/h. A wystarczy zaczac solidnie egzekwowac obowiazujace w KD ograniczenia i moze sie okazac, ze dla zwiekszenia bezpieczenstwa wcale nie trzeba zasr... znakow jak kfjatuszkuf na lonce.

            > "No, moze warto by popodnosic zbyt restrykcyjne limity na miejskich
            > przelotowkach (to zreszta trwa w stolicy od jakiegos czasu i jakos zaglady
            > ludnosci miejscowj i naplywowej nie widac). I tak zreszta nikt przy zdrowych
            > zmyslach (z kierowcami autobusow miejskich na czele) nie przestrzega 50 km/h
            > na trzypasmowce ze wszystkimi naleznymi autostradzie udogodnieniami."
            >
            > Tylko najpierw trzeba wprowadzić sygnalizację świetlną na wszystkich
            > przejściach, bo na kładki po pierwsze nie ma kasy, a po drugie wielu takie
            > kładki omija, bo uciążliwe.

            Pisze o miejscach z bezkolizyjnymi skrzyzowaniami i o miejscach z sygnalizacja. A o tych, ktorzy maja w d... kladki i przejscia bym sie nie martwil zanadto. Sorry, ale to ich problem, ze olewaja stworzone dla ich bezpieczenstwa rozwiazania - nie mozna calej odpowiedzialnosci za bezpieczenstwo skladac na barki kierowcow. Piesi tez powinni troche o siebie zadbac. Jak nie zechca, to zadne ograniczenie predkosci nie pomoze...

            > A co do zagłady miejscowych, to ona się odbywa, tyle że po cichu.

            Bo nikt nie jezdzi z predkoscia 50 km/h. Lepiej wiec na WYLOTOWKACH i PRZELOTOWKACH popodnosic limity i drastycznie je egzekwowac. Lepsza jest wyzsza, ale PRZEWIDYWALNA predkosc, niz to co dzieje sie teraz - jeden 40 km/h, zza niego scigant jadacy 140 km/h, a pomiedzy nimi smialo smigajacy, bezpieczny we wlasnym mniemaniu, jadacy "tylko" 80 km/h.

            > Tu tylko jeden slajd z prezentacji Komendy Stołecznej:

            Mocne!

            A teraz porownaj to z tym, co napisalem. Najgrozniejsi nie sa ci, ktorzy jada szybciej od 50 km/h, tylko, ci, ktorzy znaczaco wybijaja sie ponad srednia w danym miejscu predkosc. Jezeli w danym miejscy byloby nawet 70 km/h (choc w okolicy przejscia bez swiatel, to faktycznie ryzykowne), ale WSZYSCY jechaliby z podobna predkoscia, to bardzo niewykluczone, ze wcale nie zwieakszylaby sie liczba takich wypadkow. Mi nie chodzi o dopuszczenie jazdy "po uwazaniu". Ja chce rzetelnego i realnego oznakowania. Bo teraz jazda "po uwazaniu" jest odzwierciedleniem dokladnie takiego samego oznakowywania. Znaki bardzo czesto stoja "po uwazaniu" i chyba nie podlega to dyskusji - najbardziej rozwalaja mnie znaki dopuszczajace rozne limity predkosci dla roznych kierunkow jazdy na tej samej drodze jednojezdniowej :-P

            pzdr
    • kozak-na-koniu Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 06:58
      "Według wstępnych ustaleń prawdopodobnie do wypadku przyczyniły się brawura
      kierowcy i nadmierna prędkość samochodu osobowego" - czyli jak zwykle w
      policyjnych raportach.
      Pewnie jestem analfabetą, więc oświeć mnie, w którym miejscu tego artykułu stoi
      napisane że sprawcy i jednocześnie ofiary jechały z prędkością 140km/godz w
      miejscu, w którym była dozwolona prędkość 40km/godz? Zupełnie podobnie może
      wyglądać samochód osobowy, który "wjechał" pod przyczepę, naczepę, zespół żniwny
      itp. z prędkością, powiedzmy, 40 - 50 km/godz... Skoro byłeś świadkiem zdażenia,
      podaj więc może więcejszczegółów: jak daleko znajdował się zakręt, jak długa
      była droga hamowania itd.
      Nie oznacza to że popieram szaleństwa na drogach, jednak o wiele bardziej wkurza
      mnie bezmyślność, brak wyobraźni i pryncypializm.
      • rbski Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 08:28
        dzien dobry.
        czytam uwaznie i widze ze uczestnicza w rozmowie ludzie ,którzy maja szare
        komórki i uzywaja ich poprawnie... oraz odzxszczekujacy sie co chwilke ... jak
        nazywaja ich w telewizji - "miszczowie". Nagminna sytuacja ,która kazdy z nas
        przerabia kilka razy dziennie - to rzad kiklku pojazdów ( 6)z autobusem i
        ciężarówka , kręta droga w Sudetach , widocznośc bardzo zła -bo prawy łuk
        zasłoniety zaroslami .... i oto "miszczu " z pozycji szóstej nie wytrzymuje
        nerwowo i zaczyna wyprzedzanie na wiadukcie ! i kontynuuje na łuku zawzięcie .
        Dobrze ze zawodowiec z autobusu przychamował i zrobił durniowi troche miejsca bo
        mielibysmy powtórkę z rozrywki ,mimo iz miszczu nie zdążył rozpezdzic sie do 140
        ( jak tamten nieszczęśnik) .A z przeciwnej strony jechał równiez "miszczu" dla
        którego znaki to - SZYKANY - a inni (czyli ci normalnie jezdżacy ) to
        zawalidrogi . Mam takie pytanie emejs - czy równie usilnie tłumaczyłbys , gdyby
        zamiasst kombajnu jechała twoja zona z dziecmi na wczasy ( bo gdybys ty jechał
        -to pewnie polemiki by nie było ).To straszne ,że zginęli ludzie.TRAGEDIA .ale
        ...nie zginał nikt niewinny.

        • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 12:03
          rbski napisał:

          > Mam takie pytanie emejs - czy równie usilnie tłumaczyłbys , gdyby
          > zamiasst kombajnu jechała twoja zona z dziecmi na wczasy ( bo gdybys ty
          > jechał -to pewnie polemiki by nie było ).To straszne ,że zginęli ludzie.
          > TRAGEDIA .ale ...nie zginał nikt niewinny.


          Jezdze od 18 lat. Mam zerowe konto mandatowe i punktowe. Wypadek mialem tylko jeden i naprawde trzeba byc bardzo czepliwym, zeby uznac moja wine w sytuacji, w ktorej z podporzadkowanej, zza TIRa wytoczyl mi sie gosc i ze strachu stanal mi na drodze. Nie przyjmuje zatem jakichkolwiek tekstow o moim miszczostwie! Jezdze BEZPIECZNIE i dosc przepisowo. A gdybys DOKLADNIE zapoznal sie z moimi wypowiedzami, to zauwazylbys, ze nie bronie prawa do kretynskiej jazdy, tylko poddaje pod watpliwosc obowiazujaca i szalenie niebezpieczna tendencje do zwalania na predkosc calej winy za wszystko. Tendenja ta powoduje, ze jedynym czego mozemy spodziewac sie w miejscach ewidentnie niebezpiecznych, beda nowe, coraz bardziej nierealne i nieprzestrzegane ograniczenia predosci (kolejne nieprzestrzegane znaki prowadzace do coraz wiekszej erozji prawa i do wlasnie takiej jazdy jak kolesi z Golfa!). Nie doczekamy sie za to zadnej analizy wyjasniajacej przyczyny zageszczenia zdarzen drogowych w danym miejscu i nie doczekamy zadnych dzialan (z wyjatkiem nowych znakow) majacych poprawic sytuacje. Zabil sie bo jechal za szybko... Zawsze i wszedzie! Nawet jak o 5 km/h przekroczy 40 km/h na dwujezdniowce, ktorej odcinek zostal zrobiony z asfaltu o zaskakujaco duzej zawartosi parafiny (przypadek zaslysznany - musialo zabic sie sporo ludzi, zeby wladze, pod naciskiem lokalnej spolecznosci wymienily asfalt zamiast stawiac coraz bardziej absurdalne ograniczenia).

          PS Nie mam zony i dzieci, co wcale nie powoduje u mnie sklonnosci do jazdy jak szaleniec - to mnie z reguly wyprzedzaja.
          • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 12:18
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=45973960&a=45973960
            jakos policja zna jeszcze inne przyczyny
            • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 12:26
              Owszem zna, ale MEDIALNIE bardzo pilnie to ukrywa. Zreszta o ile dobrze pamietam, w polskich statystykach predkosc kroluje jako przyczyna zdecydowanej wiekszosci wypadkow. Niejednokrotnie slyszalem policjanta, ktory PUBLICZNIE twierdzil, ze predkosc jest przyczyna ponad 40% wypadkow. Przy takim podejsciu nikt nie widzi sensu prowadzenia jakichkolwiek badan przyczyn wypadku - skoro byl wypadek, a pojazdy byly w ruchu, to predkosc byla przyczyna :-P I trudno z tym polemizowac - gdyby te auta staly, nie doszloby do wypadku :-P
              • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 12:41
                znaczy publicznie klamal
                • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 13:21
                  Za to zgodnie z funta klakow warta polityczna poprawnoscia!
      • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 08:31
        Ziiiiieeeew..
        nauka czytania ze zrozumieniem:
        (wedlug swiadkow) - znczy ze nie wedlug mnie

        a teraz wysil mozgownice - gdzie ci swiadkowie?
        Podobno w komentarzach, wiec sie przez nie przekop. Nie wiem czy sa wiarygodni
        czy nie, ale mysle, jakby jechali 50 km/h, to by policja nie mowila o nadmiernej
        predkosci, a koledzu daliby rade ominac (ja przed wczoraj dalem rade ominac
        kombajn, ktory mi sie pojawil tuz za zakretem , poszukaj posta).

        co do przyczyn wypadkow to na policja.pl jest szczegolowa statystyka.
        • kozak-na-koniu Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 09:58
          Kombajny, to ja ostatnio mijam co najmniej kilka razy dziennie. Co do
          policyjnych statystyk - mam pewne podstawy, by nie ufać im do końca, szczególnie
          gdy łączą się one z działalnością niedouczonych pismaków, którym jest wszystko
          jedno o czym i jak piszą, byle było "trendy" i sensacyjnie. Nie chcę komentować
          tego konkretnego przypadku, bo nie mam o nim żadnych wiarygodnych, bezstronnych
          informacji. Z przerażeniem natomiast obserwuję narastającą w Polsce od
          kilkunastu lat tendencję do szykanowania jednej grupy użytkowników dróg
          (kierowców, ze szczególnym uwzględnieniem kierowców samochodów osobowych), z
          jednoczesnym pobłażaniem grupom "świętych krów", zwolnionych nie tylko z
          obowiązku myślenia, przewidywania i przestrzegania prawa oraz innych,
          niepisanych zasad, lecz także pozbawionych najbardziej podstawowych odruchów
          obronnych. Takie działania prowadzą donikąd i na pewno nie rozwiążą problemu
          polskich dróg - zatłoczonych, niedostosowanych do panującej dzisiejszych
          warunków, często fatalnie oznakowanych... Nie zastąpią rzetelnej edukacji: "z
          łezką w oku" wspominam prowadzone latami, jeszcze za głębokiej "komuny"
          działania pod hasłami "stop - dziecko na drodze"; "bądź widoczny"; "nie
          oślepiaj"; tytuły "dżentelmena jezdni"; powszechne zdobywanie kart rowerowych;
          Młodzieżową Służbę Ruchu i wiele innych. Dziś wszystko kończy się graniem na
          stereotypach, sentymentach i emocjach, czyli takich mniejszych lub większych
          medialnych fajerwerkach, których blask i zależy od możliwości finansowych oraz
          chęci prywatnych zwykle sponsorów (vide "akcja" pod tytułem "stop wariatom
          drogowym", która de facto jest tylko i wyłącznie kampanią reklamową PZU). To
          wszystko, co mam w tej sprawie do powiedzenia.
          • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 12:49
            kozak-na-koniu napisał:

            > Z przerażeniem natomiast obserwuję narastającą w Polsce od
            > kilkunastu lat tendencję do szykanowania jednej grupy użytkowników dróg
            > (kierowców, ze szczególnym uwzględnieniem kierowców samochodów osobowych), z
            > jednoczesnym pobłażaniem grupom "świętych krów", zwolnionych nie tylko z
            > obowiązku myślenia, przewidywania i przestrzegania prawa oraz innych,
            > niepisanych zasad, lecz także pozbawionych najbardziej podstawowych odruchów
            > obronnych.


            To nawet nie jest szykanowanie - to raczej proby zwalania CALEJ odpowiedzialnosci na kierowcow. Mamy uwazac na to co na drodze, co obok drogi (calkiem slusznie zreszta - ja w kazdym razie uwazam), a jednoczesnie ponosic konsekwencje czyjejs bezmyslnosci. Jezeli na droge wyskoczy za pilka dziecko, to nastepnego dnia stac tam bedzie ograniczenie predkosci. Bo nikomu nie przyjdzie do glowy, ze nalezaloby nauczyc dziecko zasad poruszania sie po drogach (a jak sie nie uda, postawic SOLIDNY plot!). Klopot w tym, ze w sytuacji, w ktorej zza kazdego krzaczka moze wyskoczyc ktos/cos, nie ma predkosci bezpiecznej! Ja moge zabic to dziecko jadac 10 km/h! Bezpieczniej zatem nauczyc to dziecko, ze na droge sie nie wybiega. Mnie w kazdym razie, w czasach przed "bezstresowym wychowywaniem dzieci", bardzo dokladnie nauczono co to jest droga, do czego sluzy i czym grozi bezmyslnosc. I zyje mimo, ze wiele lat mieszkalem przy szalenie ruchliwej drodze z tramwajami. Zyja tez moi koledzy z podworka...
            • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 13:19
              starsze dzieci tak, ale z mlodszymi jest problem... raz widzialem jak mama
              probowala pilnowac 3 latka i poltoraroczniaka. Otworzyla drzwi w sklepie i trzy
              latek polecial do sklepu, mama chciala go zlapac, a ten mniejszy sie wyrwal i
              polecial na ulice. Normalnie smycz by sie przydala.

              50 km/h to taki kompromis pomiedzy szybkoscia, czasem reakcji a droga hamowania.
              70 km/h, to dwa razy dluzsza droga hamowania, 100 km/h - ponad cztery razy
              dluzsza z czasem reakcji.

              Oczywiscie, ze przy odzieleniu ruchu tranzyrowego od lokalnego, latwiej ta
              50-tke raz na jakis czas przestrzegac. Nawet czasem i 60 i 70 to nie jest jakas
              niebezpieczna predkosc, niestety zdarzaja sie ludzie przejezdzajacy po naszej
              ulicy ponad 100 km/h.
              • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 13:22
                Na liberalizm na drogach nie ma co liczyc, poki nie zmieni sie sytuacja na
                polskich drogach niestety.
                • kozak-na-koniu Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 16:36
                  tiges_wiz napisał:

                  > Na liberalizm na drogach nie ma co liczyc, poki nie zmieni sie sytuacja na
                  > polskich drogach niestety.
                  >

                  Nie jestem liberałem, raczej realistą... Powiedz, kiedy się zmieni sytuacja na
                  polskich drogach? Wprawdzie od paru lat widać pewne przyspieszenie ale to i tak
                  za mało, by nadrobić co najmniej dwudziestoletnie zapóźnienie. W latach'70, gdy
                  zbudowano i unowocześniono 90% polskich dróg, jeździło po nich około 3 000 000
                  zarejestrowanych w Polsce pojazdów (nie licząc tranzytu, turystów itd.). Obecnie
                  jeździ ich co najmniej 14 000 000 (nie licząc jw., które również odpowiednio
                  wzrosły), o mentalności decydentów już nie wspominając (nikt dawniej nie
                  przewidział że będą jeździły 30-tonowe ciężarówki w dużych ilościach; po tym,
                  jak wymyślili hamulce ze wspomaganiem uznano że możliwości pojazdów oraz
                  wyszkolenie kierowców są wystarczające, by podwyższyć dozwoloną prędkość w
                  terenie zabudowanym z 50 do 60km/godz, co wtedy było wystarczające, gdyż duży
                  ruch zwykle małych pojazdów był tylko w dużych miastach a w mniejszych i na wsi
                  i tak wszystko rządziło się własnymi prawami), zmieniły się także inne
                  okoliczności: dziś wszystkim rządzi "kasa" :np. wspomniana przeze mnie uprzednio
                  "akcja", która ma na celu przede wszystkim wzrost sprzedaży polis
                  ubezpieczeniowych a nie poprawę bezpieczeństwa na drogach, co oznacza, że lepiej
                  się kalkuluje umożliwić zbudowanie kolejnego kaczora Donalda lub paru sklepów z
                  ciuchami a wszystko "co złego" - zwalić na innych tym bardziej, że na perwersje
                  kasy nie ma. Nie przejmuj się! To taki kraj. Zawsze przecież można wyciągnąć
                  jakieś statystyki lub - lepiej, podać jakiś przykład z t. zw. "Zachodu" (choć,
                  jak dotąd nikt dokładnie jeszcze nie określił co to takiego właściwie jest,
                  zupełnie tak sami, jak "drogowy wariat" lub coś w tym rodzaju). I tak nieprędko
                  dorobimy się rozwiązań systemowych, stwarzających dogodne warunki (także
                  finansowe) dla zwykłej, ludzkiej inicjatywy - nie rozwiązań doraźnych, więc po
                  co się złościć? Niech się wali ten... Osobiście, nie podoba mi się tylko
                  zupełnie niepotrzebne teoretyzowanie, bo przyszłe pokolenia i tak wszystko
                  wysadzą w powietrze.
                  PS. W ustabilisowanych krajach, które zwiedziłem, maszyny rolnicze mają
                  bezwzględny zakaz poruszania się po drogach publicznych, z wyjątkiem lokalnych,
                  gminnych dróg, będących dojazdem na pole i z pola, o wjeździe w teren zabudowany
                  nawet nie mówiąc. Muszą być odpowiednio oznakowane, oświetlone i widoczne (np.
                  we Francji - żółty "kogut" na dachu - w Polsce dopiero w latach '80 po wielu
                  bojach wprowadzono przynajmniej trójkąty ostrzegawcze w traktorach), bo lotnych
                  patroli (nie "krawężników" z miejscowego posterunku) jest dużo... A sądząc ze
                  zdjęć tego konkretnego wypadku (szkoda że obfotografowano tylko najbardziej
                  drastyczne sceny, zapominając o otoczeniu), prędkość Golfa raczej nie
                  przekraczała 70km/godz. Przy 140 nie byłoby czego zbierać. Poza tym, rozpędzić
                  się do 140 w tak gęsto zabudowanym terenie (sądząc z tych kilku szczegółów)
                  graniczy z cudem... Żal, że czasem trzeba tragedii, by to sobie uświadomić.
              • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 13:46
                tiges_wiz napisał:

                > starsze dzieci tak, ale z mlodszymi jest problem... raz widzialem jak mama
                > probowala pilnowac 3 latka i poltoraroczniaka. Otworzyla drzwi w sklepie i
                > trzy latek polecial do sklepu, mama chciala go zlapac, a ten mniejszy sie
                > wyrwal i polecial na ulice. Normalnie smycz by sie przydala.

                Ja i moj brat w takich miejscach bylismy solidnie przytwierdzani do wozka (ktory zreszta potrafilismy wywrocic i rozpelznac sie kazde w swoja strone). Uzedzenie sluzace do wiazania mozna nazwac smycza albo life lina - wszystko zalezy od tego jaka zasade politycznej poprawnosci przyjmiemy.

                > 50 km/h to taki kompromis pomiedzy szybkoscia, czasem reakcji a droga
                > hamowania.

                W miescie, w gestej zabudowie i w gestym ruchu nie ulega watpliwosci, ze to dobry kompromis. Natomiast na wielopasmowej autostradzie w szczerym polu (ale w obrebie miasta) to chyba drobna, nikomu niepotrzebna przesada. A najmniej potrzebna organom majacym pilnowac porzadku - musza egzekwowac przestrzeganie ograniczenia, w ktorego zasadnosc sami watpia! I potrafia te watpliwosci wyrazac publicznie. A to potwornie demoralizujace dla wszystkich...

                > 70 km/h, to dwa razy dluzsza droga hamowania, 100 km/h - ponad cztery razy
                > dluzsza z czasem reakcji.

                Ale i zagrozenie zdecydownie mniejsze! Poza tym, wielokrotnie to pisalem, ze nalezy zaczac od solidnego ekzekwowania istniejacych w KD ograniczen, a dopiero potem (jezeli zajdzie potrzeba, a pewien jestem, ze nie zajdzie!) ustanawiac nowe. Teraz jest to od d... strony. Stoi znak 70 km/h przed skrzyzowaniem w szczerym polu. NIKT nie jedzie tam nawet przepisowych 90 km/h wiec stawia sie znak 50 km/h... To bez sensu! Warto zaczac egzekwowac (DRAKONSKO!) 90 km/h i moze sie okazac, ze postawione wczesniej 70 km/h (o 50 km/h nie wspomne), ktorego NIKT nie przestrzegal, okaza sie zbedne - wystarczajaco bezpiecznie bedzie jak wszyscy beda jechali przepisowe i PRZEWIDYWALNE 90 km/h. A nie jeden 80 km/h (bo niedawno zaplacil w takim miejscu mandat i chce jechac tak, zeby wyhamowac - oczywiscie nie zwraca uwagi na skrzyzowanie, tylko szuka radaru w krzakach; albo targnely nim wyrzuty sumienia), drugi 90 km/h, a trzeci 140 km/h...
                • tiges_wiz Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 13:49
                  no ale do tego juz dawno doszlismy ;)
                  ty patrzysz z perspektywy warszwiaka z pulaska, a ja trzy lata temu
                  przeprowadzilem sie na mala wies, gdzie czasem trzeba przejsc na druga strone.
                  • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 13:53
                    Przez Pulawska tez czasem trzeba przejsc. I wiekszy klopot przy tym przejsciu sprawiaja nie ci, ktorym wpadnie do lba jechac 80-90 km/h, tylko ci, ktorzy jada 140 km/h... Dlatego przyjemniej (dla wszystkich) byloby pozwolic tam jechac 80 km/h, a drakonsko gonic jadacych szybciej - a teraz odbywa sie tam polowanie na tych, ktorzy musza toczyc sie 50 km/h...
                • simr1979 Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 13:56
                  emes-nju napisał:


                  > Ja i moj brat w takich miejscach bylismy solidnie przytwierdzani do wozka (ktor
                  > y zreszta potrafilismy wywrocic i rozpelznac sie kazde w swoja strone).

                  No właśnie, ja tez znam takich dwóch co byli przytwierdzeni, ale się
                  rozpełzli....nawet aż za bardzo ;) :D
                  • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 13:58
                    EeEeEe!

                    Ja tam nie dopelzlem na tak wysokie stolki :-D
                    • Gość: OJCIEC Re: kolejny szybki, ale bezpieczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 15:25
                      doczekasz lat że zmienisz poglądy na życie !
                      • emes-nju Re: kolejny szybki, ale bezpieczny 21.08.06, 16:54
                        Znaczy sie, nie bardzo rozumiem... Co to ma do omawianej kwestii rozpelzajacego sie rodzenstwa?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka