Dodaj do ulubionych

standardy norweskie

05.06.07, 12:12
motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/wiezienie-za-zbyt-szybka-jazde,921579
i teraz pytanie ... czy dalej bedziemy jezdzic jak jezdzimy, czy moze jednak
zwolnimy, co by nie dac wladzy pretekstu dla takich przepisow.
Obserwuj wątek
    • zaq28 Re: standardy norweskie 05.06.07, 12:16
      oj pusto było by na naszych drogach, pusto :) a więzienia byłby jeszcze bardziej
      przepełnione.
    • emes-nju Re: standardy norweskie 05.06.07, 12:21
      To powinno dzialac w dwie strony. Mniej (czesto idiotycznych) ograniczen - ostrzejsze sciganie. Zreszta nie da sie skutecznie scigac jak ograniczen jest wiecej niz przydroznych drzew.

      Przeciez teraz co drugi kierowca w Polsce moze sie zalapac na odsiadke, bo przekroczyl na zapomnianym ograniczeniu z powodu zeszlorocznych robot drogowych (w zeszlym tygodniu mialem okazje kilkanascie km jechac MIEDZYNARODOWA droga z ograniczeniem do 40 km/h z powodu zwiru, ktorego zdecydowanie na jezdni nie bylo. Sadzac ze stanu nawierzchni byl pare miesiecy temu wiec jechalem 90-100 km/h. Jestem groznym piratem, kwalifikujacym sie do dlugiej odsiadki, ale pociesza mnie to, ze WSZYSCY jadacy ta droga tez) czy na 30 km/h w srodku nocy przy szkole.
      • kozak-na-koniu Re: standardy norweskie 05.06.07, 12:22
        Oczywiście, że zasługujesz na długą odsiadkę, przecież to była próba morderstwa
        z premedytacją!;-)
        • emes-nju Re: standardy norweskie 05.06.07, 12:31
          Wiem. Prawo jest prawem... Admistracyjny (w tym wypadku zapomniany) UKAZ jest nadrzednym narzedziem wyznaczajcycm bezsporna granice pomiedzy bezpiecznie i niebezpiecznie na drodze.

          Ale... Na rozprawe, wzorem najwyzszych wladz pomrocznej, bym sie nie stawil. Mysle, ze sad zadowolilby sie wyjasnieniem, ze mi sie nie chcialo :-P
      • swoboda_t Re: standardy norweskie 05.06.07, 12:38
        emes-nju napisał: <ciach>

        Niedawno rozmawiałem ze znajomym, kóry zalicyzł kilka wypraw do Szwecji, w tym
        za koło, chyba do Norwegii (nie jestem pewien) i na Islandię. W końcu doszliśmy
        to kwestii oznakownaia, ograniczeń itp. I co mnie zaskoczyło - stwierdził
        jednoznacznie, że w Skandynawii znaków jest mało, ograniczeń na wyrost raczej
        nie spotkasz, często gęsto nie ma ich wcale w miejscach, w których w Polsce
        stałoby 30, zakaz wyprzedzania i piętnaście znaków ostrzegawczych. Opowiadał
        remontowanych drogach, gdize można było wpaść do głębokiego rowu, wiekich
        wykopkach, pracujących na drogach maszynach, gdzie nie było żadnych ograniczeń,
        co najwyżej znak ostrzegawczy. Jeśli tak będzie w Polsce to nie ma sprawy,
        niech wsadzają do więzienia sypiących 140 na jednojezdniowej drodze krajowej.
        Póki nie zwalniając z 90 do 50 w każdej wsi kwalifikowałbym się, jak większość
        kierowców, do odsiadki.
    • kozak-na-koniu Re: Dziki kraj... 05.06.07, 12:21
      W kraju takim, jak Polska, gdzie rządzą niezbyt udolna policja oraz mocno
      rozwydrzone Media zawsze będzie się wyszukiwało przykładów zastosowania
      maksymalnej możliwej kary za dane wykroczenie. Tu nie obowiązuje gradacja kar,
      domniemanie niewinności, realizm i wyrozumiałość. Po co zaprzątać sobie głowę i
      tracić czas na wgłębianie się w problem, dochodzenie okoliczności, w jakich
      zaistniał, jeśli sprawę można potraktować po linii najmniejszego oporu,
      sprowadzając ją do paru aktualnie modnych haseł? Kasa i tak leci a PR rosną w
      potęgę...:-(((
    • Gość: na zimno Re: standardy norweskie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.07, 13:27
      Abstrah..ac od celowosci lub bezcelowosci wprowadzenia rygorow - czy
      nie zastanawia Was pewna ciekawostka z tym zwiazana: Norwedzy to w wiekszosci
      akceptuja i nie uwazaja, ze ich ktos gnebi.

