Dodaj do ulubionych

Wielka stopa

11.03.07, 20:23
Wiele razy zastanawiam się obserwując satysfakcję łamiących ograniczenia
prędkości i ich pogardę dla stosujących się do tych ograniczeń.
Satysfakcję z wyprzedzenia, więc udowodnienia, że jest się lepszym od
wyprzedzonych gamoniów.

A tak naprawdę to w czym są tacy lepsi od tych, którzy jadą z przepisową
prędkością?
Są od nich sprawniejsi?
Bardziej zdecydowani?
Mniej bojaźliwi?

A może po prostu odczuwają satysfakcję z LEPSZEGO naciskania pedału gazu?

Nie znam współczesnego samochodu osobowego, który nie byłby technicznie w
stanie przekroczyć 50, 90 czy nawet 130 km/godz.
Nawet powożący maluchem może złamać wszystkie polskie ograniczenia prędkości.
Więc jechanie szybciej niż nakazują ograniczenia prędkości zależy tylko od
chęci prowadzącego.
Tak – w większości przypadków tylko CHĘCI, WOLI, OCHOTY by pojechać szybciej.
Tylko od większej lub mniejszej ochoty na naciśnięcie mocniej stopą pedału gazu.
Nie od umiejętności, sprawności, doświadczenia. Te są weryfikowane podczas
trudnych warunków drogowych, np. w zimie.

I co to ma wspólnego z rywalizacją, okazywaniem satysfakcji z bycia lepszym,
pogardy dla „pokonanego”?

Wojownicy indiańscy mieli nadawane imiona obrazujące ich rzeczywiste cechy
charakteru i konkretne czyny, sukcesy.
Tchórzliwy łamaga nie mógł nosić imienia Waleczny Niedźwiedź a ociężały grubas
nie mógł być Szybkim Jeleniem.
Nie wystarczyło kupić sobie najlepszych mokasynów ani najszybszego konia, by
zdobyć szacunek lokalnej społeczności.
Jeśli ktoś był naprawdę lepszy w czymś, to zostawało to zauważone i docenione.

Skąd ta dygresja o indiańskich imionach na forum motoryzacyjnym?

A tak trochę z przekory, ale sądzę, że nie tak zupełnie bez sensu. ;-)

Niejednego z takich LEPSZYCH w przekraczaniu prędkości indiańska społeczność
nazwałaby WIELKĄ STOPĄ.
Bo skłonność do zbytniego naciskania gazu wynika pewnie z ciężkiej, wielkiej
stopy.

Pewnie większej nawet od głowy.
A na pewno ważniejszej…

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • sum_tzw_olimpijczyk Re: Wielka stopa 11.03.07, 20:36
      Chyba po prostu myślą,że dojadą szybciej. Właśnie wróciłem z 450km trasy,
      zabawne było patrzeć na wyczyny dwóch panów - w skodzie fabii i new beetle.
      Dwoili się, troili, na prostej mieli pewnie ze 150-160 na liczniku, a i tak nie
      mogli mnie zgubić :D Z mniejszym silnikiem, jadącym 100-120km/h. Na prostej
      jechali bardzo szybko, a kiedy pojawiała się ciężarówka, zakręt bądź cokolwiek
      innego wymagającego myślenia - zwalniali i gubili się. Pani w new beetle chyba
      się nawet na mnie denerwowała, jak wyprzedziłem i ją, i ciężarówkę na raz.
      Widocznie dla niej droga wolna po horyzont to za mało.
      • mejson.e Re: Wielka stopa 11.03.07, 20:43
        sum_tzw_olimpijczyk napisał:

        "Pani w new beetle chyba się nawet na mnie denerwowała, jak wyprzedziłem i ją, i
        ciężarówkę na raz.
        Widocznie dla niej droga wolna po horyzont to za mało."

        Może nosiła imię Długie Oczy?

        Tak Indianie (podobno) nazywali lunetę...
        :-)

        A może macie propozycje jakichś innych indiańskich imion dla sprawców harców
        obserwowanych na drodze?

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • ano.nim Re: Wielka stopa 11.03.07, 20:57
          mejson.e napisał:


          > A może macie propozycje jakichś innych indiańskich imion dla sprawców harców
          > obserwowanych na drodze?

          Taki gamoniowato wyprzedzający to na pewno Wyprzedzający_To_Samo_Wiele_Razy :)

          Pozdr
          • sum_tzw_olimpijczyk Re: Wielka stopa 11.03.07, 21:00
            Dobre:) Zapomniałem dodać - owa para new beetle-skoda fabia wyprzedzała mnie z 5
            razy, a potem i tak ich doganialem, wcale szybko nie jadąc.
            • Gość: mr.marbak a czy potrafisz docenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 16:29
              że Pni dawała się wyprzedzić i nie utrudniała manewru jak ty wyprzedzałeś.

              Nie jest ważne kto kogo i ile razy ale to czy ktoś potrafi zobaczyć innych we
              wstecznym lusterku czy też nie.
          • Gość: roadrunner Re: Wielka stopa IP: *.centertel.pl 24.03.07, 19:12
            co do Tyma ze czlowiekowi wystarczy linia i przepis a bydleciu trzeba stawiac
            plot to ok ale w normalnym kraju a nie gdzie jakis urzenik z nadania a nie z
            kompetencji wystawia na prostej drodze nakaz 30/h bo dwa km dalej jest lagodny
            zakret w lewo Takie glupie znaki sprawiaja ze czlowiek przyzwyczaja sie do ich
            lekcewazenia - nawet tych ktore sa byc moze postawione rozsadnie
      • simr1979 "Cegła" raczej 12.03.07, 11:07
        sum_tzw_olimpijczyk napisał:

        > Na prostej
        > jechali bardzo szybko, a kiedy pojawiała się ciężarówka, zakręt bądź cokolwiek
        > innego wymagającego myślenia - zwalniali i gubili się.

        Nazywam ich cegłami, bo na prostej wystarczy położyć cegłę na pedale - kierownik
        niepotrzebny...;)
      • klemens1 Re: Wielka stopa 12.03.07, 14:00
        > Pani w new beetle chyba
        > się nawet na mnie denerwowała, jak wyprzedziłem i ją, i ciężarówkę na raz.
        > Widocznie dla niej droga wolna po horyzont to za mało.

        Raz mnie taki mistrz prostej wyprzedził na dwupasmówce (naciskając z tyłu). Jak
        droga zrobiła się po 1 pasie w każdym kierunku, to wyprzedziłem i jego i tego
        przed nim. Bardzo się starał udowodnić że jednak nie jest frajerem, ale nie
        udało się - ruch z naprzeciwka był dosyć gęsty.
        • jureek Re: Wielka stopa 17.03.07, 10:33
          I następny dzieciak ze swoimi przechwałkami, aj pocieszne to forum.
          Jura
          • klemens1 Re: Wielka stopa 26.03.07, 11:48
            Jak masz chrzanić takie farmazony to lepiej zamknij ryj.
      • jureek Re: Wielka stopa 17.03.07, 10:32
        Dzieci tak się przechwalają, ile Ty masz lat?
        Jura
      • Gość: Kierowca Re: Wielka stopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 00:54
        Ja osobiście nie rozumiem tych rozważan o predkosci. Jesli maja byc
        ograniczenia to czemu nie wprowadza sie systemow ograniczajacych sterowanych
        elektronicznie. To nie kierowca bedzie ograniczal predkosc lecz jego
        urzadzenie. Czmu z wieka euforia lansuje sie samochody rozwijajace predkosc 200
        km/h w kilka sekund ? Gdzie na drodze osiedlowej czy terenie miasta? JEsli
        ograniczono predkosc na autostradzie to czmu toleruje sie rozwijanie wiekszych
        predkosci czy to aby nie jest rownowazne z narkotykiem predkosci?. Mam inny
        problem. problem jazdy Warszawskim stylem. Kierowcy z prawa i lewa zajezdzaja
        droge z kilkumetrowym odstepem na sliskiej nawierzchni i nagle hamuja.
        Odbywasie to zgodnie z haslem Wal smialo Ty placisz. Czemu w dobie powszechnej
        inwigilacji nie wprowadzic obowiazkowego rejestrowania przez jadacego zpisu
        calwgo przebiegu jazdy z predkosciami. Coroczny obowiazek przedstawiania
        takiego zapisu do automatycznego odczytu organom policji uspokoi goraca krew
        niektorych kierowcow i pozwoli na prezentacje wlasciwych sprawcow wykroczen.
        Mysle ze koszt takiego urzdzenia nie podniesie znacznie ceny nowego samochodu.
    • Gość: t Re: Wielka stopa IP: *.chello.pl 11.03.07, 21:28
      nie, nie zgadzam się

      Są kierowcy, którym jazda 120 kmh poza terenem zabudowanym po zwykłej drodze krajowej sprawia trudności (zapomnijmy na chwilę o tym, że dozowolona prędkość to 90). Spośród tych kierowców, istnieją tacy, którzy są tego świadomi, w związku z czym jeżdzą wolniej - np owe 90 kmh, albo wolniej, i tacy, którzy w żadnym wypadku nie okażą swej słabości i gnać będą.

      A są i tacy, którzy jadąc te 120, a nawet i 140 nie sprawiają zagrożenia (gdyż panują nad kierownicą), w dodatku jeżdzą rozważnie zwalniając gdzie trzeba itp.

      Jako że to Forum o bezpieczeństwie, to dodam tylko, że nie promuję tu jazdy 140 po zwykłych drogach, zaznaczam tylko fakt istnienia kierowców którzy potrafią tyle jeździć, oraz fakt, że istnieją kierowcy którzy nie panują nad samochodem przy tej prędkości i właśnie dlatego jeżdzą wolniej, a nie dlatego że ich samochód nie możę. No i oczywiście - na wypadki nie składają się tylko nasze umiejętoności, ale także wpółużytkowników oraz przypadki losowe - a przy 140 kmh droga hamowania jest nieporównywalnie dłuższa niż przy 90, energia uderzenia jest również większa, jest mniej czasu na reakcję itp - więc dla własnego bezpieczeństwa lepiej jeździć wolniej.
      • mejson.e 140, kto da więcej? 11.03.07, 21:43
        Gość portalu: t napisał(a):

        "Są kierowcy, którym jazda 120 kmh poza terenem zabudowanym po zwykłej drodze
        krajowej sprawia trudności (zapomnijmy na chwilę o tym, że dozowolona prędkość
        to 90). Spośród tych kierowców, istnieją tacy, którzy są tego świadomi, w
        związku z czym jeżdzą wolniej - np owe 90 kmh, albo wolniej, i tacy, którzy w
        żadnym wypadku nie okażą swej słabości i gnać będą. "

        Słuszna uwaga - często jeżdżą powyżej swoich możliwości, bo są do tego zmuszani
        ciągłym pressingiem Tych_Co_Potrafią_140.

        "A są i tacy, którzy jadąc te 120, a nawet i 140 nie sprawiają zagrożenia (gdyż
        panują nad kierownicą), w dodatku jeżdzą rozważnie zwalniając gdzie trzeba itp."

        Tylko, że Tacy_Co_Potrafią_140 będą nękani przez Tych_Co_Potrafią_180 itd.

        Zawsze trafi się Taki_Któremu_Wydaje_Się_Że_Potrafi_Więcej.

        "zaznaczam tylko fakt istnienia kierowców którzy potrafią tyle jeździć, oraz
        fakt, że istnieją kierowcy którzy nie panują nad samochodem przy tej prędkości i
        właśnie dlatego jeżdzą wolniej, a nie dlatego że ich samochód nie możę."

        Choć tego wyraźnie nie napisałem, to tak naprawdę nie chodziło mi o prędkości
        120, 140 i więcej.
        To temat dla psychiatry.
        Ja pisałem o pogardzie dla grzecznie jadących na ograniczeniach "standardowych"
        - 50, 70 - najczęściej spotykanych.
        Z przekraczania 90 na zwykłej drodze policja też nas w końcu wyleczy, bo jakoś
        przyjęło się, że łapie się tylko tych, co łamią te niższe ograniczenia, a na
        ustawowe, to nikt nie zwraca uwagi...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • sum_tzw_olimpijczyk Re: 140, kto da więcej? 11.03.07, 21:56
          140 to już chyba mało rozsądna prędkość. Fizyki nie oszukasz, nasze dziurawe i
          nierówne drogi nie są przystosowane do takiej jazdy.
          Wkurza mnie to o czym pisze mejson.e. Było kiedyś o takim zjawisku, tzw. czołg -
          niezależnie od warunków jedzie 80km/h. Czy to zabudowany, czy to szkoła, czy
          dwupasmówka poza miastem. To jest niebezpieczne. Dziś spotkałem kilka osób,
          które poganiały mnie długimi, jak jechałem 60km/h w zabudowanym, przejeżdżając
          przez wsie. Spotkałem nawet kilku cwaniaków, którzy nie wytrzymali napięcia i
          wyprzedzili mnie pod górkę na ciągłej. Co im dał taki manewr?
        • Gość: prawdziwy tebe mejson czarodziej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.07, 09:44

          bo napisal "zwykla polska droga" i dzieki temu magicznemu wytrychowi zamierza
          wmawiac swoje bolszewickie idee korzystajac z faktu, ze milczaco zaklada, ze
          ta "zpd" ma dziury.

          to zalozenie pozwala mu kazdego, kto jedzie po zpd 140 opluwac nie zwazajac na
          fakt, czy rzeczywiscie na tej zpd sa dziury, czy ich brak.

          ot takie bolszewickie kretactwa...

          a dodanie "wydaje_sie" do okreslenia kierowcy dokladnie przypomina oslawione
          "i czsopisma" - no coz, ta sama mentalnosc wychodzi jak szydlo z worka...
          • Gość: t Re: mejson czarodziej... IP: *.chello.pl 12.03.07, 10:08
            I nie bierze jednego pod uwagę...

            O ile jadąc z prędkością, dajmy na to, 140kmh, ryzykujemy bardzo dużo (więcej niż gdyby się jechało 90kmh lub stało):
            -przy wystrzale opony samochód nie do opanowania
            -jak ktoś nam zajedzie, praktycznie zostaje ułamek sekundy na reakcję
            -jak ktoś wyjdzie na czołówkę, to zawsze te 50kmh więcej do sumy prędkości
            -wielokrotnie dłuższa droga hamowania
            -większy pokonywany dystans w czasie reakcji (np. na wtargnięcie pieszego)
            itd.., z tym nie ma co się spierać, ale:

            Przy każdej prędkości można zachować umiar i rozwagę, ktoś kto jedzie w pogodny dzień tyle po pustej, wyremontowanej drodze nie jest wariatem drogowym, o ile tylko zwolni do 50 w terenie zabudowanym, nie będzie wyprzedzał pod górkę i na trzeciego itp.

            Przypadkiem dla psychiatry jest raczej jazda z efektywną prędkością 100kmh w przypadku, gdy zwarta kolumna w gęstym ruchu porusza się 90kmh.
            • tiges_wiz Re: mejson czarodziej... 12.03.07, 10:12
              >-jak ktoś wyjdzie na czołówkę, to zawsze te 50kmh więcej do sumy prędkości

              problem w tym ze energia rosnie do kwadratu predkosci, wiec skutki nie sa liniowe.
              • Gość: prawdziwy tebe Re: mejson czarodziej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.07, 10:21

                twoja uwaga bylaby cos warta, gdyby od 0 do bolszewickich 50/90 skutki byly
                liniowe, a dopiero pozniej rosly do 2 potegi.
          • mejson.e Czytaj ze zrozumieniem 12.03.07, 13:21
            Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

            > bo napisal "zwykla polska droga" i dzieki temu magicznemu wytrychowi zamierza
            > wmawiac swoje bolszewickie idee korzystajac z faktu, ze milczaco zaklada, ze
            > ta "zpd" ma dziury.

            Po pierwsze nie napisalem "zwykła polska droga", tylko "na zwykłej drodze", a po
            drugie tym nie miało to w podtekście żadnych odniesień do dziur i 140km/godz,
            tylko do ścigania za nie przestrzeganie ustawowych ograniczeń 90 km/godz.

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • Gość: prawdziwy tebe pytanie za 10 punktow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.07, 15:25

              > Po pierwsze nie napisalem "zwykła polska droga", tylko "na zwykłej drodze",

              to tylko uscislenie. dodanie natomiast "wydaje sie" to zmiana jakosciowa.

              > tym nie miało to w podtekście żadnych odniesień do dziur i 140km/godz,
              > tylko do ścigania za nie przestrzeganie ustawowych ograniczeń 90 km/godz.

              a 90 odnosi sie do jakiej drogi? tej z dziurami, tej doskonalej, czy kazdej?
      • Gość: m_arc_in Re: Wielka stopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 16:30
        Szacunek, ale... Pokaz mi kierowcow, ktorzy na publicznej drodze, w ruchu, sa w
        stanie zapanowac w 100% nad samochodem jadacym 140 kmh...
        Jezdze duzo, nie najgorzej, rowniez zawodniczo... Poklony bije przed mistrzami
        kierownicy, ktorzy przy opisywanej przez Ciebie predkosci robia z samochodem co
        im sie podoba. Fakt, nie znam takich wielu - jesli juz - zawodowych kierowcow
        teamow rajdowych zyjacych z jezdzenia. Ale i oni czuja respekt dla praw
        fizyki... Okazuje sie, ze wielu amatorow jezdzi lepiej od nich... BTW -
        prowadzilem samochod z predkoscia 250 kmh, mialem nad nim kontrole,
        przewidywalem pewne sytuacje - ale nie bylbym w stanie zapanowac w 100% w
        przypadku nieoczekiwanej i nieprzewidzianej sytuacji.
    • jaro_ss Aa tam... 12.03.07, 10:11
      mam dziś za soba trasę ponad 15o km, jechałem od czwartej rano... i średnią
      miałem 90 km/h....

      Oczywiście na krótszej trasie nie miało by to znaczenia i teza, że można
      wolniej byłaby może i prawdziwa, ale żeby tak pzejechac musiałem parę odcinków
      przejechać 150, raz uciekałem od jakiegoś gościa ze żle ustawionymi światłami,
      więc sobie depnałem 160, po co ma mnie oślepiać w lusterku...

      Droga pusta, żadnych prawie samochodów, oczywiście zwalniam na erenie
      zabudowanym i wypatruję rowerzystów (o tej porze niektórzy też jadą do pracy).

      I tyle. Jak kttoś sobie jedzie wolniej, a nie zachowuje się arogancko, jak np
      notoryczne blokowanie lewego pasa, to ma prawo, choć 60/h gdy można 90, to jest
      pewna przesada....

      Generalnie ograniczenia przędkości nijak się mają do warunków drogi, i nie
      tylko o dziury tu chodzi. oczywiście mogę tę trasę przejechac wolniej, i to
      często się zdarza, jak jest większy tłok. W dzień - średnia około 73 km/h,
      wystarczy do sprawnego przejazdu, choć dochodża korki w iastach po drodze.

      Co tydzień łykam przynajmniej 400 km i prędkość nie robi na mnie wrażenia,
      staram się tylko jechac ostrożnie i bez brawury, przewidywać możliwe "wyskoki"
      innych.

      Tak, że motoryzacja idze do przodu, sztuczne zaniżanie dozwolonych prędkości,
      jest po prostu.. sztuczne.
      • jureek Re: Aa tam... 17.03.07, 10:38
        jaro_ss napisał:

        > mam dziś za soba trasę ponad 15o km, jechałem od czwartej rano... i średnią
        > miałem 90 km/h....

        I następne przechwałki mamy.
        Jura
    • emes-nju Rozroznijmy. 12.03.07, 11:24
      Jechanie na maxa na jednojezdniowce, to proszenie sie o klopoty, zwiekszone zuzycie paliwa, a efekty mizerne. Dosc czesto jezdze ta sama droga. Ok. 150 km jednojezdniowki. W terenie zabudowanym zawsze zwalniam. Nie zawsze do 50 km/h (jak teren zabudowany oznacza kilka chalup w szczerym polu), ale raczej nie przekraczam 60 km/h. Natomiast poza terenem zabudowanym duzo zalezy od mojej chwilowej kondycji - glownie psychicznej. Mam szybkie, swietnie sie prowadzace auto i jazda 90-100 km/h nudzi mnie. Ale zwykle tak jezdze! Szczegolnie jak mam na pokladzie towarzystwo - nude jazdy zabijam rozmowa. Ale czasem, nawet z towarzystwem, pozwalam sobie na wiecej i np. na terenie Puszczy Kozienickiej, na prostej jak w pysk strzelil drodze, osiagam 130-140 km/h. I co? I nic... Przejechanie opisywanych 150 km zajmuje mi zwykle ok. 2 godzin. Jak jazde bez szalenstw wychodzi 2-2:10, a jak szaleje 1:50 do 2 godzin. Zysk czasowy zaden. A jezdze zwykle w nocy lub poznym wieczorem kedy ruch jest tam znikomy.

      Natomiast poganianie osiolka na dwujezdniowce jest sensowne. I bezpieczniejsze :-)
      • Gość: szczurwa Re: Rozroznijmy. IP: *.aster.pl 13.03.07, 02:50
        Uważaj na trasę kozienicką w lesie. Często tamtędy jeżdżę do Kazimierza.
        Zwierzaków mnóstwo. Na drodze, niestety, też.
        • emes-nju Re: Rozroznijmy. 13.03.07, 10:06
          Wiem. Ale czy jade 100 czy 140 km/h jak mi cos pod kola wyskoczy, to i tak bedzie bum.
          • tiges_wiz Re: Rozroznijmy. 13.03.07, 10:10
            roznica miedzy 100 km/h i 140 to dwa razy dluzsza droga hamowania i dwa razy
            wieksza energia kinetyczna.
            w dodatku jak cos ci wyskoczy 50 m przed toba, to ze 100 km/h masz szanse sie
            zatrzymac, a przy 140 km/h uderzysz w przeszkode z predkoscia 100 km/h. taka
            drobna roznica.
            • simr1979 Re: Rozroznijmy. 13.03.07, 10:27
              tiges_wiz napisał:

              > roznica miedzy 100 km/h i 140 to dwa razy dluzsza droga hamowania i dwa razy
              > wieksza energia kinetyczna.
              > w dodatku jak cos ci wyskoczy 50 m przed toba, to ze 100 km/h masz szanse sie
              > zatrzymac, a przy 140 km/h uderzysz w przeszkode z predkoscia 100 km/h. taka
              > drobna roznica.
              >

              No tak - drobna różnica. Bo duża byłaby wtedy, gdyby poruszał się z prędkością 0
              km/godz...;)
              • tiges_wiz Re: Rozroznijmy. 13.03.07, 10:31
                nie popadajmy w skrajnosci.
                po prostu lepiej wiedziec na czym sie stoi. Kazdy sam musi zrobic bilans zyskow
                i strat.
            • emes-nju Re: Rozroznijmy. 13.03.07, 10:33
              tiges_wiz napisał:

              > roznica miedzy 100 km/h i 140 to dwa razy dluzsza droga hamowania i dwa razy
              > wieksza energia kinetyczna.
              > w dodatku jak cos ci wyskoczy 50 m przed toba, to ze 100 km/h masz szanse sie
              > zatrzymac, a przy 140 km/h uderzysz w przeszkode z predkoscia 100 km/h. taka
              > drobna roznica.

              Prawdziutka prawda!

              I dotyczy takich par predkosci 30/20, 50/35, 70/50, 140/100. ZAWSZE mozna zastosowac tego typu arytmetyke, a wniosek jaki z niej wynika jest dosc nieciekawy... Dla zachowania bezpieczenstwa nalezy zmniejszac predkosc az do zatrzymania.
              • tiges_wiz Re: Rozroznijmy. 13.03.07, 10:50
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=58852289&a=58932973
                to by byla prawda co piszesz, jakby skutki wypadkow nie zalezaly od sily
                uderzenia w przeszkode. Godzimy sie wiec na jakies ryzyko, wiedzac, ze w sumie
                uderzenie w sciane z predkoscia 35 i 50 beda dosc podobne, nowoczesne auta sa
                testowane przy predkosci 64 km/h, zakladajac, ze jednak troche sie hamuje, to
                widac, ze jeszcze 90 jest dosc bezpiecznie. Oczywiscie mozna stworzyc drogi
                gdzie i 300 bedzie dosc bezpiecznie, przy dobrej organizacji ruchu, ale to nie
                dotyczy na razie Polski, gdzie buduje sie drogi autostradopodobne bez pasa
                awaryjnego a nie autostrady.

                rafal.lukawski.pl/_i/a4_kra_kat/2004_04/o2/P4100010_1024.JPG
                Podobnie ma sie sprawa z pieszymi. Raczej nie wchodza pod auto znajdujace sie 50
                m dalej.
                • emes-nju Re: Rozroznijmy. 13.03.07, 10:58
                  No wlasnie. Godzimy sie na pewne ryzyko...

                  Zwierzeta raczej po jezniach nie spaceruja, a tylko sie pojawiaja - w ciagu pol roku (wyjazdy raz-dwa razy w miesiacu) raz widzialem lisa. Ocenilem wiec ryzyko i nie czolgam sie, a jade. Z rzadka, podejmujac wieksze ryzyko, jede szybciej. Calkiem swiadomie! I to jest wazne, ze swiadomie.
                  • tiges_wiz Re: Rozroznijmy. 13.03.07, 11:03
                    moge sie na to nie zgodzic, ale uwazam ze zawsze to lepiej niz uwazac, ze jedzie
                    sie "szybko, ale bezpiecznie". Tez czasem jezdze szybko na niemieckich
                    autobahnach, ale nigdy nie twierdze, ze jest to bezpieczne. Zdaje sobie sprawe,
                    co sie moze stac, jak spotkam jakiegos mameje jadacego 70 km/h lewym pasem czy
                    pod prad z Polski ;).

                    ps. moze jestem za bardzo zlosliwy, ale mialem 90% skutecznosci w zgadywaniu z
                    daleka czy jedzie Polak ;)
                    • emes-nju Re: Rozroznijmy. 13.03.07, 12:02
                      Kazde zwiekszenie szybkosci niesie za soba ryzyko. Im jadacy jest mniej go swiadom, tym wieksze!

                      Ja zdaje sobie sprawe z ryzyka, bo uwazalem na fizyce :-) Jezeli jade szybko, to ani przez moment nie uwazam, ze robie to bezpiecznie. I ryzyka tego podejmuje sie w zasadzie tylko wtedy, gdy ruch jest znikomy. Zeby inni nie dostali odlamkami jak cos mi sie nie uda...
          • Gość: szczurwa Re: Rozroznijmy. IP: *.aster.pl 16.03.07, 22:35
            Masz rację. Różnica między nami polega na tym, że ja juz mam sarenkę za sobą, a
            Ty jeszcze nie. Trafiłem ją prawym przednim rogiem, jadąc ok. 150 km/h. Gdybym
            uderzył czołowo, prawdopodobnie by wpadła do środka, a ja ową opowieść
            prawiłbym Św. Piotrowi. Musze Ci się przyznać, ze od tamtej pory zacząłem brać
            pod uwagę różne scenariusze za kółkiem, te ciemniejsze też.
    • iberia.pl Re: Wielka stopa:-) 12.03.07, 11:46
      mnie zawsze najbardziej rozbawia sytuacja, gdy wloke sie prawym pasem jakies 90-
      100km np. na drodze Katowice-Bielsko i wyprzedza mnie auto X, po jakims czasie
      to samo auto...mnie wyprzedza....nie wiem, czy po drodze zjechal na stacje
      benzynowa czy w boczna droge ...
    • jaro_ss Re: Wielka stopa 12.03.07, 12:34
      MI zabiera od 2.0 do 1,43 (jak dziś).... i tu chodzi o te parę minut snu....

      A poza tym nie "gnam" tylko jadę swoim tempem, w którym czuję się dobrze i
      bezpiecznie.

      czasem zbyt wolna jazda prowadzi do dekoncentracji i błędów....
    • mejson.e Uściślenie 12.03.07, 13:29
      W odpowiedziach przewija się sporo na temat pędzenia na trasie z prędkościami
      powyżej 120/h.
      Uściślę zatem, że choć to ważny problem, to nie był on tematem tego wątku.

      Tu przede wszystkim chodziło mi powód pogardy okazywanej dla przestrzegających
      najczęściej spotykanych ograniczeń - 50, 70 itp, których przekroczenie nie
      wymaga niczego innego poza chęcią prowadzącego, niezależnie od mocy silnika czy
      umiejętności.

      Bo tak trochę na manowce wybiegamy...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: t Re: Uściślenie IP: *.chello.pl 12.03.07, 15:02
        Może i słusznie. Jeśli ograniczenie jest do 50 to albo mamy do czynienia z miastem, albo z miejcem niebezpiecznym. Zatem jest duże ryzyko wypadku, nawet takie spowodowanego nie przez kierującego, a przez pieszego, źle wyprofilowaną drogę itp. Zatem ograniczenie jest słuszne, a łamią je tylko słabi i z tym należy się zgodzić, bo panowanie nad kierownicą nie ma nic do rzeczy w przypadku, gdy bezpieczeństwo ruchu tylko w małym stopniu zależy od kierującego.
        • Gość: :)))) Re: Uściślenie IP: *.acn.waw.pl 12.03.07, 20:59
          Gość portalu: t napisał(a):

          > Może i słusznie. Jeśli ograniczenie jest do 50 to albo mamy do czynienia z mias
          > tem, albo z miejcem niebezpiecznym. (...)

          Jesteś pewien? Znam w tym kraju miejsca "zabudowane" (i to niejedno), gdzie w zasięgu wzroku nie ma
          ani jednego budynku! Serio. Kompletne ziobro, niente, rien. Ale tablice są. A jakże. O innych
          "kwiatkach" drogowych nie chce mi się pisać, ale generalnie - to władze wytresowały kierowców, by ci
          nie zwracali uwagi na przepisy. Tyle lat tresury czyni cuda i prawie nikt nie zwraca uwagi na
          ograniczenia prędkości a poborcy podatków w białych czapkach mają pewny dochód.
          • emes-nju Re: Uściślenie 14.03.07, 10:58
            Gość portalu: :)))) napisał(a):

            > (...) to władze wytresowały kierowców, by ci nie zwracali uwagi na przepisy.
            > Tyle lat tresury czyni cuda i prawie nikt nie z wraca uwagi na
            > ograniczenia prędkości a poborcy podatków w białych czapkach mają pewny
            > dochód.

            Tresura, tesura... Efekt jest taki, ze "jak nikt nie patrzy" mozna jechac jak sie chce - jak to tresowane, ale niedotresowane (bo czlowieka tak do konca nie da sie wytresowac...) zwierze.

            Tak naprawde problem tkwi w tym, ze waaadza stosujac chory, bolszewicki nadmiar znakowo/przepisowy nadaje sygnal, ze mysli za kierowce i zdejmuje z niego odpowiedzialnosc. No to ludzie zaczynaja zachowywac sie nieodpowiedzialnie... :-/
    • klemens1 Re: Wielka stopa 12.03.07, 13:58
      > A tak naprawdę to w czym są tacy lepsi od tych, którzy jadą z przepisową
      > prędkością?
      > Są od nich sprawniejsi?
      > Bardziej zdecydowani?
      > Mniej bojaźliwi?
      >
      > A może po prostu odczuwają satysfakcję z LEPSZEGO naciskania pedału gazu?

      To coś na zasadzie plucia na chodnik i rozmowy w tramwaju tak żeby wszyscy
      słyszeli. Pozostałość ewolucyjna po małpach, które demonstrowały swoją charyzmę
      poprzez ryk i napieprzanie się w klatę.


    • michalfront Re: Wielka stopa 12.03.07, 14:22
      nie do końca się zgodzę...

      ja często przekraczam dozwoloną prędkość - zwykle nie wiecej niż o 20-30 kom
      ale zawsze :)

      natomiast nie robię tego żeby z kimkolwiek się ścigać, coś komuś udowadniać ani
      nawet dlatego żeby byc szybciej - po prostu jade swoim tempem, tempem, przy
      którym poruszam sie najsprawniej, najbezpieczniej i najbardziej płynnie...

      ograniczenie predkości do 50 km/h można spotkać zarówno na krętej jednopasmówce
      i na prostej jak drut trzypasmówce - zarówno w słoneczny poranek, jaki w
      deszczowa szarówkę, zarówno w trakcie powortów z wakacji jak i w wakacyjny
      leniwy poniedziałek - czy naprawde sądzisz, że rozsadny człowiek powinien
      zawsze jechac tam tak samo - 50 km/h tylko dlatego że tak mówi znak, czy może
      powinien korzystać ze swojego rozsądku i w kazdej sytuacji oceniać na bierząco
      ile może jechać biorąc pod uwagę wszystkie czynniki (zmęczenie, stan techniczny
      auta i drogi, natężenie ruchu, pogodę itd.)

      ja jadę zawsze z predkością dostosowaną do warunkwo panujących na drodze, a że
      nie zawsze jest to zgodne z tym co mówi znak, to chyba też nie dziwne, bo znak
      stawiany jest abstrakcyjnie (idaełem byłyby znaki z wyświetlaczami,
      wskazującymi dozowoloną prędkość zależnie od wyżej opisanych warunków...

      moi pasażerowie chwalą sobie jazdę ze mną, nie powoduję też swoim zachowaniem
      piany u innych użytkowników dróg, nie miałem stłuczki ani wypadku, staram się
      być uprzejmy na drodze i nade wszystko przewidywać zachowania innych

      ale nie każ mi mejsonie stosowac się do każdego znaku tylko dlatego że jest
      nawet jesli jest kompletnie idiotyczny - bo to obraża zarówno moją jak i Twoją
      inteligecję (już starożytni twierdzili, że stosowanie się do "głupiego" prawa
      jest dużo gorsze od jego łamania)

      nie wiem też skąd Twoje przekonanie że "pan ziutek z ZDM" wie lepiej ile w
      danym momencie i w danej sytuacj powinieneś jechać :)

      pozdrawiam
      • des4 Re: Wielka stopa 12.03.07, 14:28
        Z regułu są to posiadacze/kierowcy droższych/mocniejszych/szybszych samochodów.
        Ot, trzeba zadać lansu i pokazać że żadna bryka mi nie podskoczy bo ja mam
        najlepszy wózek. Często też to dotyczy szrotwagentów za 1 euro
        typu "stuningowana" calibra czy golf II GTI z rynną przyczepina do wydechu,
        tylko że tu efekty są najcześciej komiczne....
        • Gość: na zimno Co to jest "rynna przyczepiona do wydechu" ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.03.07, 12:09
          Nie jarze tego. Nowa moda?
          • tiges_wiz Re: Co to jest "rynna przyczepiona do wydechu" ? 13.03.07, 12:16
            prosisz i masz ;)
            images2.fotosik.pl/12/cvtpkdhhxh84w9pr.jpg
            www.dominion.tuning.info.pl/Testy/skoda_bartka/WYDECH.jpg
            • emes-nju Re: Co to jest "rynna przyczepiona do wydechu" ? 13.03.07, 12:20
              To sa rury od SRACZA!

              Nie wiedzialem, ze Samara jest szescioosobowa :-)
            • Gość: na zimno Re: Dzieki !!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.03.07, 13:34
              Niesamowite! To mogli wymyslic tylko prawdziwi konstruktorzy, ktorzy musza
              zrobic cos z niczego. Jestem pelen podziwu dla technicznego
              geniuszu tych ludzi. Zaden zachodni konstruktor, nawet, gdyby sie bardzo
              natezyl, nie wymyslilby czegos takiego. Tu wszyscy sie wychowali
              na klockach LEGO i w zwiazku z tym takie myslenie jest im calkowicie obce. Stad
              w sytuacjach nietypowych pozbawieni sa oni inwencji.

              Chapeaux Bas!
              ( jak mawiaja Francuzi)
              • emes-nju Re: Dzieki !!! 13.03.07, 15:19
                Gość portalu: na zimno napisał(a):

                > Zaden zachodni konstruktor, nawet, gdyby sie bardzo natezyl, nie wymyslilby
                > czegos takiego.

                Oj, mylisz sie... Sztuczki jakie np. amerykanie potrafia robic z autami wprawiaja czasem w oslupienie.
                • Gość: na zimno A masz jakies fotki? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.03.07, 15:28
                  No, bo Rosjanie maja pewnie naped rakietowo-atomowy i dlatego az 6 rur zrobili.
                  To tak jak czlon startowy Wostok.
                  • emes-nju Re: A masz jakies fotki? 13.03.07, 15:43
                    Gość portalu: na zimno napisał(a):

                    > No, bo Rosjanie maja pewnie naped rakietowo-atomowy i dlatego az 6 rur
                    > zrobili.

                    Nie! To rury od sracza! Pisalem juz.

                    Fotek nie mam, ale poszukam, bo warto. Wloze je wtedy na forum "motoryzacja" i podesle link :-)
                    • Gość: na zimno To czemu ze stali (nierdzewnej)? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.03.07, 16:59
                      Moze ruski bimber jest taki zracy, ze normalna stal strawiloby od razu?
                      Oni chyba wiedza, co robia...

                    • Gość: na zimno Tez podsylam fotki na zasadzie ciekawostki, IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.03.07, 17:08
                      bo sam tego bym nigdy nie zamontowal:


                      www.mytuningfactory.de/html/Abgassysteme/remus-auspuffanlagen-start.php
                      Jakkolwiek ruska wersje uwazam za "bardzo odlotowa"!
    • jane14 Drewniana noga. 13.03.07, 21:33
      To chyba lepsze określenie. Idianie przymiotnika wielki używali chyba raczej w
      pozytywnym znaczeniu. Pozatym sztywność tej nogi ujawnia się zarówno przy
      operowaniu gazem jak i hamulcem. Bez czucia bez wyobrażni bez przewidywania
      nastepnego ruchu, byle do przodu...
      A wogóle czytajać ten wątek niesposób oprzeć się wrazeniu że wiekszość
      jeżdzacych szybko uważa że:
      1) Jeżdze szybko bo mozna (JA uważam że mozna!!!)
      2) Jeżdze szybko bo potrafie (JA uważam że potrafię!!!)
      3) Jeżdzacy wolno MNIE przeszkadzają (oczywiścia JA im nie. Wprost przeciwnie
      jadąc szybko szybko ich wyprzedzam to maja łatwiej!!!
      4) Oni jadą wolno bo nie umieją/boją się jeżdzić szybko. Innych powodów
      przecież nie ma. Gdyby były ja wiedziałbym o tym. Przecież jestem dobry w tym
      naciskaniu pedałow.

      Otóz drogie kierowczynie i kierowcowie. Wiele osób potrafi robić wiele rzeczy
      ale potrafi je też robić w miejscach do tego przeznaczonych.
      Np. Wiele osób potrafi skoczyć wzwyż tak powiedzmy ponad 2 metry. A jednak
      niewiele osób decyduje sie skakać przez ogrodzenie tylko wchodzi furtką.
      Jakaż niepraktyczność i strata czasu!!!
      Wiele osób pewnie mieści się w 12 sekundach / 100m a jednak niewielu decyduje
      sie na bieg sprinterski zatłoczonym chodnikiem. Jaki "idiota" potrafi biec
      (jakieś 30km/h) a idzie niewiele wiecej niż 5/h.
      Tym bardziej zadziwiajace że na chodnikach nie ma ograniczeń predkosci!
      Dlaczego wiec tak wielu decyduje sie jechać np. 140 na drodze publicznej gdzie
      reguła jest jazda poniżej 90?
      Czy droga w czymkolwiek przypomina boisko/bieznie/skocznie...?
      Czy to najlepsze miejsce by udowadniać sobie i innym że jest sie najlepszym?
      Czy dla tej błogiej świadomosci warto ryzykowac wszystko? A możecie być pewni
      ze wypadek zmieni wszystko w waszym życiu.
      Wiec zamiast rywalizowac na drodze umówcie sie na sobotę na
      siatkówkę/koszukówkę/tenis... i tam rywalizujcie ze sobą.
      Albo wrócisz w przekonaniu że jestes najlepszy albo poczekaj do nastepnej
      soboty na swoją kolej. A na drodze dbajmy nie o to, by byc pierwszy/lepszym
      tylko o to by spotkać się w nastepną sobotę w komplecie.
      • mejson.e Re: Drewniana noga. 13.03.07, 21:55
        jane14 napisała:

        > To chyba lepsze określenie. Idianie przymiotnika wielki używali chyba raczej w
        > pozytywnym znaczeniu. Pozatym sztywność tej nogi ujawnia się zarówno przy
        > operowaniu gazem jak i hamulcem. Bez czucia bez wyobrażni bez przewidywania
        > nastepnego ruchu, byle do przodu...


        Słuszna uwaga!
        Wielka Stopa to powinien być ktoś, kto jest wirtuozem wszystkich pedałów (!??),
        czyli gazu i hamulca, a jeśli jest, to i sprzęgła.

        Płynna jazda to może być mistrzostwo.
        I w takim kontekście Wielka Stopa nie ma znaczenia pejoratywnego.

        > A wogóle czytajać ten wątek niesposób oprzeć się wrazeniu że wiekszość
        > jeżdzacych szybko uważa że:
        > 1) Jeżdze szybko bo mozna (JA uważam że mozna!!!)
        > 2) Jeżdze szybko bo potrafie (JA uważam że potrafię!!!)
        > 3) Jeżdzacy wolno MNIE przeszkadzają (oczywiścia JA im nie. Wprost przeciwnie
        > jadąc szybko szybko ich wyprzedzam to maja łatwiej!!!
        > 4) Oni jadą wolno bo nie umieją/boją się jeżdzić szybko. Innych powodów
        > przecież nie ma. Gdyby były ja wiedziałbym o tym. Przecież jestem dobry w tym
        > naciskaniu pedałow.

        To jest niestety powszechne przekonanie - jak przed Kopernikiem - że
        (wszech)świat się obraca wokół nas. I tylko to co MY robimy jest słuszne.

        > Czy droga w czymkolwiek przypomina boisko/bieznie/skocznie...?
        > Czy to najlepsze miejsce by udowadniać sobie i innym że jest sie najlepszym?
        > Czy dla tej błogiej świadomosci warto ryzykowac wszystko? A możecie być pewni
        > ze wypadek zmieni wszystko w waszym życiu.
        > Wiec zamiast rywalizowac na drodze umówcie sie na sobotę na
        > siatkówkę/koszukówkę/tenis... i tam rywalizujcie ze sobą.
        > Albo wrócisz w przekonaniu że jestes najlepszy albo poczekaj do nastepnej
        > soboty na swoją kolej. A na drodze dbajmy nie o to, by byc pierwszy/lepszym
        > tylko o to by spotkać się w nastepną sobotę w komplecie.

        Amen!

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: na zimno U Niemcow funkcjonuje "Bleifuss" czyli IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.03.07, 11:15
        "OLOWIANA STOPA", co dosc dobrze oddaje charakter bezmozgowca, ktoremu
        natura podarowala cos takiego (aby go pewnie z natury wyeliminowac).

        I choc benzyne mamy juz bezolowiowa, to jednak Olowiane Stopy jeszcze
        dlugo beda zakala wszystkich szlakow, nie tylko w Polsce jak widac.
        • emes-nju Re: U Niemcow funkcjonuje "Bleifuss" czyli 14.03.07, 11:27
          Gość portalu: na zimno napisał(a):

          > (...) Olowiane Stopy jeszcze dlugo beda zakala wszystkich szlakow, nie tylko
          > w Polsce jak widac.

          No co Ty?! Przeciez tylko w Polsce jezdzi sie idiotycznie. Reszta siwata, to wcielone anioly :-P
          • tiges_wiz Re: U Niemcow funkcjonuje "Bleifuss" czyli 14.03.07, 11:43
            wisz .. problem sie robi jak margines staje sie ogolem.
            (jak to Smolen twierdzil)
          • Gość: na zimno Nigdy nie pisalem, ze u Niemcow sa same aniolki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.03.07, 11:56
            na drogach.

            Statystycznie jednak jest mniej tutaj "pomocnikow diabla" ze sie tak wyraze.

            "Anioly Stroze" sa calkowicie nieprzekupni, bezlitosni i wszyscy o tym wiedza.
            Stad moze i "Olowianych Stop" jest mniej.

            Poza tym na autostradach nie ma (jak na razie) ograniczen i ludzie
            w ramach rozsadku z tego korzystaja. Jest za to tzw. predkosc zalecana, 130
            km/h.

            Moi znajomi Amerykanie lubia sobie tu wynajac np. A8 i gnaja po nocy powyzej 200
            km/h realizujac swoje marzenia za pieniadze.







            • emes-nju Re: Nigdy nie pisalem, ze u Niemcow sa same aniol 14.03.07, 12:38
              Gość portalu: na zimno napisał(a):

              > na drogach.
              >
              > Statystycznie jednak jest mniej tutaj "pomocnikow diabla" ze sie tak wyraze.

              W duzej mierze pochodna stanu infrastruktury...
              • Gość: kierowca Re: Nigdy nie pisalem, ze u Niemcow sa same aniol IP: 195.205.191.* 14.03.07, 19:19
                Nijak się ma do stanu infrastruktury.Weżmy dwa miasta powiatowe po obu stronach
                Odry,nieodległe,taka sama zabudowa,takie same brukowane ulice,w jednym płynne
                przemieszczanie się pojazdów,w drugim gaz i hamulec.I czasami się zastanawiam,z
                czego to wynika,skuteczności policji?raczki Wilusia?potrzeby Ordnungu?
                umiejętności współegzystencji?,nie wiem.Niemcy tez jeżdżą zwykłymi
                szosami,takimi wśród pól i lasów,z niewiarygodnymi ograniczeniami 40,50,70 i w
                sznurku pojazdów widac przekrój posiadania,ale najbardzej wypasiony okularnik
                nie wyrwie się jak Filip z konopii.Tak że dajmy już spokój z tymi autbahnami,z
                roztrząsaniem kwestii technicznych.
                • Gość: :)))) Re: Nigdy nie pisalem, ze u Niemcow sa same aniol IP: *.acn.waw.pl 17.03.07, 00:43
                  Gość portalu: kierowca napisał(a):

                  >Niemcy tez jeżdżą zwykłymi
                  > szosami,takimi wśród pól i lasów,z niewiarygodnymi ograniczeniami 40,50,70 i w
                  > sznurku pojazdów widac przekrój posiadania,ale najbardzej wypasiony okularnik
                  > nie wyrwie się jak Filip z konopii.Tak że dajmy już spokój z tymi autbahnami,z
                  > roztrząsaniem kwestii technicznych.

                  Piszesz nieprawdę. Jak ktoś jedzie cztery kilomerty do pobliskiego miasteczka, to też nie szaleje, a jak
                  Niemiec jedzie przez cały kraj, to 99% drogi pokonuje piorunem po autostradzie, tak więc może sobie
                  pokulać się statecznie pozostałe 2%. Polacy 100% drogi pokonują przez wioski, pod szkołami, przed
                  sklepami, między krowami, traktorami. Krew człowieka zalewa już po godzinie. Niemca też.
                  Infrastruktura, to tu kluczowe słowo.
                  • Gość: kierowca Re: Nigdy nie pisalem, ze u Niemcow sa same aniol IP: 195.205.191.* 17.03.07, 10:22
                    Gość portalu: :)))) napisał(a):

                    Piszesz nieprawdę. Jak ktoś jedzie cztery kilomerty do pobliskiego miasteczka,
                    > to też nie szaleje, a jak
                    > Niemiec jedzie przez cały kraj, to 99% drogi pokonuje piorunem po
                    autostradzie,
                    > tak więc może sobie
                    > pokulać się statecznie pozostałe 2%. Polacy 100% drogi pokonują przez wioski,
                    p
                    > od szkołami, przed
                    > sklepami, między krowami, traktorami. Krew człowieka zalewa już po godzinie.
                    Ni
                    > emca też.
                    > Infrastruktura, to tu kluczowe słowo.
                    No tak,mit o wszechobecności autostrad w Niemczech sięgnął zenitu,99%,to jest
                    wynik !!! A realia są takie że statystyczny Szwab jednak przez 300 dni w roku
                    kula się drogami pełnymi ograniczeń,przez wioski,pod szkołami,między traktorami
                    itd./krowami nie spotykam się nawet w Polsce/.Niemcy nie ograniczają sie do
                    autostrad i wielkich aglomeracji,prowincja kwitnie że hoho,ale ręczę ze gdy w
                    najbardziej zabżdziałej wiosce bedziesz chciał/nie stał jak d...pa na
                    krawężniku/przejść na przejściu,to największy full wypas grzecznie zatrzyma
                    się,i to sie ma nijak do infrastruktury,po jest prostu inna kultura.PS.Mieszkam
                    25 km od granicy.
                    • emes-nju Re: Nigdy nie pisalem, ze u Niemcow sa same aniol 19.03.07, 12:27
                      Gość portalu: kierowca napisał(a):

                      > No tak,mit o wszechobecności autostrad w Niemczech sięgnął zenitu,99%,to jest
                      > wynik !!! A realia są takie że statystyczny Szwab jednak przez 300 dni w roku
                      > kula się drogami pełnymi ograniczeń,przez wioski,pod szkołami,między
                      > traktorami itd. (krowami nie spotykam się nawet w Polsce)

                      Mit, nie mit. Jezdzilem sobie kiedys po Niemiaszkach poza autostradami. Tak sobie zwiedzalem. Oto moje obserwacje:

                      1. Niemcy sa zdyscyplinowani, ale nie tak, tak sie to przedstawia na forum - sa wsrod nich mniej i bardziej przepisowi. Sa tez kretyni. Fakt - tych "szkodliwych" jest mniej, ale, jak juz wielokrotnie pisalem, trudno spodziewac sie normalnych zachowan w kraju o gleboko nienormalnej infrastrukturze (o Polsce pisze). Tak juz jest, ze nienormalne warunki generuja nienormalne zachowania.

                      2. Nawet glowne, nie bedace autostrada, drogi nie sa przeznaczone do wielosetkilometrowego tranzytu. Jak na to wpadlem? Po prostu np. w Rzeszowie predzej czy pozniej znajdziesz drogowskaz na Warszawe, Poznan czy Krakow, a Niemczech moze sie okazac, ze bedziesz 100 km od miasta bedacego celem podrozy i drogowskazy nie pokaza tego celu inaczej, niz poprzez autostrade (w formie numeru zjazdu, ktory musisz sobie w atlasie sam znalesc). Jadac np. z Monachium do Berlina na jednojezdniowce drogowskaz "Berlin" zobaczysz dopiero po minieciu ostatniego wiekszego miasteczka na tej drodze. Troche przesadzam, ale mniej wiecej tak to wyglada. W Niemczech moze nie ma autastrad w kazde miejsce, ale cala infrastruktura projektowana jest tak, zeby jak najwieksze odcinki dluzszej trasy jechac po autobahnie. I to widac - jezeli mam do przejechania 500 km, z czego 400 po autostradzie, to reszte moge sobie przejechac spokojnie - i tak wiekszosc tej "reszty" to przedmiescia miast startu i konca podrozy.

                      3. Cala infrastruktura w Niemczech skierowana jest ku kierowcy. Ja po niemiecku umiem tylko pozdrowienie z wyciagnieciem prawej reki ku niebu, a sie nie gubilem i nie mialem zwykle watpliwosci jak mam jechac na co bardziej wymyslnych konstrukcjach drogowych. A w Polsce...? Nawet rdzenni mieszkancy miast gubia sie czasem jak pierwszy raz jada po noworemontowanych/budowanych wezlach komunikacyjnych! Poza tym nie zauwazylem w Niemczech maniackiego ograniczania prekosci BO TAK! W Polsce kazdy moze wskazac dziesiatki znakow, ktorych zasadnosc jest wapliwa albo nijak nie majaca sie do dalszej szesci drogi (np. trzypasmowa autostrada w szczerym polu, jakim jest warszawska Trasa Siekierkowska z ograniczeniem do 70 km/h. Autostrada, z ktorej zjezdza sie na dwjezdniowke ze swiatlami co 500 m, z przejsciami dla pieszych itd. Dwujezdniowka, na ktorej ograniczenie wynosi... 70 km/h. No, jezeli na autostradzie jest 70 km/h, to na dwujezdniowce w terenie zabudowanym powinno byc, poprzez analogie, gora 40 km/h. Gdzie tkwi blad? I zeby smaczku bylo dosc, na rozbiegowce pozwalajacej sie wlaczyc w dwujezdniokwe z ograniczeniem do 70 km/h, stoi ograniczenie do 40 km/h...).

                      Jeszcze raz. Warunki do jazdy w Polsce sa wysoce nienormalne i wywoluja nienormalne zachowania. Podrozujac po Europie zauwazylem tez, ze Polacy w krajach o normalnej infrastrukturze uspokajaja sie (niekoniecznie jada wolniej, ale zdecydowanie mniej agresywnie - i mitem jest, ze to dlatego, ze boja sie mandatu, bo w Polsce tez dostaje sie mandaty), natomiast Niemcy, po oswojeniu sie z polskimi warunkami, zaczynaja jezdzic zupelnie nie po niemiecku.
                      • simr1979 Re: Nigdy nie pisalem, ze u Niemcow sa same aniol 19.03.07, 13:12
                        emes-nju napisał:

                        > 2. Nawet glowne, nie bedace autostrada, drogi nie sa przeznaczone do wielosetki
                        > lometrowego tranzytu.

                        Nic dodać, nic ująć - no może tylko tyle chciałbym dodać, że co prawda na takich
                        drogach istotnie nie do pomyślenia jest, aby na obszarze zabudowanym jechać
                        szybciej niż ustawa przewiduje, jednak brak na nich zupełnie zawalidróg
                        turlających się dziesiątkami kilometrów z prędkością o 20 km/godz nizszą niż
                        dopuszczalna. Dlatego nawet na zwykłych drogach w Niemczech osiąga się wyższe
                        średnie niż w Polsce, mimo że tam nikt nie przekracza 90/100 km/godz.
                        Po częsci jest to oczywiśćie dowód na wyższą kulturę jazdy, jednak większe
                        zanaczenie ma jednak poziom zamożności - brak rozlatujących się żuków, autosanów
                        itp.
                        Powyższe uwagi opieram na obserwacji własnej - w swoim czasie dość często
                        korzystałem z ok. stukilometrowego odcinka takiej niemieckiej krajówki (omijałem
                        w ten sposób zawsze zakorkowane autostradowe kreuz'e koło Hamburga).

                        P.S. mieszkam 15 km od granicy ;)
                  • stefan4 Re: Nigdy nie pisalem, ze u Niemcow sa same aniol 17.03.07, 10:41
                    :)))):
                    > jak Niemiec jedzie przez cały kraj, to 99% drogi pokonuje piorunem po
                    > autostradzie, tak więc może sobie pokulać się statecznie pozostałe 2%.

                    Czy jesteś pewien, że Niemcy mają tak kiepskiego cela, że przejeżdżają 101%
                    drogi zamiast 100%? A z tego nadprogramowego 1% wycofują się piorunem, czy
                    statecznie?

                    :)))):
                    > Polacy 100% drogi pokonują przez wioski, pod szkołami, przed sklepami, między
                    > krowami, traktorami. Krew człowieka zalewa już po godzinie.

                    To niech taki człowiek lepiej pojedzie pociagiem. Osoby łatwo zalewalne krwią
                    nie powinny prowadzić pojazdów po drogach publicznych, bo są źródłem zagrożenia.

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                    • Gość: :)))) Re: Nigdy nie pisalem, ze u Niemcow sa same aniol IP: *.acn.waw.pl 26.03.07, 08:26
                      > Czy jesteś pewien, że Niemcy mają tak kiepskiego cela, że przejeżdżają 101%
                      > drogi zamiast 100%? A z tego nadprogramowego 1% wycofują się piorunem, czy
                      > statecznie?

                      Jestem pewien. Do łbów im strzela dopiero na 103-cim procencie trasy.

                      (...)
                      > To niech taki człowiek lepiej pojedzie pociagiem. Osoby łatwo zalewalne krwią
                      > nie powinny prowadzić pojazdów po drogach publicznych, bo są źródłem zagrożenia

                      A tego tekstu nie rozumiem. Proonujesz, by zamiast poprawiać infrastrukturę, to łyknąć melissy i
                      uspokojony "jechać" pomiędzy krowami? W Twoim przykładzie drogi mamy pełne szambiarek i
                      traktorów lecz bez samochodów a wszyscy kierowcy w pociągach. Tak było 30 lat temu: na szosie był
                      gazik MO, Jelcz PKSu, chłopskie traktory i syrenka przewodniczącego POP. Kiedy do takich jak ty
                      dotrze, że źródłem zagrożenia najczęściej są rozwiązania drogowe a nie kierowcy? Jak skuteczna jest
                      propaganda urzędników, którzy wmówili Polakom, że to mityczni "wariaci" są winni wszystkiemu a nie
                      poprowadzenie tranzytu TIRów pomiędzy szkołą a osiedlem!
    • Gość: opona balonowa Wielka stopa? Raczej kapuściany łeb! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.07, 21:44
    • viking2 Re: Wielka stopa 21.03.07, 03:10
      Mejson, ludzie lamia przepis ograniczenia predkosci, bo na drodze wiekszosc
      przepisow (takze i ograniczenie predkosci) jest dobrana pod katem najmniej
      zdolnego uzytkownika drogi, niejako sprowadzona do "najnizszego wspolnego
      mianownika". Troche to tak, jakby teoretyczne zalozenie brzmialo "ten, kto nie
      poradzi sobie w ramach tych przepisow nie powienien byc na drodze bo juz jest
      ponizej wszelkiego poziomu". W istocie, takie zalozenie funkcjonuje w praktyce.
      Dlatego wiekszosc kierowcow mysli sobie w glebi duszy "te 60 to dla tych, co
      umieja najmniej, jezdza najslabiej - a ja przeciez juz nie jestem taki
      poczatkujacy". W wielu przypadkach maja merytorycznie racje, ale skad wiedza, ze
      ten jadacy z przeciwka nie jest wlasnie jednym z tych najslabszych? I na
      lagodnym luku poniesie go prosto przed moja maske?
      Z drugiej znow strony, wszyscy jak tu jestesmy propagujemy myslenie za
      kierownica (i nie tylko, ale na drodze najbardziej chodzi o "za kierownica").
      Skoro tak, to logiczne jest tez zalozenie, ze w miare jak jezdzisz i nabywasz
      wprawy, doswiadczenia i umiejetnosci, stopniowo oddalasz sie od stadium, w
      ktorym "umiales najmniej", bo umiesz coraz wiecej. Jesli wiec "umiesz wiecej",
      to - znow logicznie - bedzie dla Ciebie bezpieczna wieksza szybkosc, niz dla
      tego na samym poczatku "lancucha ewolucji".
      Do tego dochodza tez ci, o ktorych czesto czytamy na tych forach: umiejacy
      najmniej, ale zbyt glupi, by sobie z tego zdawac sprawe. Nie mozna jednak
      ustanowic przepisow ruchu skalibrowanych pod katem idioty, bo wowczas
      dopuszczalna predkosc musialaby byc...0 km/h! A "uzytkowanie drogi" musialoby
      polegac na tym, zeby na nia nie wjezdzac, czyli dochodzimy do absurdu.
      • mejson.e Umiejętności minimalne 21.03.07, 22:26
        viking2 napisał:

        "Mejson, ludzie lamia przepis ograniczenia predkosci, bo na drodze wiekszosc
        przepisow (takze i ograniczenie predkosci) jest dobrana pod katem najmniej
        zdolnego uzytkownika drogi,
        (...)
        Dlatego wiekszosc kierowcow mysli sobie w glebi duszy "te 60 to dla tych, co
        umieja najmniej, jezdza najslabiej - a ja przeciez juz nie jestem taki
        poczatkujacy"."

        Takie myślenie, może i statystycznie jest uzasadnione - bo początkujący wie
        mniej od doświadczonego, który wie mniej od bardziej doświadczonego, który...
        itd - ale jest bez sensu, jeśli chodzi o zasady bezpieczeństwa nas wszystkich.

        Nie można przesuwać granicy obowiązywania prędkości w zależności od
        doświadczenia, bo jak je zmierzyć? Każdy z nas jest przekonany, że jeździ
        dobrze, a (zbyt) wielu z nas uważa, ze jeździ dużo lepiej od przeciętnej.

        Poza wyjątkowymi, oczywistymi przypadkami, jak ograniczenie maksymalnej
        prędkości dla kompletnych żółtodziobów, reszta pomysłów na nierówne traktowanie
        kierujących jest bez sensu.

        Droga zatrzymania w większości przypadków nie zależy od doświadczenia. Pomijając
        przypadki poślizgu czy braku umiejętności omijania niespodziewanej przeszkody,
        o reszcie decyduje sprawność hamulców i opon.
        Bardziej doświadczony może czasami przewidzieć pojawienie się przeszkody, ale
        nikt nie jest Jedi i nie może pędzić przez wiochę stówą, bo trzeba dać możliwość
        i przejścia przez jezdnię pieszym i wycofania samochodu z miejsca parkingowego.
        Oprócz naszego tranzytu, tam biegnie normalne życie...

        Natomiast Wielka Stopa sądzi, że jeśli jest w stanie zmieścić się na swoim pasie
        drogi, to panuje nad pojazdem i może z wyższością patrzeć na wyprzedzanych,
        którzy jadą z przepisową prędkością pewnie dlatego, że obdarzeni są jedynie
        "bazowym" doświadczeniem drogowym...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • viking2 Re: Umiejętności minimalne 22.03.07, 01:44
          Mejson, totez wlasnie to mialem na mysli: Wielka Stopa jest jednym z tego
          marginesu kierowcow, ktorzy umieja niewiele, ale nie zdaja sobie z tego sprawy.
          No dobrze, zgodze sie: NAJCZESCIEJ jest jednym z nich - raz na iles tam (1 na
          100? 1 na 1000?) zdarza sie, ze Wielka Stopa rzeczywiscie jest znakomitym
          kierowca i ma wielka wprawe w szybkiej jezdzie (moze tego akurat nalezaloby
          przechrzcic na "Racza Stopa"?). Ale w pozostalych przypadkach jestesmy po prostu
          skazani na obecnosc Wielkiej Stopy na drodze. Jezdze juz dosyc dlugo i z
          doswiadczenia wiem, ze perspektywy nie sa rozowe. Na miejsce wszystkich Wielkich
          Stop, ktore zmieniaja sie w Tego-Ktory-Nie-Zmiescil-Sie-W-Zakrecie i w
          Tego-Ktory-Udal-Sie-Do-Krainy-Wiecznych-Autostrad, przychodza nowe Wielkie Stopy
          (niektore to sa nawet Coraz-Wieksze-Stopy) i nie ma na to rady. I prawdopodobnie
          tak bedzie zawsze, chyba, ze w koncu pojawia sie samochody sterowane komputerem,
          w ktorych udzial kierowcy ograniczy sie do wybrania celu podrozy. Tyle, ze wtedy
          juz nie bedziemy "jezdzic", tylko "bedziemy wozeni"...
          • stefan4 Re: Umiejętności minimalne 22.03.07, 08:53
            viking2:
            > tak bedzie zawsze, chyba, ze w koncu pojawia sie samochody sterowane
            > komputerem, w ktorych udzial kierowcy ograniczy sie do wybrania celu podrozy.
            > Tyle, ze wtedy juz nie bedziemy "jezdzic", tylko "bedziemy wozeni"...

            ... a zaoszczędzony w ten sposób czas i świezy umysł przeznaczymy na coś
            bardziej twórczego niż wielogodzinne wgapianie się w asfalt i rury wydechowe.
            Oby jak najszybciej.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • simr1979 Re: Umiejętności minimalne 22.03.07, 12:12
              stefan4 napisał:

              > viking2:
              >> nie bedziemy "jezdzic", tylko "bedziemy wozeni"...
              >

              > Oby jak najszybciej.

              Niedoczekanie, szanowne rydzyki ekorewolucji...;) :)
              • viking2 Re: Umiejętności minimalne 23.03.07, 00:31
                simr1979 napisał:

                > stefan4 napisał:
                >
                > > viking2:
                > >> nie bedziemy "jezdzic", tylko "bedziemy wozeni"...
                > >
                >
                > > Oby jak najszybciej.
                >
                > Niedoczekanie, szanowne rydzyki ekorewolucji...;) :)

                Tylko nie rydzyki, ja Ciebie nie obrazam, okej? I napisalem ze "bedziemy wozeni"
                z zalem, a nie z nadzieja, bo wcale nie chce "byc wozony". "Wozony" to na pewno
                kiedys bede JEDEN raz, nogami do przodu, ale to akurat czeka kazdego.
                Na szczescie juz nie jestem nastolatkiem, wiec po pierwsze moze nie doczekam
                czasow, kiedy wszyscy "sa wozeni", a po drugie, to jesli nawet - to bede jednym
                z tych "die-hardow", ktorych nie mozna odpedzic od kierownicy - nie chca
                komputera, bo wszystko "musza sami".
    • jarod17 Re: Wielka stopa 21.03.07, 19:03
      A ja jezdze szybko bo lubie i szybko nie oznacza 150km/h, na trasie jade zwykle
      110-120km/h czasem sie kulne 140 maksymalnie, wyprzedzanie sprawia mi frajd
    • jaro_ss Piękna stopa... 22.03.07, 07:00
      I tyle, natura mnie obdarzyła gabarytami i nie tkaja mnie okraslenia z
      przymiotnikiem "wielki"...

      Wracając do tematu - większość ograniczeń przędkości w naszuym kraju jest
      poustawiana bez głowy i spokojnie i bezpiecznie można jexdzić szybciej...

      Byle kulturalnie...
    • Gość: gość kacz_yński Re: Wielka stopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 16:42
      Zawsze jadę z taką szybkością na jaką mam ochotę.Ludzmi którzy jadą wolno a
      szczególnie tymi którzy jadą 40 a można jechać 60 gardzę i gdybym mógł to bym
      ich sypał azotoxem Mam 59 lat dosyć długo prawo jazdy i za przekroczenie
      szybkości zapłaciłem chyba ze sześć mandatów a więc dotychczas popłacało
      chociaż raz się rozbiłem Przy szybkości ponad 100na godzinę wpadłem w poślizg i
      rozbiłem się na drzewie ale jak widać przeżyłem. Stwierdzenia typu że mandat
      albo kraksa powstrzymają kierowców przed przekraczaniem szybkości to gó..
      warte pierdoły. Dziwię się tylko tym którzy w te gusła wierzą i chcieli by
      zaostrzenia kar. Wielka stopa jest ponoć powiązana z wielkim falusem więc
      nazywanie kierowców którzy przekraczają dozwolone prędkości wielką stopą są
      niewłaściwe i śmieszne.
    • marcinesku Re: Wielka stopa 23.03.07, 21:38
      Mejson - jesteś WIELKI ;)
    • Gość: marekczek Re: Wielka stopa IP: 80.187.196.* 23.03.07, 21:50
      Ja uwazam ze rzeczywiscie 70 procent wypadkow jest w wyniku za duzej predkosci.
      Na codzien mieszkam w Niemczech gdzie nie ma zadnych ograniczen na
      autostradach. Przyzwyczailem sie do jazdy nawet 180 km/h. 140 tu to jest raczej
      tak jak u nas 110. Droga jest szeroka, maly ruch i zadnych skrzyzowan. Raj. Ale
      jak wrocilem do Warszawy to zaczely sie problemy. Jechalem stosunkowo wolno,
      cos okolo 105 km na wyjezdzie z miasta - nie zauwazylem ze troche za szybko jak
      na tutejsze drogi. Malo grupy ludzi nie przejechalem ktora wtargnela na ulice
      bo miala zielone swiatlo. No coz nie nic tu nie jest dostosowane do takich
      predkosci. Swiatla sa za krotkie i nie ma czasu na reakcje. Troche sie
      przestraszylem i teraz jezdze wolno na wolnym prawym pasie. Brakuje u nas
      fotoradarow i calego systemu. Policja jest przekupna i to razem daje totalne
      olewanie przepisow. Najsmieszniej jest jak sie jedzie miedzy miasteczkami w
      sobote wieczorem. Tam dopiero mlodziez daje pokazowki jazdy przez tancbudami i
      piwiarniami. Najgorsze sa drogi tzw. lepsze czyli z jednopasmowki z poboczem.
      Kiedys jezdzilem do Sochaczewa przez rok czyms takim. Gdy tylko lepsza pogoda
      sie zrobila nie bylo dnia zeby nie bylo w rowie jakiegos samochodu a nawet Tiru
      slynny wypadek gdy Tir skasowal 4 samochody na swiatlach. Raz widzialem spalony
      policyjny samochod na lezacy w rowie. Nasz superkierowca ktory jezdzil dla nas
      przez ostatnie iles lat tez tam zginal - jechal okolo 130 i zlapal koleine no
      sie wladowal prosto pod tira. Kierownice wyjmowali mu z pluc. Choc to wszystko
      wiem to jednak ponosi mnie czasami fantazja ..ale walcze z tym i wiem ze to
      jest niebezpieczne...
    • Gość: Jan Re: Wielka stopa IP: *.crowley.pl 24.03.07, 13:25
      Ja, na swój użytek, nazywam takich zadupasami. Gnają oni na bez ładu i składu, a
      ich jedynym kryterium jest dopaść samochód przed nimi, uczepić się za ich
      tył(ki)em i poczekać na kolejną okazję do pognania, aż do następnej d..y.
    • Gość: Wiesiek Re: Wielka stopa IP: *.acn.waw.pl 24.03.07, 14:31
      Mejson.e napisał dokładnie tak, jak i ja uważam. Nie jest bowiem sztuką wciskać
      pedał gazu.Takich bubków na ulicach, którzy tylko to potrafią, widzę wielu.
      • Gość: daleki Re: Wielka stopa IP: 80.50.250.* 24.03.07, 19:01
        Przekraczanie prędkości (w każdej sytuacji) jest łamaniem przepisów. Uważam, że
        jeśli jest ograniczenie (nawet jeśli wydaje nam się głupie) trzeba się do niego
        dostosować. Jeśli droga jest trzypasmowa a ograniczenie do 60km/h, to nawet
        pasem wewnętrznym trzeba tyle jechać (mruganie z tyłu za kimś tak jadącym to
        tylko i wyłącznie chamstwo). Jeśli istnieje nawet ułamek procenta zagrożenia
        czyjegoś zycia z powodu przekroczenia prędkości to wzięcie tego pod uwagę jest
        ważniejsze od czegogolwiek innego (np. nudnej jazdy, czy naszego ew.
        spóźnienia). Jeśli ktoś pogardza kierowcami jadącymi zgodnie z przepisami, to
        po prostu cham. Podsumowując. Najważniejsze jest życie i zdrowie i jeżdząc
        powinniśmy o tym pamiętać.
        • Gość: kameleon Re: Wielka stopa IP: *.centertel.pl 24.03.07, 19:17
          bzdura to moze w ogole zrezygnujmy z samochodow- nic nie bedzie bezpieczniejsze
          niz rowery, ktos kto wstawia z nadgorliwosci i niekompetencji glupie
          ograniczenia predkosci jest tak samo winien jak ci ktorzy je ignoruja
          • Gość: daleki Re: Wielka stopa IP: 80.50.250.* 24.03.07, 19:23
            Być może, ale tak samo możemy powiedzieć o respektowaniu jakiegokolwiek prawa.
            Mnie chodziły przede wszytkim o to, że nie powinniśmy pogardzać ludzmi, którzy
            przestrzegają przepisów.
            • ano.nim sedno 24.03.07, 21:45
              Gość portalu: daleki napisał(a):

              "nie powinniśmy pogardzać ludzmi, którzy przestrzegają przepisów."

              Wężykiem podkreślić, na tylny zderzak i prędkościomierz nakleić!

              Szacunek, daleki - o to pewnie właśnie w tym wątku autorowi chodziło.

              Pozdr.
              • Gość: Jan sedno, ale nie tylko IP: *.crowley.pl 24.03.07, 22:42
                Popieram, bo i sam tak jeżdżę. Podczas jazdy nie jest ważne, co myślisz o
                przepisach. Trzeba ich przestrzegać, bo tylko w taki sposób stajesz się
                przewidywalny dla innych. Co jest warunkiem normalnej - w moim rozumieniu -
                czyli bezpiecznej jazdy. Zawsze marzyłem o takiej jeździe, podczas której znaki
                poprowadzą mnie jak po sznurku, aż do celu. Czas - to nie jest mój przeciwnik.
                Znając odległość mogę go sobie przewidzieć na podstawie fizyki z podstawówki,
                czyli T=Droga/Prędkość bezpieczna. I tyle. To mi starcza do jazdy bez ścigania
                się z czasem. Co innego poza drogą, kiedy już odbędę jazdę. Wtedy mogę sobie
                analizować przepisy i oznakowanie drogi, na zimno. A że nie jest z tym
                najlepiej, każdy wie. Po prostu - każdy wyrobnik, czy to policjant, czy inny
                stróż lub urzędnik ceni sobie łatwą robotę. Znaki ograniczenia prędkości są zbyt
                często stawiane asekurancko, żeby w razie wypadków była podkładka, że się coś
                zrobiło. A poza tym taka łatwa robota jest najtańsza, czyli dodatkowo chwalona
                przez instancje finansujące takie działania. A ostatnio, kiedy dużo dróg jest
                przebudowywanych, łatwizna daje o sobie znać. Nie zawsze są to projekty dobrze
                przemyślane i przygotowane. Co my możemy zrobić, żeby było z tym lepiej? Chyba
                tylko opisywać konkretne błędy, ja nie widzę innego wyjścia. Protestowanie
                poprzez łamanie przepisów nie jest skuteczne. Myślę, że w ten sposób można tylko
                bałagan zwiększyć.
    • egipcjanin.shinue Re: Wielka wtopa 24.03.07, 22:48
      Jest jeszcze taki aspekt... Nie wiem czy tu poruszany.
      Ja np. często staram się wyprzedzać jadących przede mną nie dlatego, że chcę
      jechać szybciej od nich, nie dlatego że chcę się popisać coś udowodnić itp.
      tylko dlatego, że nie mając przed sobą pojazdu zasłaniającego mi drogę przede
      mną, czuję się pewniej i bezpieczniej na drodze. Więcej widzę po prostu ...
      • Gość: Jan Re: Wielka wtopa IP: *.crowley.pl 24.03.07, 23:01
        Ciekawe, co robisz, kiedy już masz przed sobą pusto. Czy utrzymujesz prędkość
        ponadprzepisową, aż do następnego pojazdu jadącego przed Tobą? Jeśli tak, to
        zaliczam Cię do tzw. zadupasów, którzy niezależnie od deklarowanych oficjalnie
        powodów zbyt szybkiej jazdy, tak naprawdę szukają konkurenta, czyli po prostu
        lubią się ścigać. Dlatego siadają na tyłku każdego, kto jedzie przed nimi, i
        tylko wyczekują okazji do wyprzedzenia. I to całkiem niezależnie od prędkości w
        danym momencie. Tacy kubicowie dla ubogich.
        • apparent Re: Wielka wtopa 25.03.07, 06:55
          W samym wyprzedzaniu nie ma nic złego. Jest to manewr opisany w Kodeksie
          Drogowym. Jednak należy się liczyć z innymi. Nie ma nic weselszego od gościa
          który wyprzedza na dużej prędkości a za chwilę ostro hamuje bo skręca w polną
          drogę lub do swojej zagrody.
          • Gość: Jan Re: Wielka wtopa IP: *.crowley.pl 25.03.07, 16:28
            Ależ tak, czemu nie? Przecież nikt tu nie propaguje zakazów wyprzedzania, takich
            ogólnych, bezwarunkowych. Problem nadmiernej prędkości, stwarzającej zagrożenia
            drogowe, wynika jednak po części ze sposobu wyprzedzania, czyli z praktyki
            drogowej. Jak widać z tej dyskusji, a przede wszystkim - jak widać na drogach,
            jest grupka kierowców, którzy na drodze są w stanie, który można nazwać stanem
            wyprzedzania permanentnego. Czyli - niemal zawsze kogoś wyprzedzają. A jak
            zezwala kodeks, podczas wyprzedzania można na krótko przekroczyć prędkość
            dozwoloną. Ja kiedyś zostałem wyprzedzony przez kolumnę kilku (trzech czy
            czterech) mercedesów, bmw czy audi, jadących grubo powyżej 150 km/godz. To ocena
            moja - jechali mniej więcej o tyle szybciej ode mnie, o ile jechałem ja względem
            słupków przydrożnych. A jechałem przepisowe 90 i akurat zacząłem hamować widząc
            z daleka znak ograniczenia do 70. Co ciekawe, kiedy wjechałem za znak
            ograniczenia, zza krzaczka wyskoczył policjant i zatrzymał mnie za przekroczenie
            prędkości o około 10 km/godz. To mi dowiodło, że prawdę piszą ci, którzy
            twierdzą, że policja drogowa zwraca większą uwagę na małe wykroczenia drogowe
            niż na duże. Swoją drogą ta kilkuautowa kolumna jechała tak szybko, że policjant
            pewnie nie zdążyłby wyjść ze swoją suszarką zza krzaczka. Tak pt się plotą losy
            cwaniactwa i wygodnictwa na naszych drogach.
    • Gość: obejrzyj sobie, Re: Wielka stopa IP: *.saton.pl 25.03.07, 07:29
      kto ma cieżką stopę i jak sięto kończy

      www.youtube.com/watch?v=oeXB5o4bkNE
      www.youtube.com/watch?v=PChOlaDEzmc
      • Gość: zywiec Re: Wielka stopa IP: *.lot.pl 25.03.07, 09:58
        mysle ze lamanie przepisow (jakichkolwiek)ma zwiazek u mlodziezy z brakiem
        konsekwencji u seniorow ma podloze historyczne przepisy trzeba lamac tak bylo
        pod zaborami i w prl-u i tak jest w osmej rp
        a co zmieni nasz szacunek do znakow? konsekwencja w placeniu mandatow przez
        kieszen do rozumu :)
    • Gość: Ted Re: Wielka stopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.07, 11:02
      > A tak naprawdę to w czym są tacy lepsi od tych, którzy jadą z przepisową
      > prędkością?
      > Są od nich sprawniejsi?
      > Bardziej zdecydowani?
      > Mniej bojaźliwi?

      Maja male fiutki i tyle.
    • Gość: j-23 Popieram w 100% IP: *.telprojekt.pl 25.03.07, 15:52
      i podpisuję się pod tym obiema "ręcoma" i nogami :)
      • Gość: Toni Tylko kijem, ewentualnie palka IP: *.167.216.81.static.h.siw.siwnet.net 25.03.07, 17:51
        Zasadniczo jezdze w Skandynawi, Saab 900 Turbo, okresowo w Polsce. Wielokrotnie
        podziwiam strategie jazdy niektorych kierowcow jak np. stawanie na rzesach aby
        mnie wyprzedzic na drodze z trudem dajacej 90 km/godz (dostawczy bus, model
        wiekszy, ale "merc")i po ok 300 metrach ostre i hamowanie zjazd w boczna
        drozkego. Tego nie da wychowac, ale da sie steroryzowac kamerami, aktywnoscia
        policji drogowej i bardzo dotkliwymi konsekwencjami.
        Zasadniczo to radze wszystkim uodpornic sie calkowicie na "tego z tylu", z
        zasady nie ma racji, zadnego ustepowania na pobocze, jezeli mamy maksymalna
        dopuszczalna aktualnie predkosc. Nawet jezeli jade ponizej tej predkosci to
        widocznie mam jakis powod a przede wszystkim mam prawo jechac jak szybko lub
        wolno chce i kazdy musi to uszanowac.
        Problem jest z tymi co wyprzedzaja w ruchu przeciwnym i jadac "na czolowke"
        rozpaczliwie sygnalizuja. W tym momencie chcialbym ich sfotografowac i przekazac
        zdjecie policji.
        Za malo sie mowi na kursach o kulturze i bezpieczenstwie jazdy, za malo i
        kiepskiej jakosci kontroli drogowych. Za slabe przepisy, w Norwegi np. ponad 30
        powyzej dozwolonej z tytulu prawa MUSI sie skonczyc odsiadka, naturalnie prawko
        leci na czas pewien i spora wyrwa w budzecie tez gwarantowana.
        A wiec stosowne przepisy i srodki techniczne dla policji. Kazda kamera,
        video-radar itp splaca sie w krotkim czasie i ludzi przezyje wiecej.
    • Gość: penela Re: Wielka stopa IP: *.acn.waw.pl 25.03.07, 17:32
      Oj,Jaj son, Jaj son masz cholernie duże kompleksy. A jaki jesteś zarozumiały!
      Sądzisz, że ja (przekraczając prędość) zamierzam coś Ci udowodnić... Zapewniam
      Cię,że się mylisz. Jadę szybciej niż 90 ((70) (50) niepotrzebne skreslić)bo
      uwazam, że można (a nie, że mogę) jechać szybciej.

      Objaśniam Cię, że w Niemczech, nie ma ograniczenia prędkości na autostradach a
      we Francji - są (do 130 lub 110, gdy deszcz). Czy stąd płyną dla Ciebie jakieś
      wnioski?

      Nie pisz też takich głupot jak "pogarda dla pokonanego".

      Uświadom sobie również, że manewr wyprzedzania jest jednym z najtrudniejszych
      manewrów na szosie; ktoś, kto wyprzedza powinien o tym wiedzieć i umieć to
      zrobić - ma zatem kawałek doświadczenia i umiejętności.

      Życzę Ci zdrowia ijak najmniej stresów na drodze

      p

      A propos, rozumiem, że jesteś wysportowany, szczupły i wysoki i nie odczuwasz
      pogardy dla "ociężałego grubasa"?, nieprawdaż. Niech sam odczuwa pogardę dla
      siebie.
      • mejson.e Kompleksy 26.03.07, 12:19
        Gość portalu: penela napisał(a):

        "Oj,Jaj son, Jaj son masz cholernie duże kompleksy. A jaki jesteś zarozumiały!
        Sądzisz, że ja (przekraczając prędość) zamierzam coś Ci udowodnić... Zapewniam
        Cię,że się mylisz. Jadę szybciej niż 90 ((70) (50) niepotrzebne skreslić)bo
        uwazam, że można (a nie, że mogę) jechać szybciej."

        Mogę Cię zapewnić, iż żadnych kompleksów drogowo-honorowych nie posiadam. I to
        niezależnie jakim samochodem się poruszam - jeździłem i maluchem i dwustukonnym
        audi.
        Nie mam w tym wątku do nikogo pretensji, że wyprzedza jadących przepisowo - nie
        wnikam, dlaczego to robi, tylko jak to robi.
        Wspomniana przez Ciebie pogarda na drodze występuje, choć masz rację, że często
        może być także przeze mnie wyimaginowana.

        Ot, po prostu refleksja nad zjawiskiem na tyle często spotykanym, że godnym
        własnego wątku ;-)

        "Objaśniam Cię, że w Niemczech, nie ma ograniczenia prędkości na autostradach a
        we Francji - są (do 130 lub 110, gdy deszcz). Czy stąd płyną dla Ciebie jakieś
        wnioski?"
        Płyną, ale co to ma wspólnego z tematem tego wątku? :P

        "Uświadom sobie również, że manewr wyprzedzania jest jednym z najtrudniejszych
        manewrów na szosie; ktoś, kto wyprzedza powinien o tym wiedzieć i umieć to
        zrobić - ma zatem kawałek doświadczenia i umiejętności."

        Czy ja zakazuję wyprzedzania?
        A co do trudności wyprzedzania pojazdu jadącego 50, to nie wymaga ono aż
        "kawałka doświadczenia i umiejętności".
        Na ogół wymaga tylko głębszego ugięcia prawej stopy...

        "Życzę Ci zdrowia ijak najmniej stresów na drodze"

        I wzajemnie! Szczerze.

        "A propos, rozumiem, że jesteś wysportowany, szczupły i wysoki i nie odczuwasz
        pogardy dla "ociężałego grubasa"?, nieprawdaż. Niech sam odczuwa pogardę dla
        siebie."

        Wysoki jestem, ale to nie moja zasługa (?!), szczupły dopiero ostatnio, a co do
        "wysportowania", to tego tematu wolę nie poruszać...
        Do nikogo pogardy nie czuję, tym bardziej do "ociężałego grubasa", ale taki
        grubas rozbawiłby mnie mocno, gdyby powiedział, że jest Rączym Jeleniem... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka