Gość: anka
IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl
22.05.03, 15:57
chcę wam opisać pewną historię. niecałe dwa miesiące temu jechałam z mężem
drogą krajową nr 4(jedną z tych, za podróżowanie którymi chciano wprowadzić
obowiązkowe opłaty zwane winietami).w pewnym momencie spod kół
przejeżdżajacego obok nas pojazdu wyprysnęły kamienie - pozostałość
po"remoncie" nawierzchni. dokładnie poobijały nam lakier i uderzyły w szybę,
powodując jej pęknięcie. zatrzymaliśmy się przy najbliższym patrolu policji,
zgłosilismy im tenże fakt; za nami zatrzymał się inny kierowca ,któremu także
obrzuciło samochód - zgodził się być naszym świadkiem.
wysłalismy pismo z prośbą o likwidację szkody do generalnej dyrekcji dróg
krajowych i autostrad, oni skierowali je do swojego podwykonawcy. no i
właśnie dziś dostalismy od odpowiedz. nie uznali swojej winy, bo:
- wg nich remont był oznaczony na początku i na koncu 10 km odcinka(a co
jeśli ktoś wjechał na drogę w połowie odcinka, nie mówiąc już o tym, że na
żadnego oznakowania nie było ani na początku, ani na końcu);
- mieli swoj samochód na trasie, wiec mogliśmy podejść do kierownika i od
razu zgłosic fakt uszkodzenia samochodu( jako żywo, chyba oślepłam, bo ani
samochodu, ani robotników nie widziałam);
- notatki policyjnej także nie uznali za dowód.
w rozmowie telefonicznej pani miała czelność stwierdzić, że skąd wiemy, że to
były ich kamienie....
nie mam zamiaru odpuścić, chcemy skierowac sprawę na drogę sądową.
a czy wy spotkaliscie sie z podobnym przypadkiem? czy warto tracić czas i
nerwy?
pozdrawiam.wkurzona do kwadratu.anka