Gość: marcellino
IP: *.acn.pl
21.03.03, 18:16
Na początku chciałbym wyrazić swe ogromne pragnienie aby w tej dyskusji (o
ile do niej dojdzie) wzięli udział nie tylko "prości" jak ja forumowicze
lecz również Ilona Buttler i Anna Zielińska z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu
Drogowego Instytutu Transportu Samochodowego, które jak jest powiedziane na
stronie wstępnej mają przynajmniej pośredni wpływ na kształt tego, czego
potem my musimy =) przestrzegać.
Każdy z nas miał prawdopodobnie przynajmniej raz w życiu okazję spotkać na
swej drodze przepis znak drogowy itp. które wprawiły go w zdumienie,
zirytowały lub spowodowały inne mniej lub bardziej gwałtowne uczucie. Czasami
jest ono (uczucie lub zjawisko) jednak tak natrętne, że aby się go pozbyć
szukamy choćby namiastki racjonalnej odpowiedzi na pytanie : Dobry Boże, dla
czego właśnie tak?!
Jednym zdaniem: chciałbym się tu trochę "popastwić" nad ww. cudeńkami tak,
aby być może nareszcie oświecić siebie ( może innych także) w kwestii ich
sensu(lub jego braku ).
Moje pierwsze pytanie brzmi: czy ograniczenie prędkości na terenie całej (w
praktyce) Warszawy ma sens i jeżeli, to jaki. Ja, ostrzegam, mam swój
wyrobiony pogląd i będę w tej kwestii tendencyjny dopóki ktoś mnie nie
przekona, że nie mam racji.
Pytania pomocnicze brzmią:
1. Czy ma sens przepis którego nikt na czele z policją nie przestrzega?
2. Czy sens ma przepis zmuszający mnie do jazdy na 3 biegu na terenie całej
tak wielkiej aglomeracji jak warszawska, niezależnie od tego czy jest to
ruchliwy pasaż lub wąska uliczka na starówce z mnóstwem, pieszych, psów,
rowerów itp. czy odcinek wisłostrady z 3 pasami po każdej stronie jezdni i
nielicznymi przechodniami?
3. Czy są jakieś dane analityczne na temat zużycia paliwa, skrzyni biegów itp.
przy takim systemie jazdy?
4.czy wykonał ktoś symulację (choćby we własnej łepetynie) tego co działoby
się w moim kochanym mieście w dni robocze międz np. 16 a 18 gdyby wszyscy,
zawsze i wszędzie WW. ograniczenia przestrzegali?
4. Czy nie byłoby sensowniej (choć może i drożej) postawić znaki tam , gdzie
jest to na prawdę konieczne oraz praktyczne i wtedy surowo tego przestrzegać?
5.Czy osoby które brały udział w tworzeniu tego cudeńka, przestrzegają go?
6.Jaki ma wpływ na stosunek do innych regulacji przepis którego (tak się mi
zdaje) nikt nie przestrzega i za którego łamanie (chyba) nikt nie ściga.
7.Czy jest to na RZECZYWIŚCIE (sic!) tak istotne aby było to 50 km/h, a nie
znacznie mniej upierdliwe i przez to choćby łatwiejsze do przestrzegania 60
km/h.
Dodam jeszcze, że jak jadę przez taki np. Sierpc czy ścisłe centrum Warszawy,
to rzeczywiście zwalniam do tych 50 - 60, a przez niektóre wioski czy
miasteczka to i 40 wlec się potrafię.
Na razie więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję i
zapraszam panie Ilonę, Annę oraz innych do dyskusji.