      Kiedys na ten temat rozmawialem z kilkoma Norwegami i stad mi sie to
      przypomnialo przy okazji.

      • emes-nju Re: standardy norweskie 05.06.07, 13:40
        W poscie Swobody przeczytaj sobie dlaczego Skandynawowie nie maja powodu czuc sie gnebieni...
        • Gość: na zimno Nie jest tak calkiem jak on pisze IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.07, 14:27
          Ja tez tam duzo jezdzilem i swoje wiem.
          Oznakowanie jest tam wykonane przejrzyscie i profesjonalnie, to prawda.
          Ale to nie jest jedyny powod.

          Podstawowym powodem bezpiecznej jazdy Skandynawow jest ich mentalnosc
          zwiazana z odpowiedzialnoscia za kolkiem. Nie ignoruje sie tam podstawowych
          zasad bezpieczenstwa niezaleznie od tego, czy stoi jakis zakaz czy nie.
          Ludzie stosuja sie do regulacji ruchu drogowego okreslonej przepisami ogolnymi
          lub konkretnym oznakowaniem drogi.

          NIGDY nie widzialem tam wyprzedzania na linii ciaglej, wyprzedzania "na
          trzeciego" itp. glupot i szalenstw, ktore ogladam notorycznie przy kazdym
          pobycie u rodziny w Polsce jezdzac na Gorny Slask.

          Wiec to nie "buciki uwieraja" naszych tancerzy na drodze.
          Bicie w piersi przychodzi nam z duzym trudem, choc spoleczenstwo takie pobozne.
          • emes-nju Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze 05.06.07, 14:47
            Prawda lezy jak zawsze po srodku.

            Do Skandynawii zawialo mnie (doslownie) kilka razy. Jachtem :-) Pojezdzilem tam tez rowerem, a raz, na niezbyt dlugim dystansie, wynajetym autem. Po Szwecji pojezdzil sobie za to moj brat. Z jego opowiesci i swoich obserwacji wyrobilem sobie jakis poglad na sprawe. Np. w Szwecji na szutrach jest czesto wyzszy limit predkosci niz u nas na asfalcie. Oznakowanie, jak wspomniales, jest precyzyjne i nie budzace watpliwosci (np. nie istnieje w Szwecji odwolanie zakazu przez skrzyzowanie - znak obowiazuje az do innego, odwolujacego go znaku). Oznakowanie nie jest na wyrost. Z moich obserwacji na malenkim Bornholmie - na pozamiejskiej drodze ograniczenie przed szkola. Do 60 km/h, a nie do 30 km/h jakie u nas straszyloby na takiej drozynie (szerokosc 6-7 m). Znakowi towarzyszy przecudny potykacz (hm... czyzby jednak trzeba bylo Dunczykow "temperowac"...?) - kilkanascie metrow najazdu i tyle samo zjazdu. Sprobuj szybciej niz 60 km/h pojechac, to polecisz.

            Pomedzy Polskim, a Skandynawskim "drogownictwem" sa lata swietlne. W Polsce demokracji i panstwa obywatelskiego uczymy sie (a raczej, dzieki naszym jelitom politycznym, nie uczymy sie...) od bardzo niedawna. Skandynawia cwiczy to od setek lat. Dlatego tam urzednik wie co do niego nalezy i jaka odpowiedzialnosc ponosi - wie to tez kierowca. W Polsce za to urzednik robi jak uwaza (dlaczego nie ma ZADNYCH standartow - na jednym zakrecie ktos stawia 40 km/h, a pare km dalej, w innej gminie, na ostrzejszym zakrecie nie ma nawet znaku ostrzegawczego?) wiec tak samo zachowuje sie kierowca. Burdel w oznakowaniu rodzi reakcje. Jedynie slusza, choc zgubna dla czesci uzytkownikow :-/

            Z drugiej strony do mentalnosci rzetelnych i przewidywalnych Szwedow nam daleko (i dobrze...). Ale to nie jest argument za stawianiem setek znakow, z ktorych duza czesc jest na wyrost. A po znaku na wyrost, w innej gminie :-P , znaku brak.
            • Gość: Kodem_PL Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze IP: *.hor.brad.ac.uk 05.06.07, 16:14
              A jakie maja ograniczenie na autostradach? I dlaczego tak niskie?:P

              Co wiecej nikt mnie nie przekona, ze Skandynawowie sa zdrowi na umysle, vide
              popieranie przez nich calkowitego zakazu palenia do 2030 czy jakos tak, o czym
              ostatnio pisano.

              Nie akceptuje takiego podejscia... ludzi sprowadza sie do roli istot debilnych,
              producentow PKB. Jak mowi stare chinskie przyslowie: lepiej przezyc jeden dzien
              jako tygrys, niz 100 lat jako zolw. I ja sie z tym zgadzam...
              • emes-nju Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze 05.06.07, 16:24
                Gość portalu: Kodem_PL napisał(a):

                > A jakie maja ograniczenie na autostradach? I dlaczego tak niskie?:P

                Tez mnie to dziwi. Choc i tak bylbym szczesliwy mogac jechac 110 km/h na dystansie kilkuset km bez konieczniosci zwalniania co chwila.
                • Gość: Kodem_PL Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze IP: *.hor.brad.ac.uk 05.06.07, 16:59
                  Jazda 110 na dystansie kilkuset kilometrow jest nieziemsko monotonna... To juz
                  wole stare, dobre, polskie 120-160 z cialgymi wyprzedzeniami i presja, czy nikt
                  za toba nie filmuje, czy nikt nie lapie w krzakach...

                  Na autostradzie idealna predkosc to okolice 150. Mozna tak jechac i jechac, i
                  jeszcze jechac i nic sie nie dluzy, nie zaczynamy myslec o dupie M...
                  • emes-nju Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze 06.06.07, 10:22
                    Gość portalu: Kodem_PL napisał(a):

                    > Jazda 110 na dystansie kilkuset kilometrow jest nieziemsko monotonna...

                    Dlatego zawsze staram sie miec na pokladzie towarzystwo. Jazda towarzyszy wtedy rozmowie :-)
                    • w_sasnal_csw Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze 06.06.07, 12:22
                      Już nie mówiąc o tym, że w większości aut 110 na piątce to taki fast cruise,
                      nieco szybciej od optymalnej, a spalanie nadal minimalne:)
                    • kodem_pl Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze 06.06.07, 17:10
                      Efekt ten sam. Jadac 110 przez dlugi czas zaczniesz interesowac sie rozmowa,
                      dlubaniem w nosie czy nagle zapragniesz poprawic ustawienia tonow w radiu...
                      Przy 160 niebardzo zechcesz oderwac oczy od drogi.
                      • kozak-na-koniu Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze 06.06.07, 23:47
                        ...Bo każdy, kto choć raz w życiu zaliczył długą trasę wie, co to jest monotonia
                        i zna jej zgubny wpływ na ludzkie zmysły.
            • kozak-na-koniu Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze 05.06.07, 23:52
              ...I tu chyba dochodzimy do meritum: w cywilizowanych krajach ludzie zachowują
              się tak, nie inaczej, gdyż tak zostali wychowani, ich życie od wielu
              dziesięcioleci toczy się swoim tokiem bez względu na wszystko nie mają powodu,
              by nikomu nie ufać - bo nikt tam nie promuje cwaniactwa, potrafią zachować
              dystans do rzeczywistości, gdyż nie muszą niczego się bać, bo nikt stale ich nie
              straszy stójkowym, "czynownikiem", popem, Ochraną, czy też co tam jeszcze
              funkcjonowało za Cara - Batiuszki.
              • kodem_pl Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze 06.06.07, 04:55
                "potrafią zachować dystans do rzeczywistości" raczej z wymienionych przez Ciebie
                powodow kompletnie nie potrafia zachowac owego dystansu. Sa kompletnie
                ubezwlasnowolnieni, w stopniu zdecydowanie wiekszym niz ludzie z krajow o dosc
                bujnej niedalekiej przeszlosci. Ale nie winie ich;-)
                • kozak-na-koniu Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze 06.06.07, 08:06
                  Pozory i efekt bardzo powierzchownej obserwacji.
                  • Gość: na zimno Czlowiek broni sprawy jak moze... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.06.07, 09:20
                    Tylko niestety nieobiektywnie.

                    "Ubezwlasnowolnienie" to polega na swiadomym przyzwoleniu Skndynawow, a wynika
                    to po prostu z rozsadku i rozumienia interesu ogolu.

                    Nasi obywatele nigdy sie w ten sposob nie "ubezwlasnowolnia".
                    Honor i duma im na to nie pozwola. Co im tam "jacys" beda wytykac.
                    Oni wiedza lepiej. Jeszcze nigdy tak nie bylo, aby u nas cos zaakceptowano
                    bez oporu, narzekania, protestow, nawet, jezeli niewielkie ustepstwa
                    sa uzasadnione.

                    • w_sasnal_csw Re: Czlowiek broni sprawy jak moze... 06.06.07, 12:43
                      :):) Przypomniało mi się, jechałem kiedyś z takim statecznym Szwedem (co miał
                      żonę Rosjankę) po przedmieściach Stockholmu od strony osiedli rezydencji
                      normalnych obywateli i w pewnym momencie gdzieś się zapędziliśmy za daleko. Nie
                      wiadomo kiedy będzie można zawrócić, a on nagle do mnie: "Aż takim Szwedem to
                      nie jestem!:)" i ni mniej ni więcej tylko wywinął chopsztosa na zakazie
                      zawracania:)) to było takie zabawne, bo tak bardzo chciał pokazać, że nie jest
                      jak inni Szwedzi, co do których był bardzo krytyczny jako do nacji:)
                      Nie znam może dobrze Skandynawów, może Szwedzi są centusiami, może uwielbiają
                      amerykańskie "muscle cars" i w ogóle zapatrzeni są w USA, może przesadzają z
                      poprawnością polityczną i niewtrącaniem się do spraw innych, ale na pewno nie są
                      "ubezwłasnowolnieni", mają po prostu komfort zdrowego zdystansowania się i
                      zwyczajnego luzu.
                    • kodem_pl Re: Czlowiek broni sprawy jak moze... 06.06.07, 17:14
                      > Nasi obywatele nigdy sie w ten sposob nie "ubezwlasnowolnia".

                      I na to licze. Uwielbiam porownywac Polakow z Wlochami. Moim zdaniem to ludzie
                      najbardziej podobni do Polakow. Nie Rosjanie, Ukraincy, Niemcy, a wlasnie Wlosi.
                      I podoba mi sie to, docenilem znaczenie tego kompletnego luzu i olewczosci
                      zasad, gdy przyjechalem do kraju, gdzie reguly i tradycja to podstawa. I jak
                      powialo nuda...
                      • kozak-na-koniu Re: Czlowiek broni sprawy jak moze... 06.06.07, 23:50
                        www.infonegocio.com/xeron/bruno/italy.html
                      • mejson.e Nowa tradycja? 07.06.07, 08:41
                        kodem_pl napisał:

                        "Uwielbiam porownywac Polakow z Wlochami. Moim zdaniem to ludzie najbardziej
                        podobni do Polakow. Nie Rosjanie, Ukraincy, Niemcy, a wlasnie Wlosi.
                        I podoba mi sie to, docenilem znaczenie tego kompletnego luzu i olewczosci
                        zasad, gdy przyjechalem do kraju, gdzie reguly i tradycja to podstawa. I jak
                        powialo nuda..."

                        Chyba potrzebujesz ostrej rozrywki?
                        Co preferujesz - oderwane kończyny czy masakra twarzy?

                        Ja osobiście wolę nudę przewidywalności - nie tylko na drodze, ale i na spacerze
                        w parku czy na trybunach stadionu.

                        Jakoś wolę reguły i przestrzeganie zasad od rozrywki nieprzewidywalności.

                        Na szczęście w kraju, gdzie tradycją jest nieprzestrzeganie przepisów -
                        carskich, hitlerowskich czy sowieckich, zaczyna krzepnąć nowa - współpraca.
                        Dopiero zaczyna ale to już coś...

                        Pozdrawiam,
                        Mejson
                        --
                        Automobil
                        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                        • Gość: Kodem_PL Re: Nowa tradycja? IP: *.hor.brad.ac.uk 07.06.07, 11:57
                          Widzisz, to nie takie proste. Po pierwsze: nie lubie zyc w psychozie strachu,
                          ktora sie tu narzuca (o zgrozo 10x bardziej niz w Polsce). Na czym to polega? Na
                          straszeniu ludzi czym sie da - globalnym ociepleniem, predkoscia itp. A wypadki
                          jak sie zdarzaly tak sie zdarzaja. I po takiej szopce propagandowej ludzie
                          zaczynaja bac sie wszystkiego i to wlasnie powoduje owa nude.

                          Tez nie chce, zeby mnie ktos trafil przy 180 gdy ide chodnikiem, to oczywiste.
                          Ale nie chce, zeby w radiu, na plakatach, w tv i gazetach byly spoty, reklamy,
                          cokolwiek mowiace jaka to predkosc jest zabojcza, jakie to picie alkoholu jest
                          zabojcze, jakie to palenie jest zabojcze, jaki to sex bez prezerwatywy jest
                          zabojczy, jakie to emitowanie co2 jest zabojcze itp. Najbardziej zabojcze jest
                          zycie, bo w koncu zawsze konczy sie smiercia.

                          Jestem w zasadzie pewien, ze gdyby przeniesc tutejsze drogi (bez kamer) i
                          samochody do naszego piekielka, wypadkowosc spadlaby do poziomu porownywalnego z
                          tym z UK (po okolo roku, gdy ludzie nauczyliby sie jezdzic po autostradach).
                  • kodem_pl Re: Nie jest tak calkiem jak on pisze 06.06.07, 17:11
                    Moze tak, moze nie. Generalnie to IMO czuja sie wolni jedynie przez spanie z kim
                    popadnie. A tak w rzeczywistosci to same owce:-D
      • Gość: na zimno Ktos mi zmienil slowo IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.07, 15:21
        Ja napisalem "abstrah..ac", a teraz czytam "abstrah..ac".

        Czyzby w portalu GW wprowadzili skrypty do automatycznej analizy
        lancuchow znakow i rownie automatycznego wycinania ciagu znakow
        przypominajacego tzw. "wyrazy"?
        To jest wielkie osiagniecie naukowe! Minister roman sie ucieszy!
        A GW dostanie pochwale. Prosze, prosze jaki mamy postep!

        Gratulacje. Cenzura umarla, niech zyje cenzura!
        ( automatyczna tym razem )


        • Gość: na zimno Faktycznie, jest automat !!!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.07, 15:22
          Skieruje sprawe do Komitetu d/s przyznawania Nobla.

          Nalezy sie, nie ma co.

        • rapid130 Re: Ktos mi zmienil slowo 05.06.07, 16:09
          Gość portalu: na zimno napisał(a):

          > Ja napisalem "abstrah..ac", a teraz czytam "abstrah..ac".

          Ha, ha, ha.... Spróbuj napisać ten wyraz na jakimkolwiek forum polskojęzycznym.
          Też zostaniesz ocenzurowany. :P Polecam pisanie "abstra.h.u.j.ąc"

          A wracając do tematu. Wśród stosownych "komórek państwowych" w moim powiecie
          powiecie NIE WIDZĘ dobrej woli w dążeniu do rzeczywistej poprawy
          bezpieczeństwa. Widzę tylko dążenie do wyśrubowania statystyk - jak najwięcej
          mandatów.

          Skąd takie spostrzeżenia?

          Dość często jeżdżę dobrą, ale dość wąską drogą powiatową.
          Ten 20-kilometrowy odcinek łączy dwie lokalne "metropolie". :P

          I ta szosa posiada od lat kliniczny przykład cynizmu urzędników. :/ Dowód na
          moją teorię, że g**** ich obchodzi BRD.

          Cztery gospodarstwa rolne, zamknięty na amen wjazd do dawno upadłej spółdzielni
          produkcyjnej, pozostałe po niej dwa małe bloki kilkurodzinne, usytuowane w
          odłegłości kilkunastu od jezdni, z podwórkiem. To wszystko jest rozciągnięte na
          odcinku około 600 metrów. I oznakowane jako pełnowartościowy obszar zabudowany -
          50 km/h.

          Oczywiście, jest to ulubione miejsce zaczajeń radarowców lub ustawiania
          fotoradaru.

          A 3 km dalej trafiam na również 600-metrowy odcinek drogi, ciasno zabudowany
          domami jednorodzinnymi (posesje są oddzielone od siebie parkanami). I co? Mogę
          tam w majestacie prawa zap****ć 90 km/h!

          Ale tego nie robię. Jeżdżę 60-70 km/h. Ale za to nikt lizaka mi w nagrodę nie
          da. :PPPP
          • emes-nju Re: Ktos mi zmienil slowo 05.06.07, 16:18
            W "zabudowanych" absurdach prym wiedzie (w moim osobistym rankingu), skadinad niezle i rzetelnie oznakowana (sprobuj na zakrecie w gorach przekroczyc limit predkosci...), Chorwacja. Sporo tam oznakowanych terenow zabudowanych bez ani jednego zamieszkanego domu. Domy zostaly zniszczone/zburzone ladnych pare lat temu, mieszkancow albo wyrznieto albo uciekli, a znaki (czesto NOWE!) sa. Brak tylko radarowcow :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka