Dodaj do ulubionych

Teoria względności?

22.08.07, 14:14
Takie samo ograniczenie prędkości obowiązuje na wąskiej uliczce w centrum
Warszawy, jak i na dwujezdniowej drodze krajowej - 50 km/godz.
Ograniczenie jest bezwzględne ale bezpieczna prędkość raczej względna.


video.google.pl/videoplay?docid=3221235832835106987&hl=pl

Na filmie widać, że więcej uwagi wymaga przejechanie tego pierwszego miejsca z
prędkością 30-40 km/godz. (w innym wątku porównano to nawet do jazdy
autostradą z prędkością 160/h), niż tego drugiego 55 km/godz.

A mandat można było dostać w tym drugim przypadku - wszak doszło do
przekroczenia dozwolonej prędkości...

Akurat na wymienionym odcinku w Łazach jest niewidoczne skrzyżowanie
zasłaniane przez budynek położony przy samej jezdni, ale nie brakuje przecież
przykładów, że widoczność doskonała, chałup niedużo a ograniczenie jak w
centrum stolycy - i to czasami przez kilkanaście km non-stop.

Czy naprawdę ograniczenia muszą być takie same na wąziutkiej uliczce i np.
trzypasmowej Wisłostradzie?

Oj teren zabudowany zabudowanemu nierówny.
Nawet w tym samym mieście...

A jakie są Wasze wrażenia?

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Teoria względności? 22.08.07, 14:15
      mejson.e napisał:

      > A jakie są Wasze wrażenia?

      Moje znasz :-D Nie chce sie powtarzac.
    • klemens1 Rozdwojenie jaźni? 22.08.07, 14:18
      To powinien napisać ktoś inny, a ty powinieneś się upierać, że najwidoczniej
      ograniczenie ma sens i trzeba go przestrzegać i już.
      Jeżeli jednak jest to tylko prozaiczne zrozumienie tego, co tu niektórzy piszą od lat
      (zwłaszcza emes), to odpowiedz sobie teraz na pytanie, dlaczego w Polsce olewa się
      ograniczenia prędkości.
      • tiges_wiz Re: Rozdwojenie jaźni? 22.08.07, 14:22
        chyba nie znasz Mejsona .. przeciez on dawno zalozyl watek, ze wolno to nie
        zawsze bezpiecznie. Mylisz go z kims innym ;)
        • klemens1 Re: Rozdwojenie jaźni? 22.08.07, 14:40
          tiges_wiz napisał:

          > chyba nie znasz Mejsona .. przeciez on dawno zalozyl watek, ze wolno to nie
          > zawsze bezpiecznie. Mylisz go z kims innym ;)

          Ale ustanowionych ograniczeń nigdy nie kwestionuje. Teraz robi to pierwszy raz - i to
          dosyć delikatnie - po prostu zastanawia się co takiego niebezpiecznego jest w
          2-pasmówce w terenie półzabudowanym (wg znaków zabudowany, w rzeczywistości
          niekoniecznie) co każe ograniczać prędkość tak samo jak na uliczkach praktycznie
          osiedlowych.
      • mejson.e Re: Rozdwojenie jaźni? 22.08.07, 14:45
        klemens1 napisał:

        "To powinien napisać ktoś inny, a ty powinieneś się upierać, że najwidoczniej
        ograniczenie ma sens i trzeba go przestrzegać i już."

        :)))

        "to odpowiedz sobie teraz na pytanie, dlaczego w Polsce olewa się ograniczenia
        prędkości."

        Pytania są dwa: JAK BARDZO olewa się ograniczenia i JAKIE ograniczenia się olewa?

        Jak widzisz - faryzeusz Mejson olał ograniczenie i przekroczył o 5 km/h
        dopuszczalną prędkość w miejscu, gdzie widział zagrożenia (pieszy przechodzący
        na drugą jezdnię, samochody i człowiek na poboczu) a na niewidziane (wjazd z
        dużą prędkością z bocznej drogi, wybiegnięcie niskiego pieszego czy psa zza
        stojących samochodów) miał duże szanse zareagować.
        Ale mandat mu się należy

        Widziałem w tym miejscu samochód jadący z prędkością 150/h - nie zgaduję tylko
        wiem z relacji (głupiego) znajomego, który tyle samo jechał za nim.

        Widzisz różnicę, JAK złamano to samo ograniczenie?
        Bo "w Polsce się olewa ograniczenia"?

        Na Powiślu dostawałem rozbieżnego zeza i marszczył mi się tyłek przy niepełnej
        czterdziestce - tam "się nie olewa"...

        Czy to też rozdwojenie jaźni?

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • klemens1 Re: Rozdwojenie jaźni? 22.08.07, 15:52
          > Pytania są dwa: JAK BARDZO olewa się ograniczenia i JAKIE ograniczenia się
          > olewa?

          To drugie. Ty olałeś je symbolicznie (uwzględniając błąd licznika - wcale), większość
          olewa je normalnie - czyli jedzie wyraźnie szybciej niż na jednokierunkowych uliczkach
          Powiśla (i tę różnicę chciałeś podkreślić), a szaleńcy jeżdżą 150.

          > Na Powiślu dostawałem rozbieżnego zeza i marszczył mi się tyłek przy niepełnej
          > czterdziestce - tam "się nie olewa"...

          No właśnie - ciekawe dlaczego? Większość tych co w Łazach jechaliby 100, na Powiślu
          jechaliby tak jak ty - właśnie ok. 30-40. Tu łamią - tam nie - o co tu chodzi? Dziwni ci
          kierowcy czy co? Dlaczego akurat na Powiślu nie jeżdżą 100 (albo 150), a w Łazach
          40? I to nie losowo - że jeden tu przekracza a inny tam - wszyscy tak samo.
          Rozwiązanie zagadki da odpowiedź dlaczego ograniczenia są olewane - mam na myśli
          przeciętną przelotową prędkość, nie szaleńców.

          > Czy to też rozdwojenie jaźni?

          Tak, ale nie u kierowców.
          • mejson.e Re: Rozdwojenie jaźni? 22.08.07, 17:24
            klemens1 napisał:

            "No właśnie - ciekawe dlaczego? Większość tych co w Łazach jechaliby 100, na
            Powiślu jechaliby tak jak ty - właśnie ok. 30-40. Tu łamią - tam nie - o co tu
            chodzi?
            Dziwni ci kierowcy czy co? Dlaczego akurat na Powiślu nie jeżdżą 100 (albo 150),
            a w Łazach 40? I to nie losowo - że jeden tu przekracza a inny tam - wszyscy tak
            samo.
            Rozwiązanie zagadki da odpowiedź dlaczego ograniczenia są olewane - mam na myśli
            przeciętną przelotową prędkość, nie szaleńców."

            "Przeciętna przelotowa prędkość" - to jest dopiero niebezpieczna sprawa...
            Fakt stawiania wielu ograniczeń irytuje chcących szybko przenieść się z punktu A
            do B i skłania do łamania ograniczeń, nawet tych, które mają ważne uzasadnienie.
            Wspomniane Łazy mają niewidoczne skrzyżowanie - można naciąć się na pojazd
            przecinający dwujezdniową drogę, czasami bardzo wolny - często tam przejeżdżają
            np. ciągniki rolnicze.
            Ten budynek przy jezdni to ... budynek szkoły!

            Na szczęście podobno szkoła jest przenoszona.

            Ograniczenie póki co jest tam potrzebne, ale wystarczyłoby do 70.

            Problem w tym, że choćby zniknęły 50 a pojawiły się 70 i tak spora grupa cięłaby
            tamtędy 100.

            Bo jadący dłuższy czas z większą prędkością zwolniwszy do 100 sądzi, że zwolnił
            znacznie i jest w stanie zapanować nad zagrożeniami a miejsce wydaje mu się
            bezpieczne - z przyczyn subiektywnych, np. szerokości drogi.

            Przejechanie 50-60 w takim miejscu to rozwaga, 70 ostrożność - powyżej to już
            szaleństwo.
            I to "powyżej" to jest właśnie "olanie" - inne to uwzględnienie, może
            niewystarczające.

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • emes-nju Re: Rozdwojenie jaźni? 22.08.07, 17:57
              mejson.e napisał:

              > Ograniczenie póki co jest tam potrzebne, ale wystarczyłoby do 70.
              >
              > Problem w tym, że choćby zniknęły 50 a pojawiły się 70 i tak spora
              > grupa cięłaby tamtędy 100.

              Bardzo niewykluczone. Choc, po urealnieniu ograniczen w calej
              Polsce, w przeciagu dajacego sie ogarnac rozumem czasu, nastapiloby
              uspokojenie ruchu. Widac to na tych kilku warszawskich ulicach, na
              ktorych podniesiono limit predkosci. Ruch jest spokojniejszy i
              dalbym (komus) glowe obciac, ze przecietna predkosc spadla.
            • klemens1 Re: Rozdwojenie jaźni? 23.08.07, 08:09
              > Fakt stawiania wielu ograniczeń irytuje chcących szybko przenieść się z punktu
              > A do B i skłania do łamania ograniczeń, nawet tych, które mają ważne
              > uzasadnienie.

              Zgadza się, ale chodzi nie tyle o wielość, co o ich uzasadnienie. Większość jest na
              wyrost. Nawet jeżeli w danym miejscu ograniczenie powinno być, to mogłoby być
              łagodniejsze - wtedy skala zjawiska olewania ograniczeń by zmalała. Co nawet dalej
              zauważasz - sugerujesz 70.

              > Problem w tym, że choćby zniknęły 50 a pojawiły się 70 i tak spora grupa
              > cięłaby tamtędy 100.

              Najgorszy typ myślenia jaki istnieje wśród decydentów. Przez to właśnie mamy totalne
              olewanie wszystkiego. Ograniczenie powinno być REALNE. Dzięki temu ogromna
              większość kierowców by się do niego stosowała i miała poszanowanie do prawa, a
              idiotom i tak byłoby wszystko jedno - tzn. czy 70, czy 50, czy 40 - oni i tak nie zwolnią.
              • mejson.e ZA 23.08.07, 09:45
                klemens1 napisał:

                > > Problem w tym, że choćby zniknęły 50 a pojawiły się 70 i tak spora grupa
                > > cięłaby tamtędy 100.
                >
                > Najgorszy typ myślenia jaki istnieje wśród decydentów. Przez to właśnie mamy
                totalne
                > olewanie wszystkiego. Ograniczenie powinno być REALNE. Dzięki temu ogromna
                większość kierowców by się do niego stosowała i miała poszanowanie do prawa, a
                idiotom i tak byłoby wszystko jedno - tzn. czy 70, czy 50, czy 40 - oni i tak
                nie zwolnią."

                Ja wcale nie uważam, że należy pozostawić 50 bo "i tak będą ciąć 100"!
                Przewiduję tylko, że samo urealnienie ograniczenia nie zlikwiduje jego
                przekraczania.
                Spowoduje tylko, że więcej kierowców nie będzie przekraczać 50 (m.in. Mejson) a
                pojedzie jak dotąd 70 ale tym razem zgodnie z przepisami.

                Ale nie będzie to jak piszesz - "ogromna większość" - tylko co najwyżej połowa.
                Druga połowa przekroczy i 70, tak jak przekracza istniejące w wielu miejscach 70
                - będzie jechać 80, 90, 100. Jedna czwarta pewnie powyżej 100, szaleńcy powyżej 120.

                Już pisałem kiedyś, że stosowanie się do przepisowej setki na dwujezdniowych
                drogach, pozwoliłoby na zdjęcie większości ograniczeń do 70.
                Pozostałyby tylko najbardziej uzasadnione, bo reszta służy tylko do walnięcia
                blachą po oczach i spowodowanie, by rozbujani jak na niemieckiej autostradzie
                zwolnili do jakiejś normalnej prędkości, przy której można zaplanować przecięcie
                obydwu jezdni przez zestaw z naczepą, ciągnik rolniczy itp, a pieszy czy
                rowerzysta zdoła zdobyć przyczółek na drugim brzegu choćby jednej jezdni.
                Do tego wystarczy, jeśli widoczną droga pojazdy jadą nie przekraczają setki, gdy
                natomiast skrzyżowanie jest niewidoczne, ograniczenie MUSI się pojawić - do 80,
                70 czy 60.
                50 powinno być zarezerwowane dla obszarów NAPRAWDĘ zabudowanych - centra
                miejscowości.

                Tak więc ja jestem ZA urealnieniem ograniczeń, rezygnacji z ograniczeń
                nadmiernych, stawianych tylko po to by skłonić do zwolnienia jakieś 20/h więcej
                (chcemy, by jechali 70, to dajemy 50!).
                Ale jestem też za naszpikowaniem niebezpiecznych miejsc fotoradarami, by
                eliminować tych, którzy przyzwyczajeni do bezkarności (CB) olewają wszystkie
                ograniczenia.

                Tylko, co z tego, że ja jestem ZA?

                Chyba tylko to, że możemy sobie nawzajem ocierać łzy... ;-)

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • klemens1 Re: ZA 23.08.07, 10:26
                  > Spowoduje tylko, że więcej kierowców nie będzie przekraczać 50 (m.in. Mejson) a
                  > pojedzie jak dotąd 70 ale tym razem zgodnie z przepisami.

                  To też. Ale wielu kierowców, widząc że 70 ma uzasadnienie, zacznie nabierać zaufania
                  do ograniczeń. Bo w tej chwili myślenie jest typu że ograniczenie można przekraczać
                  2x, albo że jest w milach/h.

                  Kierowca ma stosować się do ograniczenia i już. Ale w przypadku ograniczeń na
                  wyrost nawet najgłupszy baran zauważy, że coś z tymi ograniczeniami jest nie w
                  porządku i będzie je olewał. I będzie to powszechne. Właściwie to już jest powszechne.
                  Brak szacunku do prawa jest w tym przypadku spowodowane tym, że to prawo
                  najzwyczajniej sobie na to zasłużyło. Jest zdewaluowane i skompromitowane. A efekt -
                  każdy jeździ tak jak mu się podoba.

                  Chyba lepiej jest więc urealnić ograniczenia - wówczas, jeżeli na 100 ograniczeń
                  spotkam 10 takich, które wydają mi się na wyrost to i tak będę ich przestrzegał. Ale
                  jeżeli sytuacja jest odwrotna to niestety - normalny psychicznie człowiek oceni że to
                  tylko punkt opłat mandatów a z bezpieczeństwem nic wspólnego nie ma.

                  > Ale nie będzie to jak piszesz - "ogromna większość" - tylko co najwyżej połowa.

                  Nie ma sensu się licytować ile to będzie. Może i połowa, chociaż wg mnie więcej -
                  kierowcy to nie jest banda debili chcących za wszelką cenę pozabijać innych i ew.
                  siebie. Jak będą wiedzieli że ktoś faktycznie miał powód (inny niż ściąganie kasy) żeby
                  postawić ograniczenie, to zwolnią do tego ograniczenia. Tak postąpi normalny
                  psychicznie człowiek, a takich kierowców jest jednak ogromna większość.

                  > Już pisałem kiedyś, że stosowanie się do przepisowej setki na dwujezdniowych
                  > drogach, pozwoliłoby na zdjęcie większości ograniczeń do 70.

                  To jest to najbardziej niebezpieczne myślenie o którym pisałem wcześniej.
                  NIE NIE i jeszcze raz NIE. Jest bezpieczne 100 - ma być, do ku.. nędzy - właśnie
                  100 !!!
                  Bo jak dadzą 70, to i to 70 będzie olewane, i to 100 (bo ktoś pomyśli że może powinni
                  podwyższyć) i inne 70 - tym razem potrzebne. A na nikły odsetek szaleńców i tak nic
                  nie podziała.

                  > Do tego wystarczy, jeśli widoczną droga pojazdy jadą nie przekraczają setki,
                  > gdy natomiast skrzyżowanie jest niewidoczne, ograniczenie MUSI się pojawić - do
                  > 80, 70 czy 60.

                  Proszę bardzo - ale niech to będzie wtedy gdy to jest potrzebne, a nie z urzędu na
                  każdym skrzyżowaniu - czy to takim gdzie można jechać 100 i takim gdzie 50. Bo jak
                  będzie na każdym - i to bez względu na faktyczną widoczność, to będzie olewka (już
                  jest).

                  > 50 powinno być zarezerwowane dla obszarów NAPRAWDĘ zabudowanych - centra
                  > miejscowości.
                  > Tak więc ja jestem ZA urealnieniem ograniczeń, rezygnacji z ograniczeń
                  > nadmiernych, stawianych tylko po to by skłonić do zwolnienia jakieś 20/h więcej
                  > (chcemy, by jechali 70, to dajemy 50!).
                  > Ale jestem też za naszpikowaniem niebezpiecznych miejsc fotoradarami, by
                  > eliminować tych, którzy przyzwyczajeni do bezkarności (CB) olewają wszystkie
                  > ograniczenia.
                  >
                  > Tylko, co z tego, że ja jestem ZA?
                  >
                  > Chyba tylko to, że możemy sobie nawzajem ocierać łzy... ;-)

                  Nic nie dodam. Zastanawiam się tylko teraz, w czym jeszcze nasze zdania się różnią
                  odnośnie ograniczeń prędkości.
                  • mejson.e Re: ZA 23.08.07, 11:04
                    klemens1 napisał:

                    "wielu kierowców, widząc że 70 ma uzasadnienie, zacznie nabierać zaufania do
                    ograniczeń."

                    Ciągle mam wątpliwości co do zdolności nabierania zaufania w ogóle, ale jeśli
                    się nie spróbuje, to się nie dowie...

                    "NIE NIE i jeszcze raz NIE. Jest bezpieczne 100 - ma być, do ku.. nędzy -
                    właśnie 100 !!!
                    Bo jak dadzą 70, to i to 70 będzie olewane, i to 100 (bo ktoś pomyśli że może
                    powinni podwyższyć) i inne 70 - tym razem potrzebne."

                    Ale JAK w takim razie zmusić do przestrzegania 100?
                    Swoją drogą - chciałbym zobaczyć konsternację jadących np. "gierkówką", gdy
                    nagle zobaczą znak ograniczający z liczbą 100...
                    <<To ile tu ku..można było jechać???!!>>

                    "Zastanawiam się tylko teraz, w czym jeszcze nasze zdania się różnią odnośnie
                    ograniczeń prędkości."

                    A tym, by ich przestrzegać...
                    Ja zwalniam ze 100 do 70 na takich ograniczeniach, nie przekraczam zauważalnie
                    ustawowych 90/100/110/130.
                    Czy dla Ciebie brak ograniczeń "znakowych" nie oznacza braku ograniczenia w ogóle?
                    Myślę o powszechnej jeździe ok. 120 na szerszych jednojezdniowych, 140 na
                    dwujezdniowych i więcej na autostradach?
                    Bo jeśli nie - ta masz rację - nie różnimy się w stosunku do ograniczeń prędkości.

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                    • klemens1 Re: ZA 24.08.07, 08:05
                      > Ale JAK w takim razie zmusić do przestrzegania 100?

                      Tak samo jak do przestrzegania 70. Plusem jest to, że jeżeli SPORADYCZNIE kierowca
                      zobaczy 70 - a nie na każdym skrzyżowaniu bez względu na faktyczne warunki - to
                      uzna że widocznie ma to jakiś sens.

                      > Swoją drogą - chciałbym zobaczyć konsternację jadących np. "gierkówką", gdy
                      > nagle zobaczą znak ograniczający z liczbą 100...

                      Ten znak jest zbędny. Na gierkówce obowiązuje 100 bez żadnych znaków.

                      > tym, by ich przestrzegać...

                      Uznaję zasadę, że prawo powinno być przestrzegane, jeżeli jest stanowione z
                      sensem.

                      > Czy dla Ciebie brak ograniczeń "znakowych" nie oznacza braku ograniczenia w
                      > ogóle?
                      > Myślę o powszechnej jeździe ok. 120 na szerszych jednojezdniowych, 140 na
                      > dwujezdniowych i więcej na autostradach?

                      Wszystko zależy od okoliczności. Akurat ja nie jestem dobrym przykładem, bo na
                      szerszych jednojezdniowych rzadko osiągam 120, od kiedy zauważyłem że to niewiele
                      daje w porównaniu do jazdy np. 100 (a dawno to zauważyłem). Na 2-jezdniowych też
                      jeżdżę poniżej 120 z tych samych powodów.
                      Jeżeli przekraczam, to właśnie ograniczenia odczapowe, w tym tereny zabudowane,
                      gdzie są 3 chałupy w odległości 15m od siebie i 50m od szosy. No i oczywiście po
                      W-wie osiągam średnią prędkość tłumu.

                      Podsumowując - chcę żeby ograniczenie pozwalało jechać z taką maksymalną
                      prędkością, jaka jest jeszcze bezpieczna. Tylko tyle.
                      • mejson.e Re: ZA 24.08.07, 09:39
                        klemens1 napisał:

                        "Na gierkówce obowiązuje 100 bez żadnych znaków."

                        Ba, - tylko ilu o tym pamięta?
                        Niektórzy nawet nie wiedzą, że 100 - są przekonani, że obowiązuje ... 90. Co im
                        nie przeszkadza jechać tam > 150...

                        "Akurat ja nie jestem dobrym przykładem, bo na szerszych jednojezdniowych rzadko
                        osiągam 120, od kiedy zauważyłem że to niewiele daje w porównaniu do jazdy np.
                        100 (a dawno to zauważyłem). Na 2-jezdniowych też jeżdżę poniżej 120 z tych
                        samych powodów."

                        No to jeździmy tak samo.

                        "Jeżeli przekraczam, to właśnie ograniczenia odczapowe, w tym tereny zabudowane,
                        gdzie są 3 chałupy w odległości 15m od siebie i 50m od szosy."

                        Nawet w takich "odczapowych" miejscach nie przekraczam licznikowej 60 - czyli
                        też "przekraczam". ;-)

                        "No i oczywiście po W-wie osiągam średnią prędkość tłumu."

                        Przesada - moja codzienna średnia "korkowa" (7-9)to ok. 37 km/h (55 km w ok. 90
                        minut).

                        "Podsumowując - chcę żeby ograniczenie pozwalało jechać z taką maksymalną
                        prędkością, jaka jest jeszcze bezpieczna. Tylko tyle."

                        Mogę się pod tym podpisać? ;-)

                        Pozdrawiam,
                        Mejson
                        --
                        Automobil
                        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                        • klemens1 Re: ZA 24.08.07, 14:00
                          > Ba, - tylko ilu o tym pamięta?
                          > Niektórzy nawet nie wiedzą, że 100 - są przekonani, że obowiązuje ... 90. Co im
                          > nie przeszkadza jechać tam > 150...

                          Co nie oznacza że należy walić 70 gdzie popadnie. Efekt będzie taki, że 150-tkowcy i
                          tak nie zwolnią, a ci normalni, którzy powinni mieć prawo jechać 100, będą łapani oraz
                          będą nabierać przekonania że ograniczenia są do dupy.

                          > Nawet w takich "odczapowych" miejscach nie przekraczam licznikowej 60

                          U mnie - jak pisałem - wszystko zależy od sytuacji. Są i takie miejsca gdzie jadę
                          poniżej ograniczenia. Nie sugeruję się ograniczeniami na znakach, bo po prostu
                          rzadko kiedy mają one odzwierciedlenie w rzeczywistych warunkach.

                          > > "No i oczywiście po W-wie osiągam średnią prędkość tłumu."
                          > Przesada - moja codzienna średnia "korkowa" (7-9)to ok. 37 km/h

                          Nie piszę o prędkości średniej.

                          > Mogę się pod tym podpisać? ;-)

                          Nie jestem ani wyłącznym ani pierwszym autorem tego twierdzenia. Chciałbym
                          mieszkać w kraju, gdzie prawo jest stanowione przez mądrych ludzi, którzy mają na
                          myśli moje bezpieczeństwo i innych, a nie tylko chronienie własnej dupy nadmiernymi
                          ograniczeniami i pobieranie opłat za jazdę bezpieczną, chociaż nieprzepisową
                          prędkością.
                • emes-nju Re: ZA 23.08.07, 10:46
                  mejson.e napisał:

                  > Już pisałem kiedyś, że stosowanie się do przepisowej setki na
                  > dwujezdniowych drogach, pozwoliłoby na zdjęcie większości
                  > ograniczeń do 70.

                  Nie dostrzegasz w takim podejsciu do sprawy jakiegos myslenia
                  magicznego?! Skoro komus 100 km/h, to za malo, to Z CALA PEWNOSCIA
                  nie zwolni na 70 km/h! A legalistom jadacym w okolicach 100 km/h te
                  70 km/h odbija sie czkawka...

                  Co do przecinania drogi przez ciagnik czy inna trakcje wolnobiezna.
                  Pare tygodni temu wyraznie zwolnilem na gierkowce, bo stalo 70 km/h,
                  a na podporzadkowanej stal TIR. Po moim zwolnieniu TIR przejechalby
                  przede mna ze dwa razy. Ale nie przejechal... W czasie kiedy
                  dotaczalem sie do skrzyzowania (jadac ok. 70 km/h) dogonily mnie
                  auta, ktore jechaly daleko. Na tyle daleko, ze jakbym nie zwolnil,
                  to TIR dalby rade przejechac za mna, a przed tymi jadacymi za mna
                  (ograniczenie bylo, jak zawsze nie tuz przed skrzyzowaniem, ale
                  jakis hektar drogi przed).

                  Do czego pije. Otoz do tego, co zawsze - dla wlaczajacego sie do
                  ruchu czy przecinajacego droge glowna, predkosc jadacych droga
                  glowna nie ma wiekszego znaczenia (w granicach rozsadku!). Wieksze
                  znaczenie ma przewidywalnosc tej predkosci! Dlatego pan z TIRa nie
                  ruszyl - nie spodziewal sie, ze jakis kretyn zwolni... A zrobilem,
                  to wyraznie dla niego - zeby mu pomoc. Nawet jezeli wiekszosc zwolni
                  na tej 70-ce, to TIR i tak nie ruszy, bo pozostala mniejszosc
                  jadacych szybciej niz znaki i tak jest niebezpieczna. Dalej - nie na
                  kazdym skrzyzowaniu z dwupasmowka sa ograniczenia do 70 km/h (i nie
                  ma zadnej logiki - 70 moze stac przy prawie polnej drodze, a nie
                  stac przy dosc ruchliwym skrzyzowaniu - zapraszam na gierkowke!). O
                  tym czy ono jest, czy go nie ma, wiedza NA PEWNO tylko ci, ktorzy
                  dwupasmowka jada. Uzytkownicy drogi podporzadkowanej moga SPODZIEWAC
                  SIE (bez 100% pewnosci) 70-tki na drodze dwupasmowej tylko wtedy,
                  gdy obok skrzyzowania stoi patrol z suszarka. Co komu z tego, ze ja
                  mam obowiazek zwolnic, skoro on tego nie wie i nie moze planowac
                  swojej jazdy z uwzglednieniem mojego hipotetycznego zwolnienia...?

                  Odpusc mi teoretyzowanie, ze jak jade wolniej, to latwiej wyhamuje.
                  To demagogia uprawiana na pohybel poszanowaniu prawa. To czy zdarze
                  wyhamowac, czy nie, jest czysta teoria, bo nie ma ZADNEGO
                  przelozenia pomiedzy czyjas checia poniesienia pieknej smierci pod
                  moimi kolami, a moja predkoscia. Jezeli jade 120 km/h i ktos
                  wylezie/wyjedzie nie dajac mi szans, to zrobie z niego podobna
                  marmolade jak w czasie jazdy 70 km/h i np. o 2/3 krotszym dystansie
                  na wyhamowanie... Najlepiej po prostu nie wylazic/wyjezdzac komus
                  pod kola. A jezeli znakolog chce uwzglednic w znakowaniu
                  hipotetyczna szanse na taka kolizje, to... powinno sie w ogole
                  zabrozic jazdy bez goscia z czerwona flaga przed maska :-P
                  • mejson.e Przewidywalność 23.08.07, 11:20
                    emes-nju napisał:

                    "dla wlaczajacego sie do ruchu czy przecinajacego droge glowna, predkosc
                    jadacych droga glowna nie ma wiekszego znaczenia (w granicach rozsadku!).
                    Wieksze znaczenie ma przewidywalnosc tej predkosci!"

                    Znam to doskonale - codziennie wyjeżdżam w lewo na dwujezdniową DK 7 w miejscu,
                    gdzie nie ma innego ograniczenia niż ustawowa setka.
                    I przewidywalność prędkości jadących główną jest "doskonała" - samochody jadą
                    poniżej 150/h jeśli ruszyły ze świateł kilkaset m. wcześniej...
                    Jeśli "przeleciały" tam na zielonym to pewnym mogę być jednie autobusów i
                    ciężarówek - reszta nie ma limitu.
                    I trzeba czekać czasami kilka minut na wjeździe - nie muszę mówić, jak minuty w
                    kolejce potrafią się dłużyć, skoro sekundy nam ciążą. Na drodze poprzecznej w
                    godzinach największego natężenia ruchu robi się korek
                    kilkusetmetrowy/kilkunastominutowy.
                    Przewidując jazdę na głównej do 100/h nie byłoby korka w ogóle.

                    Dlatego może faktycznie olać stawianie modlitewnych 70-tek tylko naszpikować
                    niebezpieczne miejsca z daleka widocznymi fotoradarami kasującymi lecących tam
                    powyżej 110?

                    Czy ktoś zwolni ze strachu przed fotoradarem czy z rozsądku, to już wszystko
                    jedno - a CB przyda się do ostrzegania niedowidzących...

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                    • emes-nju Re: Przewidywalność 23.08.07, 11:36
                      mejson.e napisał:

                      > emes-nju napisał:
                      >
                      > "dla wlaczajacego sie do ruchu czy przecinajacego droge glowna,
                      > predkosc jadacych droga glowna nie ma wiekszego znaczenia (w
                      > granicach rozsadku!). Wieksze znaczenie ma przewidywalnosc tej
                      > predkosci!"
                      >
                      > Znam to doskonale - codziennie wyjeżdżam w lewo na dwujezdniową DK
                      > 7 w miejscu, gdzie nie ma innego ograniczenia niż ustawowa setka.
                      > I przewidywalność prędkości jadących główną jest "doskonała" -
                      > samochody jadą poniżej 150/h jeśli ruszyły ze świateł kilkaset m.
                      > wcześniej...

                      Po pierwsze. Skoro kilkaset metrow wczesniej jest sterowane
                      swiatlami skrzyzowanie, to najrosadniej byloby tak zorganizowac
                      ruch, zeby wiekszosc ludzi na tym wlasnie skrzyzowaniu wlaczala sie
                      do ruchu... A nie co kilkaset metrow stawiac ograniczneia, bo ktos
                      czasem czy nie czasem wjezdza. To tak troche na marginesie...

                      Po drugie. Nadmiar DODATKOWYCH ograniczen powoduje, ze policja nie
                      ma jak scigac tych jadacych 150 km/h w miejscach bez ograniczen.
                      Okazjonalne lapanie na wideorejetrator nie rozwiazuje sprawy - ile
                      tych wideorejestratowo jest...? To znaczy ma jak lapac. Tylko po co?
                      Z ich punktu widzenia korzystniejsze jest lapanie na 70 km/h w
                      szczerym polu. Zmniejszenie ilosci miejsc latwych lowow moze
                      pozytywnie wplynac na dzialalnos cpolicji

                      > I trzeba czekać czasami kilka minut na wjeździe - nie muszę mówić,
                      > jak minuty w kolejce potrafią się dłużyć, skoro sekundy nam ciążą.
                      > Na drodze poprzecznej w godzinach największego natężenia ruchu
                      > robi się korek kilkusetmetrowy/kilkunastominutowy.

                      Jak mieszkalem w Miedzeszynie, to przy wlaczeniu sie w Wal
                      Miedzeszynski zaliczalem korek wlasnie takiej dlugosci. A ruch na
                      Wale odbywal sie z predkoscia do 30 km/h...

                      > Dlatego może faktycznie olać stawianie modlitewnych 70-tek tylko
                      > naszpikować niebezpieczne miejsca z daleka widocznymi fotoradarami
                      > kasującymi lecących tam powyżej 110?

                      To byloby za malo oplacalne :-/ Lepiej postawic przez nikogo
                      nieprzestrzegane 70 km/h - mandaty wyzsze.
                      • mejson.e Re: Przewidywalność 23.08.07, 12:43
                        emes-nju napisał:

                        "Skoro kilkaset metrow wczesniej jest sterowane swiatlami skrzyzowanie, to
                        najrosadniej byloby tak zorganizowac ruch, zeby wiekszosc ludzi na tym wlasnie
                        skrzyzowaniu wlaczala sie do ruchu... A nie co kilkaset metrow stawiac
                        ograniczneia, bo ktos czasem czy nie czasem wjezdza."

                        W tym miejscu "nie ma" ograniczenia - tzn. jest - ustawowe 100/h, co oznacza
                        "przewidywalne" nawet 150-180.

                        "Nadmiar DODATKOWYCH ograniczen powoduje, ze policja nie ma jak scigac tych
                        jadacych 150 km/h w miejscach bez ograniczen.
                        (...)
                        Z ich punktu widzenia korzystniejsze jest lapanie na 70 km/h w szczerym polu.
                        Zmniejszenie ilosci miejsc latwych lowow moze pozytywnie wplynac na dzialalnos
                        cpolicji"

                        Nic im nie przeszkadza łapać przede wszystkim tych 150/70 zamiast 90/70.
                        To znaczy przeszkadza - w takich miejscach ci od 150 jada ... 70, bo mają CB
                        radio, a załapują sie właśnie tacy 80-90.

                        Pozdrawiam,
                        Mejson
                        --
                        Automobil
                        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • pawell_o Re: Teoria względności? 22.08.07, 23:17
      > Czy naprawdę ograniczenia muszą być takie same na wąziutkiej uliczce i np.
      > trzypasmowej Wisłostradzie?
      Nie muszą i nie są. Na tej wąziutkiej uliczce to IMHO powinno być 30.

      > przykładów, że widoczność doskonała, chałup niedużo a ograniczenie jak w
      > centrum stolycy - i to czasami przez kilkanaście km non-stop.
      Tylko jak potrącisz pieszego jadąc z wyższą prędkością niż dopuszczalna to
      będzie chociaż kogo oskarżyć o spowodowanie wypadku.

      > Oj teren zabudowany zabudowanemu nierówny.
      > Nawet w tym samym mieście...
      Oczywiście, ale jakim prawem ludzie z tego rzadziej zabudowanego terenu mają być
      mniej chronieni?
      • Gość: :))) Re: Teoria względności? IP: *.acn.waw.pl 23.08.07, 00:33
        pawell_o napisał:

        > > Czy naprawdę ograniczenia muszą być takie same na wąziutkiej
        uliczce i np
        > .
        > > trzypasmowej Wisłostradzie?
        > Nie muszą i nie są. Na tej wąziutkiej uliczce to IMHO powinno być
        30.


        Nie muszą - zgoda, ale są niestety.

        > > przykładów, że widoczność doskonała, chałup niedużo a
        ograniczenie jak w
        > > centrum stolycy - i to czasami przez kilkanaście km non-stop.
        > Tylko jak potrącisz pieszego jadąc z wyższą prędkością niż
        dopuszczalna to
        > będzie chociaż kogo oskarżyć o spowodowanie wypadku.


        To zakazać ruchu całkowicie. Wtedy będzie można spać na jezdni i
        będzie winny każdego potrącenia.

        > > Oj teren zabudowany zabudowanemu nierówny.
        > > Nawet w tym samym mieście...
        > Oczywiście, ale jakim prawem ludzie z tego rzadziej zabudowanego
        terenu mają by ć mniej chronieni?

        Prawem całej reszty do sprawnego podróżowania. Chyba że
        órzystosowujemy kraj do komunikacji pielgrzymkowej. Ale to może
        jeszcze nie, zanim Episkopat nie przejmie oficjalnie rządów, co?
        • jureek Re: Teoria względności? 23.08.07, 10:35
          Gość portalu: :))) napisał(a):

          > Prawem całej reszty do sprawnego podróżowania.

          Gdzie w konstytucji umocowane jest to prawo? I gdzie jest definicja sprawnego
          podróżowania? Dlaczego jazda 50 kmh sprawnym podróżowaniem nie jest, a 80 kmh
          już jest? Gdzie jest ta granica?
          Jura
          • emes-nju Re: Teoria względności? 23.08.07, 10:56
            jureek napisał:

            > Gość portalu: :))) napisał(a):
            >
            > > Prawem całej reszty do sprawnego podróżowania.
            >
            > Gdzie w konstytucji umocowane jest to prawo?

            W Konstytucji stoi jak byk, ze mamy demokracje. A na drogach jest
            dyktatura... Dla hipotetycznego (hipotetycznego, bo i tak malo kto
            zwalnia, a takze malo kto, mimo wszystko, postanawia poniesc sliczna
            smierc tylko dlatego, ze ktos nie zwolnil - ilosc wypadkow da sie
            zmniejszyc po maksymalnym odseparowaniu ruchu pieszego od kolowego,
            a nie poprzez spowalnianie ruchu prawowitych uzytkownikow drog!)
            bezpieczenstwa pieszych tamuje sie ruch tysiecy aut. Ich kierowcow,
            pasazerow i ladunku... Dla hipotetycznego dobra tych wszystkich 30 z
            danej malutkiej wioski :-P

            Nie postulujemy tu ZNIESIENIA ograniczen, tylko ich UREALNIENIE. To
            nie jest dzialanie zero-jedynkowe!
            • jureek Re: Teoria względności? 23.08.07, 11:05
              O tym, że jestem za urealnieniem ograniczeń pisałem już w innym miejscu. Tutaj
              odniosłem się tylko do argumentu o prawie do sprawnego podróżowania i poprosiłem
              o definicję kiedy podróżowanie jest sprawne, a kiedy nie.
              Jura
              • emes-nju Re: Teoria względności? 23.08.07, 11:07
                Sprawne, to plynne. Oczywiscie chodzi o DARZENIE do maksymalnej
                plynnosci.

                Jak na razie widze ruch w dokladnie przeciwnym kierunku...
                • emes-nju 8-/ 23.08.07, 11:53
                  Lojezusiemaryjo! DAZENIE!

                  Pisanie bez polskich znakow ma swoj "smaczek"...
    • edek40 Re: Teoria względności? 23.08.07, 11:14
      Codziennie rano odwoze moje dzieci do opiekunki. Gdy wygramole sie na szose w terenie zabudowanym musze jechac 50 km/h, choc zabudowan tu prawie nie ma (i tak jest niezle, bo przed remontem musialbym 40 km/h). Tuz przed ostrym zakretem, ktory jest rowniez skrzyzowaniem, na ktorym opuszczam te szose postawiono 40 km/h. Zasadne jak diabli, bo to agrafka (po ilosci "wyjazdow" widac jak ludzie sie tym przejmuja). Zjezdzam z szosy, na ktorej nadal obowiazuje 40 km/h bo za 3 km jest kolejny ostry zakret ;) i moge szalec 50 km/h. Na lokalnej szoseczce, na ktorej moj van aby minac sie z kims z przeciwka musi zaliczyc trawke. O ile nie ida wlasnie piesi w tym naprawde liczne dzieci i to dowolna strona jezdni - wtedy po prostu musze sie zatrzymac i oczywiscie robie to. Naprawde rzadko przekraczam tam 40 km/h, a z reguly jade troche powyzej 30 km/h i to rzeczywiscie jest predkosc bezpieczna. A potem jade sobie Gierkowka i z powodu jakiegos lokalnego skrzyzowania wyhamowuja mnie do 70 km/h (a gdy zasadza swiatla to do 50 km/h i jeszcze stawiaja radar). O ile trudno mi sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej w moim pierdziszewie zakaze sie chodzenia pieszo szosa i wyjezdzania z posesji prosto w nurt, na szczescie skromnego, ruchu, to chyba wystarczyloby, aby zakazac pijanym rolnikom wyjezdzac na tym skrzyzowaniu pijanym ciagnikiem prosto pod nadjezdzajace auta. Nie mialem jeszcze pewnosci, czy aby nie jestem antyeuropejski. Podrozowanie automobilem po Szwecji z racji bardzo nielicznych mieszkancow nie jest miarodajne. Dopiero zjazd na drogi lokalne Holandii wprawil mnie w oslupienie. Dla nich kilka domostw tuz przy przelotowej, jednojezdniowej szosie nie jest powodem do zmiany kwalifikacji na teren zabudowany. U nich za takowy uznaje sie naprawde zabudowany, a nie kilka domow. Ruch wiec jest plynny, a poszanowanie prawa wzorowe.

      I masz teorie wzglednosci nie tylko w oparciu o nasz grajdolek.
    • habudzik Re: Teoria względności? 24.08.07, 09:31
      Na wąskiej uliczce w centrum obowiązuje 30km/h a wiec ten pierwszy kierowca
      popełnił wykroczenie . Nie jest istotne z pozycji rowerzysty czy pieszego ile my
      kierowcy musimy poświecić uwagi na przejechanie tej czy tamtej drogi .
      • mejson.e 30 km/godz. ? 24.08.07, 09:42
        habudzik napisał:

        "Na wąskiej uliczce w centrum obowiązuje 30km/h a wiec ten pierwszy kierowca
        popełnił wykroczenie ."

        Nie była to strefa zamieszkania, nie ma tam dodatkowego ograniczenia poza
        terenem zabudowanym.
        Skąd te 30?

        Oczywiście istnieje jeszcze jedno ograniczenie nakazujące jechać z bezpieczną
        prędkością umożliwiającą zatrzymanie się w razie czego - zdrowy rozsądek i
        doświadczenie...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • habudzik Re: 30 km/godz. ? 24.08.07, 09:54
          Z tego co widziałem na filmiku była to strefa zamieszkania . Samochody na
          parkingu jeden przy drugim na zapałke i nie był to parking pod stadionem . Pisze
          to tylko z pozycji oglądającego filmik i ja bym powiesił za j..a gości który
          tam nie wystawił zanku na białym prostokącie zona 30km/h .
          • mejson.e Re: 30 km/godz. ? 24.08.07, 10:03
            habudzik napisał:

            "Z tego co widziałem na filmiku była to strefa zamieszkania . Samochody na
            parkingu jeden przy drugim na zapałke i nie był to parking pod stadionem . Pisze
            to tylko z pozycji oglądającego filmik i ja bym powiesił za j..a gości który
            tam nie wystawił zanku na białym prostokącie zona 30km/h ."

            No to szukaj jaj gościa odpowiedzialnego za oznakowanie ulicy Smulikowskiego. ;-)
            Z drugiej strony - kto pojedzie tam szybciej niż 30?

            A co do oznakowania tej uliczki - na początku filmu jest fragment (przed
            zakrętem w lewo), po prawej stronie jest zakaz zatrzymywania - na filmie stały
            tam tylko trzy samochody, ale na co dzień obie strony są równie zatłoczone.
            Tak więc oznakowanie to nie wszystko...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • habudzik Re: 30 km/godz. ? 24.08.07, 10:33
              mejson.e napisał:

              > habudzik napisał:

              > A co do oznakowania tej uliczki - na początku filmu jest fragment (przed
              > zakrętem w lewo), po prawej stronie jest zakaz zatrzymywania - na filmie stały
              > tam tylko trzy samochody, ale na co dzień obie strony są równie zatłoczone.
              > Tak więc oznakowanie to nie wszystko...
              >

              A tak , zgadzam się . Tylko baty i to ciete pomogą .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka