Dodaj do ulubionych

1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hahaha

06.08.07, 08:47
W ostatnią sobotę spotkała mnie wątpliwa przyjemność jazdy rowerem do miasta.
10 km po drodze krajowej. To jest horror. Nikt nie respektuje nakazu
wyprzedzania w odległości 1 m od rowerzysty. Gdy jest ruch z przeciwka, nikt
nie zwalnia, żeby zaczekać, aż będzie możliwość wyprzedzenia (nikt, to
przesadziłem - jeden samochód, na przynajmniej 100 mnie wyprzedzających
zwolnił, ale zaraz został obtrąbiony przez jadących za nim). Wszyscy śmigali
koło mnie w odległości 30 - 50 cm, bo taka odległość pozwalała na wyprzedzenie
bez przekraczania osi jezdni. Skąd to się bierze? Nie uczą na kursach prawa
jazdy tego przepisu? Niektórzy martwią się, że nie z własnej winy mogą
rozjechać pieszego lub rowerzystę, przy takim wyprzedzaniu na styk, też byliby
bez winy?
Jura
Obserwuj wątek
    • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 09:33
      Jeżeli prawdopodobieństwo że się gibniesz i wpadniesz pod koła jest znikomo
      małe, to po co zwalniać?
      A jak nawet się gibniesz, to kto udowodni że kierowca nie zachował odstępu?
      Poza tym jemu się nic nie stanie.

      I tak zdroworozsądkowo - czy droga krajowa (bez pobocza) to dobre miejsce na
      przejażdżki rowerem, bo przepisy mówią o 1m i dlatego jest extra cool?
      • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 09:53
        klemens1 napisał:

        > Jeżeli prawdopodobieństwo że się gibniesz i wpadniesz pod koła jest znikomo
        > małe, to po co zwalniać?

        Widocznie to prawdopodobieństwo takie małe nie jest, skoro ustawodawca nałożył
        obowiązkowy odstęp.

        > A jak nawet się gibniesz, to kto udowodni że kierowca nie zachował odstępu?
        > Poza tym jemu się nic nie stanie.

        Gdy ryzykownie wyprzedzająca z naprzeciwka ciężarówka spycha Cię do rowu, to też
        kwitujesz to stwierdzeniem, że jej nic się nie stanie? Prawo silniejszego
        zamiast przestrzegania przepisów?

        > I tak zdroworozsądkowo - czy droga krajowa (bez pobocza) to dobre miejsce na
        > przejażdżki rowerem, bo przepisy mówią o 1m i dlatego jest extra cool?

        Wiedziałem, że padnie taki komentarz.
        Czy rower służy tylko do przejażdżek? Jakoś musiałem dojechać do miasta, a innej
        drogi nie ma. Zakazu jazdy rowerów też na tej drodze nie ma. Nie jechałem dla
        przyjemności. Ale widzę, że skoro nie ma autostrad, to nasi niecierpliwi
        kierowcy chcieliby z każdej drogi zrobić autostradę, tzn. wyeliminować wszystko,
        co zmusza ich do wyhamowania, czy choćby zwolnienia.
        Jura
        • michalfront Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 10:06
          przedmówcy chodziło raczej o to, że leżąc metr pod ziemią satysfakcja z tego,
          że miało się rację to marna satysfakcja...
          • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 10:07
            michalfront napisał:

            > przedmówcy chodziło raczej o to, że leżąc metr pod ziemią satysfakcja z tego,
            > że miało się rację to marna satysfakcja...

            Wiem o co mu chodziło. A praktyczne wnioski jakie? Pozwalać silniejszemu na
            wszystko?
            Jura
        • ewosia Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 10:08
          Mnie w sobotę pańcio otrąbił, bo na wąskiej (w sopocie skrót przez las, bez
          pobocza)drodze zwolniłam za rowerzystą i czekałam na moment, kiedy będę mogła
          go wyprzedzić przekraczając oś jezdni. Gość w berlingo za mną zaparł się o
          klakson i w lusterku widziałam, że wrzeszczy. Ludzie są dziwni.
          • emes-nju Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 10:47
            ewosia napisała:

            > Mnie w sobotę pańcio otrąbił, bo na wąskiej (w sopocie skrót przez las, bez
            > pobocza)drodze zwolniłam za rowerzystą i czekałam na moment, kiedy będę mogła
            > go wyprzedzić przekraczając oś jezdni.

            Zawsze zwalniam. Za duzo na rowerze jezdze :-) I mam w glebokim powazaniu, ze ktos trabi. Tylko, ze jeszcze nigdy mi sie nie zdarzylo, zeby ktos zatrabil...
          • shp80 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 07.08.07, 20:03
            ewosia napisała:

            > Gość w berlingo za mną zaparł się o
            > klakson i w lusterku widziałam, że wrzeszczy. Ludzie są dziwni.

            Gdybym był na Twoim miejscu, i jechał czymś cięższym, to bym pewnie zahamował i na dokładkę wrzucił wsteczny. Skoro ktoś traktuje innych uczestników ruchu z pozycji masy, to z chęcią bym mu załatwił takie samo traktowanie.

            Pozdrawiam
            Czasem kierowca, czasem rowerzysta.
          • Gość: Kierowiec Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah IP: *.gcnowiny.pl 10.08.07, 11:05
            Pewnie mu wieczorem z żoną nie wyszło i musiał chłopina odreagować.
            Albo zeżarł za dużo mięsa na kolację :)))
          • rapid130 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 11.01.08, 20:33
            ewosia napisała:

            > (...) Gość w berlingo za mną zaparł się o klakson i w lusterku
            > widziałam, że wrzeszczy.

            Nie wiem, czy się takich "klientów" śmiać, czy przez nich płakać.
            Rzeczywiście, nie istnieje większe kuriozum drogowe niż kierowca,
            który jest święcie przekonany, że robi dobrze, chociaż robi źle.

            * * *
            Dwa tygodnie temu jakiś gość trąbił i mrugał na mnie światłami.
            Stał za mną, na pasie do skrętu w prawo i do jazdy prosto.
            Było czerwone, paliła się zielona strzałka.
            Tylko że ja akurat zamierzałem jechać prosto.
            Przypuszczam, że pomylił się widząc po sąsiedzku zielone światło dla
            skręcających w lewo.
        • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 10:17
          > Widocznie to prawdopodobieństwo takie małe nie jest, skoro ustawodawca
          > nałożył obowiązkowy odstęp.

          Jest znikomo małe. Ustawodawca wprowadza czasami bardzo upierdliwe przepisy
          żeby zapobiec wypadkom które zdarzają się bardzo rzadko (mam na myśli
          niekoniecznie odstęp od rowerzysty). Np. na budowach NIKT nie przestrzega
          ściśle przepisów, bo dana czynność zamiast trwać 2h trwałaby kilka razy dłużej,
          a sami budowlańcy wiedzą, że pewne przepisy są bez sensu.
          Ale w przepisach wszystko jest cacy.

          > Gdy ryzykownie wyprzedzająca z naprzeciwka ciężarówka spycha Cię do rowu, to
          > też kwitujesz to stwierdzeniem, że jej nic się nie stanie?

          Tak. Poza tym nie za dobrze dobrałeś analogię, bo udowodnić że ciężarówka
          wjechała na mój pas jest dużo łatwiej niż to że kierowca nie zachował odstępu.

          > Jakoś musiałem dojechać do miasta, a innej drogi nie ma.

          Jeżeli musiałeś - to trudno. Nie wyrażam tu swojego zdania kto ma rację -
          wskazuję tylko na to żebyś nie robił sobie dziwnych nadziei. Bo z charakteru
          opisu wynika, że takie nadzieje czynisz i jesteś bardzo zdziwiony że nie
          ciągnie się za tobą kilkukilometrowy korek, ale za to odstęp 1m jest zachowany.
          • michalfront Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 10:22
            klemens1 napisał:

            > Jeżeli musiałeś - to trudno. Nie wyrażam tu swojego zdania kto ma rację -
            > wskazuję tylko na to żebyś nie robił sobie dziwnych nadziei. Bo z charakteru
            > opisu wynika, że takie nadzieje czynisz i jesteś bardzo zdziwiony że nie
            > ciągnie się za tobą kilkukilometrowy korek, ale za to odstęp 1m jest
            zachowany.

            dokładnie - to trochę samolubstwo uważać, że kilkadziesiąt samochodów powinno
            wyhamować z powodu jednego rowerzysty (ja, zarówno jadąc samochodem jak i
            rowerem, staram się przede wszystkim nie utrudniać ruchu innym - raczej bym się
            zatrzymał w trawce na minutę niż pozwolił żeby z mojego powodu tworzył się
            korek)
            • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 10:28
              michalfront napisał:

              > dokładnie - to trochę samolubstwo uważać, że kilkadziesiąt samochodów powinno
              > wyhamować z powodu jednego rowerzysty (ja, zarówno jadąc samochodem jak i
              > rowerem, staram się przede wszystkim nie utrudniać ruchu innym - raczej bym się
              >
              > zatrzymał w trawce na minutę niż pozwolił żeby z mojego powodu tworzył się
              > korek)

              Samolubstwo? To, że chcę w ogóle gdzieś dojechać? Kurza twarz, to jak jeszcze
              miałem ułatwiać? Co minutę uciekać z rowerem do rowu? Jechałem chyba 10 cm od
              krawędzi jezdni, ruch z przeciwka wcale nie był ciągły, jadącym za mną
              wystarczyłoby przyhamowawać i po kilkudziesięciu sekundach mogliby mnie
              spokojnie i bezpiecznie wyprzedzić. Zaden korek nie groził.
              Jura
            • tomek854 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 14.01.08, 20:28
              Samolubstwo?!!!

              Ja w ogole jezdze wolniej niz przecietny polski kierowca... To moze
              powinienem w ogole do Polski nie jezdzic, bo to samolubstwo?
          • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 10:41
            klemens1 napisał:

            > > Widocznie to prawdopodobieństwo takie małe nie jest, skoro ustawodawca
            > > nałożył obowiązkowy odstęp.
            >
            > Jest znikomo małe.

            Jechałeś kiedyś rowerem tuż przy prawej krawędzi jezdni? Wiesz, ile tam dziur i
            jaka nierówna jest nawierzchnia. Ryzyko, że na takiej nierówności skręci Ci
            kierownicę i nagle wyrzuci Cię w stronę wyprzedzającego Cię pojazdu wcale nie
            jest tak znikome.

            > Jeżeli musiałeś - to trudno. Nie wyrażam tu swojego zdania kto ma rację -
            > wskazuję tylko na to żebyś nie robił sobie dziwnych nadziei.

            Nadzieja, że po drodze, po której ruch rowerów nie jest zabroniony, można jechać
            rowerem i wyprzedzające mnie samochody mnie nie uśmiercą, to dziwna nadzieja?

            > Bo z charakteru
            > opisu wynika, że takie nadzieje czynisz i jesteś bardzo zdziwiony że nie
            > ciągnie się za tobą kilkukilometrowy korek, ale za to odstęp 1m jest zachowany.
            >

            Tak, jestem zdziwiony. Mieszkam w Niemczech i tam taka sytuacja, że nie
            zachowuje się odstępu przy wyprzedzaniu rowerzysty jest nie pomyślenia. Czy tam
            inaczej się szkoli kierowców? I co ciekawe, niemieckie przepisy nie precyzują,
            że musi to być przynajmniej 1 m, ma to być odległość bezpieczna, ale i tak, gdy
            jadę rowerem, to samochody wyprzedzają mnie szerokim łukiem, a gdy jest ruch z
            przeciwka to zwalniają i jadą za mną tak długo, aż nie da się wyprzedzić.
            Jura
            • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 14:25
              > > Jest znikomo małe.
              > Ryzyko, że na takiej nierówności skręci Ci kierownicę i nagle wyrzuci Cię w
              > stronę wyprzedzającego Cię pojazdu wcale nie jest tak znikome.

              Jest znikome, bo to się praktycznie wcale nie zdarza.
              Jeździłem po takich drogach - oczywiście rowerem. Droga bez asfaltowego pobocza
              (o ile można mówić o jakimkolwiek poboczu), z tranzytem TIRów i ogólnie dosyć
              dużym ruchem poza terenem zabudowanym. Gdy tylko dojechałem do żużlowego
              pobocza - od razu tam zjechałem i asfalt sobie odpuściłem.

              > Nadzieja, że po drodze, po której ruch rowerów nie jest zabroniony, można
              > jechać rowerem i wyprzedzające mnie samochody mnie nie uśmiercą, to dziwna
              > nadzieja?

              Pisałem o nadziei odstępu 1m. Ta nadzieja jest bardzo dziwna. Mało komu chce
              się przewidywać że nagle się gibniesz i przyhamowywać z 90 do 25. I trochę
              kierowców rozumiem - jak już jedziesz tą drogą i jest wąsko to przynajmniej
              trzymaj tor ruchu.
              • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 14:38
                klemens1 napisał:

                > Pisałem o nadziei odstępu 1m. Ta nadzieja jest bardzo dziwna. Mało komu chce
                > się przewidywać że nagle się gibniesz i przyhamowywać z 90 do 25.

                I znowu sprawdza się powiedzenie, że każdy sądzi po sobie. Ja zawsze zwalniam,
                kiedy nie mogę wyprzedzić rowerzysty z zachowaniem bezpiecznego odstępu, więc
                miałem nadzieją, że to po prostu normalne zachowanie. W takim przekonaniu
                utwierdzało mnie także zachowanie kierowców w kraju mojego zamieszkania. Jeśli
                dla Ciebie nadzieja na zachowanie się kierowców zgodne z przepisami jest
                nadzieją bardzo dziwną, to sam już nie wiem, co o tym sądzić.

                > I trochę
                > kierowców rozumiem - jak już jedziesz tą drogą i jest wąsko to przynajmniej
                > trzymaj tor ruchu.

                Czy ja gdzieś pisałem, że jechałem wężykiem? Nie jestem samobójcą. I bardzo to
                charakterystyczne dla tego forum - pełne zrozumienie dla wyprzedzających na
                trzeciego, a za to obwinianie jadących zgodnie z przepisami.
                Jura
                • Gość: aaaaaa Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah IP: *.c29.msk.pl 07.08.07, 03:10
                  jureek napisał:

                  > I znowu sprawdza się powiedzenie, że każdy sądzi po sobie.

                  nie przejmuj sie opiniami klemens1 :-)
                  on nic nie wie ,nic nie sadzi, na niczym sie nie zna
                  poczytaj inne jego posty ,nic tylko miedlenie bez sensu
                  on ma tylko jedno hobby - rozdrobnic,poszatkowac,podzielic wlos na czworo
                  w jego mniemaniu to jest dyskusja o przepisie - taki filozof z bozej laski
                • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 07.08.07, 10:04
                  > Ja zawsze zwalniam, kiedy nie mogę wyprzedzić rowerzysty z zachowaniem
                  > bezpiecznego odstępu

                  Inni też zwalniają, ale nie wszyscy - chciałeś wiedzieć dlaczego, to teraz wiesz.

                  > Czy ja gdzieś pisałem, że jechałem wężykiem?

                  Napisałem czego kierowcy od ciebie oczekują - jak już się pchasz na drogę krajową, to
                  oczekują żebyś się nie gibał - wtedy tobie nic się nie stanie a oni płynnie przejadą.
                  Piszę o gibaniu w osobie drugiej, ale chodzi mi o ogół, nie konkretnie o twoją osobę.
                  • shp80 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 07.08.07, 20:15
                    klemens1 napisał:

                    > Napisałem czego kierowcy od ciebie oczekują - jak już się pchasz na
                    > drogę krajową, to
                    > oczekują żebyś się nie gibał

                    Trudno się nie gibać, gdy wciaga cię wir powietrza z pędzącej ciężarówki. Samochody zasysa, a co dopiero rowerzystę.. I nie mów, czego kierowcy oczekują. Ja, jako kierowca, traktuję rowerzystę tak, jak sam chciałbym być traktowany, gdy jadę rowerem.

                    > - wtedy tobie nic się nie stanie a oni płynnie prz
                    > ejadą.

                    Przy prawej krawędzi jezdni może być tyle różych niespodzianek, że tylko skończony debil w samochodzie może wyprzedzać rowerzystę na styk i to jeszcze przy różnicy prędkości rzędu kilkudziesięciu km/h. A potem w statystykach leży, że rowerzysta z niewyjaśnionych przyczyn nagle skręcił w lewo, choć to nagle to mogło być raptem kilkadziesiąt cm. Samochód to nie pociąg, że nie masz możliwości manewru. Nawet cegła mogłaby naśladować wielu kierowców.
                    • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 08:24
                      > Trudno się nie gibać, gdy wciaga cię wir powietrza z pędzącej ciężarówki. (...)
                      > Przy prawej krawędzi jezdni może być tyle różych niespodzianek,

                      W takim razie rowerzysta powinien dostosować prędkość do istniejących warunków
                      jazdy. Jak będzie jechał wystarczająco powoli, to i wir go nie wciągnie i niespodzianki
                      nie zaskoczą.
                      • shp80 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 21:33
                        > W takim razie rowerzysta powinien dostosować prędkość do istniejących
                        > warunków
                        > jazdy.

                        A czemu nie kierowca TIRa? W końcu to on podejmuje manewr wyprzedzania i to na nim spoczywa odpowiedzialność za to, co robi.
                        • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 08:17
                          Dlatego bo ryzyko nie polega na tym że TIR wpierniczy się na rowerzystę, tylko na tym
                          że rowerzysta wpierniczy się pod TIRa. A jeżeli na poboczu są niespodzianki, to
                          rowerzysta powinien jechać z taką prędkością żeby się pod TIRa nie wpierniczać.
                          • shp80 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 10.08.07, 02:59
                            klemens1 napisał:

                            > A jeżeli na poboczu są niespodzianki, to
                            > rowerzysta powinien jechać z taką prędkością żeby się pod TIRa nie > wpierniczać.

                            Jeżeli na poboczu są niespodzianki, to rowerzysta nie musi korzytać z pobocza.
                            Jeśli przy prawej krawędzi jezdni są niespodzianki, to lepiej, żeby rowerzysta jechał dalej od tej krawędzi, ale nie tylko w momencie wystąpienia niespodzianki, bo to przez niektórych kierowców uznawane jest za "nagły, zaskakujący manewr", tylko nonstop. Wtedy rowerzysta jest bardziej przewidywalny i pod nic się nie wpiernicza.
                            • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 10.08.07, 09:01
                              > Jeśli przy prawej krawędzi jezdni są niespodzianki, to lepiej, żeby rowerzysta
                              > jechał dalej od tej (...) Wtedy rowerzysta jest bardziej przewidywalny i pod nic się
                              > nie wpiernicza.

                              Oczywiście - najważniejsze żeby się nie wpierniczał.
                              Obowiązuje go dodatkowo przepis o ułatwianiu wyprzedzania innym pojazdom - do
                              zatrzymania się włącznie.
                      • w_r_e_d_n_y Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 04:00
                        klemens1 napisał:

                        > Jak będzie jechał wystarczająco powoli, to i wir go nie
                        > wciągnie

                        łomatko !!!
                        zwiekszy roznice szybkosci i bedzie lepiej ?
            • Gość: tome Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah IP: *.chello.pl 12.01.08, 18:30
              > Tak, jestem zdziwiony. Mieszkam w Niemczech i tam taka sytuacja, że nie
              > zachowuje się odstępu przy wyprzedzaniu rowerzysty jest nie pomyślenia. Czy tam
              > inaczej się szkoli kierowców? I co ciekawe, niemieckie przepisy nie precyzują,
              > że musi to być przynajmniej 1 m, ma to być odległość bezpieczna, ale i tak, gdy
              > jadę rowerem, to samochody wyprzedzają mnie szerokim łukiem, a gdy jest ruch z
              > przeciwka to zwalniają i jadą za mną tak długo, aż nie da się wyprzedzić.
              > Jura

              Ziombelku, widać ze od mieszkania w Niemczech nie przybyło Ci umiejętności wyciągania prostych wniosków. Czy w Niemczech po zwykłych drogach (takich jak nasze krajówki lub wojewódzkie) odbywa sie ciężki ruch tranzytowy, i ruch na duże odległości?
              • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 24.01.08, 00:24
                Gość portalu: tome napisał(a):

                > Ziombelku, widać ze od mieszkania w Niemczech nie przybyło Ci umiejętności wyci
                > ągania prostych wniosków. Czy w Niemczech po zwykłych drogach (takich jak nasze
                > krajówki lub wojewódzkie) odbywa sie ciężki ruch tranzytowy, i ruch na duże od
                > ległości?

                A co ma do rzeczy ruch tranzytowy? Czy to auto, które pokonuje
                kilkusetkilometrową trasę odległość, potrafi bezpieczniej wyprzedzać w bliskiej
                odległości od wyprzedzanego rowerzysty niż to, które pokonuje trasę krótką?
                Przypominam - na drodze, którą jechałem nie ma zakazu ruchu rowerów, ani nie ma
                alternatywnej drogi dla rowerów z mniejszym ruchem, która nie byłaby 2 razy dłuższa.
                Jura
      • robertrobert1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 23.01.08, 23:27
        klemens1 napisał:

        > Jeżeli prawdopodobieństwo że się gibniesz i wpadniesz pod koła
        jest znikomo
        > małe, to po co zwalniać?

        Po pierwsze to jest wielka roznica pomiedzy jazda na rowerze a jazda
        samochodem. Podczas jazdy samochodem pewnie "stoisz" na kolach i
        nawet jak jedziesz z predkoscia 1 km/h to sie nie "gibniesz",
        nieprawdaz?
        Tymczasem jazda na rowerze to nieustanny balans cialem w celu
        zachowania rownowagi. I tak teoretycznie im szybciej sie jedzie tym
        latwiej zachowac rownowage a teze rownowage zachowuje sie po
        przekroczeniu 10-12 km/h. Tak wiec jesli jest silny wiatr czolowy,
        stromy podjazd, asfalt o duzych oporach toczenia lub wiezie sie na
        rowerzu bagaz o duzej masie to predkosc ponizej "granicy zachowania
        rownowagi" nie jest niczym dziwnym a wowczas "gibniecie" bedzie
        czyms naturalnym.

        Po drugie zaden rowerzysta nie "wpada pod kola" tylko jest
        rozjezdzana przez ograniczonych umyslowo kierowcow.

        Po trzecie, jesli twierdzisz " po co zwalniać?" wiec moze tak samo
        powinni myslec wszyscy kierowcy TIRow widzac przed soba zawalidroge
        w samochodzie osobowym. I co ty na to?

        Ponadto z pozycji kierowcy ciezko ocenic czy rowerzysta jedzie z
        predkoscia 25 km/h czy 10 km/h zwlaszcza jak sam jedzie z predkoscia
        80-120 km/h.

        I na koniec. Pamietaj, ze rowerzysta to nie bezimienny czlowiek
        tylko ojciec, matka, corka lub syn wiec wyrzadzajac krzywde
        rowerzyscie tak naprawde krzywdzisz wiele osob. Ale zapewne jestes
        sam wiec dobro drugiej osoby jest ci obce, nieprawdaz?


        > I tak zdroworozsądkowo - czy droga krajowa (bez pobocza) to dobre
        miejsce na
        > przejażdżki rowerem, bo przepisy mówią o 1m i dlatego jest extra
        cool?

        Durniu! Czy ty nigdy nie zrozumiesz, ze rower sluzy takze do
        komunikacji a nie tylko do rekreacji? Czy ty nigdy nie zrozumiesz,
        ze w naszym kraju nie ma drog i bardzo czesto droga krajowa jest
        jedyna droga w dotaciu do celu?
        Chlopie mysl bo myslenie nie boli!!!

        >
    • emes-nju Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 10:45
      jureek napisał:

      > Wszyscy śmigali koło mnie w odległości 30 - 50 cm, bo taka odległość
      > pozwalała na wyprzedzenie bez przekraczania osi jezdni. Skąd to się bierze?

      Ja glupawy jestem, ale wydaje mi sie, ze to z powodu za waskich i przeladowanych drog... Ale ja to glupawy jestem :-(

      A tak serio. Czy wyobrazasz sobie, zeby 1 (slownie jeden) rowerzysta mial powodowac wielokilometrowy zator (rozumiem, ze ruch bylo duzy)? Ja nie. I odbije teraz pileczke na Twoja strone kortu - ciagle twierdzisz, ze skoro drogi sa do d..., to trzeba (jadac autem) dostosowac predkosc i sposob jazdy do warunkow. I nie sposob nie przyznac Ci racji (co wielokrotnie czynie). No wiec, skoro jako rowerzysta pojawiles sie na takiej drodze, na ktorej nie bardzo (bez tworzenia zatoru) da sie Cie wyprzedzic, dostosuj swoj sposob jazdy do warunkow i nie wyrzekaj na kierowcow - w koncu zaden Ci krzywdy nie zrobil!

      PS Z tymi 30 cm raczej przesadziles (kierownica mojego roweru na prawie 60 cm...). Sporo jezdze na rowerze i wiem, ze strach ma wielkie oczy. Tak naprawde, to mysle, ze nikt nie wyprzedzil Cie w odleglosci mniejszej niz 50 cm (to faktycznie malo), a wiekszosc zblizala sie do metra. Malo kto ma tak precyzyjne wyczucie gabarytu auta, zeby przy wiekszej predkosci UMIEC wyprzedzic rowerzyste w odleglosci 30 cm...
      • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 10:55
        emes-nju napisał:

        > jureek napisał:
        >
        > > Wszyscy śmigali koło mnie w odległości 30 - 50 cm, bo taka odległość
        > > pozwalała na wyprzedzenie bez przekraczania osi jezdni. Skąd to się bierz
        > e?
        >
        > Ja glupawy jestem, ale wydaje mi sie, ze to z powodu za waskich i przeladowanyc
        > h drog... Ale ja to glupawy jestem :-(

        Jak jest wąska, to się nie wyprzedza na trzeciego, tylko czeka. A przeładowana
        wcale nie była, czasami wystarczało przepuścić jeden samochód jadący z
        przeciwka, czasami 3 - 4 i już można byłoby spokojnie i bezpiecznie wyprzedzać.
        Jura
        • emes-nju Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 11:04
          Skoro ruchu duzego nie bylo, to miales doczynienia z klasycznym brakiem wychowania komunikacyjnego. Bo w Polsce nie istnieje cos takiego (nie istenieje wychowanie tylko okazjonalne karanie). Mysle, ze wiekszosc wyprzedzajcych Cie tak blisko nawet nie zdawalo sobie sprawy, ze wyprzedzajac Cie tak, sprawia Ci klopot.

          Do przepisow tego typu (ABSTRAKCYJNA z punktu widzenia kierowcy odleglosc wyprzedzania rowerzysty), bez odpowiedniego nauczenia, kierowcy beda podchodzic jak do nasr... ograniczen typu 40 i 60 - z duzym sceptycyzmem.
          • simon921 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 11:43
            > Skoro ruchu duzego nie bylo, to miales doczynienia z klasycznym brakiem
            wychowa
            > nia komunikacyjnego. Bo w Polsce nie istnieje cos takiego (nie istenieje
            wychow
            > anie tylko okazjonalne karanie). Mysle, ze wiekszosc wyprzedzajcych Cie tak
            bli
            > sko nawet nie zdawalo sobie sprawy, ze wyprzedzajac Cie tak, sprawia Ci
            klopot.


            I właśnie chyba o to chodzi, że kierowcy nie zdają sobie sprawy, jak
            niebezpieczni są dla mijanego rowerzysty. Przy naszym stanie dróg i braku dróg
            rowerowych (lub takich, które w większości nie dadzą się przejechać) nie wiem
            czy dobrym pomysłem przed egzaminem prawa jazdy nie była by przejażdżka choć
            raz po mieście rowerem (lub jakiejś ruchliwej drodze). Może zwiększyła by się
            świadomość?

            Co do 1m odległości - jest to jak najbardziej racjonalne, szczególnie przy
            naszych dziurawych poboczach. Ja mijam rowerzyste w nawet większej odległości,
            a jak nie ma miejsca to nie i czekam... niech sobie trąbią, a jak jadę rowerem
            to jak mogę zjadę, ale jak nie mogę trudno... mam takie same prawa na drodze.

            A na rowerze jeżdżę często koleiną (nie ma nic gorszego niż jazda pomiędzy
            koleiną a poboczem - prawie pewny wypadek) i jak komuś takie zachowanie
            przeszkadza i spycha mnie na pobocze, to chyba z czystym sumieniem można go
            nazwać zabójcą. Jazda 10cm od krawędzi nie jest bezpieczna po prostu.

            I dla tych co zaraz napiszą , że bronię 1 strony - jeżdżę rowerem ok 3-4k km
            rocznie, ale autem ok 50k km rocznie. I żeby miło współdziałać na drodze czasem
            wystarczy wyjechać kilka mminut wcześniej.
            • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 11:49
              simon921 napisał:

              > nie wiem
              > czy dobrym pomysłem przed egzaminem prawa jazdy nie była by przejażdżka choć
              > raz po mieście rowerem (lub jakiejś ruchliwej drodze). Może zwiększyła by się
              > świadomość?

              Swietny pomysł!
              Jura
              • emes-nju Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 12:03
                Nie wszyscy umieja jezdzic na rowerze. Natomiast prawie kazdy spedza dlugie godziny przed TV. Udaje sie "reklamowac" droge poboru podatku drogowego ("Bezpieczna Osemka"), to dlaczego nie ma sie udac reklama spoleczna dot. zasad ruchu i przyczyn ustalania takich, a nie innych zasad?

                Tylko... Tylko, ze w Polsce uda sie reklamowanie drogi poboru podatkow, a nie uda sie nic innego. Z fotoradarow na reklame "spoleczna" sie zarobi, a ze spotow pokazujacych jak bezpiecznie poruszac sie po drogach nie. Tym bardziej, ze, byc moze, odpowiednie kampanie poprawilyby poziom respektowania przepisow! I zmniejszylyby sie wplywy do budzetu! A bezpieczenstwo? Who cares! Kasa sie liczy! Duza kasa!
            • acorns Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 07.08.07, 01:05
              > a jak jadę rowerem to jak mogę zjadę, ale jak nie mogę trudno...
              > mam takie same prawa na drodze.

              Tylko nie zapominaj że z rowerem ważysz może 100 kilo, może 130,
              może 150. Samochód waży około 2 ton więc w razie wypadku na płycie
              nagrobnej Ci napiszą "Tu leży rowerzysta który miał takie same prawa
              na drodze jak kierowca". Polskie drogi nie nadają się dla
              rowerzystów, ale "święte krowy" tego nie kumają. Ja też mam rower
              nawet dość dobry. Jeżdżę nim rekreacyjnie po polnych i leśnych
              drogach i po ścieżkach rowerowych albo chodnikach jak jestem w
              Warszawie, bo tam jest miejsce dla rowerów. Nie jeżdżę po drogach bo:
              1. Nie chcę być zawalirogą
              2. Nie jestem samobójcą

              Niestety posiadanie praw to nie wszystko. Trzeba brać poprawkę na
              warunki, a wszyscy wiedzą jakie są drogi w Polsce. Ja lubię sportowe
              wozy a nie jeżdżę sportowym tylko terenowym ponieważ polskie drogi
              się nie nadają do wozów sportowych. Za duże wyboje, za głębokie
              koleiny i nie ma gdzie jeździć tak jak na sportowy wóz przystało.
              Sportowy odbajerowany szrocik mam tylko do tego żeby na festyn albo
              na dyskotekę podjechać i żeby Młoda doskonaliła technikę prowadzenia
              samochodu bo za mała urosła do Land Cruisera i jej niewygodnie się
              go prowadzi. Gdybym mieszkał w Niemczech to bym śmigał sportowym, bo
              po niemieckiej autostradzie śmigałem z Młodą ponad 300 na godzinę
              ścigaczem i nie było problemu. W Polsce się boję bo ruch lokalny
              odbywa się po drogach krajowych a ja chcę sobie jeszcze te
              kilkadziesiąt lat pożyć a nie żeby mnie zeskrobywali z asfaltu razem
              z motorem.

              Od Twoich praw określonych w kodeksie drogowym ważniejsze są
              warunki. Jeśli o tym nie wiesz to pamiętaj że uprawiasz sport bardzo
              ekstremalny. A z ekstremalnych to raczej polecam skakanie na bungee
              albo narty wodne ewentualnie deska. Lepsze wrażenia i przede
              wszystkim bezpieczniej.
              • simon921 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 07.08.07, 09:49
                Osobom takim jak Ty, które uznają prawo silniejszego na drodze
                powinni od razu dożywotnio zabierać prawojazdy.
                Prawo jest prawem, a po chodnikach na rowerze się nie jeździ. Jak
                nie umiesz wyprzedzić, czy zauważyć rowerzysty, to proponuję
                komunikację miejską...
                Może do niektórych dotrze, że rower w miejskich korkach jest jednym
                z najszybszych środków transportu, a ponadto im więcej rowerów tym
                mniej korków...
                • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 07.08.07, 10:08
                  > Osobom takim jak Ty, które uznają prawo silniejszego na drodze
                  > powinni od razu dożywotnio zabierać prawojazdy.

                  Czy osoba do której skierowałeś te słowa przedstawiała swoją opinię nt. uznawania
                  praw silniejszego czy pisała o istniejących realiach?
              • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 10:27
                acorns napisał:

                > Ja też mam rower
                > nawet dość dobry. Jeżdżę nim rekreacyjnie po polnych i leśnych
                > drogach i po ścieżkach rowerowych albo chodnikach jak jestem w
                > Warszawie, bo tam jest miejsce dla rowerów.
                ...
                > Ja lubię sportowe
                > wozy a nie jeżdżę sportowym tylko terenowym ponieważ polskie drogi
                > się nie nadają do wozów sportowych. Za duże wyboje, za głębokie
                > koleiny i nie ma gdzie jeździć tak jak na sportowy wóz przystało.
                > Sportowy odbajerowany szrocik mam tylko do tego żeby na festyn albo
                > na dyskotekę podjechać i żeby Młoda doskonaliła technikę prowadzenia
                > samochodu bo za mała urosła do Land Cruisera i jej niewygodnie się
                > go prowadzi. Gdybym mieszkał w Niemczech to bym śmigał sportowym, bo
                > po niemieckiej autostradzie śmigałem z Młodą ponad 300 na godzinę
                > ścigaczem i nie było problemu.

                Wow! Ale Ty cool-gość jesteś. Rowerek do jazdy rekreacyjnej, terenówka do jazdy
                po mieście i sportowy wozik do jazdy na festyny. No, no, no - jestem pod wrażeniem.

                >
                > Od Twoich praw określonych w kodeksie drogowym ważniejsze są
                > warunki. Jeśli o tym nie wiesz to pamiętaj że uprawiasz sport bardzo
                > ekstremalny.

                O jakie warunki tu chodzi. O to, że na polskich drogach statystycznie więcej
                jest frustratów i takich_którym_zawsze_się_spieszy? Bo jak inaczej wytłumaczyć,
                że na takiej samej drodze w Niemczech samochody potrafią przyhamować, żeby
                wyprzedzić rowerzystę, a w Polsce nie potrafią.

                > A z ekstremalnych to raczej polecam skakanie na bungee
                > albo narty wodne ewentualnie deska. Lepsze wrażenia i przede
                > wszystkim bezpieczniej.

                Być może nie zauważasz tego zza przyciemnionych szyb Twojej terenówki, ale życie
                to nie tylko rozrywki, festyny i sport. Czasami trzeba np. pojechać ze wsi do
                miasta, żeby coś załatwić.
                Jura
                • acorns Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 11:28
                  > Bo jak inaczej wytłumaczyć, że na takiej samej drodze w Niemczech
                  > samochody potrafią przyhamować, żeby wyprzedzić rowerzystę, a w
                  > Polsce nie potrafią.

                  Jak nie mogę rowerzysty minąć w odpowiedniej odległości to jest to
                  tak że jak jadę np. 120 km/h i zwolnię do 25 i powlokę się za Tobą
                  przez 200 metrów, a nastęnie znów przyspieszę do 120 to:
                  1. Zużywają mi się tarcze i klocki a komplet nowych kosztuje ok 1300-
                  1700 zł.
                  2. Wzrasta mi zużycie paliwa. Jak sobie tak jadę równo, to komputer
                  pokazuje mi 6,5 - 7,8 litra przeciętne. Ale jak przyspieszam, to
                  chwilowe zużycie skacze do ponad 85 litrów.
                  Nie jesteś jedynym rowerzystą na wąskiej drodze więc sam rozumiesz.
                  Ja nie mam zamiaru Cię zabić, ale jak nie będę mógł Cię minąć w
                  odległości metra, to minę na 60 cm. Drogi są takie jakie są. Jeśli
                  decydujesz się na jazdę rowerem to zakładam że wiesz co robisz. Weź
                  jedź na koncert Slayera i wbij się w trampkach w kocioł pod sceną
                  (zakładam że ważysz <130 kg). Masz prawo, możesz, a że Cię tam
                  przemielą i wymłócą jak snopek żyta to już Twój problem.

                  > Być może nie zauważasz tego zza przyciemnionych szyb Twojej
                  > terenówki, ale życie to nie tylko rozrywki, festyny i sport.

                  Co to ma do rzeczy? Przecież nikogo na drodze nie zabiłem, choć
                  czasem przydałoby się działko 30 mm na masce albo na dachu albo
                  przynajmniej UZI na drogową hołotę.
                  • simon921 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 12:44
                    Jaki Ty biedny jesteś - paliwo Ci się zużywa... Jak Cię nie stać na
                    eksploatację takiego samochodu to sobie kup tańszy na który Cię
                    będzie stać...
                    Sorki, ale jeśli ktoś ma taki sposób myślenia to się nie nadaje na
                    drogi polskie. Są one jakie są i dlatego się czasem po prostu trzeba
                    w cierpiwość uzbroić. Wyobraź sobie , że mijając rowerzystę w
                    odległości np 0,5m przy Twoich 120 a jego 20km/h jesteś potencjalnym
                    zabójcą... Wystarczy mały ruch kierownicą i już go zahaczasz:/ A jak
                    Ci się śpieszy to wyjedź wcześniej:/
                    Kombajny też spychasz do rowu? Nie? A jadą z podobną prędkością...
                    Dopóki się nie dorobimy lepszych dróg musimy być dla siebie
                    tolerancyjni a nie stosować prawo silniejszego. No bo przecież ja
                    mogę więcej bo jadę większym...
                    • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 14:11
                      > Jaki Ty biedny jesteś - paliwo Ci się zużywa... Jak Cię nie stać na
                      > eksploatację takiego samochodu to sobie kup tańszy na który Cię
                      > będzie stać...

                      Mi np. nie chodzi o paliwo, tylko o fakt zwalniania i przyspieszania - lubię płynnie
                      jeździć.

                      > Kombajny też spychasz do rowu? Nie? A jadą z podobną prędkością...

                      Ja nie spycham ani kombajnów ani rowerzystów. A kombajn zazwyczaj wyprzedzam z
                      odstępem mniejszym niż jak wyprzedzam rowerzystę.
                      • simon921 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 14:28
                        >> Mi np. nie chodzi o paliwo, tylko o fakt zwalniania i
                        przyspieszania - lubię płynnie
                        >> jeździć.

                        Tylko, że w Polsce zamiast dróg mamy w większości wąskie ścieżynki i
                        niestety musisz tolerować na nich rower, traktor, TIR-y czy nawet
                        pieszych i póki się to nie zmieni trzeba niestety często jeździć na
                        zasadzie przyśpieszam - hamuje. Trudno takie drogi:(
                        Coraz dłużej się jeździ, ale tu trzeba naciskać nasze władze a nie
                        spychać słabszych, którzy gdzie mają potem jeździć? Jak mi ktoś
                        wybuduje drogi rowerowe (takie normalne, a nie "śmieszki, które mnie
                        spowalniają) - to ja na 100% sobie tamtędy pojadę. Nie czuję
                        potrzeby nikomu specjalnie przeszkadzać.

                        • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 16:59
                          > a nie spychać słabszych, którzy gdzie mają potem jeździć?

                          Nie chodzi o spychanie. Chodzi o to, że skoro mamy takie drogi, to niestety, ale
                          ani kierowca ani rowerzysta nie będzie się czuł na nich komfortowo. Tymczasem
                          jureek uważa, że jak wyjedzie na krajówkę, to będzie to to samo co jazda
                          osiedlowymi uliczkami.
                          • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 17:17
                            klemens1 napisał:

                            > > a nie spychać słabszych, którzy gdzie mają potem jeździć?
                            >
                            > Nie chodzi o spychanie. Chodzi o to, że skoro mamy takie drogi, to niestety, al
                            > e
                            > ani kierowca ani rowerzysta nie będzie się czuł na nich komfortowo. Tymczasem
                            > jureek uważa, że jak wyjedzie na krajówkę, to będzie to to samo co jazda
                            > osiedlowymi uliczkami.

                            A dlaczego miałoby być inaczej? Inne przepisy obowiązują w zależności od tego,
                            jakiej kategorii jest droga? Jest w Prawie o Ruchu Drogowym w ogóle taka
                            kategoria jak droga krajowa?
                            Zauważyłem, że na tym forum panuje jakiś dziwny fetysz krajówki. Ze jak się
                            jedzie krajówką, to można przez miejscowości szybciej grzać, niż gdyby to była
                            droga wojewódzka, czy powiatowa, że można rowerzystów ciaśniej wyprzedzać niż na
                            innych drogach itd. Ludzie - to, że droga ma status drogi krajowej nie oznacza
                            wcale, że jest to od razu autostrada.
                            Jura
                            • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 08:20
                              > A dlaczego miałoby być inaczej?

                              Dzięki za potwierdzenie moich przypuszczeń - sądziłem że są tak obrażające dla
                              twojej inteligencji, że zaprzeczysz.
                              Dlatego miałoby być inaczej, bo osiedlowa uliczka znacznie różni się od drogi krajowej.
                              Różnicy nie mam zamiaru ci wyjaśniać, ale sam już zauważyłeś że jakaś jest.
                              • simon921 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 09:50
                                Różni się nikt nie zaprzeczy, ale jak pisał wcześniej Jura przepisy
                                obowiązują dokładnie te same.
                                • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 14:58
                                  Nawet gdyby kierowcy przestrzegali tych przepisów, to jazda po osiedlowej drodze i
                                  krajowej to nie będzie to samo.
                                  A dlaczego kierowcy nie przestrzegają - wyjaśniałem już.
                  • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 15:41
                    acorns napisał:

                    > Jak nie mogę rowerzysty minąć w odpowiedniej odległości to jest to
                    > tak że jak jadę np. 120 km/h i zwolnię do 25 i powlokę się za Tobą
                    > przez 200 metrów, a nastęnie znów przyspieszę do 120 to:
                    > 1. Zużywają mi się tarcze i klocki a komplet nowych kosztuje ok 1300-
                    > 1700 zł.
                    > 2. Wzrasta mi zużycie paliwa. Jak sobie tak jadę równo, to komputer
                    > pokazuje mi 6,5 - 7,8 litra przeciętne. Ale jak przyspieszam, to
                    > chwilowe zużycie skacze do ponad 85 litrów.

                    Ech zawiodłem się na Tobie. Po Twoim poprzednim poście myślałem, że cool-gość z
                    Ciebie (wypasiony rowerek do rekreacyjnej jazdy, terenówka i sportowy wozik), a
                    tu jak jakiś dziad płaczesz na marnymi tysiączkami na tarcze i klocki hamulcowe.

                    > Nie jesteś jedynym rowerzystą na wąskiej drodze więc sam rozumiesz.
                    > Ja nie mam zamiaru Cię zabić, ale jak nie będę mógł Cię minąć w
                    > odległości metra, to minę na 60 cm.

                    Jak mnie już kiedyś zabijesz, to będzie mi dokładnie obojętne, czy miałeś taki
                    zamiar, czy też tylko brakło Ci wyobraźni

                    > Drogi są takie jakie są.

                    Otóż to. Drogi właśnie takie są. Niezbyt szerokie, dziurawe, bez poboczy, z
                    jeżdżącymi rowerzystami, traktorami, kombajnami ale Ty nie bierzesz tego pod
                    uwagę i na takich właśnie drogach chciałbyś jeździć tak szybko i tak płynnie jak
                    po autostradzie. A drogi są takie jakie są.

                    > Jeśli
                    > decydujesz się na jazdę rowerem to zakładam że wiesz co robisz.

                    Chyba nie czytałeś tego wątku. Otóż nie bardzo wiedziałem, co robię. Sądziłem
                    naiwnie, że jeśli nie ma znaku zakazu ruchu rowerów, to mogę jechać spokojnie, a
                    kierowcy będą mnie wyprzedzać szerokim łukiem, tak jak jestem do tego
                    przyzwyczajony w kraju, gdzie mieszkam. Nie wziąłem pod uwagę tego, że jeżdżą tu
                    w większości frustraci, oszczędzający klocki i tarcze hamulcowe, lubiący płynną
                    jazdę itp.

                    > Weź
                    > jedź na koncert Slayera i wbij się w trampkach w kocioł pod sceną
                    > (zakładam że ważysz <130 kg). Masz prawo, możesz, a że Cię tam
                    > przemielą i wymłócą jak snopek żyta to już Twój problem.

                    Widzisz, różnica jest taka, że na koncert mogę sobie pójść lub nie pójść, a z
                    mojej wioski do miasta nie mam innej drogi, a ja nie jechałem tam dla
                    przyjemności, tylko z potrzeby.

                    > > Być może nie zauważasz tego zza przyciemnionych szyb Twojej
                    > > terenówki, ale życie to nie tylko rozrywki, festyny i sport.
                    >
                    > Co to ma do rzeczy?

                    Ano to ma do rzeczy, że ciągle nie może do Ciebie dotrzeć, że na rowerze można
                    jechać nie tylko rekreacyjnie dla przyjemności.

                    > Przecież nikogo na drodze nie zabiłem, choć
                    > czasem przydałoby się działko 30 mm na masce albo na dachu albo
                    > przynajmniej UZI na drogową hołotę.

                    Czy ja Ci zarzucam, że kogoś zabiłeś? I skąd w ogóle u Ciebie takie skojarzenie
                    zabijania z tym co napisałem, czyli rozrywka i sport?
                    Jura
                  • w_r_e_d_n_y Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 04:19
                    acorns napisał:

                    > Jak nie mogę rowerzysty minąć w odpowiedniej odległości to jest to
                    > tak że jak jadę np. 120 km/h i zwolnię do 25 i powlokę się za Tobą
                    > przez 200 metrów, a nastęnie znów przyspieszę do 120 to:
                    > 1. Zużywają mi się tarcze i klocki a komplet nowych kosztuje ok
                    > 1300-1700 zł.
                    > 2. Wzrasta mi zużycie paliwa. Jak sobie tak jadę równo, to komputer
                    > pokazuje mi 6,5 - 7,8 litra przeciętne. Ale jak przyspieszam, to
                    > chwilowe zużycie skacze do ponad 85 litrów.

                    a ch.j to kogo obchodzi ciemnoto
                    masz jechac zgodnie z przepisami albo oddac prawko - duzo w lape za nie dales ?
    • Gość: histe Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah IP: *.man.poznan.pl 06.08.07, 14:43
      1 m to teoria, bo jak sie na rowerze przewrócisz to i tak prawdopodobnie w tym
      jednym metrze się nie zmieścisz. Nie przeczę ( sam jeżdzę dużo rowrem) jest
      wielu wariatów, którzy mijają rowerzystów niemal "o włos", ale z drugiej
      strony nie liczysz, że kazdy kierowca ma centymetr w oczach i wie czy mija cię
      w odległości 90-110 cm, a jeszcze inna sprawa jak ktos jedzie np kilkaset
      kilometrów i co kilkanaście mija rowerzyste, zwalnia do 20 czeka aż pas obok
      będzie wolny i wyprzedza - może czuć sie sflustrowany.....generalnie jadąc
      drogą trzeba zachować większą ostrożność i to nie tylko będąc kierowca
      samochodu , który mija rowerzyste ale i także kierując rowerem
      • simon921 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 15:21
        Ale nikt nie każe Ci tego metra z linijką mierzyć - chodzi o odległość ok
        metra - jest różnica między tym a mijaniem na dosłownie grubość lakieru.
        A taka odległość pozwoli choćby rowerzyście rękę wystawić przed skrętem w lewo
        bez obawy, że ją ktoś urwie.
        A od tych_co_im_się_zawsze_śpieszy dostałem już 2 razy lusterkiem, ale nawet
        się nikt z nich nie zainteresował czy mi się coś nie stało.

        > a jeszcze inna sprawa jak ktos jedzie np kilkaset
        > kilometrów i co kilkanaście mija rowerzyste, zwalnia do 20 czeka aż pas obok
        > będzie wolny i wyprzedza - może czuć sie sflustrowany.....

        Sorki, ale jak ktoś nie może nerwowo wytrzymać za kółkiem, to proponuję inny
        środek transportu. Drogi mamy jakie mamy i musimy po takich jeździć.
      • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 10:14
        Gość portalu: histe napisał(a):

        > 1 m to teoria, bo jak sie na rowerze przewrócisz to i tak prawdopodobnie w tym
        > jednym metrze się nie zmieścisz. Nie przeczę ( sam jeżdzę dużo rowrem) jest
        > wielu wariatów, którzy mijają rowerzystów niemal "o włos", ale z drugiej
        > strony nie liczysz, że kazdy kierowca ma centymetr w oczach i wie czy mija cię
        > w odległości 90-110 cm,

        Nie chodziło mi o centymetry.

        > a jeszcze inna sprawa jak ktos jedzie np kilkaset
        > kilometrów i co kilkanaście mija rowerzyste, zwalnia do 20 czeka aż pas obok
        > będzie wolny i wyprzedza - może czuć sie sflustrowany.....

        Jeśli ktoś z powodu tego, że co kilkanaście kilometrów musi wyhamować, by
        bezpiecznie wyprzedzić rowerzystę, czuje się już frustrację, to należałoby się
        się zastanowić, czy ktoś taki nie panujący na swoją frustracją w ogóle powinien
        mieć prawo jazdy. Przydałyby się jednak testy psychologiczne dla kandydatów na
        kierowców.

        > generalnie jadąc
        > drogą trzeba zachować większą ostrożność i to nie tylko będąc kierowca
        > samochodu , który mija rowerzyste ale i także kierując rowerem

        Piękny ogólnik, a teraz poproszę o konkrety. W jaki sposób miałem zachować
        jeszcze większą ostrożność w sytuacji, którą opisałem?
        Jura
    • user0001 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 06.08.07, 21:20
      Jechałeś za bardzo po prawej stronie.

      Jeśli jest na tyle wąsko, że nie da się ciebie wyprzedzić zgodnie z przepisami
      gdy jest ruch z przeciwnej strony. A na tyle szeroko, że jakiś imbecyl może
      wyprzedzać na wcisk gdy jedziesz przytulony do prawej krawędzi. To pakuj się w
      prawą koleinę i nie zjeżdżaj z niej.

      Zakładam, że żaden z kierowców nie chciał Ciebie potrącić, ale każdy z nich
      uważał, że wie lepiej jaka jest bezpieczna odległość. Jeśli ci kierowcy będą
      wiedzieli że nie mają tego co oni uważają za bezpieczną odległość, to żaden z
      nich nie będzie ryzykował lakieru.

      ps. Rowerem jeżdżę do pracy od ponad roku, niezależnie od pory roku i warunków
      pogodowych. To co piszę to nie jest sucha teoria, ale praktyka polskich dróg.

      ps2. Jeśli chcesz jeździć w sposób o którym piszę, to musisz być widoczny (latem
      jaskrawe ubranie, jesienią, zimą oraz od zmierzchu do świtu kamizelka
      odblaskowa). Zdawać sobie sprawę z ruchu na drodze (mieć lusterko i umieć
      kontrolować co dzieje się za Tobą). Być przewidywalnym (zakręty zgodnie z
      przepisami, jeśli omiajasz stojące w korku pojazdy to stawaj przed nimi a nie
      obok, sygnalizacja zamiaru wykonania manewru; lusterko masz po to abyś wiedział
      czy możesz wystawić lewą rękę). Oraz wiedzieć, że przeciętnemu kierowcy nie
      mieści się w głowie, iż rowerzysta może jechać ponad 30 km/h na płaskim
      (zajeżdżanie drogi przy skręcie w prawo oraz pakowanie się przed Ciebie z
      podporządkowanej).
      • Gość: marconi Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah IP: *.chello.pl 06.08.07, 22:16
        user0001 napisał:


        > jeśli omiajasz stojące w korku pojazdy to stawaj przed nimi a nie
        > obok,

        za coś takiego to bym z chęcią owijał kółko wokół tępego łba...

        jeśli musisz już pedałować po drogach to przynajmniej pozwól na
        światłach się wyprzedzić, żeby nie trzeba było po raz kolejny omijać
        cię na ten 1 metr - pomyślałeś, że robiąc w ten sposób sam wymuszasz
        na kierowcach znacznie większą liczbę wyprzedzeń ciebie niż gdybyś
        stał na światłach z boku???

        typowy "pies ogrodnika" - sam szybciej nie może to na złość innych
        przyblokuje... żenada...
        • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 07.08.07, 10:11
          > pomyślałeś, że robiąc w ten sposób sam wymuszasz
          > na kierowcach znacznie większą liczbę wyprzedzeń ciebie niż gdybyś
          > stał na światłach z boku???

          Rowerzysta akurat ma to w dupie - bo jak nie ten, to i tak inny będzie go wyprzedzał.
          A przynajmniej przeciśnie się przez korek.
      • edgar22 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 07.08.07, 07:53
        user0001 napisał:
        > jeśli omiajasz stojące w korku pojazdy to stawaj przed nimi a nie
        > obok,

        Mam nadzieję, że jesteś na tyle sprawny, by ruszyć nie blokując samochodów
        stojących za Tobą. Inaczej ładnie "odwdzięczyłbyś" się tym, którzy myśląc o
        rowerzystach, zrobili Ci miejsce, byś mógł się przecisnąć.
      • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 10:31
        user0001 napisał:

        > Jechałeś za bardzo po prawej stronie.
        >
        > Jeśli jest na tyle wąsko, że nie da się ciebie wyprzedzić zgodnie z przepisami
        > gdy jest ruch z przeciwnej strony. A na tyle szeroko, że jakiś imbecyl może
        > wyprzedzać na wcisk gdy jedziesz przytulony do prawej krawędzi. To pakuj się w
        > prawą koleinę i nie zjeżdżaj z niej.
        >
        > Zakładam, że żaden z kierowców nie chciał Ciebie potrącić, ale każdy z nich
        > uważał, że wie lepiej jaka jest bezpieczna odległość. Jeśli ci kierowcy będą
        > wiedzieli że nie mają tego co oni uważają za bezpieczną odległość, to żaden z
        > nich nie będzie ryzykował lakieru.

        Też o tym pomyślałem, że być może na tym polegał mój błąd. Spróbuję następnym
        razem pojechać tak jak radzisz.
        Po mieście mogłem poruszać się bez problemów, najgorsze były odcinki poza
        terenem zabudowanym.
        Pozdrawiam
        Jura
        • user0001 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 19:37
          Poza terenem zabudowanym mam tylko dwa może dwa i pół kilometra po krajowej dwu
          cyfrówce i cztery kilometry drogą lokalną poza terenem zabudowanym (drogi
          lokalne są używane tylko przez ruch lokalny, są one tuż obok siódemki) więc moje
          wrażenie nie są miarodajne.

          Na szerokim odcinku jadę tak, że można było mnie wyprzedzać bez przeszkód (droga
          na to pozwala), ale na zwężeniu (most i dojazdy do mostu) ustawiam się tak aby
          tylko jednoślady mogły mnie wyprzedzać bez zmiany pasa.

          Dla informacji zmotoryzowanych krzykaczy: przed mostem jest ograniczenie do 50
          km/h a chodniki (od barierki do barierki) mają metr szerokości. Czyli żaden z
          dwóch warunków pozwalających na legalną jazdę rowerem po chodniku nie jest
          spełniony.
    • jaro_ss Re: 1 m 07.08.07, 06:45
      Jeśli wydawało ci się, ze to było 0.5m to był na prawdę 1 metr...
      zwykle ludzie omijają rowerzystę w większej odłegłości - wpływa na
      to dynamiczne odczucie odległości.... Metr to na prawdę niewiele.

      Przy rzeczywistym 0.5m piszałbyś, że otrłsię o ciebie...

      Picze to gość, który potrafi zagiąć lusterko (bo moje się zgina)
      wyprzedzając autobus......

      Rozumiem, ze ludzie muszą jeździć rowerami, do pracy itp, ale z
      mojego punktu widzenia obawa przed rozjechaniem rowerzysty jest
      zmorą...

      W nocy - nieoświetleni, parki jadące całym pasem, czy wyścigowcy w
      mieście....

      Z reguły stosuję zasadę, że traktuję ich jako pełnogabarytowy pojazd
      osobowy, choć często osiągam 140/h, to przy rowerzystach zachowuje
      ostrożność wyprzedzam lewym pasem, zwalniam do ich rzędkości, jak
      przeciwległy pas jest zajęty i nie ma odpowiedniego pobocza.
      • simon921 Re: 1 m 07.08.07, 09:45
        > Z reguły stosuję zasadę, że traktuję ich jako pełnogabarytowy
        pojazd
        > osobowy, choć często osiągam 140/h, to przy rowerzystach zachowuje
        > ostrożność wyprzedzam lewym pasem, zwalniam do ich rzędkości, jak
        > przeciwległy pas jest zajęty i nie ma odpowiedniego pobocza.

        I właśnie o coś takiego chodzi:) Szczególnie poza miastem. W mieście
        nie mam pretensji jak ktoś mnie wyprzedzi bliżej niż metr pod
        warunkiem, że trochę zwolni. Jeżdże sporo po mieście (Poznań) i
        widzę, że ta współpraca rower - kierowca układa się coraz lepiej. Ja
        jak mogę zjadę kierowcy jak najbardziej na prawo, a kierowca zostawi
        mi miejsce w korku przy światłach. Ci, którzy koniecznie chcą mnie
        rozjechać są najczęściej z jakiś małych miast czy wsi (patrząc po
        rejestracjach).
        A co do rowerzystów bez świateł to bym rozstrzeliwywał na miejscu:/
        Zdarzyło mi się już zadzwonić na policję po tym jak w ostatniej
        chwili uniknąłem rozjechania dziadka w czarnej kurtce w nocy w lesie
        na ruchliwej drodze...
      • jureek Re: 1 m 08.08.07, 10:17
        jaro_ss napisał:

        > Jeśli wydawało ci się, ze to było 0.5m to był na prawdę 1 metr...
        > zwykle ludzie omijają rowerzystę w większej odłegłości - wpływa na
        > to dynamiczne odczucie odległości.... Metr to na prawdę niewiele.

        To było mniej niż szerokość roweru.

        > Z reguły stosuję zasadę, że traktuję ich jako pełnogabarytowy pojazd
        > osobowy, choć często osiągam 140/h, to przy rowerzystach zachowuje
        > ostrożność wyprzedzam lewym pasem, zwalniam do ich rzędkości, jak
        > przeciwległy pas jest zajęty i nie ma odpowiedniego pobocza.

        Brawo! Oby więcej takich kierowców.
        Jura
    • Gość: gw Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 22:05
      Z tego co piszesz to na tej drodze powinien byc zakaz ruchu rowerow. I pewnie by
      byl gdyby wszyscy przestrzegali przepisow - za kazdym rowerzysta robilby sie
      korek wiec pewnie po miesiacu czy dwoch pajawilby sie zakaz.
      Mijanie pieszych (zwlaszcza dzieci) i rowerzystow szerokim lukiem do dobra
      praktyka - jak moge to daje grubo ponad metr - musze sie jednak przyznac ze gdy
      z przeciwka jedzie sznurek samochodow to czasem mijam tez blizej - choc zawsze
      wtedy znacznie zwalniam.
      • simon921 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 07.08.07, 22:45
        No właśnie o to chodzi - nie wymagam, żeby ktoś jechał za rowerem cały czas, ale
        żeby chociaż mocno zwolnił jak go wyprzedza. Nie jest to najlepsze rozwiązanie,
        ale czasem faktycznie inaczej się nie da. Czym innym jest mijanie rowerzysty w
        odległości np. 0,5m autem jadącym z prędkością 40km/h (zakładamy rower 20km/h) a
        czym innym takie mijanie przy prędkości 90kmh lub często i większej.
      • shp80 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 03:21
        Gość portalu: gw napisał(a):

        > Z tego co piszesz to na tej drodze powinien byc zakaz ruchu rowerow.

        Najpierw rozsądna alternatywa, a dopiero potem ewentualny zakaz.
      • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 09:52
        Gość portalu: gw napisał(a):

        > Z tego co piszesz to na tej drodze powinien byc zakaz ruchu rowerow. I pewnie b
        > y
        > byl gdyby wszyscy przestrzegali przepisow - za kazdym rowerzysta robilby sie
        > korek

        Chyba jednak nie przeczytałeś tego, co piszę. Wyraźnie pisałem, że ruch z
        przeciwka wcale nie był taki wielki. Wystarczało przyhamować i poczekać, aż
        przejadą 2-3 samochody z przeciwka i już można było wyprzedzać z zachowaniem
        bezpiecznego odstępu.
        Według Twojej logiki należałoby wprowadzić zakaz ruchu rowerów na każdej drodze,
        gdzie szerokość pasa ruchu nie pozwala na wyprzedzenie rowerzysty z bezpiecznym
        odstępem bez przekraczania osi jezdni. A jak mają przemieszczać się ludzie nie
        posiadający samochodów? Taksówkami tylko? Komunikacja publiczna poza wielkimi
        miastami praktycznie nie istnieje (2 połączenia autobusowe na dzień), Ty
        chciałbyś zakazać ruchu rowerów praktycznie na każdej drodze - czy tylko
        właściciele samochodów mają prawo poruszać się po tym kraju?
        Jura
        • acorns Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 08.08.07, 11:43
          > Według Twojej logiki należałoby wprowadzić zakaz ruchu rowerów na
          > każdej drodze, gdzie szerokość pasa ruchu nie pozwala na
          > wyprzedzenie rowerzysty z bezpiecznym odstępem bez przekraczania
          > osi jezdni. A jak mają przemieszczać się ludzie nie posiadający
          > samochodów?

          Rozwiązanie jest jedno - naród musi rozliczać polityków których
          wybrał. Tylko afery, korupcja a autostrad jak nie było tak nie ma.
          Jak się partia nie wywiązuje z przedwyborczych obietnic - pospolite
          ruszenie, totalna demolka i rozpierducha siedziby tej partii i
          brutalne odsunięcie polityków od władzy. Nie nadają się do
          rządzenia - niech się zajmą handlem pietruszką albo kopaniem rowów.
          Znajdą się w 40 milionowym kraju tacy, którzy potrafią i chcą
          rządzić dobrze a nie wieprze które myślą tylko o dorwaniu się do
          koryta.

          Ja się moge za Tobą wlec i przez kilometr z prędkością patrolową
          jeśli za 20 kilometrów wyskoczę na czteropasową autostradę i z
          Warszawy do Nidzicy będę jechał z prędkością 250 - 280 km/h i żadne
          przejazdy przez miasta, żadne ciągniki, rowery, dzieci, kundle,
          kury, furmanki mi w tym nie przeszkodzą. A od Nidzicy do Szczytna
          bedę mógł śmigać 130-140 bez konieczności zwalniania na tych
          pieprzonych wąskich serpentynach, a rowerzyści będą mieli swój pas
          oddzielony barierkami od jezdni. Można to zrobić, ale trzeba chcieć
          to zrobić, a protestujących ekologów stłuc pałami i usunąć przy
          pomocy wojska bo brodata hołota nie będize blokować rozwoju
          infrastruktury z powodu 25 metrowego pasa drzew wzdłuż drogi, który
          trzeba w tym celu wyciąć. Tu masz rozwiązanie tego problemu i
          kierowcy nie są temu winni.
        • Gość: gw Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 22:07
          > Chyba jednak nie przeczytałeś tego, co piszę. Wyraźnie pisałem, że ruch z
          > przeciwka wcale nie był taki wielki. Wystarczało przyhamować i poczekać, aż
          > przejadą 2-3 samochody z przeciwka i już można było wyprzedzać z zachowaniem
          > bezpiecznego odstępu.

          Wlasnie przeczytalem jeszcze raz pierwszego posta i nie znalazlem tam nic o
          umiarkowanym ruchu. Ponownie odnioslem wrazenie, ze piszesz o duzym netezeniu
          samochodow.
          Nie znaczy to jednak, ze usprawiedliwiam kierowcow ktorzy mijaja rowery "o wlos"
          jadac 100 km/h lub wiecej. Tyle ze po prostu nie ma dobrego polaczenia waskiej
          drogi krajowej, duzego ruchu samochodow i rowerow. OK. Na rower wsiadam tylko
          rekraacyjnie i unikam wtedy asfaltow jak moge. Nie zazdroszcze ludziom, ktorzy
          musza jezdzic w takich warunkach jak opisales. Jedyne sensowne rozwiazanie to
          separacja - czyli sciezki rowerowe. Inna sprawa, ze jak nawet istnieje
          alternatywna droga rowerowa to i tak wielu rowerzystow pcha sie na asfalt bo
          troche blizej ...
          • simon921 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 10:08
            No właśnie segregacja... niestety w Polsce nawet jak ktoś projektuje
            drogę rowerową to sam nie mając pojęcia o jeździe rowerem robi to w
            debilny sposób. Zamiast ułatwiać życie rowerom i autom to się to
            utrudnia... W Polsce 60-70% dróg rowerowych nie nadaje się do jazdy.

            Kilka przykładów:
            1. Przejazdy przez skrzyżowania - ścieżka biegnie prosto, ale
            przejazdu przez jezdnię nie ma i trzeba jechać w prawo (2 pasy -
            osobne zmiany świateł), kolejne 2 pasy prosto i 2 pasy w lewo i
            wracamy na drogę rowerową - całość ok 5 minut (jedno
            skrzyżowanie!!!!!) - takie cuda we Wrocku np.
            2. Brak logicznego ciągu - droga rowerowa potrafi biec raz jedną,
            raz drugą stroną ulicy - co chwila przejazdy przez światła.
            3. Drogi rowerowe pobudowane kawałkami - dojeżdzasz do skrzyżowania
            i koniec - nie ma jak wjechać na jezdnię nawet.
            4. Kierowcy traktują je jako parkingi (Poznań - Stary Browar
            polecam:/)
            5. Światła zapalające się na 3 sek. przejazd przez dwupasmówkę na 2
            zmiany z postojem na wysepce, a jak jest prawoskręt osobny to i na 3
            (ciekawe jakby reagowali kierowcy jakby musieli stawać na 1
            skrzyżowaniu 2-6 razy:/)
            6. Piesi namiętnie traktujący drogę jako chodnik.
            7. Zielone strzałki - kierowcy nie zatrzymują się przed skrętem i
            strach wjechać na skrzyżowanie szybciej niż 5km/h
            8. Konieczność puszczania kierowców skręcających w boczne drogi,
            pomimo, że się jedzie wzdłuż głownej!!!
            itp. itd.

            Więc się chyba nie ma co dziwić, że rowerzysta czasem woli jechać
            ulicą niż czymś oznaczonym jako droga rowerowa, ale nią w
            rzeczywistości nie będacym...
            • wojtek33 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 11:32
              9. Mnie najbardziej rozwala puszczanie ścieżki pomiędzy wiatą przystankową a
              zatoką dla autobusów.
        • w_r_e_d_n_y Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 04:07
          jureek napisał:

          > A jak mają przemieszczać się ludzie nie
          > posiadający samochodów? Taksówkami tylko? Komunikacja publiczna
          > poza wielkimi miastami praktycznie nie istnieje (2 połączenia
          > autobusowe na dzień), Ty chciałbyś zakazać ruchu rowerów
          > praktycznie na każdej drodze...

          i po co sie tlumaczysz tym dup.kom ?
          jedziesz "legalnie" a oni maja sie stosowac do przepisow i koniec dyskusji
          • wojtek33 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 11:36
            A możecie mi powiedzieć, czy rowerzystów obowiązują przepisy dotyczące pojazdów
            wolnobieżnych, to o umożliwieniu przejazdu i zatrzymaniu się w razie konieczności?
            • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 11:41
              wojtek33 napisał:

              > A możecie mi powiedzieć, czy rowerzystów obowiązują przepisy dotyczące pojazdów
              > wolnobieżnych, to o umożliwieniu przejazdu i zatrzymaniu się w razie koniecznoś
              > ci?

              Nawet gdyby nie obowiązywały, to i tak bym umożliwił przejazd, gdybym widział,
              że za mną tworzy się korek.
              Jura
              • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 15:01
                Ale nie masz ustępować jak się tworzy korek, tylko od razu.
                • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 09.08.07, 19:48
                  klemens1 napisał:

                  > Ale nie masz ustępować jak się tworzy korek, tylko od razu.

                  A gdzie to wyczytałeś? Pewnie w tej samej "mądrej" książce, gdzie przeczytałeś,
                  że przepis o obowiązku zachowania metrowego odstępu od wyprzedzanego rowerzysty
                  obowiązuje na drodze osiedlowej, powiatowej, wojewódzkiej tylko nie na krajowej,
                  bo krajówka, to Panie krajówka jest. Ech Klemens, nie kompromituj się chłopie.
                  Jura
                  • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 10.08.07, 08:56
                    > > Ale nie masz ustępować jak się tworzy korek, tylko od razu.
                    > A gdzie to wyczytałeś?

                    W KD. Edgar przytoczył przepis i jest tam napisane "w razie potrzeby". A jeżeli
                    samochód nie jest w stanie wyprzedzić cię bezpiecznie, to najwyraźniej potrzeba taka
                    właśnie zachodzi.

                    > Pewnie w tej samej "mądrej" książce, gdzie przeczytałeś,
                    > że przepis o obowiązku zachowania metrowego odstępu od wyprzedzanego
                    > rowerzysty obowiązuje na drodze osiedlowej, powiatowej, wojewódzkiej tylko nie na
                    > krajowej

                    Nigdzie nie twierdziłem że przepis ten nie obowiązuje na drodze krajowej. Naucz się
                    rozumieć treść tego co czytasz a nie tylko pojedyncze słówka, które później miksujesz
                    w jakieś bzdury i jeszcze mi przypisujesz ich autorstwo.
                    • simon921 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 10.08.07, 10:10
                      > W KD. Edgar przytoczył przepis i jest tam napisane "w razie
                      potrzeby". A jeżeli
                      >
                      > samochód nie jest w stanie wyprzedzić cię bezpiecznie, to
                      najwyraźniej potrzeba
                      > taka
                      > właśnie zachodzi.

                      Czyli co? Dojeżdża do mnie samochód, nie może mnie wyprzedzić to co?
                      Natychmiast w krzaki, do rowu, czy na drzewo? Czy może staję
                      zostawiam rower przed autem i idę pieszo dalej? Jakbym miał każdemu
                      kierowcy zjechać to bym nigdzie nie dojechał. A jak mnie TIR czy
                      autobus nie może wyprzedzić, to jak tylko znajdę kawałek pobocza to
                      mu zjadę... I tacy kierowcy w przeciwieństwie do kierowców aut
                      osobowych potrafią za to PODZIĘKOWAĆ. A przecież tacy kierowcy
                      więcej jeżdżą i ciężej im przyśpieszyć niż tym jeżdżącym prze miasto
                      5km do pracy, co to muszą być minutę wcześniej.
                      • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 10.08.07, 14:59
                        > Czyli co? Dojeżdża do mnie samochód, nie może mnie wyprzedzić to co?
                        > Natychmiast w krzaki, do rowu, czy na drzewo?

                        Przeczytaj KD - tam jest napisane.

                        > Jakbym miał każdemu
                        > kierowcy zjechać to bym nigdzie nie dojechał.

                        Jakby kierowcy musieli się wlec za każdym rowerzystą zamiast normalnie jechać to też
                        by nigdzie nie dojechali.
                        Nie chcesz ustępować - twoja sprawa. Ale nie miej pretensji że cię wyprzedzają w
                        bliskiej odległości. Nie ułatwiając wyprzedzania wyrażasz niejako na to zgodę.
                    • jureek Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 10.08.07, 10:59
                      klemens1 napisał:

                      > > > Ale nie masz ustępować jak się tworzy korek, tylko od razu.
                      > > A gdzie to wyczytałeś?
                      >
                      > W KD. Edgar przytoczył przepis i jest tam napisane "w razie potrzeby". A jeżeli
                      >
                      > samochód nie jest w stanie wyprzedzić cię bezpiecznie, to najwyraźniej potrzeba
                      > taka
                      > właśnie zachodzi.

                      Tą pokrętną i skrajnie egoistyczną interpretacją pojęcia "potrzeby" udowodniłeś
                      ostatecznie, że rację mieli ci, którzy ostrzegali mnie, że nie da się z Tobą
                      normalnie dyskutować. Trudno, są jeszcze inni dyskutanci na tym forum.
                      A więc bywaj, Klemens.
                      Jura
                      • klemens1 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 10.08.07, 15:00
                        > Tą pokrętną i skrajnie egoistyczną interpretacją pojęcia "potrzeby" udowodniłeś
                        > ostatecznie(...)

                        Podaj swoją interpretację - kiedy rowerzysta powinien zjechać lub się zatrzymać żeby
                        ułatwić wyprzedzanie?
                        Popisz się czymś więcej niż obrażanie się na mnie za to że nie masz argumentów.


                        , że rację mieli ci, którzy ostrzegali mnie, że nie da się z Tobą
                        > normalnie dyskutować. Trudno, są jeszcze inni dyskutanci na tym forum.
                        > A więc bywaj, Klemens.
                        > Jura
            • edgar22 Tak 09.08.07, 12:09
              Art. 24.6. [...] Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub
              pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w
              razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia
              wyprzedzania.
              • tiges_wiz Re: Tak 09.08.07, 15:10
                a kto ma decydowac kiedy jest to "w razie potrzeby"?
                Dla kierowcow kazda sytuacja to będzie ta potrzeba.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=501&w=65850363
                • edgar22 Re: Tak 09.08.07, 16:28
                  > a kto ma decydowac kiedy jest to "w razie potrzeby"?

                  W kodeksie mnóstwo razy występuje zwrot "w razie potrzeby".
                  Decyzję podejmuje ten, którego przepis dotyczy.
                  Niestety - bo zdecydowanie wolę jasne sytuacje.

                  > Dla kierowcow kazda sytuacja to będzie ta potrzeba.

                  Nie każda. Nie przypominam sobie (aczkolwiek nie wykluczam, że się to zdarzyło), żebym jadąc za rowerzystą, czuł potrzebę, by ten się zatrzymał lub zjechał z drogi. Na ogół wystarczy chwila (dosłownie) cierpliwości, by móc go bezpiecznie wyprzedzić.
                  Dla mnie ważniejsze jest, by było go dobrze widać z odpowiedniej odległości.
              • shp80 Re: Tak 10.08.07, 03:12
                edgar22 napisał:

                > w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia
                > wyprzedzania.

                Nie widzisz tu nonsensu? Wyprzedzać można tylko pojazdy będące w ruchu, przemieszczające się w tym samym kierunku. Natomiast omijania ułatwiać nie trzeba, więc?
                • edgar22 Re: Tak 10.08.07, 07:34
                  shp80 napisał:
                  > Nie widzisz tu nonsensu?

                  Prawdę mówiąc - widzę. Zatrzymanie się rowerzysty nie ułatwi nikomu
                  wyprzedzania. Jeśli miało by być ułatwienie, to powinno być zalecenie
                  przyspieszenia do prędkości "samochodowej" lub usunięcia się z jezdni.
                  Ale to by było gorsze dla rowerzystów. Teraz przepis jest na tyle niejasny, że w
                  sumie jest tak, jakby go nie było.
            • w_r_e_d_n_y Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 10.08.07, 02:24
              wojtek33 napisał:

              > A możecie mi powiedzieć, czy rowerzystów obowiązują przepisy
              > dotyczące pojazdów wolnobieżnych, to o umożliwieniu przejazdu i
              > zatrzymaniu się w razie konieczności?

              dzwoni wojtek33 do radia Erywan

              WOJTEK33 :
              czy rowerzystów obowiązują przepisy dotyczące pojazdów wolnobieżnych?

              RADIO ERYWAN :
              absolutnie nie, nooooo chyba ze rower to pojazd silnikowy, do tego ma
              ograniczenie szybkosci do 25km/h i na pewno nie jest .....ciagnikiem rolniczym

              WOJTEK33 :
              dziekuje ,teraz wiem ze mam jednak rower
              • wojtek33 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 10.08.07, 10:30
                Widzisz wredny, ja ten przepis doskonale znam i wiem do czego się odnosi. Moją
                intencją było napisanie zaraz kolejnego posta, że wobec tego przepisu połowa
                wpisów w tym wątku nie ma sensu. Uznałem jednak, że nie będę obrażał
                inteligencji użytkowników taką łopatologią, jak widać bezpodstawnie,
                przynajmniej w odniesieniu do Ciebie.
                • simon921 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 10.08.07, 12:17
                  Wiesz tu raczej nie chodzi o sam przepis, który i tak jest martwy i
                  dziwny (ktoś słusznie zauważył, że nie można wyprzedzić stojącego
                  pojazdu - to jest już omijanie), ale o podejście niektórych
                  kierowców (wielu:(). Przepisu i tak większośc nie zna. Ja jadę to
                  spadaj na drzewo i ustąp mi miejsca. Nawet jadąc autem się z czymś
                  takim spotykam... miganie światłami z tył na zasadzie ja pierwszy bo
                  i tak masz gorsze auto.
                  Rowerzystów niestety trzeba bronić przed debilami, którym się
                  wydaje, że są więksi/szybsi to mają pierszeństwo. I mówię to jako
                  rowerzysta i kierowca jeżdżący raczej sporo więcej od statystycznego
                  polaka (i autem i rowerem;))
    • a_weasley Obowiązki kierowcy a obowiązki rowerzysty 11.01.08, 18:27
      jureek napisał:

      > Nikt nie respektuje nakazu wyprzedzania
      > w odległości 1 m od rowerzysty.
      > Gdy jest ruch z przeciwka, nikt
      > nie zwalnia, żeby zaczekać, aż będzie
      > możliwość wyprzedzenia
      <ciach>
      » Nie uczą na kursach prawa jazdy
      > tego przepisu?

      Taaa... karty rowerowej nie trzeba mieć, więc rowerzysta może poprzestać na
      znajomości swoich praw i cudzych obowiązków. Może w szczególności znać art. 24
      ust. 2 zd. drugie PoRD, o wspomnianym metrze, a nie znać art. 24 ust. 6 zd. drugie:
      "Kierujący [wyprzedzanym] pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub
      pojazdem bez silnika jest obowiązany usunąć się jak najbardziej na prawo i - w
      razie potrzeby - zatrzymać się, aby umożliwić wyprzedzanie".
      Pytania?
      • simon921 Re: Obowiązki kierowcy a obowiązki rowerzysty 11.01.08, 18:50
        > "Kierujący [wyprzedzanym] pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub
        > pojazdem bez silnika jest obowiązany usunąć się jak najbardziej na prawo i - w
        > razie potrzeby - zatrzymać się, aby umożliwić wyprzedzanie".
        > Pytania?

        Tak:) Jak się rowerzysta zatrzyma to już nie jest wyprzedzanie tylko
        omijanie:))) Przepis jest niespójny.
        A poza tym jak nie umiesz wyprzedzić jadącego rowerzysty z zachowaniem 1m, to
        ciekawe jak ominiesz tego samego rowerzystę gdy stanie:) Nadal musisz metr
        zachować:))) Więc jak pojedzie to pojedziesz za nim i będziesz czekał na okazję,
        a jak stanie, to będziesz stał za nim i czekał na okazję;) Przecież rower na
        jezdni pozostanie;) Bo co? W krzaki ma uciec;)
        A swoją drogą jak nie możesz ominąć rowerzysty toś d...;) Tak gęstego ruchu
        jeszcze nie mamy. A jak jednak nie umiesz to polecam komunikację miejską, albo
        ... rower;)
        • a_weasley Re: Obowiązki kierowcy a obowiązki rowerzysty 11.01.08, 22:26
          simon921 napisał:

          > A poza tym jak nie umiesz wyprzedzić
          > jadącego rowerzysty z zachowaniem 1m,

          A co tu jest do umienia? Jak fizycznie nie ma miejsca, to nie ma.

          > ciekawe jak ominiesz tego samego rowerzystę gdy stanie:) Nadal musisz metr
          zachować:)))

          A co mnie obliguje do zachowywania metrowego odstępu przy omijaniu rowerzysty
          czy w ogóle kogokolwiek? Artykuł, ustęp, punkt, litera?
          • shp80 Re: Obowiązki kierowcy a obowiązki rowerzysty 12.01.08, 00:31
            > A co mnie obliguje do zachowywania metrowego odstępu przy omijaniu > rowerzysty czy w ogóle kogokolwiek? Artykuł, ustęp, punkt, litera?

            Nic nie obliguje. Tak samo, jak rowerzysta nie musi ułatwiać omijania. Oczywiście możesz się jeszcze powoływać na artykuł o jeżdżeniu z prędkością nie utrudniającą ruchu. Ja mogę zrobić to samo, kiedy jadę w korku i część kierowców nie daje przejechać ;]
      • jureek Re: Obowiązki kierowcy a obowiązki rowerzysty 11.01.08, 21:22
        a_weasley napisał:

        > Taaa... karty rowerowej nie trzeba mieć, więc rowerzysta może poprzestać na
        > znajomości swoich praw i cudzych obowiązków. Może w szczególności znać art. 24
        > ust. 2 zd. drugie PoRD, o wspomnianym metrze, a nie znać art. 24 ust. 6 zd. dru
        > gie:
        > "Kierujący [wyprzedzanym] pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub
        > pojazdem bez silnika jest obowiązany usunąć się jak najbardziej na prawo i - w
        > razie potrzeby - zatrzymać się, aby umożliwić wyprzedzanie".
        > Pytania?

        Tak. Mam pytania:
        1. Czytałeś ten wątek? Przeczytałeś, że jechałem najbardziej na prawo, jak było
        to możliwe? Jak miałem usuwać się jeszcze bardziej na prawo? Przeskakiwać przez
        barierki? Wskakiwać do rowu z wodą?
        2. W jaki sposób zatrzymując się można umożliwić wyprzedzenie? Logika
        podpowiada, że zatrzymanie się uniemożliwi wyprzedzenie, ponieważ z samej
        definicji wyprzedzać można jedynie coś, co znajduje się w ruchu, jeśli więc
        zatrzymam się, to nie będzie można mnie wyprzedzić, bo nie będę w ruchu, co
        najwyżej można będzie mnie ominąć.
        Jura
      • jureek Re: Obowiązki kierowcy a obowiązki rowerzysty 12.01.08, 07:07
        a_weasley napisał:

        > Pytania?

        Prosiłeś o pytania, a jak je postawiłem, to jakbyś ich nie widział. Za trudne
        pytania postawiłem?
        Jura
        • a_weasley Re: Obowiązki kierowcy a obowiązki rowerzysty 12.01.08, 08:51
          jureek napisał:

          > a_weasley napisał:

          >> Pytania?

          > Prosiłeś o pytania, a jak je postawiłem,
          > to jakbyś ich nie widział.
          > Za trudne pytania postawiłem?

          Może powinienem był napisać: sensowne pytania, na które nie ma odpowiedzi w
          mojej notce.
          I, tak, rzeczywiście, mamy lapsus ustawodawczy, powinno być "aby umożliwić
          omijanie". Co prawda i tak doskonale wiadomo, o co chodzi, ale to sformułowanie
          umożliwia czepianie się.
          • jureek Re: Obowiązki kierowcy a obowiązki rowerzysty 12.01.08, 09:38
            a_weasley napisał:

            > > Prosiłeś o pytania, a jak je postawiłem,
            > > to jakbyś ich nie widział.
            > > Za trudne pytania postawiłem?
            >
            > Może powinienem był napisać: sensowne pytania, na które nie ma odpowiedzi w
            > mojej notce.

            Co takiego bezsensownego jest w pytaniu, czy czytałeś cały wątek? Proste
            pytanie, można odpowiedzieć tak lub nie.

            > I, tak, rzeczywiście, mamy lapsus ustawodawczy, powinno być "aby umożliwić
            > omijanie".

            Brałeś udział w procesie ustawodawczym, że z taką pewnościa siebie wiesz co
            ustawodawca miał na myśli i jak powinno to być sformułowane?

            > Co prawda i tak doskonale wiadomo, o co chodzi, ale to sformułowanie
            > umożliwia czepianie się.

            Otóż wcale nie wiadomo o co chodzi. Moim zdaniem chodzi o to, że
            wielkogabarytowe i wolnobieżne pojazdy co jakiś czas mają zatrzymać się na
            parkingu lub poboczu po to, żeby nie tworzyły się za nimi wielokilometrowe korki.
            Jura
            • a_weasley Co poeta miał na myśli? 12.01.08, 14:03
              jureek napisał:

              > Brałeś udział w procesie ustawodawczym, że
              > z taką pewnościa siebie wiesz co ustawodawca miał
              > na myśli i jak powinno to być sformułowane?

              Pojęciem lapsusu ustawodawczego prawnicy posługują się od dawna i wcale nie
              muszą w tym celu brać udziału w tworzeniu danego przepisu.
              Zdarzają się sytuacje oczywiste i to, że jak ktoś się zatrzyma, to się go
              wyprzedzić nie da, bo to już będzie omijanie, taką właśnie sytuacją jest.

              > Otóż wcale nie wiadomo o co chodzi. Moim zdaniem
              > chodzi o to, że wielkogabarytowe i wolnobieżne
              > pojazdy co jakiś czas mają zatrzymać się
              > na parkingu lub poboczu po to, żeby nie tworzyły
              > się za nimi wielokilometrowe korki.

              Możesz sobie mieć zdanie jakie chcesz, tyle że w tekście nie ma nic ani o
              gabarytach pojazdów (natomiast jest ogólnie o pojeździe bez silnika, a takim
              rower niewątpliwie jest), ani o parkingu lub poboczu (skąd wniosek, że należy to
              zrobić także jak nie ma pobocza), ani o rozładowaniu korka (jest po prostu o
              wyprzedzeniu).
              Z mojej strony EOT.
              • jureek Re: Poproszę o wnioski praktyczne 12.01.08, 14:19
                Namieszałeś, a teraz chcesz się zwijać? Jakieś EOT? Ni ma tak łatwo kolego.
                Poproszę o wnioski praktyczne z tego przepisu. Czy chodzi o to, że jak jadę
                sobie rowerkiem drogą bez pobocza i za mną jedzie samochód, pasy są na tyle
                wąskie, że nie da rady wyprzedzić mnie z zachowaniem przepisowego metra, a z
                przeciwka jedzie sznur samochodów, to mam się zatrzymać? I co dalej? W czym
                pomoże to jadącemu za mną? Jak widzisz pytań od cholery (sam zresztą zachęcałeś
                do pytania), a Ty chcesz uciekać.
                Jura
                • a_weasley Com napisał, napisałem 12.01.08, 16:00
                  jureek napisał:

                  > Namieszałeś, a teraz chcesz się zwijać? Jakieś EOT? Ni ma tak
                  > łatwo kolego.

                  Bo co? Dasz mi po łapie i każesz stać w kącie?

                  > Poproszę o wnioski praktyczne z tego przepisu. Czy chodzi o to, że

                  Chodzi dokładnie o to, co w sprawie tego przepisu już napisałem. Ani więcej, ani
                  mniej.

                  Z. Mojej. Strony. EOT.
                  • jureek widzę, że bardzo nie lubisz... 12.01.08, 16:24
                    ... konkretnych pytań. Takich, na które odpowiedź może być tak lub nie. No
                    trudno, nie, to nie.
                    Jura
                    • simon921 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 12.01.08, 18:29
                      Ciekawe kiedy do gościa dotrze, że stojący rower jeszcze bardziej będzie
                      blokował pas ruchu (bo prędkość zero;)) niż rower jadący. No bo przecież nie
                      zniknie;)
                      • Gość: prawdziwy tebe Re: widzę, że bardzo nie lubisz... IP: *.aster.pl 12.01.08, 18:53

                        to rower stojacy nagle jest szerszy o metr od jadacego?

                        a dla jurusia odpowiedz jest prosta: jesli z drogi zjechac nie moze,
                        to ma sie zatrzymac i stanac mozliwie blisko prawej krawedzi pasa
                        umozliwiajac w ten sposob przejazd samochodom.
                        • jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 12.01.08, 20:18
                          Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                          > a dla jurusia odpowiedz jest prosta: jesli z drogi zjechac nie moze,
                          > to ma sie zatrzymac i stanac mozliwie blisko prawej krawedzi pasa
                          > umozliwiajac w ten sposob przejazd samochodom.

                          No i popatrz. Niby zdaniem a_weasleya taki to jednoznaczny i nie pozostawiający
                          wątpliwości przepis, że nic tłumaczyć nie trzeba, a tu Ty radzisz, żeby
                          zatrzymać się na jezdni, a w poście poniżej a_weasley kategorycznie stwierdza,
                          że na jezdni zatrzymać się nie wolno.
                          A swoją drogą, co pomoże Ci to, że zatrzymam się na jezdni? Czy stanę się przez
                          to węższy. Przecież pisałem, że jechałem maksymalnie blisko prawej krawędzi.
                          Aha, chodzi Ci o to, że dopóki jadę, to musisz zachować jednometrowy odstęp przy
                          wyprzedzaniu, a jak stoję to wolno Ci śmignąć setką koło mnie w odległości nawet
                          10 cm, bo przy omijaniu nie ma podanych minimalnych odstępów. O to Ci chodzi?
                          Jura
                          • Gość: prawdziwy tebe Re: widzę, że bardzo nie lubisz... IP: *.aster.pl 12.01.08, 22:23

                            > No i popatrz. Niby zdaniem a_weasleya taki to jednoznaczny i nie
                            > pozostawiający wątpliwości przepis, że nic tłumaczyć nie trzeba, a
                            > tu Ty radzisz, żeby zatrzymać się na jezdni, a w poście poniżej
                            > a_weasley kategorycznie stwierdza, że na jezdni zatrzymać się nie
                            > wolno.

                            w tym przepisie jak i watku nic nie ma o staniu na jezdni, reguluja
                            to inne przepisy. twoja uwaga jest wiec nie na temat.

                            > A swoją drogą, co pomoże Ci to, że zatrzymam się na jezdni? Czy
                            > stanę się przez to węższy. Przecież pisałem, że jechałem
                            > maksymalnie blisko prawej krawędzi. Aha, chodzi Ci o to, że dopóki
                            > jadę, to musisz zachować jednometrowy odstęp przy wyprzedzaniu, a
                            > jak stoję to wolno Ci śmignąć setką koło mnie w odległości nawet
                            > 10 cm, bo przy omijaniu nie ma podanych minimalnych odstępów. O to
                            > Ci chodzi?

                            tak. i nie musze smigac setka, wystarczy, ze bede mogl PO minieciu
                            roworozawalidrogi jechac szybciej, niz on.
                            • jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 12.01.08, 22:31
                              Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):


                              > w tym przepisie jak i watku nic nie ma o staniu na jezdni,

                              Zapomnial, co sam pisal? No to przyppmne:
                              "jesli z drogi zjechac nie moze, to ma sie zatrzymac i stanac mozliwie blisko
                              prawej krawedzi pasa"
                              Jura
                            • jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 13.01.08, 10:22
                              Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                              > tak. i nie musze smigac setka, wystarczy, ze bede mogl PO minieciu
                              > roworozawalidrogi jechac szybciej, niz on.

                              Sorry. Nie setka, tylko 90 kmh. Przecież teraz nagle stałeś się ortodoksyjnym
                              wyznawcą przepisów. Gdy przepisy te nie pozwalają Ci jechać tak szybko, jakbyś
                              chciał, to są to dla Ciebie przepisy bolszewickie, ale gdy znajdzie sie przepis
                              pozwalający Ci omijać rowerzystę bez zachowania odstępu, to wtedy już
                              bolszewicki nie jest.
                              Jura
                              • Gość: prawdziwy tebe Re: widzę, że bardzo nie lubisz... IP: *.aster.pl 13.01.08, 11:37

                                nie rob z siebie hipokryty wiekszego niez jestes. ty jestes
                                podadnym wladzy, wiec ty wlasnie masz przepisow przestrzegac.
                                wszystkich przepisow. zapluwasz sie o koniecznosci przestrzegania
                                przepisow - to ich wszystkich przestrzegaj. albo nie becz, jak ktos
                                cie minie w odleglosci 99 cm.

                                a co do tego:

                                "Zapomnial, co sam pisal? No to przyppmne:
                                "jesli z drogi zjechac nie moze, to ma sie zatrzymac i stanac mozliwie blisko prawej krawedzi pasa"

                                no i? jeden przepis nakazuje zwyczajnie zrobic cos, co jest opisane
                                w innym. podobnie znak nakazujacy skrecic w lewo nic nie mowi o uzyciu
                                kierunkowskaza.
                                • jureek insunuacje bez pokrycia... 13.01.08, 13:55
                                  ... to Twoja specjalność, więc raczej pro forma zapytam, gdzie w tym wątku
                                  pisałem, że jakiegoś przepisu nie zamierzam przestrzegać.
                                  Sam jesteś hipokrytą, jeśli raz twierdzisz, że przepisy to bolszewicki wymysł, a
                                  kiedy indziej domagasz się od innych ich przestrzegania.
                                  Jura
                                  • Gość: prawdziwy tebe jurus wpada we wlasne kleszcze... IP: *.aster.pl 13.01.08, 19:30

                                    > ... to Twoja specjalność, więc raczej pro forma zapytam, gdzie w
                                    > tym wątku pisałem, że jakiegoś przepisu nie zamierzam przestrzegać.

                                    gdybys chcial, to bys nie udawal, ze go nie rozumiesz. nieznajomosc
                                    przepisow nie uprawnia do ich lamania. niezrozumienie takze.

                                    > Sam jesteś hipokrytą, jeśli raz twierdzisz, że przepisy to
                                    > bolszewicki wymysł, a kiedy indziej domagasz się od innych ich
                                    > przestrzegania.

                                    prosze mi podac link gdzie pisalem ze przepisy sa bolszewickim
                                    wymyslem, kretaczu na lepperowa miare.

                                    a po drugie ja sie od nikogo nie domagam zjezdzania z drogi, ale tez
                                    bede wyprzedzal w takiej odleglosci jaka uznam za stosowna.

                                    ps.
                                    wykupiles juz bilecik wstepu do berlina dla zatruwaczy atmosfery?
                          • a_weasley Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 12.01.08, 22:48
                            Jureek znalazł miejsce, gdzie może mnie złapać za słowo, i cały szczęśliwy napisał:

                            > zatrzymać się na jezdni, a w poście poniżej a_weasley
                            > kategorycznie stwierdza,że na jezdni zatrzymać się
                            > nie wolno.

                            W sposób tamujący ruch niewątpliwie. Jak najbardziej na prawo, czyli jeżeli jest
                            taka możliwość, to na pobocze, a jeżeli nie ma, to jak najbliżej prawej krawędzi
                            jezdni.
                            Post, do którego się odnosiłem, sugerował, że zatrzymanie się nic nie daje, bo
                            blokuje ruch. Rzeczywiście w ten sposób zatrzymywać się nie wolno.
                            • jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 13.01.08, 10:18
                              a_weasley napisał:

                              > > zatrzymać się na jezdni, a w poście poniżej a_weasley
                              > > kategorycznie stwierdza,że na jezdni zatrzymać się
                              > > nie wolno.
                              >
                              > W sposób tamujący ruch niewątpliwie. Jak najbardziej na prawo, czyli jeżeli jes
                              > t
                              > taka możliwość, to na pobocze, a jeżeli nie ma, to jak najbliżej prawej krawędz
                              > i
                              > jezdni.

                              Do cholery jasnej głuchy jesteś? Piszę przecie, że jechałem tak blisko prawej
                              krawędzi jezdni, że bliżej się nie da, a i tak nie było miejsca, żeby mnie
                              wyprzedzić. To jak się zatrzymam, to nagle stanę się węższy i miejsce się
                              znajdzie? Chodzi o to, że wtedy tego metra odstępu nie będziesz musiał zachować?
                              Więc oświadczam, że nawet z zachowaniem 10 cm odstępu też musiałbyś przekroczyć
                              oś jezdni przy wymijaniu. Więc jak? Miałem prawo jechać, czy i tak miałem się
                              zatrzymać i do rowu z wodą uciekać?
                              Jura
                              • misiu-1 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 13.01.08, 13:01
                                jureek napisał:

                                > Do cholery jasnej głuchy jesteś? Piszę przecie, że jechałem tak
                                > blisko prawej krawędzi jezdni, że bliżej się nie da, a i tak nie
                                > było miejsca, żeby mnie wyprzedzić. To jak się zatrzymam, to nagle
                                > stanę się węższy i miejsce się znajdzie? Chodzi o to, że wtedy tego
                                > metra odstępu nie będziesz musiał zachować? Więc oświadczam, że
                                > nawet z zachowaniem 10 cm odstępu też musiałbyś przekroczyć oś
                                > jezdni przy wymijaniu. Więc jak? Miałem prawo jechać, czy i tak
                                > miałem się zatrzymać i do rowu z wodą uciekać?

                                Chcesz powiedzieć, że odległość krawędzi jezdni od zbocza rowu z wodą była równa zero i taki stan ciągnął się setki metrów? Możesz wskazać, gdzie jest ta droga?
                                Sprawa odstępu - jeśli sam zauważasz, że ten przepisowy 1m jest dlatego, że rowerzysta może się "gibnąć" podczas jazdy, to sam sobie w ten sposób odpowiadasz - przy omijaniu stojącego rowerzysty nie obowiązuje, bo stojący rowerzysta się nie "gibnie". A jeśli się "gibnie" to jest nietrzeźwy i w ogóle nie powinno go tam być. Przy okazji - jeśli możliwe "gibnięcie" rowerzysty wyznacza wielkość bezpiecznego odstępu jadącego roweru od innego pojazdu równą 1m to czy zachowujesz ten odstęp przy omijaniu stojących na światłach pojazdów? Tzn. zatrzymujesz się, jeśli między stojącymi samochodami jest mniej niż 2m+szerokość roweru?
                                Sprawa jazdy w Niemczech - wyprzedzanie rowerzystów przez samochody szerokim łukiem jest tam prawdopodobnie skutkiem lekceważenia przepisów przez rowerzystów, którzy za sprawą terroru politpoprawności czują się tam świętymi krowami. Dlatego kierowca kombinuje - najadę na krowę, a odpowiem jak za człowieka, ergo: lepiej ominąć dużym łukiem. Tak, jak omija się g***o na drodze.
                                Generalnie - rowerzyści w Niemczech nie zwracają uwagi na światła, znaki drogowe, jeżdżą pod prąd ulicami jednokierunkowymi, lewą stroną (nie lewym pasem!) jezdni. Taki jest efekt wciskania socjalizmu do przepisów ruchu - uprzywilejowywanie "słabszych użytkowników dróg".
                                Na własne oczy nieraz widziałem wszystko to, co wyżej opisałem.
                                • jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 13.01.08, 13:51
                                  misiu-1 napisał:

                                  >chcesz powiedzieć, że odległość krawędzi jezdni od zbocza rowu z wodą była równ
                                  > a zero i taki stan ciągnął się setki metrów? Możesz wskazać, gdzie jest ta drog
                                  > a?

                                  Pisalem juz, gdzie jest. Poczytaj sobie watek.

                                  > Sprawa odstępu - jeśli sam zauważasz, że ten przepisowy 1m jest dlatego, że row
                                  > erzysta może się "gibnąć" podczas jazdy, to sam sobie w ten sposób odpowiadasz
                                  > - przy omijaniu stojącego rowerzysty nie obowiązuje, bo stojący rowerzysta się
                                  > nie "gibnie".

                                  A tego, że wyprzedzający samochód też może się gibnąć (np. nagły podmuch wiatru)
                                  nawet nie bierzesz pod uwagę. Jeżeli sądzisz, że omijanie stojącego rowerzysty,
                                  czy pieszego w odległości 10 cm jest OK, to chyba nie mamy za bardzo o czym
                                  rozmawiać.

                                  > A jeśli się "gibnie" to jest nietrzeźwy i w ogóle nie powinno go
                                  > tam być. Przy okazji - jeśli możliwe "gibnięcie" rowerzysty wyznacza wielkość b
                                  > ezpiecznego odstępu jadącego roweru od innego pojazdu równą 1m to czy zachowuje
                                  > sz ten odstęp przy omijaniu stojących na światłach pojazdów? Tzn. zatrzymujesz
                                  > się, jeśli między stojącymi samochodami jest mniej niż 2m+szerokość roweru?

                                  Na bezczelne insynuacje nie odpowiadam.

                                  > Sprawa jazdy w Niemczech - wyprzedzanie rowerzystów przez samochody szerokim łu
                                  > kiem jest tam prawdopodobnie skutkiem lekceważenia przepisów przez rowerzystów,
                                  > którzy za sprawą terroru politpoprawności czują się tam świętymi krowami. Dlat
                                  > ego kierowca kombinuje - najadę na krowę, a odpowiem jak za człowieka, ergo: le
                                  > piej ominąć dużym łukiem.

                                  Sugerujesz, że w Polsce kierowca nie myśli? Czy może myśli, że odpowie jak za
                                  krowę jednak? Wcale bym się tak nie dziwił.

                                  > Tak, jak omija się g***o na drodze.
                                  > Generalnie - rowerzyści w Niemczech nie zwracają uwagi na światła, znaki drogow
                                  > e, jeżdżą pod prąd ulicami jednokierunkowymi, lewą stroną (nie lewym pasem!) je
                                  > zdni. Taki jest efekt wciskania socjalizmu do przepisów ruchu - uprzywilejowywa
                                  > nie "słabszych użytkowników dróg".

                                  Takiego efektu, jak dużo mniejsza ilość wypadków niż w Polsce jakoś nie
                                  zauważasz. No pewnie, co tam Panisko będzie się bydłem przejmować. Z dwojga
                                  złego wolę już terror politpoprawności niż terror byznesmenów w białych skarpetkach.

                                  > Na własne oczy nieraz widziałem wszystko to, co wyżej opisałem.

                                  Wow! Na własne oczy! No, no, no.
                                  Jura
                                  • misiu-1 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 13.01.08, 14:28
                                    jureek napisał:

                                    > Pisalem juz, gdzie jest. Poczytaj sobie watek.

                                    Aha, już zapomniałeś, co pisałeś, a szukać wśród setki postów już ci się nie
                                    chce. Rozumiem.

                                    > A tego, że wyprzedzający samochód też może się gibnąć (np. nagły
                                    > podmuch wiatru

                                    Samochód to nie chorągiewka.

                                    > nawet nie bierzesz pod uwagę. Jeżeli sądzisz, że omijanie stojącego
                                    > rowerzysty, czy pieszego w odległości 10 cm jest OK, to chyba nie
                                    > mamy za bardzo o czym rozmawiać.

                                    Poniżej 1m jest nieskończenie wiele innych odległości niż 10cm, więc odpowiedź
                                    jest zwyczajnie głupia.

                                    > Na bezczelne insynuacje nie odpowiadam.

                                    To nie była insynuacja tylko pytanie. Rozumiem, że odpowiedź jest negatywna. To
                                    wiele tłumaczy.

                                    > Sugerujesz, że w Polsce kierowca nie myśli? Czy może myśli, że
                                    > odpowie jak za krowę jednak? Wcale bym się tak nie dziwił.

                                    Sugeruję, że socjalizm w Polsce nie jest posunięty aż tak daleko, żeby wywołała
                                    poczucie bycia świętą krową wśród rowerzystów.

                                    > Takiego efektu, jak dużo mniejsza ilość wypadków niż w Polsce jakoś
                                    > nie zauważasz. No pewnie, co tam Panisko będzie się bydłem
                                    > przejmować. Z dwojga złego wolę już terror politpoprawności niż
                                    > terror byznesmenów w białych skarpetkach.

                                    Jak zakażemy w ogóle ruchu pojazdów, to też efektem będzie mniejsza liczba
                                    wypadków, co nie oznacza wcale, że ten skutek usprawiedliwia zakaz. Zasada
                                    "słabszych przepisy nie obowiązują" jest nie do przyjęcia, bo jest sprzeczna z
                                    elementarnymi zasadami sprawiedliwości i z konstytucyjną zasadą równości wobec
                                    prawa. Już kilka tysięcy lat temu napisano: "Nie będziesz stronniczym na korzyść
                                    ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz
                                    sądził bliźniego." (Kpł. 19:15)

                                    > Wow! Na własne oczy! No, no, no.

                                    Wow! Ale odpowiedź. No, no, no.
                                    • Gość: jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... IP: *.adsl.alicedsl.de 13.01.08, 15:06
                                      misiu-1 napisał:

                                      > jureek napisał:
                                      >
                                      > > Pisalem juz, gdzie jest. Poczytaj sobie watek.
                                      >
                                      > Aha, już zapomniałeś, co pisałeś, a szukać wśród setki postów już ci się nie
                                      > chce. Rozumiem.

                                      Nie rozumiesz. Zbyt pochopne wnioski wyciągasz. Nie zapomniałem. Pamiętam, gdzie
                                      wtedy jechałem. Po prostu chciałbym Cię zachęcić do przeczytania wątku, w którym
                                      się wypowiadasz.

                                      > > A tego, że wyprzedzający samochód też może się gibnąć (np. nagły
                                      > > podmuch wiatru
                                      >
                                      > Samochód to nie chorągiewka.

                                      Gratuluję wyobrażni. Ty naprawdę masz prawo jazdy? Ech, ta korupcja w Polsce.

                                      > > nawet nie bierzesz pod uwagę. Jeżeli sądzisz, że omijanie stojącego
                                      > > rowerzysty, czy pieszego w odległości 10 cm jest OK, to chyba nie
                                      > > mamy za bardzo o czym rozmawiać.
                                      >
                                      > Poniżej 1m jest nieskończenie wiele innych odległości niż 10cm, więc odpowiedź
                                      > jest zwyczajnie głupia.

                                      Która z tych nieskończenie wielu jest Twoim zdaniem OK? Zakładam, że jedziesz 90
                                      kmh, bo rzecz miała miejsce poza terenem zabudowanym i jadąc taką prędkością
                                      omijasz stojącego rowerzystę. Jaki minimalny odstęp dobrowolnie zachowasz?

                                      > > Na bezczelne insynuacje nie odpowiadam.
                                      >
                                      > To nie była insynuacja tylko pytanie. Rozumiem, że odpowiedź jest negatywna. To
                                      > wiele tłumaczy.

                                      Znowu nie rozumiesz. I znowu wyciągasz pochopne wnioski. Nie sądź wszystkich po
                                      sobie. Nie mam takiego ciągu do przodu jak byznesmeni w białych skarpetkach,
                                      żebym musiał wykorzystywać każdą lukę. Czekając na zielone nie przepycham się
                                      obok stojących samochodów.

                                      > > Sugerujesz, że w Polsce kierowca nie myśli? Czy może myśli, że
                                      > > odpowie jak za krowę jednak? Wcale bym się tak nie dziwił.
                                      >
                                      > Sugeruję, że socjalizm w Polsce nie jest posunięty aż tak daleko, żeby wywołała
                                      > poczucie bycia świętą krową wśród rowerzystów.

                                      Zaraz, zaraz. Piszemy przecież o zachowaniach kierowców. Jedni omijają szerokim
                                      łukiem rowerzystę, drudzy mają w d...ie jego bezpieczeństwo i starają się go
                                      zepchnąć do rowu, bo przeszkadza im w rozwinięciu takich prędkości, jakie by
                                      chcieli. Ty twierdzisz, że ci pierwszi robią to ze strachu, że mogą ponieść
                                      konsekwencje, jeśli rowerzyście stanie się krzywda. Wytłumacz więc, dlaczego
                                      polski kierowca takich konsekwencji się nie obawia i traktuje rowerzystę nie jak
                                      człowieka tylko jak g...no do ominięcia..

                                      > > Takiego efektu, jak dużo mniejsza ilość wypadków niż w Polsce jakoś
                                      > > nie zauważasz. No pewnie, co tam Panisko będzie się bydłem
                                      > > przejmować. Z dwojga złego wolę już terror politpoprawności niż
                                      > > terror byznesmenów w białych skarpetkach.
                                      >
                                      > Jak zakażemy w ogóle ruchu pojazdów, to też efektem będzie mniejsza liczba
                                      > wypadków, co nie oznacza wcale, że ten skutek usprawiedliwia zakaz.

                                      Uważasz, że w Niemczech sparaliżowano ruch i taki jest koszt mniejszej ilości
                                      wypadków?

                                      > Zasada
                                      > "słabszych przepisy nie obowiązują" jest nie do przyjęcia, bo jest sprzeczna z
                                      > elementarnymi zasadami sprawiedliwości i z konstytucyjną zasadą równości wobec
                                      > prawa.

                                      Demagogia. Dyskutujesz z czymś, czego nie napisałem. W którym miejscu napisałem,
                                      że rowerzyście wszystko wolno?

                                      > Już kilka tysięcy lat temu napisano: "Nie będziesz stronniczym na korzyś
                                      > ć
                                      > ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz
                                      > sądził bliźniego." (Kpł. 19:15)

                                      Wow!
                                      Jura
                                    • Gość: turysta Re: widzę, że bardzo nie lubisz... IP: 217.153.180.* 16.01.08, 18:39
                                      > Zasada
                                      > "słabszych przepisy nie obowiązują" jest nie do przyjęcia, bo jest sprzeczna z
                                      > elementarnymi zasadami sprawiedliwości i z konstytucyjną zasadą równości wobec
                                      > prawa.

                                      Prawo tworzone jest dla ludzi, przez ludzi. Prawo może się zmieniać w zależności od okoliczności. Prawo przede wszystkim powinno stawać w obronie życia i sprawiedliwości. Ciężko, by w każdym segmencie wymagać od rowerzystów tego samego, co od kierowców samochodów, zarówno tych małych jak i dużych. Zagrożenia powodowane przez rowerzystów są inne, niż zagrożenia powodowane przez kierowców. To na przemieszczanie się samochodami trzeba mieć papier i przejść odpowiednie badania (przynajmniej w teorii). Twierdzenie, że sprawiedliwe jest wyprzedzanie rowerzysty w odległości kilku cm, tak jak rowerzysta wyprzedza (omija) stojące w korku samochodu, to tak, jak stwierdzenie, że upadek mrówki na słonia jest tym samym, co upadek słonia na mrówkę. Wszyscy powinni być równi wobec prawa, ale prawo musi uwzględniać różne czynniki. Boisz się o swoje życie, gdy jesteś wyprzedzany przez rowerzystę? To rusz dupę, wsiądź na rower i stwierdź, że jesteś w takiej samej komfortowej sytuacji, co siedząc w samochodzie.
                                      • a_weasley Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 16.01.08, 18:53
                                        Gość portalu: turysta napisał(a):

                                        >T a przemieszczanie się samochodami trzeba mieć papier i
                                        > przejść odpowiednie bada nia (przynajmniej w teorii).

                                        To prawda. Na rowerzystę nie trzeba zdawać egzaminu i potem pojawiają się na
                                        drogach takie Jurki, którym się zdaje, że znają przepisy.
                                        • jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 16.01.08, 19:27
                                          a_weasley napisał:

                                          > To prawda. Na rowerzystę nie trzeba zdawać egzaminu i potem pojawiają się na
                                          > drogach takie Jurki, którym się zdaje, że znają przepisy.

                                          Musiałem CI nieźle zajść za skórę, skoro do takich prymitywnych ataków ad
                                          personam się posuwasz. Nie Tobie oceniać moją znajomość przepisów. Oceniali ją
                                          egzaminatorzy i w Polsce i w Niemczech, bo w obu tych krajach zdawałem i w
                                          pierwszym podejściu zdałem egzaminy na prawo jazdy. Ponad 20 lat bezwypadkowej
                                          jazdy też o czymś świadczy. Znajomość przepisów to nie tylko umiejętność
                                          zacytowania ich na forum i rejterada, gdy pytają Cię o praktyczne ich zastosowanie.
                                          Jura
                                          • a_weasley Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 16.01.08, 20:38
                                            jureek napisał:

                                            > Musiałem CI nieźle zajść za skórę,

                                            Owszem, nie cierpię, jak ktoś chwali się publicznie łamaniem przepisów.

                                            > Nie Tobie oceniać moją znajomość przepisów. Oceniali ją
                                            > egzaminatorzy i w Polsce i w Niemczech, bo w obu tych
                                            > krajach zdawałem i w pierwszym podejściu zdałem egzaminy na
                                            > prawo jazdy.

                                            Tym gorzej świadczy o tobie to, co w tym wątku wypisywałeś.
                                            • jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 16.01.08, 20:50
                                              a_weasley napisał:

                                              > jureek napisał:
                                              >
                                              > > Musiałem CI nieźle zajść za skórę,
                                              >
                                              > Owszem, nie cierpię, jak ktoś chwali się publicznie łamaniem przepisów.

                                              Już tyle razy prosiłem o konkrety, w jaki sposób złamałem ten przytaczany przez
                                              Ciebie przepis. Pobocza nie było, gdybym zatrzymał się na jezdni nawet na samej
                                              jej krawędzi zablokowałbym ruch, a tego robić nie wolno, jak sam napisałeś.
                                              Zakazu ruchu rowerów nie było, więc o co Ci chodzi? Dowiem się wreszcie?
                                              Inna sprawa, że jakoś nie zauważyłem, żebyś czepiał się tych, którzy publicznie
                                              chwalą się znacznym przekraczaniem dozwolonych prędkości, ani tych, którzy nie
                                              ukrywają, że wyprzedzają rowerzystę z odstępem mniejszym od jednego metra.
                                              Dziwnie wybiórcze jest to Twoje "niecierpienie łamania przepisów".
                                              Jura
                                              • simon921 To ja mam pytanie 16.01.08, 21:28
                                                Do wszystkich domagających się radykalnego stosowania przepisu o ustępowaniu
                                                przez rowerzystę każdemu samochodowi.
                                                W jaki sposób taki rowerzysta ma poruszać się po mieście? Bo ruch jest na tyle
                                                duży, ze po ustąpieniu jednemu panu i władcy w aucie nie zdążyłby raczej nawet
                                                wsiąść na rower. Wiec jak?
                                                I czy auta w korku powinny ustępować rowerzyście? Bo jeśli chodzi o szybkość w
                                                korku raczej kierowca ma marne szanse z rowerzystą;)

                                                A jeszcze co do tego przepisu - miał on raczej na celu uniemożliwienie tworzenia
                                                się korków za rowerem - czyli np. żeby nie wlec się drogą krajową godzinę za
                                                rowerzystą. Ale jak kierowca musi poczekać 10 sekund czy nawet minutę to nie
                                                umrze. I kto ma decydować kiedy przepis zastosować? Raczej rowerzysta bo jest z
                                                przodu.

                                                I jeszcze jedno, jak uważacie, że rower blokuje ruch niezgodnie z przepisami to
                                                proponuję telefon na policję a nie mijanie go 100km/h 10cm od kierownicy. Bo
                                                jadący przed wami rowerzysta może was spowolnić na minutę, a wy go możecie
                                                zabić. Pomyślcie o tym.
                                                • simon921 Re: To ja mam pytanie 18.01.08, 22:22
                                                  Widzę, że nikt nie potrafi odpowiedzieć na moje pytania. No cóż będę jeździł
                                                  łamiąc ten tak utrudniający kierowcom przepis.
                                                  A przy okazji jeżdżę codziennie ok 6km w jedną stronę do pracy o zgrozo jedną z
                                                  głównych ulic Poznania i jakoś nikt na mnie nie trąbi. I nie widzę, żeby ktoś mi
                                                  groził, że go blokuję. Nawet coś niesamowitego - niektórzy robią miejsce, żebym
                                                  mógł ich ominąć przed światłami. I nawet wredna policja nie reaguje jak się w
                                                  korku przebijam do przodu:P
                                                • Gość: prawdziwy tebe Re: To ja mam pytanie IP: *.aster.pl 19.01.08, 17:14

                                                  > W jaki sposób taki rowerzysta ma poruszać się po mieście? Bo ruch
                                                  > jest na tyle duży, ze po ustąpieniu jednemu panu i władcy w aucie
                                                  > nie zdążyłby raczej nawet wsiąść na rower. Wiec jak?

                                                  dziwne, macie tyle rad do udzielenia kierowcom jezdzacymi po
                                                  polskich "drogach", a teraz nagle rozkladacie rece...

                                                  dziwne, ze jak jakis przepis nie pasuje kierowcom, to chcecie
                                                  kierowcow zmieniac, ale jak wam cos nie pasuje, to wolicie udawac,
                                                  ze przepis nie istnieje...

                                                  hipokryzja wielkosci galaktyki...
                                                  • simon921 Re: To ja mam pytanie 20.01.08, 12:29
                                                    > dziwne, macie tyle rad do udzielenia kierowcom jezdzacymi po
                                                    > polskich "drogach", a teraz nagle rozkladacie rece...
                                                    >
                                                    > dziwne, ze jak jakis przepis nie pasuje kierowcom, to chcecie
                                                    > kierowcow zmieniac, ale jak wam cos nie pasuje, to wolicie udawac,
                                                    > ze przepis nie istnieje...
                                                    >
                                                    > hipokryzja wielkosci galaktyki...

                                                    Po prostu pytam jak sobie wyobrażasz stosowanie tego przepisu?

                                                    I dlaczego mówisz macie? My rowerzyści czy co? Jestem kierowcą, rowerzystą i
                                                    pieszym. Jako kierowca robię ok 40-50kkm rocznie i uwierz mi - nie mam żadnego
                                                    problemu z wyprzedzaniem jadących rowerzystów oczywiście w przepisowej odległości.

                                                    Natomiast największe problemy z innymi uczestnikami ruchu mają Ci, którzy
                                                    korzystają tylko z jednego środka transportu. Niezależnie, czy jeżdżą tylko
                                                    autem, rowerem czy śmigają na własnych nogach.

                                                    PS. Jak będę miał czas napiszę jakiegoś maila do policji, żeby mi
                                                    zinterpretowali przepis, na który tak chętnie się powołujesz. Bo jeszcze żaden
                                                    kierowca mi się o to nie przyczepił. Ale proszę odpowiedz jak wyobrażasz sobie
                                                    poruszanie się rowerem po mieście przy radykalnym stosowaniu tego przepisu?
                                                  • Gość: prawdziwy tebe Re: To ja mam pytanie IP: *.aster.pl 20.01.08, 19:42

                                                    > Po prostu pytam jak sobie wyobrażasz stosowanie tego przepisu?

                                                    jurus cham i hipokryta z pewnoscia by sie na ciebie wydarl, zebys
                                                    watek czytal i ze nie bedzie paluchow strzepil, ja cie natomiast
                                                    skieruje tu:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=67053223&a=74324626
                                                    > I dlaczego mówisz macie? (...)

                                                    formy "macie" uzylem ze wzgledu na pozycje i stanowisko, jakie
                                                    zajmujesz ty, jurus cham i paru innych w tym konkretnym watku.

                                                    > PS. Jak będę miał czas napiszę jakiegoś maila do policji, żeby mi
                                                    > zinterpretowali przepis, na który tak chętnie się powołujesz. Bo
                                                    > jeszcze żaden kierowca mi się o to nie przyczepił.

                                                    i co z tego? ja tez nikogo nie zabilem jezdzac 100 po miescie, i co?
                                                    dowodzi to czegos?

                                                    > Ale proszę odpowiedz jak wyobrażasz sobie poruszanie się rowerem
                                                    > po mieście przy radykalnym stosowaniu tego przepisu?

                                                    dokladnie tak samo jak ty wyobrazasz sobie poruszanie sie po dk
                                                    systemem 90-traktor-90-roboty-90-pks-90-rowerzyta_pan_szosy-90.
                                                    nie wspominajac o terenach zabudowanych co 20 metrow.
                                                  • simon921 Re: To ja mam pytanie 21.01.08, 00:07
                                                    > dokladnie tak samo jak ty wyobrazasz sobie poruszanie sie po dk
                                                    > systemem 90-traktor-90-roboty-90-pks-90-rowerzyta_pan_szosy-90.
                                                    > nie wspominajac o terenach zabudowanych co 20 metrow.

                                                    Dlaczego mi podajesz przykład DK w momencie kiedy ja się pytam Ciebie o miasto?
                                                    A po drugie - wylewanie frustracji na rowerzystów, za to, że po polskich drogach
                                                    jeździ się tak jak się jeździ jest nie fair. To raczej do miłościwie nam
                                                    panujących się powinieneś zwracać - jakbyś miał wszędzie tranzyt autostradami
                                                    czy "eskami" to rowerzystów by tam nie było, bo nie wolno. Zresztą raczej tłumy
                                                    rowerzystów krajówkami nie jeżdżą - raczej drogami bardziej bocznymi się jeździ
                                                    - nikt samobójcą nie jest.

                                                    Przejedź się kiedyś na rowerze drogą, to może zrozumiesz o czym mówię. A jak
                                                    uważasz, że rower łamie przepis, to zadzwoń na policję - ciekawe jak zareagują.
                                                    Myślę, że na tym koniec dyskusji.
                                                  • Gość: prawdziwy tebe Re: To ja mam pytanie IP: *.aster.pl 22.01.08, 21:19

                                                    > Dlaczego mi podajesz przykład DK w momencie kiedy ja się pytam
                                                    > Ciebie o miasto?

                                                    bo przylad jest trafny - daje taka sama odpowiedz.

                                                    > A po drugie - wylewanie frustracji na rowerzystów, za to, że po
                                                    > polskich drogach jeździ się tak jak się jeździ jest nie fair.

                                                    pogielo cie??? to przeciez jurus wylewa zale na kierowcow ze
                                                    metra nie trzymaja! przeczytaj temat tego watku i wypowiedzi
                                                    tego rowerowego egoisty! on ma pretensje do kierowcow, ale
                                                    swoje obowiazki ma w dupie.

                                                    przypomne, ze te obowiazki wynikaja z przepisow, ktore tak broni,
                                                    w przeciwienstwie do ludzi myslacych trzezwo.

                                                    > To raczej do miłościwie nam panujących się powinieneś zwracać

                                                    a dlaczego? bo jurus i jemu podobni lamia przepisy?
                                        • shp80 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 19.01.08, 01:58
                                          > To prawda. Na rowerzystę nie trzeba zdawać egzaminu i potem pojawiają się na
                                          > drogach takie Jurki, którym się zdaje, że znają przepisy.

                                          Podjerzewam, że gdyby po naszych drogach jeździły tylko takie "Jurki", to o śmiertelnych wypadkach drogowych z udziałem rowerzystów dowiadywalibyśmy się co najwyżej z zagranicznych serwisów informacyjnych.
                                      • misiu-1 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 16.01.08, 21:26
                                        Zagrożenia powodowane przez rowerzystów są wystarczająco poważne, żeby wymagać od nich tyle samo odpowiedzialności, co od kierowców samochodów. Ja nie piszę, że sprawiedliwe jest wyprzedzanie rowerzysty w takiej odległości, jak rowerzyści omijają samochody stojące w korku. Odwrotnie - piszę, że sprawiedliwe jest wymaganie od rowerzystów omijania samochodów w takiej samej odległości, jakiej wymaga się od kierowcy pojazdu przy wyprzedzaniu rowerzysty. Łapiesz różnicę?
                                        • shp80 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 19.01.08, 02:22
                                          misiu-1 napisał:

                                          > Zagrożenia powodowane przez rowerzystów są wystarczająco poważne, żeby wymagać
                                          > od nich tyle samo odpowiedzialności, co od kierowców samochodów.

                                          Ale masz jakieś wsparcie? Jakieś dane? Ilość zabitych _przez_ rowerzystów pieszych, ilość zabitych _przez_ rowerzystów kierowców osobówek, TIRów itp..

                                          > Ja nie piszę,
                                          > że sprawiedliwe jest wyprzedzanie rowerzysty w takiej odległości, jak rowerzyśc
                                          > i omijają samochody stojące w korku. Odwrotnie - piszę, że sprawiedliwe jest wy
                                          > maganie od rowerzystów omijania samochodów w takiej samej odległości, jakiej wy
                                          > maga się od kierowcy pojazdu przy wyprzedzaniu rowerzysty. Łapiesz różnicę?

                                          Zdajesz sobie w ogóle sprawę, dlaczego przepisy wymagają przy wyprzedzaniu pojazdu jednośladowego minimum 1m odstępu, a czemu dokładnie tego nie precyzują przy wyprzedzaniu całej reszty, czy dalej będziesz tak sobie bredził? Jeździłeś kiedykolwiek, jakimkolwiek jednośladem? Nawet siedząc w samochodzie, _wymijając_ ciężarówkę, przy dużej różnicy prędkości czuć wyraźnie, jak samochód ściąga na lewy pas. Uważasz, że rower poruszający się blisko stojących, czy wolno poruszających się samochodów, wywołuje u kierowców dokładnie ten sam efekt? Rowerzysta, prócz tego, że może stracić równowagę w wyniku podmuchu blisko przejeżdżającego samochodu, może wjechać w koleinę lub inną dziurę. I po właśnie potrzebuje większej przestrzeni.
                                          Powiem więcej - nie wymagam od kierowców zachowania minimum 1m, jeśli wszystko dzieje się przy niskich prędkościach, rzędu 20km/h i niewielkich różnicach tych prędkości.
                                          • misiu-1 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 19.01.08, 21:58
                                            shp80 napisał:

                                            > Ale masz jakieś wsparcie? Jakieś dane? Ilość zabitych _przez_
                                            > rowerzystów pieszych, ilość zabitych _przez_ rowerzystów kierowców
                                            > osobówek, TIRów itp..

                                            Owszem, mam. Na przykład, według danych Komendy Głównej Policji, w roku 2006, kierujący rowerami spowodowali 2930 wypadków, co stanowi ponad 10% wszystkich wypadków spowodowanych przez kierujących pojazdami. W wypadkach tych zginęło 286 osób, a 2764 osoby zostały ranne. Na tym forum wklejałem też już kiedyś informacje prasowe o pieszych zabitych bezpośrednio przez rowerzystów.

                                            > Zdajesz sobie w ogóle sprawę, dlaczego przepisy wymagają przy
                                            > wyprzedzaniu pojazdu jednośladowego minimum 1m odstępu, a czemu
                                            > dokładnie tego nie precyzują przy wyprzedzaniu całej reszty, czy
                                            > dalej będziesz tak sobie bredził?

                                            Na razie to ty bredzisz, bo zamiast rozmawiać o kwestiach prawnych, snujesz jakieś durne rozważania motywowane zapewne jakimiś swoimi osobistymi kompleksami antysamochodowymi. Do tego potrzeba zaś poradt innych specjalistów niż ci od ruchu drogowego.

                                            > Jeździłeś kiedykolwiek, jakimkolwiek jednośladem? Nawet siedząc w
                                            > samochodzie, _wymijając_ ciężarówkę, przy dużej różnicy prędkości
                                            > czuć wyraźnie, jak samochód ściąga na lewy pas. Uważasz, że rower
                                            > poruszający się blisko stojących, czy wolno poruszających się
                                            > samochodów, wywołuje u kierowców dokładnie ten sam efekt?
                                            > Rowerzysta, prócz tego, że może stracić równowagę w wyniku podmuchu
                                            > blisko przejeżdżającego samochodu, może wjechać w koleinę lub inną
                                            > dziurę. I po właśnie potrzebuje większej przestrzeni.

                                            Czy ty w ogóle rozumiesz, co czytasz? Bo wydaje mi się, że nie bardzo.
                                            • shp80 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 20.01.08, 21:15
                                              misiu-1 napisał:

                                              > shp80 napisał:
                                              >
                                              > > Ale masz jakieś wsparcie? Jakieś dane? Ilość zabitych _przez_
                                              > > rowerzystów pieszych, ilość zabitych _przez_ rowerzystów kierowców
                                              > > osobówek, TIRów itp..
                                              >
                                              > Owszem, mam. Na przykład, według danych Komendy Głównej Policji, w roku 2006, k
                                              > ierujący rowerami spowodowali 2930 wypadków, co stanowi ponad 10% wszystkich wy
                                              > padków spowodowanych przez kierujących pojazdami.
                                              > W wypadkach tych zginęło 286
                                              > osób, a 2764 osoby zostały ranne.

                                              Ile wśród tych ofiar było postronnych uczestników ruchu, pieszych, kierowców, a ile samych sprawców wypadku, czyli rowerzystów?

                                              > Na tym forum wklejałem też już kiedyś informa
                                              > cje prasowe o pieszych zabitych bezpośrednio przez rowerzystów.

                                              Ile to będzie? Jedna, dwie osoby na rok?

                                              > > Zdajesz sobie w ogóle sprawę, dlaczego przepisy wymagają przy
                                              > > wyprzedzaniu pojazdu jednośladowego minimum 1m odstępu, a czemu
                                              > > dokładnie tego nie precyzują przy wyprzedzaniu całej reszty, czy
                                              > > dalej będziesz tak sobie bredził?
                                              >
                                              > Na razie to ty bredzisz, bo zamiast rozmawiać o kwestiach prawnych, snujesz ja
                                              > kieś durne rozważania motywowane zapewne jakimiś swoimi osobistymi kompleksami
                                              > antysamochodowymi. Do tego potrzeba zaś poradt innych specjalistów niż ci od ru
                                              > chu drogowego.

                                              To nie ja mam kompleksy, siedząc w samochodzie, że mnie rowerzysta w korku wyprzedza.

                                              > > Jeździłeś kiedykolwiek, jakimkolwiek jednośladem? Nawet siedząc w
                                              > > samochodzie, _wymijając_ ciężarówkę, przy dużej różnicy prędkości
                                              > > czuć wyraźnie, jak samochód ściąga na lewy pas. Uważasz, że rower
                                              > > poruszający się blisko stojących, czy wolno poruszających się
                                              > > samochodów, wywołuje u kierowców dokładnie ten sam efekt?
                                              > > Rowerzysta, prócz tego, że może stracić równowagę w wyniku podmuchu
                                              > > blisko przejeżdżającego samochodu, może wjechać w koleinę lub inną
                                              > > dziurę. I po właśnie potrzebuje większej przestrzeni.
                                              >
                                              > Czy ty w ogóle rozumiesz, co czytasz? Bo wydaje mi się, że nie bardzo.

                                              Tak, w przeciwieństwie do ciebie. Bo nawet nie odpowiedziałeś na pytania.
                                • Gość: turysta Re: widzę, że bardzo nie lubisz... IP: 217.153.180.* 16.01.08, 18:21
                                  misiu-1 napisał:

                                  > Generalnie - rowerzyści w Niemczech nie zwracają uwagi na światła, znaki drogow
                                  > e, jeżdżą pod prąd ulicami jednokierunkowymi,

                                  Bo mają często do tego prawo, misiu...

                                  > lewą stroną (nie lewym pasem!) je
                                  > zdni. Taki jest efekt wciskania socjalizmu do przepisów ruchu - uprzywilejowywa
                                  > nie "słabszych użytkowników dróg".
                                  > Na własne oczy nieraz widziałem wszystko to, co wyżej opisałem.

                                  Tobie zapewne jest bliższa kultura wschodnia, zero szacunku dla drugiego człowieka, im więcej blach, tym więcej respektu. Wyjechał polaczek do cywilizacji i się gubi..
                                  • misiu-1 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 16.01.08, 21:19
                                    Gość portalu: turysta napisał(a):

                                    > Bo mają często do tego prawo, misiu...

                                    Z pewnością. Jak wiadomo, znaki, światła i w ogóle wszelkie zasady ruchu
                                    drogowego, rowerzystów nie dotyczą. Jak mi mogło przyjść do głowy, że jest inaczej?

                                    > Tobie zapewne jest bliższa kultura wschodnia, zero szacunku dla
                                    > drugiego człowieka, im więcej blach, tym więcej respektu. Wyjechał
                                    > polaczek do cywilizacji i się gubi..

                                    Powyższe zdanie świadczy tylko o Twojej internacjonalistycznej kulturze i
                                    szacunku dla innych.
                                    • jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 16.01.08, 21:24
                                      misiu-1 napisał:

                                      > Gość portalu: turysta napisał(a):
                                      >
                                      > > Bo mają często do tego prawo, misiu...
                                      >
                                      > Z pewnością. Jak wiadomo, znaki, światła i w ogóle wszelkie zasady ruchu
                                      > drogowego, rowerzystów nie dotyczą.

                                      Owszem dotyczą. Ale Tobie widocznie się w głowie nie mieści, że rowerzysta może
                                      jechać ulicą jednokierunkową pod prąd nie łamiąc przy tym przepisów.
                                      Pooglądaj sobie dla poszerzenia horyzontów:
                                      www.fahrtipps.de/verkehrsregeln/fahrrad-einbahnstrasse.php
                                      Jura
                                      • misiu-1 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 18.01.08, 22:01
                                        jureek napisał:

                                        > Owszem dotyczą. Ale Tobie widocznie się w głowie nie mieści, że
                                        > rowerzysta może jechać ulicą jednokierunkową pod prąd nie łamiąc przy
                                        > tym przepisów. Pooglądaj sobie dla poszerzenia horyzontów:
                                        > www.fahrtipps.de/verkehrsregeln/fahrrad-einbahnstrasse.php

                                        Co Ty mi pokazujesz? Wydaje Ci się, że pokazanie przypadku, kiedy specjalny znak
                                        drogowy dopuszcza dwukierunkowy ruch rowerów na drodze jednokierunkowej,
                                        załatwia sprawę? Być może o tym nie wiesz, ale taki znak dotyczy tylko drogi,
                                        przy której jest postawiony, a nie wszystkich do kupy.
                                        • jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 19.01.08, 10:38
                                          misiu-1 napisał:

                                          > Co Ty mi pokazujesz? Wydaje Ci się, że pokazanie przypadku, kiedy specjalny zna
                                          > k
                                          > drogowy dopuszcza dwukierunkowy ruch rowerów na drodze jednokierunkowej,
                                          > załatwia sprawę? Być może o tym nie wiesz, ale taki znak dotyczy tylko drogi,
                                          > przy której jest postawiony, a nie wszystkich do kupy.

                                          To bardzo tani chwyt - polemizowanie z czymś, czego adwersarz nie napisał. W
                                          którym miejscu napisałem, że rowerzyście _zawsze_ wolno jechać ulicą
                                          jednokierunkową pod prąd? To Ty uogólniałeś stawiając znak równości między jazdą
                                          pod prąd i nieprzestrzeganiem przepisów, więc pokazałem Ci, że można jechać pod
                                          prąd nie łamiąc przepisów, jeśli znaki na to pozwalają. Tylko tyle.
                                          Jura
                                    • shp80 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 19.01.08, 02:41
                                      misiu-1 napisał:

                                      > Gość portalu: turysta napisał(a):
                                      >
                                      > > Bo mają często do tego prawo, misiu...
                                      >
                                      > Z pewnością. Jak wiadomo, znaki, światła i w ogóle wszelkie zasady ruchu
                                      > drogowego, rowerzystów nie dotyczą. Jak mi mogło przyjść do głowy, że jest inac
                                      > zej?

                                      Chyba nie zrozumiałeś tego, o czym było wyżej pisane. Rowerzyści mają często prawo jeździć pod prąd, bo tak są skonfigurowane drogi (wszechobecne kontrapasy itp..) Inteligenty człowiek stwierdziłby, że rowerzysta bezpieczniejszy byłby wtedy, gdyby krócej dojeżdżał do swojego celu podróży. A tym jest właśnie jazda _lokalnymi_ drogami pod prąd, zamiast współtowarzyszenia kierowcom na trójpasmowych miejskich autostradach i wykonywania niesłychanie "bezpiecznych" dla rowerzystów lewoskrętów, które w danym momencie są jedyną legalną opcją dojazdu.

                                      > Powyższe zdanie świadczy tylko o Twojej internacjonalistycznej kulturze i
                                      > szacunku dla innych.

                                      Sądzę, że fragment zdania: "innego człowieka", dość wyraźnie określa przedział osób, których to szacunek dotyczył. Ciężko określać człowiekiem kogoś, kto stawia życie ludzkie nad fetysz zwany motoryzacją.
                                      • shp80 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 19.01.08, 02:45
                                        Miało być: ciężko określać człowiekiem kogoś, kto stawia swój fetysz nad ludzkie życie..
                                      • misiu-1 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 19.01.08, 21:39
                                        shp80 napisał:

                                        > Chyba nie zrozumiałeś tego, o czym było wyżej pisane. Rowerzyści
                                        > mają często prawo jeździć pod prąd, bo tak są skonfigurowane drogi
                                        > wszechobecne kontrapasy itp..)

                                        Chyba to Ty nie zrozumiałeś. Pisałem o ewidentnych i nagminnych naruszeniach
                                        przepisów przez rowerzystów, więc Twoje tłumaczenia nadają się psu na budę. To
                                        dokładnie tak, jakby ktoś ubolewał nad zwyczajowym przekraczaniem przez
                                        kierujących samochodami prędkości 50km/h w obszarze zabudowanym, a ktoś
                                        odpowiedziałby na to zdjęciem znaku ograniczającego prędkość do 80km/h na Trasie
                                        Łazienkowskiej i stwierdził, że kierowcy często mają prawo jeździć szybciej.

                                        > Inteligenty człowiek stwierdziłby, że rowerzysta bezpieczniejszy
                                        > byłby wtedy, gdyby krócej dojeżdżał do swojego celu podróży. A tym
                                        > jest właśnie jazda _lokalnymi_ drogami pod prąd, zamiast
                                        > współtowarzyszenia kierowcom na trójpasmowych miejskich
                                        > autostradach i wykonywania niesłychanie "bezpiecznych" dla
                                        > rowerzystów lewoskrętów, które w danym momencie są jedyną legalną
                                        > opcją dojazdu.

                                        Bełkot bez odniesienia do tematu, którym jest chwilowo, przypominam, naruszanie
                                        przepisów przez rowerzystów.

                                        > Sądzę, że fragment zdania: "innego człowieka", dość wyraźnie
                                        > określa przedział osób, których to szacunek dotyczył. Ciężko
                                        > określać człowiekiem kogoś, kto stawia życie ludzkie nad fetysz
                                        > zwany motoryzacją.

                                        Ciężko też nazwać człowiekiem osobnika o inteligencji na poziomie małpiatki.
                                        • shp80 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 20.01.08, 21:24
                                          misiu-1 napisał:

                                          > > Inteligenty człowiek stwierdziłby, że rowerzysta bezpieczniejszy
                                          > > byłby wtedy, gdyby krócej dojeżdżał do swojego celu podróży. A tym
                                          > > jest właśnie jazda _lokalnymi_ drogami pod prąd, zamiast
                                          > > współtowarzyszenia kierowcom na trójpasmowych miejskich
                                          > > autostradach i wykonywania niesłychanie "bezpiecznych" dla
                                          > > rowerzystów lewoskrętów, które w danym momencie są jedyną legalną
                                          > > opcją dojazdu.
                                          >
                                          > Bełkot bez odniesienia do tematu, którym jest chwilowo, przypominam, naruszanie
                                          > przepisów przez rowerzystów.

                                          Naprawdę nie widzisz żadnego związku z naruszaniem przepisów przez rowerzystów, a naruszaniem przepisów przez kierowców oraz sytuacją drogową w miastach? Skoro wg ciebie między rowerem, a samochodem należy stawiać znak równości, czemu rowerzyści nie mogą jeździć np. po autostradach?

                                          > > Sądzę, że fragment zdania: "innego człowieka", dość wyraźnie
                                          > > określa przedział osób, których to szacunek dotyczył. Ciężko
                                          > > określać człowiekiem kogoś, kto stawia życie ludzkie nad fetysz
                                          > > zwany motoryzacją.
                                          >
                                          > Ciężko też nazwać człowiekiem osobnika o inteligencji na poziomie małpiatki.

                                          Odezwał się homosapiens
                      • a_weasley Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 12.01.08, 19:26
                        simon921 napisał:

                        > Ciekawe kiedy do gościa dotrze, że stojący
                        > rower jeszcze bardziej będzie blokował pas ruchu
                        > (bo prędkość zero;)) niż rower jadący.

                        ROTFL.
                        Stać na pasie ruchu nie wolno. Najpierw jest obowiązek usunięcia się na prawo.
                        I przypominam, że nie ma obowiązku trzymania metra odstępu przy omijaniu. O czym
                        zresztą pisałem.
                        • simon921 Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 12.01.08, 19:48
                          > ROTFL.
                          > Stać na pasie ruchu nie wolno. Najpierw jest obowiązek usunięcia się > na prawo.

                          A co ma taki stojący rowerzysta zrobić? uciec do rowu? zdematerializować się?

                          > I przypominam, że nie ma obowiązku trzymania metra odstępu przy omijaniu. O czy
                          > m
                          > zresztą pisałem.

                          Ale weź pod uwagę , że jak już rowerzysta się zatrzyma, to musi najczęściej
                          zejść z roweru, co automatycznie zwiększa szerokość całego składu;)


                          Żeby nie było niedomówień. Nigdy złośliwie nie zajeżdżam kierowcom drogi. Ale
                          też nie będę zjeżdżał każdemu tylko dlatego, że on uważa, że powinienem. Owszem
                          zjadę jak pojadę jakąś krętą ruchliwą drogą i za mną utworzy się korek, czy nie
                          będzie mnie mogła ciężarówka wyprzedzić. Natomiast w mieście nigdy nie zjadę
                          samochodom, bo zaraz i tak go wyprzedzę jak utknie w korku. I jeszcze mi się nie
                          zdarzyło, żeby jakiś kierowca miał do mnie pretensje.

                          PS. Opowiem jeszcze dowcip. Jestem też kierowcą, robię ok 50kkm rocznie i NIGDY
                          nie zdarzyło mi się mieć problemów z ominięciem roweru. Owszem czasem trzeba
                          przyhamować, czy o zgrozo puścić kilka aut z przeciwka, ale dla mnie to nie
                          problem. Ale jak mawiają złej baletnicy...

                          I jeszcze jedna uwaga na koniec - każdy powinien spróbować wszystkiego, czyli
                          auta, roweru i ruchu pieszego. To ułatwia zrozumienie innych. A nie patrzenie
                          tylko z jednej strony.
                          • Gość: Stefan A powiedz jedno.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.08, 20:16
                            I pewnie, jak znam życie, jeździsz również po tych ulicach, wzdłuż
                            których biegną ścieżki rowerwowe... Zgadza się?
                            • jureek Re: A powiedz jedno.. 12.01.08, 20:27
                              Gość portalu: Stefan napisał(a):

                              > I pewnie, jak znam życie, jeździsz również po tych ulicach, wzdłuż
                              > których biegną ścieżki rowerwowe... Zgadza się?

                              Jeśli o mnie chodzi, to ozłociłbym tego, kto wybudowałby ścieżkę rowerową
                              (uważaj z tą terminologią, bo zaraz jakiś purysta kodeksowy się przyczepi, że
                              nie ma ścieżek, są tylko drogi) przy drodze do Opola. Nie byłbym wtedy skazany
                              na jeżdżenie do miasta samochodem, bo jazda rowerem w takich warunkach jak
                              opisałem to prawie jak rosyjska ruletka. Jak jest ścieżka, to jadę ścieżką,
                              nawet jak ścieżka ma gorszą nawierzchnię. Bezpieczeństwo ważniejsze niż wygoda.
                              Jura
                        • jureek Re: widzę, że bardzo nie lubisz... 12.01.08, 20:22
                          a_weasley napisał:

                          > Stać na pasie ruchu nie wolno. Najpierw jest obowiązek usunięcia się na prawo.

                          Dokąd na prawo? Do rowu z wodą po przeskoczeniu barierki? Znowu pytanie zbyt
                          konkretne?
                          Jura
          • shp80 Re: Obowiązki kierowcy a obowiązki rowerzysty 12.01.08, 13:01
            a_weasley napisał:

            > I, tak, rzeczywiście, mamy lapsus ustawodawczy, powinno być "aby
            > umożliwić
            > omijanie".

            IMO tego artykułu nie powinno w ogóle być albo powinien dotyczyć sytuacji w konkretnych miejscach (np. teren niezabudowany). W miastach, gdzie rower coraz częściej dociera na miejsce szybciej, niż samochód, przepis mówiący o ułatwianiu omijania powinien raczej dotyczyć kierowców :)

            > Co prawda i tak doskonale wiadomo, o co chodzi, ale to
            > sformułowanie umożliwia czepianie się.

            Nie za bardzo wiadomo, o co chodzi, kto, czy co definiuje taką "potrzebę". Czy kilka samochodów jadących za rowerzystą, który dojeżdża do czerwonego światła, spełnia warunki takiej potrzeby? Nie sądzę.
            Czy na ograniczeniu np. do 40km/h, sznur niekończących się samochodów jadący za rowerzystą, który pociska te 40km/h, jest potrzebą? Nie sądzę.
            Co może być potrzebą? Być może jazda poza terenem zabudowanym, gdzie w obie strony jest duży ruch, a rowerzysta przyhamuje na dłużej jakiś pas. Zatrzymać się na chwilę można (np. gdy problem z wyprzedzeniem ma ciężarówka), jednak czekanie, aż przejadą wszystkie samochody, trąciłoby lekkim bezsensem, zwłaszcza wtedy, kiedy oznaczałoby to kilkudziesięciominutowy, czy nawet kilkugodzinny postój. Zresztą - rowerzyści, jeśli mają alternatywę, raczej stronią od dróg z takim natężeniem ruchu.
    • inguszetia_2006 Re: 1 m odstępu od wyprzedzanego rowerzysty - hah 20.01.08, 22:00
      Witam,
      Ten metr odstępu jest logiczny, bo pęd powietrza, bo można ochlapać
      rowerzystę, bo rowerzysta trafi na kamień i wpadnie pod koła...itd.
      Ale na polskich drogach to fikcja, bo jest wąsko, bo dziurawo, bo
      ktoś wyprzedza na trzeciego itp. a tu jeszcze rowerzysta... Szczerze
      mówiąc po dzisiejszym dniu(Warszawa w strugach deszczu)mam dość
      jeżdżenia. Ślisko, mokro, pasów nie widać,linii nie widać, miliony
      świateł i światełek i jeszcze te lustrzane odbicia - męczące i
      stresujące fatamorgany.Chyba się starzeję;)A... i jeszcze jedno, co
      za cymbał wymalował pasy dla pieszych prawie że na łuku
      (Grójecka,przy zajezdni tramwajów).To musiał być jakiś terrorysta;)
      Pzdr.
      Inguszetia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka