Dodaj do ulubionych

Dogodny wrog...

03.10.07, 10:45
W polityce istnieje cos takiego jak okreslenie dogodnego wroga. W Polsce takim dogodnym wrogiem jest KORUPCJA. Bezcielesna, nieagresywna (na pewno nie odda i nie poda do sadu), trudna do okreslenia i do zwalczenia. Ideal - wielkim nakladem sil, srodkow i obietnic wyborczych "walczyc" z nia mozna po wsze czasy.

Dlaczego pisze to na forum o bezpieczenstwie na drodze? Otoz dlatego, ze na odcinku bezpieczenstwa w ruchu drogowym dogodnym wrogiem waaaadzy jestesmy my, kierowcy. Dramatycznej sytuacji na polskich drogach nie sa winne kolejne ekipy zdzierajace z nas kase na drogi, a nie budujace nic (a jak juz budujace, to zle), tylko kierowcy! Politycy sa ok. i co obiecaja, to nie dotrzymaja (choc kase wezma), a kierowcy sa zli i winni wszytkiemu, bo jezdza za szybko (i do tego jeszcze starymi autami - wiadomo, ze z wyboru, bo przeciez przecietnego Polaka stac na nowe auto, ale nie chce go kupic). Ot, polityka wykrecania kota ogonem :-P

A to na "poprawe humoru": miniurl.pl/radary Najbardziej przeraza mnie to, ze zdjecia beda wysylane automatycznie - jak czesto za czyjes wykroczenie odpowiadac bedzie niewinny wlasciel auta? Ziarna goryczy dopelnia wypowiedz policjanta, ktory absolutnie nie widzi swojej roli w ostrym tepieniu chamow i promowaniu (poprzez pouczenia i, w ostatecznosci, karanie) poprawy kultury jazdy, a tylko w karaniu kierowcow przekraczajacych administracyjne ustalone (jak sama policja zauwazyla - czesto na wyrost) ograniczenia predkosci. To juz polska specyfika - u nas wstydliwe choroby leczy sie skrywajacym wszystko plasterkiem.
Obserwuj wątek
    • mariusz-ef Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 10:59
      to tylko kwestia czasu gdy spoleczenstwo powie dosyc!
      zwlaszcza jego, mloda, rewolucyjna czesc
      przyznam szczerze, ze ejsli zobacze jak jakis wandal niszczy
      fotoradar to nawet przez chwile nie pomysle o tym by o fakcie
      poinformowac policje lub inne sluzby pozadkowe
      • emes-nju Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 11:03
        mariusz-ef napisał:

        > przyznam szczerze, ze ejsli zobacze jak jakis wandal niszczy
        > fotoradar to nawet przez chwile nie pomysle o tym by o fakcie
        > poinformowac policje lub inne sluzby pozadkowe

        Czyli znowu poglebia sie podzial na my i oni...

        Co do niszczenia skrzynek. Nie trzeba niszczyc - podobo wystarczy okleic obiektyw przeroczysta folia. Z daleka nie widac, ze cos jest nie tak, a zdjecia wychodza nieostre.
    • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 11:00
      pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84stwo_policyjne
      www.sciaga.tescom.pl/Prace/historia/totalitaryzmy_xx_wieku_zagrazaja_humanistycznym_i_cywilizacyjnym_wartosciom.htm
      • emes-nju Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 11:05
        Tez masz wrazenie, ze (nie tylko na drogach) zblizamy sie do panstwa policyjnego?
        • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 12:41
          Mam wrażenie, że zbliżamy się do niego wielkimi krokami - niestety...
    • Gość: Felicjan Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 11:20
      Fałsz nasz i unii polega na tym, że bezpieczeństwo na drodze chcą
      mieć medialne a nie faktyczne.
      Stąd zamiast systematycznej pracy od podstaw mamy działalność
      akcyjno-medialną.
      Nietrudno wytypować beneficjentów takiego działania.
      Do tego jeśli dołączymy bezkrytyczne, cząsteczkowe przyjmowanie
      zachodnich rozwiązań - uzyskujemy dno dna.
      pozdr
      • emes-nju Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 12:19
        Gość portalu: Felicjan napisał(a):

        > Fałsz nasz i unii polega na tym, że bezpieczeństwo na drodze chcą
        > mieć medialne a nie faktyczne.

        Raczej przy pomocy mediow doprowadzaja do sytuacji, w ktorej na wprowadzanie elementow panstwa policyjnego jest pewne spoleczne przyzwolenie. Metoda jest prosta i stara jak swiat - zasiac strach i pokazac proste rozwiazanie. A ze rozwiazanie jest plasterkiem na syfa... Who cares! Wazne, ze kasa leje sie szerokim strumieniem!
    • simon921 Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 11:54
      Żeby chociaż te fotoradary stały w miejscach faktycznie
      niebezpiecznych, ale nie. Nawet jak stoją w okolicy to najczęściej
      za a nie przed, co jest totalnym bezsensem.

      U nas namiętnie kara się za prędkość, jakby wszyscy po drogach 150
      jeździli. A większość po tych naszych zawalonych do maksimum tzw.
      drogach krajowych jeździ 90-110 i nie jest to raczej zabójcza
      prędkość.

      Ja bym wolał jednak jakiś tajniaków w nieoznaczonym aucie
      zajmujących się tymi wyprzedzającymi na styk, w miejscach
      niedozwolonych (głównie przejścia dla pieszych, skrzyżowania), czy
      jadących metr za poprzdnikiem. To tylko przykłady, ale jednak dużo
      bardziej niebezpieczne.
      • emes-nju Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 12:22
        simon921 napisał:

        > Ja bym wolał jednak jakiś tajniaków w nieoznaczonym aucie
        > zajmujących się tymi wyprzedzającymi na styk, w miejscach
        > niedozwolonych (głównie przejścia dla pieszych, skrzyżowania), czy
        > jadących metr za poprzdnikiem.

        Ja tez bym tak wolal. Ale to kosztowne i malo oplacalne z punktu widzenia wplywow do budzetu.

        > To tylko przykłady, ale jednak dużo bardziej niebezpieczne.

        Co ciekawe zachowaniami jak wyzej, jadac z przepisowa predkoscia (!), mozna wywolywac wieksze niebezpieczenstwo niz tylko jadac za szybko - jak slusznie zauwazyles w przewazajacej wiekszosci przypadkow niewiele za szybko.
      • jureek Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 14:26
        simon921 napisał:

        > Ja bym wolał jednak jakiś tajniaków w nieoznaczonym aucie
        > zajmujących się tymi wyprzedzającymi na styk, w miejscach
        > niedozwolonych (głównie przejścia dla pieszych, skrzyżowania), czy
        > jadących metr za poprzdnikiem. To tylko przykłady, ale jednak dużo
        > bardziej niebezpieczne.

        Jedno nie wyklucza drugiego.
        Jura
    • jureek Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 14:23
      Czyli uważasz, że nie należy egzekwować przepisów, bo oznacza to państwo
      policyjne. Gdyby karano niewinnych, zgodziłbym się, że mamy do czynienia z
      państwem policyjnym. Ale jakoś nie słyszałem, żeby fotografowano jadących z
      przepisową prędkością.
      Jura
      • emes-nju Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 15:22
        jureek napisał:

        > Czyli uważasz, że nie należy egzekwować przepisów, bo oznacza to
        > państwo policyjne.

        Nie sadzisz, ze wszytko zalezy od skali? Nie sadzisz, ze nastapuje DRASTYCZNA NIEROWNOWAGA pomiedzy marchewka (np. drogi), a kijem i jest to wyrazny symptom budowania panstwa policyjnego? Nie sadzisz, ze wykrecanie kota ogonem i sprowadzanie sprawy bezpieczenstwa na drogach do tego, kierowcy sa do niczego jest poteznym i szalenie groznym naduzyciem waaadzy (bo sciga sie faktyczna ofiare permanentnego politycznego przekretu, a nie sprawce)?

        > Gdyby karano niewinnych, zgodziłbym się, że mamy do czynienia z
        > państwem policyjnym.

        A na czym polega wina ukaranego za BEZPIECZNA (skoro ukarany zyje, nie spowodowal wypadku, to znaczy, ze jechal bezpiecznie) jazde z predkoscia wieksza niz ograniczenie od czapy jakich w Polsce dostatek? Czy priorytetem jest bezpieczenstwo czy zmuszenie kierowcow do bezmyslnego stosowania sie do administracyjnych nakazow? A jezeli BEZMYSLNIE maja stosowac sie do administracyjnych nakazow, to dlaczego w KD istnieje zapis o koniecznosci dostosowania predkosci do warunkow? Skoro kierowca jest za glupi, zeby samemu stwierdzic, ze moze pojechac szybciej niz znak, to jest wyosce prawdopodobne, ze bedzie za glupi, zeby jechac wolniej niz znak jak bedzie to konieczne. Sorry, ale jezeli jestesmy stadem baranow, to ja uprzejmie prosze, zeby za moje pieniadze wyposazyc drogi (ewentualnie obok fotoradarow) w elektroniczne oznakowanie precyzyjnie pokazujace mi z jaka predkoscia moge bezpiecznie jechac - np. w czasie mzawki.

        > Ale jakoś nie słyszałem, żeby fotografowano jadących z
        > przepisową prędkością.

        Otwarte wciaz pozostaje pytanie na jakiej zasadzie ustalane sa ograniczenia. I czy np. na wielokrotnie wspominanej przeze mnie gierkowce zmuszanie kierowcow do ciaglych duzych zmian predkosci sluzy bezpieczenstwu czy nie. Wedlug mnie nie, a fotoradarow tam dostatek.
        • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.tvp.pl 03.10.07, 17:01
          >> Czyli uważasz, że nie należy egzekwować przepisów, bo oznacza to
          >> państwo policyjne.

          >Nie sadzisz, ze wszytko zalezy od skali?

          Tak , tak sądze . Skoro skala przestepstw drogowych jest gigantyczna
          to należy do niej dostosowac kare w odpowiedniej skali . Ci którzy
          jeźdżą w wiekszości zgodnie z przepisami nie bedą uważali że żyja w
          państwie policyjnym - dobrze Ci Jura napisał .
          U nas problemem jest nie tylko to że nie przestrzegamy wszystkich
          zakazów twierdząc że są bezmyślnie poustawiane ale to że łamiemy
          zakazy które wcale tam nie stoja . Piszesz że kierowca nauczony iż
          ograniczenia są od czapy olewa równiez te sensowne ale dlaczego ten
          kierowca łamie zakazy ogólne tego juz nie wyjasnisz .
          • Gość: :))) Re: Dogodny wrog... IP: *.acn.waw.pl 03.10.07, 22:15
            ość portalu: Poll napisał(a): (...)Piszesz że kierowca nauczony iż
            > ograniczenia są od czapy olewa równiez te sensowne ale dlaczego ten
            > kierowca łamie zakazy ogólne tego juz nie wyjasnisz .

            Bo są bezsensowne. Czego znowu nie rozumiesz?
            • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 22:38
              > Bo są bezsensowne. Czego znowu nie rozumiesz?

              Co jest bezsensowne ? Kodeksowe 90km/h poza terenem zabudowanym ? Znaków
              ograniczeń takich sie prawie nie stawia a kierowcy łamią ten przepis .
              • jureek Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 22:43
                Ech Poll, powinieneś wreszcie zrozumieć, że dla niektórych tutaj piszących każde
                ograniczenie prędkości (no może za wyjątkiem takiego, które ich samych uchroni
                przed wypadnięciem z zakrętu) jest bezsensowne.
                Jura
                • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 22:54
                  Są niekonsekwentni bo piszą żę nasze drogi są do kitu ale chcieliby jeździć po
                  nich jak po niemieckich . Złe drogi = wiecej ostrzejszych ograniczeń . To chyba
                  normalne ? Dróg nie da się naprawić w 5 lat wiec do tego czasu musimy zwolnić .
                  • jureek Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 23:03
                    Gość portalu: Poll napisał(a):

                    > Są niekonsekwentni bo piszą żę nasze drogi są do kitu ale chcieliby jeździć po
                    > nich jak po niemieckich . Złe drogi = wiecej ostrzejszych ograniczeń . To chyba
                    > normalne ?

                    Dla mnie to normalne. Ale dla niektórych tutaj piszących normalne jest odwrotne
                    podejście. Że władza dopiero wtedy ma prawo stawiać ograniczenia, gdy najpierw
                    zrobi dobre drogi. Czyli dopóki drogi złe, to można po nich jeździć na zasadzie
                    wolnoamerykanki. Bo "najpierw musi być marchewka" :)))
                    Jura
                    • Gość: swoboda_t Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 21:18
                      Tak się nawzajem smyracie z habudzikiem, a ja odpowiem starym
                      pytaniem. Czy tempolimit 50km/h na prostej dwujezdniowej drodze w
                      szczerym polu jest właściwy czy nie?? Jak to jest, że na wąskich
                      uliczkach miast zwykle nie ma dodatkowych ograniczeń, a prawie nikt
                      nie jedzie tam wiecej niż 50, czasem znacznie wolniej?? Jak to jest,
                      że zdecydpowana większość kierowców jedzie ze zbliżoną prędkością
                      niezależnie od dodatkowych ograniczeń i jakoś dojeżdżają do celu??
                      Albo te 85% kierowców to wyjątkowi fuksiarze, że jadąc gierkówką 110
                      na 70 nie spowodowali wypadku, albo po prostu ograniczenia są od
                      czapy, co?? Śmieszni jesteście w tych swoich wywodach - sama Policja
                      przyznaje, że gros ograniczeń jest błędnych, często na wyrost i że
                      nie służą poprawie bezpeiczeństwa. Wy, praworządni obywatele,
                      negujecie zasadność twierdzeń Policji??
                      • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 00:45

                        > Tak się nawzajem smyracie z habudzikiem, a ja odpowiem starym
                        > pytaniem. Czy tempolimit 50km/h na prostej dwujezdniowej drodze w
                        > szczerym polu jest właściwy czy nie?

                        Nie bądz bardziej śmieszny niż dotychczas . Nie wiesz tego ani Ty ani ja .

                        Jak to jest, że na wąskich
                        > uliczkach miast zwykle nie ma dodatkowych ograniczeń, a prawie nikt
                        > nie jedzie tam wiecej niż 50

                        Bo szybciej się już nie da wiec ograniczenie tam jest do 20-30km/h . Wąskie
                        osiedlowe uliczki takie ograniczenia maja w kodexie zapisane .
                • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 11:02
                  jureek napisał:

                  > Ech Poll, powinieneś wreszcie zrozumieć, że dla niektórych tutaj
                  > piszących każde ograniczenie prędkości (no może za wyjątkiem
                  > takiego, które ich samych uchroni przed wypadnięciem z zakrętu)
                  > jest bezsensowne.

                  W kwestii zakretow CALKOWITA zgoda! Ograniczenie na zakrecie ma miec taka MAKSYMALNA wartosc, zeby chronilo przed wypadnieciem z zakretu wiekszosc uzytkownikow drogi - jak ktos jedzie roztruchtanym Zukiem na lysych oponach, to jest w KD zapis nakazujacy dostosowac predkosc do warunkow... Takie oznakowanie bedzie pelnilo dwie funkcje - nakazowa i INFORMACYJNA. Informacyjna, bo znak "uwaga niebezpieczny zakret" NIC nie mowi o zakrecie, ale "kwota" RZETELNEGO ograniczenia juz tak. Sporo jezdzilem po roznych gorach, w roznych krajach - w wiekszosci przypadkow ograniczenia sa tam BARDZO pomocne i przestrzeganie ich jest w moim intersie.

                  Ograniczenia z powodow innych niz niebezpieczenstwo wypadniecia z jezdni, to zupelnie oddzielana para kaloszy. Ja np. nie dyskutuje z ograniczeniem predkosci w terenie zabudowanym do 50 km/h. Dyskutuje co najwyzej z zasadnoscia klasyfikowania jako teren zabudowany tseh halop pode lasem.

                  A najbardziej, co zdecydowanej wiekszosci umknelo (!), dyskutuje z polityka czynienia z kierowcow sprawcow nieszczescia, za ktore odpowiadaja lupiacy nas ze skory na kazdym kroku politycy!
                  • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 11:28
                    emes-nju napisał:
                    Dyskutuje co najwyzej z zasadnoscia klasyfiko
                    > wania jako teren zabudowany tseh halop pode lasem.

                    A dlaczego 3 chałupy pod lasem nie mają mieć statusu terenu zabudowanego ? Wszak
                    tam tez ludzie mieszkaja i do sklypu po mliko muszą iść skrajem jezdni . Tu nie
                    chodzi przeciez o budowle mniejsze lub wieksze ale o to że zwykle w chałupie
                    ludzie mieszkaja i chcą mieć ( i mają do tego prawo ) bezpiecznie , cicho i
                    spokojnie .
                    • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 11:42
                      habudzik napisał:

                      > emes-nju napisał:
                      > Dyskutuje co najwyzej z zasadnoscia klasyfikowania jako teren
                      > zabudowany tseh halop pode lasem.
                      >
                      > A dlaczego 3 chałupy pod lasem nie mają mieć statusu terenu
                      > zabudowanego ? Wszak tam tez ludzie mieszkaja i do sklypu po mliko
                      > muszą iść skrajem jezdni .

                      Dlatego, ze wszyscy mieszkancy takiej "wsi" zmiesciliby sie w samochodach przejezdzajacych przez te "wies" w ciagu 10 minut (w nocy). Istnieje cos takiego jak dobro wspolne - ograniczanie predkosci przygniatajacej wiekszosci OBYWATELI, zeby wygodnie bylo garstce, jest ze wszech miar niesluszne ze spolecznego punktu widzenia.

                      Co ciekawe jak juz takie mieszkaniec tseh halop pode lasem wsiada w swoja bryke, to nie dosc, ze ma w d... ograniczenia w innych terenach zabudowanych, to jeszcze nie przestrzega nawet ograniczenia ustawionego dla dobra jego i jego 10 sasiadow :-P
                      • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 12:27
                        emes-nju napisał:


                        > Dlatego, ze wszyscy mieszkancy takiej "wsi" zmiesciliby sie w samochodach przej
                        > ezdzajacych przez te "wies" w ciagu 10 minut (w nocy). Istnieje cos takiego jak
                        > dobro wspolne - ograniczanie predkosci przygniatajacej wiekszosci OBYWATELI, z
                        > eby wygodnie bylo garstce, jest ze wszech miar niesluszne ze spolecznego punktu
                        > widzenia.

                        Do jakiej liczby mieszkańców można wiec rozjeżdżać na drodze piszych a od jakiej
                        juz nie . Kazdy wobec prawa jest równy , Ty zaś chcesz by dla spokojnego grzania
                        po ulicy poświecać życie garstki ludzi których jedyna wina jest to że mieszkają
                        we wsi liczacej 3 chałupy
                        • emes-nju Dobro wspolne n/t 04.10.07, 12:39


                          • habudzik Re: Dobro wspolne n/t 04.10.07, 12:43
                            Dobro wspólne , co dobro wspólne ? Dla dobra tysięcy kierowców którzy chcą
                            przej...ć na prostej mamy narażać życie 10 osób mieszkających w 3 domach ? Bo
                            co przyjemność z szybkiej jazdy tysiecy wariatów wiecej znaczy niż jakieś tam
                            zasrane życie i zdrowie wieśniaków w 3 domach ?
                      • wojtek33 Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:33
                        emes-nju napisał:

                        > ograniczanie predkosci przygniatajacej wiekszosci OBYWATELI, z
                        > eby wygodnie bylo garstce, jest ze wszech miar niesluszne ze spolecznego punktu
                        > widzenia.

                        Jak jeszcze kiedyś będziesz coś chciał napisać o bolszewizmie, to przypomnę ten
                        post.
                        • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:39
                          Przypomnij. To tylko po raz kolejny pokaze, ze nie wiesz o czym mowa :-)
                          • wojtek33 Re: Dogodny wrog...[OT] 04.10.07, 16:11
                            emes-nju napisał:

                            > Przypomnij. To tylko po raz kolejny pokaze, ze nie wiesz o czym mowa :-)

                            Ba, nie wiem nawet o czym mowa w powyższym zdaniu.
          • emes-nju Goraca prosba 04.10.07, 12:15
            Gość portalu: Poll napisał(a):

            > (...) skala przestepstw drogowych jest gigantyczna

            Mam goraca prosbe. Nie jestes zaczeslawem ziobro wiec nie feruj wyrokow zanim zrobi ta sad.

            Na drogach popelnianie sa WYKROCZENIA! Jezeli jest podejrzenie popelnienia przestepstwa, policja zatrzymuje podejrzanego, ale wyrok wydaje SAD. Nie Ty ani zaczeslaw ziobro!

            Drazni (i fascynuje mnie) Twoje pisuarowe widzenie swiata, ale nie przeginaj.
            • habudzik Re: Goraca prosba 04.10.07, 12:29
              emes-nju napisał:

              > Gość portalu: Poll napisał(a):
              >
              > > (...) skala przestepstw drogowych jest gigantyczna
              >
              > Mam goraca prosbe. Nie jestes zaczeslawem ziobro wiec nie feruj wyrokow zanim z
              > robi ta sad.
              >
              > Na drogach popelnianie sa WYKROCZENIA!

              Nie , na droga sa popełniane wykroczenia na równi z przestępstwami .
              • emes-nju Re: Goraca prosba 04.10.07, 12:47
                O tym czy popelniono przestepstwo zwykle sie nie dowiadujemy. Chyba, ze ktos siedzi z nosem w sprawozdaniach sadowych.

                Dlatego prosze, zebys nie naduzywal sformulowania przestepstwo w odniesieniu do wykroczenia. W sprzyjajacych okolicznosciach ktos, kto przyzna sie np. na forum do zaplacenia mandatu za wykroczenie, a Ty nazwiesz go przestepca (tak jak mnie kiedys...), poda Cie do sadu i ma duza szanse wygrac. Za znieslawienie.
                • habudzik Re: Goraca prosba 04.10.07, 12:50
                  Sralis-mazgalis . Ktoś kto na ograniczeniu predkości w Warszawie do 40km/h (
                  roboty drogowe ) ma udowodnione że jadąc 90km/h wpadł na przystanek autobusowy
                  pełen ludzi , zabija kilka osó , cieżko rani kolejne kilka osób i spada kilka
                  metrów z widuktu jest przestepcą . Spowodował katastrofe w ruchu lądowym . TO
                  NIE JEST WYKROCZENIE !!!
                  • emes-nju Re: Goraca prosba 04.10.07, 13:21
                    habudzik napisał:

                    > Sralis-mazgalis .

                    Masz racje...

                    Tylko, ze Ty z uporem maniaka przestepcami nazywasz ludzi, ktorzy popelniaja wykroczenie, ktore nie prowadzi do katastrofy. Mnie przestepca nazwales za jakis drobiazg. Nie pamietam za co - dosc skutecznie staram sie nie byc pamietliwy :-P

                    Matko! Ty nawet tego nie rozumiesz...
                    • habudzik Re: Goraca prosba 04.10.07, 13:33
                      emes-nju napisał:

                      > habudzik napisał:
                      >
                      > > Sralis-mazgalis .
                      >
                      > Masz racje...


                      Oczywiscie że mam .



                      >
                      > Tylko, ze Ty z uporem maniaka przestepcami nazywasz ludzi, ktorzy popelniaja wy
                      > kroczenie, ktore nie prowadzi do katastrofy.

                      Dla mnie przestepca jest gość jadący 100 na terenie zabudowanym bo równie dobrze
                      mółby wziac dubeltówke i z zamknietymi oczami strzelac w centrum handlowym . To
                      że by nikogo nie zabił nie oznacza że nie jest szaleńcem .



                      Mnie przestepca nazwales za jakis
                      > drobiazg. Nie pamietam za co -

                      Ojcze , to sobie przypomnij .
                      • simr1979 Precz z państwem .... 04.10.07, 13:39
                        ...policyjnym - nie chcemy tu drugich USA (tam jak przestępca taktowany jest
                        przez współobywateli każdy przekraczający na autostradzie 55 mph). Habudziki do
                        Ameryki! ;)
                        • emes-nju Re: Precz z państwem .... 04.10.07, 14:56
                          simr1979 napisał:

                          > ...policyjnym - nie chcemy tu drugich USA (tam jak przestępca
                          > taktowany jest przez współobywateli każdy przekraczający na
                          > autostradzie 55 mph

                          Noooo...

                          I ci obywatele dzwonia na policje. Policja przyjezdza razem z ekipa filmowa, kreca z tego superdokument pokazujacy przestepce. A na zakonczenie filmu, duzymi literami napisane jest, ze osoba pokazana w tym filmie nie moze byc traktowana jako przestepca, dopoki nie stwierdzi tego sad i moze byc oczyszczona z zarzutow...

                          Wlasnie o tym dyskutuje z habudzikem... Ze on tego nie rozumie, jest dla mnie jasne, ale ze Ty?
                          • simr1979 Re: Precz z państwem .... 04.10.07, 15:09
                            emes-nju napisał:


                            > Wlasnie o tym dyskutuje z habudzikem... Ze on tego nie rozumie, jest dla mnie j
                            > asne, ale ze Ty?

                            Chyba Cię zmęczyła ta szermierka z cepem (nic dziwnego zresztą), bo zdaje się,
                            że mnie nie zrozumiałeś...;)
                            • emes-nju Re: Precz z państwem .... 04.10.07, 15:25
                              Jezeli Cie nie zrozumialem, to wybacz i poczuj jak spada mi z serca ciezki kamien. Wole jednak, zeby wiekszosc miala mniej wiecej normalny stosunek do instytucji panstwa :-)
        • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 22:44
          Prawie zawsze gigantyczne kary sprawiaja że stosujemy się do przepisów i jest po
          prostu cisza . Najbaedziej rozwydrzeni kibice angielscy obecnie są na stadionie
          ( poza nim nie wiem ) najspokojniejszymi na świecie a to dlatego że samo
          przekroczenie żółtej linni wiąże się z niesamowitymi wręcz karami .Nie ma drutów
          kolczastych , nie ma niczego pod prądem a jednak stoją w rządku jak zamarznięci .
          • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 12:21
            Gość portalu: Poll napisał(a):

            > Prawie zawsze gigantyczne kary sprawiaja że stosujemy się do
            > przepisów i jest po prostu cisza .

            Biorac pod uwage np. USA gdzie jest jeden z najwyzszych (jezeli nie najwyzszy) w cywilizowanym swiecie odstetek osadzonych w wiezieniach i jeden z najwyzszych wskaznikow przestepczosci, jest to teza NIE DO OBRONY!
    • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.tvp.pl 03.10.07, 16:53
      Z tego artykułu zrozumiałem że złem jest to iż mamy słabe drogi ale
      dobre radary . Rozumiem też że w związku z tym że drogi mamy słabe
      to chociaz powinno nam sie pozwolić szybko jeździć . No głupota
      redahtorka i presiorka sięgneła zenitu
      • Gość: :))) Re: Dogodny wrog... IP: *.acn.waw.pl 03.10.07, 22:23
        Gość portalu: Poll napisał(a):

        > Z tego artykułu zrozumiałem że złem jest to iż mamy słabe drogi
        ale
        > dobre radary . Rozumiem też że w związku z tym że drogi mamy słabe
        > to chociaz powinno nam sie pozwolić szybko jeździć .

        Ty tak rozumiesz. Złem jest nieustająca i coraz droższa "walka z
        prędkością", która wg doświadczeń brytyjskich jest powodem ok 5%
        wypadków. Cała reszta powodów, dla których ludzie giną na drogach
        (głównie to infrastruktura, jakość dróg etc.) jest kłamliwie
        przemilczana, bagatelizowana, ukrywana. My pieklimy się na to
        podejście nie dlatego, że chcemy bardzo szybko jeździć. Nas wkurza
        fakt, że prawdziwe powody wypadków śmiertelnych są cały czas
        nietknięte a więc tych wypadków jest coraz więcej, co kłamliwie
        wykorzystuje się do podkręcenia śruby kierowcom i okradania ich na
        coraz większą skalę. To mało stwierdzić, że to jest oburzające. To
        jest zbrodnia władz!

        > No głupota
        > redahtorka i presiorka sięgneła zenitu.

        Powstrzymuj się. Tu nie zakrystia.
        • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 23:01
          Pokazać mi raport mówiący o tym że zbyt wysoka prędkość nie jest powodem wypadków
        • mobile5 Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 23:07
          Gość portalu: :))) napisał(a):
          Złem jest nieustająca i coraz droższa "walka z
          > prędkością",
          Cała reszta powodów, dla których ludzie giną na drogach
          > (głównie to infrastruktura, jakość dróg etc.) jest kłamliwie
          > przemilczana, bagatelizowana, ukrywana.
          Nas wkurza
          > fakt, że prawdziwe powody wypadków śmiertelnych są cały czas
          > nietknięte a więc tych wypadków jest coraz więcej, co kłamliwie
          > wykorzystuje się do podkręcenia śruby kierowcom i okradania ich na
          > coraz większą skalę

          To jest smutna, ale trafna diagnoza. I nadziei na zmianę podejścia nie widać.
          • jureek Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 23:13
            Może tak wytłumaczycie na czym polega to okradanie kierowców. Na tym, że za
            wykroczenia drogowe płaci się mandaty? Na tym, że egzekwuje się przestrzeganie
            ograniczeń? Myślałem, że okradanie polega na bezprawnym zabieraniu cudzej
            własności. Jeżdżę po Polsce i jakoś nie czuję, żeby mnie ktoś okracał.
            Jura
            • jureek Re: Dogodny wrog... 03.10.07, 23:14
              poprawka: okradał a nie okracał.
              J.
            • mobile5 Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 00:21
              Bulwersują nie same ograniczenia, lecz ich ilość i jakość stosowania, oraz to że są parawanem dla urzędniczej indolencji. Tak trudno to zrozumieć?
              • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 00:37

                > Bulwersują nie same ograniczenia, lecz ich ilość

                A na jakiej podstawie stwierdziłeś że jest ich za dużo bądź za mało ?

                >oraz to że są parawanem dla urzędniczej indolencji.

                Tego też nie moge zrozumieć . Indolencja urzedasów było by gdyby nie stawiali
                tych znaków .
                • mobile5 Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 00:42
                  Wpisz hasło "indolencj" do jakiegoś słownika, to poznasz wielość znaczeń tego słówka.
                  • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 00:52
                    I czy te znaczenia beda się wiele od siebie różniły ?
                • Gość: swoboda_t Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 21:25
                  habudzik pryknął:
                  "A na jakiej podstawie stwierdziłeś że jest ich za dużo bądź za
                  mało ?"

                  Polska Policja stwierdziła w oficjalnym raporcie, że oznakowanie
                  dróg w Polsce, w tym ograniczenia prędkości, jest zbyt liczne i
                  często wadliwe. Statystycznie jadąc przez Polskę wadliwe oznakowanie
                  napotykamy co 2 kilometry! Jak dla mnie to wystarcza.
                  • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 00:42
                    A od kiedy to policjantów w ich szkole na mazurach uczą jak to ocenić ?
                    • emes-nju Re: Dogodny wrog... 05.10.07, 10:31
                      Gość portalu: Poll napisał(a):

                      > A od kiedy to policjantów w ich szkole na mazurach uczą jak to
                      > ocenić ?

                      Ucza egzekwowac. Nawet najwieksze kretynizmy. Skoro zatem sami policjanci, nauceni egzekwowac kretynizmy, w oficjalnym raporcie, stwierdzaja, ze znakow jest za duzo i sa na wyrost, to pokazuje to tylko wierzcholek gory lodowej. Bo to co jest dla przecietnego kierowcy kretynizmem, dla nauczonego egzekwowania kretynizmow policjanta wcale kretynizmem byc nie musi. A jednak nawet policjanci zauwazaja kretynizmy... Jak musi byc zatem ich sakala?!
                      • mobile5 Re: Dogodny wrog... 05.10.07, 13:44
                        emes-nju napisał:
                        A jednak nawet policjanci zauwa
                        > zaja kretynizmy... Jak musi byc zatem ich sakala?!

                        H.^2? To chyba niemożliwe.
              • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 00:54
                Pytalem, na czym polega okradanie, a Ty mi o tym, ci Cie bulwersuje. W ten
                sposob chyba trudno nam bedzie sie dogadac.
                Jura
                • mobile5 Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 09:18
                  jureek napisał:

                  > Pytalem, na czym polega okradanie,

                  Na kiepskiej organizacji która kradnie mi czas, pieniędze i pozbawia zaufania do instytucji.
                  • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 10:18
                    mobile5 napisał:

                    > jureek napisał:
                    >
                    > > Pytalem, na czym polega okradanie,
                    >
                    > Na kiepskiej organizacji która kradnie mi czas, pieniędze i pozbawia zaufania d
                    > o instytucji.

                    Pieniądzy nie kradnie jeśli nie popełniasz wykroczeń a jak je popełniasz to sam
                    sobie jesteś winien a dlaczego kradnie Ci czas i dlaczego nie napiszesz że
                    jeżdżąc po zachodniej europie też kradną Ci czas ? Chyba że tam nie bywasz .
            • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 11:28
              jureek napisał:

              > Może tak wytłumaczycie na czym polega to okradanie kierowców.

              W kazdym litrze paliwa ok. 2/3 ceny, to podatki. W tym PODATEK DROGOWY! I co? I nic - przez kilkanascie lat nasza siec drog ulega poglebiajacej sie degradacji, a jedyne co waaadza potrafi na to powiedziec, to to, ze kierowcy sa do niczego. Do tego ZAMIAST ratowac infrastrukture, laduje sie 180 mln. zl w budowe czegos, co w zaden bezposredni sposob do poprawy bezpiedczenstwa sie nie przyczynia. W kazdym razie fotoradar nie zapewni PIESZYM takiego bezpieczenstwa jak zwykla kladka!!!

              Zeby nie byc goloslownym porownajmy sie z Czechami. Paliwo tam kosztuje porownywalnie z Polska. Zamoznosc obywateli jest podobna (chyba ciut wyzsza), a podatki, sadzac z tego, ze sporo polskich firm chce wyniesc sie do Czech, sa albo nizsze, albo "tylko" prostsze (czyli TANSZE do sciagniecia!!!). Ichnie PLATNE i BEZPLATNE drogi, budowane, z ominieciem terenow zabudowanych, od wielu lat (nie wtedy, gdy ta znienawidzona UE zaczela dawac kase!), nadaja sie do jazdy (jezdzac po polskich "drogach" nie rzadziej niz raz w roku - sporo jezdze - robie kosztowne remonty zawieszenia placac netto + VAT! VAT mamy tez jeden z najwyzszych w Europie i do tego nie bardzo da sie go odpisac od kosztow firmy, czy place go DWA razy!). A koszt przejazdu nijak nie ma sie do kosztow na naszych, prowadzacych czesto donikad, drog - ktos nawet podliczyl, ze mamy jedne z najdrozszych, jezeli nie najdrozsze, autostrady na swiecie. W sumie jak porowna sie ~40 zl za 10 dniowa winietke w Czechach i 13 zl za przejazd ~60 km permanentnie remontowanej autostrady Katowice-Krakow... Dalej mi sie nie chce...
              • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 11:32
                emes-nju napisał:

                > jureek napisał:
                >
                > > Może tak wytłumaczycie na czym polega to okradanie kierowców.
                >
                > W kazdym litrze paliwa ok. 2/3 ceny, to podatki. W tym PODATEK DROGOWY! I co? I
                > nic - przez kilkanascie lat nasza siec drog ulega poglebiajacej sie degradacji
                > , a jedyne co waaadza potrafi na to powiedziec, to to, ze kierowcy sa do niczeg
                > o. Do tego ZAMIAST ratowac infrastrukture, laduje sie 180 mln. zl w budowe czeg
                > os, co w zaden bezposredni sposob do poprawy bezpiedczenstwa sie nie przyczynia
                >

                Przyczynia przyczynia . W Motorze jest wzmianka za policja że zaobserwowano iż w
                miejscach gdzie są radary spadła ilość wypadków dość znacznie . Ratowanie
                infrastruktury to okres wielu lat i kosztów sięgających mld. euro . Nie stac nas
                na to . Stac nas i Europe na radary które eliminują niepokornych .
                • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 11:57
                  habudzik napisał:

                  > > emes-nju napisał:
                  >
                  > > ZAMIAST ratowac infrastrukture, laduje sie 180 mln. zl w budowe
                  > > czegos, co w zaden bezposredni sposob do poprawy bezpiedczenstwa
                  > > sie nie przyczynia
                  > >
                  > Przyczynia przyczynia . W Motorze jest wzmianka za policja że
                  > zaobserwowano iż w miejscach gdzie są radary spadła ilość wypadków
                  > dość znacznie .

                  Alez ja w to nie watpie! W miejscu ustawienia fotoradaru zapewne tak. Ale przed i za nim... Ciekawe czy ktos pokusil sie o takie statystyki.

                  Politycznie jednak nie dokonczyles mnie cytowac. "Zapomniales" wziac pod uwage tego, co napisalem o kladce ZAMIAST ograniczenia i fotoradaru... O takiej infrastrukturze tez pisze, jak juz pisze o roli infrastruktury w poprawie bezpieczenstwa!

                  No to czekam na odpowiedz na pytanie co bardziej poprawi bezpieczenstwo - ograniczenie i fotoradar czy kladka dla pieszych? Czekam z drzeniem rak, bo zawsze mnie fascynuje jak potrafisz kota ogonem wykrecic :-)

                  > Ratowanie infrastruktury to okres wielu lat i kosztów sięgających
                  > mld. euro . Nie stac nas na to .

                  Kilkanascie lat, zamiast ratowac, dopuszczano do poglebiajacej sie degradacji... I teraz jest znacznie drozej. W ten wlasnie m. in. sposob politycy nas okradli - przez lata zabierali pieniadze na drogi, nie robili nic, a teraz musza zabierac jeszcze wiecej, bo stan drog jest gorszy niz kilkanascie lat temu. Jakis kontrargument? :-)

                  > Stac nas i Europe na radary które eliminują niepokornych .

                  K... mac! Wskaz mi miejsce w Europie gdzie ZAMIAST budowy drog buduje sie aparat ucisku na tak niespotykana skale! Wskaz mi choc jedno miejsce w Europie gdzie fotoradary na tranzytowej (i strategicznej z punktu widzenia gospodarki kraju) drodze szybkiego ruchu towarzysza co kilka km ograniczeniom predkosci o 30%. Czasem skrzynek jest kilka na jednym kilometrze drogi! Gdzie, oprocz Polski tak jest? Gdzie ZAMIAST budowac drogi, buduje sie tysiace fotoradarow? Czekam!
                  • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 12:40
                    emes-nju napisał:

                    > habudzik napisał:

                    > Alez ja w to nie watpie! W miejscu ustawienia fotoradaru zapewne tak. Ale przed
                    > i za nim... Ciekawe czy ktos pokusil sie o takie statystyki.

                    Nie wiem czy ktoś pokusił się ale zapewne tam gdzie radary stoja jest
                    bezpieczniej . Czy to oznacza że jesteś jednak za tym by radary stały wszędzie ?
                    Co sie z Toba dzieje ? Nie czytasz co piszesz ? Najpier piszesz że w miejscach
                    fotoradarowanych jest zapewne bezpieczniej a chwiele później piszesz że to
                    skandal by było tyle radarów . Czyli skandalem wg Ciebie jest to że ktoś chce
                    żeby miejsc bezpiecznych było wiecej ?

                    >(...) No to czekam na odpowiedz na pytanie co bardziej poprawi bezpieczenstwo -
                    ogran
                    > iczenie i fotoradar czy kladka dla pieszych?

                    Kladka nie załatwi wszyskiego . Pieszy bedzie bezpieczny jesli z niej korzysta
                    ale kierowca bedzie mogł szybko pojechać a wtedy co ? Niestety wypadki to nie
                    tylko piesi i samochody





                    > K... mac! Wskaz mi miejsce w Europie gdzie ZAMIAST budowy drog buduje sie apara
                    > t ucisku na tak niespotykana skale! Wskaz mi choc jedno miejsce w Europie gdzie
                    > fotoradary na tranzytowej (i strategicznej z punktu widzenia gospodarki kraju)
                    > drodze szybkiego ruchu towarzysza co kilka km ograniczeniom predkosci o 30%. C

                    Droga np : B22 w Austrii . Bardzo ważna droga szybka z niezrozumiałymi ( dla
                    wielu ) ograniczeniami . Droga N83 we Francji , dość ważna miejscami 2 pasy i
                    ograniczenia do 70km/h . Gazeta.pl nie ma tyle elektronicznego miejsca by
                    pomieścić to co widziałem i co każdy może zobaczyc jeśli tam pojedzie
                    • kozak-na-koniu No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:02
                      habudzik napisał:

                      > Kladka nie załatwi wszyskiego . Pieszy bedzie bezpieczny jesli z
                      niej korzysta
                      > ale kierowca bedzie mogł szybko pojechać a wtedy co ? Niestety
                      wypadki to nie
                      > tylko piesi i samochody

                      ...I samoloty się rozbijają i meteoryty spadają i psy gryzą i konie
                      kopią i wilki wyją i:
                      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=22043
                      Ja Cię chyba dodam do ulubionych...:-DDD
                      • habudzik Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:06
                        Możesz mnie dodawac lub odejmować. Co mnie to obchodzi ? A co maja do tego
                        pijani rowerzyści , tego nie wiem .
                        • kozak-na-koniu Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:09
                          W zasadzie, to nic. Bo prędkości nie przekraczają, więc jeżdżą
                          zgodnie z przepisami, więc karać ich nie ma za co. Poza tym, menele
                          i tak nie mają kasy. Gdyby ją mieli - toby jeździli samochodami.:-PPP
                          • habudzik Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:11
                            Ale co ja mam z tym wpólnego . Jestem menelem ?
                            • kozak-na-koniu Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:14
                              A skąd ja mam to wiedzieć? Przecież nie podałeś czym jeździsz, gdzie
                              i dokąd oraz czy w ogóle jeździsz... A akwarium masz?
                              • habudzik Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:16
                                No to skoro nie wiesz to na jakie podstawie podłączyłeś mnie pod link ?
                                • kozak-na-koniu Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:29
                                  To było tylko takie luźne skojarzenie. Próbowałem się dostosować. No
                                  bo, skoro wszystkiemu winni są kierowcy przekraczający prędkość...
                                  • habudzik Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:37
                                    kozak-na-koniu napisał:
                                    > No
                                    > bo, skoro wszystkiemu winni są kierowcy przekraczający prędkość...

                                    Cieżko żeby wina za nadmierna prędkość obarczać stojących na przystanku .
                                    • kozak-na-koniu Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:38
                                      W państwie policyjnym wszystko jest możliwe: "dajcie mi paragraf - a
                                      ja znajdę winnego".
                                      • habudzik Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:42
                                        No to wracaj do Polski , tu już niedługo bedzie się jeździło wolniej
                                        • kozak-na-koniu Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:44
                                          Ależ, ja mieszkam w Polsce! Masz jakieś wątpliwości?
                                          • habudzik Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:48
                                            To po co piszesz że mieszkasz w państwie policyjnym ? Mieszkasz w kraju w którym
                                            biorą się za tych co nie rozumieja iż oprócz kierowców są jeszcze inni którzy
                                            też chcą zyć
                                            • kozak-na-koniu Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:55
                                              Napisałem, że mieszkam w kraju, który wielkimi krokami zmierza w
                                              kierunku państwa policyjnego a ci, co "się biorą" rzeczywiście -
                                              oprócz kierowców nie chcą widzieć niczego.
                                              • habudzik Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 13:58
                                                kozak-na-koniu napisał:

                                                > Napisałem, że mieszkam w kraju, który wielkimi krokami zmierza w
                                                > kierunku państwa policyjnego

                                                On zmierza w kierunku państwa godnego bycia w Europejskiej czołówce .


                                                a ci, co "się biorą" rzeczywiście -
                                                > oprócz kierowców nie chcą widzieć niczego.

                                                Biorą się za przekraczanie prędkości a nikt inny oprócz kierowców jej nie
                                                przekracza wiec dlaczego mieli by karac pieszych za predkość ?
                                                • kozak-na-koniu Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 14:02
                                                  No, jeśli coodzi o "oradarowanie" dróg, głównie "pod publiczkę", to
                                                  rzeczywiście, nie tylko dogoniliśmy wzorce zachodnie ale daleko je
                                                  prześcignęliśmy... Żeby jeszcze dotyczyło to także paru innych
                                                  szczegółów, takich jak edukacja komunikacyjna, organizacja ruchu,
                                                  oznakowanie, przemyślane systemowe inwestycje...
                                                  • habudzik Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 14:09
                                                    kozak-na-koniu napisał:

                                                    > No, jeśli coodzi o "oradarowanie" dróg, głównie "pod publiczkę", to
                                                    > rzeczywiście, nie tylko dogoniliśmy wzorce zachodnie ale daleko je
                                                    > prześcignęliśmy...

                                                    Mamy bardziej brawurowych kierowców wiec i musimy mieć weiecej środków do walki
                                                    z nimi .



                                                    Żeby jeszcze dotyczyło to także paru innych
                                                    > szczegółów, takich jak edukacja komunikacyjna, organizacja ruchu,
                                                    > oznakowanie, przemyślane systemowe inwestycje...

                                                    Możliwe ale tu rozmawiamy o patologii wśród polskich kierowców jaką jest
                                                    przekraczanie prędkośći dozwolonej czasami nawet x2 a skoro edukacja i media nie
                                                    sa w stanie wbić nam do zakutego łba że prędkość jest najczęstrzą przyczyną
                                                    wypadków to trzeba to zrobić innymi metodami
                                                  • kozak-na-koniu Re: No tak, rzeczywiście... 04.10.07, 14:32
                                                    A ten znów o sobie... Obywatelu, ja nie wiem co Wy tam macie u
                                                    siebie i "G" mnie to obchodzi. U nas w Polsce, jak wszędzie,
                                                    trafiają się psychole i zabójcy, ale też jest ich mniej więcej tyle,
                                                    co wszędzie. "Wyłuskać" ich może tylko sprawna policja (np. na
                                                    motocyklach). Dalej - "czasem" polscy kierowcy (jak inni)
                                                    przekraczają prędkość ni tylko 2, ale nawet trzykrotnie, ale nie
                                                    jest to powodem, by stosować odpowiedzialność zbiorową,
                                                    przeinaczaćfakty oraz naginać rzeczywistość do z góry przyjętej,
                                                    najwygodniejszej tezy, bo "prawie robi wielką różnicę" - łapiesz,
                                                    zakuty łbie? Pewnie łapiesz, ale cóż przecież nie za to Ci płacą...
                                                  • Gość: Poll Re: No tak, rzeczywiście... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 00:53
                                                    U nas w Polsce, jak wszędzie,
                                                    > trafiają się psychole i zabójcy,

                                                    To prawda i należy z nimi walczyć wszelkimi sposobami . Normalni nie musza się
                                                    niczego obawiać .

                                                    "czasem" polscy kierowcy (jak inni)
                                                    > przekraczają prędkość ni tylko 2, ale nawet trzykrotnie, ale nie
                                                    > jest to powodem, by stosować odpowiedzialność zbiorową

                                                    Nikt nie stosuje odpowiedzialności zbiorowej bo ci którzy trzymaja się przepisów
                                                    nie podlegaja tej odpowiedzialności .

                                                    >Pewnie łapiesz, ale cóż przecież nie za to Ci płacą...

                                                    Kto mi płaci ? Wiesz coś o czym ja nie wiem w tym temacie to się podziel wiedzą .
                                                  • Gość: :))) Re: No tak, rzeczywiście... IP: *.acn.waw.pl 04.10.07, 15:14
                                                    habudzik napisał: skoro edukacja i media nie
                                                    > sa w stanie wbić nam do zakutego łba że prędkość jest najczęstrzą
                                                    przyczyną wypadków to trzeba to zrobić innymi metodami

                                                    Bo nie jest. Bo to kłamstwo. Bo to nieprawda. Napisać ci
                                                    drukowanymi? Takie "wyniki badań" potrzebne są władzom, które przy
                                                    pomocy radarów chcą udawać, że troszczą się o bezpieczeństwo i
                                                    zamydlić ludziom oczy. A liczba wypadków rośnie wraz ze wzrostem
                                                    liczby fotoradarów. Mówi ci to coś? Ja widziałem poważną stłuczkę
                                                    kilku samochodów spowodowaną przez fotoradar.

                                                    Dlaczego uciekasz od meritum? Mowa o tym, że fotoradary są w Polsce
                                                    ZAMIAST wszystkich innych działań. A to już zbrodnia. Głupota.
                                                    Idiotyzm. Brak słów zwyczajnie...
                                                  • Gość: swoboda_t Re: No tak, rzeczywiście... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 21:42
                                                    No właśnie - fotoradary czynią niejednokrotnie popłoch na drogach
                                                    przyczyniając się do kolizji. Ostatnio ciachnąłem sporo kilometrów z
                                                    Katowic w Beskid i spowrotem. Na drodze do BB co i rusz ograniczenia
                                                    do 70 i fotoradary. Efekt?? Jedziesz sobie spojkojnie 100-120 i
                                                    nagle musisz zwolnić do powiedzmy 80, ten za tobą rówież i ten za
                                                    nim też i kolejny. Oczywiście płynny ruch setką jest bardzo
                                                    niebezpieczny, za to hamowanie w szczerym polu albo środku lasu do
                                                    70 to czynnik zwiększający bezpieczeństwo, przecież to oczywiste
                                                    jest... Podobnie jak dodatnio na bezpieczeństwo ruchu drogowego
                                                    wpłynął swego czasu patrol w pobliżu mojego domu - z nienacka
                                                    zatrzymując do kontroli Nexię umożliwili czterem jadącym za nią
                                                    autem wpakowanie się w tyłek poprzednika. Jak to dobrze, że wariatkę
                                                    zatrzymali, bo jadąc 96 na ograniczeniu do 80 stanowiła śmiertelne
                                                    niebezpieczeństwo.
                                                  • Gość: Poll Re: No tak, rzeczywiście... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 00:58
                                                    > No właśnie - fotoradary czynią niejednokrotnie popłoch na drogach
                                                    > przyczyniając się do kolizji.

                                                    Tylko wśród tych którzy mają swiadomość że znacznie przekroczyli prędkość . Ktoś
                                                    kto jedzie z dozwolona predkością nie bedzie płochliwy.
                                                  • emes-nju Re: No tak, rzeczywiście... 05.10.07, 10:39
                                                    Gość portalu: Poll napisał(a):

                                                    > > No właśnie - fotoradary czynią niejednokrotnie popłoch na drogach
                                                    > > przyczyniając się do kolizji.
                                                    >
                                                    > Tylko wśród tych którzy mają swiadomość że znacznie przekroczyli
                                                    > prędkość .

                                                    TAK!!! Absolutna racja!

                                                    Jadac gierkowka przepisowe 100 km/h, zauwazam ograniczenie do 70 km/h i stwierdzam (a nawet MAM SWIADOMOSC :-P ), ze za chwile bede znacznie przekraczal dopuszczalna predkosc. Co robie? Zwalniam. Czesto hamuje, bo zejscie ze 100 do 70 km/h czesto wymaga hamowania. I co? Ja przejezdzam czysty jak lza! A jezeli ruch jest gesty, to nie kazdemu ta sztuczka sie udaje i parkuje w hamujacym zadku poprzednika...

                                                    Ale ty tego nie pojmiesz. W cofajaca sie fale hamujacych aut porzeciez nie wierzysz, bo wystarczy jechac zgodnie z przepisami. Klopot w tym, ze wlasnie proba jazdy zgodnie z przepisami powoduje te cofajaca sie fale...
                                                  • Gość: Poll Re: No tak, rzeczywiście... IP: *.tvp.pl 05.10.07, 16:36
                                                    > Jadac gierkowka przepisowe 100 km/h, zauwazam ograniczenie do 70
                                                    km/h i stwierd
                                                    > zam (a nawet MAM SWIADOMOSC :-P ), ze za chwile bede znacznie
                                                    przekraczal dopus
                                                    > zczalna predkosc. Co robie? Zwalniam. Czesto hamuje, bo zejscie ze
                                                    100 do 70 km
                                                    > /h czesto wymaga hamowania. I co? Ja przejezdzam czysty jak lza! A
                                                    jezeli ruch
                                                    > jest gesty, to nie kazdemu ta sztuczka sie udaje i parkuje w
                                                    hamujacym zadku po
                                                    > przednika...


                                                    W Niemczech można jechac nawet 300km/h i nagle pojawia sie
                                                    ograniczenie do 130/h i jakoś niezbyt często słaychać o wielkich
                                                    karambolach spowoidawanych nie przez kierowce który się zagapił a
                                                    przez "cofającą się fale" . Co Ty pierniczysz ? U nasz na girkówce
                                                    Polak mysli że mu sie jeszcze uda wyminać i stąd fala .
                                                  • emes-nju Re: No tak, rzeczywiście... 05.10.07, 16:50
                                                    Gość portalu: Poll napisał(a):

                                                    > W Niemczech można jechac nawet 300km/h i nagle pojawia sie
                                                    > ograniczenie do 130/h i jakoś niezbyt często słaychać o wielkich
                                                    > karambolach spowoidawanych nie przez kierowce który się zagapił a
                                                    > przez "cofającą się fale" .

                                                    Eeeee... O ile sie nie myle, na niemieckich autobahnach istnieje cos takiego jak zarzadzanie ruchem. Jezeli ruch zwieksza sie (a tylko wtedy nagle zmiany predkosci jadacych z przodu sa grozne), to oznakowanie to pokazuje (np. poprzez pojawienie sie znaku STAU) i wlaczaja sie ograniczenia (a czasem nawet uruchamiany jest pas awaryjny).

                                                    Nie jest tez prawda jakoby na kazdej autostradzie mozna bylo w Niemczech jezdzic 300 km/h. Nie jest tez prawda, ze wszyscy tam tyle jezdza. Jeden jadacy 300 km/h hamujacy do 130 km/h nie wprowadza ZADNEGO zagrozenia wsrod aut jadacych ok. 130-160 km/h. Natomiast auto nagle zmiejszajace swoja predkosc o 30% w stosunku do jadacych za nim zagrozenie wprowadza.

                                                    Czyli, dla uproszczenia, auto zmniejszajace nagle swoje predkosc do predkosci zblizonej do predkosci wiekszosci nie wywoluje zagrozenia, ale auto nagle zmniejszajace swoje predkosc o 30% w stosunku do predkosci jadacych za nim i owszem - wywoluje. Ponial? Nie!

                                                    > Co Ty pierniczysz ? U nasz na girkówce Polak mysli że mu sie
                                                    > jeszcze uda wyminać i stąd fala .

                                                    Ja nie wiem co mysli Polak!

                                                    Widzialem za to wiele awaryjnych hamowan i jedna stluczke 3 aut na odcinku mniej niz 200 km. Intencje "producenta" tego zagrozenia nie sa wazne - wazne jest to, ze skutki daleko odbiegaja od zalozonych. Ja wiem, ze to wina "przypadkowego spoleczenstwa", ale chyba waaadza powinna brac pod uwage taki nieistotny czynnik jak "przypadkowe spoleczenstwo" w czasie prowadzenia dzialan w to spoleczenstwo wymierzonych? Ponial? Nie!
                                                  • Gość: Poll Re: No tak, rzeczywiście... IP: *.tvp.pl 05.10.07, 17:14
                                                    > Eeeee... O ile sie nie myle, na niemieckich autobahnach istnieje
                                                    cos takiego ja
                                                    > k zarzadzanie ruchem. Jezeli ruch zwieksza sie (a tylko wtedy
                                                    nagle zmiany pred
                                                    > kosci jadacych z przodu sa grozne), to oznakowanie to pokazuje
                                                    (np. poprzez poj
                                                    > awienie sie znaku STAU) i wlaczaja sie ograniczenia (a czasem
                                                    nawet uruchamiany
                                                    > jest pas awaryjny).

                                                    No tak jest ale jadący znacznie powyżej 130 musza nagle hamować a
                                                    jednak nie często jet ta fala
                                                  • Gość: Poll Re: No tak, rzeczywiście... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 00:56
                                                    >Bo nie jest. Bo to kłamstwo. Bo to nieprawda. Napisać ci
                                                    >drukowanymi? Takie "wyniki badań" potrzebne są władzom, które przy
                                                    >pomocy radarów chcą udawać, że troszczą się o bezpieczeństwo i
                                                    >zamydlić ludziom oczy.

                                                    Jakieś linki do tych rewelacji masz ? Napisz jeszcze której władzy jest to
                                                    potrzebne .
                    • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:17
                      habudzik napisał:

                      > Nie wiem czy ktoś pokusił się ale zapewne tam gdzie radary stoja
                      > jest bezpieczniej . Czy to oznacza że jesteś jednak za tym by
                      > radary stały wszędzie ?

                      Jezeli maja byc JEDYNA metoda walki o poprawe bezpieczenstwa, MUSZA byc wszedzie. Bo jezeli beda stawiane inaczej niz tak, ze w zasiegu wzroku NIEWOLNIK (takiego kierowcy pragniesz) nie bedzie mial co najmniej dwoch, to NIEWOLNIK bedzie szalal (i zabijal siebie i innych) pomiedzy fotoradarami - jak "nikt nie patrzy". Bo taka jest natura NIEWOLNIKA. W odroznieniu od natury OBYWATELA.

                      Ale o roznicach nie pogadamy, bo ich nie rozumiesz.

                      Choc moze... Wyobraz sobie, ze niewolnik przestrzega zasad nie dlatego, ze je rozumie i akceptuje, tylko dlatego, ze boi sie bata. Czyli jak bata nie ma w poblizu (a jest fizycznie niemozliwe, zeby byl...), to robi co chce, bo nie rozumie dlaczego nie powinien.

                      Obywatel za to bata nie potrzebuje, bo rozumie i akceptuje zasady, ktore nakladaja na niego obowiazek samoograniczenia. Obywatelowi nie jest potrzebny nadzorca.

                      Oczywiscie w realnym swiecie idealnie nie jest i zdarzaja sie niewolnicy, ktorzy cos tam kumaja oraz obywatele ze sklonnoscia do krnabrnosci. Ale ZAWSZE latwiej kontrolowac spoleczenstwa obywatelskie niz niewolnicze (najlepiej o tym swiadczy znana z historii krotkotrwalosc systemow totalitarnych). Po odpowiednim wychowaniu i pokazaniu KORZYSCI z samograniczania sie obywateli, potrzeba mniej nadzorcow...

                      > >(...) No to czekam na odpowiedz na pytanie co bardziej poprawi
                      > > bezpieczenstwo - ograniczenie i fotoradar czy kladka dla
                      > > pieszych?
                      >
                      > Kladka nie załatwi wszyskiego . Pieszy bedzie bezpieczny jesli z
                      > niej korzysta ale kierowca bedzie mogł szybko pojechać a wtedy co ?

                      NIC. Jak lazi niezgodnie z przepisami, zdrowym rozsadkiem to NIC mu nie pomoze. Nawet jezeli na gierkowce beda staly ograniczenia do 30 km/h, to jelop moze zginac. Natomiast stosunkowo tania kladka (oczywiscie z winda) pomoze NORMALNEJ wiekszosci - kierowcom, bo nie beda musieli zwalniac i jechac w stresie, a przede wszystkim pieszym, ktorzy nie beda musieli ryzykowac przechodzenia w ZAWSZE na trasie szybkiego ruchu niebezpiecznych miejscach. Tylko, ze inwestycja w kladke sie nie zwraca, a w fotoradar i owszem. Dlatego wiecej u nas fotoradarow niz kladek :-/

                      > > Wskaz mi choc jedno miejsce w Europie gdzie fotoradary na
                      > > tranzytowej drodze szybkiego ruchu towarzysza co kilka km
                      > > ograniczeniom predkosci o 30%.
                      >
                      > Droga np : B22 w Austrii . (...) Droga N83 we Francji

                      Czy zageszczenie fotoradarow jest takie, jak docelowo ma byc na gierkowce? To znaczy 300 skrzynek na ok. 350-400 km drogi... Drogi, ktora miejscami powinna byc wylaczona z ruchu takie na niej koleiny!

                      Nie bede mogl dzis lub jutro (zanim ten watek umrze) stwierdzic jak jest naprawde wiec czekam na jakies cyfry (po polsku, rosyjsku lub angielsku).
                      • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:24
                        emes-nju napisał:

                        ... Wyobraz sobie, ze niewolnik przestrzega zasad nie dlatego, ze je r
                        > ozumie i akceptuje, tylko dlatego, ze boi sie bata. Czyli jak bata nie ma w pob
                        > lizu (a jest fizycznie niemozliwe, zeby byl...), to robi co chce, bo nie rozumi

                        A bez bata wszedzie robi jak chce bo nie rozumi bo głupi jest .




                        > Obywatel za to bata nie potrzebuje, bo rozumie i akceptuje zasady, ktore naklad
                        > aja na niego obowiazek samoograniczenia. Obywatelowi nie jest potrzebny nadzorc
                        > a.

                        Obywatelowi wiec nie bedzie przeszkadzał bat który nie dla niego jest
                        przeznaczony . W czym problem ? Bat bedzie bił tylko nieposłusznych , ci co
                        jechac bedą przepisowo bedzie dla nich jak przydrożne drzewo .
                      • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:29
                        emes-nju napisał:

                        > > Droga np : B22 w Austrii . (...) Droga N83 we Francji
                        >
                        > Czy zageszczenie fotoradarow jest takie, jak docelowo ma byc na gierkowce? To z
                        > naczy 300 skrzynek na ok. 350-400 km drogi...

                        Nie , jest ono o wiele mniejsze ( chocjest ich sporo ) bo nie ma takiej potrzeby
                        gdyż na tych drogach cywilizowani ludzie trzymają sie przepisów aż za bardzo co
                        mnie osobiście śmieszy bo nie jestem za przesadnym jeźdżeniem wolniej niz
                        pozwalaja przepisy .
                        • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:45
                          No i wlasnie takie kretynskie, z glebokiej wiary we wlasna wspanialosc i nieomylnosc, myslenie waaadzy jest jedna z przyczyn katastrofy na drogach.

                          Jak czlowiek ma stac sie obywatelem jezeli nie ma ZADNEJ edukacji obywatelskiej (pisuar nie cierpi spoleczenstwa obywatelskiego - i za pisuaru wlasnie zaczyna sie na niespotykana skale walka z ofiarami indolencji decydentow), a tylko kij, bez zadnej marchewki?

                          Nie zrozumiales... Szkoda mi Cie, niewolniku, ktory nie moze wyjsc poza ciasne ramy myslenia czlowieka zniewolonego... :-(
                          • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:54
                            A co Ty mi teraz z edukacja wyjeżdżasz ? Co to ma wspólnego z N83 i A22 ?
                            • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:11
                              habudzik napisał:

                              > A co Ty mi teraz z edukacja wyjeżdżasz ? Co to ma wspólnego z N83 i
                              > A22 ?

                              Dla Ciebie nic.
                              • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:17
                                A dla Ciebie co ma ? Jaśniej prosze bo takie enigmatyczne teksty z nie do końca
                                wypowiedzianym charakterem maja na celu obrone przed tym by czegoś nie palnąć z
                                czego poźniej ciężko się wyplątać .Rozumiem to ale nie polecam , do niczego to
                                nie prowadzi .
                                • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:31
                                  Ja uwazam, ze nawet radar co kilometr KAZDEJ drogi (rowniez polnej) nie rozwiaze sprawy, jezeli kierowca nie bedzie wiedzial dlaczego ma przestrzegac przepisow. Bo na odcinku pomiedzy radarami ja np. moge pojechac znacznie szybciej niz przepisy i rozsadek pozwalaja. Gdybym byl niewolnikiem, a nie obywatelem, to tak bym byc moze robil.

                                  Ty natomiast uwazasz, ze skoro jest zle, skoro kierowcy (czesto faktycznie) nie wykazuja sie obywatelska postawa, to nalezy ich zastraszyc, a nie nauczyc - wychowac niewolnika, ktorego trzeba bedzie coraz intensywniej karac niz pilnujacego samego sieie obywatela. Bo fotoradary wylacznie zastrasza. Obywatela nie wychowaja, bo nie bedzie obywatelem ktos, kogo wylacznie sie karze - bedzie nadal niewolnikiem szalejacym jak nikt nie patrzy. To co? Fotoradar na kazde pol kilometra drogi? :-P

                                  Koniec wyjasnien. Przeraza mnie to, ze ktos tak dalece akceptujacy zamordystyczno-pisuarowe metody jest wyborca. A moze nie... Poziom niektorych Twoich wypowiedzi sugeruje ucznia gimnazjum ;-)
                                  • Gość: swoboda_t Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 21:46
                                    Ja tam się Tobie emes dziwię - habudzik już setki razy udowodnił, że
                                    nie jest dojrzałym partnerem rozmowy tylko przekupą. Ze też Ci się
                                    chce pisać do Niego coś więcej niż kilka faktów, żeby mógł się
                                    ponownie ośmieszyć przez ich negowanie :)
                                    • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 01:06
                                      A jakie to fakty prztoczył ? Może te wynikające z raportu KE ?
                                  • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 01:04
                                    > Ja uwazam, ze nawet radar co kilometr KAZDEJ drogi (rowniez polnej) nie rozwiaz
                                    > e sprawy, jezeli kierowca nie bedzie wiedzial dlaczego ma przestrzegac przepiso
                                    > w.

                                    A po co ma wiedzieć ? Ma pod znakami widniec instrukcja i objasnienia ?
                                    Widziałeś by w jakimkolwiek kraju wyjaśniano dlaczego stoją znaki ograniczeń tak
                                    jak np na obwodnicy Paryża ? Na teren bazy wojskowej tez nie wolno Ci wejść i
                                    g... Cie to powinno obchodzic dlaczego . W ostateczności wartownik Cię rozwali .
                                    • emes-nju Re: Dogodny wrog... 05.10.07, 15:37
                                      Gość portalu: Poll napisał(a):

                                      > Widziałeś by w jakimkolwiek kraju wyjaśniano dlaczego stoją znaki
                                      > ograniczeń

                                      O! W wielu krajach to widzialem!

                                      Wyjasnienie np. ograniczenia na zakrecie, to ten zakret. Pojedziesz szybciej niz ograniczenie + VAT i dokladnie bedziesz wiedzial dlaczego bylo to ograniczenie. A u nas na zdecydowanej wiekszosci ograniczen na zakrecie da sie BEZPIECZNIE pojechac ograniczenie x 2 :-P

                                      Jezeli drogi znakowane sa rzetelnie (a nie po uwazaniu), to jazda 80 km/h po Twojej ulubionej obwodnicy Paryza nie bedzie niczym szczegolnym. Bo tam kierowcy maja powod, zeby miec choc minimum zaufania do intencji znakujacego. W Polsce kierowcy nie maja zaufania i proby silowego wyegzekwowania najwiekszych nawet kretynizmow dadza efekt tylko w miejscach przylozenia wektorka tej sily.

                                      I tak nie zrozumiesz... :-(
                                      • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.tvp.pl 05.10.07, 16:47
                                        Na mojej ulubionej jak piszesz obwodnicy Paryża możesz jechać nawet
                                        300km/h a ograniczenie jest do 80km/h przede wszystkim dla tego że
                                        odwodnica ta nie nazywa sie ani autostrada ani ekspresówką . Na
                                        przelotowej po lazurowym również możesz grzac ile fabryka dała a
                                        jednak stoja tam ograniczenia do 50 a nawet 40km/h . Droga za
                                        Carcassonne ma ograniczenia do 50 a można na niej spokojnie jechać
                                        90 w masywie gór czarnych . Droga pomiedzy Bordoux a La Rochelle ma
                                        sporo ograniczeń do 50 km/h a spokojnie da sie tam ta predkość
                                        zdublować . Wymieniac jeszcze czy masz dość ?

                                        Wiesz dlaczego sa te ograniczenia ? Bo nie wszystkie stojace tam
                                        50tki dbają o Twoje bezpieczeństwo i samopoczucie a Ty zdaje się że
                                        zapominasz o tym .
                  • wojtek33 Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 16:17
                    emes-nju napisał:

                    > Kilkanascie lat, zamiast ratowac, dopuszczano do poglebiajacej sie degradacji..
                    > . I teraz jest znacznie drozej. W ten wlasnie m. in. sposob politycy nas okradl
                    > i - przez lata zabierali pieniadze na drogi, nie robili nic, a teraz musza zabi
                    > erac jeszcze wiecej, bo stan drog jest gorszy niz kilkanascie lat temu. Jakis k
                    > ontrargument? :-)

                    Tak, ostatnie kilkanaście lat to sodoma i gomora, nie to co za komuny...
                    • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 17:55
                      wojtek33 napisał:

                      > emes-nju napisał:
                      >
                      > > Kilkanascie lat, zamiast ratowac, dopuszczano do poglebiajacej
                      > > sie degradacji... (...) Jakis kontrargument? :-)
                      >
                      > Tak, ostatnie kilkanaście lat to sodoma i gomora, nie to co za
                      > komuny...

                      Wspolczuje Ci sieroto po PRLu... :-P
                • Gość: swoboda_t Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 21:31
                  "W Motorze jest wzmianka za policja że zaobserwowano iż w
                  miejscach gdzie są radary spadła ilość wypadków dość znacznie"

                  Tiaaa, Motor napisał... A Brytyjczycy już dawno opublikowali swój
                  raport z którego jasno wynika, że równolegle z drastycznym wzrostem
                  ilości fotoradarów na drogach (w UK jest ich chyba najwięcej na
                  świecie) wzrosła ilość wypadków ogółem i że wzrosła liczba wypadków
                  w rejonie ustawienia fotoradarów. Przypadek?? Wszyscy pamiętamy
                  wyniki eksperymentu w jakiegoś chrabstwa czy stanu w USA, gdzie
                  zniesiono ustawowe limity predkości. Statystyczna prędkość samochodu
                  nie wzrosła, a liczba wypadków spadła. Przypadek??
              • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:18
                emes-nju napisał:

                > jureek napisał:
                >
                > > Może tak wytłumaczycie na czym polega to okradanie kierowców.
                >
                > W kazdym litrze paliwa ok. 2/3 ceny, to podatki. W tym PODATEK DROGOWY! I co? I
                > nic - przez kilkanascie lat nasza siec drog ulega poglebiajacej sie degradacji
                > , a jedyne co waaadza potrafi na to powiedziec, to to, ze kierowcy sa do niczeg
                > o. Do tego ZAMIAST ratowac infrastrukture, laduje sie 180 mln. zl w budowe czeg
                > os, co w zaden bezposredni sposob do poprawy bezpiedczenstwa sie nie przyczynia
                > . W kazdym razie fotoradar nie zapewni PIESZYM takiego bezpieczenstwa jak zwykl
                > a kladka!!!

                Z tego, co wyczytałem, to radary funduje UE. Pieniędzy otrzymanych na konkretny
                cel nie można ot taksobie wydatkować inaczej.
                Z Twojej odpowiedzi wynika, że państwo niemieckie okrada mnie jeszcze bardziej.
                Nie dość, że w każdym litrze paliwa zawarty jest podobny podatek, jak w Polsce,
                to jeszcze rok w rok muszę płacić prawie 800 Euro podatku drogowego. No i rząd
                niemiecki otwarcie mówi, że pieniądze z tych podatków wcale nie są przeznaczane
                tylko na poprawę sieci drogowej, ale np. w bardzo dużym stopniu na kolej.
                Poza tym nieprawdą jest, że polska sieć drogowa jest coraz gorsza. Obserwuję coś
                przeciwnego. Drogi w Polsce są coraz lepsze. Oczywiście daleko jeszcze do
                zachodnich, czy nawet czeskich standardów, ale jednak widać poprawę.
                Jura
                • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:38
                  jureek napisał:

                  > Z tego, co wyczytałem, to radary funduje UE. Pieniędzy otrzymanych
                  > na konkretny cel nie można ot taksobie wydatkować inaczej.

                  Jestem calkowicie przekonany, ze te 180 mln na poprawe bezpieczenstwa mozna wydac lepiej niz instalujac setki fotoradarow. Po za tym srodki UE na ten cel sa na nasz wniosek. Bo chyba nie UE kazala nam nastawiac fotoradarow jak kwiatkow na lace...? Co? Eksperyment drogowy u nas przeprowadzaja? W zadnym kraju na tranzytowych drogach nie ma takiego zageszczenia fotoradarow jak bedzie na "bezpiecznej osemce" czy robi sie na gierkowce.

                  > Z Twojej odpowiedzi wynika, że państwo niemieckie okrada mnie
                  > jeszcze bardziej. Nie dość, że w każdym litrze paliwa zawarty jest
                  > podobny podatek, jak w Polsce (...)

                  No dobra. Rzeczywiscie... Za paliwo w Niemczech placisz niewiele drozej niz w Polsce, doplacasz 800 euro rocznie i nie masz po czym jezdzic. I tak juz od lat!!! Bo w Niemczech nie istnieje BEZPLATNA siec autostrad okreslana przez niektorych za najlepsza na swiecie :-P

                  A tak serio.

                  Co do stanu infrastruktury i owszem miejscami sie poprawia (choc czesto organizacja ruchu w nowowyremontowanych miejscach przyprawia mnie o palpitacje tak jest klopotliwa i niezrozumiala), ale stan przecietnego kilomtra polskiej drogi sie pogarsza. Przeczytaj raport policji na ten temat.

                  Rozumiem, ze nie da sie od razu pokryc Polski siecia nowoczesnych autostrad. Ale ile ich, za zdarte z nas pieniadze (!), wybudowano w Polsce w ciagu juz niedlugo 20 lat? A placimy podobne podatki w paliwie, nie mowiac o tym, ze autostrady (w wiekszosci z nikad do nikad) mamy platne. Bardzo drogo platne!
                  • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:43
                    emes-nju napisał:

                    > No dobra. Rzeczywiscie... Za paliwo w Niemczech placisz niewiele drozej niz w P
                    > olsce, doplacasz 800 euro rocznie i nie masz po czym jezdzic. I tak juz od lat!
                    > !! Bo w Niemczech nie istnieje BEZPLATNA siec autostrad okreslana przez niektor
                    > ych za najlepsza na swiecie :-P
                    >
                    > A tak serio.

                    Piszę na serio. Takie same płacze o tym, że państwo okrada kierowców słyszę i w
                    Niemczech i w Polsce. W Niemczech argument jest taki, że pieniądzy z podatku
                    paliwowego i drogowego nie przeznacza się na poprawę infrastrruktury drogowej,
                    tylko np. na dotowanie kolei.
                    Jura
                    • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:51
                      A w Polsce na co sie przeznacza nasze pieniadze...?

                      Hm... Ja strasznie chce w kraju z taka infrastruktura, jak Niemcy plakac, ze to za malo, i ze mnie okradaja. Bo Niemiec moze i nie ma ukradzionych mu pieniedzy, ale ma po czym jezdzic (a i dotowane z ukradzionych Niemcowi pieniedzy DB do czegos sie nadaje, co o PKP trudno powiedziec). A ja nie mam pieniedzy, nie mam po czym jezdzic, mam za to obietnice, ze jako winien calemu zlu na drodze, bede srogo i czesto tluczony po kieszeni.
                      • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:57
                        emes-nju napisał:

                        > A ja nie mam pieniedzy, nie ma
                        > m po czym jezdzic, mam za to obietnice, ze jako winien calemu zlu na drodze, be
                        > de srogo i czesto tluczony po kieszeni.

                        Ejże. To chyba nie Ty będziesz po kieszeni tłuczony. Tłuczeni będą ci, którzy
                        nie przestrzegają przepisów.
                        Jura
                        • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:18
                          jureek napisał:

                          > Ejże. To chyba nie Ty będziesz po kieszeni tłuczony. Tłuczeni będą
                          > ci, którzy nie przestrzegają przepisów.

                          A kto, wedlug Ciebie, za te fotoradary i, przede wszytkim, za ich obsluge zaplaci? Ufoludki?

                          Poza tym jedyny mandat jaki dostalem w zyciu, byl za przekroczenie predkosci tego, kto byl duzo wiekszy ode mnie i mnie w czasie namierzania wyprzedzal (fotoradar jest glupszy od policjanta Policjant z poczatkowych 500 i iles tam pkt. zszedl po tlumaczeniu do 100 i 2 pkt., bo on tez widzial tego, ktory mnie wyprzedzal - ale ukaral, bo jak juz zatrzymal, to przeciez nie pusci! Plan mandatowania to wazna rzecz).

                          Poza tym automatyczny system bedzie wysylam mandaty do wlasciciela auta, a mi dosc czesto zdarza sie auto pozyczac... I ani mi sie sni DONOSIC. Bo to juz jest klasyczne w panstwie policyjnym. Nie bede donoscil i bede karany za nie swoje wykroczenia. A tak BTW - ciekawe jak z opresji automatu wybrna wlasciciele wielu sluzbowych aut...
                          • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 15:13
                            emes-nju napisał:

                            > jureek napisał:
                            >
                            > > Ejże. To chyba nie Ty będziesz po kieszeni tłuczony. Tłuczeni będą
                            > > ci, którzy nie przestrzegają przepisów.
                            >
                            > A kto, wedlug Ciebie, za te fotoradary i, przede wszytkim, za ich obsluge zapla
                            > ci? Ufoludki?

                            Za same fotoradary zapłaci Unia, a za obsługę? Przecież sam piszesz, że te
                            fotoradary to wysokodochodowe maszynki do robienia pieniędzy,
                            więc nie widzę problemu z opłaceniem ich obsługi. Za obsługę zapłacą po prostu
                            ci, którzy przekraczają dozwoloną prędkość, czyli nie Ty.

                            > Poza tym jedyny mandat jaki dostalem w zyciu, byl za przekroczenie predkosci te
                            > go, kto byl duzo wiekszy ode mnie i mnie w czasie namierzania wyprzedzal (fotor
                            > adar jest glupszy od policjanta Policjant z poczatkowych 500 i iles tam pkt. zs
                            > zedl po tlumaczeniu do 100 i 2 pkt., bo on tez widzial tego, ktory mnie wyprzed
                            > zal - ale ukaral, bo jak juz zatrzymal, to przeciez nie pusci! Plan mandatowani
                            > a to wazna rzecz).

                            Jeżeli te fotoradary będą takie same, jak te zainstalowane w Niemczech, to na
                            pewno nie dojdzie do takiej sytuacji. W Twoim przypadku była to pomyłka
                            policjanta ręcznie mierzącego prędkość. Automat jest głupi, ale właśnie dlatego,
                            że taki głupi, to takiej pomyłki nie popełni.

                            > Poza tym automatyczny system bedzie wysylam mandaty do wlasciciela auta, a mi d
                            > osc czesto zdarza sie auto pozyczac... I ani mi sie sni DONOSIC. Bo to juz jest
                            > klasyczne w panstwie policyjnym. Nie bede donoscil i bede karany za nie swoje
                            > wykroczenia. A tak BTW - ciekawe jak z opresji automatu wybrna wlasciciele wiel
                            > u sluzbowych aut...

                            Po co wymyślać koło od nowa. Dokładnie takie same regulacje obowiązują w wielu
                            krajach i nie ma z tym większych problemów. Samochody służbowe muszą mieć
                            prowadzone książki pojazdów, w których wpisuje się, kto i gdzie jeździł. Nie
                            jest też donosicielstwem poinformowanie właściwego organu, kto prowadził Twój
                            prywatny samochód, kiedy został sfotografowany. Jeśli jednak jesteś tak
                            wspaniałomyślny wobec osób korzystających z Twojego samochodu, że chcesz za nich
                            płacić mandaty, to już Twoja sprawa.
                            Jura

                            • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 15:54
                              jureek napisał:

                              > Za same fotoradary zapłaci Unia, a za obsługę? Przecież sam
                              > piszesz, że te fotoradary to wysokodochodowe maszynki do robienia
                              > pieniędzy

                              Do czasu. Nawet Polacy, wbrew temu co tu niektorzy wypisuja, nie sa takimi debilami, zeby na drodze, przy ktorej fotoradarow jest wiecej niz drzew, przekraczac predkosc. Predkosci zatem spadna i jezeli waaadza nie poobniza limitow (tylko jak to wyjasnia...? Spadkiem wplywow z szalenie kosztownej w zakupie, instalacji i eksploatacji aparatury? No bo przeciez nie wzrostem ilosci wypadkow?!), to spadna tez wplywy. Na fotki lapac sie beda tylko jacys snieci albo ujarani kolesie. Wroze deficyt, za ktory zaplaca podatnicy...

                              Caly klopot w tym, ze zniewoleni kierowcy beda jachac jak nakazano WYLACZNIE tam, gdzie sa skrzynki. A potem sobie "odbija"... Ten mechanizm jest znany i wielokrotnie opisywany (rowniez za granica gdzie podobno nie ma debili). I nic na to waaadza nie poradzi, bo liczba fotoradarow nie moze byc nieskonczona!!! Czyli byc moze bezpieczenstwo na ofotoradarowanych drogach wzrosnie (na gierkowce bedzie mniej groznych wypadkow, wzrosnie za to liczba kolizji polegajacych na najechaniu na czyjs hamujacy na widok skrzynki zadek), a na tych bez skrzynek spadnie (tym bardziej, ze czesc kierowcow - ze mna na czele - swiadomie wybierze drogi z mniejsza liczba fotoradarow...). I za 180 mln zl kupiony zostanie system do tresury kierowcow... System, ktory po prostu przepchnie wypadki z jednych drog, na inne.

                              Do tego ten system, co juz pisalem, bedzie jednoznacznym przyznaniem sie waaadzy do calkowitej, wynikajacej z indolencji, karykaturalnej bezradnosci! A to zle wrozy na przyszlosc...
                              • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 16:12
                                emes-nju napisał:

                                > jureek napisał:
                                >
                                > > Za same fotoradary zapłaci Unia, a za obsługę? Przecież sam
                                > > piszesz, że te fotoradary to wysokodochodowe maszynki do robienia
                                > > pieniędzy
                                >
                                > Do czasu. Nawet Polacy, wbrew temu co tu niektorzy wypisuja, nie sa takimi debi
                                > lami, zeby na drodze, przy ktorej fotoradarow jest wiecej niz drzew, przekracza
                                > c predkosc. Predkosci zatem spadna i jezeli waaadza nie poobniza limitow (tylko
                                > jak to wyjasnia...? Spadkiem wplywow z szalenie kosztownej w zakupie, instalac
                                > ji i eksploatacji aparatury? No bo przeciez nie wzrostem ilosci wypadkow?!), to
                                > spadna tez wplywy. Na fotki lapac sie beda tylko jacys snieci albo ujarani kol
                                > esie. Wroze deficyt, za ktory zaplaca podatnicy...

                                Jeśli prędkości spadną, można będzie wyłączyć skrzynki i zredukować koszty
                                eksploatacji. Tak było i w Niemczech. Gęsta sieć radarów spełniła swoją rolę,
                                więc ją rozrzedzono.

                                > Caly klopot w tym, ze zniewoleni kierowcy beda jachac jak nakazano WYLACZNIE ta
                                > m, gdzie sa skrzynki. A potem sobie "odbija"...

                                Z tego wynika, że lepiej jest gdy radarów jest więcej, bo mniej jest wtedy
                                miejsc do "odbijania sobie". No chyba że postulujesz w ogóle zrezygnowanie z
                                radarowej kontroli prędkości.
                                Jura
                                • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 16:28
                                  Nic nie postuluje. Mam dosc.

                                  Skoro obywatele Polski nie maja nic przeciwko temu, zeby waaadza wprowadzala elementy panstwa policyjnego (NADkontrola tym jest!), to ja nie wiem co napisac.

                                  Zadam tylko pytanie czy jak w Niemczech zaczeto walczyc o bezpieczenstwo, to byly tam drogi? No i czy walczyli skrzynkami co kilometr na jednych drogach i calkowitym brakiem na innych. Wiesz - jak to u nas. Akcjami na pokaz. Zeby ladnie wygladalo w sprawozdaniu gdzie pisze sie ile fotoradarow umieszczono na drodze X (np. na "bezpiecznej osemce"), a nie pisze sie ilu w ogole nie umieszczono.
    • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.tvp.pl 03.10.07, 17:06
      A tak przy okazji . Pamietasz jak pisałem że już niedługo się u nas
      zmieni ? Zmieni się i to szybciej niz nawet ja przypuszczałem .
      Może bedzie wreszcie i u nas tak jak w innych krajach - ulice miast
      i miasteczek dla ludzi a nie samochodów a wszyscy gęsiego 50km/h .
      • Gość: miecio Re: Dogodny wrog... IP: *.aster.pl 03.10.07, 18:32
        "Może bedzie wreszcie i u nas tak jak w innych krajach - ulice miast
        i miasteczek dla ludzi a nie samochodów a wszyscy gęsiego 50km/h ."
        Czyś ty wystawił nosa dalej niż swoje podwórko?
        • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 22:59
          No kuźwa , następny aparat co chce się licytować .
          • Gość: miecio Re: Dogodny wrog... IP: *.aster.pl 04.10.07, 10:33
            Jak czytam w innych krajach i piędziesiąt to mnie cholera bierze.
            czy ta twoja piędziesiątka jest tak samo bezpieczna na dwujezniowej
            ulicy jak na wąskiej zastawionej samochodami uliczce w centrum czy
            na osiedlu. Przecież tu i tu można 50 km/h, czyżbyś tak jeździł bo
            można.Czy ta twoja piędziesiątka jest równie bezpieczna w godzinach
            szczytu jak o północy
            W inych krajach jeźdża piędziesiątką, jeżdżą tylko że oni mają także
            autostrady i obwodnice. Jak chcą przejechać 300 czy 500 km to jadą
            autostradą 3 czy 5 godzin i są na miejscu a obok na zwykłej drodze
            odbywa się ruch lokalny gdzie 20 czy 30 km można pojechać spokojnie
            twoją piędziesiątką. Spróbuj w Polsce jechać zgodnie z przepisami
            choćby 300 km- sześciu godzin pewnie nie starczy. Miałem okazję parę
            lat pojeździć w normalnych krajach i mam porównanie. Tam jak
            zjechałem z atostrady jakoś sama z siebie przychodziła wolna jazda
            po wsiach i miastach, jakoś samemu chciało się wolniej jeździć i
            żadnych radarów czy czających się w krzakach policjantów nie było.
            System szkolenia kierowców też jest inny niż u nas. Np. w Szwajcarii
            motocykliści najpierw jeżdżą dwa lata lekkim motocyklem do 125 ccm a
            dopiero po tym czasie zdają dodatkowy egzamin by mogli jeździć
            wszystkimi. A u nas po paru godzinach jazd na kursie gość wsiada na
            ścigacza z litrowynm silnikiem.
            • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 10:56
              Gość portalu: miecio napisał(a):

              > Jak czytam w innych krajach i piędziesiąt to mnie cholera bierze.
              > czy ta twoja piędziesiątka jest tak samo bezpieczna na dwujezniowej
              > ulicy jak na wąskiej zastawionej samochodami uliczce w centrum czy
              > na osiedlu. Przecież tu i tu można 50 km/h, czyżbyś tak jeździł bo
              > można.

              Nie bo w centrum czy na osiedlu na wąskiej zastawionej samochodami jest nie 50 a
              20-30 i tyle masz tam jeździć .


              Czy ta twoja piędziesiątka jest równie bezpieczna w godzinach
              > szczytu jak o północy

              A czy w innych krajach o północy ograniczenia do 30km/h są zastępowane
              ograniczeniami do 90km/h ? NIE !!!


              > W inych krajach jeźdża piędziesiątką, jeżdżą tylko że oni mają także
              > autostrady i obwodnice.

              Maja obwodnice , maja autostrady ale w mieście jeżdżą 30-50. My nie mamy
              autostrad co nie oznacza ze z tego powodu wolno nam szybciej jeździć . Możemy za
              to wcześniej wstawać by się nie spóźmiać .

              Jak chcą przejechać 300 czy 500 km to jadą
              > autostradą 3 czy 5 godzin i są na miejscu a obok na zwykłej drodze
              > odbywa się ruch lokalny gdzie 20 czy 30 km można pojechać spokojnie
              > twoją piędziesiątką. Spróbuj w Polsce jechać zgodnie z przepisami
              > choćby 300 km- sześciu godzin pewnie nie starczy. Miałem okazję parę
              > lat pojeździć w normalnych krajach i mam porównanie. Tam jak
              > zjechałem z atostrady jakoś sama z siebie przychodziła wolna jazda
              > po wsiach i miastach, jakoś samemu chciało się wolniej jeździć i
              > żadnych radarów czy czających się w krzakach policjantów nie było.

              Dlaczego u nas tak nie jeździsz ? Wolno i spokojnie . Co tam na tych lokalnych
              drogach takiego jest że jedziesz zgodnie z przepisami ?


              > System szkolenia kierowców też jest inny niż u nas.

              A to jest już inna para kaloszy , nie przecze .
              • Gość: miecio Re: Dogodny wrog... IP: *.aster.pl 04.10.07, 18:06
                "Nie bo w centrum czy na osiedlu na wąskiej zastawionej samochodami
                jest nie 50 a 20-30 i tyle masz tam jeździć ."
                Na osiedlach masz rację, jest zwykle 30 czy 20 ale jakoś tam się
                jeździ wolniej, może nie 30 ale też nie 50 czy 70- coś nas od tego
                powstrzymuje, napewno nie policjant czy garby na jezdni. To samo w
                centrum np. w Warszawie ul. Wilcza czy Mokotowska nie ma tam
                ograniczenia do 30, można 50 ale jakoś sama noga z gazu schodzi.

                " Czy ta twoja piędziesiątka jest równie bezpieczna w godzinach
                szczytu jak o północy
                A czy w innych krajach o północy ograniczenia do 30km/h są
                zastępowane ograniczeniami do 90km/h ? NIE !!!"
                Pomijając niemożność szybszej jazdy w korku to często 50 w takich
                warunkach jest szybkością niebezpieczną

                "Dlaczego u nas tak nie jeździsz ? Wolno i spokojnie . Co tam na
                tych lokalnych drogach takiego jest że jedziesz zgodnie z
                przepisami ?"
                Sam się nieraz nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku że taki
                styl jazdy generują autostrady- oczywiście nie pierwszego dnia.
                Autostrada daje nam poczucie konfortu- przeciwny kierunek oddzielony
                solidną bariera, szerokie pasy, szerokie pobocze i kawał pasa
                zieleni, słowem przestrzeń na której mamy pole nmanewru w razie
                czego. Natomiast po zjeździe z autostrady to wszystko znika i
                zaczynamy mieć mijający nas samochód metr od nas a nie gdzieś za
                barierą, zamiast szerokiego pobocza chodnik z ludzmi lub drzewa,
                zamiast bezkolizyjnego rozjazdu boczną uliczkę bez pasa do zjazdu i
                wyjazdu a zamiast konfortu zagrożenie i chyba podświadomie
                zaczynamy wolniej jechać, Prawdopobnie to samo się dzieje gdy
                jedziemy osiedlową uliczką czy wąską zastawioną uliczką w centrum.
                Tam oni wyrastają w takich warukach od kołyski a nam do tego daleko,
                oni chłoną to doświadczenie już w dziecięcym foteliku a my uczymy
                się zupełnie innych zachowań. Jest to tylko moje gdybanie i czy jest
                w tym choć trochę prawdy- nie wiem ale takie wnioski wyciągnąłem z
                moich wojarzy po ich drogach
      • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 08:03
        Gość portalu: Poll napisał(a):

        > Może bedzie wreszcie i u nas tak jak w innych krajach - ulice
        miast
        > i miasteczek dla ludzi a nie samochodów a wszyscy gęsiego 50km/h .

        Proszę bardzo - gdy już każde miasteczko będzie miało obwodnicę,
        wtedy nikt (z wyjątkiem psychopatów oraz rajdowcó - amatorów) nie
        będzie musiał ryzykować, by z punktu A do punktu B dojechać w
        przyzwoitym terminie i w przyzwoitym stanie psychiczno - fizycznym.
        Wtedy na lokalnych dróżkach każdy wreszcie będzie mógł pozwolić
        sobie na luksus podziwiania krajobrazów.
        PS. Ludzie są i tu i tam. Jezdnie są dla pojazdów. Dla pieszych są
        chodniki albo ewentualnie pobocza.
        • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 09:49
          kozak-na-koniu napisał:

          > Proszę bardzo - gdy już każde miasteczko będzie miało obwodnicę,
          > wtedy nikt (z wyjątkiem psychopatów oraz rajdowcó - amatorów) nie
          > będzie musiał ryzykować, by z punktu A do punktu B dojechać w
          > przyzwoitym terminie i w przyzwoitym stanie psychiczno - fizycznym.

          Jeździmy łamiąc przepisy nie dlatego że brak jest obwodnic i cieżko sie wyrobić
          na czasd tylko dlatego że lubimy szybka i agresywna jazde . Jak pojawią sie
          obwodnice to nikt nie zacznie wolniej jeździć tylko jescze szybciej a do czsu
          ich zbudowania masz zasrany obowiązek trzymać się ograniczeń a jeśli nie to
          fotoradary pomoga Ci zrozumieć żeracji nie masz .



          > Wtedy na lokalnych dróżkach każdy wreszcie będzie mógł pozwolić
          > sobie na luksus podziwiania krajobrazów.

          Dobrze wiesz że 1/4 obszaru Francji leży w niekorzystnym terenie górzystym i
          obwodnic miast i miasteczek nigdy tam nie było , nie ma i nigdy nie bedzie a
          mimo to jeżdżą spokojniej niz my .
          • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 11:05
            habudzik napisał:

            > Jeździmy łamiąc przepisy nie dlatego że brak jest obwodnic i
            cieżko sie wyrobić
            > na czasd tylko dlatego że lubimy szybka i agresywna jazde .

            Może i "Wy" tak lubicie, bo to ładniej wygląda w TVN Turbo i jest
            czym się pochwalić przed kumplami. "My" jednak w zdecydowanej
            większości traktujemy pojazdy jak narzędzie, które służy jakimś
            konkretnym celom i odpowiednio je wykorzystujemy. Dopóki walka
            o "bezpieczeństwo" i "przestrzeganie przepisów" będzie się
            ograniczała wyłącznie do karania za nieprzestrzeganie ograniczeń
            prędkości z dokładnością do 1km/godz, dopóty takimi głupimi gadkami
            będziesz się mógł podetrzeć po sraniu, które, jak widzę jest jedynym
            celem Twojego życia.

            > Dobrze wiesz że 1/4 obszaru Francji leży w niekorzystnym terenie
            górzystym i
            > obwodnic miast i miasteczek nigdy tam nie było , nie ma i nigdy
            nie bedzie a
            > mimo to jeżdżą spokojniej niz my .

            Dobrze wiem, że więcej jak 1/4... Jednocześnie dobrze wiem, że
            pilnowanie porządku i bezpieczeństwa polega tam nie tylko na
            maniackim egzekwowaniu ograniczeń prędkości, bo tak wykazują
            oficjalne statystyki oraz tego chcą dziennikarze oraz że sieć dróg
            od dawna jest tam dostosowana do potrzeb, czyli nikt sytuacji na
            drogach lokalnych nie wrzuca do wspólnego wora z sytuacją na drogach
            głównych, ale to dla Ciebie za trudne.
            • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 11:23
              kozak-na-koniu napisał:

              > Może i "Wy" tak lubicie, bo to ładniej wygląda w TVN Turbo i jest
              > czym się pochwalić przed kumplami. "My" jednak w zdecydowanej
              > większości traktujemy pojazdy jak narzędzie, które służy jakimś
              > konkretnym celom i odpowiednio je wykorzystujemy.

              Kto to jest "Wy" a kto "My" ? Nie zatrybiłem .


              Dopóki walka
              > o "bezpieczeństwo" i "przestrzeganie przepisów" będzie się
              > ograniczała wyłącznie do karania za nieprzestrzeganie ograniczeń
              > prędkości z dokładnością do 1km/godz, dopóty takimi głupimi gadkami
              > będziesz się mógł podetrzeć po sraniu, które, jak widzę jest jedynym
              > celem Twojego życia.

              Nikt nikomu nie każe przestrzegac przepisów z dokładnościa do 1km/h , ( to Twój
              urojony pomysł ) choć Szwedzi juz to zaczynaja robić . Radary nie sa ustawiane
              na pstrykanie fotek tym co przekroczyli dozwolona prędkość o 1km/h tylko o wiele
              wiecej a mimo to zapycha sie ich pojemność porażająco szybko .





              > Dobrze wiem, że więcej jak 1/4... Jednocześnie dobrze wiem, że
              > pilnowanie porządku i bezpieczeństwa polega tam nie tylko na
              > maniackim egzekwowaniu ograniczeń prędkości, bo tak wykazują
              > oficjalne statystyki oraz tego chcą dziennikarze oraz że sieć dróg
              > od dawna jest tam dostosowana do potrzeb, czyli nikt sytuacji na
              > drogach lokalnych nie wrzuca do wspólnego wora z sytuacją na drogach
              > głównych, ale to dla Ciebie za trudne.

              Ja tez nie wrzucam ich do jednego wora . Czym innym sa autostrady a czym innym
              loklane drogi . I na jednych i na drugisz przestrzega sie przepisów w znacznie
              wiekszej skali niżu nas a niepokorni są surowo karani .
              • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 12:17
                "Wy" - to są wszyscy ci, którzy piszą tak:
                "- Jeździmy łamiąc przepisy nie dlatego że brak jest obwodnic i
                cieżko sie wyrobić na czasd tylko dlatego że lubimy szybka i
                agresywna jazde ."
                Wskazuje to na fakt, że wiedzę o sytuacji na drogach czerpią oni
                wyłącznie z telewizji oraz oficjalnych doniesień o kolejnych, jak
                zawsze wyjątkowo udanych "akcjach". "My" natomiast - to jest cała
                reszta, która tę wiedzę czerpie z codziennej praktyki, niekoniecznie
                na kilku ulicach w centrum Warszawy. Każdy, nawet najbardziej
                debilny pomysł zawsze motywowany jest w stylu "bo w Szwecji - to
                tak; a w Niemczech - to tak; a dzikiej i niecywilizowanej Polsce -
                to tak". Świadczy to tylko o całkowitej utracie kontaktu z
                rzeczywistością oraz braku wiedzy i wyobraźni u osób piszących.
                Odrzuciwszy bowiem zjawiska ekstremalne, których nigdzie nie
                brakuje, zwykle pozostaje polska szara rzeczywistość, która aż tak
                bardzo nie odbiega od średniej w innych krajach (a jak odbiega - to
                czasem "in plus" a czasem "in minus" - jak to w życiu). No tak, ale
                stwierdzenie tego faktu byłoby bardzo niewygodne, gdyż zburzyło by
                błogostan decydentów, a to grozi strasznym szokiem. Lepiej więc żyć
                w wirtualnej rzeczywistości, wszystko sprowadzając do paru wytartych
                frazesów i stereotypów, z uporem maniaka odgrzewając dość już
                nieświeże kotleciki prawda?
                • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:02
                  Rozumiem "Wy" to sa ci którzy łamia przepisy a "My" to ich nie łamiemy , tak ?
                  • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:07
                    To zależy co rozumiecie przez "przepisy" - towarzyszu. Jeśli
                    wyłącznie ograniczenia prędkości - to od czasu do czasu łamiemy, bo
                    inaczej się nie da.:-P
                    • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:10
                      Już wkrótce się da , zobaczysz . Bedziesz musiał nieco wcześniej wstawać albo
                      sie bedziesz bardzo spóźniał .
                      • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:13
                        Naiwny jesteś, synku - oj naiwny...:-)
                        • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:18
                          No , ostatecznie jak sie nie dostosujesz to zostanie Ci jeszcze MZK
                          • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:32
                            Nie boję się. Po Polsce jeździ kilkanaście milionów pojazdów
                            mechanicznych, nie licząc obcokrajowców. Wszystkich na radar nie
                            złapią, choćby (używając Twoich skrótów myślowych) się zesrali, a do
                            MZK mam za daleko - prędzej złapię jakąś furmankę.
                            • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:35
                              Przy odrobinie pechozola w proszku prawo jazdy możesz stracić po kilku minutach
                              brawurowej jazdy .
                              • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:43
                                Uważasz że jeżdżę brawurowo? W telewizorni to Ci pokazali?
                                Możliwe... A ja i tak się nie boję, bo na razie dostali tylko na
                                radary, nie na system przetwarzania danych (stary już się zatyka)
                                ani tym bardziej na dodatkowy personel. Jeśli kiedyś dostaną - to
                                znów będzie jak w tej starej piosence: "...bo czasami najtrudniej
                                jest rozpoznać bandytę, gdy dookoła są sami szeryfi"! Jak to w
                                państwie policyjnym...:-P
                                • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:46
                                  Skoro Ci radary przeszkadzają to pewnie jeździsz .
                                  • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:52
                                    Skoro nie jeździsz, więc po co Ci radary? Lepiej trzymaj psa na
                                    smyczy i zbieraj kupki.
                                    • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:55
                                      Jeżdże i radary sa potrzebne by mnie trzymały bo mam temperament .
                                      • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:59
                                        Temperament może tak - i nic więcej, jak widzę.
                                        • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:01
                                          Tak bo tylko temperament przeszkadza w spokojnej jeździe
                                          • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:04
                                            Mi w zupełności nie przeszkadza...
                                            • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:11
                                              kozak-na-koniu napisał:

                                              > Mi w zupełności nie przeszkadza...

                                              To radary też Ci nie powinny przeszkadzać a jednak wzbudzaja w Tobie sporo emocji .
                                              • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:22
                                                Koleś, wiesz co? Zaczyna mnie to nudzić. Napiszę więc jeszcze tylko
                                                tyle: co innego spokojna, bezpieczna jazda, nawet po polskich
                                                drogach, mniej więcej przestrzegając ograniczeń, ostrzeżeń, zaleceń
                                                i bez konieczności stałego omiatania wzrokiem okolicy w poszukiwaniu
                                                idiotycznie ustawionych znaków i fotoradarów oraz przeważnie
                                                bezowocnych prób zebrania wszystkiego "do kupy", zinterpretowania i
                                                zastosowania w praktyce; co innego natomiast (powracając do Twego
                                                słownictwa) zamiatanie gówna pod dywan, zwalając wszystko na
                                                nieprzestrzeganie ograniczeń prędkości, wskazując zawsze i wszędzie
                                                winnego oraz bezlitośnie go karząc. Nie tędy droga, bo to tylko
                                                przysłowiowy "wierzchołek góry lodowej", pod którym wstydliwie kryje
                                                się coś w rodzaju wielkiego bagna.
                                                • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 14:26
                                                  Koleś , wiesz co , ja zaczynam sie dopiero rozkręcać ale jesli nie chcesz gadać
                                                  to trudno .

                                                  Co innego spokojna jazda za którą nikt nikogo nie bedzie ścigał a co innego
                                                  jazda niezgodna z przepisami i to nie tylko o jakiś piczy kłak tylko np :
                                                  dublowanie dopuszczalnej predkości ( 60 po osiedlowej alejce )
                                                  • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:49
                                                    Koleś, spokojnie i zgodnie z przepisami będzie dopiero wtedy, gdy
                                                    zostawię nieoświetloną furmankę na środku drogi, pójdę sobie na piwo
                                                    i niech mnie szukają.:-PPPPPPPPP
                                                  • Gość: swoboda_t Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 22:02
                                                    Czy jednostajna jazda 100km/h np. po gierkówce to jazda spokojna,
                                                    czy brawurowa?? I nie fandzol jak to masz w zwyczaju, tlyko
                                                    odpowiedz a czy b??
                                                  • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 01:08
                                                    Zarówno A i jak i B
      • Gość: swoboda_t Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 21:54
        "ulice miast
        i miasteczek dla ludzi a nie samochodów" - hmm, mnie tam się zawsze
        wydawało, że ulice i drogi służą do przemieszczania się pojazdów, a
        ludziom w tym celu chodniki. A przecięcie się tych potoków ruchu
        należy ograniczyć do minimum w możliwie bezkolizyjjnych warunkach.
        No, ale moze całe życie byłem w błędzie.
        • emes-nju Re: Dogodny wrog... 05.10.07, 10:45
          Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

          > "ulice miast
          > i miasteczek dla ludzi a nie samochodów" - hmm, mnie tam się zawsze
          > wydawało, że ulice i drogi służą do przemieszczania się pojazdów, a
          > ludziom w tym celu chodniki. A przecięcie się tych potoków ruchu
          > należy ograniczyć do minimum w możliwie bezkolizyjjnych warunkach.
          > No, ale moze całe życie byłem w błędzie.

          Ja tez wlasnie przejrzalem na oczy i zrozumialem to samo. Wlasnie sie dowiedzialem, ze bezpieczenstwu pieszych lepiej przysluzy sie ograniczenie i fotoradar niz, jakze niewyrafinowana technologicznie, wrecz prostacka, kladka :-P :-D
    • Gość: akodo ale to prawda, to kierowcy powodują wypadki IP: *.chello.pl 03.10.07, 23:33
      mnie też do szału doprowadza katastrofalny stan dróg a mieszkam chyba w
      przodującym w tym rankingu województwie - małopolskim, co nie zmienia faktu że
      wszystkie krytyczne sytuacje jakie mnie spotkały na drodze a stanowiły
      zagrożenie dla życia to były sytuacje sprowokowane przez debili za kierownicą.
      Dziś kilka razy byłem świadkiem wyprzedzania w miejscach niedozwolonych, w
      miejscach tak niebezpiecznych, że Ci którym udało się ten manewr wykonać
      zawdzięczają swoje życie jedynie szczęściu że akurat nikt z naprzeciwka nie
      jechał. I co najważniejsze działo się to na idealnej nowo remontowanej drodze. I
      tutaj argument złej jakości drogi można nazwać wykręcaniem kota ogonem. Drogi
      mamy takie jakie mamy ale to nie usprawiedliwia niebezpiecznej niedostosowanej
      do tych warunków jazdy i tyle.
      • emes-nju Re: ale to prawda, to kierowcy powodują wypadki 04.10.07, 11:34
        Sek w tym, ze fotoradary nie uratuja nas od debili... Od tego jest bedaca na miejscu i DZIALAJACA policja! A tej nie ma!
      • Gość: swoboda_t Re: ale to prawda, to kierowcy powodują wypadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 22:07
        I teraz pytanie za sto punktów - czy fotoradar złapie pacjenta
        wyprzedzającego w miejscu niedozwolonym, nietrzymającego
        bezpiecznego odstępu lub wymuszającego pierszeństwo??
        .
        .
        .
        .

        No właśnie! Większy byłby pożytek z wydania 180 baniek na mobilne
        lub stacjonarne kamery, które nie koncentrowałyby się na pomiarze
        prędkości a na wyłapywaniu realnych zagrożeń.
        • Gość: Poll Re: ale to prawda, to kierowcy powodują wypadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 01:11
          Oczywiscie że wyłapie , tyle że to urządzenie fachowo ma inna nazwe o której się
          dowiesz jak system zacznie działać w Twojej okolicy . Nie żebym Ci tego życzył
          ale....
          • Gość: :))) Re: ale to prawda, to kierowcy powodują wypadki IP: *.acn.waw.pl 05.10.07, 16:54
            Gość portalu: Poll napisał(a):

            > Oczywiscie że wyłapie (...)

            I zareaguje tydzień później. I co kierowcom po tym? To jak z
            państwową "ochroną": państwo wydało zakaz posiadania broni, bo
            twierdzi, że teraz ono mnie broni, a więc jak mnie napadnie bandzior
            i zabije, to mam wirtualną obietnicę, że państwo spadnie mu na łeb
            jak tona kamieni (o ile go znajdzie). Ale co to dla mnie, już
            martwego, za różnica? ŻADNA! I tak jest z "bezpieczeństwem"
            oferowanym przez kamery i fotoradary: tu i teraz NIC nie zrobią
            wariatowi i droga do pozabijania innych jest wolna. Za to za tydzień
            w komisariacie wyskoczy fotka "kto to był". Jakie to ma znaczenie
            dla bezpieczeństwa? WIELKIE ZIOBRO i tyle.
            • Gość: Poll Re: ale to prawda, to kierowcy powodują wypadki IP: *.tvp.pl 05.10.07, 17:17
              > I zareaguje tydzień później. I co kierowcom po tym?

              To że straca prawko po tygodniu a nie natychmiast .
    • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:27
      Naprawdę nie rozumiem tej kampanii przeciw fotoradarom. Rozumiem, że wiele
      ograniczeń jest na wyrost, ale w takim razie logiczne jest, żeby walczyć z
      ustawianiem takich ograniczeń, a nie z egzekwowaniem wszystkich ograniczeń przy
      pomocy radarów. Taka jest zasada. Jeśli prawo jest złe, to walczy się o zmianę
      prawa, a nie o zaprzestanie jego egzekwowania. Nie ma nic bardziej
      demoralizującego, niż nieegzekwowane prawo.
      Jura
      • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:34
        Ależ, przecież właśnie (w moim przekonaniu) o to chodzi! Stawianie
        fotoradaru przy każdym ograniczeniu nie próbując nawet analizować
        zasadności ustawienia jednego i drugiego jest idiotyzmem, żeby nie
        powiedzieć - podejrzane...
        • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:38
          kozak-na-koniu napisał:

          > Ależ, przecież właśnie (w moim przekonaniu) o to chodzi! Stawianie
          > fotoradaru przy każdym ograniczeniu nie próbując nawet analizować
          > zasadności ustawienia jednego i drugiego jest idiotyzmem, żeby nie
          > powiedzieć - podejrzane...

          Czyli uważasz, że mogą pozostać ograniczenia bezsensowne, byle nie były przy
          nich stawiane radary? Ja uważam, że jeśli ograniczenie nie ma sensu, to należy
          je znieść. I o to należy walczyć, zamiast walczyć z tym, że radarów jest w ogóle
          więcej.
          Jura
          • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:49
            Ja też tak uważam, więc po co całe to bicie piany? Jakby radary i
            tylko radary były lekiem na całe zło tego świata. Podejrzane...
            Jakieś propozycje (oprócz propozycji rozmieszczania dodatkowych
            radarów)?
            • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:55
              kozak-na-koniu napisał:

              > Ja też tak uważam, więc po co całe to bicie piany?

              Nie ja założyłem ten antyradarowy wątek, więc pytanie kierujesz pod niewłaściwym
              adresem.

              > Jakby radary i
              > tylko radary były lekiem na całe zło tego świata.

              Ani nie uważam, że radary są lekiem na całe zło, ani nie uważam też, że są
              atrybutem państwa policyjnego. Mam do radarów stosunek emocjonalnie obojętny.

              > Podejrzane...
              > Jakieś propozycje (oprócz propozycji rozmieszczania dodatkowych
              > radarów)?

              O propozycjach już pisałem. Bezinwestycyjne propozycje to takie, żeby urealnić
              ograniczenia i twardo (zero tolerancji) egzekwować te urealnione ograniczenia.
              Jura
              • emes-nju Sprostowanie 04.10.07, 16:07
                jureek napisał:

                > Nie ja założyłem ten antyradarowy wątek

                Watek nie jest antyradarowy. Watek, co kompletnie umknelo chyba wszystkim, jest o tym, ze ci, ktorzy faktycznie sa winni katastrofie na polskich drogach, przerzucaja odpowiedzialnosc na swoje ofiary. To, ze winni za pieniadze swoich ofiar instaluja systemy do ich karania, jest w tym kontekscie troche drugorzedne.

                Ale nawet bez fotoradarow wysluchiwanie, ze przyczyna nieszczesc sa wylacznie kierowcy otwieralo mi noz w kieszeni (nie raz o tym pisalem)! Ofotoradarowanie Polski w takiej skali, to wisienka na szczycie tortu indolencji i arogancji waaadzy.
                • jureek Re: Sprostowanie 04.10.07, 16:13
                  emes-nju napisał:

                  > jureek napisał:
                  >
                  > > Nie ja założyłem ten antyradarowy wątek
                  >
                  > Watek nie jest antyradarowy.

                  Miło słyszeć, że Tobie tak samo jak i mnie radary nie przeszkadzają.
                  Jura
                  • emes-nju Nie wykrecaj kota ogonem! 04.10.07, 16:43
                    jureek napisał:

                    > Miło słyszeć, że Tobie tak samo jak i mnie radary nie
                    > przeszkadzają.

                    Jezeli jest ich tyle, co zainstalowano na gierkowce, to BARDZO przeszkadzaja i doprowadzaja do kolizji. Jezeli rodar jest zamiast nowej nawierzchni (np. na drodze 79 gdzie asfalt niewiele sie rozni od pobocza, ale nowiutka skrzynka jest), tez przeszkadza - wolalbym najpierw remont, a potem radar.

                    A najbardziej przeszkadzaja mi kompletnie chore relacje panstwo-obywatel. Fotoradary w takiej ilosci sa tylko skutkiem.
            • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:00
              kozak-na-koniu napisał:

              > Ja też tak uważam, więc po co całe to bicie piany? Jakby radary i
              > tylko radary były lekiem na całe zło tego świata.

              One nie sa lekiem na całe zło tylko na zło niesteosowania sie do ograniczeń
              prędkości . Pijani piesi i rowerzyści beda karani za pomocą innych środków
              przymusu ale to temat na inny wątek .
              • simr1979 Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:08
                habudzik napisał:

                > Pijani piesi i rowerzyści beda karani za pomocą innych środków
                > przymusu (...)

                Nie będzie żadnych "innych środków przymusu", itepe ,itede icebea.....będą
                wybory i powrót do Europy :)
                • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:13
                  Zmień forum . Skargi i zazalenia obok .
                • mobile5 Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:27
                  simr1979 napisał:
                  będą
                  > wybory i powrót do Europy :)

                  Nie łudź się, wygra demagogia i prostackie recepty.
                  • simr1979 Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:35
                    mobile5 napisał:


                    > Nie łudź się, wygra demagogia i prostackie recepty.

                    Nie wygra, pod warunkiem zaprzestania szermierki z cepem.
                    Trzeba rzeczy nazywać po imieniu.
        • habudzik Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:40
          Ale radary nie są stawiane obok ograniczeń jedynie , one stoją w niebezpiecznych
          miejscach teren zabudowany a ograniczenie tam jest kodeksowe i nie musi stać
          zakaz jazdy z pr. > 50km/h
      • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:09
        jureek napisał:

        > Naprawdę nie rozumiem tej kampanii przeciw fotoradarom.

        Jura, dobrze sie z Toba dyskutuje, ale przeczytaj jeszcze raz artykul i to, co ja napisalem.

        I autor (oraz cytowani przez niego) i ja nie walczymy z fotoradarami jako takimi, tylko z tym, ze fotoradary sa ZAMIAST poprawy infrastruktury. Przyklad wyzej rozwinietych krajow pokazuje, ze da sie zapewnic bezpieczenstwo na dobrych, inteligentnie zaprojektowanych drogach bez uciekania sie do tak drastycznych metod jak fotoradar co kilometr. O organiozacji ruchu nie wymagajacej co kilometr drastyczego zwalniania ruchu nawet nie chce mi sie pisac...

        Poza tym, czy nie masz watpliwosci natury prawnej z powodu tego, ze mandat bedzie dostawal wlasciciel auta, bez dochodzenia kto siedzial za kolkiem? To dopiero bedzie demoralizowac! Nie ma nic gorszego niz kara bez winy!!!

        I na koniec. Czy nie widzisz tego, ze ci, ktorzy powinni odpowiadac za smierc tysiecy ludzi na polskich drogach nie dosc, ze nie odpowiadaja, to jeszcze wystepujac z pozycji sily, robia z ofiar przyczyne nieszczescia. O tym zreszta traktuje ten watek.

        > Nie ma nic bardziej demoralizującego, niż nieegzekwowane prawo.

        Swieta prawda! Dlatego nalezy sie pozbyc sie zbednych znakow i zaczac egzekwowac pozostale - te naprawde potrzebne.

        Nie da sie skontrolowac wszytkich ograniczen. A nawet jak przy kazdym bedzie stala skrzynka, to wszystkich skrzynek nie da sie oblozyc aparatura (nawet UE nie da na to kasy) i ludzie beda doskonale wiedzieli (CB - Polacy w obliczu "zagrozenia" swietnie sie organizuja), w ktorych jest aparat, a w ktorych nie. Pozostanie z tego tylko wyrazny sygnal, ze waaaadza miotajac sie w swojej bezradnosci, wydaje mase kasy na POKAZOWKI na pograniczu panstwa policyjnego. Czyli wieka dupa!
        • Gość: swoboda_t Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 22:14
          Gdyby policzyć 1mln zł za kładkę, możnaby postawić ich 180.
          Wystarczyłoby żeby uwolnić od przejść gierkówkę i jeszcze by
          zostało. I to by był realny zysk dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.
          Ale to zbyt proste i logiczne, by mogło się w tym śmeisznym państwie
          zmaterializować...
          • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 01:16
            Byłoby bezpieczniej jedynie na gierkówce i jedynie dla pieszych a co z innymi
            drogami i innymi ich uzytkownikami ?
            • emes-nju Re: Dogodny wrog... 05.10.07, 10:49
              Gość portalu: Poll napisał(a):

              > Byłoby bezpieczniej jedynie na gierkówce i jedynie dla pieszych a
              > co z innymi drogami i innymi ich uzytkownikami ?

              Alez ja to samo pytanie zadalem Ci w kontekscie fotoradarow!!!

              Co bedzie na drogach, na ktorych skrzynek nie bedzie (albo bedzie malo)? Drogach, ktore przejma czesc ruchu z drog, po ktorych bardzo zle sie bedzie jezdzilo z powodu fotoradarow. Wiesz... Wychowani represjami niewolnicy to wlasnie zrobia - przeniosa sie na poletko z mniejsza liczba bacikow i beda szalec.

              Nie licze na zrozumienie :-)
              • Gość: Poll Re: Dogodny wrog... IP: *.tvp.pl 05.10.07, 16:55
                Nie bedą szaleć bo radarów bedzie systematycznie przybywać .
                Weź sobie mape kraju oraz czerwoną i zieloną szpilke . Zielona
                szpilka oznacza bezpieczne miejsce dzieki radarom a czerwona
                niebezpieczne dzieki ich brakowi . Zaznacz te miejsca i zastanów się
                których jest wiecej , czerwonych czy zielonych . Gdy dotrze do
                Ciebie że czerwonych szpileczek jest wiecej zastanów się co zrobić
                by zmieniły się w zielone .
    • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:35
      I jeszcze jedno. Nie zauważasz tego, że im więcej radarów, tym mniejszy element
      loterii w karaniu za przekroczenie szybkości?
      Jura
      • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 13:51
        Ja - nie, wręcz przeciwnie: brak umiaru w stosowaniu jednego środka
        nieuchronnie prowadzi do szykanowania tylko jednej grupy
        użytkowników dróg, co w efekcie deprecjonuje całość.
        • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:01
          kozak-na-koniu napisał:

          > Ja - nie, wręcz przeciwnie: brak umiaru w stosowaniu jednego środka
          > nieuchronnie prowadzi do szykanowania tylko jednej grupy
          > użytkowników dróg, co w efekcie deprecjonuje całość.

          I znowu takie mocne słowa. Jakie szykanowanie? Egzekwowanie przepisów. Jaki brak
          umiaru? Zwielokrotnienie liczby kontrolerów biletów w tramwajach też nazwałbyś
          brakiem umiaru i szykanowaniem tylko jednej grupy obywateli - tych jeżdżących
          tramwajami bez biletu?
          Jura
          • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 14:09
            Nie, ale też taka dyskusja jest potrzebna. Gdyby jej nie było -
            bardzo szybko z całej "troski" o bezpieczeństwo na drogach
            pozostałby tylko las radarów. Każdy trzeźwo myślący jest za
            urealnieniem i bezwzględnym egzekwowaniem ograniczeń, jednak myślę,
            że również powinien być przeciw tak jednostronnemu podejściu do
            problemu. Poza tym, wciąż pozostaje kwestia JAK do tego zmusić
            idących po linii najmniejszego oporu i ukrywających wszystko, co dla
            nich niewygodne decydentów?
          • Gość: :))) Re: Dogodny wrog... IP: *.acn.waw.pl 04.10.07, 15:28
            jureek napisał: (...)> I znowu takie mocne słowa. Jakie
            szykanowanie? Egzekwowanie przepisów. Jaki bra
            > k
            > umiaru? Zwielokrotnienie liczby kontrolerów biletów w tramwajach
            też nazwałbyś
            > brakiem umiaru i szykanowaniem tylko jednej grupy obywateli - tych
            jeżdżących
            > tramwajami bez biletu?

            Czy Ty zupełnie nic nie zrozumiałeś? Ale nic a nic? Pracujesz w
            policji? Jeśliby powiększano liczbę kontrolerów w tramwajach ZAMIAST
            naprawiania w nich drzwi, pod pretekstem, że "wariaci tramwajowi"
            wypadają na jezdnię i powodują wypadki", to krzyczałbym ile
            wlezie!!! Dotarło?
            • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 15:48
              Gość portalu: :))) napisał(a):

              > jureek napisał: (...)> I znowu takie mocne słowa. Jakie
              > szykanowanie? Egzekwowanie przepisów. Jaki bra
              > > k
              > > umiaru? Zwielokrotnienie liczby kontrolerów biletów w tramwajach
              > też nazwałbyś
              > > brakiem umiaru i szykanowaniem tylko jednej grupy obywateli - tych
              > jeżdżących
              > > tramwajami bez biletu?
              >
              > Czy Ty zupełnie nic nie zrozumiałeś? Ale nic a nic? Pracujesz w
              > policji? Jeśliby powiększano liczbę kontrolerów w tramwajach ZAMIAST
              > naprawiania w nich drzwi, pod pretekstem, że "wariaci tramwajowi"
              > wypadają na jezdnię i powodują wypadki", to krzyczałbym ile
              > wlezie!!! Dotarło?

              Co Ty masz chłopie z tym "zamiast"? Jeżdżę trochę po Polsce i widzę, że
              remontuje się drogi, buduje obwodnice, montuje nowe sygnalizacje świetlne,
              buduje chodniki, żeby oddzielić ruch pieszy, widzę, że policja łapie za
              przejeżdżanie na czerwonym, że nieoznakowane patrole wyłapują piratów itd. Gdyby
              tego nie robiono, mógłbyś pisać zamiast. Ale gdy skonfrontuję Twoje pisanie z
              tym, co widzę, to to Twoje "zamiast" dość histeryczne wrażenie robi.
              Poza tym zaprezentowałeś bardzo ciekawy tok myślenia. Nie starcza Ci wyobraźni,
              żeby wyobrazić sobie, że ktoś jeździ przeważnie z przepisowymi prędkościami i
              dlatego radary mu nie przeszkadzają? A jak już się zdarzy, że pojedzie szybciej
              i zostanie namierzony, to nie robi z siebie męczennika? Od razu ktoś taki musi
              być w policji?
              Jura
              • Gość: :))) Re: Dogodny wrog... IP: *.acn.waw.pl 05.10.07, 17:06
                jureek napisał: > Co Ty masz chłopie z tym "zamiast"? Jeżdżę trochę
                po Polsce i widzę, że
                > remontuje się drogi, buduje obwodnice, montuje nowe sygnalizacje
                świetlne,
                > buduje chodniki, żeby oddzielić ruch pieszy,

                W większości owe remonty polegają na utrudnianiu ruchu: zwężanie
                dróg, budowa wysepek etc. Bez sensu i znaczenia.

                > widzę, że policja łapie za przejeżdżanie na czerwonym, że
                nieoznakowane patrole wyłapują piratów itd.

                Gdzie to widzisz? Gdzie ty jeździsz? To nadal Polska? Czy wirtualna
                Polska?

                Gdyby tego nie robiono, mógłbyś pisać zamiast. Ale gdy skonfrontuję
                Twoje pisanie z tym, co widzę, to to Twoje "zamiast" dość
                histeryczne wrażenie robi.

                Pomyśl chwilę spokojniej i mniej histerycznie: ILE jest tych
                remontów, jak wyglądają drogi in gremio i jaką władza ma receptę?
                "Winni są kierowcy i należy spowolnić ruch KARZĄC dotkliwie". Nie
                widzisz tutaj odwrotnego kierunku działania niż reszta cywilizacji?

                > Poza tym zaprezentowałeś bardzo ciekawy tok myślenia. Nie starcza
                Ci wyobraźni, żeby wyobrazić sobie, że ktoś jeździ przeważnie z
                przepisowymi prędkościami i dlatego radary mu nie przeszkadzają? A
                jak już się zdarzy, że pojedzie szybciej i zostanie namierzony, to
                nie robi z siebie męczennika? Od razu ktoś taki musi być w policji?

                Policja nie jeździ z przepisowymi prędkościami. Niemalże NIKT z
                takimi nie jeździ. Był radar na tunelu-przekręcie Piskorskiego.
                Zdjęto po paru dniach, bo fotografował 100% przejeżdżających. O czym
                ty mi tu teoretyzujesz? Tekst o policji był spowodowany Twoją
                pokrętną argumentacją a nie przypuszczeniem, że "jak ktoś jeździ
                przepisowo, to musi być z policji" - przyznasz, że to śmieszne.
                Ktoś, kto żyje w Polsce wie, że policja może wszystko mieć gdzieś, w
                tym i głównie przepisy. I ma.
      • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 15:23
        jureek napisał:

        > I jeszcze jedno. Nie zauważasz tego, że im więcej radarów, tym
        > mniejszy element loterii w karaniu za przekroczenie szybkości?

        Wrecz przeciwnie! Nie ma takiego, najbardziej zdyscyplinowanego i doskonalego kierowcy, ktoremu od czasu do czasu, calkiem niewinnie i bez zadnych negatywnych skutkow "siem omsknie" i pojedzie gdzies szybciej niz znaki (tym bardziej, ze znakow u nas nasr... przy drogach, ze hej!).

        Z roznych powodow. Na przyklad w gestym ruchu nie odwazylbym sie ostro hamowac przed TIRem siedzacym mi na zderzaku jak za zakretem zobacze ograniczenie i skrzynke. W moim poczuciu nieslusznego ukarania wcale nie pomoze mi to, ze kierowca TIRa, ktory najezdzajac mnie spowodowal znacznie wieksze zagrozenie niz ja jadac za szybko (!), dostanie tez mandat - ale TYLKO za przekroczenie predkosci!
        • jureek Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 15:36
          emes-nju napisał:

          > jureek napisał:
          >
          > > I jeszcze jedno. Nie zauważasz tego, że im więcej radarów, tym
          > > mniejszy element loterii w karaniu za przekroczenie szybkości?
          >
          > Wrecz przeciwnie!

          Przeciwnie - czyli jeśli radarów jest mniej, to trafiają tylko na rzeczywistych
          piratów? Tak uważasz?
          Jeśli chodzi o przykład z TIRem siedzącym Ci na zderzaku, to czyżbyś należał do
          tej grupy kierowców, którzy odruchowo hamują, gdy tylko zauważą skrzyneczkę z
          radarem, bez względu na to, z jaką prędkością jadą? Ja tam się radarów nie boję
          i nie mam odruchu hamowania.
          Jura
          • emes-nju Re: Dogodny wrog... 04.10.07, 16:24
            jureek napisał:

            > Przeciwnie - czyli jeśli radarów jest mniej, to trafiają tylko na
            > rzeczywistych piratów? Tak uważasz?

            Rzeczywistych piratow moga wylapywac wylacznie nieoznakowane radiowozy!

            Wiekszosc piratow (tych zyjacych!), to ludzie, ktorzy naprawde dobrze prowadza i sa baaardzo uwazni. Moze mniej uwazaja na pieszych, psy czy inne auta, ale z cala pewnoscia maja w mozgach swiezo wyrobiony miesien od wyluskiwania ukrytych fotoradarow :-)

            > Jeśli chodzi o przykład z TIRem siedzącym Ci na zderzaku, to
            > czyżbyś należał do tej grupy kierowców, którzy odruchowo hamują,
            > gdy tylko zauważą skrzyneczkę z radarem, bez względu na to, z jaką
            > prędkością jadą?

            To moj osobisty przyklad z gierkowki gdzie z kodeksowych 100 km/h co chwile trzeba zwalniac do 70 km/h. To bardzo duza redukcja predkosci i bez hamowania czesto trudno jest sprostac wymaganiom. A zreszta! Niech nawet nie bedzie hamowania, a tylko szybkie zwalnianie o 30% z rosnacym Ci w lusterku TIRem... No, ja taki odwazny nie jestem, zeby probowac czy TIR zwolni czy nie!

            > Ja tam się radarów nie boję i nie mam odruchu hamowania.

            Wybacz, ale trudno mi uwierzyc. Szczegolnie jezeli fotoradar stoi przy znacznym ograniczeniu na szybkiej trasie. Kazdy, po zauwazeniu skrzynki, uwazniej patrzy na predkosciomierz i u prawie kazdego pojawia sie jakis element stresu.
          • kozak-na-koniu Re: Dogodny wrog... 05.10.07, 08:26
            jureek napisał:

            > Ja tam się radarów nie boję
            > i nie mam odruchu hamowania.
            > Jura

            ...A powinieneś! Parę lat temu dostałem mandat w następujących
            okolicznościach: dojeżdżając do białej tablicy puściłem gaz i
            turlałem się coraz wolniej, hamując silnikiem. Jakieś 50 - 80 metrów
            za tablicą stał aktywny patrol z "suszarką". Dojeżdżając do nich
            miałem około 50 - 55km/godz (spojrzałem na licznik) ale i tak mnie
            zatrzymali. Na radarze było 72km/godz (wtedy w terenie zabudowanym
            można było jeszcze jechać 60km/godz), czyli musieli mnie zmierzyć
            jeszcze prezed tablicą. Nie było gadania - zaczęli jak zwykle, od
            500zł i odpowiedniej liczby punktów, skończyli, też jak zwykle - na
            stówie... Przejechałem w życiu około miliona kilometrów i zdarzały
            mi się spore przekroczenia (przez pewien czas pracowałem jako rep -
            czyli 4000 - 8000km miesięcznie, terminy, stres itd.), np. 140/40,
            mój rekord - 195km/godz na "Gierkówce". Wszystkie mandaty, jakie
            zapłaciłem przez 20 lat (było ich coś z 10) były jednak za duperele.
            Zastanawiające...
    • patyska spoko, tylko strasza ;) n/t 05.10.07, 15:42

      • emes-nju Re: spoko, tylko strasza ;) n/t 05.10.07, 15:57
        Nie strasza... Zapraszam na gierkowke pomiedzy Warszawa, a Piotrkowem. Na prawie kazdym ograniczeniu do 70 km/h jest skrzynka. W jednym miejscu na odcinku ok. 1 km jest ich 4 - po 2 w kazda strone.

        Grozniejsze jest jednak to, ze waaaadza, od lat okradajaca nas z pieniedzy i dopuszczajaca, poprzez zaniedbania, do powstania sytuacji na pograniczu katyastrofy, robi z nas (ofiar) przyczyne nieszczec i zaczyna walke na noze. Nie dosc, ze walke z gory skazana na niepowodzenie (ruch z ofotoradarownych drog zacznie przenosci sie na mniej kontrolowane drogi lokalne), to jeszcze bardzo wyraznie pokazujace, ze waaadza nie majac zadnego pomyslu (i checi) na poprawe bezpieczenstwa, zaczyna sie szarpac i walczyc ze spoleczenstwem przy pomocy aparatu ucisku. Nie przysporzy to waaadzy popularnosci i jeszcze podkopie katastrofalny stan zaufania polskiego kierowcy do intencji organizatora ruchu.
        • Gość: :))) Re: spoko, tylko strasza ;) n/t IP: *.acn.waw.pl 05.10.07, 17:15
          emes-nju napisał: (...)
          > Grozniejsze jest jednak to, ze waaaadza, od lat okradajaca nas z
          pieniedzy i do
          > puszczajaca, poprzez zaniedbania, do powstania sytuacji na
          pograniczu katyastro
          > fy, robi z nas (ofiar) przyczyne nieszczec i zaczyna walke na
          noze. Nie dosc, z
          > e walke z gory skazana na niepowodzenie (ruch z ofotoradarownych
          drog zacznie p
          > rzenosci sie na mniej kontrolowane drogi lokalne), to jeszcze
          bardzo wyraznie p
          > okazujace, ze waaadza nie majac zadnego pomyslu (i checi) na
          poprawe bezpieczen
          > stwa, zaczyna sie szarpac i walczyc ze spoleczenstwem przy pomocy
          aparatu ucisk
          > u. Nie przysporzy to waaadzy popularnosci i jeszcze podkopie
          katastrofalny stan
          > zaufania polskiego kierowcy do intencji organizatora ruchu.

          Władza, która obieca, że sąsiadowi zrobi gorzej, zawsze była
          popularna w naszym kraju. "Niech rozliczą tych złodziei"! Nieważne,
          że bieda. Ważne, żeby inni nie byli bogatsi, złodzieje jedne. Takie
          społeczeństwo i nic nie poradzimy a na wygnanie kleru z kraju nie ma
          nadziei.

          To, że władza tak naprawdę ma bezpieczeństwo w dupie i nas oszukuje
          widać po "walce" premiera z korupcją. Wcale nie dotyka prawa, które
          daje wspaniałe możliwości korupcji a nawet proponuje projekty ustaw
          powiększające obszar korupcjogenny, za to dużo gada. To ewidentne
          okłamywanie ciemnego ludu, ale lud to łyka. Moim zdaniem te radary
          to listek figowy na olewactwo władzy w zakresie ruchu drogowego.
          Ruch przeniesie się poza "bezpieczną ósemkę". Ósemka będzie
          bezpieczne, bo pusta. Na środku będą się ryćkać wiejskie burki a
          tragedia będzie na drogach równoległych. Tak już było z
          kluczykostradą (droga jak diabli) i starą szosą "konińską". Ludziom
          domy pękały od TIRów, gdy tymczasem ja pomykałem pustą po horyzont
          trasą. Bo to Polska właśnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka